W weekend 18-19 sierpnia w wielu miejscach na całym świecie odbędą się demonstracje z okazji "Dnia Al-Kuds" - dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest Al-Kuds: jest to arabska nazwa Jerozolimy i wielu Arabów twierdzi, że Żydzi nie mają nic wspólnego z tym czysto arabskim miastem.
Nie wszyscy muzułmanie to popierają. Tarek Fatah, założyciel i przewodniczący Kanadyjskiego Kongresu Muzułmanów, w Huff Post Canada pisze z oburzeniem, że Ontario będzie miejscem dorocznego "festiwalu nienawiści" (
www.huffin(*)-politics&ir=Canada Politics), przypomina, że święto to ustanowił ajatollah Chomeini i przytacza jego słowa określające cel Dnia Al-Kuds: "Wszyscy musimy powstać, zniszczyć Izrael i zastąpić go bohaterskim narodem palestyńskim" Artykuł ten
został przedrukowany w "The Muslim Times".
Tarek Fatah pisze, że "Palestyna stała się tylko listkiem figowym, którym Chomeini i jego koledzy islamiści - od szyickiego Hezbollahu do sunnickiego Bractwa Muzułmańskiego - zakamuflowali głęboką nienawiść do Żydów".
Inny muzułmanin, Sayeh Hassan, pisze w National Post (
fullcommen(*)uld-refuse-pep-rally-for-hate/), że Ontario powinno zakazać tej demonstracji nienawiści. Przypomina, że w zeszłym roku na demonstracji z okazji Dnia Al-Kuds opisywano Izrael jako "raka", który musi zostać zniszczony.
Pod wpływem tych głosów władze kanadyjskie rozważają możliwe anulowanie pozwolenia na przeprowadzenie tej demonstracji.
Nie wiem, czy w Warszawie również organizowana jest taka demonstracja, jeśli tak, to zdecydowanie powinna odbyć się w Alejach Al-Kuds (dawniej niesłusznie nazywanych Alejami Jerozolimskimi).