 |
Jak zostać i pozostać ateist(k)ą? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-12-2012 02:40 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Jak zostać i pozostać ateist(k)ą?
4 na 4 | Orgia Myśli i MiTo art.café.books zapraszają na Orgię teologiczną: Jak zostać i pozostać ateist(k)ą? Środa, 12.12.12, godz. 19.00 Waryńskiego 28 (Metro Politechnika), 00-650 Warszawa, Poland  Ateiści dzielą się na tych, którzy zawsze nimi byli, oraz tych, którzy nimi zostali. Wydaje się, że ci ostatni stanowią w naszym kraju większość. Każdy z nich to inna, mniej lub bardziej dramatyczna, indywidualna historia - opowieść o wątpieniu, zmaganiu, wahaniu, decyzji i przejściu - a może też o naturalnym dojrzewaniu lub odkrywaniu w sobie czegoś, co zawsze tam było. O trudach, oporach, ale też o radościach i satysfakcji; o porażkach i sukcesach. Na drugim planie - a może właśnie na pierwszym? - ujawnia się też otoczenie społeczne, reakcje rodziny, przyjaciół, znajomych. Ateistą zostaje się wszak w wielu wymiarach, pomiędzy wewnętrznym porządkiem sumienia a instytucjonalnym porządkiem religii; w konflikcie z tradycją i zwyczajem; w rozdarciu między uczciwością wobec własnego rozumu a lojalnością wobec utartych tożsamości. A gdy już się nim jest - trzeba jeszcze umieć nim pozostać, bowiem ateistą nie zostaje się raz na zawsze, to proces długotrwały i, być może, zawsze otwarty. O tym, jak zostaje się i pozostaje ateist(k)ą, będziemy rozmawiać z Romanem Kurkiewiczem oraz Andrzejem Dominiczakiem. Spotkanie poprowadzi Jacek Dobrowolski (OM) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Irracja (4721 punktów) | ... hmmm, każdy kto nie potrzebuje "Boga" by normalnie żyć, żyć jak wszyscy, jest ateistą. Problem w tym, jak to sobie uświadomić, jak nie bać się tej prawdy... 
... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
|
|
4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Ateiści dzielą się na tych, którzy zawsze nimi byli, oraz tych, którzy nimi zostali.Chyba trafniejsze byłoby "stali się" a nie "zostali". Tzn. o ile pod terminem ateizm rozumiemy brak wiary w boga, bogów, itp. Utrata tej wiary jest w moim odczuciu procesem który zachodzi niezależnie od woli samego zainteresowanego. Można go oczywiście stymulować, np. zapewniając sobie odpowiednie "otoczenie intelektualne", w ten sam sposób można go i spowalniać. Ale fakt, że mamy wierzących, którzy trwają przy swojej religii pomimo walenia ich po głowie dowodami na jej absurdalność i fałszywość świętych ksiąg i na dodatek są to osoby wykształcone, czasami nawet przedstawiciele nauk ścisłych, a także niewierzących, którzy bardzo chcieliby uwierzyć a nie mogą i nawet z tego powodu cierpią (mam takiego w rodzinie) świadczy o tym, że mocne postanowienie to za mało, żeby przejść na jedną czy drugą stronę. Ja np. nigdy nie planowałam być ateistką. Pewnie miałam predyspozycje, zawsze byłam dociekliwa (lub, jak twierdzili niektórzy, upierdliwa). Ale w pewnym momencie po prostu sobie uświadomiłam, że nie wierzę w boga. I trochę mnie to przestraszyło, jakby mi nagle wyrosła trzecia ręka. Ale po pewnym czasie ta trzecia ręka stała się tak samo znajoma jak dwie pierwsze na dodatek użyteczna, a jak ktoś wytyka palcami, to po prostu jest zazdrosny, bo też by chciał mieć  Postuluję zatem, żeby mówić o ludziach, że "stali się" ateistami, nie "zostali". Oczywiście, jest z czego być dumnym, ale trzeba pamiętać, że to taka duma jak ze zgrabnych nóg - zapracowaliśmy na nie tylko w części, bez właściwych genów żadne ćwiczenia nie zrobiłyby cudu z naszych pałąków albo iksów z grubymi kostkami.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
 | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > > Ateiści dzielą się na tych, którzy zawsze nimi byli, oraz tych, którzy nimi zostali.> Chyba trafniejsze byłoby "stali się" a nie "zostali".> Tzn. o ile pod terminem ateizm rozumiemy brak wiary w boga, bogów, itp. Wszyscy rodzimy się ateistami. Dopiero potem duża część z nas przechodzi do teistów. Niektórzy w wieku świadomym, powracają do naturalnego stanu wyjściowego  > Utrata tej wiary jest w moim odczuciu procesem który zachodzi niezależnie od woli samego zainteresowanego.> Można go oczywiście stymulować, np. zapewniając sobie odpowiednie "otoczenie intelektualne", w ten sam sposób można go i spowalniać.> Ale fakt, że mamy wierzących, którzy trwają przy swojej religii pomimo walenia ich po głowie dowodami na jej absurdalność i fałszywość świętych ksiąg i na dodatek są to osoby wykształcone, czasami nawet przedstawiciele nauk ścisłych, a także niewierzących, którzy bardzo chcieliby uwierzyć a nie mogą i nawet z tego powodu cierpią (mam takiego w rodzinie) świadczy o tym, że mocne postanowienie to za mało, żeby przejść na jedną czy drugą stronę.To jest po prostu argument za mocą indoktrynacji, presji środowiska i lenistwa intelektualnego. Plus oczywiście słynna tradycja czy inaczej "moja, mojsza i najmojsza". > Ja np. nigdy nie planowałam być ateistką. Pewnie miałam predyspozycje, zawsze byłam dociekliwa (lub, jak twierdzili niektórzy, upierdliwa).> Ale w pewnym momencie po prostu sobie uświadomiłam, że nie wierzę w boga.> I trochę mnie to przestraszyło, jakby mi nagle wyrosła trzecia ręka. Ale po pewnym czasie ta trzecia ręka stała się tak samo znajoma jak dwie pierwsze na dodatek użyteczna, a jak ktoś wytyka palcami, to po prostu jest zazdrosny, bo też by chciał mieć  Miałem podobnie tylko, ja miałem od samego początku problem z konceptem Boga, po prostu nie czułem tego i jakoś nie potrafiłem przed sobą udawać. Niestety długi czas potrafiłem udawać przed rodziną i później dla rodziny. I przez długi czas odrzucałem tak jak piszesz samego siebie. Dopiero później zrozumiałem, że to kwestia indoktrynacji i narzuconej perspektywy. Powtarzam wszyscy ludzie zawsze zaczynają jako ateiści, później często są zmieniani w teistów. > Postuluję zatem, żeby mówić o ludziach, że "stali się" ateistami, nie "zostali".> Oczywiście, jest z czego być dumnym, ale trzeba pamiętać, że to taka duma jak ze zgrabnych nóg - zapracowaliśmy na nie tylko w części, bez właściwych genów żadne ćwiczenia nie zrobiłyby cudu z naszych pałąków albo iksów z grubymi kostkami.Dlatego ja ja postuluję, by mówić, że ludzie powrócili do ateizmu i przestali być teistami 
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
1 na 1 | Michał Prokop (29 punktów) | Jak pewnie wielu z nas wie, przyznanie się do bycia ateistą rodzinie nie zawsze jest takie łatwe; u mnie jest to raczej temat tabu na zasadzie " nie ciągniemy cię do kościoła, ale nie wnikamy dlaczego". Nie chodzi nawet o same rozterki religijno-filozoficzne ale o tradycję, czyli, że zawsze w niedzielę idzie się do kościółka, zawsze się chrzci dzieci etc.Naszemu społeczeństwu potrzebna jest wiedza o tym, że odmienne poglądy na temat religii nie wykluczają,że ta "inna" osoba jest gorsza. Panuje stereotyp, że ateista to osoba beż żadnej moralności,nihilista, egocentryk. Jeśli postaramy się zmienić ten stereotyp, to wielu osobom łatwiej będzie się pogodzić z tym, że są de facto ateistami.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|