 |
Komentarz do art. "Jak roboty zabiorą nam demokrację i nawet (... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-10-2021 02:31 | sztejkat (4743 punktów) | Komentarz do art. "Jak roboty zabiorą nam demokrację i nawet (...
6 na 6 | Link do komentowanego artykułu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10299Nie sądzę by faktycznie zmiana sposobu wyrażania siły militarnej władzy miała istotny związek z kryzysem demokracji. Niejaki czas temu miałem przyjemność przyssać się do historycznych audiobooków na librivox.org. Ze względu na specyfikę prawa autorskiego są to audiobooki podwójnie historyczne: raz, że o historii, a dwa, powstałe przez odczytanie dzieł z przełomu XIX i XX wieku. Pozwala to spojrzeć i na historię i na dzień dzisiejszy z ciekawej, bo innej perspektywy. Uderzyło mnie w nich kilka faktów, które, moim zdaniem, są sprzeczne z powszechnym dziś rozumieniem historii. Po pierwsze wskazano tam na XIII wieczne zasady prawne, które opierały się na dwu kluczowych zasadach. Pierwszej: "prawo by obowiązywało, musi zostać zaakceptowane przez tych, których ono wiąże". I drugiej: "prawo by obowiązywało, musi zostać ogłoszone". Przy czym, wówczas, rozumiano to literalnie, jako osobistą zgodę i publiczne odczytanie. Po drugie przedstawiono tam historię parlamentaryzmu, na przykładzie Brytyjskim, jako swego rodzaju kompromis między sprawnością władzy, a powyższymi zasadami, polegający na przyjęciu "powszechnej fikcji" opartej na domniemaniu, że akceptacja prawa przez parlament jest równoważna z "akceptacją przez tych, których prawo wiąże" oraz, co ciekawsze, z tym, że jest to także równoważne z "publicznym ogłoszeniem". Kolejnym spostrzeżeniem, jakie mnie zaskoczyło, było podejście do prawodawstwa ograniczającego posiadanie broni. Dla nas, dzisiaj, prawo do posiadania broni w sposób oczywisty wiąże się z obroną przez przestępcami. Wówczas jednak, i zdaje się było to jeszcze w okolicy XIX wieku, prawo do posiadania broni było przede wszystkim związane z pochodzącym z czasów rycerskich prawem do siłowego przeciwstawienia się władzy. I, o dziwo, rozbrojenie społeczeństwa było odbierane głównie jako zaprzeczenie prawu do stawienia oporu władzy, a nie jako działanie mające walczyć z przestępczością. Podobne źródło miały także działania władz japońskich ("katanagari" XVI w.). Można więc pokusić się by spojrzeć na dzisiejszą demokrację zupełnie inaczej. Niech to, załóżmy, wiek XIII będzie wiekiem demokracji prawdziwie "wolnych ludzi". Wolnych, czyli stanowiących o sobie i gotowych o to stanowienie walczyć. Ba, wręcz wychowanych w tradycji realnej, fizycznej walki o własne prawa. Oczywiście był to też świat dwu rodzajów ludzi. Tych "wolnych" i tej całej reszty, która owej wolności bądź nie miała siły doświadczyć, bądź też nie godziła się by dlań ryzykować. Jeśli spojrzeć na świat dzisiejszy z takiej perspektywy, to czy my, dzisiaj jesteśmy "wolni" w takim sensie? Czy, paradoksalnie, system prawny, mechanizmy ochrony "porządku" w państwie i cała potężna struktura mająca gwarantować prawo i sprawiedliwość nie stały się tak potężne, że całkowicie pozbawiły nas tak właśnie rozumianej wolności? Jeśli uznać, że tak jest, to może warto postawić sobie pytanie jaką "demokrację" mogą budować ludzie "niewolni"? Czy nie jest ona czystą fikcją, a "fasadowość władzy" nie wynika z tego, że jest to jedynie władza pozorna, tworzona jedynie po to by "niewolnym" zapewnić swojego rodzaju ułudę kontroli nad własnym losem? Pominąwszy jednak tą kwestię myślę, że warto też zauważyć, iż dzięki rozwojowi telekomunikacji w pewnym sensie czas się cofa i wspomniana wyżej "fikcja" parlamentarnej reprezentacji traci powoli podstawy bytu. Reprezentacja parlamentarna jest bowiem czysto techniczną koniecznością w świecie, w którym by wymienić poglądy trzeba spotkać się twarzą w twarz. Jest absolutnie niezbędna w milionowych społecznościach, w których pozyskanie akceptacji prawa przez "tych, których ono wiąże" wymaga osobistego spotkania. I wreszcie, fikcja "publicznego ogłoszenia" przez ogłoszenie w parlamencie jest jak najbardziej uzasadnione w świecie, w którym odczytanie ustaw przez heroldów na rynku w każdej wiosce zajęłoby lata. Co nawiasem mówiąc paraliżowało, jak to zrozumiałem, średniowieczny system władzy. Parlamentaryzm był więc nie tyle postępem czy wielką ideą, ale, jak myślę, po prostu techniczną koniecznością. Bez tego jakiekolwiek rządy w skali "państwa", tak jak dziś rozumiemy skalę państwową, nie byłyby możliwe. Dziś jednak, w świetle postępów techniki ta konieczność powoli znika, a wraca szeroka oddolna komunikacja. Z tym nie potrafi sobie poradzić ani polityka, ani media, ani system prawny. Przy okazji, jak pokazały wybory D.Trumpa (nawiasem mówiąc kolejny ciekawy audiobook), zupełnie nie radzimy sobie z manipulacjami na poziomie takiej szerokiej komunikacji. Zatem, powoli, zanika techniczna podstawa dla parlamentaryzmu, a do tego wraz z coraz szerszą komunikacją traci on zdolność do realnego reprezentowania tych, którzy członkom parlamentu nadają legitymizację poprzez ich wybór. Po co komu reprezentant, skoro, na przykład umieszczając wpis tutaj, mogę dotrzeć do kilku lub kilkunastu tysięcy ludzi? Może więc w tym tkwi haczyk? Pozdrawiam, | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: Komentarz do art. "Jak roboty zabiorą nam demokrację i nawet | Ciekawe spostrzeżenia, ale trochę utopijne  Dziś nie komunikacja jest problemem (bo faktycznie można dotrzeć do milionów ludzi w mgnieniu oka), ale przerost władzy. Tak bym w skrócie określił wciskanie się władzy w każdy kawałek życia obywateli i próba objęcia prawem dosłownie wszystkiego. Nie ma chyba dziś żadnej dziedziny, żadnego zakamarka ludzkiej egzystencji, którego by władza (urzędnicy i politycy) nie próbowali obłożyć swoimi "pomysłami na życie". Może się mylę, ale w takim razie proszę podać przykład, co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa. Ja takiego czegoś nie widzę
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa A co nie powinno, a mimo to jest?
cr
|
|
|  | | romaro (25211 punktów) | >>co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa >A co nie powinno, a mimo to jest? Możliwość żądania wielokrotności wynagrodzenia z tytułu naruszenia majątkowych praw autorskich
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa >>A co nie powinno, a mimo to jest? >Możliwość żądania wielokrotności wynagrodzenia z tytułu naruszenia majątkowych praw autorskich A to nie jest po prostu powództwo cywilne, pozwalające na dochodzenie przed sądem każdego roszczenia, jakie się pozywającemu zamarzy?
cr
|
|
| | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >>Możliwość żądania wielokrotności wynagrodzenia z tytułu naruszenia majątkowych praw autorskich >A to nie jest po prostu powództwo cywilne, pozwalające na dochodzenie przed sądem każdego roszczenia, jakie się pozywającemu zamarzy? Zgadza się. Jakby się to nie nazywało i czym by nie było, korzystają z tego tylko cwaniacy nakręcani przez papugi. Pytałaś: >A co nie powinno, a mimo to jest? Więc wyraziłem swoje zdanie.
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pytałaś: >>A co nie powinno, a mimo to jest? >Więc wyraziłem swoje zdanie. Ale nieskutecznie, nadal nie ma wskazania jest objęte przepisami prawa, choć nie powinno.
cr
|
|
| | | | |  | | romaro (25211 punktów) | >>Pytałaś: >>>A co nie powinno, a mimo to jest? >>Więc wyraziłem swoje zdanie. >Ale nieskutecznie, nadal nie ma wskazania jest objęte przepisami prawa, choć nie powinno. Nie wiem jak miałbym uskutecznić skoro moje zdanie jest/miało być tylko odpowiedzią na Twoje pytanie. Nie wiem na ile Ty będziesz skuteczna w uzyskaniu odpowiedzi na swoje pytanie. Ale to już nie moje zmartwienie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie wiem na ile Ty będziesz skuteczna w uzyskaniu odpowiedzi na swoje pytanie. W 100%, ponieważ w sporze brak odpowiedzi jest na miarę uznania racji oponenta.
cr
|
|
| | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | >>Nie wiem na ile Ty będziesz skuteczna w uzyskaniu odpowiedzi na swoje pytanie. >W 100%, ponieważ w sporze brak odpowiedzi jest na miarę uznania racji oponenta. Teraz rozumiem skąd ta upierdliwość i upartość. Tym razem się zgodzę z Tobą.
|
|
| | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Nie wiem na ile Ty będziesz skuteczna w uzyskaniu odpowiedzi na swoje pytanie. >>W 100%, ponieważ w sporze brak odpowiedzi jest na miarę uznania racji oponenta. >Teraz rozumiem skąd ta upierdliwość i upartość. Tym razem się zgodzę z Tobą. Dociekliwość i konsekwencja.
cr
|
|
| | | | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | >>Teraz rozumiem skąd ta upierdliwość i upartość. Tym razem się zgodzę z Tobą. >Dociekliwość i konsekwencja. A mnie to wygląda jakbyś pragnęła zgłębić wszystkie aktualne trendy myślowe, choć nie jesteś zwolennikiem żadnego z nich prócz własnego.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> to wygląda jakbyś pragnęła zgłębić wszystkie aktualne trendy myśloweTymczasem mnie od dość dawna urzeka elegancja logiki i klasyka faktów. Choć może na odwrót... 
cr
|
|
| | | | | | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | > >to wygląda jakbyś pragnęła zgłębić wszystkie aktualne trendy myślowe> Tymczasem mnie od dość dawna urzeka elegancja logiki i klasyka faktów.> Choć może na odwrót...  Logiki absolutnie nie mogę Ci odmówić, doceniam i... pozdrawiam.
|
|
|  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa> A co nie powinno, a mimo to jest?> crJest wszystko objęte... a co nie powinno, to czekam na podpowiedzi
|
|
| |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa> >A co nie powinno, a mimo to jest?> Jest wszystko objęte... a co nie powinno, to czekam na podpowiedzi  Tylko ten może wszechobecność prawa krytykować, kto wskaże dziedzinę prawem uregulowaną niesłusznie.
cr
|
|
| | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>>co nie jest jeszcze objęte przepisami prawa> >>A co nie powinno, a mimo to jest?> >Jest wszystko objęte... a co nie powinno, to czekam na podpowiedzi  > Tylko ten może wszechobecność prawa krytykować, kto wskaże dziedzinę prawem uregulowaną niesłusznie.Ooo... dziękuję za pozwolenie  Nieskutecznie to np. uregulowano maseczki. Dużo osób miało je (i ma) z drugiej strony przewodu pokarmowego... Inne dziedziny: jest np. zakaz sprzedaży osobom fizycznym wodorotlenku sodu (bo żrący i mogą sobie zrobić krzywdę biedaczki). Natomiast spokojnie można w prawie każdej drogerii kupić Kreta. A co to jest Kret? Zapraszam do studiowania etykiety: Kret to......... wodorotlenek sodu.  Wiem, to drobiazgi, ale głupie do granic możliwości. Nie chcę podawać w wątpliwość różnych istotnych dziedzin prawa, bo zaraz tu wyskoczą obrońcy tego głupawego prawa. A nie jest moim celem wywoływanie kolejnej kłótni, tylko zilustrowanie podanej przeze mnie tezy  Wskazałem coś?
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Tylko ten może wszechobecność prawa krytykować, kto wskaże dziedzinę prawem uregulowaną niesłusznie.> Ooo... dziękuję za pozwolenie  > Nieskutecznie to np. uregulowano maseczki. Dużo osób miało je (i ma) z drugiej strony przewodu pokarmowego...> Inne dziedziny: jest np. zakaz sprzedaży osobom fizycznym wodorotlenku sodu (bo żrący i mogą sobie zrobić krzywdę biedaczki). Natomiast spokojnie można w prawie każdej drogerii kupić Kreta. A co to jest Kret? Zapraszam do studiowania etykiety: Kret to......... wodorotlenek sodu.  > Wiem, to drobiazgi, ale głupie do granic możliwości. Nie chcę podawać w wątpliwość różnych istotnych dziedzin prawa, bo zaraz tu wyskoczą obrońcy tego głupawego prawa. A nie jest moim celem wywoływanie kolejnej kłótni, tylko zilustrowanie podanej przeze mnie tezy  > Wskazałem coś?Nie. Piszesz o skuteczności, a chodziło o słuszność, to raz, po drugie o dziedziny, a nie przypadki. >  
cr
|
|
|  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Cytat: USTAWA z dnia 11 maja 2001 r. Prawo o miarach (...) Kto wbrew przepisom ustawy: 1) wyraża wartości wielkości fizycznych w jednostkach miar innych niż legalne, (...) - podlega karze grzywny.
Oznacza w prost, że jeżeli napiszę, cytując mój stary podręcznik technologii metali, jaki odziedziczyłem po dziadku, że gęstość powierzchniowa blachy stalowej wynosi ileś tam pudów na arszyn kwadratowy, to popełnię wykroczenie przeciw zapisowi ustawy. Podobnie, jeżeli zacytuję mój poradnik mechanika, który powstał jeszcze w czasach systemu CGS i posługuje się dyną jako jednostką siły. Albo włączę amerykańską aparaturę, odczytam ciśnienie w PSI i zanotuję w instrukcji obsługi, że takie a nie inne trzeba ustawić ciśnienie. Fajne, nie?
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Cytat: >USTAWA >z dnia 11 maja 2001 r. >Prawo o miarach >(...) >Kto wbrew przepisom ustawy: >1) wyraża wartości wielkości fizycznych w jednostkach miar innych niż legalne, >(...) >- podlega karze grzywny. >
> Oznacza w prost, że jeżeli napiszę, cytując mój stary podręcznik technologii...> Fajne, nie?Podejrzewam, że 'prawo o miarach' dotyczy czynności cywilno-prawnych i działań administracyjnych, więc nie dam głowy, że jest zbędne, a możliwe, że dla skuteczności umów międzynarodowych z państwami, które tę dziedzinę uregulowały nawet konieczne. > zanotuję w instrukcji obsługi, że takie a nie inne trzeba ustawić ciśnienieJeśli produkt z taką instrukcją znajdzie się w obrocie, to możliwe, że zapłacisz grzywnę. Albo zapłaci ją sprzedawca.
cr
|
|
 | 1 na 1 z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | > Ciekawe spostrzeżenia, ale trochę utopijne Dziś nie komunikacja jest problemem (bo faktycznie >można dotrzeć do milionów ludzi w mgnieniu oka), ale przerost władzy. Tak bym w skrócie określił >wciskanie się władzy w każdy kawałek życia obywateli i próba objęcia prawem dosłownie >wszystkiego. Nie ma chyba dziś żadnej dziedziny, żadnego zakamarka ludzkiej egzystencji, którego >by władza (urzędnicy i politycy) nie próbowali obłożyć swoimi "pomysłami na życie".> Demokratyczni, ponumerowani i opodatkowani niewolnicy starają się bronić przed fiskalizmem okupanta szukając pieniędzy gdzie się da, a najprościej to oskubać drugiego niewolnika lub firmę. Sądy zaczęły zalewać pozwy o odszkodowania i to o astronomiczne kwoty, z byle powodu. Propaganda celowo nagłaśnia milionowe odszkodowania, co automatycznie przekłada się na zwiększenie ilości pozwów. Niewolnikom trzeba zatem stworzyć państwowe prawne ramy współegzystencji i aparat ucisku, strach przed karami tego systemu pozwala, jako tako, funkcjonować motłochowi. To nie sądy trzeba reformować a społeczeństwo. Sądy nie nauczą ludzi kultury. Pozbawienie człowieka dochodu a firmy zysków prowadzi do różnorakich patologii z czym mają problem sądy. Sąd działa w ramach prawa i dokonuje oceny wg ustalonych norm. Ciekawe jest to, że to patologia najbardziej się domaga zmian w sądownictwie, nie rozumiejąc jak on działa oraz komu i jak wprowadzone zmiany będą służyć. W USA sędzia Bazyli Grant obdarzony niezwykłym intelektem, powszechnie uważany za wariata skazywał oskarżonych nie za przestępstwa uwzględnione w kodeksie karnym a za winy osobiste, takie jak: egoizm, nienawiść, skąpstwo, pogarda dla podwładnych. Sędzia, który zaczął działać wg swoich zasad został wykluczony z zawodu. Np. FDA ustala normy i metody leczenia demokratycznego świata. Lekarz, który ukatrupia swoich pacjentów jest bezkarny, wtedy gdy udowodni, że wszystko co robił jest zgodne z normami FDA. Demokratyczny lekarz nikomu nie przepisze przykładania pijawek lub picie rumianku. Normy są potrzebne handlującym stronom by nie było problemów z zamawianym towarem, zamawiam towar podaje nr normy i jak otrzymam towar inny, to sprawa jest prosta dla sądu. Z biegiem czasu wszystkie czynności będą opodatkowane i człowiek będzie pod całodobową kontrolą państwowego systemu inwigilacji. Już dzisiaj każdy właściciel telefonu ma zapisany unikatowy charakter głosu, na podstawie odwiedzanych stron w internecie ma zrobiony profil osobowy, zapisana jest też sieć kontaktów każdej osoby. Potrzebne to jest tym, którzy sterują tym demokratycznym motłochem i go doją. W tym demokratycznym reżimie nie może się wyłonić jakakolwiek grupa, która chciałaby żyć obok tego państwowego systemu. Każde wspólne działanie zaczyna się od powstania jakiegoś punktu, który z czasem zaczyna się rozrastać. Demokratyczna władza ma to lekarstwo, albo zainstaluje tam swojego agenta i grupa wyląduje w malinach albo ich oskarży o faszyzm, komunizm, antysemityzm itd. i publicznie ukarze, tak aby inni zrozumieli, że z władzą nie ma żartów.
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | > Ciekawe spostrzeżenia, ale trochę utopijne Dziś nie komunikacja jest problemem (bo faktycznie można dotrzeć do milionów ludzi w mgnieniu oka), ale przerost władzy. (...)Nie chciałem powiedzieć, że to komunikacja jest "problemem". Moim zdaniem jest ona odpowiedzialna za to, że stare mechanizmy sprawowania władzy, wypracowane w dobie "tele"-komunikacji co najwyżej listownej, tracą swoje podstawy. I że zostaje to dostrzeżone. Nie, "dostrzeżone" nie jest właściwym słowem. Bardziej pasowałoby: irytujące. Wydaje mi się, że szarzy, zwyczajni ludzie pozyskawszy możliwość szerszego komunikowania swoich spostrzeżeń, poglądów czy wizji tracą poczucie, że instytucja "władzy" ma sens. Szczególnie przestają "władzę" postrzegać jako rządy "mędrców", "mężów stanu" itp. Czasem jest to słuszne spostrzeżenie, czasem jednak z gruntu fałszywe. Jedną z największych pułapek dzisiejszego boomu komunikacyjnego jest możliwość potwierdzenia (lub inaczej: legitymizowania) swoich poglądów, nie ważne jak durne by nie były, poprzez zbudowanie dookoła nich społeczności, która - użyję tu kolokwializmu - po facebookowemu "lubi to". Jeżeli "polubi cię" parę tysięcy zaczynasz mieć poczucie, że masz rację. No, w skromniejszej wersji: że pleciesz nie takie całkowite bzdury. Nie tylko bowiem system władzy jest nieświeży i nie radzi sobie z nowym tempem i zasięgiem prywatnej komunikacji, ale podobnie chybione jest nasze wewnętrzne poczucie tego, kiedy "dużo mnie popiera" faktycznie znaczy "dużo". W czasach spotkań osobistych uzyskanie potwierdzenia akceptacji naszych poglądów od kilku setek osób było już czymś, co wymagało dużego nakładu pracy i było czymś znaczącym. Ile znaczy sto "like-ów" dzisiaj? Jaka liczba zaczyna mieć znaczenie? Jaką ilość można uznać za potwierdzenie tego, że to co piszę czy mówię jest "czegoś warte?". O tym, że kiepsko radzimy sobie z nadmiarem informacji i mamy potężne problemy z jej weryfikacją też warto wspomnieć. A to wszystko razem nakłada się na to jak patrzymy na instytucje władzy. > (...) Nie ma chyba dziś żadnej dziedziny, żadnego zakamarka ludzkiej egzystencji, którego by władza (urzędnicy i politycy) nie próbowali obłożyć swoimi "pomysłami na życie".Zobacz np. mój poprzedni wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,841019 na temat nadprodukcji prawa.
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 3 | okragly (21676 punktów) |
> prawodawstwa ograniczającego posiadanie broni. Dla nas, dzisiaj, prawo do posiadania broni w sposób oczywisty wiąże się z obroną przez przestępcami. Wówczas, było to jeszcze w XIX wieku, prawo do posiadania broni było przede wszystkim związane z pochodzącym z czasów rycerskich prawem do siłowego przeciwstawienia się władzy. rozbrojenie społeczeństwa było odbierane jako zaprzeczenie prawu do stawienia oporu władzy, a nie jako działanie mające walczyć z przestępczością.tak jest obecnie w USA > Parlamentaryzm był więc nie tyle postępem czy wielką ideą, ale, jak myślę, po prostu techniczną koniecznością. Bez tego jakiekolwiek rządy w skali "państwa", tak jak dziś rozumiemy skalę państwową, nie byłyby możliwe.determinizm > powoli, zanika techniczna podstawa dla parlamentaryzmu, a do tego wraz z coraz szerszą komunikacją traci on zdolność do realnego reprezentowania tych, którzy członkom parlamentu nadają legitymizację poprzez ich wybór. Po co komu reprezentant, skoro, np umieszczając wpis tutaj, mogę dotrzeć do kilku lub kilkunastu tysięcy ludzi?raczej kilkuset osób i prawa nie ustanowicie, nie macie policji, wojska, sądów Platforma internetowa jako parlament, demokracja bezpośrednia, bez pośrednikow (posłów) każdy glosuje internetowo. Prezydent bylby Marszałkiem Sejmu (musi byc jakaś laska  > Może więc w tym tkwi haczyk?serwowana nam wolność jest trucizną sączoną przez patoelity. Człowiek jest istotą spoleczną, koń który jest wolny podąża za swoim stadem. Dla ludzi ważna jest równość, sprawiedliwość, solidarność. Liberalizm (indywidualizm, wolność, wlasność) jest antyludzki, dobry tylko dla jednostek aspolecznych organizujmy sie ale to wymaga pozbycia się wolności,patoelity sie nie zgodza żebyśmy sie zorganizowali, będą dzielić wmawiać że orły lataja samotnie a stadne to są barany wolny, samotny jesteś niewolny, latwy do wykorzystania np wolną (samotną) kobiete bardzo latwo wykorzystać a wolnego (samotnego) mężczyznę zniewolić
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | . >Jeśli spojrzeć na świat dzisiejszy z takiej perspektywy, to czy my, dzisiaj jesteśmy "wolni" w takim >sensie? Czy, paradoksalnie, system prawny, mechanizmy ochrony "porządku" w państwie i cała potężna >struktura mająca gwarantować prawo i sprawiedliwość nie stały się tak potężne, że całkowicie >pozbawiły nas tak właśnie rozumianej wolności?
Dialektyka pana i niewolnika (niem. Herrschaft und Knechtschaft) - jeden z najważniejszych elementów systemu filozoficznego G.W.F. Hegla,
Gdy zadaje się takie pytania to znaczy że pewnie można wsiąść w samolot i polecieć do Barcelony.
Na polach Alabamy wyglądało to kiedyś pewnie inaczej.
Pytanie jest egzystencjalne. Problem w tym że jak się nie "zatrzymasz" to wyjadą z tego Mdłości Sartre. Gdzie przytłaczająca świadomość istnienia potrafi zniweczyć cała wolność jaką się posiada .
To co rozważasz to ledwie elementy . Nie sądzę żeby na dłuższą metę stanowiły jakiekolwiek sedno.
Wiesz że wiele ludzi dorosłych którzy mają pracę rodziny nie potrafi wyjść z własnego domu. Pozornie są wolnymi ludźmi ale z bliskiej perspektyw są zniewoleni.
Widziałem niedawno w porcie w Grecji chłopca który próbował dostać się na prom. Co raz wyciągany z ciężarówek biegal po parkingu szukając okazji do przyprawy do świata w którym inni przytloczeni życiem nie kupią w życiu biletu na samolot do Barcelony.
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Niewiele z tego zrozumiałem. Możesz trochę rozszerzyć wypowiedź?
Tomasz Sztejka
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >Niewiele z tego zrozumiałem. Możesz trochę rozszerzyć wypowiedź?
Nie trzeba . Dialektyka Hegla wiele wyjaśnia .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|