Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szopka na pogrzebie w roli głównej księżulek

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
19-07-2012 18:55michu (73 punktów)Szopka na pogrzebie w roli głównej księżulek
Ocena 10 na 10
Ok. miesiąc temu byłem na pogrzebie katolickim na cmentarzu komunalnym. Potraktowanie ludzi przez księdza było karygodne! Był to pogrzeb stosunkowo młodej osoby, czterdziestokilkuletniej, która zostawiła dzieci, męża, rodziców, mnóstwo znajomych i przyjaciół. Była to zarąbista kobieta, zawsze uśmiechnięta, pomagająca innym, bezinteresowna. Zawinęła się w ciągu 3 tyg. od zdiagnozowania raka. Najbliżsi nie mieli okazji się z nią nawet pożegnać.
Na pogrzebie księżulek wszedł do kaplicy, na jednym tchu powiedział kogo żegnamy (dosłownie 2-3 min) i wyjście...
Po dojściu do grobu przeczytał intencje mszalne, jąkał się strasznie, bo nawet sobie nie przeczytał karteczki od rodziny. Po pogrzebie poszedł za drzewo obok i ściągać te fioletowe dodatki itp. Zero wyrazów współczucia dla dzeciaków zmarłej, które ledwo trzymały się na nogach! Wszyscy jeszcze z 15 min staliśmy po pogrzebie z pewnym niesmakiem, nienasyceni po tym pogrzebie. Jedni modlili się, drudzy wspominali sobie w myślach zmarła. Chciałem podejść do fioletowego wyrazić swój bulwers,ale ze względu na specyficzną ciszę i rodzinę nie zrobiłem tego. Wytypowałem tylko skargę zakładu pogrzebowego, który wynajmuje i opłaca księży. Zapewne debil (sorry, ale taka prawda) wejdzie w niedziele na ambone i zacznie głosić jak należy pomóc bliźnim w potrzebie...<żal dupe ściska>
Czy potrzebne są nam takie sytuacje przy ostatnim pożeganiu bliskich, żeby dojść do wniosku,że samo chowanie zmarłych to żadne religijne wydarzenie, i zwykły urzędnik okazałby więcej wysiłku i serca niż fioletowy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

19-07-2012 19:09
 Ocena 12 na 12
Ania... (14138 punktów)
> i zwykły urzędnik okazałby więcej wysiłku i serca
>niż fioletowy?
Okazałby.
Z kilku przyczyn:
- pogrzeby cywilne jednak nie są tak częste jak kościelne, więc pracownicy nie zdążyli się chyba znieczulić
- urzędnik ma odrobinę empatii, a selekcja osób do seminarium z zasady typuje albo fanatyków, silnie wierzących (nielicznych), albo socjopatów lub przynajmniej wyrachowane burki, które nie mają za grosz honoru i empatii

To tak na szybko.

Byłam na pogrzebie cywilnym i był zupełnie inny, niż każdy kościelny, na jakim byłam. Bez bzdetów o prochu, za to z wspominaniem zmarłego, jego pracy, rodziny, zasług itd. Nie omieszkał też dołączyć podziękowań dla zgromadzonych, wymieniając liczne grupy, bo i osoba była znaczna, więc byli harcerze, policjanci i parę innych grup. No i oczywiście nie zapomniał o wsparciu dla rodziny.
Naprawdę pro, wszyscy byli pod wrażeniem.
20-07-2012 11:46 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>- pogrzeby cywilne jednak nie są tak częste jak kościelne, więc pracownicy nie zdążyli się chyba znieczulić

Hmm...
Księdza się opłaca (teoretycznie "co łaska" - śmiech na sali), żeby zmarły miał odprawione odpowiednie gusła, zaklęcia i inne pokropki. I wymagać więcej od księdza nie wolno, chyba że się chce wywołać publiczną awanturę. Jak się trafi na takiego, co doda coś od siebie, powie parę miłych słów, zauważy, że dookoła są osoby pogrążone w żalu, to jest tylko bonus od losu.

Za to świeccy celebranci to albo osoby prowadzące pogrzeby "z potrzeby serca" (nie zawsze bezpłatnie) i wtedy o odpowiednią dozę empatii i dobrych słów o zmarłych nie musimy się martwić, albo przeszkolony pracownik firmy pogrzebowej, którego wynagrodzenie zależy od tego, czy będzie przekonująco miło mówił o zmarłym, okaże sympatię rodzinie, uściśnie rękę wdowie/wdowcowi, popatrzy w oczy mówiąc "bardzo mi przykro", pogłaszcze małe dziecko po główce itp itd.

Nie ma urzędników państwowych od prowadzenia pogrzebu a wiec i niebezpieczeństwo, że dostaniemy jakiś suchy, urzędowy rytuał odpada. Nie ma urzędowych cywilnych pogrzebów i mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek się pojawiły.

>- urzędnik ma odrobinę empatii,

Urzędnik jakiego urzędu? Działający na podstawie jakich przepisów?

>Byłam na pogrzebie cywilnym

To był pogrzeb świecki, a nie cywilny. No chyba że był cywilny - w opozycji do wojskowego.

>Naprawdę pro, wszyscy byli pod wrażeniem.

Bo to był pewnie profesjonalny ŚWIECKI celebrant albo ktoś na ochotnika, kto po prostu znał i lubił zmarłego.
Urzędnikiem mógł być tylko przez zbieg okoliczność (tak samo jak mógł być krawcem albo treserem niedźwiedzi).

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-07-2012 12:25 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)

>Nie ma urzędników państwowych od prowadzenia pogrzebu a wiec i niebezpieczeństwo, że dostaniemy jakiś suchy, urzędowy rytuał odpada. Nie ma urzędowych cywilnych pogrzebów i mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek się pojawiły.
Ten, na którym byłam był odprawiany przez sędziego pokoju, tego samego który udziela ślubów. Myślałam, że to normalna procedura.
Facet był w todze i z łańcuchem, zresztą rodzina nas uprzedziła, że to urzędnik stanu cywilnego.
W USC załatwia się zresztą urzędowe formalności związane z pogrzebem.

Może to nie było standardem, bo zmarły był znaną osobą w mieście, komendant policji, harcmistrz, zarządzał resocjalizacją młodzieży i akcjami prewencyjnymi itd.

>>- urzędnik ma odrobinę empatii,
>Urzędnik jakiego urzędu? Działający na podstawie jakich przepisów?
>>Byłam na pogrzebie cywilnym
>To był pogrzeb świecki, a nie cywilny. No chyba że był cywilny - w opozycji do wojskowego.
Tak samo jak ślub cywilny.

Już wiem, może to być tzw. Mistrz Ceremonii, z certyfikatem, ale nie musi.
www.wiadom(*)swieckiej_ceremonii_18265.html
Chyba przesadził, bo szukając informacji znalazłam mnóstwo zakładów pogrzebowych, chwalących się współpracą z certyfikowanym mistrzem.
Kiedyś z zasady byli to pracownicy USC i po prostu taką formę zachowano na tym, w którym uczestniczyłam. Okazuje się, że nie był cywilny, a urzędowy - sądząc po stroju.
20-07-2012 13:35 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ten, na którym byłam był odprawiany przez sędziego pokoju, tego samego który udziela ślubów. Myślałam, że to normalna procedura.

Nie ma w Polsce "sędziów pokoju". Naoglądałaś się za dużo amerykański filmów.

Ślubu cywilnego w USC udziela kierownik USC. To jedyna uroczystość cywilna w której bierze oficjalnie udział urzędnik państwowy, wszystko inne to po prostu wystawianie zaświadczeń.
I tak a propos - pogrzebu się nie udziela.

>Facet był w todze i z łańcuchem, zresztą rodzina nas uprzedziła, że to urzędnik stanu cywilnego.

Nie ma w Polsce procedury dotyczącej uroczystości grzebania zwłok.
Są jedynie przepisy dotyczące sposobu traktowania zwłok oraz sposobu i miejsca pochówku (gdzie wolno, gdzie nie, na jakiej głębokości grób itp).

>W USC załatwia się zresztą urzędowe formalności związane z pogrzebem.

Owszem, USC wydaje akt zgonu.
Cmentarzami komunalnymi zajmują się za to inne wydziały a kwestie techniczne dotycząc pogrzebu ustala się bezpośrednio z administratorem cmentarza.

>Może to nie było standardem, bo zmarły był znaną osobą w mieście, komendant policji, harcmistrz, zarządzał resocjalizacją młodzieży i akcjami prewencyjnymi itd.

W naszym kraju przekraczanie uprawnień przez urzędników jest na porządku dziennym. Żeby to były tylko takie naruszenia.

Twój przykład pokazuj, dlaczego jest na to takie przyzwolenie.
Ludziom się wydaje, że jak ktoś ma toge i łańcuch to jest ważny i to co robi musi mieć jakąś urzędową moc.

>>>Byłam na pogrzebie cywilnym
>>To był pogrzeb świecki, a nie cywilny. No chyba że był cywilny - w opozycji do wojskowego.
>Tak samo jak ślub cywilny.

Brałaś ślub cywilny? Chyba nie. A jeżeli tak, to powinien być unieważniony, bo prawdopodobnie nie masz pojęcia w czym uczestniczyłaś.

Podczas tzw. ślubu cywilnego kierownik USC przyjmuje od przyszłych małżonków oświadczenie woli o wstąpieniu w związek małżeński oraz informuje ich, jakie są tego konsekwencje prawne. Dlatego to jest potocznie "cywilny" ślub, ponieważ odbywa się w urzędzie stanu CYWILNEGO przed urzędnikiem stanu CYWILNEGO, jego celem jest zmiana stanu CYWILNEGO zainteresowanych stron, odnotowana w aktach stanu CYWILNEGO.

Od kogo i w jakim zakresie kierownik USC przyjmuje oświadczenie woli podczas pogrzebu? Wydaniem jakiego dokumentu lub zmianą jakiego stanu prawnego kończy się ten Twój "cywilny pogrzeb"?
Na jaki zmienił się stan cywilny nieboszczyka w wyniku dokonani urzędowej czynności (czynności urzędnika są zawsze urzędowe) pogrzebania zwłok?
Gdzie w ustawie o aktach stanu cywilnego mowa jest o celebracji pogrzebów?

Tu masz przepisy, poszukaj i mnie zaskocz.
www.arsleg(*)o-aktach-stanu-cywilnego/k138/

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-07-2012 14:01 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
Nigdy się nie zastanawiałam jakie ma umocowanie prawne celebrant świecki. Byłam na kilku pogrzebach obsługiwanych przez takiego człowieka (w todze, udekorowany łańcuchem z orzełkiem). W Bielsku-B funkcjonuje taki od dawna ( przynajmniej ze trzydzieści parę lat).
Nic nie słyszałam, żeby już nie można było go wynająć do tej uroczystości.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
20-07-2012 15:06 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Nigdy się nie zastanawiałam jakie ma umocowanie prawne celebrant świecki.

No jakbym pisała hieroglifami.
Świecki celebrant nie ma żadnego "umocowania prawnego". Nie jest urzędnikiem. Nie pełni żadnych czynności urzędowych. Pogrzeb od strony prawnej to jest umieszczenie zwłok w miejscu do tego przeznaczonym. Nic ponad to.
Można sobie wynająć kogo się chce żeby uczestniczył w pogrzebie. Świeckiego celebranta, połykacza ogni, kornaka ze słoniem i tego gościa co gra na gitarze, organkach i tamburynie jednocześnie.

Celebrant ma takie samo "umocowanie prawne" do prowadzenia pogrzebu jak mój wujek Józek to robienia za wodzireja na weselach. Dobrze to robi, ludzie chcą za to płacić, więc sobie dorabia. Ma taki srebrny smoking to tego (niestety bez łańcucha z orzełkiem.)
Wynajmuje się człowieka, żeby ładnie poprowadził pogrzeb.
NIC PONAD TO DO JASNEJ CHLORELLI.
Nie ma urzędników, nie ma czynności prawnych, nieboszczyka się nie pyta, czy chce być pochowany i czy jest "świadomy praw i obowiązków wynikających z bycia pogrzebanym", nie ma urzędowego aktu pogrzebu na koniec.

> Byłam na kilku pogrzebach obsługiwanych przez takiego człowieka (w todze, udekorowany łańcuchem z orzełkiem).

I znowu magia togi i łańcucha. Jeżu kolczasty, ręce opadają.
Nie każdy gość wystrojony w świecidełka jest od razu urzędnikiem państwowym.

>W Bielsku-B funkcjonuje taki od dawna ( przynajmniej ze trzydzieści parę lat).
>Nic nie słyszałam, żeby już nie można było go wynająć do tej uroczystości.

Wynajmowanie urzędnika to taki eufemizm na korupcję chyba?

Całe szczęście w tym przypadkiem wynajmuje się po prostu gościa, który ładnie gada. I zainwestował w togę i pozłotę.
Może nawet zbiegiem okoliczności jest zatrudniony w urzędzie i może nawet jak się naczelnik dowie, że dorabia na boku, to go z tego urzędu nie wywali.

Ale to dalej ma zero "umocowania prawnego" i ten gość nie wykonuje czynności urzędowych w czasie pogrzebu, bo takich nie przewidziano.

O ile tylko nie stwarza się zagrożenia epidemiologicznego i nie łamie prawa, pogrzeb może mieć każdą dowolną formę i każdy może go celebrować. W todze albo w dresie. Nota bene i do jednego i do drugiego nieźle pasuje złoty łańcuch.

Pogrzeby mamy kościelne i świeckie. Każdy z nich może być państwowy, jak nieboszczyk zasłuży.
Żaden jednak nie jest cywilny.

ps. Po namyśle dochodzę do wniosku, że napisałam tak, jakbyś czytała nie tylko mój post ale całą moją dyskusję z Anią.. Zakładam, że tak było.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-07-2012 13:06 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>Byłam na pogrzebie cywilnym i był zupełnie inny, niż każdy kościelny, na jakim byłam. Bez bzdetów o prochu, za to z wspominaniem zmarłego, jego pracy, rodziny, zasług itd.

Ja też byłem kiedyś na takim pogrzebie, prowadzonym przez tzw. Mistrza Ceremonii, którym był - jak mi się wydaje - urzędnik USC. I też miałem bardzo dobre wrażenia z uroczystości - ceremonia była niezbyt długa, treściwa, ładnie wspomniano zmarłego, wszystko z dużym wyczuciem i poszanowaniem. A na dodatek bez wokalnych popisów - nie wiem jak dla innych, ale dla mnie, fałszujący do wtóru rozstrojonych organów ksiądz jest czymś koszmarnym - nie cierpię tego!
Reshca (2854 punktów)
Ja pamiętam jak 15 lat temu przepięknie wspominał mojego dziadka proboszcz na ambonie podczas niedzielnego kazania (tak, to był temat kazania). Wyzywając go od komunistów, innowierców itd. A to dlatego, że dziadek nie życzył sobie by właśnie on go chował (przez wiele lat byli w sporze). Nic nie znaczyło, że całą tą parafię po wojnie właśnie mój dziadek budował od zera, że tylko on jako jedyny z całej wsi nie bał się wejść na górę, by zawiesić krzyż nad ołtarzem. Nic nie znaczyło, że w zasadzie dziadek był praktykującym katolikiem póki nie pojawił się ten nowy proboszcz. W podzięce po śmierci został opluty. To właśnie zaoferowała mu ta instytucja, to zaoferowała mu ta religia.
Ale pociechą pozostaje to, że w oczach rodziny, przyjaciół, znajomych i sąsiadów był wielkim człowiekiem i nadal jest wspominany z uznaniem.
20-07-2012 17:55 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)
To tak jak na pogrzebie mojego ojca w 1999 r. Pamiętam jak księżulo mówił jaki to z niego był dobry człowiek, ile to pomógł parafii i kościołowi no i jaki z Niego był dobry przyjaciel. Miesiąc po, gdy odprawiał mszę to... zapomniał jak mój tato się nazywał.
Reshca (2854 punktów)
Czemu mnie to nie dziwi... Przez całe swoje życie spotkałam tylko jednego księdza z powołania. Cała reszta to kompletne zaprzeczenie systemu religijnego, którego są przedstawicielami.
Dominik Rotkiewicz (113 punktów)
>Czy potrzebne są nam takie sytuacje przy ostatnim pożeganiu bliskich, żeby dojść do wniosku,że samo chowanie zmarłych to żadne religijne wydarzenie, i zwykły urzędnik okazałby więcej wysiłku i serca niż fioletowy?

Mimo wszystko dla osób wierzących jest to "wydarzenie" religijne. Zachowanie księdza pozostawia wiele do życzenia, ale także wśród urzędników z pewnością trafilibyśmy na jednostki nieczułe. Nie należy generalizować.
20-07-2012 11:49 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Mimo wszystko dla osób wierzących jest to "wydarzenie" religijne. Zachowanie księdza pozostawia wiele do życzenia, ale także wśród urzędników z pewnością trafilibyśmy na jednostki nieczułe.

Ale urzędnicy nie odprawiają pogrzebów.
Równie dobrze o nieczułość można się czepiać motorniczego tramwaju albo ekspedientki w sklepie.

Ludzie bywają nieczuli.
Tylko nieczułość księdza ma związek z pogrzebem. No, ewentualnie grabarz powinien wykazać trochę taktu.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Dominik Rotkiewicz (113 punktów)
>Ale urzędnicy nie odprawiają pogrzebów.
>Równie dobrze o nieczułość można się czepiać motorniczego tramwaju albo ekspedientki w sklepie.
>Ludzie bywają nieczuli.
>Tylko nieczułość księdza ma związek z pogrzebem. No, ewentualnie grabarz powinien wykazać trochę taktu.

Trochę niejasno się wyraziłem - pisząc "urzędnicy", miałem na myśli osoby zajmujące się pogrzebami świeckimi.
21-07-2012 08:07 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Ale urzędnicy nie odprawiają pogrzebów.
>Trochę niejasno się wyraziłem - pisząc "urzędnicy", miałem na myśli osoby zajmujące się pogrzebami świeckimi.

Radio Erewań się kłania.

A ja pisząc "urzędnicy" mam na myśli osoby zatrudnione w urzędach i wykonujące w danym momencie czynności urzędowe lub z nimi związane.
Jak sobie taki urzędnik po godzinach dorabia roznosząc pizzę, to nie narzekam, że "urzędnik się spóźnił i moja pizza jest zimna".

Tak...trochę niejasno...
To taka nowa moda, największe banialuki się tłumaczy "niejasnym" wyrażaniem się.
A może by tak wyrażać się po prostu jasno, co? Takie trudne?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
21-07-2012 11:52 
 Ocena 2 na 2
bambuła (250 punktów)
Można też wypowiadać się uprzejmie okazując szacunek oraz sympatię rozmówcom. To takie trudne?



>>>Ale urzędnicy nie odprawiają pogrzebów.


>>Trochę niejasno się wyraziłem - pisząc "urzędnicy", miałem na myśli osoby zajmujące się pogrzebami świeckimi.
>Radio Erewań się kłania.
>A ja pisząc "urzędnicy" mam na myśli osoby zatrudnione w urzędach i wykonujące w danym momencie czynności urzędowe lub z nimi związane.
>Jak sobie taki urzędnik po godzinach dorabia roznosząc pizzę, to nie narzekam, że "urzędnik się spóźnił i moja pizza jest zimna".
>Tak...trochę niejasno...
>To taka nowa moda, największe banialuki się tłumaczy "niejasnym" wyrażaniem się.
>A może by tak wyrażać się po prostu jasno, co? Takie trudne?
>
"Religion is the opiate of the masses -

> - and we all know you should never give drugs to kids"

Mod:
Kasuj zbędne cytaty.

Mortimer (1359 punktów)

Lepiej nic nie pisać. Nic nie wiadomo, kiedy w naszym tekście pojawią się błędy i niejasności.
24-07-2012 12:46 
 Ocena 2 na 2
Dominik Rotkiewicz (113 punktów)
>Radio Erewań się kłania.
>A ja pisząc "urzędnicy" mam na myśli osoby zatrudnione w urzędach i wykonujące w danym momencie czynności urzędowe lub z nimi związane.
>Jak sobie taki urzędnik po godzinach dorabia roznosząc pizzę, to nie narzekam, że "urzędnik się spóźnił i moja pizza jest zimna".
>Tak...trochę niejasno...
>To taka nowa moda, największe banialuki się tłumaczy "niejasnym" wyrażaniem się.
>A może by tak wyrażać się po prostu jasno, co? Takie trudne?

Banialuki? A niby cóż z tego, co napisałem, jest banialukami? Przyczepiłaś się do tej niejasności (która w zasadzie aż tak dużą niejasnością nie była - z kontekstu dyskusji wynika, że chodzi o urzędników zajmujących się pogrzebami świeckimi), nie zaś do meritum mojej wypowiedzi.
Mortimer (1359 punktów)
Byłem raz na pogrzebie cywilnym. Rzeczywiście całkowicie inaczej takowy wygląda od katolickiego. Wypowiedzi przyjaciół/rodziny osoby zmarłej są szczere i prawdziwe (trudno, by nie były, no ale na pewno są lepsze niż wypowiedzi księdza, który po pogrzebie przeliczy sobie pieniążki i wsiądzie do nowego mercedesa, jadąc na kolejny pogrzeb).

Dla "fioletowego" to tylko praca. Nic innego, tylko umowa-zlecenie i koniec. Przecież taki ksiądz nie zna osoby zmarłej, może coś o niej usłyszał, powie parę zdań, odwali modły i zabierze kasę.
PIENIĄDZE! Dlaczego księża biorą pieniądze za to, że pochowają osobę, która wierzyła i odeśle jej duszę do nieba?! Dlaczego biorą pieniądze za chrzest?! Schodzę z tematu, ale jedno z drugim w małym stopniu się łączy.

Nie mówię tutaj o wszystkich księżach. Inaczej jest na wsi. Gdy byłem na pogrzebie swojej cioci, która całe życie mieszkała na wsi i proboszcz parafii znał ją od sporego czasu, jego kazanie na mszy było niesamowicie prawdziwe i widać, że płynęło od serca. Niektórzy księża mają jeszcze coś z normalności i wizji, jak prawdziwy ksiądz powinien wyglądać i się zachowywać.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Byłem raz na pogrzebie cywilnym.

Bo normalnie to bywasz na wojskowych?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-07-2012 11:51 
 Ocena-1 na 1
Mortimer (1359 punktów)

>Bo normalnie to bywasz na wojskowych?

Chodziło mi o pogrzeb świecki.
20-07-2012 12:00 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Bo normalnie to bywasz na wojskowych?
>Chodziło mi o pogrzeb świecki.

Widzisz, jak człowiek rozmawia, to czasem może się źle wyrazić, potem usprawiedliwić że "nie o to mi chodziło" i takie wyjaśnienie jest ok. Słowo wyfrunęło z ust i się go nie cofnie.

Ale jak się pisze na forum publicznym, to wypada przeczytać samemu zanim się da innym do czytania.
Nie jest to jakiś wielki trud ani przykrość. A unika się takich niezręczności.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
20-07-2012 12:12 
 Ocena 1 na 1
Mortimer (1359 punktów)

>Ale jak się pisze na forum publicznym, to wypada przeczytać samemu zanim się da innym do czytania.

Zapamiętam na przyszłość.
DyktaFon (9281 punktów)

>PIENIĄDZE! Dlaczego księża biorą pieniądze za to, że pochowają osobę, która wierzyła i odeśle jej duszę do nieba?! Dlaczego biorą pieniądze za chrzest?! Schodzę z tematu, ale jedno z drugim w małym stopniu się łączy.

Bo ksiądz to zawód, jak każdy inny. Tzn. próbuje się wmówić ludziom, że tak nie jest. I niektórzy w to wierzą. Lekarz też nie powinien brać pieniędzy za leczenie?
michu (73 punktów)
Msza Św. wg mnie może być wydarzeniem religijnym dla niektórych,ale sama uroczystość na cmentarzu - nie. Tu znowu kościół powiększył swój biznes. W miesście na cmentrzu komunalnym ksiądz odprawia kilka pogrzebów dziennie, ja rozumiem że może być zmęczony (ale 8 h nie pracuje!!), ale w takim razie po co przyjmował zlecenie!? Nie zna osób, którym będzie odprawiał pogrzeb, dostaje tylko wykaz jakie godziny, imie i nazwisko, wiek ....czy mimo wszystko tak trudno poszukać jakiegoś ładnego,uniwersalnego wiersza,cytatu (już nawet z Biblii), złożyć kondolencje rodzinie, w szczególności, gdy na pogrzebie jest mnóstwo osób.... Minęło trochę czasu,ale nadal jestem na kolesia wkurzony....(żeby nie powiedzieć inaczej XD)
Mortimer (1359 punktów)
>Minęło trochę czasu,ale nadal jestem na kolesia wkurzony

Dziwić się nie mogę
Księża w ogóle mnie denerwują. Jak widzi się ich zachowanie to człowieka brzydzi.
W mieście takiemu w sutannie się dosłownie w du..e przewraca. I taka jest smutna prawda.
michu (73 punktów)
Jak się wdaliśmy w taką cmentarną pogadanke - potrzebuję fajnej sentecji, słow piosenki <obojętnie> by umieścić na nagrobku. Nudzi mnie " spieszmy się kochać ludzi,bo tak szybko odchodzą" , a kategorycznie nie chodzi w grę klasyk "Ave Maria". Jak ktoś kojarzy coś fajnego to poproszę
20-07-2012 15:41 
 Ocena 1 na 1
Mortimer (1359 punktów)

Requiescat in pace
Endzior (7 punktów)
>Requiescat in pace
Myślę, że jest to wspaniały napis na nagrobek. Byle śmierć była naturalna
20-07-2012 17:33 
 Ocena 1 na 1
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

Tu spoczywa Lord C. Nam, w żałobie,
Nie wypada wręcz uczcić go podlej
Niż wezwaniem wyrytym na grobie:
"Przechodniu, stań i *** *****"

/E.C.Bentley/
20-07-2012 18:20 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>Jak ktoś kojarzy coś fajnego to poproszę
>


Nie żebym poważnie proponowała, ale skoro temat się pojawił...
20-07-2012 18:46 
 Ocena 3 na 3
Mortimer (1359 punktów)
Hmm... imiona i nazwiska daję własne, wymyślone.

Tu spoczywa dzielny Stefan z Małopolski rodem
Znany z wielkiej rycerskości (babki puszczał przodem)
Kapitanem był armady płynącej po złoto
Leżą tu też jego dzieci, które dbały o to
By nazwisko Kowalski sławą się okryło
Jeśli westchniesz za ich dusze, to będzie im miło.
20-07-2012 18:55 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Jak się wdaliśmy w taką cmentarną pogadanke - potrzebuję fajnej sentecji, słow piosenki <obojętnie> by umieścić na nagrobku. Nudzi mnie " spieszmy się kochać ludzi,bo tak szybko odchodzą" , a kategorycznie nie chodzi w grę klasyk "Ave Maria". Jak ktoś kojarzy coś fajnego to poproszę

Mnie się przypomniało takie epitafium-ostrzeżenie dla niefrasobliwych eksperymentatorów:

"Tu spoczywa chemik Dezydery,
który wypił aż po samo dno
wiadro pełne H2SO4,
myśląc, że to zwykła H2O."

I jeszcze przypomniały mi się takie epitafia będące efektem literackich zabaw (poniższe, poświęcone pamięci pewnej pani, jest chyba autorstwa Wisławy Szymborskiej).

"Teraz ją kryje grobu płaszczyk,
tak, jak za życia krył ją Błaszczyk"
20-07-2012 20:26 
 Ocena 3 na 3
martok (1115 punktów)

> potrzebuję fajnej sentencji by umieścić na nagrobku.

TU LEŻY IGREK POCHOWANY.
JAK PRZYJDZIE POWÓDŹ, ZNÓW BĘDZIE ZALANY.
*
23-07-2012 10:36 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Aha. Sztaudynger:
"Tu leży Wieszcz.
Przechodniu, nie szcz."
Albo Lec, "Nagrobek głodomora":
"Tu leży nikt,
bo miał kiepski wikt."
I jeszcze raz Sztaudynger, "Nagrobek człowieka zmarłego na udar słoneczny":
"Ceń
Cień."
I jeszcze:
"Tu leży dama,
pierwszy raz sama."
23-07-2012 11:22 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
Sztaudynger:
"Taki napis na grobie by mnie cieszył:
Nie byle kto, bo byle czym się cieszył."

...kilka słów pozwolę sobie dorzucić,
że nie byle kto bo i umiał się smucić.

Stanisław Jerzy Lec :
"Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje, ten umiera."

Sztaudynger:
"Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami,
Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami."


"Każdy wie, dokąd zmierza, nie wie tylko którędy."
Andrzej Majewski

Sebastian Poskier :
"Pamiętaj o śmierci - ostatnim swym celu,
gdzie nie chce iść nikt - a dochodzi wielu."


"Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówki do życia."

Jestem, czym będziesz, czym jesteś byłem


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
z_wyboru (31 punktów)
>Ok. miesiąc temu byłem na pogrzebie katolickim na cmentarzu komunalnym. Potraktowanie ludzi przez
>księdza było karygodne! Był to pogrzeb stosunkowo młodej osoby, czterdziestokilkuletniej, która
>zostawiła dzieci, męża, rodziców, mnóstwo znajomych i przyjaciół. Była to zarąbista kobieta, zawsze
>uśmiechnięta, pomagająca innym, bezinteresowna. Zawinęła się w ciągu 3 tyg. od zdiagnozowania raka.
>Najbliżsi nie mieli okazji się z nią nawet pożegnać.
>Na pogrzebie księżulek wszedł do kaplicy, na jednym tchu powiedział kogo żegnamy (dosłownie 2-3 min)
>i wyjście...
>Po dojściu do grobu przeczytał intencje mszalne, jąkał się strasznie, bo nawet sobie nie przeczytał
>karteczki od rodziny. Po pogrzebie poszedł za drzewo obok i ściągać te fioletowe dodatki itp. Zero
>wyrazów współczucia dla dzeciaków zmarłej, które ledwo trzymały się na nogach! Wszyscy jeszcze z 15
>min staliśmy po pogrzebie z pewnym niesmakiem, nienasyceni po tym pogrzebie. Jedni modlili się,
>drudzy wspominali sobie w myślach zmarła. Chciałem podejść do fioletowego wyrazić swój bulwers,ale
>ze względu na specyficzną ciszę i rodzinę nie zrobiłem tego. Wytypowałem tylko skargę zakładu
>pogrzebowego, który wynajmuje i opłaca księży. Zapewne debil (sorry, ale taka prawda) wejdzie w
>niedziele na ambone i zacznie głosić jak należy pomóc bliźnim w potrzebie...<żal dupe ściska>Czy potrzebne są nam takie sytuacje przy ostatnim pożeganiu bliskich, żeby dojść do wniosku,że samo
>chowanie zmarłych to żadne religijne wydarzenie, i zwykły urzędnik okazałby więcej wysiłku i serca
>niż fioletowy?
Ja byłem dziś na pogrzebie teścia mojej siostry. To była szopka. Zmarły nawet nie został wspomniany, ale pan ksiądz nie zapomniał ogłosić, że będzie poświęcenie pojazdów za tydzień i z tej okazji będą zbierane ofiary. Nie wspomnę o rekordowym czasie odprawienia mszy - 25 minut z wybełkotanym kazaniem, które nijak się miało do pogrzebu i osoby zmarłego. Jedyne słowa o zmarłym były w pożegnaniu, które ja napisałem. Technika jego odczytania pozostawiała jednak wiele do życzenia. Tempo jak na wyścigach, bez żadnego szacunku, przekształcanie wyrazów. Na cmentarz wiele osób nawet nie dojechało, bo fioletowy już skończył ceremonię. A wszystko za... bagatela 1400 złotych. Ja muszę pół miesiąca pracować na to. Przypomnę tylko, że KRK tak często mówi o trosce w celebrowaniu pogrzebu i mając na uwadze "poważne racje duszpasterskie" nie godzi się na przykład, aby msza była sprawowana przy urnie z prochami. Wg agendy pogrzebowej sprawujący pogrzeb ksiądz szczególną troską winien otoczyć rodzinę. A tu proszę. Cieszę się tylko, że mój pochówek nie będzie uzależniony od katolickich pseudoduchownych. Byłem na pogrzebie w obrządku ewangelicko-augsburskim (sam jestem protestanetm- po prostu KRK nie było dla mnie)... powaga, spokój, wspomnienie zmarłego, jego dokonań, wszystko z bardzo humanistycznym podjeściem, rozmowa z rodziną. Miałem okazję uczestniczyć też w pogrzebie świeckim. Również bardzo godny sposób pożegnania bliskiego.
Mortimer (1359 punktów)
Dla fioletowych to idealna możliwość na zarobienie pieniędzy. Ciekawi mnie ile procent z tego co taki ksiądz dostanie, przypuśćmy za pogrzeb, przekazuje na parafie w której pracuje, a ile zabiera do swojej kieszeni.

Dlaczego tacy księża dostają kasę za to, że odprawiają msze? Mnisi dostają 100 zł miesięcznie na własne potrzeby (papier toaletowy, jakieś kino, albo teatr itp). No cóż, porównanie około 2000 zł i 100 zł za miesiąc, robi trochę wrażenie.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
michu (73 punktów)
>Dla fioletowych to idealna możliwość na zarobienie pieniędzy. Ciekawi mnie ile procent z tego co taki ksiądz dostanie, przypuśćmy za pogrzeb, przekazuje na parafie w której pracuje, a ile zabiera do swojej kieszeni.

Znajomy ksiądz mówił mi,że wszystkie Msze, śluby i pogrzeby to zarobek dla nich samych, nie dzielą się z parafią. Jedynie to co zostanie zebrane z ofiary to idzie na cele parafialne, na nową złotą koronkę z bursztynem dla Maryjki-Obrazu.
z_wyboru (31 punktów)
>Dla fioletowych to idealna możliwość na zarobienie pieniędzy. Ciekawi mnie ile procent z tego co taki ksiądz dostanie, przypuśćmy za pogrzeb, przekazuje na parafie w której pracuje, a ile zabiera do swojej kieszeni.
>Dlaczego tacy księża dostają kasę za to, że odprawiają msze? Mnisi dostają 100 zł miesięcznie na własne potrzeby (papier toaletowy, jakieś kino, albo teatr itp). No cóż, porównanie około 2000 zł i 100 zł za miesiąc, robi trochę wrażenie.
>
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.

Michu ma rację... Oficjalnym dochodem kościoła jest taca. Reszta idzie do kieszeni, choć wiem, że muszą odporowadzać jakiś tam podatek do kurii zależnie od ilości pogrzebów, ślubów i chrztów w danej parafii.Jeśli bierze zbyt mało za te posługi, ląduje na niezbyt rentownej parafii, choć kluczowym argumentem jest kasa. Znajomy ksiądz katolicki musiał zapłacić biskupowi 15 000 zł za dobrą parafię. Jeśli księżulo nie podporządkuje się jest przeniesiony z parafii liczącej przykładowo 4000 mieszkańców do parafijki liczącej niecały 1000. Ale wracając do tematu. Mój znajomy ksiądz dwa razy do roku wyjeżdża sobie na wyprawę za kilkanaście tysięcy złotych: Indonezja, Australia, Nowa Zelandia. Sam mowi, że nie musi wydawać prawie na nic. Jedzenie ma, a pensja i ze szkoły, i z parafii odkładana... A mają być to słudzy ludzi i Boga... Niestety, ani ludzi, ani Boga nie dostrzegają zza muru pieniędzy, którym się otaczają.
Mortimer (1359 punktów)
Wylegują się na kupach złota rozrzuconych po własnych apartamentach

I weź tu człowieku, miej podporę w wierze, jeśli widzi się tych biznesmenów, którzy wyjeżdżają z garażu nowym samochodem co roku (taka sytuacja jest u mnie na parafii).


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
z_wyboru (31 punktów)
W pełni się z Tobą zgadzam. To jest bardzo dobry biznes. Niedaleko mnie, w wiejskiej parafii, pan ksiądz tak tylko przy okazji okładania marmurami (o zgrozo!!!) filarów w kościele kupił sobie auto z salonu. Resztę z ofiar zagodpodarował. Ba... na kolędę zażyczył sobie dwie ofiary... jedną "normalną", a drugą na kościół. A ogłupiały naród daje po 200 złotych (bo mniej to wstyd, no i na ambonie wygłosi), a jak rodzina jest wielopokoleniowa (np. 2 dziadków, dwoje dzieci i wnuk z żoną) to ma w tym przypadku 600 złotych. Fajnie się tak przebiec, chociażby na mojej ulicy (kilka domków). Ja daję swój 1% rocznych dochodów na składkę kościelną (w kościele ewangelicko-augsburskim) i nikt mnie tu nie nęka, że ofiarę muszę dać albo za posługę zapłacić. Jak przygotowywałem się do konwersji, zapytałem, czy jestem coś winien za te spotkania. Pastor powiedział, że chyba sobie żartuję. Zima, nie zima, a On zawsze miał czas i ma nadal dla nas wszystkich w parafii. Potrafi nawet zadzwonić i zapytać, co tam słychać. A w KRK nawet za akt chrztu musiałem dać 20 złotych. Znam finanse parafii, bo są podawane, a w KRK wszystko owiane jest tajemnicą. Nawet członkowie rady nie mają prawa tego wiedzieć. Podejrzewam, że pospadaliby z krzeseł, jakby zobaczyli sumkę. Cóż, naród i państwo, jak powiedziała Joanna Senyszyn, KRK traktuje jak dojną krowę, a ono daje się doić i jeszcze macha ogonem z radości. Przykre, ale prawdziwe.
Mortimer (1359 punktów)
Przykre, ale prawdziwe. Dokładnie.
U mnie na parafii liczącej około 17 000 dusz, ksiądz CO NIEDZIELA na mszy czyta, ile to Kościół zapłacił za prąd, ogrzewanie itp. A najlepszy czas, to ten, w którym jest Kolęda. Całe moje osiedle podzielone jest na strefy/okręgi które mają własne numery (pomysł proboszcza). Co ciekawe, tuż po kolędzie, w gazetce parafialnej znajduje się przemiła tabelka z każdą strefą i z informacją ile z danego bloku pieniążków wpłynęło.

Chce mnie coś strzelić...


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365