 |
Filozofia filozofii nie równa. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-11-2009 11:13 | otto (3 punktów) | Filozofia filozofii nie równa. | Witam!
Kto z Was oglądał wczoraj mecz naszych orłów? Biegali kopali, przewracali się i nawet strzelili. Choć jestem "pasjonatem" piłki nożnej nie o tym chciałem pisać. Chodzi mi bardziej o słownictwo, przy komentowaniu meczów, a jeszcze ściślej to o jedno słówko FILOZOFIA! Otóż często spotykam się z moim zdaniem bardzo szerokim nadużywaniem tego jakże zacnego i starego słowa. Myślę, że nikt, kto przybywa na tym forum nie ma problemu ze zrozumieniem, co oznacza słowo FILOZOFIA.
Bardzo razi mnie, kiedy komentator, trener, piłkarz czy dziennikarz tłumaczy Filozofię gry. Pytam, jaka tu filozofia? Czy istnieje filozofia piłki nożnej? Kiedyś zagadnąłem o to mojego wykładowcę, uśmiechnął się szeroko i nic nie odpowiedział. Jakże wymowny był to gest..., Choć lubię oglądać mecze piłki nożnej i interesuje się tym sportem, to jakoś trudno dostrzec mi w nim jakąkolwiek filozofię. Właśnie bardziej pasuje tu słowo koncepcja, pomysł, ale nie filozofia. Myślę, że takie nadużywanie tego słowa prowadzi w pewnym stopniu do zaniku jego wartości. To nie dotyczy tylko sportu, ale wielu dziedzin życia jak chociażby - filozofia biznesu. Co biznes ma wspólnego z filozofią? Trudno jest z tym walczyć, gdyż utarł się jakiś dziwny stereotyp, że każdy, kto ma jakikolwiek pomysł ma też swoją filozofię.
Po tak krótkim wstępie chciałem spytać czy Waszym zdaniem filozofia nie straciła swego blasku po przez jej wielokrotne nadużywanie i tłumaczenie nią wszystkiego co sprawia jakąkolwiek trudność intelektualną.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | fargo (117 punktów) |
Wczorajszy mecz oglądałam do końca... pierwszej połowy, chociaż muszę przyznać, że był to pierwszy od kilkunastu, na którym nie zasnęłam  A co do "filozofii", to samo słowo brzmi dostojniej, mądrzej, zdecydowanie bardziej trąca etosem niż np. koncepcja, pomysł, strategia, założenia, itp. Jak brak wyników, to trzeba to jakoś zawoalować  no i ludziom chociaż trochę w głowach namotać. Mam nadzieję na poprawę gry chłopaków i daję szansę nowemu selekcjonerowi (mając na względzie mojego Ukochanego, który jako wierny kibic łzy leje i rzuca wyzwiskami przy każdej relacji na żywo  ) Może po lepszych efektach i słownictwo się nieco zmieni... na bardziej branżowe, piłkarskie
|
|
| Adrian Sadura (0 punktów) | Ee tam, zwykłe obiegowe tego słowa użycie rani mnie mniej po głowie niż kolejne akademickie rozważania czym jest, a czym nie jest filozofia, i cóż to w ogóle znaczy "jest" i...itp. Też kocham piłkę, wolę Ligę Mistrzów ze Szpakiem niż lekturę Wiittgensteina;p
Pozdro
|
|
 | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Też kocham piłkę, wolę Ligę Mistrzów ze Szpakiem niż lekturę Wiittgensteina;Za Szpakowskim nie przepadam, rażą mnie jego słowa, kiedy po każdej niewykorzystanej sytuacji mówi, że "niewiele brakowało". Nie lubię sformułowań, że komuś "zabrakło szczęścia", komuś "szczęście nie dopisuje". Wygląda na to, że szczęście bądź pech są graczami, którzy mają decydujący wpływ na wynik meczu. Kiedy piłkarz trafi w słupek, to "ma pecha". Dla mnie nie jest to żaden "pech", to po prostu niecelny strzał. Jednym z jego ulubionych tekstów, jest ten o "poszukiwaniu" zawodnika. Tak więc iksiński biegnie z piłką "w poszukiwaniu"/i "poszukuje" igrekowskiego w celu podania mu piłki. Zanotowałem sporo takich "perełek". I te farmazony o woli walki i ambicji... I jeszcze nieodzowna "nadzieja", a więc: "miejmy nadzieję", "nie traćmy nadziei", "pozostaje nadzieja, że", "pokładamy nadzieję" itp, itd. No i wiara, a więc "głęboko wierzymy". Często odnoszę wrażenie, że wystarczy głęboko wierzyć w umiejętności naszych piłkarzy i wygrana jest pewna. To swoiste zaklinanie rzeczywistości i magiczne zaklęcia. Niestety, najczęściej tych "wierzących" czeka zimny prysznic. I co - jaka jest skuteczność wiary? Dlaczego nie ma żadnej refleksji i następnym razem powtarzany jest ten sam rytuał? Sam nie wiem. A potem dziwić się ludziom, że są przesądni i zabobonni. Pozdrawiam - Zbyszek 
Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
|
|
2 na 2 | Sledziu (1058 punktów) | >Witam! >Kto z Was oglądał wczoraj mecz naszych orłów? Biegali kopali, przewracali się i nawet strzelili.
Jako Ślązak z reguły bojkotuję mecze reprezentacji Polski, choć futbol uwielbiam. Jednak tym razem, po raz pierwszy od dawna, obejrzałem jej spotkanie od początku do końca. Powód? Obecność w składzie Maćka Sadloka, zawodnika mojego ukochanego Ruchu. Forza Maciek!
To była chwila kibicowskiego partykularyzmu, teraz do rzeczy:
>Choć jestem "pasjonatem" piłki nożnej nie o tym chciałem pisać. Chodzi mi bardziej o słownictwo, >przy komentowaniu meczów, a jeszcze ściślej to o jedno słówko FILOZOFIA! Otóż często spotykam się z >moim zdaniem bardzo szerokim nadużywaniem tego jakże zacnego i starego słowa.
Rzeczywiście, używanie terminu "filozofia" w odniesieniu do piłki nożnej jest pewnym nadużyciem semantycznym. Wszak z powodzeniem można by zastąpić go sformułowaniem bardziej adekwatnym, choćby takim jak "koncepcja". Tym nie mniej, podobną karierę w języku potocznym robią też nazwy innych dziedzin wiedzy. Od podpitego żula pod sklepem usłyszymy, że dla niego kupowanie piwa za 2,50 jest nielogiczne, bo przecież można upić się w sztok zapłaciwszy niewiele większą kwotę za butelkę wódki domowej roboty. W recenzji niejednego albumu muzycznego, czy też przedstawienia teatralnego przeczytamy, że oto autor przedstawił nam dzieło o charakterze socjologicznym. Czy aby na pewno warto utyskiwać z tego powodu? Akademickie odmiany filozofii, logiki i socjologii raczej nie cierpią na zaistnieniu swoich potocznych odpowiedników, które jako takie mają swój własny, odrębny sens, to jest znaczenie. I to w ich przypadku jest najistotniejsze - to nie "wściekle śpiące zielone idee", tylko sensowne wyrażenia.
>Po tak krótkim wstępie chciałem spytać czy Waszym zdaniem filozofia nie straciła swego blasku po >przez jej wielokrotne nadużywanie i tłumaczenie nią wszystkiego co sprawia jakąkolwiek trudność >intelektualną.
Nie sądzę. Czy "Traktat logiczno-filozoficzny" Wittgensteina przestał fascynować i urzekać swoją tajemniczą formą, gdy o logice i filozofii zaczęli rozprawiać Szpakowski z Szaranowiczem? Czy Bergsona filozofia życia przestała być przedmiotem burzliwych sporów intelektualistów, w chwili kiedy za pomocą tej samej nazwy zaczęto określać egzystencjalne majaki snute przy tanim winie? Odpowiedź, jak sądzę, jest prosta.
PS: Dawno mnie na tym forum nie było. Stęskniłem się.
Pozdrawiam.
|
|
| MichaQ (1056 punktów) | Dokładnie. Kolejnym przykładem, który bardzo często pojawiał się przez dwie pierwsze lata rządów PO, był: "Filozofia naszego rządu". Jak tak dalej pójdzie będziemy mieli filozofie robienia mebli, filozofie jedzenia śniadania etc. I faktycznie, co ma to wspólnego z filozofią?
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... będziemy mieli filozofie robienia mebli, filozofie jedzenia śniadania etc. >I faktycznie, co ma to wspólnego z filozofią? Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w znaczeniu greckiego słowa filozofia, które tłumaczone na polski oznacza umiłowanie mądrości lub umiłowanie myślenia. Każdą ludzką czynność od dłubania w nosie poczynając, do tworzenia arcydzieł można, w ramach owego umiłowania, poddać rozumowej analizie, a nazwanie tego filozofią nie przeczy znaczeniu użytego słowa. Wspomniana analiza nie musi być udana. Błędy zdarzają się w każdej dziedzinie działalności ludzkiej. Nie przypisujmy słowom jakiegoś specjalnego, niemal sakralnego znaczenia. Każdy z nas w pewnym stopniu jest filozofem, mistykiem, idealistą, prozaikiem itp. A że wielu z nas - na podobieństwo molierowskiego pana Jourdain - nie zdaje sobie z tego sprawy ... Żałować jedynie wypada, że wielu nie próbuje udoskonalić tych swoich wrodzonych skłonności.
Stach M. G.
|
|
|  | | fargo (117 punktów) | > >... będziemy mieli filozofie robienia mebli, filozofie jedzenia śniadania etc.> >I faktycznie, co ma to wspólnego z filozofią?> Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w znaczeniu greckiego słowa filozofia, które tłumaczone na polski oznacza umiłowanie mądrości lub umiłowanie myślenia. Każdą ludzką czynność od dłubania w nosie poczynając, do tworzenia arcydzieł można, w ramach owego umiłowania, poddać rozumowej analizie, a nazwanie tego filozofią nie przeczy znaczeniu użytego słowa. Wspomniana analiza nie musi być udana. Błędy zdarzają się w każdej dziedzinie działalności ludzkiej. Nie przypisujmy słowom jakiegoś specjalnego, niemal sakralnego znaczenia. Każdy z nas w pewnym stopniu jest filozofem, mistykiem, idealistą, prozaikiem itp. A że wielu z nas - na podobieństwo molierowskiego pana Jourdain - nie zdaje sobie z tego sprawy ... Żałować jedynie wypada, że wielu nie próbuje udoskonalić tych swoich wrodzonych skłonności.konwersacja - rozmowa spożywanie posiłku - jedzenie przyglądanie się - gapienie się epatowanie - wprawianie w podziw (zdumienie) stolec - gówno ... niby to samo, ale jakby trochę inaczej  Tutaj chyba chodziło bardziej o fakt, że są słowa (i to nie jedno tylko), które lepiej by oddały sens zagadnienia. Ale świetnie, że napisałeś o "umiłowaniu myślenia", bo ta część definicji nijak się ma do naszej narodowej piłki. To nie moja opinia, ale osoby, która tę piłkę naprawdę kocha
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W zasadzie słowo "filozofia" już na kilku wiekach od jego stworzenia przestało być sobą, gdyż przyjaciół mądrości zastąpili udowodniacze boga. W świetle tych ostatnich praktyk, nawet dość podniszczona piłka jest bardzo filozoficznym obiektem, gdyż przynajmniej czemuś służy  . A i intelektualnie potrafi bardziej zainspirować, bo bądź co bądź podejmowanie szybkich decyzji i współpraca z grupą ludzi na dużej płaszczyźnie bywa pożywką dla niektórych mózgów. Dodam, że nie lubię oglądać sportu w telewizji. Wolę sobie posłuchać Schoenberga, Shankara, albo Nono  .
|
|
| marek milczewski (2335 punktów) | Odpowiem Ci troszkę po chamsku, ale inaczej się nie da, więc wybacz. W potocznym rozumieniu, filozof to taki facet, który kombinuje ile diabłów zmieści się na końcu szpilki. Jak jest ich dwóch, będą się spierać bez końca. Po co to robią? Ano po to (cały czas mówię o ogóle nie mającego pojęcia o filozofii), by się nie narobić i mieć pieniądze. Bardzo często do przemądrzałego dziecka mówi się - nie filozofuj, o mędrku kombinującemu jak koń pod górę, mówimy wiejski filozof. Filozofia w tym znaczeniu nie jest żadną nauką, ale kombinowaniem, sposobem, mądrzeniem się, koncepcją, sposobem. Synonimów potocznych jest wiele. Stąd już tylko krok do filozofii gry, filozoficznego podejścia do życia, filozofii układu scalonego. Więc (chociaż nie powinno się zaczynać zdania od"więc") - nie filozofuj z tą filozofią  pozdrawiam
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| ARGutowski (797 punktów) | >Po tak krótkim wstępie chciałem spytać czy Waszym zdaniem filozofia nie straciła swego blaskuNie, myślę że akademicka filozofia pozostaje sobą, nawet pomimo tak drastycznie mylnego używania słów. Na katedrach nadal uprawia się filozofię w "klasycznym" rozumieniu tego słowa. Zauważ, że nawet w przeszłości terminu "filozofia" używano jako synonimu "sposobu działania", "zasad": pl.wikiped(*)aturalis_principia_mathematicaNatomiast wielu publicystów, szczególnie na gruncie amerykańskim, myli filozofię z ideologią (i na odwrót). Na przykład, wielokrotnie czytałem o filozofii Ayn Rand, a nikt nie wpadł na to, że jest to klasyczna ideologia wolnorynkowa. Myślę, że to ostatnie określenie jest w dzisiejszych czasach bardzo pejoratywne ("zideologizowany", "indoktrynacja ideologiczna" itp.), więc słowo "filozofia" ma w założeniu publicysty łagodzić odbiór idei - a przy okazji nadaje pomysłowi posmaku wielkiej "akademickości". Inna sprawa, że wielu ludzi stosuje słowo "filozofia" jako synonim doktryn religijnych ("filozofia Wschodu") lub nawet własnych poglądów ("on ma swoją filozofię życiową"), czy nawet gadania głupot ("nie filozofuj"). Możecie uważać to za swego rodzaju "profanację", ale chyba niewiele da się z tym zrobić. A co do samej filozofii - czy nie macie wrażenia, że i ona się ostatnio degeneruje? Przyzna się Wam, że jak czytam niektórych współczesnych filozofów, to nie pojmuję, jaka jest różnica pomiędzy: traktatem filozoficznym, dziełem literackim pełnym niejasnych metafor, publikacją z dziedziny psychologii/psychoanalizy, publikacją z socjologii. Po prostu mnie łapią torsje, a i sam Ockham pewnie się w grobie przewraca! Może więc owo rozmywanie znaczenia terminu "filozofia" jest w pewnym stopniu skutkiem aktywności samych filozofów?
|
|
 | | marek milczewski (2335 punktów) | >Może więc owo rozmywanie znaczenia terminu "filozofia" jest w pewnym stopniu skutkiem aktywności samych filozofów?
Napisałem wyżej w tonie lekkim o filozofowaniu. Mam kolegę, który skończył filozofię i jest zatrudniony w prywatnej firmie. Zarabia kupę kasy, organizując ludziom pracę. Wydajność w jego firmie mocno wzrosła dzięki niemu. O sobie mówi, że jest filozofem analitycznym. Nie znam się na tym, ale on jest zatrudniony na stanowisku filozofa firmy. Musi więc być coś takiego jak filozofia pracy, a skoro tak, może jest i filozofia gry. Ja nie jestem w temacie, ale....
pozdrawiam, marek
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | | ARGutowski (797 punktów) | >Mam kolegę, który skończył filozofię i jest zatrudniony w prywatnej firmie. Zarabia kupę kasy, organizując ludziom pracę. Wydajność w jego firmie mocno wzrosła dzięki niemu.
Cóż, ja z kolei znam wielu absolwentów tego zacnego kierunku, pozostających bez pracy. I jednego, który próbuje sił w marketingu (raczej z finansowej konieczności niż z pasji). Tak to jest, kiedy się wybrało kierunek "hobbystyczny" typu filozofia, politologia, kulturoznawstwo... Wiedza ciekawa, ale o pracę stricte w tym konkretnym zawodzie raczej trudno.
|
|
| |  | | marek milczewski (2335 punktów) | >Cóż, ja z kolei znam wielu absolwentów tego zacnego kierunku, pozostających bez pracy.> Czyli co, zostaje im beczka?, albo kupno auta i być taryfiarzem z komentarzem nocnego kursu "pan ma problemy, ale ja je uleczę?"
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | to wykształcenie, albo inaczej, ten zawód w Polsce jest zupełnie niedoceniany. W firmach "zachodnich" wykształcenie filozoficzne jest bardzo cenione, o wiele bardziej niż menager. Albo inaczej - ta wiedza pomaga w zarządzaniu firmy, jako filozof, a nie zarządca bez wykształcenia
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Nic się nie bój, świeci jak onegdaj. Pamiętam jak dziś, gdy wyrwany do tablicy, w nieodpowiednim momencie, kręciłem niemiłosiernie, mój "ulubiony" nauczyciel mawiał, tylko mi tu nie filozofuj, na temat proszę. Pały jednak nie stawiał wglądem mego filozofowania. Mimo upływu wielu lat, zabieg stosuje do dzisiaj z niezłym skutkiem, czasem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|