 |
Jak postęp techniczny upraszcza życie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-08-2012 01:34 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Jak postęp techniczny upraszcza życie
2 na 2 | Może pamiętacie wizje życia w przyszłości roztaczane w książkach i filmach sprzed 50-30 lat. W każdym mieszkaniu robot w roli służącej, kucharki, praczki, sprzątaczki (innymi słowy pani domu); videofony, czyli telefony (z wybieraniem głosowym) z ekranami wyświetlającymi obraz rozmówcy; ubrania w sprayu (R.I.P. Panie Lem); ruchome chodniki; latające taksówki, magnetyczne pociągi - wszystko bez kierujących nimi ludzi; żywność w tabletkach; zsypy na śmieci z anihilatorami; podwodne miasta; marsjańskie miasta... Wszystko, jak dziś byśmy powiedzieli, "user friendly". Łatwiej, szybciej, lżej, taniej, przyjemniej.
Gdy wtedy wieszczono nam taki obraz przyszłości rzeczywistość była wielce siermiężna. Telefony miały ciężkie słuchawki i tarcze, na których każdą cyfrę numeru trzeba było wykręcać; z ruchomych, to były tylko jedne schody z Trasy W-Z na Plac Zamkowy itd.
A jak jest dziś: W kwestii telefonów - można powiedzieć, że rzeczywistość prześcignęła wyobraźnię. Nie tylko że w telefonie można oglądać twarz rozmówcy, ale nawet nie trzeba wykonywać połączenia będąc obok telefonu. Telefon można mieć wszędzie i zawsze przy sobie - komórkę. Ale jest mały problem. Są takie komórki, z których nie da się zadzwonić. To znaczy da się, ale trzeba wiedzieć jak to zrobić, bo ani nie można wykręcić numeru na tarczy, ani nie można wystukać go na klawiaturze. Bo nie ma tarczy, nie ma klawiatury. "Telefon" ma dwa, góra cztery przyciski, z których żaden nie służy do wykonania połączenia. Funkcja wykonywania połączeń telefonicznych zdaje się zanikać we współczesnych telefonach. Coś tu jest nie tak.
A co z resztą? Robotów - gospoś jeszcze nie ma, ale np. tzw. sprzęt gospodarstwa domowego rozwinął się niesłychanie. Kiedyś była pralka "Frania": wlewało się ciepłą wodę, wkładało ciuchy, wsypywało proszek, włączało pralkę i jazda. A dziś? Wlewanie wody odpada. Poza tym niewiele przydatnych zmian, no bo kto wykorzystuje więcej niż jeden, góra dwa programy? 99,99% ciuchów nadających się do prania wodnego wykonanych jest z bawełny albo lnu, więc po co komu więcej programów niż jeden? A ustawiać możemy mnóstwo kombinacji: czas prania, temperatura, liczba obr/min, ilość zużytej wody (1/1 lub 1/2 dla połowy wsadu - kto robi pranie, gdy nie uzbiera całości wsadu?!)
A zmywanie po obiedzie? Kiedyś myło się naczynia i talerze ręcznie pod bieżącą wodą albo w misce. Potem się je wycierało lnianą ścierką i wstawiało do szafek. Dziś mamy zmywarki. Każda z nich kusi co najmniej sześcioma programami, pośród których jest jeden oferujący najmniejsze zużycie wody oraz prądu, czyli odpowiednik mycia garów w misce. To po co są te pozostałe programy? Czy naprawdę ktokolwiek kiedykolwiek skorzystał z programu "mycie kryształowych kieliszków"? Zmywarki mają też ciekawy wpływ na "kuchenne życie", którego nie znamy z przeszłości. Otóż zmywarki potrafią pozbawiać nas naczyń kuchennych oraz sztućców. Znacie tę sytuację, gdy w kuchennych szafkach brakuje płaskich talerzy albo noży i widelców, a miseczek i łyżek jest mnóstwo? No właśnie.
Tak więc miało być łatwiej, szybciej, lżej, taniej, przyjemniej. Czy tak jest? Mam wrażenie, że niekoniecznie. Producenci pozbawiają nas prostych, praktycznych dedykowanych urządzeń, wciskając nam wielofunkcyjne dziwolągi, które są jak zwielokrotniona w działaniu guma do żucia, która - jak wiadomo - zaspokaja potrzeby wywołane wyłącznie jej reklamą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 |
| Borys Swoboda (1408 punktów) | Moim zdaniem są dwa ważne powody takiego stanu rzeczy.
Po pierwsze, część "kosmicznych" technologii jest już dostępna, tyle że ludzie zwykle są zbyt mało zamożni, by opłacało się wprowadzać te technologie do masowej produkcji.
Po drugie- patenty. Gdy producent dysponuje patentem na dane rozwiązanie, nie ma motywacji, by to rozwiązanie udoskonalać. Może siedzieć z założonymi rękami, i ewentualnie dodać od czasu do czasu jakiś zbędny bajer, reklamując go jako "rewolucyjne rozwiązanie".
Oczywiście, poza tym duża firma może przeznaczać środki na zdobycie patentu, by opatentowanego rozwiązania później nie wprowadzać na rynek.
|
|
3 na 3 | Marek Matys (39 punktów) | Czemu wszystkim przeszkadza nadmiar funkcji? Nie jest to wcale jakoś źle pomyślane. Weźmy na przykład tą zmywarkę; jasne że na co dzień dostawszy jeden tryb, ale raz na jakiś czas przyda się i od mocnych zabrudzeń i od kryształów. W pralce podobnie. Wszystko po to by nie było takich sytuacji że jednak robot nie zrobi i samemu trzeba będzie coś zrobić. Jeśli chodzi o komórki-ja ze swojej dzwonię i smsuję często mimo że ma cztery fizyczne przyciski, w tym dwa od regulacji wysokości dzwięku i jeden od blokady i naprawdę nie przeszkadza mi że nie muszę ruszać się z łóżka by sięgnąć po laptopa by odpisać ci na ten temat bo starczy że obok leży ten właśnie telefon z którego piszę. Nie lubię mieć"prostych, dedykowanych urządzeń" bo musiałbym brać ze sobą zawsze ciężarówkę przedmiotów by zastąpić smartphone. Nie bójmy się powiedzieć że jest lepiej. Ludzie są w większym kontakcie, nie trzeba tyle pracy co wcześniej by prać o zmywać. Samochody są coraz oszczędniejsze a jeżdżące na energię słoneczną i wodór w końcu się wprowadzi. Latających samochodów raczej może już nie być, bo wypadki samochodowe mogłyby skutkować waleniem się budynków. A ruchowe chodniki są A)nieopłacalne B) niepraktyczne W japonii jeździ pociąg wyłącznie dzięki magnesom. Po co komu podwodne miasta? Na lądzie mamy dosyć miejsca, zaś kto chce żyć pod wodą może wybrać się do takiego hotelu, gdzieś o nim czytałem że ma być/ jest gdzieś wybudowany pod wodą. A do Marsa dopiero się przymieżamy.
|
|
| RadRado (1047 punktów) | Przy okazji warto zauważyć jeszcze jedną tendencję. Wszystkie te wynalazki są skonstruowane tak, by zepsuć się zaraz po gwarancji. Mam do dziś ponad 30 letni telewizor Unitra, który działa - przeżył kilku swoich następców. Tak samo z lodówką mojej babci z czasów PRL. Nie dotyczy to tylko produktów z krajów socjalistycznych wystarczy porównać 30 letniego mercedesa do współczesnych modeli - psuje się rzadziej. Poza tym starsze auta kiedy się psuły można było je naprawić w garażu, a teraz w niektórych modelach nawet z głupią żarówką trzeba się fatygować do serwisu. Wg. mnie jest to jeden z powodów, dla którego było takie ciśnienie na ACTA. Producenci nie chcieli, by na ich mówiąc wprost: sabotażu zarobił ktoś produkujący tańsze zamienniki. Są też nowsze przykłady, jak 10-letnia komórka mojej matki i moja nowocześniejsza, tej samej firmy która już zaliczyła serwis. To nie jest przypadek, tylko celowe działanie producentów, których celem nie do końca jest wychodzenie na przeciw potrzebom konsumentów a raczej drenaż naszych kieszeni. Czy postęp ułatwia życie? Z pewnością, ale ten postęp obecnie idzie w złą stronę. Tą tendencję widać wszędzie od pralek po kalkulatory (moja babcia ma kieszonkowy kalkulator w którym baterie są... starsze ode mnie !!). Zanim ktoś zaszufladkuje to jako kolejną teorię spiskową, polecam film, w którym można się dowiedzieć więcej. www.youtube.com/watch?v=QPPW8KM7eEU
|
|
 | 1 na 1 | grzmot (741 punktów) | > Przy okazji warto zauważyć jeszcze jedną tendencję. Wszystkie te wynalazki są skonstruowane tak, by zepsuć się zaraz po gwarancji. [...]To nie jest przypadek, tylko celowe działanie producentów, których celem nie do końca jest wychodzenie na przeciw potrzebom konsumentów a raczej drenaż naszych kieszeni.To nie do końca tak. Owszem, firma musi przede wszystkim zapewnić sobie zysk i przetrwanie - to obowiązek przedsiębiorcy. Znany jest przypadek jednego z modeli Mercedesa, który bardzo popsuł firmie bilans, bo się nie psuł. Ale też, np. w USA, są odgórne regulacje, służące utrzymaniu działania całego rynku - urządzenia muszą się psuć, i muszą być produkowane, sprzedawane i kupowane nowe, żeby ludzie mieli pracę i mogli "normalnie" żyć. Od strony praktycznej, istnieje coś takiego jak teoria niezawodności, pozwalająca szacować żywotność urządzeń na podstawie ich konstrukcji i użytych materiałów - co pozwala na cięcie kosztów, i żywotność "do końca gwarancji". Ale nadal, będąc wybrednym, unikając najtańszej chińszczyzny, możesz nabyć towary bardziej żywotne. Oczywiście sposób eksploatacji też ma znaczenie. U mnie w domu większość urządzeń raczej "starzeje się technologicznie" niż psuje, samochód 20 letni też jeździ bez problemów  .
|
|
|  | | RadRado (1047 punktów) | Takie regulacje jeśli istnieją (nie słyszałem o tym,chętnie się dowiem czegoś więcej) to gospodarczy strzał w kolano. Nie służą one Amerykanom a producentom jeśli już. Muszą mieć niezłych lobbystów, żeby przepchnąć coś tak ekstremalnie szkodliwego. Co z tego, że ludzie będą musieli kupować więcej dajmy na to komórek skoro przez to odłożą mniej na laptopa? Co z tego, że kupią więcej laptopów, skoro przez to później będą mogli pozwolić sobie na samochód? I w końcu co z tego, że częściej będą kupować czy choćby reperować auta skoro ucierpi na tym ich budżet i być może nie będą mogli spłacić kredytu na dom? Tak się tworzy kryzys, a jeśli to napędza czyjąś gospodarkę, to prędzej Chin Ludowych gdzie produkuje się większość ww. badziewia. Pomijam już kwestie ochrony środowiska, dla którego takie postępowanie to tragedia.
|
|
 | | Irbis33 (186 punktów) | Cytat:>(...) Wszystkie te wynalazki są skonstruowane tak, by zepsuć się zaraz po gwarancji. (...) >To nie jest przypadek, tylko celowe działanie producentów, których celem nie do końca jest wychodzenie na przeciw potrzebom konsumentów a raczej drenaż naszych kieszeni. (...) Niekoniecznie. Przyczyna może być również szybki postęp techniczny. Starszy sprzęt może już nie odpowiadać nowym standardom, czy wymaganiom technicznym.
|
|
1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Czy tak jest? Mam wrażenie, że niekoniecznie. Producenci pozbawiają nas prostych, praktycznych> dedykowanych urządzeń, wciskając nam wielofunkcyjne dziwolągi, które są jak zwielokrotniona wPo pierwsze. Nikt nie każe Ci korzystać ze wszystkich programów i funkcji. Możesz używać ulubionych, a bogactwo wyboru pozwala lepiej je dostosować. Np pralka z programem memory, gdzie wpisujesz najlepsze ustawienia na stałe. Po drugie. Są urządzenia dedykowane: telefonu służące tylko do dzwonienia, aparaty tylko do robienia zdjęć, zmywarki z jednym programem (np gastronomiczne mają chyba tylko dwa). Są kolbowe ekspresy do kawy. Ludzie po prostu wybierają urządzenia wielofunkcyjne. Jednak do profesjonalnej pracy lepiej nadają się dedykowane. Np nawigacja samochodowa dedykowana jest wygodniejsza od telefonu chociaż z tego powodu, że nie trzeba jej wyciągać z kieszeni. Roboty też już są. Na stałe pracują u mnie dwa. Jeden odkurza podłogi, a drugi myje. Tradycyjny odkurzacz schowany jest w kartonie. Rozglądam się za robotem wkładającym naczynia do zmywarki.
|
|
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Funkcja wykonywania połączeń telefonicznych zdaje się zanikać we> współczesnych telefonach. Coś tu jest nie tak.Wszystko jest jak najbardziej tak! To jest najnormalniejsza w świecie ewolucja. Odkąd w telefonach mamy internet, który poza funkcją połączeń głosowych oferuje połączenia wideo, telewizję, emaile, www i wiele więcej ograniczona funkcja zwykłego połączenia (w dodatku obarczona dość dużą opłatą) staje się coraz bardziej zbędna. Tak zbędna, że mam nadzieję, za parę lat już całkowicie zapomnimy o jakichś telefonach z tarczą, centralach i telefonach stacjonarnych! > Znacie tę sytuację, gdy w kuchennych szafkach brakuje płaskich talerzy albo noży i widelców, a miseczek i łyżek jest mnóstwo?Masz za mało talerzy  Z drugiej strony poruszasz inny bardzo ciekawy problem. Czy ludziom potrzebne jest to wszystko co kupują? Nie znam się na zmywarkach. Tu tylko nadmienię, że ja już dawno wpadłem na to, żeby przed włączeniem zmywarki sprawdzić, czy przypadkiem nie ma w środku sztućców albo naczyń, które mógłbym niedługo szybko potrzebować. Odnośnie jednak samego kupowania rzeczy z funkcjami, które nie są potrzebne... W informatyce jest nawet pojęcie bloatware. Ludzie którzy kupują sprzęt komputerowy często nie tyle przepłacają, co nie wiedzą co jest im potrzebne. Do tego producenci programowania nie przejmują się już wydajnością, przez co stale jest zapotrzebowanie na nowe, bardziej wydajne komputery. Ludzie nie mają świadomości za co płacą. Kolega się zdziwił, że cena Windowsa była wliczona w cenę jego laptopa i stanowiła ponad 10% ceny sprzętu. Producenci nie podają istotnych danych w specyfikacji sprzętu, a jak ktoś przy zakupie chce się dowiedzieć to się okazuje że nikt nie wie. Odnoszę wrażenie że ludzie odczuwają potrzebę zakupu nowego komputera tylko po to, żeby im się płynniej wyświetlały w przeglądarkach reklamy nowych komputerów... Co ciekawe ostatnio na rynku zaszła ciekawa zmiana i wreszcie ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast wielkich ciężkich laptopów sprzedawać mniejsze i bardziej mobilne urządzenia. I wreszcie cienkość, a nie przekątna ekranu zaczęła wyrażać zasobność portfela. Ludzie kupują droższe z reguły. Ja na studia kupiłem netbooka za trzycyfrową kwotę sporo mniejszą od ceny mojego "mądrego telefonu" już dawno. Okazuje się, że nie tylko działa 10h na baterii, waży 1kg, ale dało się na nim napisać wszystkie programy na studia, a do tego niejedną stronę na sprzedaż, a do tego kilka filmów w pociągu obejrzeć. A ludzie wciąż kupują na studia 15"+ laptopy i widzę ich jak noszą te krowy na uczelnie. Fakt że te z ivy bridge to już wytrzymają ładnych kilka godzin, ale ciężkie to jak cholera (jak się nosi cały dzień w torbie z innymi rzeczami), a gry ludzie odpalą na nich raz na sto lat, a przez pozostały czas drogi sprzęt się marnuje do siedzenia na facebooku. Ale jest coś takiego w ludziach, że muszą kupować drogie rzeczy. Bo to chyba głupiej mieć coś tańszego, prawda? Więc tak się to napędza, żeby mieć większy ekran, więcej rdzeni, większą kartę graficzną, większy dysk i marka żeby była jak najlepsza. A co się z tym zrobi to drugorzędna sprawa. Tak samo pewnie jest ze zmywarkami. Skoro kogoś stać na taką, która ma pięćset programów to przecież nie kupi tańszej tylko z jednym, bo znajomi pomyślą, że go nie stać. I klapa!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | farmer (22440 punktów) |
>Ludzie nie mają świadomości za co płacą.
A może zwyczajnie ludzie (ja)nie są specjalistami od wszystkiego. Wielu się za takich uważa ale nie sadzę by mieli wiedzę na temat wszystkiego.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Tylko obecnie zwykli ludzie mają za sobą:
- 0 lat lekcji o sprzętach AGD i RTV - 0 lat lekcji o motoryzacji - 0 lat lekcji o produktach spożywczych - 8+ lat lekcji o technologii informacyjnej, de facto komputerach (3 lata klasy 4-6 podstawówki + 3 lata gimnazjum + 2/3/4 lata szkoły średniej)
Czego się uczy te 9 lat (w przypadku podstawówka+gimnazjum+ogólniak)?
9 lat to całkiem sporo, a ludzie po tych 9 latach edukacji nie mają najmniejszego pojęcia o technologii informacyjnej, jakkolwiek by tego nie rozumieć. Ani o hardwarze, ani softwarze, ani o bezpieczeństwie w sieci...
To bardzo dotyczy głównego wątku. Mamy nowoczesne technologie i nawet wiadomo, że trzeba ich uczyć, ale nikt tego nie robi. Nauka technologii informacyjnych to fikcja.
Z drugiej strony dotyczy to każdej innej dziedziny życia. Wiemy że powinniśmy się uczyć technologi informacyjnej, ale lepiej zostawić to komuś innemu kto się na tym zna i żyć z przekonaniem, że nasz nowy laptop z jabłuszkiem jest odporny na wirusy dopóki sami nie złapiemy malware na Facebooku albo się okaże, że Oracle nie skopało wirtualnej maszyny Javy...
Mimo że ludzie nie mają o tym pojęcia to uchodzą za ekspertów. Znam niejedną osobę, która jest przekonana, że zna się na komputerach bardzo dobrze bo potrafi zcrackować Photoshopa..., a prawie codziennie codziennie nabiera się na spamerski link na Facebooku.
Wszyscy nie muszą znać się na wszystkim, ale jakieś podstawy trzeba mieć. W szkole się tego nie uczy i dlatego z technologią jest jak jest. Ale wszyscy się chyba zgodzą, że w dzisiejszym świecie jakieś pojęcie trzeba o niej mieć.
Tak jak wypada mieć prawo jazd, tak samo wypada wiedzieć coś o TI.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | fiiś (1053 punktów) | >Tak więc miało być łatwiej, szybciej, lżej, taniej, przyjemniej. >Czy tak jest? Mam wrażenie, że niekoniecznie. Producenci pozbawiają nas prostych, praktycznych dedykowanych urządzeń, wciskając nam wielofunkcyjne dziwolągi...
A kto powiedział, że miało być łatwiej i przyjemniej. Producent kieruje się przeważnie zyskiem i jeśli okaże się, że w celu zwiększenia zysku lepiej żeby było trudniej to będzie trudniej. Działają tu podobne mechanizmy jak w przypadku ewolucji. Tam też nie zawsze wygrywa najlepiej zaprojektowany ale zawsze najlepiej przystosowany do nawet czasem najdziwniejszych warunków środowiska. Ważny jest też element przejścia (korzyść z każdego kolejnego kroku). Zdarzają się czasem skoki ewolucji - wizjonerzy w stylu S. Jobsa i rewolucyjne produkty Apple, jednak rozwój czy zmiana często meandruje dostosowując się do dziwnych uwarunkowań rynku i aktualnej, dostępnej oferty wynalazców.
To, że będzie łatwiej i przyjemniej zakładają futurolodzy bazując na nieadekwatnym, w moim przekonaniu, do rzeczywistości założeniu, że to człowiek kieruje rozwojem technologicznym i na dodatek robi to racjonalnie. Ludzie myślą, że ich działania są celowe i że to oni wyznaczają te cele, tymczasem są one wypadkową działających na człowieka sił i uwarunkowań. Tym bardziej społeczna wypadkowa tych działań w sferze politycznej, gospodarczej czy technologicznej.
Zatem będzie tak jak wyjdzie, ale UWAGA! wciąż można starać się skutecznie, o wiele skuteczniej niż owi futurolodzy prognozować jak będzie, pod warunkiem, że przyjmie się odpowiedniejsze założenia, n.p. rezygnując z idei celowości ludzkich działań czy ich racjonalności, ale przede wszystkim uwzględniając całą złożoność zachodzących procesów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|