 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-08-2004 15:07 | Żyszczyński (481 punktów) | Odp: Niepełnosprawność | Myślę, że porządna dyskusja na ten temat się tu nie odbyła. Znalazłem 2 teksty na temat: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3240www.racjonalista.pl/kk.php/s,3255Pozwolę sobie na kilka uwag jako osba niepełnosprawna. Każdniepełnosprawny to osbny światek, nie ma dwóch tak samo niepelnosprawnych osób, z lekką przesadą można mówić tu nawet o odmiennych gatunkach biologicznych. (Zdanie, że osoba niepełnosprawna jest osoba jak każda inna jest fałszywe.) Będę omawiał tylko szczegulny rodzaj niepełnosprawności którą sam mam. Dla jasności urodziłem się z nią (porażenie mózgowe, wada wzrku, słuchu, ruchu ... .) Każdy niepełnosprawny zawsze będzie czuł się wyalmienowany niezależnie od czynników zewnętrznych. Z tego powodu wszelkie filozofie skrajnie indywidualistyczne mi odpowiadają (Chrześćjaństwo w pewien sposób rozumiane przewyższa tu wszystko) U niepełnosprawnego niemożebne jest aby nie zadawał pytań egzystencjalnych i religijnych (jesli tą drugą mu zaszczepiono albo wogule zetknie się z religią) od samego poczatku. Datego tak szybko zaczołem rozumieć Chrzewśćjaństwo egzystencjalnie i to bez żadych przewodników. Żadna druga resocjalizacja niepomaga na owo zadawanie pytań, niepokoje nie do uspokojenia pozostają.. Jedni niepełnosprawni uciekają w świat używek, dom, rutyne, ja uciekłem w świat książek. U niepełnosprawnego pojawia się zmiana punktu widzenia kitóra sprawia, że pewne argumenty wrogie religi z jego punktu widzenia stają sie bezzasadne. Np: "spójrz jak ten ksiądz za wielkie pieniądze jeździ samochodem." Niepełnosprawny powie inaczej ja nie mogę prowadzić samochodu a on może bo ja mam wadę wzroku.) Dochodzi do wyolbrzymienia pewnych niemozności które inni ludzie zwykle pokonuja lepiej lub gorzej. Dochodzi do przesawienia aksjonatów. Materializm i oswieceniowy humanizm nigdy do mnie nie przemawiał. Dla mnie ktos taki jest eufeministycznie mówiąc niemadry. Powiem więcej słynny Singer nie wie oczym gada a racjonalici chca eutanazji bo nie rozumieja poblemu, zrobić zamach na ostatnich wolnomyslicieli tego świata- taka stawiam tezę. Nic tak nieuczy bowiem inteligencjii jak alienacja. Ja jestem w pelni sprawny pomimo niepełnosprawności a jednak czuję sie wyalieminowany. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| leo_z (935 punktów) | Odp: Niepełnosprawność | >argumenty wrogie religi z jego punktu widzenia stają sie >bezzasadne. Np: "spójrz jak ten ksiądz za wielkie pieniądze >jeździ samochodem." Niepełnosprawny powie inaczej ja nie >mogę prowadzić samochodu a on może bo ja mam wadę wzroku.) Nie do końca rozumiem co "zawiść" ma do wrogości do religii.
>Dla mnie ktos taki >jest eufeministycznie mówiąc niemadry. Będąc osobą niepełnosprawną powinieneś być wyczulony na zbyt pochopne "przyklejanie etykietek"
>Nic tak >nieuczy bowiem inteligencjii jak alienacja. Ja jestem w >pelni sprawny pomimo niepełnosprawności a jednak czuję sie >wyalieminowany. Jak dla mnie jest to bardzo powierzchowne potraktowanie tematu. Każdy z nas jest zaszufladkowany do jakieś grupy społecznej. Grupy społeczne, które w ten czy inny sposób nie mieszczą się w pryzmacie ocen aprobowanym przez "ogół" faktycznie mogą się czuć wyalienowane. Ale tak jak Ty, może to powiedzieć chory na AIDS, homoseksualista, satanista itd. Nie dowodzi to jednak, że "ogół" powinien poczuwać się do jakiejś winy, zobowiązania itp. A tak na marginesie, to uciekając w wiarę i poczuwając się chrześcijaninem - postrzegasz się już jako dookreślone zbiorowisko "MY" i natychmiast uzurpujesz sobie prawo do wydawania ocen o tych, którzy myślą lub sądzą inaczej od "TWOJEJ" grupy.
|
|
 | | Orcio (481 punktów) |
Jestem Żyszczyński zmieniłem pseudo, występowałem też pod wieloma innymi.
>Jak dla mnie jest to bardzo powierzchowne potraktowanie tematu. Każdy z nas jest zaszufladkowany do jakieś grupy społecznej. Grupy społeczne, które w ten czy inny sposób nie mieszczą się w pryzmacie ocen aprobowanym przez "ogół" faktycznie mogą się czuć wyalienowane. Ale tak jak Ty, może to powiedzieć chory na AIDS, homoseksualista, satanista itd. >Nie dowodzi to jednak, że "ogół" powinien poczuwać się do jakiejś winy, zobowiązania itp.
Widzisz zjawiają się problemy z takim rozumowaniem gdy jesteś jedynym elementem w zbiorze. Jak napisał Lew Tołstoj na początku "Anny Kareinny" (dokładnie pierwszy akapit) "każda szczęśliwa rodzina jest do siebie podobna; każda nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój sposób". Parafrazując każdy sprawny jest sprawny tak samo; każdy jest niepełnosprawny na swój sposób. Nie ma dwóch niedowidzących tak samo bo narządy słuchu i wzroku sa tak skomplikowane, że możliwości niesprawności liczy się w miliony nie mówiąc o sytuacji występowania kilku na raz. I gdzie ja pisałem o społecznej winie?
>A tak na marginesie, to uciekając w wiarę i poczuwając się chrześcijaninem - postrzegasz się już jako dookreślone zbiorowisko "MY" i natychmiast uzurpujesz sobie prawo do wydawania ocen o tych, którzy myślą lub sądzą inaczej od "TWOJEJ" grupy.
Ej zapędziłeś się na tym serwisie też czasem oceniacie z góry, a niektórzy publicyści to chwilami silą się na obrażanie i to w cale nie uczuć religijnych tylko czyichś poglądów. Zresztą stosuje się tu taką taktykę obrażanie za poglądy uważa się za naganne ale jednocześnie dozwala się obrazę czegoś co eufeministycznie nazywacie uczuciami religijnymi zapominając, że i one maja podstawy światopoglądowe. Mnie to nie rusza tym bardziej, że wedle waszych definicji wyrażenie odmiennego, nie daj odwrotnego stanowiska to już jest obrażanie co widać po waszych tu wpisach. Oczywiście nie powiecie wprost będzie za to można usłyszeć o głupocie (nie lepiej posłuchać o grzesznej ludzkości? -Naprawdę nie widzę wielkiej różnicy), rzekomym masochizmie i tak dalej.
|
|
| aleatory | A moim zdaniem nic tak nie odsuwa od poznania rzeczywistosci jak alienacja. Alienacja jest zwyczajna ucieczka. Nie wazne z jakich powodow odsuwasz sie od innych ludzi. Jesli to robisz to pozbawiasz sie prawa do wartosciowej oceny problemow ich dotyczacych. Nie mozesz uzurpowac sobie roli sedziego jesli nie uswiadamiasz sobie prawdziwych powodow swojej alienacji - lekow i uprzedzen. Zdajesz chyba sobie sprawe, ze 99,9% przypadkadkow "alienacji" to zwykle wybor osoby "wyobcowanej"? Mniej lub bardziej swiadomy, ale zawsze wygodny i pozornie porzadkujacy relacje ze swiatem... Pozornie... Religia chrzescijanska jest zapewne bliska osobom niepelnosprawnym dlatego, ze podkresla "zbawcza moc cierpienia" Moim zdaniem jednak takie traktowanie cierpienia nie prowadzi do zdrowych relacji z soba samym. Odczuwanie cierpienia to sygnal ze cos jest zle. Ze cos nawala. Niewazne czy bedzie to sygnal psychiczny czy somatyczny. Ten sygnal nie jest uswiecajaca laska i darem samym w sobie, ale jest po prostu znakiem, ze cos trzeba w swoim zyciu zmienic. I jest wielu niepelnosprawnych, ktorzy to potrafia wlasciwie odczytac i zamiast zamykac sie i alienowac czekajac na obiecany raj, robia wszystko, aby cieszyc sie aktywnym zyciem. Trzeba zyc w spoleczenstwie i doswiadczac poczucia tozsamosci kulturowej aby nie pisac socjologicznych, psychologicznych i filozoficznych bzdur i pustoslowia. Poza tym jesli wypowiadasz sady na jakis temat to powinienes poprzec to jakimis argumentami.
|
|
 | | Orcio (481 punktów) | >A moim zdaniem nic tak nie odsuwa od poznania rzeczywistosci jak alienacja. >Alienacja jest zwyczajna ucieczka. Nie wazne z jakich powodow odsuwasz sie >od innych ludzi. Jesli to robisz to pozbawiasz sie prawa do wartosciowej oceny problemow ich dotyczacych. Nie mozesz uzurpowac sobie roli sedziego jesli nie uswiadamiasz sobie prawdziwych powodow swojej alienacji - lekow i uprzedzen. >Zdajesz chyba sobie sprawe, ze 99,9% przypadkadkow "alienacji" to zwykle wybor >osoby "wyobcowanej"? Mniej lub bardziej swiadomy, ale zawsze wygodny i pozornie >porzadkujacy relacje ze swiatem... Pozornie...
Nie w przypadku niepełnosprawnego bo uniego pojawi się nawet gdy będzie bardzo zangażowany w życie i chyba nie doczytałeś uciekłem w świat książek czyli zobiłem ucieczkę pozorną. I czy ja si odsuwam? Tak dużo ludzi pisuje na forrach wśród internautów przeglądających racjonalistę? Zresztą jestem osobą dość jeszcze młodą.
>Religia chrzescijanska jest zapewne bliska osobom niepelnosprawnym dlatego, ze podkresla "zbawcza moc cierpienia"
Niekoniecznie, pomijając kwestię twego poprawnego jej rozumienia, to niektóre z jej nakazów są wyjątkowe trudne dla niej do zrealizowania choćby nakaz miłości blixniego. Wynika to z tego, że tak naprawdę tylko ona może określić kiedy jest jej potrzebna pomoc otoczenia. Rozpieszczana może nabrać ochoty do naddużywania tego faktu i manipulowania.
>Moim zdaniem jednak takie traktowanie cierpienia nie prowadzi do zdrowych relacji z soba samym. Odczuwanie cierpienia to sygnal ze cos jest zle.
Ja widzisz nie odczuwam i nigdy nie odczuwałem cierpienia. I mnie mówiąc szczerze wkurza gdy komuś moja niepelnosprawność od urodzenia zaraz kojarzy się z cierpieniem. Dla mnie to coś naturalnego tak jak dla ptaka skrzydła a nie ręce.
Ze cos nawala. Niewazne czy bedzie to sygnal psychiczny czy somatyczny. Ten sygnal nie jest >uswiecajaca laska i darem samym w sobie, ale jest po prostu znakiem, ze cos trzeba w swoim zyciu zmienic.
Widzisz w wierze w Chrystusa nie chodzi o jakieś współcierpienie (jako włączeni w spólne ciało chrystusa tak samo moemy mu ofiarowywać mu radości bo i tak wszystko co nasze do niego należy) tylko o wiarę w zmartwychwstanie czytaj wszystko da się ostatecznie pokonać i to własnymi siłami (bo do nas jako dzieci Boga należy jego dziedzictwo). Widzisz wierzymy, że nawet śmierć pokonamy (co uczeńsi scjentycy, biolodzy juz w to nie wierzą)
>I jest wielu niepelnosprawnych, ktorzy to potrafia wlasciwie odczytac i zamiast zamykac sie i alienowac czekajac na obiecany raj, robia wszystko, aby cieszyc sie aktywnym zyciem. Trzeba zyc w spoleczenstwie i doswiadczac poczucia tozsamosci kulturowej > aby nie pisac socjologicznych, psychologicznych i filozoficznych bzdur i pustoslowia. >Poza tym jesli wypowiadasz sady na jakis temat to powinienes poprzec to jakimis argumentami.
Jesteś ignorantem? Mam zaczynać jak ksiądz? "Królestwo boże jest wśród nas". I jeszcze pomylić niebo z rajem. Coś ci powiem. to WY ubzduraliście sobie, że chrześćjaństwo ma być religią jakiś wielkich wyrzeczeń i cierpiętnictwa a potem dziwujecie się czemu nią nie jest. I czemu to jeszcze nie zgadza się z zachowaniami Jezusa.. .
|
|
| Jędrek | Hmm...Nader rzadko coś tu pisuje, ale jakoś trudno było przejść mi obojętnie obok takiego kielicha goryczy. Pozwolę sobie upić z niego pare kropel. Tak się składa, że obracam się w towarzystwie paru, jak to się zwykło mówić, osób niepełnosprawnych. Rzecz w tym, że w żadnym calu nie przypominają mi one Ciebie. Są to ludzie otwarci, pogodni, każdy jakoś tam stara się dać coś z siebie innym na miarę swoich możliwości. Co ty masz światu do zaoferowania ? Piszesz coś o eutanazji, sam najwyraźniej nie rozumiejąc jej istoty, i nawołujesz do jakichś zamachów. Wybacz, ale bardzo źle się to czyta bo bardzo źle się to kojarzy. Jesteś, jak sądzę, osobą bardzo bystrą, i jak sam piszesz oczytaną, i z pewnoscią stać cię na bardziej konstrukteywne przemyślenia i tezy. A teraz garść moich przemyśleń. "Każdniepełnosprawny to osbny światek, nie ma dwóch tak samo niepelnosprawnych osób" - i co w tym odkrywczego, ta sama reguła obowiązuje nas, że tak powiem pełnosprawnych. Też mamy swoje fobie, dziwactwa, i dobrze, bo dzieki temu nasze życie jest ciekawe, nie nudzimy się razem. Oczywiście pisząc to mam nadzieje, że nie spłycasz tematu do różnic pomiędzy np. niepełnosprawnością lekkiego stopnia a sprzężoną. Czy się mylę ? "...z lekką przesadą można mówić tu nawet o odmiennych gatunkach biologicznych. (Zdanie, że osoba niepełnosprawna jest osoba jak każda inna jest fałszywe.)" - wybacz, ale uważam, że zwyczajnie bredzisz "Dla jasności urodziłem się z nią (porażenie mózgowe..." - też mamy w okolicy jedno takie dziewcze, no, teraz już dorosłą kobietę. Długo nie mogła zrozumieć, dlaczego inne dziaciaki biegają po podwórku, a ona nie...Ma takie, powiedziałbym, bezpretensjonalne poczucie humoru. Czasem jak coś palnie, to ludzie składają sie ze śmiechu jak scyzoryki. Wszyscy ją bardzo lubimy. "Chrześćjaństwo w pewien sposób rozumiane przewyższa tu wszystko" - tak, masz rację. Ze swoją gloryfikacją cierpienia i nagrodą w niebie ziarno pada tu na niezwykle podatny grunt i wydaje obfity plon. Choć nie zawsze. Jeden z moich najlepszych przyjaciół pogniewał się na Wszechmogącego, za to, że stworzył zbyt płytkie dno w miejscu, gdzie on skakał do wody, zamiast dziekować mu, za to, że w swojej wspaniałomyślności doświadczył go cierpieniem, by ułatwić mu drogę do nieba. Więc raczej nie jest to regułą. Jeżeli Ty w Wierze odnalazłeś sens życia, to dobrze, tak trzymaj i bądź szczęśliwy. Tylko czy na pewno ? Jakoś na szczęśliwego nie wyglądasz. Czy się mylę ? Wspomnianemu skoczkowi jakoś się wiedzie. Rodzina, dzieciaki, coś tam dłubie, więcej pomaga ludziom jak na nich dorabia do marnej renciny. I wszyscy go lubia i szanują. Cieszy się tym co ma, nigdy nie narzeka. Może właśnie to jest szczeście ? "Chrzewśćjaństwo egzystencjalnie i to bez żadych przewodników" - czy mógłbyś rozwinąć tę myśl ? To może być ciekawe. "U niepełnosprawnego pojawia się zmiana punktu widzenia kitóra sprawia, że pewne argumenty wrogie religi z jego punktu widzenia stają sie bezzasadne. Np: "spójrz jak ten ksiądz za wielkie pieniądze jeździ samochodem." - To oczywiste, że każdy prezentuje jakiś odrębny punkt widzenia. Atyklerykał powie: złodziej. Społecznik: ile misek zupy byłoby za to dla dzieciaków. Ksiądz z sąsiedniej parafi: moja fura ma wiekszy engine, ABS, klimę i metalic. Lokalny stolarz: na drogie zabawki to go stać, a mi kapie po parę stówek na miesiąc za ławki, które mu do kościoła zrobiłem. Babcia, co pamieta dwie wojny i sierociniec przeliczy to szybko na bochenki chleba ( no chyba, że należy do Rodziny Radia Maryja ). Tylko co to ma wspólnego z wrogością wobec religii ? Raczej nic. Na zakończenie chciałbym zacytować szanownego przedmówcę. "...nic tak nie odsuwa od poznania rzeczywistosci jak alienacja." To święte słowa i weź je sobie do serca. Nie wmawiaj sobie, że alienacja rozwija Twoją inteligencję, czy to, co tam konkretnie miałeś na myśli. Człowiek jest istotą społeczną i tylko w społeczeństwię może prawidłowo rozwijać się, uczyć, ubogacać i wzrastać. Więcej otwarcia, luzu, i pozytywnych myśli. Przestań rozpamiętywać się w swoim cierpienu, jakiekolwiek by ono nie było. Przyciągaj do siebie ludzi, a nie odpychaj. Jak zostaniesz sam, to uschniesz, i to niezależnie od tego jaką mądrą ideologię sobie do tego dorobisz. Tak na prawdę, to niczym się od siebie nie różnimy, i szkoda tylko, że Ty myślisz inaczej i zadręczasz tym siebie i innych. Najgorsza dla Ciebie będzie niepełnosprawność społeczna. A to już jest kwestia Twojego świadomego wyboru. Trzymaj się ciepło, Jędrek
|
|
 | | lawa | No widzisz, Panie Żyszczyński, oni wiedzą lepiej co czuje niepełnosprawny, oni wszystko wiedzą lepiej, im się nawet koszula lepiej lepi.
|
|
|  | | aleatory | Masz masochistyczne skłonności kolego? Bo jeśli tak bardzo Ci się tu nie podoba to dlaczego z maniakalnym uporem produkujesz na tym forum swoje nic nie wnoszące do tematu wypowiedzi?
|
|
| |  | | Freva666 | Tak sie sklada ze tez jestem osobą niepelnosprawną . Mam 18lat ,urodzilam sie z porazeniem mozgowym i mam problemy z poruszaniem sie (ale nie jezdze na wózku) Tak sie utarlo ze ludzie wyobrazaja sobie osobe niepelnosprawna jako bardzo pokrzywdzona, biedna i szukajaca oparcia, mowiac krocej -bardzo pobożna. Ja przez długi czas szukalam odpowiedzi na pytania dotyczace mojej choroby,czemu ja? czemu moje zycie potoczylo sie tak a nie inaczej? Ale to jest chyba normalne, nastepuje u kazdego kto jest dotknięty obojetnie jakom chorobom. Ludzie zawsze mowili mi ,zaufaj Bogu ale ja nigdy nie potrafilam uwierzyc w tego Boga ktorego wymyslila ludzkosc, w tego Boga, ktory czse,m tuz po narodzinach zabija swoje niewinne dzieci ... ale to juz inny temat  Nie uweazam ze chrzescijanstwo madrze odpowiada ludziom chorym. Jak mozna ludzkie cierpienie ,ból i męki nazwac darem? Dla mnie to jest nienormalne robienie z cierpienia kultu. To niszczy ludzka psychikę, ludzkie pragnienie szczęścia.! Dla mnie postawa chrześcijańska jest nieludzka!!! Z cierpieniem powinno się próbować walczyć , a nie nie je chwalic i za nie dziękowac! Jestem niepełnosprawna, doświadczyłam wiele bólu i zła (przede wszystkim od innych ludzi) ale wiem ze każdego ranka muszę wstać i walczyć ,walczyć do póki starcza mi sił!! Walczyć z moimi słabościami ,każdego dnia i zaden Bóg mi w tym niepomoże!!! Chciałabym żeby społeczeństwo przestało traktować osoby niepełnosprawne jako normalne ,a nie jako biedne ,pokrzywdzone osoby nad którymi trzeba sie litować albo które trzeba potępiać bo są "inne" Kończąc chcę powiedzieć ze spojrzenie na Boga i religie jest sprawą indywidualną i nie ma tu znaczenia, czy ktoś jest chory czy nie!(mam wielu kolegów niepełnosprawnych ,tez ateistów ) Pozdrawiam!!!! Gosia z Gniezna
|
|
| | |  | | Sepu | > Nie uweazam ze chrzescijanstwo madrze odpowiada ludziom chorym. Jak mozna ludzkie cierpienie ,ból i męki nazwac darem? Dla mnie to jest nienormalne robienie z cierpienia kultu. To niszczy ludzka psychikę, ludzkie pragnienie szczęścia.!Wlasnie! Zmienia do tego stopnia, ze jestem w stanie "fanatycznych" chrzescijan spokojnie traktowac jako zwyrodnialych psychicznie, nienadajacych sie do normalnej, obiektywnej rozmowy. Dogmaty zmieniaja postawe rozmowcy i nie raz i nie dwa razy wykluczyly mi taka osobe z dyskusji. Jesli uzywa sie chrzescijanstwa do pomagania ludziom niestabilnym emocjonalnie(min. z powodu wlasnie niepelnosprawnosci fizycznej), to niestety wypacza sie ich pojmowanie rzeczywistosci do stopnia niepelnosprawnosci emocjonalnej i spolecznej. Leczac - krzywdzi. Ta religia jak sluszna by nie byla - jest po prostu zle wykladana. > Jestem niepełnosprawna, doświadczyłam wiele bólu i zła (przede wszystkim od innych ludzi) ale wiem ze każdego ranka muszę wstać i walczyć ,walczyć do póki starcza mi sił!! Walczyć z moimi słabościami ,każdego dnia i zaden Bóg mi w tym niepomoże!!!I takiego podejscia gratuluje. Smiesznym niestety jest, ze bardzo rzadko spotyka sie takie myslenie u pelnosprawnych fizycznie dotknietych na codzien jedynie (przemijajacymi) problemami spolecznymi. Podsumowujac, smialo moge stwierdzic na podstawie wlasnych obserwacji, ze (jakakolwiek) niepelnosprawnosc czesto jest poglebiana u danej osoby czy to przez samego siebie czy tez "dzieki" otoczeniu, rodzinie, w ten najgorszy sposob - pomagajac zniesc fakt bycia innym. Potworne, dziwaczne i nie do wyobrazenia w cywilizowanym swiecie. Kazdy z nas jest inny, kazdy ma swoje problemy, cierpi tak czy inaczej(no chyba ze aktualnie nurza sie w nirvanie ale to nas nie obchodzi  ; fizyczna niepelnosprawnosc narzucajaca w pewnym stopniu izolacje, nie usprawiedliwia dobrowolnej spolecznej alienacji i masochistycznego pograzania sie w rozpamietywaniu swojego losu, a na pewno zadna religia nie powinna byc do tego swoistego dziela zniszczenia zaprzegana. Tudziez - przyznam racje przedmowcy a'propo zaleznosci alienacja-samoksztalcenie. Czlowiek nie moze rozwijac sie bez innych, nie ma wzoru to go sobie nie wymysli, chyba ze... pograzajac sie w abstrakcyjnych wymyslonych wzorach przypadkiem trafi akutar na uznane powszechnei modele etyczne. Taaa.. bardzo przy naszej roznorodnosci prawdopodobne. A pozwole sobie jeszcze dodac pewna uwage - jesli chodzi o traktowanie niepelnosprawnych jak normalnych ludzi - nie wymagajmy cudow, jesli innego czlowieka wyrazne cos odroznia od nas, to go bedziemy inaczej traktowali, odruchowo. Pocieszajace jest ze jakkolwiek inteligencji mas nei podniesiemy, to poziom tolerancji da sie, o ile spoleczenstwo nauczy sie powszechnego przekonania ze nie istnieje cos takiego jak "przecietnosc" czy "normalnosc", ze nie ma powszechnego wzoru, ze indywidualnosc i roznorodnosc to regula. Takie spoleczenstwo to czysta utopia. Mysle ze wystarczy zadowolic sie faktem, ze czesc tylko bedzie w stanie tak myslec i postepowac. Chwala bogom za ta czesc. Pozdrawiam Sepu
|
|
| | | |  | | Freva666 | Zgadzam się!!! Kiedyś w ogóle niepełnosprawność była ukrywana! Osoby chore były chowane w domach przez rodzinę ,bano się odmienności! Teraz na szczęście czasy trochę się zmieniły ,choć nadal ludzie często nie wiedzą jak się zachować! Nawet przy mnie choc jestem tylko niesprawna fizycznie. Niestety ludziom często wydaje się ,że jesli osoba jest niesprawna fizyczne to musi byc tez niesprawna umyslowo, nic bardziej mylnego!! (mi się wyfaje ze moja głowka dobrze pracuje  ) Znam wiele osób naprawdę mocno sparaliżowanych, z różnymi dziwnymi chorobami i naprawdę rozmowa z nimi czyni człowieka głębszym i dużo daje pozytywnej energi! Tak ,trzeba to głośno powiedzieć! Osoby zdrowe są czasami bardziej ulomni ,często psychicznie niż niepełnosprawni! Mają bardzo wiele ,budzą się rano , mają co zjeść ,niektorzy nawet tego nie mają! Ludzie zazwyczaj nie doceniają tego co mają, zauważają to dopiero jak to stracą!! Pozdrawiam cieplutko!!! Gosia
|
|
| | |  | | Jędrek | Tak, to oczywiste, że w zetknięciu z takim Bogiem trzeźwo myślący człowiek raczej zostanie ateistą. Jak tak codzień patrzy się na ten bigos, którego nawarzył, to chciałoby się czasami chwycić GO za wszarz i potrząsnąć. Tylko jak ? Zamiast ciskać kamieniami w niebo, lepiej odebrać MU istnienie. Ale to oczywiście temat na zupełnie inną dyskusję  Z pewnością lepiej jest rozważnie i świadomie kierować swoim życiem zamiast pokładać nadzieje w boskich zamiarach, albo szukać wsparcia czy raczej odurzać się jakąś ideologią czy religją jak nie przymierzając alkoholem czy prochami. Jednak wszystko zależy od tego na co kogo stać. Jeżeli chodzi o Ciebie to jestem pełen podziwu i takiej postawy wszyskim i sobie życzę. Sam czasami miewam takie dni, że wszysko mnie drażni i nic mi się nie chce. Choć niektórzy mówią, że koło już 40-tki jak się rano wstaje i nic nie boli, to jest mocno podejrzane.  Póki co siły i wytrwałości życzę, Jędrek
|
|
| | | |  | | Freva666 | > Tak, to oczywiste, że w zetknięciu z takim Bogiem> trzeźwo myślący człowiek raczej zostanie ateistą.> Jak tak codzień patrzy się na ten bigos, którego> nawarzył, to chciałoby się czasami chwycić GO za> wszarz i potrząsnąć. Tylko jak ? Zamiast ciskać> kamieniami w niebo, lepiej odebrać MU istnienie.> Ale to oczywiście temat na zupełnie inną dyskusję  > > Z pewnością lepiej jest rozważnie i świadomie> kierować swoim życiem zamiast pokładać nadzieje> w boskich zamiarach, albo szukać wsparcia czy> raczej odurzać się jakąś ideologią czy religją> jak nie przymierzając alkoholem czy prochami.> Jednak wszystko zależy od tego na co kogo stać.> Jeżeli chodzi o Ciebie to jestem pełen podziwu> i takiej postawy wszyskim i sobie życzę. Sam> czasami miewam takie dni, że wszysko mnie drażni> i nic mi się nie chce. Choć niektórzy mówią,> że koło już 40-tki jak się rano wstaje i nic> nie boli, to jest mocno podejrzane. > > Póki co siły i wytrwałości życzę,> JędrekDziekuję bardzo!!! Wiesz to nie jest tez tak ze ja jestem niepoprawną optymistką! Raczej pesymistycznie patrzę na to co widzę i co mnie otacza! Na ten cały świat!!! Ale mam muzykę, mam osoby ,które powiedzą : "Gocha ,musisz się podnieść". Skoro jestem tu na tym świecie ,to muszę jakoś egzystować, korzystać z mojego istnienia, starać się aby było dla mnie dobre i w miarę znośne! Pozdrawiam!!! Gosia
|
|
| | | | |  | | Jędrek | :O Zwróciłaś uwagę na godziny wysłania naszych postów ? Niesamowite ! To na pewno jakiś znak  "Wiesz to nie jest tez tak ze ja jestem niepoprawną optymistką! Raczej pesymistycznie patrzę na to co widzę i co mnie otacza! Na ten cały świat!!!" - wiem, to co się wokół dzieje raczej nie skłania do optymizmu, też mam to uczucie. Ale chyba oboje rozumiemy, co znaczy widzieć świat z różnych perspektyw. Przykład: Późne popołudnie, chata gdzieś w górach, tak średnio wysoko, w dole trochę mgły, w górze trochę chmur ( w ten dzień akurat troche padało ), za chmurami słońce, którego promienie na kształt świetlistych smug padają w dół pomiędzy gronie. Widzisz to ? Jak na obrazku w National Geographic. Co ja mówię, jeszcze lepiej. I dwie młode kobiety. Pierwsza pomstuje na swojego oblubieńca za to, że ciężki plecak, ciasne buty, mokra kurtka i.t.d. Druga siedzi i patrzy na te gronie w tę mgłę. W pewnej chwili otrząsa się i dość głośno mówi: O ku**a, jakie to piękne ! Konsternacja, troche wstydu, ale nie o to chodzi. Taka sama sytuacja a jakże różne sposoby odnajdywania w niej miejsca dla siebie. Ta druga kobieta też miała mokre ciuchy, ciężki plecak i bąble na piętach. Ale ona widziała coś zupełnie innego. Zamiast zadręczać siebie i swojego towarzysza wolała rozmarzyć się w scenerii jak z bajki. I to chyba właśnie jest sednem wszystkiego. Jakoś mądrze znajdować się w życiu. "Skoro jestem tu na tym świecie ,to muszę jakoś egzystować, korzystać z mojego istnienia, starać się aby było dla mnie dobre i w miarę znośne!" - tyle tzw. mądrości życiowej u tak młodej osoby, czuję sie trochę mały. Czołem, Jędrek Tak na marginesie, to gdzie się podział sprawca całego tego zamiesznia ? Włożył kij w mrowisko i czmychnął chyłkiem Może nie chce z nami rozmawiać ? Coś mi sie zdaje, że nie tego od nas oczekiwał. Swoja drogą padło tu parę razy słówko "masochizm". Myślę, że warto byłoby podjąć ten temat. To może być ważne.
|
|
| | | | | |  | | Freva666 | Czesc! Tak zauwazylam  Ledwo co weszlam na forum ,odpisalam na jeden list to byl juz drugi od Ciebie  Tak masochizm.. Taaa ,to tez wbrew pozorom nalezy do tego jest wiele osob co nie tyle czerpia przyjemnosc i uwielbiaja sie uzalac nad soba co czuc ,zadawac swojemu cialu a przede wszystkim chyba psychice wiekszy ból. Czuja sie wtedy bardziej doswiadczeni przez Boha, blizej swojego Boga bo przeciez "blogoslawieni ktorzy cierpia... blogoslawieni ktorzy sie smuca" ,bo skoro Chrystus cierpial, ja jego wyznawca tez musze cierpiec. To niedotyczy tylko samych chorych, ale rowniez duzo ilosci zakonow i stylu zycia w zakonach,typowo meczenskich zachowan. Czy ja wiem czy to madrosc zyciowa.. bez przesady  . Ja po prostu mam za soba juz baaaaaaaaaaaaaaaaardzo duzy bagaz doswiadczen w zyciu , duzo juz przezylam ,a wiadomo ze to wplywa w duzym stopniu na spojrzenie na ludzi ,swiat , ludzi, zycie... pozdrawiam !!!! Gosia
|
|
| | | | | | |  | | Jędrek | Cześć Gosia ! > Tak masochizm.. Taaa ,to tez wbrew pozorom nalezy do tego jest wiele osob co nie tyle czerpia przyjemnosc i uwielbiaja sie użalać nad soba co czuc ,zadawac swojemu cialu a przede wszystkim chyba psychice wiekszy ból. Czuja sie wtedy bardziej doswiadczeni ...Masochista jak nie cierpi, to nie wie, że żyje. Jest wtedy zgaszony, jakby pogrążony w letargu. Ożywia się gdy coś złego sie dzieje. Rozpromienia się, zdaje rosnąć po to tylko, by za chwilę pogrążyć się w beznadziejnej rozpaczy czy wrecz histerycznym płaczu. Masochista nie reaguje na nasze dowcipy, nie porusza go nasze poczucie humoru. Czasami robi wrażenie, jakby żartował, ale nikogo z wyjątkiem jego te żarty nie śmieszą. Jak go boli kolano, to cały dzień wszyscy na około słyszą tylko o tym jego kolanie. Jak wreszcie siłą uda się go doprowadzić do lekarza, po kilka razy dziennie będą musieli słuchać w jakiej długiej kolejce w przychodni musiał czekać. Przy masochiscie puchnie każda atmosfera, kiedy ni z tąd ni z owąd zaczyna narzekać na polityków, pogodę czy złych sąsiadów. Na próżno można mu tłumaczyć, że tzw. życie to nie tylko to co on widzi. Dla masochisty wszyscy to złodzieje, oszuści i tylko on jeden jest uczciwy bo kilkadziesiąt lat pracował w jednym miejscu i NICZEGO się nie dorobił. A niech mu tam ! Niech sobie dźwiga swój krzyż jak lubi. Ale nie, jemu tego jest mało. Masochista nie znosi widoku pustych krzyży obok siebie. On ma misję krzyżować wszystkich dookoła. Masochista najlepiej cały świat by ukrzyżował. A jak ktoś nie chce się dać przybić do krzyża, wtedy czuje się niezrozumiany, odrzucony, cierpi... I właśnie to cierpienie nadaje sens jego życiu. Na razie dosyć, bo jeszcze mnie ktoś przez te pisaninę posądzi o jakieś skłonności do samoumartwień. Widzę, że kolega Żyszczyński pojawił się na forum pod artystycznym pseudo i cytuje klasyków. Jakieś to takie mało oryginalne i zalatuje, jak słusznie Leo_z zauważył ekshibicjonizmem. No chyba, że to tylko jego zbyt duża spontaniczność, źle przez nas odebrana  , gdzieś to już chyba słyszałem  . A póki co kłaniam się nisko i pozdrawiam Jędrek
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z (58 punktów) | > > Masochista jak nie cierpi, to nie wie, że żyje. Jest wtedy zgaszony, jakby pogrążony w letargu. Ożywia się gdy coś złego sie dzieje. Rozpromienia się, zdaje rosnąć po to tylko, by za chwilę pogrążyć się w beznadziejnej rozpaczy czy wrecz histerycznym płaczu. Masochista nie reaguje na nasze dowcipy, nie porusza go nasze poczucie humoru. Czasami robi wrażenie, jakby żartował, ale nikogo z wyjątkiem jego te żarty nie śmieszą. Jak go boli kolano, to cały dzień wszyscy na około słyszą tylko o tym jego kolanie. Jak wreszcie siłą uda się go doprowadzić do lekarza, po kilka razy dziennie będą musieli słuchać w jakiej długiej kolejce w przychodni musiał czekać. Przy masochiscie puchnie każda atmosfera, kiedy ni z tąd ni z owąd zaczyna narzekać na polityków, pogodę czy złych sąsiadów. Na próżno można mu tłumaczyć, że tzw. życie to nie tylko to co on widzi. Dla masochisty wszyscy to złodzieje, oszuści i tylko on jeden jest uczciwy bo kilkadziesiąt lat pracował w jednym miejscu i NICZEGO się nie dorobił. A niech mu tam ! Niech sobie dźwiga swój krzyż jak lubi. Ale nie, jemu tego jest mało. Masochista nie znosi widoku pustych krzyży obok siebie. On ma misję krzyżować wszystkich dookoła. Masochista najlepiej cały świat by ukrzyżował. A jak ktoś nie chce się dać przybić do krzyża, wtedy czuje się niezrozumiany, odrzucony, cierpi... I właśnie to cierpienie nadaje sens jego życiu.> Masochista jak nie cierpi, to nie wie, że żyje. Jest wtedy zgaszony, jakby pogrążony w letargu. Ożywia się gdy coś złego sie dzieje. Rozpromienia się, zdaje rosnąć po to tylko, by za chwilę pogrążyć się w beznadziejnej rozpaczy czy wrecz histerycznym płaczu. Masochista nie reaguje na nasze dowcipy, nie porusza go nasze poczucie humoru. Czasami robi wrażenie, jakby żartował, ale nikogo z wyjątkiem jego te żarty nie śmieszą. Jak go boli kolano, to cały dzień wszyscy na około słyszą tylko o tym jego kolanie. Jak wreszcie siłą uda się go doprowadzić do lekarza, po kilka razy dziennie będą musieli słuchać w jakiej długiej kolejce w przychodni musiał czekać. Przy masochiscie puchnie każda atmosfera, kiedy ni z tąd ni z owąd zaczyna narzekać na polityków, pogodę czy złych sąsiadów. Na próżno można mu tłumaczyć, że tzw. życie to nie tylko to co on widzi. Dla masochisty wszyscy to złodzieje, oszuści i tylko on jeden jest uczciwy bo kilkadziesiąt lat pracował w jednym miejscu i NICZEGO się nie dorobił. A niech mu tam ! Niech sobie dźwiga swój krzyż jak lubi. Ale nie, jemu tego jest mało. Masochista nie znosi widoku pustych krzyży obok siebie. On ma misję krzyżować wszystkich dookoła. Masochista najlepiej cały świat by ukrzyżował. A jak ktoś nie chce się dać przybić do krzyża, wtedy czuje się niezrozumiany, odrzucony, cierpi... I właśnie to cierpienie nadaje sens jego życiu.Nic ująć, nic dodać.
|
|
| | | | | | | | |  | | leo_z (58 punktów) | Chyba przesadziłem z tym cytowaniem, ups... :*)
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jędrek | > Chyba przesadziłem z tym cytowaniem, ups... :*)Ależ kolego, nic się nie stało, jesteś OK  Myślałem jeszcze wieczorem przez chwilę nad tą swoją bazgraniną i wychodząc trochę na przekór Twojej opinii > Nic ująć, nic dodać.dodam coś jednak. Otóż wydaje mi się, że samo cierpienie, nie tyle stanowi sens życia dla masochisty jak poczucie wielkiej dumy z tego, że jest on w stanie to wszystko dzielnie znosić. Tak w ogóle masochiści to chyba niezwykle silni ludzie. Naprostowany, czy może raczej uświadomiony masochista będzie z pewnością wspaniałym kumplem i niezwykle mocną podporą dla swych bliskich. Dlatego lepiej pomagać sobie, w naszym wspólnym dobrze pojętym interesie zamiast się gryźć jak głupie bydlęta. To oczywiście taka ogólna uwaga skierowana w stronę tego co dzieje się nie od dziś w królestwie bożym na tej ziemi, najwspanialszym ze światów jaki można sobie wyimaginować  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | leo_z (58 punktów) | > dodam coś jednak. Otóż wydaje mi się, że samo cierpienie, nie tyle stanowi sens życia dla masochisty jak poczucie wielkiej dumy z tego, że jest on w stanie to wszystko dzielnie znosić. Tak w ogóle masochiści to chyba niezwykle silni ludzie. Naprostowany, czy może raczej uświadomiony masochista będzie z pewnością wspaniałym kumplem i niezwykle mocną podporą dla swych bliskich. Dlatego lepiej pomagać sobie, w naszym wspólnym dobrze pojętym interesie zamiast się gryźć jak głupie bydlęta. To oczywiście taka ogólna uwaga skierowana w stronę tego co dzieje się nie od dziś w królestwie bożym na tej ziemi, najwspanialszym ze światów jaki można sobie wyimaginować .może nie będę za bardzo odkrywczy i elokwentny, ale ... nic ująć, nic dodać.  Podpisuję się obiema rękami (w tym jedną lewą) pod tym co zawiera i wypływa z Twojej "bazgraniny"
|
|
| leo_z | >Myślę, że porządna dyskusja na ten temat się tu nie odbyła.
Pytanie do Życzyńskiego. Jak ma się Twoje wyalienowanie do postawy życiowej Gosi.
|
|
 | | Orcio | >>A pozwole sobie jeszcze dodac pewna uwage - jesli chodzi o traktowanie niepelnosprawnych jak normalnych ludzi - nie wymagajmy cudow, jesli innego czlowieka wyrazne cos odroznia od nas, to go bedziemy inaczej traktowali, odruchowo
O to mi chodziło gdy pisałem, tak samopowstaje odruchowe poczucie nieprzełamywalnej odmienności.
Co do waszej koncepcji Boga zacytuję tylko "zdania i uwagi" adama Mickiewicza które są jednym z moich mottów w rozumieniu relikgi chrześćjańskiej " wierzysz, że Bóg zrodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci jesli nie zrodził się w tobie/"
Panowie nic dziwnego, że katolicy z stąd zmykają jeśli bogatą doktrynę wypracowywana przez 2000 lat kwitujecie w paru zdaniach na forum!
|
|
|  | | Orcio | Moja alienacja jest taka, że ktoś z boku powie, że jej nie mam ale ja mam jej poczucie.
Ps: Tak się składa, że niedługo pojawią się moje teksty na apologetyce polemiczne z Racjonalista (leżą w redakcji czekając na publikację). Nie wiem który apologeta odważyłby się na takie wyznania na tym forum więc chyba uznacie mnie za osobę odważną? No, ale jak was znam (a naczytałem się was, oj naczytałem) uznacie to zapewne za jakiś rodzaj mego wewnętrznego masochizmu. Szczególnie w przypadku świętych kościoła zdarzają się wam takie rozmaite nadinterpretacje (w końcu niemożebne zeby inteligentny czxłowiek mógł czemuś takiemu albo na cos takiego jak życie wiarą się decydować bo... ). Zresztą słusznie mawiał poczciwy komisarz Porfirie bohater "Zbrodni i kary." Dostojewskiego "psychologia jak kij ma zawsze dwa końce. Ideję owego kija świetnie rozwiną Giełżyński: "Kij ma nie tylko dwa końce, ale jeszcze rozciągłość śródkończastą, która jest kija zasadniczą substancją." Nie wierzę w psychologię ale to temat na osobną dyskusje.
|
|
| |  | | leo_z (58 punktów) | > Nie wiem który apologeta odważyłby się na takie wyznania na tym forum więc chyba uznacie mnie za osobę odważną? No, ale jak was znam (a naczytałem się was, oj naczytałem) uznacie to zapewne za jakiś rodzaj mego wewnętrznego masochizmu. Do Orcia " ...Boże, zmiłuj się nad dzieckiem naszym, którego, zda się, że w gniewie Twoim przeznaczyłeś szaleństwu i zawczesnej śmierci. - Panie, nie wydzieraj rozumu własnym stworzeniom, nie opuszczaj świątyń któreś Sam wybudował Sobie - spojrzyj na męki moje i aniołka tego nie wydawaj piekłu. - Mnieś przynajmniej obdarzył siłą na wytrzymanie natłoku myśli, namiętności i uczuć, a jemu? - dałeś ciało do pajęczyny podobne, które lada myśl wielka rozerwie - o Panie Boże- o Boże!" - (Nie-boska komedia cz. II) Dajesz sobie przydomek obrońcy (wiary), wręcz masochisty. Dla mnie jesteś tylko ekshibicjonistą.
|
|
| | |  | | Orcio |
>" ...Boże, zmiłuj się nad dzieckiem naszym, którego, zda się, że w gniewie Twoim przeznaczyłeś szaleństwu i zawczesnej śmierci. - Panie, nie wydzieraj rozumu własnym stworzeniom, nie opuszczaj świątyń któreś Sam wybudował Sobie - spojrzyj na męki moje i aniołka tego nie wydawaj piekłu. - Mnieś przynajmniej obdarzył siłą na wytrzymanie natłoku myśli, namiętności i uczuć, a jemu? - dałeś ciało do pajęczyny podobne, które lada myśl wielka rozerwie - o Panie Boże- o Boże!" - (Nie-boska komedia cz. II) >Dajesz sobie przydomek obrońcy (wiary), wręcz masochisty. Dla mnie jesteś tylko ekshibicjonistą.
To są chyba słowa poety a niew Orcia? Poeci w rozmaitych sytuacjach wyrażają swoje emocje i uczucia z zbytnią ekspresją co może wyglądać zarówno na masochizm jak i odwagę i otwartość jeśli jesto nieszczęście także na ekshibicjonizm bądź masochizm. Zauważmy jednak, że najwięksi twórcy kultury nie wywodzili swych talentów z rajów czy "normalności" lecz z kompleksów (Miłosz, Gombrowicz), romantycy z Adamem Mickiewiczem ana czele których tęsknota zrzerała przez cxałe życie (czyżby choroba psychiczna?) Jeśli ktoś myśli, że rozmaici dzisiejsi muzycy POP czy rocka ze swoimi dziwnościami o zabarwieniu psychicxznowariackim to wynalazek naszych czasów to się myli. Zmienia się bowiem tylko forma. A nick ten wybrałem bo także jestem poetą. To pseudo jak na obrońcę wiary jest słabe także dlatego, że Orcio w okopach trujcy znalazł się bo był dzieckiem. Zresztą Orcio to jedna z najbardziej naszych tajemniczych postaci literackich. Być moiże jest personifikacją tego co zdaniem Krasińskiego może dać poeta, idealista współczesnemu światu. Albo tego, że zeby dalej tworzyć wielkie i wzniosłe dzieła romantyczne trzeba być śl;epym na rzeczywistość. Zresztą taki kryuzys przeżywała każda formacjua w okresie schyłkowym.
|
|
| | | |  | | leo_z (58 punktów) |
>To są chyba słowa poety a niew Orcia? Poeci w rozmaitych sytuacjach wyrażają swoje emocje i uczucia z zbytnią ekspresją co może wyglądać zarówno na masochizm jak i odwagę i otwartość jeśli jesto nieszczęście także na ekshibicjonizm bądź masochizm. Zauważmy jednak, że najwięksi twórcy kultury nie wywodzili swych talentów z rajów czy "normalności" lecz z kompleksów (Miłosz, Gombrowicz), romantycy z Adamem Mickiewiczem ana czele których tęsknota zrzerała przez cxałe życie (czyżby choroba psychiczna?) Jeśli ktoś myśli, że rozmaici dzisiejsi muzycy POP czy rocka ze swoimi dziwnościami o zabarwieniu psychicxznowariackim to wynalazek naszych czasów to się myli. Zmienia się bowiem tylko forma. A nick ten wybrałem bo także jestem poetą. To pseudo jak na obrońcę wiary jest słabe także dlatego, że Orcio w okopach trujcy znalazł się bo był dzieckiem. Zresztą Orcio to jedna z najbardziej naszych tajemniczych postaci literackich. Być moiże jest personifikacją tego co zdaniem Krasińskiego może dać poeta, idealista współczesnemu światu. Albo tego, że zeby dalej tworzyć wielkie i wzniosłe dzieła romantyczne trzeba być śl;epym na rzeczywistość. Zresztą taki kryuzys przeżywała każda formacjua w okresie schyłkowym. Do Orcia Nie do końca wiem, czy zostałem dobrze zrozumiany. Chodzi mi o to, że klimat zawarty w treści Twoich postów wskazuje, że jesteś osobą patrzącą na świat w sposób odmienny, mocno rozmijający się z racjonalnością. Można zauważyć, że wytyczyłeś sobie jakieś kanony postępowania i postrzegania świata. Okopany na swoich "rubieżach" masz pretensje do ludzi, że nie podzielają ich (Twoich wartości) na równi z Tobą. Widać, że posiłkujesz się różnymi wzorcami moralnymi, duchowymi itp. i w tym wszystkim zatracasz jakby swoją własną osobowość i wyrazistość.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|