Racjonalista - Strona głównaDo treści
Psychologia w szkole

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-12-2004 19:21gooa (746 punktów)Psychologia w szkole
Nieporozumienia, brak tolerancji, szacunku do drugiej osoby...
Czy wprowadzenie Psychologii (lub przynajmniej jej podstaw) w szkolach I i II stopnia, mogloby wplynac na jakosc stosunkow miedzyludzkich ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego mnóstwo firm szkoleniowych, konsultingowych oferuje warsztaty o tematyce komunikacji interpersonalnej? Dlaczego oferują warsztaty o tematyce asertywność? Odpowiadam - bo w trakcie procesu edukacji przewidzianego dla "statystycznego" młodego obywatela nie podaje się podstawowych informacji na w/w tematy, nie podaje się informacji na najważniejsze dla człowieka tematy - dlaczego i jak działam, w jaki sposób podejmuję decyzję, co zrobić, aby NIE UNIKAĆ konfliktu, ale aby go rozwiązać ku zadowoleniu zainteresowanych.
Lekcje etyki chyba nigdzie nie są prowadzone, bo "dzięki" Konkordatowi etykę ustanowiono oficjalnie erzacem religii.
Psychologia zachowań człowieka w przekładzie na "codzienne instrukcje postępowania" nie istnieje w programach szkolnych.
Istnieje powiedzenie, że decyzję o studiowaniu psychologii podejmują ludzie, którzy szukają rozwiązania własnych problemów w interakcjach z innymi. A dlaczego tak się dzieje? Bo nikt z nas nie otrzymuje niezbędnych wiadomości na te tematy w procesie podstawowej edukacji. Jesteśmy "psychicznymi kalekami", jesteśmy eksperymentatorami na włąsnym życiu, codziennie wyważamy zupełnie niepotrzebnie i olbrzymim kosztem emocjonalnym dawno już otwarte drzwi.

Dlaczego nie ma, nazwijmy to, podstaw psychologii w szkołach?
Zapytany o to przeze mnie psycholog, trener, superwizor nie potrafił udzielić odpowiedzi. Myślę, że i w tym wypadku może mieć zastosowanie porzekadło, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Za zdobywanie praktycznej wiedzy przydatnej w życiu zwykle płacimy - tak samo jest z wiedzą o nas samych.
gooa (746 punktów)

Tym razem zgadzam sie z Toba.
inhet (1073 punktów)
>Nieporozumienia, brak tolerancji, szacunku do drugiej
>osoby...
>Czy wprowadzenie Psychologii (lub przynajmniej jej
>podstaw) w szkolach I i II stopnia, mogloby wplynac na
>jakosc stosunkow miedzyludzkich ?
Mogłoby, ale musiałyby być spełnione dwa warunki:
1. Psychologia musiałaby stać na wyższym poziomie, niż stoi - że zacytuję Makarenkę: "...Pestalozzi, Rousseau, Natorp, Błoński...(...) a równoczesnie niema sposobu na poradzenei sobie z chuliganem"
2.Musiałby istnieć konkretny model stosunków międzyludzkich, ku któremu program nauczania psychologii by zmierzał.
Jako że obecnie oba te warunki nie są spełnione, zwyczajnie nie warto...dowiódł tego zresztą eksperyment z religią.
gooa (746 punktów)

> Mogłoby, ale musiałyby być spełnione dwa warunki:
>1. Psychologia musiałaby stać na wyższym poziomie, niż stoi - że zacytuję Makarenkę: "...Pestalozzi, Rousseau, Natorp, Błoński...(...) a równoczesnie niema sposobu na poradzenei sobie z chuliganem"
Moze masz racje, ale chodzi Ci o poziom ogolny, czy w Polsce ?
Od czegos mozna jednak zaczac. Nie ?

>2.Musiałby istnieć konkretny model stosunków międzyludzkich, ku któremu program nauczania psychologii by zmierzał.
Dlaczego " model", to sugeruje juz pewien ( osmielam sie powiedziec) swiatopoglad.
Nie chodzi tutaj o wypisanie recepty - "jak postepowac", lecz o uswiadomienie dorastajacych ludzi na czym polega ich wlasne zachowanie.
Osobiscie odnosze wrazenie, ze dla wiekszosci termin " psychologia", kojarzy sie z testami z damskich czasopism, typu; "sprawdz czy jestes oszczedna",albo z ksiazkami o tresciach tzw."pozytywnych", czy juz wreczz czyms co wykracza poza "rameczki" spoleczenstwa (potoczny "psychol").

>Jako że obecnie oba te warunki nie są spełnione, zwyczajnie nie warto...dowiódł tego zresztą eksperyment z religią.
Moze ludzie potrzebuja bardziej logicznych argumentow ?
>

drobner
Cześć Tereska ...
gooa (746 punktów)
>Cześć Tereska ...

Czesc drobner...

gooa
gooa (746 punktów)
Wiem o co Ci chodzi, ale prosze o wyrozumialosc. :*)

Joachim Patryas
>Nieporozumienia, brak tolerancji, szacunku do drugiej
>osoby...
>Czy wprowadzenie Psychologii (lub przynajmniej jej
>podstaw) w szkolach I i II stopnia, mogloby wplynac na
>jakosc stosunkow miedzyludzkich ?

Mimo iż psychologia tłumaczy wiele zachowań i postaw ludzkich, nie wystarczy w szkole dla złagodzenia napięć, agresji i nietolerancji. Na ten problem nakładają się także stosunki międzyludzkie, a to już jest w zakresie socjologii.
To brutalne życie niesie problemy np. skrajne ubóstwo na które ani psychologia ani socjologia nie odpowiedzą propozycją realnego, pozytywnego modelu zachowania.
W odwodzie jest także pedagogika, ale i ta jest wobec wielu dramatów ludzkich, wynikającej z konkretnej rzeczywistości, bezsilna.
To fatalistyczne podejście nie wynika z postawy negacji wszelkich propozycji. Idea nauki pszychologi /podstawowych jej elementów/, mimo wszystko jest pozytywana. Jednak fakt społecznego wykluczenia wielu ludzi rodzi w nich agresję i nietolerancję.
Także w różnych liczących się firmach istnieje tzw. wyścig szczurów /cokolwiek by to znaczyło/, który powoduje, że życia zawodowe brutalizyje się. Młodzi ludzie to widzą.
Przykładowo jeśli tata, pracujący w takiej firmie, zarabia na tyle, że swoje dziecko posyła do elitarnej szkoły, to to dziecko ma sygnał, że tak trzeba się zachowywać, by osiągnoć wysoki standard życia. Na wszelki wypadek, ewentualnej dyskusji, podkreślam, że nie uważam iż każdy sukces zawodowy został osiągniey w warunkach owego wyścigu.
Kończąc jeszcze raz zaznaczam, że to życie uczy określonych zachowań, co nie oznacza, że powinniśmy być - jako rodzice, nauczyciele, społrczeństwo - bierni.
Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Mimo iż psychologia tłumaczy wiele zachowań i postaw ludzkich, nie wystarczy w szkole dla złagodzenia napięć, agresji i nietolerancji. Na ten problem nakładają się także stosunki międzyludzkie, a to już jest w zakresie socjologii.
Potraktował Pan psychologię jako nieskuteczne lekarstwo w usuwaniu skutków (napięcia międzyludzkie w szkole) - moim zdaniem, które przedstawiłem w poprzednim poście, rolą "psychologii w szkole" nie miałoby być usuwanie skutków, ale zapobieganie przyczynom. Słysząc słowo "psycholog" wyobrażamy sobie od razu faceta z notesem zapisującego wynurzenia leżącego na kozetce klienta, który oczekuje pomocy w zmaganiach z życiem i z samym sobą. Ja widzę rolę psycholgii w szkole jako zapobieganie poprzez wyjaśnianie, zapobieganie pojawianiu się rzesz klientów gabinetów psychoterapetycznych.
Socjologia, owszem, zajmuje się relacjami w grupach, ale nie zapominajmy, że owe relacje zachodzą między jednostkami. Relacje w grupie zależą od zachowań jednostek, innymi słowy zjawiska socjologiczne sa pochodną zjawisk psychologicznych na poziomie jednostki. Jak się np. poprawia lub wręcz uruchamia pracę zespołowa? Poprzez zmianę zachowania jednostki przecież.

>To brutalne życie niesie problemy np. skrajne ubóstwo na które ani psychologia ani socjologia nie odpowiedzą propozycją realnego, pozytywnego modelu zachowania.
To nieprawda. Gdyby psychologia była bezsilna wobec wyzwań jakie niesie ze sobą życie, to nie byłaby w żadnym calu nauką stosowaną, a jedynie czysto teoretyczną. Miałem okazję brać udział w spotkaniach z ludźmi postawionymi z dnia na dzień w sytuacji utraty pracy, w sytuacji przymusu podjęcia decyzji, z których każda wydawała im się niekorzystna, z ludźmi w kryzysie. Właśnie psychologia spowodowała, że ludzie ci nie ulegli załamaniu uniemożliwiającemu podejmowanie jakichkolwiek działań w celu uzyskania wiary na wpływ na swoje życie. Psychologia dała im możliwość zrozumienia, że każdej sytuacji, nawet wydawałoby się sytuacji bez wyjścia zawsze mają wybór i możliwość podjęcia decyzji. Brak wsparcia psychologii widać pośród ludzi z byłych PGRów - rozpoczęty program dający im szansę na wyrwanie z marazmu został przerwany z braku funduszów państwowych mimo oczywistych sukcesów w wielu przypadkach. Znowu ktoś doszedł do wniosku, że "się nie opłaca" albo że lepiej wydać "państwowe" pieniądze na co innego - może np. na budowę Światyni Opatrzności Bożej.

>W odwodzie jest także pedagogika, ale i ta jest wobec wielu dramatów ludzkich, wynikającej z konkretnej rzeczywistości, bezsilna.
Patrz wyżej.

>To fatalistyczne podejście nie wynika z postawy negacji wszelkich propozycji. Idea nauki pszychologi /podstawowych jej elementów/, mimo wszystko jest pozytywana. Jednak fakt społecznego wykluczenia wielu ludzi rodzi w nich agresję i nietolerancję.
Zarówno z agresją jak i z nietolerancją psychologia może sobie poradzić. Pscyhologia okazuje się skuteczna nie tylko pośród bezrobotnych, ale nawet pośród przestępców, alkoholików, narkomanów.
Zupełnie nie rozumiem Pańskiej niewiary w możliwości psychologii - jeśli ma ona nie działać w sytuacjach problemowych, to w jakich sytuacjach psychologia działa Pańskim zdaniem?

>Także w różnych liczących się firmach istnieje tzw. wyścig szczurów /cokolwiek by to znaczyło/, który powoduje, że życia zawodowe brutalizyje się. Młodzi ludzie to widzą.
Wyścig szczurów jest wynikiem braku etosów. Aby jakaś grupa stworzyła własny etos, czyli BEZWYJĄTKOWO przestrzegany kodeks zachowań oparty na zbiorze wspólnie cenionych wartości, potrzeba odpowiedniego uwarunkowania na poziomie jednostki. To nie jest tak, że ludzie młodzi dochodzą do wniosku, że przestrzeganie jakichś wartości "nie opłaca się", to ludzie, którzy powinni być wzorem, źródłem wartości nie pełnią tej roli. To nie dlatego młody człowiek ma za nic uczciwość, bo dochodzi do wniosku, że mu się to nie opłaca, to dlatego, że jego wychowawcy nie potrafili mu pokazać i przekazać, że przestrzeganie wartości WCALE nie ma się opłacać. "Opłacalność" wiąże się z korzyściami, a to nie to samo co wartości. Uzyskanie korzyści polega często na odrzuceniu jakiejś wartości. Potem już tylko wystarczy dorobić sobie usprawiedliwienie typu "rynek pracy jest bezwzględny", "kapitalizm jest nieludzki", "jak nie ja, to inny" itd. itp.

>Przykładowo jeśli tata, pracujący w takiej firmie, zarabia na tyle, że swoje dziecko posyła do elitarnej szkoły, to to dziecko ma sygnał, że tak trzeba się zachowywać, by osiągnoć wysoki standard życia.
Nie rozumiem o co Panu chodzi. Chyba nie ma nic nagannego w sytuacji, gdy w zamian za większą inwestycję otrzymuje się większe zwroty? Im więcej zarabiam, tym na więcej mnie stać - co w tym złego?!

>Kończąc jeszcze raz zaznaczam, że to życie uczy określonych zachowań, co nie oznacza, że powinniśmy być - jako rodzice, nauczyciele, społrczeństwo - bierni.
Ano właśnie, nie bądźmy. Nie mówmy, że jest bezrobocie, więc należy używać kłów i pazurów, nie mówmy, że bycie uczciwym oznacza frajerstwo. Nie sprzedawajmy wartości w zamian za korzyści - to jest właśnie przyczyna, dla której w Polsce jest tak, jak jest. Politycy, biznesmeni, księża - wszyscy oni odrzucają wartości w oczekiwaniu korzyści.
jarcio
>Nieporozumienia, brak tolerancji, szacunku do drugiej
>osoby...
>Czy wprowadzenie Psychologii (lub przynajmniej jej
>podstaw) w szkolach I i II stopnia, mogloby wplynac na
>jakosc stosunkow miedzyludzkich ?

Nie.
To byt kształtuje świadomość.Jeśli podejdziesz do kolesia stojącego pod budką z piwem i zaczniesz mu wykładać psychologie, to reakcją bedzie conajmniej zobojętnienie.Jeśli chodzi o szacunek to nie da sie go nauczyć w szkołach, w obecnym systemie, gdyż szkoły raczej nie przemawiają do młodego człowieka.Szacunek wynosi sie z domu i "podwórka" (kontaktów rówieśniczych).
Zresztą nie rozumiem jak widzisz pojęcie "tolerancji". Problem w tym, że to słowo uległo znacznemu wypaczeniu i to co w rezultacie jest akceptacją bardzo często określa sie mianem właśnie "tolerancji".Dobrze by było gdybyś to zdefiniowała.Czyli chodzi Ci o : cierpliwe znoszenie zjawisk z którymi sie nie zgadzasz, czy też pełną akceptacje czyli zgode tych zjawisk.
Konflikty w społeczeństwie zawsze były i zawsze będą.
gooa (746 punktów)

>Zresztą nie rozumiem jak widzisz pojęcie "tolerancji". Problem w tym, że to słowo uległo znacznemu wypaczeniu i to co w rezultacie jest akceptacją bardzo często określa sie mianem właśnie "tolerancji".

Przez tolerancje rozumiem; akceptacje, szanowanie - czyjejs odmiennosci ( szeroko pojetej ).
Warunkiem akceptacji tej odmiennosci jest przynajmniej neutralna, jesli nie wzbogacajaca obecnosc jej w zyciu spolecznym.

jarcio

>Przez tolerancje rozumiem; akceptacje, szanowanie - czyjejs odmiennosci ( szeroko pojetej ).
>Warunkiem akceptacji tej odmiennosci jest przynajmniej neutralna, jesli nie wzbogacajaca obecnosc jej w zyciu spolecznym.
>

Uwazasz sie za osobe tolerancyjną ?
jarcio

>Przez tolerancje rozumiem; akceptacje, szanowanie - czyjejs odmiennosci ( szeroko pojetej ).
>Warunkiem akceptacji tej odmiennosci jest przynajmniej neutralna, jesli nie wzbogacajaca obecnosc jej w zyciu spolecznym.
>

Uwazasz sie za osobe tolerancyjną ?
gooa (746 punktów)
>>Przez tolerancje rozumiem; akceptacje, szanowanie - czyjejs odmiennosci ( szeroko pojetej ).
>>Warunkiem akceptacji tej odmiennosci jest przynajmniej neutralna, jesli nie wzbogacajaca obecnosc jej w zyciu spolecznym.
Przykro mi, ale dewotyzm polaczony z obluda i zlosliwoscia (pisalam o tym w "kopercie")
jest zarazliwy,nie moze istniec jednostkowo.

>>Uwazasz sie za osobe tolerancyjną ?

Nie wiem.

jarcio (1198 punktów)
>>>Przez tolerancje rozumiem; akceptacje, szanowanie - czyjejs odmiennosci ( szeroko pojetej ).
>>>Warunkiem akceptacji tej odmiennosci jest przynajmniej neutralna, jesli nie wzbogacajaca obecnosc jej w zyciu spolecznym.
>Przykro mi, ale dewotyzm polaczony z obluda i zlosliwoscia (pisalam o tym w "kopercie")
>jest zarazliwy,nie moze istniec jednostkowo.

Słowo tolerancja jest przekłamane i moim zdaniem w ogóle nie powinno istnieć, tak samo jak "nietolerancja", albo conajmniej powinno sie znacznie zawężyć kontekst występowania tego pojęcia.Z jednej strony można powoływać sie na tolerancje, lecz z drugiej już jej zaprzeczać.

>>>Uwazasz sie za osobe tolerancyjną ?
>Nie wiem.
>

Można wobec tego uznać twój temat za zle sforumułowany ? Bo w końcu odnosi sie do tolerancji, ale tak naprawde nie wiesz, jak ona powinna wyglądać w zakresie społecznym.A może w ogóle te słowo nie powinno występować w tak szerokim zakresie ?

Gandhi
>Słowo tolerancja jest przekłamane i moim zdaniem w ogóle nie powinno istnieć, tak samo jak "nietolerancja", albo co najmniej powinno się znacznie zawęzić kontekst występowania tego pojęcia. Z jednej strony można powoływać się na tolerancje, lecz z drugiej już jej zaprzeczać.

Proponuję nie wyrzucać ciężko wypracowanej koncepcji, nie przedstawiając w zamian nic lepszego i przyjąć zmodyfikowany wariant słownikowy: "zdolność do znoszenia bez szkody bodźców, wyrozumiałość i znoszenie poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś postępowania (do pewnej granicy)". A na temat granicy pisał Popper, powołując się na Kanta. Jest nią "nos". W tej definicji nie ma przekłamania.
jarcio (1198 punktów)
>>Słowo tolerancja jest przekłamane i moim zdaniem w ogóle nie powinno istnieć, tak samo jak "nietolerancja", albo co najmniej powinno się znacznie zawęzić kontekst występowania tego pojęcia. Z jednej strony można powoływać się na tolerancje, lecz z drugiej już jej zaprzeczać.
>Proponuję nie wyrzucać ciężko wypracowanej koncepcji, nie przedstawiając w zamian nic lepszego i przyjąć zmodyfikowany wariant słownikowy: "zdolność do znoszenia bez szkody bodźców, wyrozumiałość i znoszenie poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś postępowania (do pewnej granicy)". A na temat granicy pisał Popper, powołując się na Kanta. Jest nią "nos". W tej definicji nie ma przekłamania.

Pewne postawy i zjawiska człowiek toleruje lecz nie wszystkie i stąd sugestia by nie stosować tego słowa w zakresie ogólnym.Nie chodzi mi, tak jak ty to odczytałeś, o zmiane definicji słowa, lecz o użycie go względem człowieka, aby ten zakres nie był ogólny, a bardziej sprecyzowany.Uniknie sie wówczas sytucaji w której ktoś bedzie "zbijał" argumenty przeciwnika okreslając go mianem osoby nietolerancyjnej.Dzisiaj słowo tolerancja ma większy łądunek pozytwyny, a jej zaprzeczenie jest zle odbierane i często może służyć do manipualcji aniżeli wymiany poglądów.
gooa (746 punktów)
Jarcio - bylo fajnie, ale juz mi sie znudzilo, powtarzanie w kolko tego samego i szukania nowych slow, argumentow, abys mnie zrozumial.Wbiles sobie cos do glowy i ...ani rusz.

>>>>Uwazasz sie za osobe tolerancyjną ?
>>Nie wiem.

>>Można wobec tego uznać twój temat za zle sforumułowany ? Bo w końcu odnosi sie do tolerancji, ale tak naprawde nie wiesz, jak ona powinna wyglądać w zakresie społecznym.A może w ogóle te słowo nie powinno występować w tak szerokim zakresie ?
Wystarczy troche szczerosci (a wcale nie musialam) i prosze....znam tego typu reakcje (na pamiec).
Czy odpowiedz "nie wiem, czy jestem tolerancyjna" = nie wiem co to tolerancja?
chaos (100 punktów)
prędzej filozofie...
jest takie powiedzenie:

"historia narodów pokazuje że narody nie uczą sią na swojej historii..."

nie da rady...
powiedzmy że Ci powiem że wiem dlaczego tak trudno jest racjonalnie opanowac lęk...
czy łatwiej Ci będzie go opanowac? nie...

pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365