Racjonalista - Strona głównaDo treści
Docieranie silnika

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-10-2012 00:13Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Docieranie silnika
Ocena 2 na 2
Instrukcje obsługi urządzeń z silnikami spalinowymi zalecają łagodne traktowanie silnika przez pierwsze kilkaset km (kilkadziesiąt godzin). Zaleca się unikania przyspieszeń, wysokich prędkości obrotowych, zmianę obrotów i obciążenia zamiast długiego czasu pracy na stałej prędkości (obrotach). Jest to zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami kultury technicznej oraz intuicją.

Kontrowersyjna strona miesza wszystkim w głowach. Zaleca wciskanie gazu do dechy zwłaszcza w pierwszych 20 milach przebiegu. Do artykułu jest dołączone dość rozsądnie brzmiące (dla laika jak ja) wytłumaczenie uzasadniające ten niecodzienny sposób. Jest często cytowana na różnych forach, ale ci którzy stosowali ten sposób mają efekty podobne jak ci którzy go nie stosowali. Po prostu ciężko to porównać, a subiektywne opinie na przykładzie własnym przy całkowicie różnych innych czynnikach nie są przecież argumentem. Jak racjonalnie ocenić ten drugi sposób? Wygląda mi to na bzdurę, ale może się mylę?
www.mototuneusa.com/break_in_secrets.htm
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Instrukcje obsługi urządzeń z silnikami spalinowymi zalecają łagodne traktowanie silnika przez
>pierwsze kilkaset km (kilkadziesiąt godzin).

Kupiłam pierwszy nowy samochód w 1999r - suzuki swift (wtedy to był tani, raczej spartański model).
W instrukcji nie było nic o docieraniu, także w serwisie powiedzieli mi, że to już nieaktualne - odkąd części układu napędowego produkują komputerowo sterowane maszyny wszystko pasuje do wszystkiego od razu.
Tak samo było z kolejnym japończykiem i niedawno z koreańczykiem. Słowa nie ma o docieraniu.

Nie interesuję się specjalnie tą tematyką, samochód ma jeździć i nie psuć się, dlatego radzę się serwisantów co do rożnych kwestii eksploatacyjnych i jak dotąd wychodzi mi to na dobre. Nie wiem co to zepsuty samochód.

Może to kwestia producenta albo rodzaju urządzenia?
Kolega kupił na wiosnę kosiarkę spalinową (taką samobieżna, z siodełkiem, straszny wypas) bo ma chyba z ćwierć hektara trawników do strzyżenia. Spytam, czy coś o docieraniu pisali.

> Jak racjonalnie ocenić....

Mowa jest o fabrycznie nowym urządzeniu, wiec może kierować się wskazaniami producenta, zapytać w serwisie itp zamiast słuchać domorosłych inżynierów?
Zwłaszcza że od właściwej (zgodnej z zaleceniami producenta) eksploatacji zależy gwarancja.
To by było racjonalnie moim zdaniem.

ps. Tak na marginesie, ciekawostka. Zauważyłam, że najwięcej do powiedzenia o eksploatacji nowego samochodu mają ci moi znajomi, którzy nigdy nowego samochodu nie mieli.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
09-10-2012 13:28 
 Ocena 2 na 2
grzmot (741 punktów)
>Kupiłam pierwszy nowy samochód w 1999r [...] Tak samo było z kolejnym japończykiem i niedawno z koreańczykiem. Słowa nie ma o docieraniu.
Po pierwsze gratulacje z powodu dostępności środków na kolejne nowe auta. Stanowisz chyba raczej wyjątek w naszym społeczeństwie (to żaden sarkazm). Tylko, skoro się nie psują, to dlaczego już 3 w tym okresie czasu?
>Nie interesuję się specjalnie tą tematyką, samochód ma jeździć i nie psuć się, dlatego radzę się serwisantów co do rożnych kwestii eksploatacyjnych i jak dotąd wychodzi mi to na dobre. [...]
>Mowa jest o fabrycznie nowym urządzeniu, wiec może kierować się wskazaniami producenta, zapytać w serwisie itp zamiast słuchać domorosłych inżynierów?
>Zwłaszcza że od właściwej (zgodnej z zaleceniami producenta) eksploatacji zależy gwarancja.
>To by było racjonalnie moim zdaniem.
Racjonalnie jest dowiedzieć się jak najwięcej o tym, czym się zajmujemy. I chociaż często wytyczne producenta (tak jak i np. domyślna konfiguracja komputera) są dobrym punktem wyjściowym, to nie zawsze są optymalne. Wynika to z tego, że optymalne dla konkretnej osoby są konkretne rozwiązania. Producent nie zna Twojego stylu jazdy, Twoich planów co do wykorzystania auta. Tak samo serwisanci.

I chociaż nie lubię teorii spiskowych, to napiszę: ani producentowi, ani serwisowi nie opłaca się po prostu zapewnienie maksymalnej niezawodności i jakości dla produktu (ze względu na dalszą produkcję) - więc ich zalecenia nie muszą być najlepsze.
>ps. Tak na marginesie, ciekawostka. Zauważyłam, że najwięcej do powiedzenia o eksploatacji nowego samochodu mają ci moi znajomi, którzy nigdy nowego samochodu nie mieli.
Ale mogą dobrze rozumieć działanie samochodu - a to znaczy dużo więcej.
09-10-2012 13:50Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
DeeDee (822 punktów)
>>Kupiłam pierwszy nowy samochód w 1999r [...] Tak samo było z kolejnym japończykiem i niedawno z koreańczykiem. Słowa nie ma o docieraniu.
>Po pierwsze gratulacje z powodu dostępności środków na kolejne nowe auta. Stanowisz chyba raczej wyjątek w naszym społeczeństwie (to żaden sarkazm). Tylko, skoro się nie psują, to dlaczego już 3 w tym okresie czasu?
>

Oj coś słabo się znasz na kobietach. To niesamowite, że dla faceta jedynym rozsądnym powodem do zmiany samochodu czy też innej posiadanej rzeczy jest jej popsucie.

Otóż dla kobiety nienadawanie się do użytku może być spowodowane np. faktem, że kolor przedmiotu jest niemodny w tym sezonie, pomimo iż rzecz ta nie ma żadnego technicznego uszczerbku ;P
09-10-2012 15:15 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Oj coś słabo się znasz na kobietach. To niesamowite, że dla faceta jedynym rozsądnym powodem do zmiany samochodu czy też innej posiadanej rzeczy jest jej popsucie.

Znam wiele kobiet dla których to własnie jest jedynym powodem.

I wielu facetów, których tylko gniew małżonki powstrzymuje od zmiany samochodu co roku a nie raz na 5 lat.

I sorry DeeDee, ale ględzenie o niemodnym kolorze jest seksistowskie nawet w wykonaniu kobiety.

Potem idę do salonu samochodowego, zadaję sprzedawcy pytania, a ten odpowiadając zwraca się do mojego męże.
Bo pewnie przede mną była tu słodka chichotka, która paplała przeuroczo o kolorze lakieru pod nowe szpilki i jakie to super, że jest lusterko dla kierowcy, można na światłach sobie szminkę poprawić.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
09-10-2012 15:31 
 Ocena 4 na 4
DeeDee (822 punktów)
>>
>I sorry DeeDee, ale ględzenie o niemodnym kolorze jest seksistowskie nawet w wykonaniu kobiety.
"

Seksistowskie ględzenie? Myślę, że stwierdzam fakt. Jestem kobietą i pozbyłam się wielu rzeczy, które nie były uszkodzone tylko dlatego, że miały kolor lub fason, który już mi się nie podobał.

To samo obserwuję u wielu innych kobiet, i często nie ogranicza się to do przedmiotów takich jak ubrania czy drobne rzeczy użytkowe, ale też tyczy się obiektów większych i droższych jak samochody czy domy.

Nie chcę generalizować, że takie zachowanie jest typowe dla WSZYSTKICH kobiet i nietypowe dla WSZYSTKICH mężczyzn. Dopuszczam istnienie wyjątków, do których jak mniemam Ty się zaliczasz oraz że są mężczyźni, którym nie obce są takie zachowania.

Moj poprzedni post był pisany bez złośliwości.
09-10-2012 16:50 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>>I sorry DeeDee, ale ględzenie o niemodnym kolorze jest seksistowskie nawet w wykonaniu kobiety.
>"
>Seksistowskie ględzenie? Myślę, że stwierdzam fakt.

To następnym razem podkreślaj, że rzeczony fakt dotyczy twojej skromnej osoby i pewnej puli osób, które znasz.
09-10-2012 16:54 
 Ocena 2 na 4
DeeDee (822 punktów)

>To następnym razem podkreślaj, że rzeczony fakt dotyczy twojej skromnej osoby i pewnej puli osób, które znasz.

Następnym razem jak stwierdzę, że ludzie mają dwie ręce i dwie nogi zaznaczę, że dotyczy to tylko mnie i osób, które znam, gdyż nie znam żadnych po amputacji, albo takich, które z jakichś powodów urodziły się bez 1/2/3 lub 4 kończyn...
09-10-2012 17:10 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Możesz ograniczyć się do kwestii głupawych stereotypów. Na tym portalu staramy się rzeczonych nie rozpowszechniać.
09-10-2012 17:11 
 Ocena 2 na 2
grzmot (741 punktów)
>>>>>I sorry DeeDee, ale ględzenie o niemodnym kolorze jest seksistowskie nawet w wykonaniu kobiety.
>>"
>>Seksistowskie ględzenie? Myślę, że stwierdzam fakt.
>To następnym razem podkreślaj, że rzeczony fakt dotyczy twojej skromnej osoby i pewnej puli osób, które znasz.
Przecież w pierwszej wypowiedzi napisała emotkę ;P, a w drugiej, że nie twierdzi tego o wszystkich. Wydaje mi się, że takie czepianie się w tej sytuacji jest nie na miejscu.
09-10-2012 17:13 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Przecież w pierwszej wypowiedzi napisała emotkę ;P, a w drugiej, że nie twierdzi tego o wszystkich. Wydaje mi się, że takie czepianie się w tej sytuacji jest nie na miejscu.

Masz - oczywiście - prawo do własnych opinii.
09-10-2012 17:54 
 Ocena 1 na 1
grzmot (741 punktów)
>>Przecież w pierwszej wypowiedzi napisała emotkę ;P, a w drugiej, że nie twierdzi tego o wszystkich. Wydaje mi się, że takie czepianie się w tej sytuacji jest nie na miejscu.
>Masz - oczywiście - prawo do własnych opinii.
Nie zrozum mnie źle - ale, skoro kontynuujemy OT, zamiast rozmawiać o tym docieraniu silników, to pozwolę sobie zauważyć (mam prawo do opinii), że Twoja odpowiedź jest wyjątkowo mało treściwa. Możesz rozwinąć swoją uwagę, w kontekście DeeDee?

Kiedy ktoś pisze oczywistą bzdurę i dodaje na koniec uśmieszek, to oznacza (a przynajmniej na tym forum powinno - bo ludzie tu są raczej inteligentni), że żartuje - tak mi się zawsze wydawało. Zwłaszcza w dziale "O wszystkim i o niczym"!

UWAGA: wyciąłem z tej wiadomości kawałek podpadający pod §38. Teraz oczekuję, że mój rozmówca - jako rozmówca, nie moderator - mi odpowie.
09-10-2012 18:07 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Nie zrozum mnie źle - ale, skoro kontynuujemy OT, zamiast rozmawiać o tym docieraniu silników, to pozwolę sobie zauważyć (mam prawo do opinii), że Twoja odpowiedź jest wyjątkowo mało treściwa. Możesz rozwinąć swoją uwagę, w kontekście DeeDee?
>Kiedy ktoś pisze oczywistą bzdurę i dodaje na koniec uśmieszek, to oznacza (a przynajmniej na tym forum powinno - bo ludzie tu są raczej inteligentni), że żartuje - tak mi się zawsze wydawało.

Naprawdę nie widzę sensu kontynuowania konwersacji na temat czyjegoś poczucia humoru, jednak skoro nalegasz - moja prywatna opinia na temat "słodko-idiotkowego" żarciku DeeDee jest moją prywatną opinią. Jeśli DeeDee chce przedstawiać siebie lub swoje znajome jako jednostki mieszczące się w takim konkretnie "słodko-idiotkowym" stereotypie, jej prawo, tak, jak moim jest zareagowanie na - nieważne czy opatrzoną emotikonką - generalizację, którą w wątku pozadowcipowym uważam za niewłaściwą. Twoim - oczywiście - prawem jest cenienie takich czy innych dowcipów, wedle własnego gustu i poziomu. Nie sądzę, byśmy doszli do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków w tej kwestii.

Przy okazji - twój dopisek również jest nieco wątpliwej pod względem regulaminowym natury. Odradzam na przyszłość. Wystarczy, że powtórzysz swoją wypowiedź bez nieregulaminowych uwag.
09-10-2012 14:58 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze gratulacje z powodu dostępności środków na kolejne nowe auta.

To się nazywa leasing. Codzienności w małych i średnich polskich firmach.

>Stanowisz chyba raczej wyjątek w naszym społeczeństwie (to żaden sarkazm).
Tylko, skoro się nie psują, to dlaczego już 3 w tym okresie czasu?

Because I can?

Sarkazmu może tam nie ma, ale zazdrość się pięknie zieleni.

13 lat temu stać mnie było tylko na swifta - trochę więcej niż karoseria na kołach, ale za to dobrej jakości.
Potem na trochę większy, lepiej wyposażony, a 2 lata temu wzięłam sobie jeszcze większy i z jeszcze lepszym wyposażeniem, bo zawsze chciałam mieć samochód z dużym bagażnikiem i różnymi bajerami i w końcu było mnie na niego stać.
Prosta sprawa.

Tego też wymienię na nowy jak skończy 5 lat (to będzie dwa lata przed końcem gwarancji), chyba że mi biznes padnie (nie zanosi się).
Lubię mieć w miarę nowy samochód i nie przywiązuję się do nich emocjonalnie.
No i nie traktuję samochodu jak inwestycji, bo nią nie jest i nie będzie, chyba że się świadczy usługi transportowe.

Poza tym ktoś musi przecież jeździć tymi samochodami przez pierwsze 5 lat, żeby inni mogli potem kupić bezwypadkowego, serwisowanego, dobrze utrzymanego pięciolatka, pierwszy właściciel niepalący, i z wyższością patrzeć na tych frajerów, co biorą samochody z salonu.

>>ps. Tak na marginesie, ciekawostka. Zauważyłam, że najwięcej do powiedzenia o eksploatacji nowego samochodu mają ci moi znajomi, którzy nigdy nowego samochodu nie mieli.
>Ale mogą dobrze rozumieć działanie samochodu - a to znaczy dużo więcej.

Pewnie tak. W końcu bez przerwy w nich grzebią.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
09-10-2012 16:10 
 Ocena 2 na 2
grzmot (741 punktów)
>To się nazywa leasing. Codzienności w małych i średnich polskich firmach.
Leasing to nie "kupiłam", prawda?
>Because I can?
>Sarkazmu może tam nie ma, ale zazdrość się pięknie zieleni.
Ach, błysnęłaś, a ja taki nie wygadany. Te języki obce, rewelacja. Teraz dopiero Ci zazdroszczę, fiu fiu. Jednak mylisz się co do zazdrości w przypadku auta, to tylko obserwacja średniej krajowej drogowej.
>Poza tym ktoś musi przecież jeździć tymi samochodami przez pierwsze 5 lat, żeby inni mogli potem kupić bezwypadkowego, serwisowanego, dobrze utrzymanego pięciolatka, pierwszy właściciel niepalący, i z wyższością patrzeć na tych frajerów, co biorą samochody z salonu.
Wyczuwam w tym wątku nowe/stare auta jakieś niezdrowe emocje u Ciebie - ale mogę się mylić. Nie jestem jednak psychologiem i nie będę się wgłębiał .
>>Ale mogą dobrze rozumieć działanie samochodu - a to znaczy dużo więcej.
>Pewnie tak. W końcu bez przerwy w nich grzebią.
Grzebanie w jakiejś sprawie we własnym interesie często daje bardzo solidny wgląd, z powodu zaangażowania.
09-10-2012 20:09 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>13 lat temu stać mnie było tylko na swifta - trochę więcej niż karoseria na kołach, ale za to dobrej jakości.
>Potem na trochę większy, lepiej wyposażony, a 2 lata temu wzięłam sobie jeszcze większy i z jeszcze lepszym wyposażeniem, bo zawsze chciałam mieć samochód z dużym bagażnikiem i różnymi bajerami i w końcu było mnie na niego stać.
>Prosta sprawa.

Zawsze chcialem przejechac sie Swiftem, ponoc responsnywnie i czytelnie sie prowadzi.
Z motoryzacyjnych "pragnien": kiedys chcialbym miec samochod z ladnie wykonczonym wnetrzem. Mam juz dosc twardych, skrzypiacych i trzeszczacych plastikow, odklejajacych sie: podsufitki i dywanikow i tym podobnej tandety.

A z jeszcze wyzszej polki: kierownica obszyta skora plaszczki... mmmmrrrr... Marzyc kazdy moze...

Fabricati Diem, Pvnc!
09-10-2012 21:13 
 Ocena 3 na 3
slik (20011 punktów)
>Poza tym ktoś musi przecież jeździć tymi samochodami przez pierwsze 5 lat, żeby inni mogli potem kupić bezwypadkowego, serwisowanego, dobrze utrzymanego pięciolatka, pierwszy właściciel niepalący, i z wyższością patrzeć na tych frajerów..
Często ci "cwaniacy" nie znają definicji samochodu bezwypadkowego - jest to mianowicie pojazd, w którym nikt nie został poważnie ranny lub nie poniósł śmierci
Mógł być totalnie rozbity, "robiony" z ćwiartek i połówek, ale nadal będzie "bezwypadkowy"
Do czego są zdolni fachowcy, warto przeczytać w artykułach:
tylik.motogrono.pl/bezwypadkowe-i-bezwypadkowe/
tylik.motogrono.pl/sprawdz-airbag-cz-i/

Nie jest to raczej lektura dla tych, którzy kupili okazyjnie bezwypadkową "igiełkę"
Selanos (12869 punktów)
Nie mam pojęcia jak to ocenić, bo również jestem laikiem w tej kwestii. Wiem, że "docieranie silnika" było stosowane już w lokomotywach i parostatkach więc ze 150 lat temu i ja dla bezpieczeństwa wolę trzymać się sprawdzonych metod.
09-10-2012 19:51 
 Ocena 4 na 4
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nie mam pojęcia jak to ocenić, bo również jestem laikiem w tej kwestii. Wiem, że "docieranie silnika" było stosowane już w lokomotywach i parostatkach więc ze 150 lat temu i ja dla bezpieczeństwa wolę trzymać się sprawdzonych metod.

Teoretycznie potrzeby nie ma ale to tzw. "dobry zwyczaj", jak wyciaganie wtyczki listwy przeciwprzepieciowej komputera w czasie burzy. Niby nic nie powinno sie stac ale przezorny zawsze...

Obecnie tolerancje i pasowania wspolpracujacych elementow sa tak dokladne, ze teoretycznie pojazd mozna od samego poczatku eksploatowac normalnie. Aczkolwiek: niedorobki sie zdarzaja, wiec unikanie "wchodzenia na czerwone pole" obrotomierza przez pierwsze 1000 [km] i wymiana oleju po pierwszym tysiacu przebiegu to dobre przyzwyczajenia. Mniej-wiecej z tego samego wzgledu (zapobieganie hipotetycznym reklamacjom "a noz-widelec") niektorzy producenci wola dmuchac na zimne i nadal zalecaja podobne praktyki.


Fabricati Diem, Pvnc!
09-10-2012 23:33 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Obecnie tolerancje i pasowania wspolpracujacych elementow sa tak dokladne, ze teoretycznie pojazd mozna od samego poczatku eksploatowac normalnie. Aczkolwiek: niedorobki sie zdarzaja, wiec unikanie "wchodzenia na czerwone pole" obrotomierza przez pierwsze 1000 [km] i wymiana oleju po pierwszym tysiacu przebiegu to dobre przyzwyczajenia. Mniej-wiecej z tego samego wzgledu (zapobieganie hipotetycznym reklamacjom "a noz-widelec") niektorzy producenci wola dmuchac na zimne i nadal zalecaja podobne praktyki.

Mam wrażenie, że coraz mniej ludzi obchodzą takie dobre przyzwyczajenia jak wymiana oleju po pierwszym tysiącu kilometrów. Zresztą trudno się dziwić, dzisiaj samochody to w dużej mierze, takie jednorazówki.

Zastanawiam się, jak dobrze pasowały do siebie elementy w silniku takiego Mercedesa W123. O tym samochodzie mówiło się, że po 100 000 km jest zaledwie "dotarty", nie tak jak te nowsze.
09-10-2012 23:49 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Zastanawiam się, jak dobrze pasowały do siebie elementy w silniku takiego Mercedesa W123. O tym samochodzie mówiło się, że po 100 000 km jest zaledwie "dotarty", nie tak jak te nowsze.

Ta pani potwierdza
motoryzacj(*)-jednym-oleju-i-jezdzi,1546529
Artur@R (7115 punktów)
"Docieranie silnika" samochodów czy to diesla czy benzynowych to - prehistoria.
Związane to było z jakością materiałów i dokładnością wykonania (tolerancjami).
Rzeczywiście wymagało to początkowego łagodnego traktowania ze względu na "dopasownie" się cylindrów, tłoków, pierścieni uszczelniających, gniazd zaworowych itd. Z tego tez powodu zalecano pierwsza wymianę oleju po 1000km -ze względu na możliwe powstanie zanieczyszczeń (opiłki metalu, itp).
Dzisiejsze silniki wykonane są z materiałów i w tolerancjach "kosmicznych" (mikronowych) - żadne "docieranie" nie jest potrzebne, a świadczy o tym zalecenie pierwszej wymiany oleju po 15-20 tysiącach km!!

Ten swoisty "test" należy raczej traktować -IMO- jako próbe wyeliminowania "ukrytych" usterek montażowych i wad materiałowych..
To samo jest robione w kabinach testowych silników.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
09-10-2012 19:14 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Dzisiejsze silniki wykonane są z materiałów i w tolerancjach "kosmicznych" (mikronowych) - żadne "docieranie" nie jest potrzebne, a świadczy o tym zalecenie pierwszej wymiany oleju po 15-20 tysiącach km!!

Nie zawsze. Np Honda ma pierwszą wymianę po 1000 km.
09-10-2012 19:30 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>Nie zawsze. Np Honda ma pierwszą wymianę po 1000 km.<
Możliwe...tym gorzej dla Hondy i jej użytkowników.
PS.
Pracuje w fabryce silników diesla co nie znaczy, że wiem wszytko

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
09-10-2012 20:58 
 Ocena 1 na 1
slik (20011 punktów)
>Nie zawsze. Np Honda ma pierwszą wymianę po 1000 km.
Suzuki ma podobnie - po 1 tysiącu kilometrów, albo 2 miesiącach
09-10-2012 21:42 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Nie zawsze. Np Honda ma pierwszą wymianę po 1000 km.
>Suzuki ma podobnie - po 1 tysiącu kilometrów, albo 2 miesiącach
>
W ciężarówce na długich dystansach (np jazda po Europie) 90 000 km pierwsza wymiana.
Zawsze mnie to wprawiało w zdumienie, owszem dolewki były. Ale przy 1000 w osobówce ech.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Piramidalna bzdura. Wyjasnienie na stronie jest bezsensowne, poniewaz:

a) Pierscienie sa umocowane w wycieciach tloka, wiec sila rzeczy poruszaja sie posuwiscie-zwrotnie wzgledem tulei cylindrowych. Powierzchnia tulei cylindrowej po procesie honowania (gladzenia) posiada fakture wielokrotnych krzyzujacych sie linii srubowych. Ergo: zeby - jak za dana strona internetowa - pierscienie "dopasowaly" sie musialyby teoretycznie wykonywac synchroniczny wzgledem suwow tloka ruch oscylacyjno-rotacyjny. To raz.

b) Dwa: wzgledem ktorej linii srubowej powinny oscylowac? Prawo-, czy lewoskretnej?

c) Strona zaleca "cisniecie" gazu, zeby pierscienie "dopasowaly" sie do faktury, zanim ta zniknie pod wplywem eksploatacji. Czysto teoretycznie, nawet jesli faktycznie "dopasowywalyby" sie do tejze faktury, ta - jak a priori zauwazono - sama sie zuzywa i znika (sic)!

d) Autor strony kladzie nacisk zwlaszcza na docieranie silnikow wyczynowych. W silnikach wyczynowych tulei cylindrowych w ogole sie nie honuje, tylko dogladza obrobka przetloczno-scierna. Wiec po czwarte - bzdura.

Student inzynierii samochodowej, milo mi doradzic.

P.S. Przepraszam za brak polskich znakow (a takze dosc dluga nieobecnosc na forum): problem natury sprzetowej, jestem w trakcie frustro... ekhm, usuwania.

EDIT: Ad d) - pardon, skrot myslowy. Owszem, honuje sie, ale obrobka wykanczajaca jest obrobka przetloczno-scierna, wiec charakterystyczna faktura honowania jest scierana i zastepowana wrecz "lustrzana" powierzchnia.


Fabricati Diem, Pvnc!
Arkadiusz_O (317 punktów)
>Piramidalna bzdura. Wyjasnienie na stronie jest bezsensowne, poniewaz:
>a) Pierscienie sa umocowane w wycieciach tloka, wiec sila rzeczy poruszaja sie posuwiscie-zwrotnie wzgledem tulei cylindrowych.

Ponoć teraz trendy staje się umieszczenia tłoka nie w cylindrze a w rurze wydechowej ?

A.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365