We Włoszech trzydzieści lat rządów Borgiów przypadło na czas wojny, mordów, terroru i rozlewu krwi - i czasy te dały światu Michała Anioła, Leonarda da Vinci oraz Renesans. W Szwajcarii pięć wieków demokracji, pokoju i przykładnej braterskiej miłości dało światu co? Zegar z kukułką!
Orson Welles
Czy racjonaliście wolno pomarzyć?
Biorąc rzecz poważnie i naukowo, nie wolno. Byłoby to jawnym zaprzeczeniem reguły, co każdy przyzna. Ale sęk w tym, że racjonalistą się nie jest, racjonalistą się bywa.
No i co z tego?
Z tego jest to, że racjonalista w cywilu to zwyczajny Kowalski albo Nowak, zresztą może się nawet nazywać Lipociposzczykiewicz, wszystko jedno, w cywilu wolno mu żyć bez żadnych ograniczeń. Znaczy, wolno mu też marzyć, ile dusza zapragnie i tapczan wytrzyma. Tych, co marzą na jawie w pozycji zenitalnej, nie biorę pod uwagę jako wybryki natury. Liczą się tylko ci, którzy uprawiają marzenia zamiast miłości.
Tu wtrącę, że miłość jest jakby lepsza, gdyż wszystko wybacza, natomiast marzenia mają na celu kompletnie inny cel. Miłość wybacza wszystko to, co już było i przepadło, natomiast marzenia wybaczają to, co dopiero będzie. W związku z tym oraz w niejakim powiązaniu z niechętnie wypłacaną mi emeryturą, zadowalam się raczej marzeniami.
Nie ma znaczenia, że to, co było, nigdy i przez nikogo nie zostanie mi wybaczone, co zaś do przyszłości, to niewiele bodaj zdołam jeszcze nagrzeszyć. W kwestii formalnej poza tym, stwierdzić muszę, iż zgodnie z definicją Markoczeszkowego "AdRem", stosunek mój do racjonalizmu jest wrogi i nieprzychylny.
Teraz będzie to, o czym ostatnio marzyłem.
Zaczęło się od prasowej informacji na temat systemu działalności ojczystych urzędów, szczególnie tak zwanych sądów powszechnych:
www.przegl(*)dex.php?site=reportaz&name=223 Otóż wymarzyłem sobie radę na to. Radykalną.
Należy zlikwidować nikomu nie przydatny urząd rzecznika praw obywatelskich, który żadnych praw nie posiada. Ów rzecznik niczego nie jest w mocy załatwić, oprócz zamieszania, którego nikt się nie obawia. Spełnia dla niektórych rolę szczególnego konfesjonału, gdzie można nie tyle wyspowiadać się z grzechów, ile wypłakać z żalów i pretensji - podobnie bez widocznego skutku.
Należy na to miejsce powołać
URZĄD GŁÓWNEGO INKWIZYTORA. Podstawa prawna - Konstytucja.
Powołanie - ¾ głosów Sejmu, 4/5 głosów Senatu.
Kadencja - dożywotnio.
Odwołanie - procedura jak w wypadku prezydenta.
Uposażenie - dwu albo dziesięciokrotność pensji najwyżej opłacanego prezesa zarządu państwowej spółki darmozjadów.
Uprawnienia: wgląd do każdej sprawy tyczącej obywatela, na każdym szczeblu, w każdej instancji oraz urzędzie, z prawem wstrzymania biegu sprawy do czasu podjęcia przewidzianych prawem działań. W przypadku naruszenia przepisów, prawo do zawrócenia sprawy na każdym szczeblu, ze wskazaniem błędów oraz nakazem ponownego rozpatrzenia. Także prawo do zlecania odpowiednim instytucjom i organom, w tym policji i prokuraturze, koniecznych działań wyjaśniających, poddanych podobnym restrykcjom.
Obowiązki: na każdym etapie działania wskazanie winnego zaniedbań lub naruszenia prawa, z uzasadnieniem oraz konkretnymi wnioskami. Pełna jawność działalności, publicznie dostępne sprawozdania okresowe.
Sankcje: niestety, nie demokratyczne, zależne od głosowania, głosowanie bowiem i tak często oznacza kres demokracji. Główny Inkwizytor musi mieć prawa despotyczne: zawiesić lub usunąć każdego urzędnika i funkcjonariusza, ze skutkiem natychmiastowym, z prawem opublikowania decyzji wraz z uzasadnieniem.
W tym wypadku demokratyczna procedura domniemania niewinności działa zdecydowanie na niekorzyść obywatela, który musi zaskarżyć urzędasa, następnie dowieść mu winy, najczęściej nie dysponując odpowiednimi środkami oraz instrumentami - trwa to miesiącami, często latami, podczas gdy urzędas działa nadal w najlepsze, sprawa zaś obywatela staje się przebrzmiała i nieaktualna. Potrzebne jest działanie szybkie i bezwzględne.
Przede wszystkim potrzebne jest odwrócenie uporczywie stosowanej praktyki, wbrew tak pięknym zasadom, że obywatel ma rację. Należy powrócić do założenia, iż obywatel naprawdę ma rację, nie jest jego rzeczą jej udowadnianie - to urzędas ma obowiązek obywatelowi udowodnić, iż ten racji nie ma. Jeśli urzędas ma mieć zawsze rację - należy go z urzędu jak najszybciej wykopać. Taka ma być rola Inkwizytora.
W tym momencie zadzwonił telefon i przestałem marzyć.
.