Liga Narodów po pierwszej wojnie światowej powierzyła W. Brytanii mandat Palestyński w celu stworzenia "narodowego domu dla narodu żydowskiego". Obejmował on tereny dzisiejszego Izraela, Zachodniego Brzegu i Jordanii. W. Brytania oddzieliła z tego większą cześć i stworzyła Jordanię (dla swoich klientów, rodu Haszemidów). Decyzja Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 1947 r. dzieliła ten pozostały obszar i dawała Arabom 43%, a Żydom 56%, z Jerozolimą, która miała być wyłączona i pod zarządem międzynarodowym. Żydzi zgodzili się, Arabowie odrzucili projekt i zaatakowali nowoutworzony Izrael z intencją totalnej masakry. Tym samym decyzja podziału straciła prawomocność i nadal obowiązują decyzje Ligii Narodów. W kolejnych wojnach rozpoczynanych przez Arabów Izrael zamiast grzecznie dać się wyrżnąć do nogi zdobywał kolejne tereny. I za każdym razem proponował Arabom ziemię za pokój (to nie ONZ wymyślił tę formułę, ale Izrael), co logicznie oznacza, że Żydzi chcieli pokoju, a Arabowie ziemi. Niestety, formuła nie działała, bo zniszczenie Izraela i przejęcie całości terytorium zawsze było politycznym i religijnym celem przywódców arabskich i systematycznie odrzucali wszystkie propozycje pokoju i utworzenia "dwóch państw dla dwóch narodów". Rezolucja 242 nie mówiła o wycofaniu się z wszystkich zdobytych w wojnie 1967 terytoriów i stawiała także warunki Arabom. Do dnia dzisiejszego Arabowie tych warunków nie spełnili. Greenfield pisze, że Izrael nie zajął terytorium żadnego państwa i z tym faktem trudno dyskutować. Zresztą, nawet kiedy Zachodni Brzeg i Gaza były w rękach odpowiednio Jordanii i Egiptu, jakoś nikt nie stworzył na tych terenach państwa palestyńskiego.
|