 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-07-2012 13:47 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Olimpijski ramadan
7 na 7 | Co niektóre media wałkują temat Igrzysk Olimpijskich 2012 przypadających w okresie muzułmańskiego ramadanu. 3500 sportowców z krajów islamskich ma problem, bo z jednej strony chcą uzyskać jak najlepsze wyniki w zwodach, z drugiej strony obowiązują ich nakazy i zakazy związane z ramadanem, które nie sprzyjają utrzymaniu formy fizycznej.
Okazuje się, że w/w problem zajmuje najbardziej tych, którzy ramadanu przestrzegać nie muszą, bowiem muzułmanie mają mnóstwo pomysłów i sposobów, aby zasady postu obejść: - nie trzeba przestrzegać postu, gdy się jest w podróży dłużej niż 3 dni, a przecież islamscy sportowcy są w takiej podróży, bo wyjechali ze swoich krajów do Londynu, - można dokonywać przeróżnych manipulacji związanych z czasem, raz uznawać czas w Londynie, innym razem czas kraju, z którego się przyjechało, - na różne sposoby można "odpokutować" fakt nieprzestrzegania postu np. zachowywać go w innym terminie.
Pewnie są i inne sztuczki, do których muzułmanie mogą się uciekać, aby Allahowi zapalić świeczkę, a Szatanowi nie palić ogarka.
Katolicyzm też zna różne tricki, które pozwalają obchodzić kościelne regulaminy. Mnie najbardziej bawią sposoby, dzięki którym można pozostawać katolickim wegetarianinem, mimo spożywania mięsa: ryba to nie zwierzę, a więc nie mięso; wydra to ryba (tak kiedyś uważano w Polsce), a więc nie mięso. Całkiem niedawno polski Episkopat dopuścił jedzenie mięsa w piątki (albo w Wigilię, już nie pamiętam).
I pomyśleć, że ciągle jeszcze są tacy, którzy uważają, że religia pochodzi od Boga, a nie że została wymyślona przez człowieka. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >I pomyśleć, że ciągle jeszcze są tacy, którzy uważają, że religia pochodzi od Boga, a nie że została >wymyślona przez człowieka.
Oni, to jest religianci, oczywiście mogą to wyjaśnić. Kiedyś na religii usłyszałem od zakonnicy, że kościół ma naturę ludzką, czyli nie jest idealny, jest grzeszny, oraz naturę boską, czyli pochodzi od boga, jest w stanie jakiejśtam łaski...
Mnie dziwi jedna rzecz: skoro ktoś jest na tyle inteligentny, żeby wykombinować wyjaśnienie na każdy kościelny bezsens, to dlaczego w swojej inteligencji nie zauważa, że ta bozia to bajka?
|
|
 | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Celem tych kombinacji nie jest zakwestionowanie sensu wiary w istnienie Boga, ale zniesienie dysonansu poznawczego, którego doznają co inteligentniejsi religianci.
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Mnie dziwi jedna rzecz: skoro ktoś jest na tyle inteligentny, żeby wykombinować wyjaśnienie na każdy kościelny bezsens, to dlaczego w swojej inteligencji nie zauważa, że ta bozia to bajka?
Bo np. niejeden inteligentny człowiek CHCE wierzyć. A chce, bo:
- rodzina wierzy, a on kocha rodzinę - za wiarę można dostać nagrodę, a za niewiarę można dostać tylko karę (zakład Pascala) - bo wpojono mu religijne triki do radzenia sobie z wątpliwościami i krytycznymi argumentami - bo nie ma czasu na zastanawianie się nad czymś, co "jest oczywiste dla wszystkich od 2 tysięcy lat" - bo inteligencja to nie wszystko, potrzeba jest jeszcze umiejętność korzystania z niej oraz wiedza. itd.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | | Artur@R (7115 punktów) | > Bo np. niejeden inteligentny człowiek CHCE wierzyć. A chce, bo:<Rozumiem przekaz i sens wypowiedzi. Jedyne co mi nie pasuje to to "CHCE". Dla mnie "chcenie" to potrzeba wynikająca raczej z rozumu i woli - jak rzecze: SJP: chcieć - czuć wypływającą z rozumu, woli potrzebę zrobienia czegoś, osiągnięcia czegoś, zaspokojenia oczekiwań itp.; pragnąć, mieć chęć, ochotę, zamiar W tej wypowiedzi użyłbym raczej słowa "ULEGA". Pozdro
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > W tej wypowiedzi użyłbym raczej słowa "ULEGA".Tchórzliwy lub słaby ulega pod presją. Tu świadomie używam CHCE, bo tak wynika z mojego doświadczenia - niejeden inteligentny chce zostać wierzącym, podobnie jak można chcieć zostać poetą. Trzeba tylko przekonać siebie, że dominującym sposobem widzenia świata będzie od tej pory uczucie i emocje, a nie logika, a rozum będzie pomagał cieszyć się tymi emocjami  Nałogom nie tylko się ulega. Czasem można autentycznie chcieć cieszyć się towarzystwem ludzi, którzy nawijają wciąż, jak to wszyscy są szczęśliwi w Jezusie Chrystusie...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | > Tchórzliwy lub słaby ulega pod presją. Tu świadomie używam CHCE, bo tak wynika z mojego doświadczenia - niejeden inteligentny chce zostać wierzącym, podobnie jak można chcieć zostać poetą.<Pozostańmy przy tym, że to różnica w definiowaniu "inteligencji" albo inaczej w "jej stopniwaniu". Dla mnie "chce (zgodnie ze SJP) wierzyć" i "inteligencja" są terminami trudnymi do pogodzenia - choć jestem świadomy, że wielu inteligentnych ludzi wierzy (nie tylko w sensie religijnym) i ufam, iż ciut rozumiem skąd się ona bierze m.in. po przeczytaniu "Wiara oświeconych" W.Witwickiego> Nałogom nie tylko się ulega. Czasem można autentycznie chcieć cieszyć się towarzystwem ludzi, którzy nawijają wciąż, jak to wszyscy są szczęśliwi w Jezusie Chrystusie...<O tym również co nieco wiem (2 lata zakonu  ... w prehistorii )
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | Innym sposobem jest jedzenie w nocy gdy Allah nie widzi - tę samą sztuczkę stosują by się napić alkoholu.
Jesus shaves!
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Dlatego robią te sztuczki z czasem lokalnym i czasem w kraju pochodzenia.
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
 | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Innym sposobem jest jedzenie w nocy gdy Allah nie widzi - tę samą sztuczkę stosują by się napić alkoholu. Po zachodzie słońca można się nażreć i opić, w dzień trzeba se golnąc w piwnicy.
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Innym sposobem jest jedzenie w nocy gdy Allah nie widzi - tę samą sztuczkę stosują by się napić alkoholu.
Naiwni, myślą, że Allah nie zainwestował w noktowizor.
|
|
| Menel de Lux (3111 punktów) |
> Pewnie są i inne sztuczki, do których muzułmanie mogą się uciekać
No ba, pewnie że są. Mogą na przykład pić alkohol, tylko że serwują go pod stołem- wtedy Allah nie widzi.
|
|
 | 5 na 5 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | >> Pewnie są i inne sztuczki, do których muzułmanie mogą się uciekać >No ba, pewnie że są. >Mogą na przykład pić alkohol, tylko że serwują go pod stołem- wtedy Allah nie widzi.
Z tym alkoholem jest nieco inaczej, choć na pewno różnie w zależności od kraju. Np. w Turcji alkohol jest dostępny (choć piekielnie drogi) w sklepach, restauracjach i kawiarniach, przynajmniej w dużych miastach, i ludzie piją bez poczucia robienia czegoś niestosownego. W małych miejscowościach z alkoholem w gastronomii jest już problem, ale można znaleźć specjalne sklepiki, a raczej budy, gdzie można go kupić do późna w nocy. Pakują go do czarnych, nieprzejrzystych toreb foliowych - i w tym momencie nie mam pewności, czy chodzi o schowanie go przez wzrokiem ludzi czy Wszechmocnego. Raczej ludzi, ale jest to ciut kontr-produktywne, bo czarne reklamówki są chyba tylko w miejscach z alkoholem. Znajomi Turcy pytani o przestrzeganie zakazów, stwierdzili, że picie alkoholu jest przyjmowane przez innych z pobłażaniem, choć niepochwalane, ale już na przykład zjedzenie wieprzowiny jest absolutnie niemożliwe i taki potencjalny świniożerca nie mógłby liczyć na żadne okoliczności łagodzące. Co ciekawe, tu właśnie chodzi o tych "innych", jak w ich oczach będzie wyglądać przewinienie, a nie w oczach Niepokonanego (i tak zostało mi jeszcze 97 imion-atrybutów Allacha do użycia). Co przypomina mi nieco sytuację w naszym kraju, w którym większość aktywności religijnej podejmuje się ze względu na ogląd i ocenę innych. I to jeszcze zanim ci inni mogliby wyrazić swoją dezaprobatę - czyli wierzący mają mentalne implanty z oprogramowaniem ukazującym społeczne skutki zaniechania niektórych czynności. Różnica polega na tym, że oprogramowanie islamskie nie jest upgradowalne, w przeciwieństwie do chrześcijańskiego, które jednak się zmieniło od czasu wersji 2.0 (1.0 to judaizm, który kilka zmian też przeszedł, pomimo, że na zawsze już będzie wyglądał bardziej jak DOS, tyle że z kilkoma nakładkami systemowymi).
PS. A tak na marginesie, to określenie "olimpijski ramadan" brzmi jak nowa dyscyplina sportowa. _
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Z tym alkoholem jest nieco inaczejDziękuję za poszerzenie mej skromnej wiedzy o islamie w praktyce.> A tak na marginesie, to określenie "olimpijski ramadan" brzmi jak nowa dyscyplina sportowa.Tytuł ma zaintrygować. Nieważne czy ma sens, czy jest zgodny z prawdą. Chodzi wyłącznie o przyciągnięcie uwagi ewentualnych czytelników 
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
|  | 2 na 2 | Qantii (14 punktów) |
>Pakują go do czarnych, nieprzejrzystych toreb foliowych - i w tym momencie nie mam pewności, czy chodzi o schowanie go przez wzrokiem ludzi czy Wszechmocnego. Raczej ludzi, ale jest to ciut kontr-produktywne, bo czarne reklamówki są chyba tylko w miejscach z alkoholem.
Wg. Islamu, alkohol jest zakazany nawet w formie leku.
"Zapytałem Wysłannika Allaha: 'A co z alkoholem, który wytwarzamy dla celów leczniczych?' Prorok odrzekł: 'Nie, w rzeczy samej jest on chorobą.'" Stwierdził, że jest on chorobą i nie ma w nim lekarstwa. Hadis ten zaznacza, że jest to choroba, a we współczesnej medycynie panuje ogólnie zgoda co do tego, że alkohol jest szkodliwy w każdym przypadku. Wielu (naukowców) napisało na ten temat książki i artykuły stwierdzające, że komórki czterdziestoletniej osoby pijącej alkohol są niczym komórki sześćdziesięciolatka. Mimo tego, że mogłeś odnieść korzyści jeśli chodzi o twoje nerki, i zauważyłeś poprawę, inne części twego ciała zostaną uszkodzone; alkohol powoduje szkodę w każdym przypadku. Nie wolno ci go pić. Istnieją dozwolone środki lecznicze, których można używać przy chorobach nerek, nie używając alkoholu. Prorok (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) powiedział: "Słudzy Allaha, szukajcie sposobów leczniczych, ale nie szukajcie w tym co haram. Albowiem Allah nie czyni lekarstwem dla jego ummy rzeczy, których jej zabronił." [...] I Allah wie najlepiej.
Fatwa Samahat szeicha Abdullaha ibn Humajd, str. 153, Islam Q&A "
> ale już na przykład zjedzenie wieprzowiny jest absolutnie niemożliwe i taki potencjalny świniożerca nie mógłby liczyć na żadne okoliczności łagodzące.
Nie do końca.W wypadku możliwości śmierci głodowej, gdy dostępna jest tylko wieprzowina, muzułmanin może ją zjeść. Niestety nie znalazłam na razie fatwy dopuszczającej takie zachowanie, spotkałam się z tym orzeczeniem na blogu Polki, która wyszła za mąż za Saudyjczyka i mieszka na stałe KSA.
Co do jedzenia w czasie Ramadanu (własnie trwa). Zakazane jest jedzenie i picie od porannej modlitwy fadżr, aż do zachodu słońca kiedy można spożyć iftar.Hadisy wskazują, że post należy przerwać od razu po zniknięciu za horyzontem tarczy słońca, nawet jeśli wciąż jest jasno.
Co do możliwości "przełożenia" postu.
Można przerwać post za dnia w następujących sytuacjach m.in. w podroży i jeśli za dnia muzułmanin musi wykonać ciężką pracę fizyczną, podczas której post mógłby zaszkodzić jego zdrowiu. Później należy stracone dni odrobić. Być może sportowcy mogą odrobić te dni w innym terminie.
|
|
3 na 3 | Tohver (1287 punktów) | Moim zdaniem mistrzostwem pod tym względem jest i tak żydowski Eruv. wikiIlość logicznych wygibasów potrzebnych do skonstruowania tej prawnej luki jest niesamowita. A wszystko po to, żeby obejść idiotyczne prawo zakazującego matkom noszenia dzieci a starcom lasek.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > wydra to ryba (tak kiedyś uważano w Polsce), a więc nie mięso.
To był bóbr.
|
|
 | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ieiunium Polonicum, czyli post na modłę polską w XVII i XVIII wieku:Przyrządzano wspomniane już wcześniej bobrowe ogony, łyski (ptak wodny) czy też wydry. W pewnym sensie nie należy dziwić się takim praktykom, bowiem - jak pisze Jan Kracik - postna ryba mogła być konsumowana w towarzystwie innych zimnokrwistych oraz zwierząt, które dadzą się sprowadzić do ryb (ad pisces reductive pertinent), bowiem nie mogą żyć bez wody, jako to raki, homary, ostrygi [...] bobry, żółwie, żaby, a tu i ówdzie nawet kaczki i kurki wodne. W ten sposób ryba nie była mięsem, ptak wodny stawał się rybą, a ptasie jaja - mięsem ciężko łamiącym post! (Źródło)
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Dziękuję, zapamiętam. Przy okazji tak mnie zastanowiło, czy często w Polsce jadano wtedy postne homary i ostrygi, hm..
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > czy często w Polsce jadano wtedy postne homary i ostrygiTego nie wiem, ale można spekulować, że być może rzadziej niż dziś, bo podstawą były inne, swojskie rodzaje mięsa, a te "wodniste" jadano przede wszystkim w okresie postów. Z drugiej strony można też założyć, że jadano je częściej niż dziś, bo oprócz codziennej konsumpcji pojawiały się także dodatkowo w okresach postnych. Tak to "na dwoje babka wróżyła" z punktu widzenia laika 
PS Oczywiście chodzi o konsumpcję na "pańskich stołach", zarówno wtedy, jak i dziś. Homary, ostrygi, żaby, żółwie itd. ani wówczas, ani dziś nie są pokarmem pospólstwa. Co prawda dziś pospólstwo może sobie pozwolić na przekąszenie "owoców morza" czy sushi, ale też nie na co dzień, bo to jednak spory wydatek.
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Tak to "na dwoje babka wróżyła" z punktu widzenia laika  Pewnie znikome ilości. Pospólstwo papugowało szlachtę w zwyczaju, a nie ma tych rzeczy nawet w świątecznych menu. Podejrzewam, że najbardziej popularnym "owocem morza" był solony śledź.
|
|
| | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Pospólstwo papugowało szlachtę w zwyczaju, a nie ma tych rzeczy nawet w świątecznych menu. Spożywanie homarów, ostryg, żabich udek, zupy żółwiowej, kalmarów w cieście, krewetek w sosie czosnkowo-pietruszkowym nie mogło stać się udziałem pospólstwa, no bo i jak? O takich frykasach wiedziała tylko "elita elit", reszta wpierniczała kasze, ziemniaki, brukiew i inne "owoce ziemi".
>Podejrzewam, że najbardziej popularnym "owocem morza" był solony śledź. Z tym śledziem, to jest ciekawe. Moja babcia, która swoją młodość przeżyła podczas hitlerowskiej okupacji, nie cierpi śledzi, twierdząc, że podczas wojny za dużo ich była zmuszona jadać. Z kolei mój ojciec bardzo lubił śledzie, bo jego powojenne dzieciństwo na wsi upłynęło pod znakiem śledzia-rarytasa. Ja zaś uwielbiam śledzie, dla mnie są przepyszne pod każdą postacią.
Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
> Ja zaś uwielbiam śledzie, dla mnie są przepyszne pod każdą postacią.
Raz w życiu, lat temu tyle, że nie pamiętam (a nawet i gdybym spróbował obliczyć, to publicznie wolałbym nie podawać) byłem na rodzinnych wakacjach nad morzem. Mój wujek, który zawsze zajmował się kulinariami, już w pierwszy wieczór zaprzyjaźnił się z gospodarzami i później czerpał z tego same profity. Pomijam zakupy w Baltonie, których mógł dokonywać syn gospodarzy - marynarz, ale do dziś nie zapomnę jednego smakołyku. Pewnego popołudnia zostaliśmy zaproszeni na ryby, świeżo złowione i wędzone w ogródku w odpowiednio przystosowanej do tego celu metalowej beczce, a raczej konstrukcji z beczek. Wtedy po raz pierwszy, i ostatni jak na razie, jadłem wędzone śledzie, jeszcze ciepłe. Aż nie mogłem uwierzyć, że to, co jem, to ta sama ryba, która zawsze była w sklepach jako rolmopsy, czy też tzw. matjasy. To było niesamowite i potrafię zrozumieć zachwyt śledziami. Może jeszcze coś z innej beczki. Podczas innych wakacji, również spędzanych w towarzystwie tego samego wujka, miałem okazję spróbować coś jakby nie z tej planety - kiszone grzyby z kamionkowej beczki polane odrobiną śmietany. Boskie! _
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >reszta wpierniczała kasze, ziemniaki, brukiew i inne "owoce ziemi". Albo pizzę i hot dogi. Ale był polski homar czyli rak. Przy oryginale wypada przeciętnie, ale jak mówią na bezrybiu... Śledź.., u mnie w dzieciństwie to był król piątkowych obiadów i przez to może jakoś nie budzi dzisiaj szczególnego entuzjazmu. Ogólnie ryby dobre, byle nie jakieś szpikowane hormonami wietnamskie wynalazki.
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Homary i ostrygi to nie, ale raki - zdecydowanie tak. To staropolski przysmak. Ostrygi i te inne, tak obecnie luksusowe owoce morza to był kiedyś pokarm atlantyckich i śródziemnomorskich biedaków, których nie stać było na porządne mięso ani nawet kurę, więc zbierali sobie wysokobiałkowe małże ze skał i łowili krewetki...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|