 |
Dzieciom jest przykro na gwiazdkę Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-07-2012 21:15 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Dzieciom jest przykro na gwiazdkę
4 na 6 | Jednym z powodów dla których racjonalni rodzice pozwalają na indoktrynację swoich dzieci jest uchronienie ich przed wyobcowaniem i poczuciem niższości. Nie chcą żeby na gwiazdkę czy komunię czuły się gorsze od dzieci wierzących rodziców. Zastanawiałem się nad tym problemem i jego rozwiązaniem. Najlepszą metodą walki z przeciwnikiem jest użycie jego własnej broni. Może zatem dzieciom rodziców niewierzących dawać mały prezent na gwiazdkę i jeszcze lepszy na "święto ateisty/agnostyka/racjonalisty"? Wtedy każde z nich może się pochwalić innym, że ma lepiej od wierzących bo dostaje prezent na gwiazdkę jak wszystkie, ale jeszcze lepszy jest z okazji niedostępnej wierzącym? Jeszcze nie rozwiązałem problemu prezentów komunijnych, ale liczę na Waszą współpracę.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Frank Holman (5897 punktów) | > Jeszcze nie rozwiązałem problemu prezentów komunijnych, ale liczę na Waszą współpracę.  Przecież od dawna powszechnie wiadomo, ze na łykend "komunijny" z dużym wyprzedzeniem i jednoznaczna informacja w tej sprawie, organizuje się dziecku (z dzieckiem) super wycieczkę zagraniczną, w jakieś miejsce, gdzie spędzi czas z gromadą dzieciaków z całego świata, albo po prostu z mamą i tatą w zależności co bardziej lubi.
|
|
 | 13 na 13 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | No jasne, toż to faktycznie powszechnie stosowany w Polsce zwyczaj, że rodzice wyjeżdżają z dzieckiem na piękną wycieczkę zagraniczną. Wszak żaden to problem wydać te kilka tysiaków, gdy się zarabia 1500 zł. Teraz już wiem skąd te 25% polskich dzieci, które regularnie nie dojadają - po prostu ich rodzice wydali kasę na wyjazd zagraniczny.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
|  | 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Teraz już wiem skąd te 25% polskich dzieci, które regularnie nie dojadają - po prostu ich rodzice wydali kasę na wyjazd zagraniczny. - Całe szczęście że chociaż te 25% nie dojada, wg. obecnych standardów oczywiście, bo nie byłoby już normalnych dzieci tylko same przekarmione grubasy.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
|  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | >No jasne, toż to faktycznie powszechnie stosowany w Polsce zwyczaj, że rodzice wyjeżdżają z dzieckiem na piękną wycieczkę zagraniczną. Wszak żaden to problem wydać te kilka tysiaków, gdy się zarabia 1500 zł. Teraz już wiem skąd te 25% polskich dzieci, które regularnie nie dojadają - po prostu ich rodzice wydali kasę na wyjazd zagraniczny. Gdyby podsumować kasę wydaną na komunię i prezenty, wystarczyłoby na wycieczkę do praktycznie dowolnego miejsca na świecie. Teraz laptop to żaden ewenement jako prezent komunijny, taki standardzik!
|
|
3 na 3 | Tohver (1287 punktów) | Może zatem dzieciom rodziców niewierzących dawać mały prezent na gwiazdkę > i jeszcze lepszy na "święto ateisty/agnostyka/racjonalisty"?Nie mam dzieci więc tylko tak teoretyzuję ale fajnym pomysłem wydaje mi powrót do korzeni czyli świętowanie przesilenia zimowego. To zbliżony termin więc powinien z łatwością zastąpić gwiazdkę a dziecku łatwo wytłumaczyć dlaczego tego dnia świętujemy - dni będą teraz coraz dłuższe. > Jeszcze nie rozwiązałem problemu prezentów komunijnych, ale liczę na Waszą współpracę.  Z tego co pamiętam, to żeby dostać te prezenty trzeba było nauczyć się na pamięć mnóstwa wierszyków i regułek, brać udział w próbach i opowiadać obcemu facetowi na ucho o wszystkich swoich przewinieniach. Czy argument 'też dostaniesz rower i to bez pracy/wstydu' nie przemówi do dziecka? Z drugiej strony czy takie zabiegi są na prawdę potrzebne? Jak radzą sobie świadkowie Jehowy, żydzi czy muzułmanie, którzy wysyłają dzieci do polskich szkół? Ich dzieci też są wyobcowane?
|
|
26 na 26 Wściekły Azot (849 punktów) (zablokowany) | Mam to na świeżo, ponieważ w maju moja córeczka - jako jedyna z klasy - nie dostąpiła "zaszczytu" bycia skomunizowaną przez KRK. Czy mieliśmy jakiś problem "quad, Xbox, różowe wrotki czy tylko biblia z autografem Rydzyka od radiomaryjnie stukniętej babci"? Nie. Po prostu NIE. W konsekwencji całkowitego nieuczestniczenia w seansach indoktrynacji katolickiej tak w przedszkolu, jak i w szkole podstawowej, Emilka była uodporniona na szałocyrk komunijny. W szkole nie gnębił jej tępy mozół wkuwania zaklęć, nie musiała wyklęczeć ćwiczebnych godzin na kościelnych posadzkach, nie zajmowała się modą na zgrzebne giezła ni na koronkowe peniuary. Emilia ani razu nie zadała mi pytania "...dlaczego ja nie?", ani nie zgłosiła potrzeby natychmiastowego dołączenia do grona rówieśników tresowanych na jagnięcinę. Nazajutrz po wykwintnie nadętej hucpie kościelno-restauracyjnej dzieci pojawiły się w szkolnych murach - nie przyjechały quadami, nie miały ze sobą Xboxów, ajpodów ani złotych monet z wizerunkiem Cielca z Wadowic - na dwóch przerwach pogadały o prezentach i nastąpił zgon tematu. Komunia przeszła na etap milionów zdjęć rozsyłanych kanałami rodzinnymi. Nam z tego dnia też zostały zdjęcia: jedno bardzo dobre (byka żubra) i kilka słabszych (wolnopozujących pawi), wykonanych przez samą Emilię w żubrzej zagrodzie w Pszczynie.
|
|
 | 10 na 10 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Mam to na świeżo, ponieważ w maju moja córeczka - jako jedyna z klasy - nie dostąpiła "zaszczytu" bycia skomunizowaną przez KRK.
Podobnie jak mój syn, i jakoś nie zauważyłam u niego traumy z tym związanej. Nie cierpiał z powodu nieprzystąpienia do komunii, podobnie jak nie cierpiał z powodu tego, że nie odbył bar micwy lub nie był ofiarowany pod opiekę Ganeszy. Prezenty kolegów skwitował wzruszeniem ramion i tekstem: "Ja już to wszystko mam."- (chodziło o komputer, rower czy telefon). Zupełnie nie rozumiem tej obawy (podsycanej przez osoby wierzące), że dziecko bez komunii, a w szczególności bez komunijnych prezentów czy białej sukienki będzie nieszczęśliwe. Dzieci na ogół podchodzą do tego dużo bardziej obojętnie, niż rodzice przejęci tym, co ludzie powiedzą.
|
|
|  | 7 na 7 | Dana J (123 punktów) | Potwierdzam. Moje chłopaki w wiejskiej szkole nie mieli żadnych, ale to absolutnie żadnych przykrości z powodu nieuczestniczenia w życiu religijnym szkoły (a było ono bogate, że hej  ). Myślę, że dorośli, którzy nie do końca przecięli pępowinę kościelną, mają największe obawy o samopoczucie dzieci, ale to być może wcale nie chodzi o dzieci , tylko nich samych. Dzieciaki mają to gdzieś, jeśli od urodzenia nie łączą ich żadne emocje z religią.
|
|
7 na 7 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | Najlepszą metodą walki z przeciwnikiem jest > użycie jego własnej broni.Owszem, tak mówi jedna z ludowych mądrości. Ale inna mówi, że lepiej jest nie zniżać się do poziomu dna, ujmując to słowami : " omiń gówno jak śmierdzi". Dlaczego więc mielibyśmy wierzyć tej pierwszej ? Może zatem dzieciom rodziców niewierzących dawać mały prezent na gwiazdkę > i jeszcze lepszy na "święto ateisty/agnostyka/racjonalisty"?A najlepiej - ja tak robię - dawać prezenty spontanicznie, bez żadnej okazji ( ale TYLKO dzieciom.!!! )
|
|
4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Pierwsza komunia, bar micwa i co tam jeszcze w innych wierzeniach, należy do tak zwanych rytów przejścia. Wraz z dorastaniem poszerza się strefę dostępu (młodemu jeszcze) człowiekowi. Co pewien czas jest (społeczna) impreza, po której się go odrobinę inaczej traktuje (więcej mu sie pozwala, ale i nadaje obowiązki). Czy można robić ryty przejścia bez całej religijnej otoczki? Można. Trudno jednak takie podejście narzucać ateistom - bo każdy na to może patrzeć inaczej. Jak ktoś zrobi i się przyjmie, to będzie.
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Aż zacząłem się zastanawiać co ja zrobię jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci. Nie żeby mi się śpieszyło, oj nie...  Zamiast bożego narodzenia, można wprowadzić Jul - północnoeuropejskie święto przesilenia zimowego, które tak naprawdę jest pierwowzorem chrześcijańskiego święta. Wolę nazwę Jul, niż wschodnioeuropejskie święto godowe, Jul jest dużo bardziej chwytliwy. W zasadzie można w przypadku każdego chrześcijańskiego święta powrócić do pierwowzoru, niech chrześcijanie zobaczą, że nie są ani oryginalni, ani wyjątkowi. Jak napisał Venerable Bede, to jeden z papieży wymyślił nakładanie chrześcijańskich świąt na tradycję pogańską. Nie można temu papieżowi odmówić sprytu, oj nie. Wiedział co czyni. A zamiast komunii wprowadźmy... postrzyżyny! Wiekowo pasuje.
|
|
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Dzieciom jest przykro na gwiazdkę, kiedy dzieci sąsiada dostają lepsze prezenty, z jakiej okazji to dla dzieci raczej nie jest najważniejsze.
Zresztą nie wydaje się, aby ochrona dzieci przed każdą najmniejszą przykrością była dobrym sposobem na wychowanie. Mogą pozazdrościć co prawda w swoim czasie rówieśnikom komunijnych szmatek i świec, ale za parę lat z dużym prawdopodobieństwem podziękują, że zostało im to oszczędzone.
|
|
| Lodowy (1486 punktów) | >Najlepszą metodą walki z przeciwnikiem jest użycie jego własnej broni. Z jakim przeciwnikiem? Czy to Ci którzy, dają dzieciom prezenty? Muszisz z nimi walczyć?
|
|
 | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Najlepszą metodą walki z przeciwnikiem jest użycie jego własnej broni. >Z jakim przeciwnikiem? Czy to Ci którzy, dają dzieciom prezenty? Muszisz z nimi walczyć?
Z wirusem umysłowym.
|
|
9 na 9 | Ania... (14138 punktów) | My obchodzimy święta, tak samo jak dajemy prezenty od Mikołaja. To przecież ładna tradycja. Kwintesencją sprawy jest, czy wmawiasz dziecku że to prawdziwe wydarzenia były, czy też wyjaśniasz, że to taki zwyczaj. Podobnie jak wiele zwyczajów zresztą.
Nie widzę powodu, dla którego dzieci nie mogłyby mieć w domu choinki, prezentu itd.
A przecież to ładnie można wyjaśnić, czemu choinka, czemu postne jedzenie, czemu akurat w tę noc itd. Ładniej, niż ksiądz.
|
|
4 na 4 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | W kulturze anglosaskiej promowane jest przez racjonalistów święto o nazwie "Newtonmas" (chyba wymyślone przez Sceptic Society) - na wzór Christmas / X-mas. Data - 25 grudnia, czyli dzień, w którym narodził się mityczny Jezus. Newtonmas przypomina o narodzinach wielkiego człowieka - Izaaka Newtona, który naprawdę urodził się 25 XII i - w przeciwieństwie do mitycznego Jezusa - naprawdę istniał. _
|
|
 | 1 na 1 | Dana J (123 punktów) | Wikipedia podaje datę urodzenia Newton : 4 stycznia....niestety.
|
|
|  | 2 na 2 |
|  | 3 na 3 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | >Wikipedia podaje datę urodzenia Newton : 4 stycznia....niestety.
OK, zgadza się, ale... Obecnie jest to 4 stycznia według nowego kalendarza gregoriańskiego, jednak w chwili urodzin Newtona był to 25 grudnia według starego kalendarza juliańskiego. _
|
|
 | | Marian (5438 punktów) | Alternatywna nazwa to Grav-mass, która według mnie jest fajniejszym kalamburem  Pozdrawiam.
|
|
|  | | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | > Alternatywna nazwa to Grav-mass, która według mnie jest fajniejszym kalamburem  Faktycznie, bardzo zgrabne, choć raczej na gruncie języka angielskiego. Zresztą, gdyby chcieć przenieść Newtonmas do naszej kultury, to ta nazwa też jest nieco zbyt angielska. _
|
|
| |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >gdyby chcieć przenieść Newtonmas do naszej kultury, to ta nazwa też jest nieco zbyt angielska. Samonasuwające się jest Niutononarodzenie, a zamiast Wielkiejnocy Wielkamoc.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > Faktycznie, bardzo zgrabne, choć raczej na gruncie języka angielskiego. Zresztą, gdyby chcieć przenieść Newtonmas do naszej kultury, to ta nazwa też jest nieco zbyt angielska. Po polsku może być Grawiazdka  Nie tak cwane, ale też fajne  Pozdrawiam.
|
|
5 na 5 | Jan Res (4015 punktów) | >...dawać mały prezent na gwiazdkę >i jeszcze lepszy na "święto ateisty/agnostyka/racjonalisty"?
Pamiętam od 70 lat tę przepiękną kołysankę, którą mi śpiewała babcia. Uspokajałem się i zasypiałem, słysząc, że "Dobryj Bog i pticzku kormit i kropit wodoj cwietok. Bezprijutnowo maliutku nie zabudiet Dobryj Bog". Ta indoktrynacja zaczyna się z chwilą narodzin i trwa do grobowej deski (a nawet i dalej). Ludzie nie chcą porzucać religii, ponieważ skojarzenia z dzieciństwa i lęk przed piekłem są zbyt silne. Kierują się nie rozumem, lecz emocjami. Zatem żadne logiczne argumenty tu nie pomogą; trzeba grać na emocjach. Moi przyjaciele- Żydzi z Haify zaproponowali synom wycieczkę po Europie zamiast Bar Micwy, na co ci bardzo chętnie przystali. Natomiast moi przyjaciele z Dusseldorfu powiedzieli dzieciom, że jeśli koniecznie chcą przystąpić do komunii (co wiązało się z uprzednim chrztem), to będą musieli chodzić do kościoła w każdą niedzielę. Były tam dwa, czy trzy razy i na tym się skończyło. Kościół nauczył się, że wierni bardzo sobie cenią wspaniałą oprawę uroczystości. Mogą ją znaleźć niemal wyłącznie w kościołach. My nie mamy takich miejsc i tradycji. To wspaniałe, że Mariusz Agnosiewicz wprowadził obrządki świeckie. Choć zazwyczaj ich oprawa nie jest wystawna, to jednak już JEST. Nareszcie! Z czasem będzie coraz piękniejsza; stawiamy dopiero pierwsze kroki. Teraz już wszystkie polskie święta są świętami katolickimi. Powinniśmy więc stworzyć kalendarz naszych świąt (M.Agnosiewicz już takowy zaproponował), a w nim powinniśmy wpisywać NASZE tradycje i obyczaje (Święto Przesilenia, Święto Wiosny itd). Musimy się zastanowić, co będziemy wtedy spożywać, jak się bawić i musimy skomponować odpowiednie piosenki. Tylko wtedy będziemy mogli wyrugować obyczaje katolickie.
|
|
 | 9 na 9 | finerbijk (17282 punktów) | >Musimy się zastanowić, co będziemy wtedy spożywać, jak się bawić i musimy skomponować odpowiednie piosenki. Tylko wtedy będziemy mogli wyrugować obyczaje katolickie. Katolickie obyczaje same zanikają zwyczajnie po zaprzestaniu ich praktykowania. Myślę, że przeciętny niepraktykujący ateista nie potrzebuje rytuałów i sztywnych form, żeby się dobrze bawić, albo coś przeżyć wyjątkowego. Kontakt z naturą, sztuką, sportem (aktywny zwłaszcza) wystarcza mu aż nadto.
Ja tam nie czuję pustki po kościelnych obrzędach, bo mi się one nigdy nie podobały, ale oczywiście dopuszczam, że mogą być tacy, którzy woleliby zastąpić jedne szopki innymi - rzecz gustu. Jak mam rzadką ochotę na podobne klimaty, to z chęcią posłucham jakiejś mszy Bacha i nie robię z tego afery, że religiancka.
|
|
|  | 1 na 1 | Jan Res (4015 punktów) |
> Katolickie obyczaje same zanikają zwyczajnie po zaprzestaniu ich praktykowania. Myślę, że przeciętny niepraktykujący ateista nie potrzebuje rytuałów i sztywnych form, żeby się dobrze bawić, albo coś przeżyć wyjątkowego.Mnie także te wszystkie rytuały nie są potrzebne, choć bardzo sobie cenię wiele dzieł sztuki sakralnej. Ale obserwując społeczeństwo, doszedłem do wniosku, że większość się łapie na przynęty podsuwane przez Kościół. Bywają w życiu momenty, w których podniosłość bywa bardzo cenna. Obecnie tylko Kościół zapewnia ludziom zadowalającą oprawę. Musicie przyznać, że ślub w Kościele niemal zawsze jest odbierany dużo bardziej emocjonalnie, niż ślub w urzędzie stanu cywilnego. Kościół katolicki zdał sobie z tego sprawę już bardzo dawno, lecz nasilenie nastąpiło w okresie kontrreformacji. To wtedy powstawały wspaniałe kościoły katolickie przytłaczające swym przepychem, pełne rzeźb, obrazów i trompe-l'oeil. Protestanci, ze swymi skromnymi świątyniami, przegrywają z katolikami. Dla prostych ludzi ukryty katolicki politeizm z "Najświętszą Panienką" i wszystkimi świętymi, dając możliwość rozwijania bogatej twórczości artystycznej, trafia ludziom prosto do serc. Znakomita większość wiernych, to ludzie prości, nie będący w stanie zrozumieć sensu wiary, a tym bardziej sensu ateizmu. Dla nich liczą się świecidełka z Lichenia. Dla bardziej wrażliwych Kościół ma wspaniałe dzieła. Wszystko jest przygotowane jak należy; każdy znajdzie coś dla siebie. W tej sytuacji, nie dając nic w zamian, mamy małe szanse na wygraną. Niestety  ((
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Stąd idea ceremonii humanistycznych. Byłam na pogrzebie świeckim, fakt, że zmarły był trochę lokalną osobistością, bo wysoki mili/policjant, zajmował się wyciąganiem łobuzów z bagna za uszy, z dużą skutecznością ponoć. Do tego harcerz i harcmistrz, komendant hufca i organizator np. obozów, na które sama jeździłam. Stąd na pogrzebie poza sędzim pokoju byli i policjanci, i poczet sztandarowy itd. Był to śliczny pogrzeb, skoncentrowany na życiu zmarłego, a nie na paplaniu, że z prochu powstałeś...
Podobnie można organizować śluby humanistyczne, które mam nadzieję, rozpowszechnią się. Ludziom często zależy na oprawie takich zdarzeń, potrzebujemy celebracji, a czasem inicjacji, jak przy chrzcie...
|
|
| |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > Wszystko jest przygotowane jak należy; każdy znajdzie coś dla siebie. W tej sytuacji, nie dając nic w zamian, mamy małe szanse na wygraną. Niestety ((Racjonalizm chyba ma przyciągać poprzez rozum, a nie emocje, jak to robią religie. Trudno raczej konkurować z kościołami o ładniejsze śpiewy, czy wonniejsze kadzidła  , wtedy nie można by mówić o racjonalności. Ciągoty do różnych obrzędów i szopek mają zwykle ateiści pochodzenia katolickiego - zapewne wpływ z dzieciństwa. Podobnie pewnie czuli pierwsi chrześcijańscy konwertyci, stąd w KK tyle elementów obrzędowości pogańskiej. Jest mnóstwo form celebrowania ważnych momentów w sposób szczególny. Nie sądzę, aby ateizm potrzebował specjalnych rytów. W końcu ateistą człowiek zostaje również dlatego, że ceni swobodę myślenia i zwyczaju.
|
|
 | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >Powinniśmy więc stworzyć kalendarz naszych świąt (M.Agnosiewicz już takowy zaproponował), a w nim powinniśmy wpisywać NASZE tradycje i obyczaje (Święto Przesilenia, Święto Wiosny itd). Musimy się zastanowić, co będziemy wtedy spożywać, jak się bawić i musimy skomponować odpowiednie piosenki. Tylko wtedy będziemy mogli wyrugować obyczaje katolickie. Obstawiam w ciemno - nic takiego w praktyce nie zaistnieje.
|
|
|  | | Jan Res (4015 punktów) | >>Powinniśmy więc stworzyć kalendarz naszych świąt (M.Agnosiewicz już takowy zaproponował) >Obstawiam w ciemno - nic takiego w praktyce nie zaistnieje. Wiem, że będzie trudno, ale z pewnością nie jest to niemożliwe. Nie jestem masonem, lecz wiem, że Loża Wielkiego Wschodu ma swoje ateistyczne obrządki i twórczość artystyczną.
|
|
 | 17 na 17 | liliac (147340 punktów) | > Pamiętam od 70 lat tę przepiękną kołysankę, którą mi śpiewała babciaOsobiście uważam, że dobrze, że ją pamiętasz, jeśli jest przepiękna.Sugerujesz, że powinno się piętnować/rugować utwory muzyczne za ich religijność?  U mnie właśnie w tle trzynastowieczne pieśni religijne  > Kościół nauczył się, że wierni bardzo sobie cenią wspaniałą oprawę uroczystości. Mogą ją znaleźć niemal wyłącznie w kościołach. My nie mamy takich miejsc i tradycji. To wspaniałe, że Mariusz Agnosiewicz wprowadził obrządki świeckie.Jeśli komuś ta obrzędowość jest rzeczywiście niezbędna do życia... > Teraz już wszystkie polskie święta są świętami katolickimi.Szczerze mówiąc ani na jednych, ani na drugich mi jakoś szczególnie nie zależy. Cenię sobie dni wolne, ale konkretne święta do niczego mi nie są potrzebne. > Powinniśmy więc stworzyć kalendarz naszych świąt"Powinniśmy" uważam za nieco nazbyt mocne słowo. > NASZE tradycje i obyczaje (Święto Przesilenia, Święto Wiosny itd)A te "nasze" to czyje konkretnie? [Nota bene one też są religijne, a że przedchrześcijańskie, to insza rzecz.] > Musimy się zastanowić, co będziemy wtedy spożywać, jak się bawić i musimy skomponować odpowiednie piosenkiNa szczęście ja nie muszę. Wolę spożywać to, na co akurat mam ochotę i słuchać muzyki takiej, na jaką akurat mam ochotę. Programowej muzyki i programowych jadłospisów, muszę przyznać, nieco bym się obawiała
|
|
|  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > U mnie właśnie w tle trzynastowieczne pieśni religijne  Czyżby Carmina Burana? Według mnie jeden z najlepszych kawałków muzyki ever!  Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 |
| | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Tak wiem  Muzykę skomponował Orff, ale słowa pochodzą z oryginalnych XIII-wiecznych śpiewników. Może trochę szkoda, że Orff nie starał się odtworzyć oryginalnej muzyki, ale i tak wyszło mu dzieło epickie  Jeśli nie Carmina, to co?  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Jeśli nie Carmina, to co?  Przejrzawszy playlistę dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie to. U mnie sporo średniowiecza leci
|
|
| | |  | 2 na 2 |
|  | 1 na 1 | Jan Res (4015 punktów) | > >Sugerujesz, że powinno się piętnować/rugować utwory muzyczne za ich religijność?  Ja na szczęście wydostałem się z tej pułapki i także słucham (a niekiedy śpiewam sobie tę kołysankę), mając w nosie religijną zawartość, lecz nie każdemu się to udaje. W mym życiu słyszałem wyznanie wiary w przeróżnych utworach niezliczoną ilość razy i tylko raz ateistyczną piosenkę Andrzeja Sidorowskiego. > Jeśli komuś ta obrzędowość jest rzeczywiście niezbędna do życia...Nie obchodzisz nawet imienin, czy urodzin? Nie wierzę. > Cenię sobie dni wolne, ale konkretne święta do niczego mi nie są potrzebne.Tobie może nie, lecz Twoje dzieci kiedyś się o nie upomną. > >NASZE tradycje i obyczaje> A te "nasze" to czyje konkretnie?> [Nota bene one też są religijne, a że przedchrześcijańskie, to insza rzecz.]Jeszcze raz: Twoje dzieci, nawet jeśli nawet Tobie nie są one potrzebne, czując się upośledzone, zmuszą Cię do obchodzenia świąt katolickich, o ile nie dasz im czegoś innego w zamian.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Bo i wydaje mi się że celebracja jest dla nasz w jakiś sposób ważna. przecież lody możemy zjeść w domu, ale wyjście do kawiarni ma swoisty urok. Albo do teatru, ładne ubranie, kawa w przerwie... To nie to samo co teatr telewizji i chrupki przed TV. Wierzę, że są osoby, które nie odczuwają takich potrzeb, ale ja odczuwam i sądzę, że wiele osób też ma tego typu potrzeby. To okazje do budowania więzi z ludźmi nam bliskimi, do podkreślania pewnych relacji. Uważam, że to ważne dla naszego samopoczucia i przynależności do określonych grup. Jesteśmy gatunkiem społecznym, iskajmy się zatem
|
|
| | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Bo i wydaje mi się że celebracja jest dla nasz w jakiś sposób ważna.> przecież lody możemy zjeść w domu, ale wyjście do kawiarni ma swoisty urok. Albo do teatru, ładne ubranie, kawa w przerwie... To nie to samo co teatr telewizji i chrupki przed TV.> Wierzę, że są osoby, które nie odczuwają takich potrzeb, ale ja odczuwam i sądzę, że wiele osób też ma tego typu potrzeby. To okazje do budowania więzi z ludźmi nam bliskimi, do podkreślania pewnych relacji. Uważam, że to ważne dla naszego samopoczucia i przynależności do określonych grup.Oczywiście ale spotkania z innymi ludźmi, to nie od razu celebracja. Umawiam się gdzieś ze znajomymi i gadamy, się bawimy. Nie ma gotowego planu zajęć, tematu rozmów czy wymaganych strojów. Każdy przychodzi kiedy może i idzie sobie, kiedy chce. > Bo i wydaje mi się że celebracja jest dla nasz w jakiś sposób ważna.Celebra, katolicka czy nie, to dla mnie udręka i groteska jednocześnie. Każdy wie, co i jak ma się zdarzyć więc gra bezmyślnie w danym teatrzyku swoją rolę. Najczęściej po raz enty tę samą  Nie znoszę monotoni, rutuałów, przewidywalnych sytuacji i dialogów. Obrzędy ateistyczne, to z całą pewnością nic dla mnie. Smack my bitch up
|
|
| |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > W mym życiu słyszałem wyznanie wiary w przeróżnych utworach niezliczoną ilość razy i tylko raz ateistyczną piosenkę Andrzeja SidorowskiegoO ile mi wiadomo, nikt obecnie nie zabrania ateistom zajmować się twórczością artystyczną, ci zatem, którzy czują potrzebę takiej ekspresji, niechaj tworzą. Może dogadasz się z Jackiem Tabiszem, jego również martwił niedobór ateistycznej muzyki. > >Jeśli komuś ta obrzędowość jest rzeczywiście niezbędna do życia...> Nie obchodzisz nawet imienin, czy urodzin? Nie wierzę.Widzę dwie możliwości. Albo próbujesz manipulować, bo dopiero co pisałeś o "wspaniałej oprawie uroczystości, którą można znaleźć niemal wyłącznie w kościołach", a teraz próbujesz odgryzać się urodzinami, albo za wspaniałą celebrę "dostępną niemalże jedynie w świątyniach" uważasz piwo/kolację ze znajomymi, nota bene nieszczególnie różniące się od piw i kolacji licznych, a bezokazyjnych. Może powinieneś doprecyzować pojęcie celebry i obrzędowości, bo ta piwno-kolacyjna wydaje mi się nieszczególnie specyficzna czy to religijnie, czy ateistycznie. Moją tradycją jest po prostu robienie rzeczy, które lubię, z ludźmi, których lubię - katalogów świąt ateistycznych do tego nie potrzebuję, a jeśli takowe się pojawią, będę je zapewne traktować równie "poważnie", jak te religijne. Nie potrzebuję czerwonej kartki w kalendarzu, żeby dobrze się bawić z przyjaciółmi. > >Cenię sobie dni wolne, ale konkretne święta do niczego mi nie są potrzebne.> Tobie może nie, lecz Twoje dzieci kiedyś się o nie upomną.Cieszę się, drogi proroku, że jesteś zdolny przewidzieć ewentualne potrzeby mojego hipotetycznego potomstwa, jeśli podobnie skutecznie typujesz wyniki loterii wszelakich, musisz być bogatym człowiekiem. > >>NASZE tradycje i obyczaje> >A te "nasze" to czyje konkretnie?Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. To powyżej. Zignorowałeś je, przechodząc do dzieciowego szantażu. Zatem ponowię je - czyje konkretnie obyczaje planujesz implementować? Możesz przy okazji rozwinąć temat "naszych tradycyjnych ateistycznych jadłospisów świątecznych", bo mnie trochę zaintrygował  > Jeszcze raz: Twoje dzieci, nawet jeśli nawet Tobie nie są one potrzebne, czując się upośledzone, zmuszą Cię do obchodzenia świąt katolickich, o ile nie dasz im czegoś innego w zamian.Bardzo zabawne jest, jak ignorujesz opowieści ludzi, których dzieci tęsknoty za katolicką celebrą w żaden sposób nie wyrażały, drogi proroku. Bądź łaskaw darować sobie opowieści o tym, jak to mnie ktoś do obchodzenia dowolnych - czy to katolickich, czy masońskich, czy ateistycznych - szopek będzie zmuszał. Tradycje bywają zabawne lub przyjemne, ale do żadnej nie czuję się przywiązana w stopniu, który spowodowałby poczucie powinności regularnego zmuszania się do "tradycyjnej dla tej okazji" muzyki, "tradycyjnego dla tej okazji" jadłospisu czy "tradycyjnej dla tej okazji" formy rozrywki (o ile taka tradycją narzucona wciąż może być rozrywką nazwana). I nie, nie sądzę, by jakiekolwiek hipotetyczne dzieci swoim utyskiwaniem mogły mnie do zmiany podejścia skłonić - chyba jestem na takie zmuszanie się nazbyt leniwa. Poza tym nie zamierzam "nawracać" ludzi na ateizm, proponując im w zamian za szopkę religijną szopki ateistyczne. Iskać się - jak to poniekąd słusznie określiła Ania - mogę i wolę bez oficjalnego kalendarza iskania.
|
|
| |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > W mym życiu słyszałem wyznanie wiary w przeróżnych utworach niezliczoną ilość razy i tylko raz ateistyczną piosenkę Andrzeja Sidorowskiego.<Zachowując wszelkie proporcje i (nie)symetrię - ufam, że się to zmieni  : Fokus Venio Skor
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > FokusUwielbiam tego faceta od czasów Paktofoniki. Czegokolwiek by nie mówił, gdy tylko go usłyszę, to zaraz chce mi się spać  Smack my bitch up
|
|
| |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Jeszcze raz: Twoje dzieci, nawet jeśli nawet Tobie nie są one potrzebne, czując się upośledzone, zmuszą Cię do obchodzenia świąt katolickich, o ile nie dasz im czegoś innego w zamian.Wszystkie znane mi dzieci w świętach najbardziej interesują prezenty. Niecierpliwie czekają aż skończy się szopka, żeby sprawdzić, co mają w zamian  Smack my bitch up
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|