>
>>>>Religie zabijają planetę>
>>>CHRL największym emitentem dwutlenku węgla.>
>>Rozwiązanie jest proste: przestań kupować cokolwiek, to ChRL przestanie być największym emitentem dwutlenku węgla
Lub zacznij sam pracować i wytwarzać potrzebne produkty. Ale Europejczykom się nie chce, wolą dyskutować o bzdetach...>
>Załóżmy, że komukolwiek się "zechce", czyli: bierzemy np. 30% rocznej produkcji czegokolwiek z Chin rozsiewając produkcję tego czegoś po Europie - czy Europa produkując owe 30% chińskich produktów wyprodukuje przy tym mniej czy więcej CO2 niż Chiny?>
Chiny produkują optymalnie pod względem ekonomicznym. A jak by to robiła Europa, to by patrzyła na inne czynniki. Więc nigdy już nie będzie tego robić. Mój poprzedni wpis to był sarkazm 
Nie pisz, że coś było sarkazmem, bo są tacy którzy nie zrozumieją wobec czego go zastosowałeś - zresztą i tak dotykasz sprawy co do której panuje ogólny bałagan. Wszyscy by chcieli "zeroemisyjniości", ale mało kto się zastanawia nad tym, że
perpetuum mobile nie istnieje i wymuszenie "zmniejszenia emisyjności" w jednym miejscu skutkuje, a wręcz musi skutkować "przesunięciem energetycznym", czyli "zwiększenie emisyjności" w innym miejscu. Nasz cywilizacja nie ma jeszcze technologii, które pozwoliłyby zmniejszyć emisyjność bez wspomnianego "przesuwania".
Dopóki powszechne nie stanie się posiadanie przydomowych elektrowni atomowych o wielkości walizki lub wręcz małych baterii opartych na "małoemisyjnej zimnej fuzji jądrowej", dopóty wszelkie gadanie o "małoemisyjności" można sobie głęboko wsadzić.
No chyba, że zaczniemy od podstaw fizyki, czyli np. zamiast +20 stopni Celsjusza w domach podczas jesieni, zimy i wiosny poprzestaniemy na +15 (a co, może się nie da?) i zamiast tej samej temperatury w lecie przy pomocy energochłonnej klimatyzacji zaakceptujemy temperatury wyższe lub zastosujemy sposoby naturalne, które wynaleziono już w starożytnej Persji (
pl.wikipedia.org/wiki/Kanat), a te starożytne instalacje działają do dzisiaj.
Do tego zmniejszenie ilości wszystkich pojazdów spalinowych czy elektrycznych o przynajmniej 50% - np. kara chłosty, grzywna i zakucie w dyby za wyjazd samochodem po zakup żywności na odległość poniżej 5km oraz taką samą drogę do pracy, a w przypadku nagminnego wożenia jednego pasażera w 5 osobowym pojeździe natychmiastowa konfiskata wszystkich posiadanych pojazdów.
Ale cywilizacji się nie chce, cywilizacja chce wygody, chce ciepła, chce ultrawygodnych i coraz większych samochodów (skoro dzisiaj SUV'y, to kiedyś Monster Trucki?),cywilizacja chce świata wirtualnego, chce komputerów i bajerów elektronicznych, a wszystko po to, by się odizolować od natury, a do tego mieć i kupować, mieć i kupować, mieć i kupować, mieć i kupować ile wlezie... - ale jednocześnie nie chce, by te zachcianki wymagały zasilania energią, której wytworzenie generuje odpady w formie gazów, trucizn i promieniowania...
W odwodzie są jeszcze pandemie - nic tak w ostatnim okresie nie zmniejszyło "emisyjności" jak wszelkiego rodzaju "pandemiczne lokdałny" - z tym, że po uwolnieniu się z lokdałnów w sposób nieunikniony nastąpi "odbicie" i emisyjność wielokrotnie wzrośnie, wszak trzeba będzie sobie dogodzić za cierpienia, ale jednocześnie dodatkowo wyprodukować i rozdysponować po świecie pierdyliardy maseczek i szczepionek, wszak maseczki i coraz to nowe wersje szczepionek będą nam towarzyszyć do końca naszego żywota, co teraz wygląda na nieuniknioną konsekwencję obecnej sytuacji.