 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-07-2004 14:07 | lawa | Kto jest racjonalistą? | Racjonalny - czyli rozumny, rozsądny. Jak dotąd, nikt nie przedstawił lepszego sposobu porządkowania stosunków międzyludzkich (czyli spraw tego świata) niż katolickie: "Miłuj bliźniego jak siebie samego" Zatem katolicy i wszyscy inni przyjmujący to najlepsze rozwiązanie zachowują się rozumnie, rozsądnie, czyli jak najbardziej mają prawo nazywać się racjonalistami. W związku z tym, nasuwa się pytanie, czy pozostający w opozycji do tej nauki mają prawo uważać się za racjonalistów, czy też tylko to sobie uzurpują?
|
| webmaster (moderator) | Czemu zaśmiecasz forum swoimi absurdalnymi tezami? Twoje wnioski są alogiczne i przypuszczam, że po prostu traktujesz to jako metodę na propagowanie swojej ideologii. Kolejny taki twój wątek jak ten będę mógł więc skasować na podstawie 'treści kłamliwych'.
|
|
 | | MaLk__ (77 punktów) | >Czemu zaśmiecasz forum swoimi absurdalnymi tezami? >Twoje wnioski są alogiczne i przypuszczam, że po prostu traktujesz to jako metodę na propagowanie swojej ideologii. Kolejny taki twój wątek jak ten będę mógł więc skasować na podstawie 'treści kłamliwych'. Wprawdzie nie jestem adresatem tych słów, tym niemniej uważam, że Webmaster trochę przesadza. Prawda jet taka, że faktycznie nikt nie zadał sobie trudu żeby wykazać nieadekwatność tego porównania. Chyba że szanowny Webmaster uważa, że wystarczy napisać ex cathedra, że coś jest alogiczne i to wstarczy za całe udowodnienie? Taki sposób dyskusji, w którym ograniczamy się do "nie bo nie" i "nie bo ja uważam przeciwnie" a tak w ogóle to "druga strona pisze to nam na złość i w celu szerzenia zgubnej ideologii" chyba nie jest odpowiednią argumentacją, przynajmniej nie takiej należałoby się spodziewać na stronie racjonalistów. Subiektwna ocena Webmastera bez podania jakichkolwiek kontrargumentów naprawdę nie powinna wystarczać do uznania, że dana teza jest kłamliwa... PS. Inna sprawa, że osoba, która ten wątek wywołała faktycznie mogła by zachować trochę "porządku" i tworzyć coraz to nowych wątków na ten sam temat...
|
|
| ephesis (6553 punktów) | to juz wygląda na nerwicę natręctw
|
|
| leo_z (935 punktów) | > Racjonalny - czyli rozumny, rozsądny.> Jak dotąd, nikt nie przedstawił lepszego sposobu> porządkowania stosunków międzyludzkich (czyli spraw tego> świata) niż katolickie: "Miłuj bliźniego jak siebie> samego"> Zatem katolicy i wszyscy inni przyjmujący to najlepsze> rozwiązanie zachowują się rozumnie, rozsądnie, czyli jak> najbardziej mają prawo nazywać się racjonalistami.> W związku z tym, nasuwa się pytanie, czy pozostający w> opozycji do tej nauki mają prawo uważać się za> racjonalistów, czy też tylko to sobie uzurpują?W swoim czasie mówiłem coś o subiektywiźmie oceny. Mój subiektywizm pozwala mi widzieć w określeniu "...Miłuj bliźniego jak siebie samego..." tylko tyle, że jeżeli jestem skurczybykiem itp. to mogę czynić to samo innym i uważać się za dobrego chrześcijanina. Pytanie co będzie jak do tego przykazania będzia chciał się odnieść masochista. > Racjonalny - czyli rozumny, rozsądny.
|
|
 | | beatus | moze to posunie rozmyslania lawy dalej. Zasada o miłości bliźniego, może być uznana za racjonalną ze względu na swoje praktyczne zastosowanie. Irracjonalizm całej akcji nie tkwi w zasadzie ale w jej źródle. Wiara jako taka jest irracjonalna, taką ma naturę. Miłować bliźniego może każdy, chodzi o przesłanki tej postawy. Jeśli robisz to ze względu na nakaz Chrystusa, ofiarowanego Boga, to jest to irracjonalne. Jeśli robisz to, ponieważ twoja obserwacja wskazuje, że łatwiej wtedy pożyczyć kasę przed końcem miesiąca, to jest to racjonalne. Różne drogi mogą prowadzić do tych samych skutków. Porównywanie światopoglądów powinno dotyczyć aksjomatów, a nie wniosków końcowych.
|
|
|  | | Lubię Kawę | A czy "kochanie" kogoś po to, by pożyczyć od niego kasę, jest kochaniem tej osoby?
|
|
|  | | lawa | >moze to posunie rozmyslania lawy dalej.
- Lawa z rozmyślaniem nie ma najmniejszego problemu, tylko nagle(może ktoś coś odprawił) przeszła mi ochota na dyskusję z ludźmi, których poglądy zatrzymały się w 19 wieku. Jest wiek 21 - Darwin nadal nie ma brakującego ogniwa, Marks się skompromitował, a nauka od lat twierdzi że Świat powstał w wyniku wielkiego wybuchu w sposób cudowny, z niczego. "Racjonaliści" jakby tego wszystkiego nie zauważyli, dalej klepią swoje mantry typu; "a ja wierzę, że Świat powstał dzięki Naturze w wyniku ewolucji" , i " katolicy to ciemnogród". Dyskutować na istotne tematy nie chcą, bo wiedzą, ze łatwo może się okazać, że sami są utopijnym ciemnogrodem. Nie tylko ja tak sądzę, w Wikipedii, tak opisują obecny racjonalizm: "Od czasu Hegla nikt już nie próbował tworzyć systemów filozoficznych opartych na ścisłym racjonalizmie, gdyż zadanie znalezienia doskonałego zbioru podstawowych aksjomatów mogących skutecznie tłumaczyć i opisywać całą ludzką wiedzę okazało się zadaniem niewykonalnym."
|
|
| |  | | Celecrin (11895 punktów) | Ktoś, kiedyś powiedział: "Wszelkie uogólnienia są niebezpieczne, nawet to..." Nie uogólniaj Lawo...Pod koniec lat 40 powstało coś co się nazywa NEODARWINIZMEM, a burzliwy rozwój przeżywa od końca lat 60-tych. Teoria ewolucji wsparta biologią molekularną ma się, moim zdaniem, dobrze. Wreszcie rok 1975! Książka E.O. Wilsona Socjobiology. The New Synthesis. Narodziny SOCJOBIOLOGII!!! 1979 The Selfish Gene Dawkinsa. I wiele, wiele innych... Naukowcy nie potrafią udowodnić teorii wielkiego wybuchu, a teologowie, że Bóg istnieje. (Skoro Bóg stworzył świat...jak powstał Bóg, MATERIALNA, składająca się z materii istota? Taką dyskusję można prowadzić w nieskończoność...) Ale nauka NA PEWNO nie drepcze w miejscu!!! Nie zgodzę się z Tobą! Marks? A co ma do tego Marks? www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548celecrin
|
|
| | |  | | lawa | Pod koniec lat 40 powstało coś co się nazywa NEODARWINIZMEM, a burzliwy rozwój przeżywa od końca lat 60-tych.
Rozumiem, że NEODARWINIZM - to NADZIEJA na znalezienie brakującego ogniwa, od końca lat 60-tych przeżywająca burzliwy rozwój spowodowany niesamowitą ilością artykułów w gazetach obiecujących rychłe odkrycie ogniwa a także ożywienie materii w laboratorium. A" beatus", pisząc - miłować go dlatego, że on pożyczy mi kasę, to racjonalne a miłować go nie oczekując pożyczki to irracjonalne, nie jest przypadkiem adeptem tej nowej burzliwie rozwijającej się nauki?
> Naukowcy nie potrafią udowodnić teorii wielkiego wybuchu, a teologowie, że Bóg istnieje.
- A "racjonaliści" nie potrafią udowodnić ani, że Boga nie ma, ani, że wielkiego wybuchu nie było. Ale zgadzam się, że jest postęp, dzisiaj spieracie się już z kosmologami, fizykami i matematykami a nie jak dotąd tylko z katolikami .
|
|
| | | |  | | leo_z (935 punktów) | > - A "racjonaliści" nie potrafią udowodnić ani, że Boga nie ma, ani, że wielkiego wybuchu nie było.Według podnoszonej przez Lawę tezy, to fakt iż nie potrafię udowodnić nieistnienia Elfów i Hobbitów powoduje, że mój "racjonalizm" jest wart funta kłaków, a "Simarilion" Tolkiena powinienem hołubić na równi z ST.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Lawa, Ty chyba mylisz Naukę z jakąś sektą, kościołem albo stowarzyszeniem...Przecież Nauka nie ma ideologii. Jej dorobek jest własnością całej ludzkości, nie jest wrogiem katolików. Po prostu naukowiec nie może korzystać z Objawienia jak Ty, musi się męczyć w niewiedzy... Ech, pewnie linku, który zamieściłem nie czytałeś, a szkoda. Dowiedziałbyś się, że Socjobiologia odpowiada na Twoje pytanie  . Altruizm ....wyewoluował jako zachowanie stabilne ewolucyjnie  . "Kochaj bliźniego..." to nie żadne odkrycie to po prostu się najbardziej opłaca! Przeczytaj "Samolubny gen" polecam... A co Ty się nie spierasz z kosmologami? Znasz jakiegoś kosmologa, który wierzy, iż Jezus wzniósł się na chmurze do nieba? Nie macie odmiennego zdania? On NA PEWNO powie, że ciągle jeszcze leci... celecrin
|
|
| | | | |  | | webmaster (moderator) | >"Kochaj bliźniego..." to nie żadne odkrycie to po prostu się najbardziej opłaca! Jeżeli już tak na to patrzeć, to raczej coś w stylu: Kochaj, ale jak ci zajdzie za skórę, to mu odpłać.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | > Jeżeli już tak na to patrzeć, to raczej coś w stylu:> Kochaj, ale jak ci zajdzie za skórę, to mu odpłać.Tak, dokładnie. Wet za wet, tak "wykluwało" się...dobro  Nie chodziło mi o konkretne zdanie czy formułkę ale o generalną zasadę. Podstawy etyki, moralności ukształtowały sie w sposób naturalny bo grupa "uprzejmych" (współpracujących) zawsze była pierwsza na mecie. P.S. (Nie jestem deterministą!)  celecrin
|
|
| | | | | | |  | | lawa | Jesteście wykolejeni, zacofani i nudni - bywajcie - może wpadnę tu jeszcze kiedy żeby się pośmiać.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Lawa domagał się odpowiedzi i ją dostał (przynajmniej w części), no i odszedł meandrować (na Wikipedię zapewne)...Martwię się o niego trochę...Swój racjonalizm już teraz ledwie może udźwignąć. Choć może miłować bliźnich jest łatwiej kiedy się z Tobą zgadzają? NUDNI???!!!. Trochę zabolało  celecrin
|
|
| | | | | | | | |  | | webmaster | Jak to lawa, pobulgocze i zastygnie w bezruchu..
|
|
| | | | | | | | | |  | | leo_z | >Jak to lawa, pobulgocze i zastygnie w bezruchu.. i przez długi czas jest totalnie wyjałowiona :*)
|
|
| artmish | >"Miłuj bliźniego jak siebie samego"
Pozory mylą, a cytowana reguła cechuje się przewrotnością i jest według mnie niebezpieczna. Powodem jest oczywiście fakt tego, w jaki sposób człowiek miłuje samego siebie? Są ludzie, którzy cenią cierpienie, nadają mu zbawcze cechy, gloryfikują je, uważają, że musi być i że nie można mu przeciwdziałać, że cierpienie hartuje, wzmacnia, prowadzi do mądrości, do miłości itd. Nawet chyba można powiedzieć, że to dosyć powszechne poglądy, które zapraszają cierpienie do życia człowieka, konstytuują je - tak może i często wyraża się miłość względem samego siebie.
Lepiej będzie dla mnie i myślę, że nie tylko dla mnie, jeśli to umiłowanie bliźniego jak siebie samego będzie trzymać się z daleka od życia, które prowadzę.
|
|
 | | leo_z (58 punktów) |
> Są ludzie, którzy cenią cierpienie, nadają mu zbawcze cechy, gloryfikują je, uważają, że musi być i że nie można mu przeciwdziałać, że cierpienie hartuje, wzmacnia, prowadzi do mądrości, do miłości itd. Nawet chyba można powiedzieć, że to dosyć powszechne poglądy, które zapraszają cierpienie do życia człowieka, konstytuują je - tak może i często wyraża się miłość względem samego siebie. > zgadzam się z Tobą co do oceny. Wkurza mnie jednak to, że ci co tak pięknie mówią o zbawczej roli cierpienia i potrzebie miłości najbardziej na tym cierpieniu korzystają niosąc "pociechę duchową". Dla mnie to przypomina sępa użalającego się nad śmiertelnie rannym zwierzęciem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|