Racjonalista - Strona głównaDo treści
narodziny Jezusa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
18-12-2003 10:39sywdnanarodziny Jezusa
Ależ to badziew te wypociny Agnosiewicza na temat Łukaszowego tekstu o narodzinach Jezusa. Wystarczy rozróżnić gatunki literackie ( między Flawiuszem piszacym rzymskie kroniki a ewangelią - gatunkiem samym w sobie zgoła zupełnie innym niż kronika) a sprawa zaczyna wyglądaćzupełnie inaczej. Ale niestety to przekracza możliwości tego super racjonalisty; nie mówiąc już o tonie i klimacie tych wypocin z poziomu jakiegoś brukowca.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Na początku mam do ciebie pytanie: ciągle narzekasz że to czy tamto to brednie, choć nie potrafisz tego uzasadnić, a tylko zawsze wykpisz się jakimiś ogólnikami. Skoro jednak uważasz, że to brednie, że to strona brukowa, to dlaczego tak regularnie tutaj wracasz i katujesz się naszymi tekstami? To jakaś forma masochizmu lub umartwiania się w zbożnym celu?
Twoja uwaga nt. mojego tekstu "Bajka o narodzinach Jezusa" www.racjonalista.pl/kk.php/s,1014 jest jakimś bełkotem przyprawionym odpowiednią porcją sekciarskiej nienawiści. Jeśli chcesz powiedzieć coś sensownego na ten temat, a przy tym bez podniecania się, to czekam...

Pozdrawiam
Mariusz Agnosiewicz
sywdna
>Na początku mam do ciebie pytanie: ciągle narzekasz że to czy tamto to brednie, choć nie potrafisz tego uzasadnić, a tylko zawsze wykpisz się jakimiś ogólnikami. Skoro jednak uważasz, że to brednie, że to strona brukowa, to dlaczego tak regularnie tutaj wracasz i katujesz się naszymi tekstami? To jakaś forma masochizmu lub umartwiania się w zbożnym celu?
>Twoja uwaga nt. mojego tekstu "Bajka o narodzinach Jezusa" www.racjonalista.pl/kk.php/s,1014 jest jakimś bełkotem przyprawionym odpowiednią porcją sekciarskiej nienawiści. Jeśli chcesz powiedzieć coś sensownego na ten temat, a przy tym bez podniecania się, to czekam...
>
>Pozdrawiam
>Mariusz Agnosiewicz

Więc powiedziałem ci coś sensownego: rozróżniaj gatunki literackie bo bez tego Biblii się właściwie czytać nie da. A poza tym zauważ że ty to dopiero się podniecasz pisząc te swoje pseudonaukowe popłóczyny! Dodatkowo radzę ci zauważyć że obrażasz w chamski i brutalny sposób ludzi wierzących w Boga dla których te teksty są wyznacznikiem wiary. Mądry i tolerancyjny człowiek nigdy by się na to na odważył publicznie pod adresem jakiejkolwiek religii czy wyznania. Nie wyobrażam sobie żebym mógł (niezależnie od mojego światopogladu) ośmieszać i mówić że to kompletne bzdury w odniesieniu np. do Koranu czy Bahawadgity wiedząc że dla wielu to teksty święte i traktowane z wielkim szacunkiem. To zwykły prymitywizm , chamstwo i ignorancja. Przemyśl sobie to kolego bardzo bardzo dobrze!
Asmoeth_Beta
>Ależ to badziew te wypociny Agnosiewicza na temat
>Łukaszowego tekstu o narodzinach Jezusa.

Jeśli się nie potrafi czegoś udowodnić, to się ucieka w lekceważenie i opluwanie przeciwnika? A Ty, mój drogi jesteś już specjalistą w tej dziedzinie i zapewne niedługo pisał będziesz pracę magisterską na temat "1001 sposobów na rozśmieszenie racjonalisty i przyprawienie go o a) kolkę; b) wzdęcia; c) palpitację serca.

> Wystarczy
>rozróżnić gatunki literackie ( między Flawiuszem piszacym
>rzymskie kroniki a ewangelią - gatunkiem samym w sobie
>zgoła zupełnie innym niż kronika) a sprawa zaczyna
>wyglądaćzupełnie inaczej.

Jaki to zatem gatunek, ta Ewangelia, jak nie relacja historyczna (lub coś stylizowanego na takową)? Czy jest to baśń, legenda, bajka, powiastka filozoficzna?

> Ale niestety to przekracza
>możliwości tego super racjonalisty; nie mówiąc już o tonie
>i klimacie tych wypocin z poziomu jakiegoś brukowca.

Pokaż mi brukowiec, który powołuje się na Ranke-Heinemann. Zrób to i zamknij wreszcie usta wszystkim tym potwornie głupim, niedouczonym i niedojrzałym racjonalistom! Niech wreszcie zamilknie ten Agnosiewicz, specjalista od damskiej bielizny!

Pozdrawiam -
webmastertechniczna
Jedna malusieńka uwaga techniczna: zwykle lepiej napisać na sucho, wkleić i wysłać odpowiedź. Lepiej to wygląda (i lepiej się czyta) niż duplikaty.
sywdnaOdp: narodziny Jezusa
>>Ależ to badziew te wypociny Agnosiewicza na temat
>>Łukaszowego tekstu o narodzinach Jezusa.
>
>Jeśli się nie potrafi czegoś udowodnić, to się ucieka w lekceważenie i opluwanie przeciwnika? A Ty, mój drogi jesteś już specjalistą w tej dziedzinie i zapewne niedługo pisał będziesz pracę magisterską na temat "1001 sposobów na rozśmieszenie racjonalisty i przyprawienie go o a) kolkę; b) wzdęcia; c) palpitację serca.

No to w końcu na rozśmieszanie czy na opluwanie bo to raczej dwie różne rzeczy raczej przeciwstawne
>
>> Wystarczy
>>rozróżnić gatunki literackie ( między Flawiuszem piszacym
>>rzymskie kroniki a ewangelią - gatunkiem samym w sobie
>>zgoła zupełnie innym niż kronika) a sprawa zaczyna
>>wyglądaćzupełnie inaczej.
>
>Jaki to zatem gatunek, ta Ewangelia, jak nie relacja historyczna (lub coś stylizowanego na takową)? Czy jest to baśń, legenda, bajka, powiastka filozoficzna?

Ewangelia to właśnie ewangelia przyjacielu - gatunek sam w sobie, bo nic takiego do wtedy i do teraz nie powstało. Gdyby to była relacja hist. to tak właśnie by się nazywała: kronika; res gestae czy jakoś tak8)
>
>> Ale niestety to przekracza
>>możliwości tego super racjonalisty; nie mówiąc już o tonie
>>i klimacie tych wypocin z poziomu jakiegoś brukowca.
>
>Pokaż mi brukowiec, który powołuje się na Ranke-Heinemann. Zrób to i zamknij wreszcie usta wszystkim tym potwornie głupim, niedouczonym i niedojrzałym racjonalistom! Niech wreszcie zamilknie ten Agnosiewicz, specjalista od damskiej bielizny!
Ranke-Heinemann? A jednak... Więc zgadłem że to brukowiec.
>
>Pozdrawiam -
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Popłuczyny Agnosiewicza
>Więc powiedziałem ci coś sensownego: rozróżniaj gatunki literackie

Jeśli uważasz, że powiedziałeś cokolwiek, choćby odrobinę sensownego to znaczy, że nie potrafisz czytać prostych tekstów ze zrozumieniem ich sensu.

Uspokój się, odlicz do dziesięciu... i zaczynamy:

To że tekst Flawiusza jest innym gatunkiem literackim niż Ewangelia ma się tak do kwestii wpływu tekstów Flawiusza na Ewangelistów jak kolor obudowy telewizora do kolorów jakie zobaczę na ekranie. Pomijam już przy tym, że ja pisałem nie o przepisywaniu z Flawiusza a o wpływie, inspiracji jego dziełami na to co pisali Ewangeliści.
Wpływ Flawiusza akurat na "Ewangelistę Łukasza" jest raczej oczywisty. Np. historyjka to tym jak to się "uczeni w Piśmie" dziwowali mądrością dwunastoletniego Jezusa, jest zapewne Flawiuszowej proweniencji. Opowiastka ta, znana tylko Łukaszowi, zawdzięcza swoje pochodzenie zapewne historii Józefa Flawiusza (ok. 37- ok.95~117), znanego historyka i kapłana jerozolimskiego, który w swojej autobiografii Moje życie chełpi się tym, że jako młody chłopiec wprawiał w podziw swoją inteligencją uczonych w Piśmie: "Mając 14 lat cieszyłem się ogólnym uznaniem z powodu mego zamiłowania do nauki, nawet do tego stopnia, że najwyżsi kapłani i uczeni miasta [Jerozolimy] bywali u mnie, by poradzić się w różnych zagadnieniach naszego prawa." Nic tedy dziwnego, że Łukasz, który musiał czytać to dzieło nie mógł poskąpić swojemu bohaterowi takiej przygody, jednak aby wywyższyć go ponad Flawiusza pisał o uznaniu dla mądrości dwunastoletniego Jezusa. Nie jest to jedyny wpływ dzieł Flawiusza na autora Ewangelii Łukasza, można znaleźć inne ślady sugerujące, że musiał on znać jego twórczość i z niej czerpać pomysły (por. np. Z Dawnymi dziejami Izraela: wzmiankę o krwi Galilejczyków - Łk 13,1 i Antiq. 18,II,2; o Samarytanach, nie chcących wpuścić Jezusa do swej wsi - Łk 9,52-53 i Antiq. 20,VI,1; przypowieść o dziesięciu minach srebra - Łk 19,12-37 i Antiq. 18,XI; oraz opowieść o uzdrowieniu sługi setnika rzymskiego - Łk 7,1-10 i Dzieje wojny żydowskiej 2,X,4). Również motyw Józefa z Arymatei, występujący we wszystkich ewangeliach zawdzięcza swoje pochodzenie Flawiuszowi. Motyw ten (apo arimathias) występuje w jego autobiografii (101 r.), gdzie Józef ben Mathias zauważa trzech znajomych wiszących na krzyżu, prosi więc Tytusa o ich ciała, ten z kolei daje mu do pomocy medyków, dzięki czemu jednego z trzech ukrzyżowanych udaje się odratować. O innych tropach pisaliśmy w podanym niżej linku.

Ale i to drobnostka. Idzie bowiem o to, że w ogóle kwestia Flawiusza w aspekcie analizy treści o narodzinach Jezusa z "Łukasza" mają się tak jak piernik do wiatraka. I nawet gdyby zaprzeczyć wpływowi Flawiusza, to i tak każdy akapit mojego tekstu w żaden sposób nie zostaje przekreślony. To są dwie różne kwestie, a Flawiusza wtrąciłem zupełnie na boku. W tekście chodzi przecież o banialuki jakie zawarte są w tym krótkim fragmencie Łk, w szczególności w kontekście naszej wiedzy historycznej.
Przed tobą ten sam fragment naszej krytyki próbował zdyskwalifikować również zagorzały chrześcijanin, tyle że baptysta. Jednak jego wypowiedzi przynajmniej miały jakiś sens, natomiast to co ty piszesz to jakiś bełkot, więc ja nie potrafię zrozumieć dlaczego uważasz, że na mocy tego bełkotu mój tekst staje się "pseudonaukowymi popłuczynami", "badziew", "wypocinami", "brukowymi" na dodatek? Rozumiem, że post przedświąteczny może utrudniać precyzyjne formułowanie myśli, ale skoro używasz tak mocnych słów to powinieneś spróbować przynajmniej jakoś to uzasadnić. Na początek może przeczytaj to co w tej materii zdołał wymyślić baptysta:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,283
Pozdrawiam
Mariusz Agnosiewicz
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Katolickie uczucia religijne
Bardzo mi przykro jeśli moja krytyka jest dotkliwa dla ludzi wierzących, ale jeśli ktoś jest aż tak wrażliwy na słowo prawdy, to powinien zabezpieczyć się przed zagrożeniami z zewnątrz, najlepiej nie błąkać się po internecie a lepiej spożytkować ten czas w kościele, lekturę bezwzględnie ograniczyć do tego co sprzedają księża pod kościołami, a już nigdy przenigdy nie odwiedzać strony pt. Racjonalista. Bo jak powiedział to ładnie ks. Munk: "Prawda nie jest spokojna, ani dostojna, ani wyniosła; ona gryzie, kłóci się i wali pięścią. Prawda nie jest dla ludzi ostrożnych; takim niepotrzebna jest prawda, tylko kanapa".

>Mądry i tolerancyjny człowiek nigdy by się na to na odważył publicznie pod adresem jakiejkolwiek religii czy wyznania

...bo spłonie na stosie, a co najmniej w piekle!
Dlaczegóż to mądry i tolerancyjny człowiek nie może bezwzględnie krytykować tego co uważa za fałsz, szkodliwy fałsz? Kiedyś wiele uczuć religijnych raniła myśl, że człowiek pochodzi od małpy. Z innej działki: wiele osób czuje się urażona do żywego, jeśli się zaprzeczało temu, że czarny człowiek jest podgatunkiem, kimś niższym niż człowiek biały. Dawni Aztekowie z pewnością uważaliby za zamach na ich uczucia religijne głoszenie, że mordy rytualne są czymś okropnym. Nie przeprowadzam analogii, lecz twierdzę, że nie znam powodów dla których miałbym nie krytykować czegoś tylko dlatego że to coś jest uświęcone i darzone tzw. religijnymi uczuciami. Europejska Komisja Praw Człowieka w Strasburgu powiedziała jasno: "...członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie zasad wrogich ich wierze..."

>Nie wyobrażam sobie żebym mógł (niezależnie od mojego światopogladu) ośmieszać i mówić że to kompletne bzdury w odniesieniu np. do Koranu czy Bahawadgity wiedząc że dla wielu to teksty święte i traktowane z wielkim szacunkiem.

Jej, to wzruszające, aż się łezka w oku kręci jacy to fajni dziś katolicy bywają! Już nie palą publicznie świętych ksiąg innych religii. Rewelacja! Postęp! Tolerancja!
Notabene, czy możesz mi przypomnieć kiedy Talmud - święte pismo judaizmu, papieże zdjęli z Indeksu Ksiąg przeklętych i zakazanych?

Jak dotarłeś aż tutaj, to teraz zrób to samo ćwiczenie: uspokój się... odlicz do dziesięciu i jak chcesz to sformułuj jakieś uwagi najprecyzyjniej jak tylko potrafisz.
Pozdrawiam
Mariusz Agnosiewicz
YankesOdp: Katolickie uczucia religijne
Sywdna jesteś prostakiem, z którym nie warto polemizować.
sywdnaOdp: Popłuczyny Agnosiewicza
>Uspokój się, odlicz do dziesięciu... i zaczynamy:

No cóż, mam jednak ewidentną przewagę nad tobą: ja nie rozumiem twoich tekstów bo mi emocje nie pozwalają i muszę policzyć do 10, żeby się skupić, natomiast ty mistrzu stoików opanowany aż do perfekcji (tylko żebyś wrzodów nie dostał - jesli już ich nie masz - bo tłumienie emocji jest niezdrowe) nie potrafisz mnie zrozumieć na spokojnie. Chodzi o to że ewangelia nie jest kroniką ani czymś w tym rodzju, Flawiusz jest tutaj tylko przykładem, można wspomnieć Tacyta, Pliniusz, itd. nie ma to znaczenia tutaj. Ewangelia jest przede wszystkim tekstem religijnym i jej wartość jako taka nie zależy od wiernośći szczegółom historycznym, bo to nie jest jej celem po prostu...Dlatego nieścisłości historyczne nie dają podstawy do tego żeby nazwać ją bzdurą czy czymś takim. Zauważ że poruszasz się tu tylko w obrębie jednego kryterium interpretacji tekstów - kronikarsko-historycznego. A to jest błąd szkolny. Nikt poważny nie bedzie się starał interpretować np. wierszy Miłosza czy Eliota stosując te same kryteria co do powiedzmy tekstów Platona czy Arystotelesa czy nawet Karola Maya.
Czy wiersze i poezja czy nawet powieści w których może w ogóle nie być faktów hist. w sensie ścisłym to dla ciebie zupełna bzdura?
Ja tutaj Ameryki nie odkrywam tylko ci pokazuje rzeczy zupełnie podstawowe w interpretacji jakichkolwiek tekstów; to jest wiedza już na poziomie podstawówki zdaje się - ale mam watpliwości czy o niej pamiętasz. Co miałeś z polskiego bo ja byłem prymusem
Więc wniosek z tego taki panie Agnosiewicz: uznaj to że są to mimo wszystko teksty religijne i jako takie trzeba je interpretować.
Życzę dalszych sukcesów w panowaniu nad sobą a ja chyba udam się do psychoterapeuty
Asmoeth_BetaOdp: narodziny Jezusa
>>Jeśli się nie potrafi czegoś udowodnić, to się ucieka w lekceważenie i opluwanie przeciwnika? A Ty, mój drogi jesteś już specjalistą w tej dziedzinie i zapewne niedługo pisał będziesz pracę magisterską na temat "1001 sposobów na rozśmieszenie racjonalisty i przyprawienie go o a) kolkę; b) wzdęcia; c) palpitację serca.
>
>No to w końcu na rozśmieszanie czy na opluwanie bo to raczej dwie różne rzeczy raczej przeciwstawne

Wiesz, ktoś w swoim szatańskim planie może sobie założyć, że opluje, zgnębi i zmaltretuje słownie, obrażając przy okazji przeciwnika. Ale jak to przeciwnik odbierze, to już zupełnie inna sprawa, wszak na inwektywy i ad personam może zareagować śmiechem. Jedno nie wyklucza drugiego.

>>Jaki to zatem gatunek, ta Ewangelia, jak nie relacja historyczna (lub coś stylizowanego na takową)? Czy jest to baśń, legenda, bajka, powiastka filozoficzna?
>
>Ewangelia to właśnie ewangelia przyjacielu - gatunek sam w sobie, bo nic takiego do wtedy i do teraz nie powstało. Gdyby to była relacja hist. to tak właśnie by się nazywała: kronika; res gestae czy jakoś tak8)

Niedawno przeglądałem sobie zeszyt z I klasy L.O i wśród gatunków literackich Biblii ewangelii jako takiego nie znalazłem. Odnoszę wrażenie, że Twoja teza to zwykła ucieczka od konieczności przyznania się do nieścisłości czy wręcz kłamstwa... Poza tym wogóle nie ustosunkowałeś się do takich przejawów zdrowego rozsadku Józefa, jak wożenie ciężarnej kobiety w grudniu kamienistą i rozmytą drogą:D

>Ranke-Heinemann? A jednak... Więc zgadłem że to brukowiec.

Mamy więc małego wybiórczego nihilistę kwestionującego autorytety, choć tylko te strony przeciwnej. Bardzo to często spotykane w dzisiejszych czasach. Ach, ci dzisiejsi dyskutanci...

Pozdrawiam.
Asmoeth_Beta
>>Jeśli się nie potrafi czegoś udowodnić, to się ucieka w lekceważenie i opluwanie przeciwnika? A Ty, mój drogi jesteś już specjalistą w tej dziedzinie i zapewne niedługo pisał będziesz pracę magisterską na temat "1001 sposobów na rozśmieszenie racjonalisty i przyprawienie go o a) kolkę; b) wzdęcia; c) palpitację serca.
>
>No to w końcu na rozśmieszanie czy na opluwanie bo to raczej dwie różne rzeczy raczej przeciwstawne

Wiesz, ktoś w swoim szatańskim planie może sobie założyć, że opluje, zgnębi i zmaltretuje słownie, obrażając przy okazji przeciwnika. Ale jak to przeciwnik odbierze, to już zupełnie inna sprawa, wszak na inwektywy i ad personam może zareagować śmiechem. Jedno nie wyklucza drugiego.

>>Jaki to zatem gatunek, ta Ewangelia, jak nie relacja historyczna (lub coś stylizowanego na takową)? Czy jest to baśń, legenda, bajka, powiastka filozoficzna?
>
>Ewangelia to właśnie ewangelia przyjacielu - gatunek sam w sobie, bo nic takiego do wtedy i do teraz nie powstało. Gdyby to była relacja hist. to tak właśnie by się nazywała: kronika; res gestae czy jakoś tak8)

Niedawno przeglądałem sobie zeszyt z I klasy L.O i wśród gatunków literackich Biblii ewangelii jako takiego nie znalazłem. Odnoszę wrażenie, że Twoja teza to zwykła ucieczka od konieczności przyznania się do nieścisłości czy wręcz kłamstwa... Poza tym wogóle nie ustosunkowałeś się do takich przejawów zdrowego rozsadku Józefa, jak wożenie ciężarnej kobiety w grudniu kamienistą i rozmytą drogą:D

>Ranke-Heinemann? A jednak... Więc zgadłem że to brukowiec.

Mamy więc małego wybiórczego nihilistę kwestionującego autorytety, choć tylko te strony przeciwnej. Bardzo to często spotykane w dzisiejszych czasach. Ach, ci dzisiejsi dyskutanci...

Pozdrawiam.
sywdna

>Wiesz, ktoś w swoim szatańskim planie może sobie założyć, że opluje, zgnębi i zmaltretuje słownie, obrażając przy okazji przeciwnika. Ale jak to przeciwnik odbierze, to już zupełnie inna sprawa, wszak na inwektywy i ad personam może zareagować śmiechem. Jedno nie wyklucza drugiego.

Zapewniam że owe sztańskie plany są mi zupełnie obce jak pewnie i tobie zresztą.

>Niedawno przeglądałem sobie zeszyt z I klasy L.O i wśród gatunków literackich Biblii ewangelii jako takiego nie znalazłem. Odnoszę wrażenie, że Twoja teza to zwykła ucieczka od konieczności przyznania się do nieścisłości czy wręcz kłamstwa... Poza tym wogóle nie ustosunkowałeś się do takich przejawów zdrowego rozsadku Józefa, jak wożenie ciężarnej kobiety w grudniu kamienistą i rozmytą drogą:D

Nie nie jest to kłamstwo; po prostu ewangelia jest gatunkiem samym w sobie i właśnie dlatego stwarza takie trudnośći interpretacyjne bo trudną ją z czymś porównać.
>
>>Ranke-Heinemann? A jednak... Więc zgadłem że to brukowiec.
>
>Mamy więc małego wybiórczego nihilistę kwestionującego autorytety, choć tylko te strony przeciwnej. Bardzo to często spotykane w dzisiejszych czasach. Ach, ci dzisiejsi dyskutanci...

Ja rozumiem to że ta pani uznawana niestety ze wiekszość innych autorytetów teologicznych (a zdaje się że za teologa ta pani się uważa) za oszołoma niestety,jest dla ciebie autorytetem w sprawach o których pisze, natomiast dla mnie nie jest. Więc niestety musimy najpierw ustalić jaką metodą ustalimy metodę dobierania autorytetów
Svarozyc (60 punktów)
Widać, że dla ciebie sam fakt posiadania przez danego autora imprimatur nobilituje go do rangi autorytetu. A jak "autorytet" orzeknie, że taki, siaki i owaki to "oszołom", to tak już jest, koniec, kropka. Gratuluję samodzielności myślenia...

To nazywasz "badziewiem", tamto "wypocinami", Utę - Renke "oszołomem", a na obszerną replikę Mariusza Agnosiewicza nie byłeś w stanie sensownie odpowiedzieć, powtarzając tylko jak mantrę te kilka słów: badziew, wypociny, brukowiec, oszołom... Identycznie wyglądała dyskusja z Krzysztofem Syktą.

Może więc, panie "specjalisto", pokusisz się o przedstawienie (na forum bądź w postaci osobnego tekstu) argumentów na poparcie hiperkrytycznych opinii, jakie co rusz wygłaszasz??? Chyba nie tylko ja jestem ciekaw, jakie to asy chowasz w rękawie - od czasów Tomas... upps, "baptysty" nie było na Racjonaliście ciekawej polemiki biblijnej.

Czekamy więc - bądź łaskaw nas oświecić
Mariusz Agnosiewicz
>tłumienie emocji jest niezdrowe

OK., ale wolę jednak abyś na Forum Racjonalista.pl tłumił je.

> nie potrafisz mnie zrozumieć na spokojnie

Dlatego prosiłem w pierwszej odpowiedzi, abyś wyjaśnił o co chodzi ci z tymi gatunkami literackimi, ty wykpiłeś się takim samym stwierdzeniem.

>Chodzi o to że ewangelia nie jest kroniką ani czymś w tym rodzju, Flawiusz jest tutaj tylko przykładem, można wspomnieć Tacyta, Pliniusz, itd. nie ma to znaczenia tutaj. Ewangelia jest przede wszystkim tekstem religijnym i jej wartość jako taka nie zależy od wiernośći szczegółom historycznym

I ja się z tobą oczywiście zgadzam, rzecz w tym, że większość wierzących utrzymuje, że ona jest zgodna z prawdą historyczną, Jehowici np. uznają, że mówi nawet wiele na temat biologii, astronomii itd. Przez wieki uważano, że jest zupełnie nieomylnym słowem i że każde najmniejsze nawet jej stwierdzenie jest zgodne z prawdą i w imię tego ginęło wiele ludzi. Dziś się nie uważa, że Biblia nie zawiera żadnych błędów, a to wynik krytycznej szkoły biblijnej, nigdy sami katolicy do tego by nie doprowadzili.

Dla człowieka racjonalnego jest oczywiste, że nie powinien traktować Biblię na równi z kronikami historycznymi, gdyż jest ona po prostu tekstem mitologicznym, zbiorem wierzeń określonej grupy ludzi.

>Czy wiersze i poezja czy nawet powieści w których może w ogóle nie być faktów hist. w sensie ścisłym to dla ciebie zupełna bzdura?

Ależ nie! Ja też uważam, że fakty biblijne są w znacznej większości fikcją literacką, choć z drugiej strony nie mogą być traktowane tak jak poezja Miłosza, gdyż teksty ewangelii np. to styl daleko bardziej toporny, a język gminny. Nie wszystkie pisma święte mają wysoką jakość literacką

>Ja rozumiem to że ta pani uznawana niestety ze wiekszość innych autorytetów teologicznych (a zdaje się że za teologa ta pani się uważa) za oszołoma niestety

Mylisz się, jest może opluwana przez wielu teologów chodzących na smyczy kościoła, ale wszyscy, jak sądzę, teologowie, którzy się uniezależnili a także pewnie niemało tych pozostających "przy Rzymie", jeśli nawet jej nie ceni to z pewnością nie uważa jej za oszołoma. Pani Uta nie musi się za teologa uważać, gdyż nim po prostu jest. I to jakim:
Studiowała teologię ewangelicką w Oxfordzie, Bonn, Bazylei, Montpellier
Studiowała teologię katolicką w Monachium
W 1954 uzyskała doktorat z tejże teologii
W 1969 r. jako pierwsza kobieta na świecie habilitowała się z teologii katolickiej
W 1970 r. jako pierwsza i jedyna kobieta na świecie otrzymała profesurę i katedrę teologii katolickiej na Uniwersytecie w Duisburgu, a następnie w Essen, gdzie wykładała NT i Starożytną Historię Kościoła

Uta Ranke-Heinemann - profesor doktor teologii katolickiej, która za krytykę kościoła została pozbawiona prawa nauczania, a gdyby żyła kilka wieków wcześniej - zostałaby na dokładkę spalona jako czarownica na chwałę Pana.

Uta nie tylko jest więc teologiem, ale i teologiem wybitniejszym, gruntowniej wykształconym niż ogromna większość kundelków na nią ujadających. Chyba że według ciebie, jeśli ktoś przestaje zgadzać się z kościołem to automatycznie przestaje być teologiem a staje się "teologiem z uważania"

Pozdrawiam
MA
sywdna
>Dziś się nie uważa, że Biblia nie zawiera żadnych błędów, a to wynik krytycznej szkoły biblijnej, nigdy sami katolicy do tego by nie doprowadzili.

I tu się mylisz niestety! 8) Dlatego że krytyczna szkoła biblijna to nie tylko porotestanci (Bultman i jego uczniowie) ale także a może i przede wszystkim Szkoła Biblijna w Jerozolimie i jej twórca dominikanin J.M. Lagrange, współtwórca teorii nt powstania ewangelii synoptycznych. Dla ułatwienia powiem że to katolik i to taki przebrzydły-ortodoksyjny.

>Mylisz się, jest może opluwana przez wielu teologów chodzących na smyczy kościoła, ale wszyscy, jak sądzę, teologowie, którzy się uniezależnili a także pewnie niemało tych pozostających "przy Rzymie", jeśli nawet jej nie ceni to z pewnością nie uważa jej za oszołoma. Pani Uta nie musi się za teologa uważać, gdyż nim po prostu jest. I to jakim

Uta jest dobrze wykształcona; nie podlega to dyskusji; i jesli za coś ją można cenić to właśnie za to. Natomiast to nie zmienia faktu że jej poglądy są wyobcowane, skrajne i nie traktowane powaznie przez teologów bo pachną jakimś skrajnym krytycyzmem i wygladają na teksty oszołoma mimo wszystko.

>
sywdna
>Widać, że dla ciebie sam fakt posiadania przez danego autora imprimatur nobilituje go do rangi autorytetu. A jak "autorytet" orzeknie, że taki, siaki i owaki to "oszołom", to tak już jest, koniec, kropka. Gratuluję samodzielności myślenia...
>
>To nazywasz "badziewiem", tamto "wypocinami", Utę - Renke "oszołomem", a na obszerną replikę Mariusza Agnosiewicza nie byłeś w stanie sensownie odpowiedzieć, powtarzając tylko jak mantrę te kilka słów: badziew, wypociny, brukowiec, oszołom... Identycznie wyglądała dyskusja z Krzysztofem Syktą.
>
>Może więc, panie "specjalisto", pokusisz się o przedstawienie (na forum bądź w postaci osobnego tekstu) argumentów na poparcie hiperkrytycznych opinii, jakie co rusz wygłaszasz??? Chyba nie tylko ja jestem ciekaw, jakie to asy chowasz w rękawie - od czasów Tomas... upps, "baptysty" nie było na Racjonaliście ciekawej polemiki biblijnej.
>
>Czekamy więc - bądź łaskaw nas oświecić

No zainspirowałeś mnie nie lada... Postaram się w przyszłośći, ale nie obiecuje
Asmoeth_Beta
>Zapewniam że owe sztańskie plany są mi zupełnie obce jak pewnie i tobie zresztą.

Mylisz się, mój panie, ja bowiem jestem satanistą i jak to mi pewien katolik powiedział, niższego stopnia wtajemniczenia, czemuż to? Bo słucham heavy metalu. No dobrze, odszedłem od tematu, choć i tak ten wątek nie miał nic wspólnego z Ewangeliami.

>Nie nie jest to kłamstwo; po prostu ewangelia jest gatunkiem samym w sobie i właśnie dlatego stwarza takie trudnośći interpretacyjne bo trudną ją z czymś porównać.

Bez zbędnych ceregieli: Jest to fikcja literacka czy zapis prawdziwych wydarzeń? A jeśli prawda leży pośrodku, to jak ocenić co się wydarzył, a co sobie ewangelista wymyslił?

>Ja rozumiem to że ta pani uznawana niestety ze wiekszość innych autorytetów teologicznych (a zdaje się że za teologa ta pani się uważa) za oszołoma niestety,jest dla ciebie autorytetem w sprawach o których pisze, natomiast dla mnie nie jest.

A może by tak jakieś konkrety, panie Sywnda?

> Więc niestety musimy najpierw ustalić jaką metodą ustalimy metodę dobierania autorytetów

Każdy swój, wedle światła jego rozumu.

Pozdrawiam -
sywdna
>Mylisz się, mój panie, ja bowiem jestem satanistą
No to życzę w takim razie owocnego udziału w czarnych maszach

>Bez zbędnych ceregieli: Jest to fikcja literacka czy zapis prawdziwych wydarzeń? A jeśli prawda leży pośrodku, to jak ocenić co się wydarzył, a co sobie ewangelista wymyslił?

To zależy o jaką prawdę ci chodzi: czy o prawdę religijną skierowaną do ludzi wierzących czy kronikarski zapis faktów...

>A może by tak jakieś konkrety, panie Sywnda?

Konkrety? Ależ tej pani nikt poważnie nie traktuje na forum publicznym, to po prostu druga a może niżej liga teologiczna, w której gracze zapominają że teologia jako nauka rządzi się swoimi prawami: mam swoja metodę, cele, itd, a kto z tych zasad rezygnuje sam spycha się na margines
>

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365