 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-07-2012 00:38 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Witarianizm
9 na 11 | Już myślałem, że weganizm jest ostateczną formą ludzkiej głupoty dotyczącą żywienia ludzi, aż tu nagle dowiedziałem się, że są idioci jeszcze wyższego sortu - witarianie. Witarianie żrą wszystko na surowo, ich chora ideologia nie pozwala im nawet na używanie zagotowanej wody, w związku z czym nie piją herbaty, kawy, ziół; nie myją się z wykorzystaniem gorącej wody.
Witarianie są "eko", że hej! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | balon000 (504 punktów) | > Już myślałem, że weganizm jest ostateczną formą ludzkiej głupoty dotyczącą żywienia >ludzi, aż tu nagle dowiedziałem się, że są idioci jeszcze wyższego sortu - witarianie. >Witarianie żrą wszystko na surowo, ich chora ideologia nie pozwala im nawet na używanie zagotowanej >wody, w związku z czym nie piją herbaty, kawy, ziół; nie myją się z wykorzystaniem gorącej wody. >Witarianie są "eko", że hej!Haha  Ostateczna forma to breatharianizm. Czyli nie jedzenie wcale. www.papilo(*)energia-Dietetyczna-sekta.html
|
|
 | | licho nie śpi (487 punktów) | > Ostateczna forma to breatharianizm. Czyli nie jedzenie wcale.<Ale może chociaż domyć się można  Chyba, że oczyszczanie "zewnętrzne" ciała też odbywa się dzięki "pranie" (praniu?)
|
|
4 na 4 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | Wiem, słuchałem audycji w TOK FM, w której wypowiadali się witarianie. Słuchałem ich z lekkim rozbawieniem, ale także z zaniepokojeniem. Wszystko wypowiadali z pozycji ludzi dobrze zorientowanych, a takie rzeczy działają na innych, tzw. "poszukujących", szczególnie młodych ludzi. Można przyjąć, że nie ma to żadnego związku z zasadami racjonalnego żywienia, ale można także chyba przyjąć, że jest to ich wybór i niech robią, co chcą. Jeśli czują się z tym lepiej, to świetnie. Wątpliwości pojawiają się dopiero wtedy, gdy swój styl życia narzucą innym, w tym przypadku swoim dzieciom. Tu można mieć wątpliwości, ponieważ ich witarianizm to nic innego jak ideologia, która nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Ale jeśli okaże się, że ich dzieci są zdrowe i rozwijają się normalnie, to wszystko w porządku. Problemem może być to niemycie się gorącą wodą, ale w tym przypadku wystarczy rozmawiać z witarianami z pewnej odległości i z wiatrem. _
|
|
 | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Oni to całkiem nieźle motywują. Uważają, że skoro ludzie pierwotni nie gotowali, smażyli, generalnie w żaden sposób nie podgrzewali jedzenia, to znaczy, że takie jest naturalne a co za tym idzie, najzdrowsze.
Muszę nasłać na nich moją babcię, ona codziennie powtarza, że wciągu dnia trzeba zjeść przynajmniej jeden ciepły posiłek!
Niech sobie jedzą co chcą, nie moja dieta, nie moje zdrowie, nie moja sprawa.
|
|
|  | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Oni to całkiem nieźle motywują. Uważają, że skoro ludzie pierwotni nie gotowali, smażyli, generalnie w żaden sposób nie podgrzewali jedzenia, to znaczy, że takie jest naturalne a co za tym idzie, najzdrowsze.<< No i te "pierwotniaki" żyli zdrowo do mniej więcej 30 lat. Wot, do czego prowadzi popularna edukacja internetowa.
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | > No i te "pierwotniaki" żyli zdrowo do mniej więcej 30 lat. Wot, do czego prowadzi popularna edukacja internetowa.Trzeba by się temu przyjrzeć, podobno do trzydziestki dobijali ludzie którzy zaprzestali koczowniczego trybu życia, natomiast ludzie w plemionach koczowniczych żyli do 60, 70 lat. Pytanie tylko czy koczownicy gotowali kalafior
|
|
| | |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Pytanie tylko czy koczownicy gotowali kalafior <<Opierając się na niezbyt pewnym źródle, jakim jest Wikipedia znajdujemy, że pierwsze udokumentowane wzmianki o kalafiorze są gdzieś z XII-XIII wieku. Zatem mało prawdopodobne, aby koczownicy jedli jakiekolwiek kalafiory. Ale wracając do przeciętnej spodziewanej długości życia, to np. Papua Nowa Gwinea jeszcze w 1960-tym miała poniżej 40 lat. www.google(*)pua+new+guinea+life+expectancyAle oni witarianami to chyba nigdy nie byli?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >No i te "pierwotniaki" żyli zdrowo do mniej więcej 30 lat. Wot, do czego prowadzi popularna edukacja internetowa.> Trzeba by się temu przyjrzeć, podobno do trzydziestki dobijali ludzie którzy zaprzestali koczowniczego trybu życia, natomiast ludzie w plemionach koczowniczych żyli do 60, 70 lat. Pytanie tylko czy koczownicy gotowali kalafior  Ja sądzę, że w żadnej niemal kulturze sprzed czasów prawdziwej medycyny nie szaleli z długością życia. Gotowanie gotowaniem, a wyrostek robaczkowy i zapalenie oskrzeli i tak robiły swoje. A co do koczowników, to koczownicy normalnie gotują. Nie znam ani jednej kultury, która tradycyjnie nie poddawałaby jedzenia obróbce termicznej... krew z mlekiem krowy może...
|
|
|  | 15 na 15 | Ania... (14138 punktów) | >Oni to całkiem nieźle motywują. Uważają, że skoro ludzie pierwotni nie gotowali, smażyli, generalnie w żaden sposób nie podgrzewali jedzenia, to znaczy, że takie jest naturalne a co za tym idzie, najzdrowsze. Tyle, że ludzie pierwotni gotowali... od wielu tysiącleci stosujemy obróbkę cieplną posiłków i to właśnie umożliwiło nam "zabłyśnięcie" na arenie ewolucyjnej, bowiem przyswajalność związków jest o niebo wyższa.
|
|
| |  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Tyle, że ludzie pierwotni gotowali... od wielu tysiącleci stosujemy obróbkę cieplną posiłków i to właśnie umożliwiło nam "zabłyśnięcie" na arenie ewolucyjnej, bowiem przyswajalność związków jest o niebo wyższa.
Tak jest! Z Wikipedii: "Richard Wrangham, profesor antropologii biologicznej, wysuwa tezę, iż jedzenie gotowanego pokarmu jest bardziej "naturalne" dla człowieka, ponieważ ludzki układ pokarmowy wyewoluował do jedzenia gotowanych pokarmów. Podaje to także jako przyczynę zwiększenia pojemności czaszki homonidów, zmniejszenia przewodu pokarmowego, zmniejszenia zębów i kłów oraz zmniejszenia dymorfizmu płciowego 1.8 milionów lat temu."
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Tak jest! Z Wikipedii:> "Richard Wrangham, profesor antropologii biologicznej, wysuwa tezę, iż jedzenie gotowanego pokarmu jest bardziej "naturalne" dla człowieka, ponieważ ludzki układ pokarmowy wyewoluował do jedzenia gotowanych pokarmów.I napisał o tym książkę - merlin.pl/(*)m/browse/product/1,697127.html
|
|
| | | |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > I napisał o tym książkę - merlin.pl/(*)m/browse/product/1,697127.html>  -Tak. Zauważyłem ją też w księgarni "Racjonalisty". 
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Tyle, że ludzie pierwotni gotowali... od wielu tysiącleci stosujemy obróbkę cieplną posiłków Racja, coś koło tysiąca tych tysiącleci - od początków oswojenia ognia.
>i to właśnie umożliwiło nam "zabłyśnięcie" na arenie ewolucyjnej, bowiem przyswajalność związków jest o niebo wyższa. A tu bym się nie czepiał. Jeśli ci jak-ich-tam-zwać mają ochotę zjadać 100 kg kalafiora surowego zamiast 1 kg kalafiora gotowanego (strzelam, ale to są właśnie całe rzędy wielkości różnicy jeśli idzie o przyswajalność) to niechta, życzę smacznego i niech im idzie na zdrowie... (?)
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>i to właśnie umożliwiło nam "zabłyśnięcie" na arenie ewolucyjnej, bowiem przyswajalność związków jest o niebo wyższa. >A tu bym się nie czepiał. Jeśli ci jak-ich-tam-zwać mają ochotę zjadać 100 kg kalafiora surowego zamiast 1 kg kalafiora gotowanego (strzelam, ale to są właśnie całe rzędy wielkości różnicy jeśli idzie o przyswajalność) to niechta, życzę smacznego i niech im idzie na zdrowie... (?) Oczywiście, teraz dla części populacji to kwestia wyboru. Ale jako argument "historyczno-ewolucyjny" było po prostu nietrafione. Swoją drogą, jakby to powiedział bodaj władca Szuflandii: .... się wam poprzewracało! Szczęśliwi, skoro mogą snuć tego typu dywagacje.
|
|
|  | 1 na 1 | Pa1ryk (1539 punktów) | >Oni to całkiem nieźle motywują. Uważają, że skoro ludzie pierwotni nie gotowali, smażyli, generalnie w żaden sposób nie podgrzewali jedzenia, to znaczy, że takie jest naturalne a co za tym idzie, najzdrowsze.
Pytanie tylko czy to ludzie pierwotni byli najzdrowsi? Wydaje mi się, że nasza obecna "chemiczna" i sztuczna dieta jednak wydłużyła średnią długość życia, więc może naturalne wcale nie znaczy zdrowe.
|
|
1 na 1 |
 | 1 na 1 |
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Jeśli chodzi o freeganizm ..<< Czyli tak jak Cygan nie chce być nazywany Cyganem, tylko Romem, tak żebrakowi nie podoba się, że go nazywają żebrakiem. Wydaje mu się, że jeżeli zacznie nazywać się niezrozumiałym słowem "freegan", to nabierze przez to jakiejś szlachetności.
|
|
1 na 1 | lipschitz (1674 punktów) | Czy to szkodliwe dla organizmu? Może jakieś badania? Czy tylko chodzi o to, że zjadacz parówek ma problem z tymi, którzy ich nie jadają?
|
|
 | 7 na 7 | Legion (587 punktów) | > Czy to szkodliwe dla organizmu? Może jakieś badania? Czy tylko chodzi o to, że zjadacz parówek ma problem z tymi, którzy ich nie jadają?Napij się niegotowanej wody z rzeki, to się dowiesz
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | > Napij się niegotowanej wody z rzeki, to się dowiesz  Nie ma to jak dobry argument ze sprawdzonego źródła
|
|
5 na 5 | Nikka (54 punktów) | > >Witarianie żrą wszystko na surowo, ich chora ideologia nie pozwala im nawet na używanie zagotowanej >wody, w związku z czym nie piją herbaty, kawy, ziół; nie myją się z wykorzystaniem gorącej wody.
Normalnie powiedziałabym; "Niech sobie robią co chcą", ale ci ludzie stwarzają zagrożenie epidemiologiczne. Wiele chorób powodowanych bakteriami i pasożytami pozbyto się właśnie dzięki gotowaniu potraw i dbaniu o higienę osobistą. Pomijając smutny los dzieci takich witarian, to takie dziecko pójdzie do przedszkola, a potem szkoły i może roznosić różne dziwne rzeczy, jak np. wszy.
|
|
 | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > i dbaniu o higienę osobistą.W zimnej wodzie też się można umyć. Pośpiech jest wskazany  an alien
|
|
|  | 1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | > > i dbaniu o higienę osobistą.> W zimnej wodzie też się można umyć. Pośpiech jest wskazany  Powiedz to chirurgowi przed operacją
|
|
4 na 6 | tomoyo (480 punktów) | >[color=#330000]Już myślałem, że weganizm jest ostateczną formą ludzkiej głupoty dotyczącą żywienia
Sama jestem weganką i nie uważam żeby to był zły wybór. Je się po to aby żyć, a nie na odwrót, a ta dieta może zapewnić wszystkie potrzebne substancje pokarmowe (z odpowiednią suplementacją b12) więc co w tym głupiego. Ma dla mnie wiele zalet, chociaż wiem że nie jest dla każdego.
Wcale jednak nie uważam że jest to naturalna dieta i zdaję sobie sprawę że mogę na niej być dzięki osiągnięciom cywilizacji.
Jeżeli chodzi o witarianizm, to nie widzę problemu. Nie boję się zjeść surowego pomidora, z tego co wiem to tych foliowanych nie należy nawet myć bo są one specjalnie już odkażone i w nieprzegotowanej wodzie z kranu jest więcej niebezpiecznych bakterii. Wydaje mi się też że witarianie nie boją się przegotować wody, natomiast do przyrządzania jedzenia używają takie co ma max 40 st C ( czyli może być wcześniej przegotowana i można zjeść ciepły posiłek ). Myślę wszystko zależy od preferencji danej osoby i komentarze w stylu "ale to głupie" są nie na miejscu. Nie zaprzeczam że wśród wegan i witarian zdarzają się zacietrzewieni idioci, ale te grupy nie mają na nich monopolu ;p
|
|
 | 11 na 11 | Ania... (14138 punktów) | >>[color=#330000]Już myślałem, że weganizm jest ostateczną formą ludzkiej głupoty dotyczącą żywienia >Sama jestem weganką i nie uważam żeby to był zły wybór. Je się po to aby żyć, a nie na odwrót, a ta dieta może zapewnić wszystkie potrzebne substancje pokarmowe (z odpowiednią suplementacją b12) więc co w tym głupiego. Ma dla mnie wiele zalet, chociaż wiem że nie jest dla każdego. >Wcale jednak nie uważam że jest to naturalna dieta i zdaję sobie sprawę że mogę na niej być dzięki osiągnięciom cywilizacji. I to jest postawa, którą szanuję, pomimo osobistej sympatii do kotleta. Masz wybór i go dokonujesz, ale bez wpierania irracjonalnych ideologii.
>Jeżeli chodzi o witarianizm, to nie widzę problemu. Nie boję się zjeść surowego pomidora, z tego co wiem to tych foliowanych nie należy nawet myć bo są one specjalnie już odkażone i w nieprzegotowanej wodzie z kranu jest więcej niebezpiecznych bakterii. W nieprzegotowanej wodzie z naszego kranu nie ma bakterii, jest badana epidemiologicznie.
> Wydaje mi się też że witarianie nie boją się przegotować wody, natomiast do przyrządzania jedzenia używają takie co ma max 40 st C ( czyli może być wcześniej przegotowana i można zjeść ciepły posiłek ). Myślę wszystko zależy od preferencji danej osoby i komentarze w stylu "ale to głupie" są nie na miejscu. Nie zaprzeczam że wśród wegan i witarian zdarzają się zacietrzewieni idioci, ale te grupy nie mają na nich monopolu ;p Jest głupie, jeżeli opierają się na nieprawdziwych argumentach. Jeśli powiedzą, że mają ochotę i smakuje im pokarm nie przegotowany - proszę bardzo. Jeśli natomiast dorabiają do tego sfałszowane argumenty, jak ten z powrotem do naturalnego stanu rzeczy, to jest to już normalna głupota. Tak samo jak głupotą byłoby stwierdzenie, że od tej pory chodzę na czworakach, bo to naturalny stan rzeczy.
Ale co do diety, to z definicji nie lubię szafowania zdrowiem dzieci. I nie chodzi tylko o wegetarianizm, ale o każdą skrajność, czyli wciskanie dzieciom samych chickenów i paluszków mięsnych bez mięsa, za to z budą psią również mnie irytuje. Dzieci są bezbronne a to one ponoszą największe konsekwencje, większe niż rodzice (bo rodzice mają dojrzałe organizmy, a dzieci rozwijają się). Dlatego skrajne pomysły IMO powinny dotyczyć wyłącznie dorosłych, a dla dzieci powinny być diety w miarę "tradycyjne".
|
|
|  | 3 na 3 | tomoyo (480 punktów) | >W nieprzegotowanej wodzie z naszego kranu nie ma bakterii, jest badana epidemiologicznie. Jak widać nie bardzo się na ty znam.
>Jest głupie, jeżeli opierają się na nieprawdziwych argumentach. Jeśli powiedzą, że mają ochotę i smakuje im pokarm nie przegotowany - proszę bardzo. Jeśli natomiast dorabiają do tego sfałszowane argumenty, jak ten z powrotem do naturalnego stanu rzeczy, to jest to już normalna głupota. Jak tak stawiasz sprawę to się jak najbardziej zgadzam. Jednak ja widzę to trochę inaczej. Nie jestem ekspertem w temacie, ale wydaje mi się że np kiełki są bardziej zdrowe niż gotowane ziarno i świeży pomidor jest zdrowszy niż ten z puszki czy ketchup. Witarianie też mają te argumenty o enzymach, ale ja się na tym kompletnie nie znam. Zamiast skreślania z góry bardziej interesowało by mnie ile w tym prawdy, bo sama nie mam kompetencji żeby to orzec.
>Ale co do diety, to z definicji nie lubię szafowania zdrowiem dzieci. I nie chodzi tylko o wegetarianizm, ale o każdą skrajność, czyli wciskanie dzieciom samych chickenów i paluszków mięsnych bez mięsa, za to z budą psią również mnie irytuje. Dzieci są bezbronne a to one ponoszą największe konsekwencje, większe niż rodzice (bo rodzice mają dojrzałe organizmy, a dzieci rozwijają się). >Dlatego skrajne pomysły IMO powinny dotyczyć wyłącznie dorosłych, a dla dzieci powinny być diety w miarę "tradycyjne". Wydaje mi się że wegetarianizm jest skrajny tylko w kontekście np polskiej tradycji. Ale już np WHO uważa że jest to zdrowa dieta na wszystkich etapach życia i są też badania pokazujące że statystycznie mniej wegetarian/wegan zapada na takie choroby cywilizacyjne jak nadciśnienie czy miażdżyca. Zdrowie dzieci na dietach roślinnych jest nawet w Polsce badane i z tego co wiem dzieci te mają nawet lepsze wyniki w porównaniu do tych żywionych tradycyjnie. Ponieważ nie mam zwyczaju przyjmować tradycji bez weryfikacji, czy ma sens czy nie, to ja wegetarianizmu/weganizmu skrajnością nie nazywam. Wiadomo że najczęściej wegetarianinem/ weganinem zostaje się z pobudek etycznych i na tym gruncie uważam że rodzice mają prawo pokazać dziecku swój punkt widzenia, a jak będzie chciało to i tak pójdzie ze znajomymi na kebaba.
|
|
| |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>W nieprzegotowanej wodzie z naszego kranu nie ma bakterii, jest badana epidemiologicznie. >Jak widać nie bardzo się na ty znam. Nie szkodzi.
Więc dodam - o ile woda nie pochodzi z przydomowej i niebadanej studni, w dodatku płytkiej, to można ją pić bez obaw, oczywiście w Polsce. W Azji sytuacja jest zgoła odmienna, szczególnie w ciepłym klimacie - W Indiach nie odważyłabym się. Robi się np. coś co nazywamy uzdatnianiem wody, tradycyjnie przez chlorowanie, co zabija bakterie, a w nowoczesnych stacjach przez ozonowanie - efekt ten sam. Oznacza się dodatkowo tzw. miano coli, czyli liczbę bakterii pochodzących z ... kupek. Wysokie miano wody przed uzdatnianiem powoduje odrzucenie tego źródła, a po uzdatnianiu ma być praktycznie zerowe.
>>Jest głupie, jeżeli opierają się na nieprawdziwych argumentach. Jeśli powiedzą, że mają ochotę i smakuje im pokarm nie przegotowany - proszę bardzo. Jeśli natomiast dorabiają do tego sfałszowane argumenty, jak ten z powrotem do naturalnego stanu rzeczy, to jest to już normalna głupota. >Jak tak stawiasz sprawę to się jak najbardziej zgadzam. Jednak ja widzę to trochę inaczej. Nie jestem ekspertem w temacie, ale wydaje mi się że np kiełki są bardziej zdrowe niż gotowane ziarno i świeży pomidor jest zdrowszy niż ten z puszki czy ketchup. Witarianie też mają te argumenty o enzymach, ale ja się na tym kompletnie nie znam. Zamiast skreślania z góry bardziej interesowało by mnie ile w tym prawdy, bo sama nie mam kompetencji żeby to orzec. No właśnie, to nie jest takie oczywiste. To zależy od wielu czynników. Faktycznie wiele witamin rozpada się w trakcie długotrwałego gotowania, ale z kolei ściany komórkowe utrudniają wchłanianie związków z tkanek roślinnych, więc pokarm nie przegotowany jest dla nas trudno dostępny. Oznacza to, że nie mamy pewności, jaka część pokarmu faktycznie trafi do krwioobiegu. Przypomnę, że ściana komórkowa dla układu pokarmowego jest nie do ruszenia, bo składa się w dużej mierze z celulozy. Gotowanie powoduje rozpad blaszek środkowych, łączących komórki i denaturację białek, spajających mikrofibryle celulozowe, co daje nam większe szanse na dotarcie do wnętrza komórek. I w zasadzie osoby z problemami trawiennymi wiedzą to, bo to jedna z podstawowych zasad diety osób z np. problemami z trzustką: zero surowych warzyw i owoców. Przetrenowano to i w zasadzie to już wiemy.
>>Dlatego skrajne pomysły IMO powinny dotyczyć wyłącznie dorosłych, a dla dzieci powinny być diety w miarę "tradycyjne". > Wydaje mi się że wegetarianizm jest skrajny tylko w kontekście np polskiej tradycji. Ale już np WHO uważa że jest to zdrowa dieta na wszystkich etapach życia i są też badania pokazujące że statystycznie mniej wegetarian/wegan zapada na takie choroby cywilizacyjne jak nadciśnienie czy miażdżyca. Zdrowie dzieci na dietach roślinnych jest nawet w Polsce badane i z tego co wiem dzieci te mają nawet lepsze wyniki w porównaniu do tych żywionych tradycyjnie. Ponieważ nie mam zwyczaju przyjmować tradycji bez weryfikacji, czy ma sens czy nie, to ja wegetarianizmu/weganizmu skrajnością nie nazywam. Zależy o jakiej formie się mówi. Stale mamy mało danych co do wpływu braku dostarczania cholesterolu w pokarmie na rozwój dzieci, a wiemy, że organizm dziecka kilkuletniego produkuje go za mało. Jeśli dziecko bardzo długo pozostaje przy piersi, nie ma problemu, ale szybkie wprowadzenie diety beznabiałowej... po prostu boję się myśleć o konsekwencjach dla układu nerwowego. Mam nadzieję, że te dzieciaczki jednak nabiał dostają, a nabiał uzupełnia problem cholesterolu.
Wciąż mamy trochę mało danych, bo nie znam lekarzy, którzy namawiali by rodziców dziecka 3 letniego na wdrożenie ściśle vegańskiej diety dla uzyskania wyników.
> Wiadomo że najczęściej wegetarianinem/ weganinem zostaje się z pobudek etycznych i na tym gruncie uważam że rodzice mają prawo pokazać dziecku swój punkt widzenia, a jak będzie chciało to i tak pójdzie ze znajomymi na kebaba. Oczywiście.
|
|
| | |  | 1 na 1 | tomoyo (480 punktów) | Dzięki za informacje o wodzie i przyswajalności  > Zależy o jakiej formie się mówi. Stale mamy mało danych co do wpływu braku dostarczania cholesterolu w pokarmie na rozwój dzieci, a wiemy, że organizm dziecka kilkuletniego produkuje go za mało. Jeśli dziecko bardzo długo pozostaje przy piersi, nie ma problemu, ale szybkie wprowadzenie diety beznabiałowej... po prostu boję się myśleć o konsekwencjach dla układu nerwowego.> Mam nadzieję, że te dzieciaczki jednak nabiał dostają, a nabiał uzupełnia problem cholesterolu.> Wciąż mamy trochę mało danych, bo nie znam lekarzy, którzy namawiali by rodziców dziecka 3 letniego na wdrożenie ściśle vegańskiej diety dla uzyskania wyników.Ja nie mam i nie planuję dzieci więc słabo się orientuję, ale wiem że są pod stałą opieką lekarza i mają badania krwi dużo częściej niż zwykle.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Wciąż mamy trochę mało danych, bo nie znam lekarzy, którzy namawiali by rodziców dziecka 3 letniego na wdrożenie ściśle vegańskiej diety dla uzyskania wyników. >Ja nie mam i nie planuję dzieci więc słabo się orientuję, ale wiem że są pod stałą opieką lekarza i mają badania krwi dużo częściej niż zwykle. Niestety, najpoważniejsze skutki nie wyjdą w badaniu krwi - myślę o problemach z rozwojem układu nerwowego, gdzie niezbędna jest pewna porcja cholesterolu. A mówiąc o badaniach chodziło mi o poważne badania kliniczne. Wymagało by to zgromadzenia dość dużej liczby mam i rygorystycznego przestrzegania diety przez wiele lat u ich dzieci, a to raczej trudne. WHO opiera się póki co na prostych analizach w oparciu o to, co mamy podają jako sposób żywienia dzieci, a to... no cóż... nie najpewniejsza metoda. W dodatku nie mam pojęcia ile z tych danych dotyczy np. dzieci w wieku 1 roku życia odstawionych od piersi i na diecie wegańskiej. Szczerze mówiąc szukałam danych, ale nie znalazłam.
Nie wiem, czy wprowadzanie suplementów w tabletkach to jest też coś, co bym zrobiła dziecku...
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >wiem że są pod stałą opieką lekarza i mają badania krwi dużo częściej niż zwykle. No właśnie. A pomyślałaś, dlaczego to tak?
|
|
| | | |  | 5 na 5 | martok (1115 punktów) | > wiem że [dzieci na diecie wegetariańskiej - M] są pod stałą opieką lekarza i mają badania krwi dużo częściej niż zwykle.
Wcale się nie dziwię, że te dzieci są szczególnie skrupulatnie badane. Całe szczęście. W nawiązaniu do powyższych wpisów Ani i Meretseger przytaczam informację prasową sprzed tygodnia:
Białostocki sąd skazał w tym roku na karę więzienia w zawieszeniu rodziców trzyletniej Rebeki. Stosując dietę wegańską, doprowadzili dziecko do skrajnego wyczerpania. W szpitalu rodzice nie zgodzili się na karmienie córki w ramach ogólnie stosowanej diety. *
|
|
| | | | |  | | tomoyo (480 punktów) |
>Białostocki sąd skazał w tym roku na karę więzienia w zawieszeniu rodziców trzyletniej Rebeki. Stosując dietę wegańską, doprowadzili dziecko do skrajnego wyczerpania. W szpitalu rodzice nie zgodzili się na karmienie córki w ramach ogólnie stosowanej diety.[/color] >
Jak już pisałam, nie przeczę że zdarzają się patologie - sama widziałam jak ludzi którzy mieli wychudłe koty na wegańskiej karmie (na której zdaje się oszczędzali bo jest droższa niż Royal Canin). Jednak zauważam że nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka.
Jak pisałam wcześniej, ponieważ znam przykłady rodzin w których jest kilka pokoleń na diecie roślinnej i nie ma problemów zdrowotnych (a wręcz przeciwnie), znam też przykłady sportowców na takiej diecie i mają dobre wyniki, wiem że Światowa Organizacja Zdrowia wypowiedziała się pozytywnie, nie znajduję powodu aby z góry oskarżać rodziców o zaniedbanie.
Jeżeli macie jakieś badania, czy opracowania na ten temat, które mówią że takie diety są szkodliwe dla zdrowia to podzielcie się. Ponieważ sama jestem weganką temat mnie interesuje, ale brak mi wiedzy żeby ocenić które źródła informacji są rzetelne, a które nie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Jeżeli macie jakieś badania, czy opracowania na ten temat, które mówią że takie diety są szkodliwe dla zdrowia to podzielcie się. Ponieważ sama jestem weganką temat mnie interesuje, ale brak mi wiedzy żeby ocenić które źródła informacji są rzetelne, a które nie. Powtórzę cierpliwie, po raz trzeci: nie ma wiarygodnych badań diet wegańskich u małych dzieci, bowiem są to trudne do przeprowadzenia i wątpliwe etycznie badania. Żaden lekarz nie podpisze się pod badaniem, w którym będzie "zachęcał" kobiety do restrykcyjnej diety u malutkich dzieci. Mamy stanowisko WHO oparte na obserwacji przypadków, w tym zwykle nie były to diety wegańskie, a mniej restrykcyjne, np. z dodatkiem nabiału.
|
|
| | | | | | |  | | tomoyo (480 punktów) | > Powtórzę cierpliwie, po raz trzeci:Przepraszam że tak się dopytuję  , ale ty razem chodziło mi o jakiekolwiek badania, czy choćby opracowanie tematu, niekoniecznie w związku z dziećmi. Raczej coś na temat zagrożeń jakie niesie taka dieta. Tak tylko dopytuje bo może ktoś ma pod ręką ciekawego linka i dowiem się czegoś nowego, ale jak nie, to trudno
|
|
| | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Powtórzę cierpliwie, po raz trzeci:> Przepraszam że tak się dopytuję , ale ty razem chodziło mi o jakiekolwiek badania, czy choćby opracowanie tematu, niekoniecznie w związku z dziećmi. Raczej coś na temat zagrożeń jakie niesie taka dieta. Tak tylko dopytuje bo może ktoś ma pod ręką ciekawego linka i dowiem się czegoś nowego, ale jak nie, to trudno  Dorosłe osoby z racjonalnie prowadzoną dietą i ew. suplementacją nie odczuwają negatywnych skutków.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | martok (1115 punktów) |
> Jeżeli macie jakieś badania, czy opracowania na ten temat, które mówią że takie diety są szkodliwe dla zdrowia to podzielcie się. Ponieważ sama jestem weganką temat mnie interesuje, ale brak mi wiedzy żeby ocenić które źródła informacji są rzetelne, a które nie.Też nie jestem znawcą tematu. Na razie znalazłem interesujące dane statystyczne - tylko bardzo proszę, nie potraktuj ich jako atak na wegetarian: Jeśli jesteś wegetarianinem, to - statystycznie biorąc - najprawdopodobniej jesteś kobietą. Prawdopodobnie przestałaś jeść naszych czworonożnych przyjaciół z powodów etycznych i prawdopodobnie niedługo wrócisz do jedzenia mięsa. Wśród wegetarian, a nawet wegan, istnieje dowiedziona, wzrastająca tendencja powrotu do spożywania produktów zwierzęcych. Badania dowodzą, że ex-wegetarianie przeważają liczebnie nad wegetarianami w stosunku trzy do jednego, co sugeruje, że 75% obecnych wegetarian z czasem się podda. Wygląda na to, że wegetarianizm jest u ludzi raczej pewnym etapem w życiu, niż trwałą zmianą.Jest to krótki (ale chyba najciekawszy) fragment większego artykułu, który znajdziesz pod następującym adresem: skeptoid.c(*)-or-return-of-the-meat-eaters/Stronę, na której ten artykuł znalazłem, bardzo sobie cenię za rzetelność analiz i mogę ją z czystym sumieniem polecić, ale o wegetarianizmie nie znalazłem tam innych opracowań. Jeśli na coś wartościowego wpadnę, to dam Ci znać. Pozdrawiam - M *
|
|
| | | | | | |  | |
| |  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > Wydaje mi się że wegetarianizm jest skrajny tylko w kontekście np polskiej tradycji. Ale już np WHO uważa że jest to zdrowa dieta na wszystkich etapach życia i są też badania pokazujące że statystycznie mniej wegetarian/wegan zapada na takie choroby cywilizacyjne jak nadciśnienie czy miażdżyca. Zdrowie dzieci na dietach roślinnych jest nawet w Polsce badane i z tego co wiem dzieci te mają nawet lepsze wyniki w porównaniu do tych żywionych tradycyjnie. Ponieważ nie mam zwyczaju przyjmować tradycji bez weryfikacji, czy ma sens czy nie, to ja wegetarianizmu/weganizmu skrajnością nie nazywam.
Gwałtu! Rety! A tłuszcze z grupy omega, niezbędne dla zdrowia, zwłaszcza dzieci i młodzieży dorastającej? Najłatwiej dostępne w mięsie rybim!
Nie chcę być zrozumiany źle: jeśli chodzi o osoby dorosłe, decydujące same za się- żaden problem, wegetarianizm, weganizm i wszystkie inne diety. Ale nie róbmy dzieciom krzywdy, one nie podjęły tego wyboru świadomie.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | | tomoyo (480 punktów) | >Gwałtu! Rety! A tłuszcze z grupy omega, niezbędne dla zdrowia, zwłaszcza dzieci i młodzieży dorastającej? Najłatwiej dostępne w mięsie rybim! >Nie chcę być zrozumiany źle: jeśli chodzi o osoby dorosłe, decydujące same za się- żaden problem, wegetarianizm, weganizm i wszystkie inne diety. Ale nie róbmy dzieciom krzywdy, one nie podjęły tego wyboru świadomie.
Nie jestem lekarzem, ale jak pisałam badania i opinia WHO wskazują że nie ma powodów do obaw. Z tego co wiem tłoczone na zimno oleje roślinne, choćby lniany, są też dobrym źródłem tłuszczów omega.
Jeżeli to jest faktycznie takie szkodliwe to jak to jest że dzieci są zdrowe i mają wzorowe wyniki badań? już w tej chwili są rodziny które są na diecie roślinnej któreś pokolenie i jakoś nie ma problemów.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | To prawda, jednak wymaga to dużej odpowiedzialności jedzącego. Czyli świadomości dziecka, że musi zjadać dajmy na to nasiona odpowiednich gatunków, aby nie brakło mu niczego. A w przypadku kilkulatka...
No, powiedzmy że bywa różnie.
Ale każdy przypadek jest pewnie inny.
|
|
| |  | 2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | > Wydaje mi się że wegetarianizm jest skrajny tylko w kontekście np polskiej tradycji. Ale już np WHO uważa że jest >to zdrowa dieta na wszystkich etapach życia i są też badania pokazujące że statystycznie mniej wegetarian/wegan >zapada na takie choroby cywilizacyjne jak nadciśnienie czy miażdżyca.No właśnie, prawdziwy Polak - katolik zawsze się zdziwi, gdy mu powiesz, że nie jesz mięsa. Nie spotkałam się z inną reakcją. Gdy wytłumaczysz, że po prostu lubisz zwierzęta i nie chcesz się przyczyniać do ich śmierci i klasyfikacji jako pokarmu a nie żywego stworzenia, oni poklepują się po brzuchu, często spasłym i mówią wtedy bardzo często: "ja też lubię zwierzęta". No i tak w kółko można  Spotykam się także, że ci sami, którzy usprawiedliwiają siebie, że "mięso jest potrzebne człowiekowi", potrafią odstawiać nieznośnie ckliwe sceny na widok potrąconego kotka na jezdni albo ptaszka, który wypadł z gniazda. Stoją, kwiczą, płaczą, wzruszają się, nie pomogą, bo się brzydzą dotknąć zwierzaka. Dla niedouczonych - witarianizm ma się do wegetarianizmu tak jak zoofilia do sklepu zoologicznego. Są witarianie jedzący białko zwierzęce, tyle że surowe.
|
|
 | 2 na 2 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Myślę wszystko zależy od preferencji danej osoby i komentarze w stylu "ale to głupie" są nie na miejscu. Nie zaprzeczam że wśród wegan i witarian zdarzają się zacietrzewieni idioci, ale te grupy nie mają na nich monopolu ;p
-Jeżeli określenie, że coś jest głupie ma nadal istnieć w słowniku i wolno je stosować, to do przypadku witarianizmu pasuje jak ulał. Bezsensowne udziwnianie i utrudnianie sobie życia, oparte na braku wiedzy i fałszywych przesłankach to głupota w czystej postaci. Trzeba mieć nadmiar wolnego czasu i poluzowane klepki, aby coś takiego wymyśleć, stosować i wmówić sobie, że to ma jakikolwiek sens, diabli wiedzą w imię czego.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
|  | | tomoyo (480 punktów) | >-Jeżeli określenie, że coś jest głupie ma nadal istnieć w słowniku i wolno je stosować, to do przypadku witarianizmu pasuje jak ulał. Bezsensowne udziwnianie i utrudnianie sobie życia, oparte na braku wiedzy i fałszywych przesłankach to głupota w czystej postaci. Trzeba mieć nadmiar wolnego czasu i poluzowane klepki, aby coś takiego wymyśleć, stosować i wmówić sobie, że to ma jakikolwiek sens, diabli wiedzą w imię czego.
Ja nie jestem tego taka pewna właśnie z powodu braku wiedzy, zakładam że inni się znają lepiej na tym niż ja więc, skoro mówią że się świetnie czują to może to dieta dla nich. Jeżeli jesteś lekarzem, czy dietetykiem, znasz się na tym, to faktycznie Twoje zdanie na ten temat będzie mocniej określone i możesz dojść do wniosku że to głupie. Ale zwykli ludzie raczej będą mieć problem, tak jak ja. W internecie jest pełno wątpliwej jakości opracowań i badań tylko jak oddzielić je od tych dobrych?
|
|
| |  | 2 na 2 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Ja nie jestem tego taka pewna właśnie z powodu braku wiedzy, zakładam że inni się znają lepiej na tym niż ja więc, skoro mówią że się świetnie czują to może to dieta dla nich.
-A gdyby normalnie się odżywiali to czuli by się źle? -Przecież oni nawet chleba jeść nie mogą bo był pieczony. Dodaj sobie wszelkie składniki żywności przerabiane termicznie, trzeba analizować każdy posiłek. To jakaś zwyrodniała forma ascezy. Co to daje? Życie wieczne?! Odpadam, głupota zbyt skrajna, aby nad nią debatować. Zdrowia życzę!
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|