Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hipermarkety i plecaki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-06-2008 00:00sztejkat (4743 punktów)Hipermarkety i plecaki
Ocena 7 na 7
Pewnie jestem dziwny. Bo w sumie to drobiazg.

Jestem pieszym. To znaczy, że także na zakupy chodzę pieszo. Kupuję towary w różnych sklepach i pakuję do plecaka. Jak to zakupy.

W moim mieście na wejściu do wielu marketów wiszą napisy w rodzaju: "plecaki i torby prosimy pozostawiać w depozycie", "prosimy o nie wnoszenie przedmiotów możliwych do zakupienia w sklepie" itp.

Niby nic, tak się jednak niefortunnie składa, że gdzieś tak co piątą wizytę w sklepie kończę odbijając się od ochroniarza - "z plecakiem nie wpuszczamy". Ot, taka moja fanaberia - plecak jest MÓJ i nie widzę powodów, dla których musiałbym bym go oddać na przechowanie.

No, z jakiego powodu?!

Nie wiem, ale zdaje się dlatego, że zdaniem ochrony KRADNĘ.

Niby nic wielkiego - w sumie co mi szkodzi, prawda?

Nie mogę jednak pogodzić się z domniemaniem złodziejstwa z mojej strony. Jeszcze nie wszedłem do sklepu, a już prosi się mnie o PRZYZNANIE się do kradzieży. Bo jak inaczej traktować skłanianie mnie do dobrowolnego bądź to oddania na przechowanie, bądź zafoliowania, obetykietkowania itp. potencjalnego narzędzia wynoszenia towaru ze sklepu, tudzież potencjalnego obiektu kradzieży?

"Proszę schować mój plecak, bo inaczej nie powstrzymam się od kradzieży i wypakuję go towarem ze sklepu" ?

Domniemanie winy drażni mnie, ale jest bądź co bądź zrozumiałe. Jednak droga wybrana do ochrony sklepu przed stratami jest co najmniej fatalna - ochrona chroni sklep przed kradzieżami, przerzucając pracę bezpośrednio na mnie. To ja muszę wykonać działania zapobiegawcze przed potencjalnymi MOIMI kradzieżami (tj. oddać plecak). To ja ponoszę ryzyko strat finansowych i moralnych związanych z ewentualną utratą zdeponowanego bagażu.

A prawidłowo - to ochrona powinna mnie obserwować i uniemożliwić lub wykryć kradzież.

Wreszcie, pisząc "prosimy o nie wnoszenie przedmiotów możliwych do zakupienia w sklepie" przyjmuje się domniemanie, że POSIADANIE towaru takiego samego jak oferowany w sklepie, jest poważną poszlaką uprawniającą do zarzucenia kradzieży. Oczekuje się też ode mnie szczegółowej znajomości oferty sklepu (prośbie takiej powinna bowiem towarzyszyć lista towarów).

W zasadzie to do Tesco powinienem wchodzić boso i bez majtek w końcu bądź co bądź tamże je kupiłem.

Moim zdaniem posiadanie przedmiotu identycznego ze znajdującym się w sklepie NIE JEST dowodem kradzieży.

Jednak szczyt paranoi przebiło kierownictwo Carefour. Do powyższych tabliczek dodano brak wydawanych w kasie darmowych toreb foliowych zastępując je płatnymi torbami wielorazowymi. Efekt - by być w 100% w zgodzie z ich uprzejmymi prośbami powinienem pozostawić plecak w depozycie, i albo pobiec na parking po wózek (2 zł depozytu), albo zakupić przy kasie KAŻDORAZOWO wielorazową torbę. Jak inaczej mam bowiem przetransportować towar z kasy do znajdującego się w depozycie plecaka?

Tak więc jak na razie włażę z plecakiem a próby kontroli przy wyjściu kwituję żądaniem cytatu odpowiednich ustaw i prośbą o wezwanie policji. Jak na razie tylko raz, i skutecznie - przepraszamy, do widzenia. Na żądania na wejściu - pytaniem o odpowiedzialność materialną (z kwotą) i zwykle "do widzenia, jest wiele innych sklepów".


Po tym przydługim użalaniu się, prośba o opinię:

- świruję waszym zdaniem?
- czy sklep to miejsce publiczne, pod względem zasad swobodnego dostępu? Klub to to raczej nie jest. Czy można doń limitować dostęp?
- czy ktoś zna podstawy prawne dla takich działań ochrony?
- czy ktoś pomyślał, co może być w plecaku oddanym do depozytu (porównaj z procedurami na lotniskach/dworcach itp, ze szczególnym uwzględnieniem lichutkiej konstrukcji szafek depozytowych i ich strategicznej lokalizacji)?

Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka.

P.S.
Moim zdaniem normalność składa się z drobnych kawałków malutkich normalności. I uważam, że stan obecny zdecydowanie normalnym kawałkiem nie jest.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maurys (86 punktów)
>Po tym przydługim użalaniu się, prośba o opinię:
> - świruję waszym zdaniem?
> - czy sklep to miejsce publiczne, pod względem zasad swobodnego dostępu? Klub to to raczej nie
>jest. Czy można doń limitować dostęp?
> - czy ktoś zna podstawy prawne dla takich działań ochrony?
> - czy ktoś pomyślał, co może być w plecaku oddanym do depozytu (porównaj z procedurami na
>lotniskach/dworcach itp, ze szczególnym uwzględnieniem lichutkiej konstrukcji szafek depozytowych i
>ich strategicznej lokalizacji)?
>Pozdrawiam,
> Tomasz Sztejka.
>P.S.
> Moim zdaniem normalność składa się z drobnych kawałków malutkich normalności. I uważam, że stan
>obecny zdecydowanie normalnym kawałkiem nie jest.

Również uważam że jest to po prostu w pewien sposób debilizm zakładać że każda osoba wchodząca do marketu to złodziej. Ciekawy jest natomiast brak reakcji na kobiece torebki które przecież mieszczą niekiedy praktycznie wszystko od kremów,szminek, tuszy, perfum po praktycznie wszystko co można do takiej torebki zmieścić a poniekąd znaleźć także w markecie. Ja zazwyczaj mam problem z elektroniką którą mam przy sobie (aparat, mp3 itp.) Raczej nie jestem skłonny zostawić sprzętu którego wartość jest znaczna w szafce za 2zł którą można otworzyć śrubokrętem. Jeżeli już wymagana jest taka forma "zabezpieczenia" klienta to market powinien ze swojej strony zapewnić bezpieczeństwo takiej szafki.
Podstaw prawnych nie znam (i oczywiście mogę się mylić) ale myślę że ochrona nie posiada takiego prawa aby odmówić klientowi wejście na teren marketu z plecakiem ewentualnie torbą. Bo niby na jakiej podstawie?
dstr (1474 punktów)
>Ciekawy jest natomiast brak reakcji na kobiece torebki które przecież mieszczą niekiedy praktycznie wszystko od kremów,szminek, tuszy, perfum po praktycznie wszystko co można do takiej torebki zmieścić a poniekąd znaleźć także w markecie.

To zakrawa na dyskryminację ze względu na płeć. Można byłoby się więc domagać, aby podobnemu traktowaniu zostały poddane wszystkie panie z torebkami w sklepie...

Trzeba byłoby zrobić badanie - posłać do sklepu grupę kontrolną (także mężczyzn z torebkami i panie z plecakami). Sądzę, że plecaki byłyby +- równo dyskryminowane bez względu na płeć posiadacza. Ale torebki... Hmmm... To już mógłby być dowód w sprawie.
Maurys (86 punktów)

>To zakrawa na dyskryminację ze względu na płeć. Można byłoby się więc domagać, aby podobnemu traktowaniu zostały poddane wszystkie panie z torebkami w sklepie...

A może po prostu w takich sklepach zakłada się że panie kradną statystycznie rzadziej niż mężczyźni..
dstr (1474 punktów)
>>To zakrawa na dyskryminację ze względu na płeć. Można byłoby się więc domagać, aby podobnemu traktowaniu zostały poddane wszystkie panie z torebkami w sklepie...
>A może po prostu w takich sklepach zakłada się że panie kradną statystycznie rzadziej niż mężczyźni..
Na tym też polega dyskryminacja. Jeżeli np. w firmie dać wszystkim mężczyznom wyższe podwyżki niż kobietom (bo szef zakłada, że mężczyźni lepiej pracują), to od razu podniósłby się krzyk i wołanie o pomstę do nieba.
Gosia (9452 punktów)

> Ciekawy jest natomiast brak reakcji na kobiece torebki które przecież mieszczą niekiedy praktycznie wszystko od kremów,szminek, tuszy, perfum po praktycznie wszystko co można do takiej torebki zmieścić a poniekąd znaleźć także w markecie.

A wózki dziecięce? Tam to dopiero można napchać różności.
Maurys (86 punktów)
>A wózki dziecięce? Tam to dopiero można napchać różności.

Fakt tu jest dopiero pole do popisu. Niezależnie od tego kto z czym wchodzi kobieta z torebką/plecak/wózek, mężczyzna z plecakiem/torebką/wózkiem jeżeli nosi się z zamiarem żeby coś ukraść to i tak będzie tego próbował nawet jeśli wejdzie w samym stroju kąpielowym.
piątek (1035 punktów)
A na takiej, że jak właściciel sklepu zażyczy sobie że wchodzimy do nie go tylko na rękach to tak ma być, a jak nie pasuje to nie wchodzisz, Bo to jest własność prywatna , mogą narzucać warunki jakie chcą a jak nie chcesz nie wchodzisz. Prawnie z takim problemem nie macie żadnych szans.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Jeżeli nie podoba Ci się traktowanie w marketach to ich unikaj. Są przecież inne sklepy! Przy okazji dasz zarobić Polakom.
29-06-2008 01:06 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
I w zasadzie tak to się najczęściej kończy.

Jednak trudno, biorąc pod uwagę coraz mniejszą i mniej atrakcyjną ofertę sklepów osiedlowych. A w szczególności ich godziny pracy.

Podniosłem ten wątek jednak nie po to by zapytać co JA mam zrobić, lecz głównie po to by dowiedzieć się CZY TYLKO MI to przeszkadza?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> - świruję waszym zdaniem?
Sklepy mają swoje racje, ale biada nam, jeśli nie będziemy się sprzeciwiać...

> - czy sklep to miejsce publiczne, pod względem zasad swobodnego dostępu?
Trudno coś znaleźć, może to?

> - czy ktoś zna podstawy prawne dla takich działań ochrony?
Prawie nic nie ma.

> - czy ktoś pomyślał, co może być w plecaku oddanym do depozytu
Śmierdząca ryba?
.
29-06-2008 02:00 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Osnowie: Jeśli nie stać cię na zwykłą oryginalność, to nie sil się na nią, bo świrujesz bardziej, niżeli Tomasz.

   Tomaszowi: to może śmieszne, ale żaden sklep nie jest miejscem publicznym w rozumieniu ustawy o powszechnym dostępie do takich miejsc. Stanowi wydzieloną własność prywatną, co skutkuje prawem do tego, by właściciel decydował, kto może na jego teren wejść, a kto nie może. Skrajny wniosek jest taki, że nawet tabliczka z napisem "Jude verboten", wisząca na sklepie, byłaby uprawniona, gdyby nie całkiem inny przepis.

   Konkretnie zaś, zakaz wchodzenia np z psami, ma podobną podstawę prawną, gdyż psów prawo nie chroni tak, jak rasy, narodowości i wyznania.

   Inną sprawą jest fakt, iż wpuszczenie klienta na swój teren, połączone z domniemaniem jego nieuczciwości, stanowi mocną podstawę do wytoczenia właścicielowi sprawy sądowej o zadośćuczynienie za straty moralne.

   O ile wiem, nikt jednak dotąd podobnej sprawy nie wytaczał.
.
29-06-2008 08:52 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   wpuszczenie klienta na swój teren, połączone z domniemaniem jego nieuczciwości, stanowi mocną podstawę
To by znaczyło, że właścicielom hipermarketów odmawia się wolności domniemywania.
.
29-06-2008 12:25 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>   wpuszczenie klienta na swój teren, połączone z domniemaniem jego nieuczciwości, stanowi mocną podstawę
>To by znaczyło, że właścicielom hipermarketów odmawia się wolności domniemywania.

Skądże znowu. Domniemywać sobie właściciel marketu może - i na tej podstawie zatrudnia ochroniarzy. Ale za publiczny zarzut, bądź czyn wynikający z domniemania ląduje się (albo może - powinno się lądować) przed sądem w charakterze oskarżonego o zniesławienie.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>To by znaczyło, że właścicielom hipermarketów odmawia się wolności domniemywania.

   Czy ty musisz dziury szukać nawet z zacerowanej skarpetce?
.
29-06-2008 20:31 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
www.wspol.edu.pl/pci/base/pci_odpview.php?id=58
Cytat:

Miejsce publiczne to miejsce ogólnie dostępne. Może nim być miejsce, do którego wstęp ma każdy bez ograniczeń, np. ulica, plac, park, sklep, jak również miejsce wymagające posiadania określonej karty wstępu (biletu, zaproszenia), np. kino, stadion sportowy, tramwaj[8], czyli miejsce dostępne dla bliżej nieokreślonej liczby osób[9]. Podobnie pojęcie to określa A. Marek podając, że jest nim miejsce dostępne większej i nieoznaczonej liczbie osób[10]. M. Sosnowska, opierając się na doktrynie oraz orzecznictwie SN, wyjasnia: "Miejsce publiczne to takie, do którego mają dostęp osoby indywidualnie i liczbowo nieokreślone. Nie będzie nim cela więzienna czy zamknięte pomieszczenie, do którego nikt postronny nie ma wstępu, będzie to natomiast jadalnia, dziedziniec, czy klatka schodowa"[11]. Zdaniem S. Dałkowskiego, kwestia znaczenia pojęcia "miejsce publiczne" została ostatecznie wyjaśniona w wyroku SN z dnia 9.11.1971 r., VKRN 219/71, OSNPG 1972, nr 2, poz. 25, gdzie przyjęto, że za "miejsce publiczne" uważa się każde miejsce dostępne dla nieokreślonej liczby osób[12].


Mógłbyś mi przybliżyć (na przykład podając tytuł) ustawę o której wspominasz? Chętnie przeczytam.

Choć z tego tutaj rozmowy.onet.pl/artykul.html?ITEM=1162304&OS=65728 wynika, że zapewne masz rację.

Czyli zostaje mi przy wchodzeniu albo pokornie plecaczek do depozytu albo do widzenia.

No cóż.


Tomasz Sztejka
29-06-2008 20:06 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
(...)
>> - czy ktoś pomyślał, co może być w plecaku oddanym do depozytu
>Śmierdząca ryba?
>.

Ładunek wybuchowy.

Cztery rundki do sklepu i nazad i masz w depozycie, zwykle naprzeciw ruchliwego miejsca jakieś 75 kg materiału wybuchowego.

Takie założenia obowiązują służby ochrony na lotniskach.

A jako że lotniska są zabezpieczone dobrze, to drugimi względem ilości przewijającej się ludności, kandydatami to zamachu bombowego są właśnie hiper markety.


Tomasz Sztejka
wedzik (2 punktów)
Ja wchodzę do mojego ulubionego marketu ZAWSZE z plecakiem pakuje wszystko co mam kupić do niego. Z takim pełnym plecakiem chodzę po sklepie a na koniec wysypuje wszystko do przeliczenia na taśmę. Nigdy nie miałem żadnych problemów, obsługa jest miła i uśmiechnięta Pewnie wyda się to dziwne ale tak tu już jest tu w Szkocji...
Może być normalnie wszystko zależy od ludzi. Dodam jeszcze że w Tesco są kasy samoobsługowe gdzie sam "wbijam" na kasę towary które kupuje i też jakoś nie ma problemów. Mógłbym wynosić ze sklepów ale jakoś mi to jeszcze przez myśl nie przeszło.
W Polsce to się pewnie nieprawdopodobne wydaje.
29-06-2008 09:04 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> tak tu już jest tu w szkocji...
>W polsce to się pewnie nieprawdopodobne wydaje.
Tak już jest tu, w Polsce, co się pewnie wydaje nieprawdopodobne w Szkocji, że się te nazwy zaczyna dużą literą.
.
29-06-2008 12:18 
 Ocena 1 na 1
Interek (1162 punktów)
W Niemczech jest dość podobnie, można robić zakupy (przynajmniej w Aldi i Rewe) w plecaku, kartonie, torbie czy reklamówce i nikt się nie czepia. O pozostawienie torby zostałem poproszony jedynie w Media Markcie, wyraziłem swoje zdziwienie i ochroniarz wyjaśnił mi, że to dla mojego bezpieczeństwa, bo zawsze mogę coś mieć nieświadomie w tej torbie, co może się znajdować w asortymencie sklepu (wówczas może się pojawić podejrzenie o kradzież); ktoś "nieżyczliwy" może też włożyć jakiś produkt do mojej torby, etc. Może to lekka przesada, ale coś w tym jest.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
świruję waszym zdaniem?

I tak i nie. Bardziej nie niż tak.
Cytat:
czy sklep to miejsce publiczne, pod względem zasad swobodnego dostępu? (...) Czy można doń limitować dostęp?

Można "limitować" jak przebywanie na kazdym terenie chronionym. Ochrona ma prawo sprawdzić, czy mamy prawo przebywać na terenie obiektu a jeśli nie mamy(plecak) wyprosić.
Cytat:
czy ktoś zna podstawy prawne dla takich działań ochrony?

Ustawa o ochronie osób i mienia z 97 roku.

    Często łażę z plecakiem do sklepów. Jeszcze nigdy ochroniarz nie zabronił mi wejść. Raz chciał przeszukać, ale odmówiłem, chciał wzywać policje, ale podszedł inny ochroniarz(pewnie wyższy rangą), przeprosił i życzył miłego dnia...
Cały myk na tym polega, żeby wejść - z wyjściem uczciwy obywatel nie ma żadnego problemu(jak nic nie zapiszczy, nie nagra się etc.). Napisy typu:"prosimy nie wchodzić z plecakami" do niczego nie zobowiązują - można olać.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Ustawa o ochronie osób i mienia z 97 roku.

   Radzę przeczytać raz jeszcze, łącznie z nowelizacjami tyczącymi służby ochrony.
.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
   Radzę przeczytać raz jeszcze, łącznie z nowelizacjami tyczącymi służby ochrony.

Może jakieś szczegóły? Gdzie się pomyliłem? Czytałem w wersji ujednoliconejz 2006 roku.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
29-06-2008 22:01 
 Ocena-1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Czytałem w wersji ujednoliconejz 2006 roku.

   Bardzo dobrze.
.
29-06-2008 20:14 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Mnie zatrzymują gdzieś tak co piąty raz.


Nie pomaga ani garnitur, ani łachy.

Muszę mieć jakąś zakazaną mordę, czy jak?

Co do limitowania dostępu osób uprawnionych.

Czy w takim wypadku zasady kto jest uprawniony nie powinny być umieszczone w widocznym miejscu? Czy zasadne jest stwierdzanie o nieuprawnieniu do przebywania bez ustalenia tożsamości?

Tomasz Sztejka
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Czy w takim wypadku zasady kto jest uprawniony nie powinny być umieszczone w widocznym miejscu?

Być może, ale to nie jest już działka ochroniarzy, a placówki która uprawnienia nadaje. I nie w widocznym, tylko w dostępnym - sprawdź w informacji. trudno wymagać, żeby market wykorzystywał ściany zamiast na reklamy na jakieś pierdoły które przeczyta jedna na tysiąc osób.
Cytat:
Czy zasadne jest stwierdzanie o nieuprawnieniu do przebywania bez ustalenia tożsamości?

Oczywiście - jeżeli plecaka wnosić na teren sklepu nie wolno, to plecak jest podstawą do wyproszenia a nie tożsamość.
A co do legitymowania - legitymować może tylko licencjonowany pracownik ochrony, a takich jest zazwyczaj jedna, dwie sztuki na sklep - reszta to plankton(pracownicy firmy ochroniarskiej) - manekiny które tylko sprawiają wrażenie, że ochrona jest w pobliżu - ich rola polega na zagadnięciu delikwenta, żeby prawdziwy ochroniarz zdążył dotrzeć na miejsce i przejął sprawę.
Także wyprosić ze sklepu może tylko pracownik ochrony(a nie plankton) i przed tym musi się przedstawić z imienia i nazwiska.
Jeszcze dwa linki:
1. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 18 listopada 1998 r. w sprawie szczegółowego trybu działań pracowników ochrony, podejmowanych wobec osób znajdujących się w granicach chronionych obiektów i obszarów (Dz. U. z 1998 r. Nr 144, poz. 933).
2. Prawa i obowiązki pracownika ochrony, czyli ustawa i rozporządzenie w pigułce.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
30-06-2008 20:45 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Dzięki za wypowiedź.

Piszę o tym ustalaniu tożsamości, zasadach itp. dlatego, że zawsze mam problem z, jak to określam "domyślnymi" zasadami. Z tym, że rozróżniam zakazy i nakazy od pobożnych życzeń. I z tym, że mam pedantyczny stosunek do własności prywatnej - co nie moje, bez pozwolenia nie dotykam.

Mogę przestrzegać niemal dowolnych zasad. Jednak bym mógł to robić muszą one mieć pewne cechy:
- muszą być poznawalne, ergo, muszę mieć możliwość zapoznania się z nimi w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do ich treści ZANIM znajdę się w ich obszarze oddziaływania;
- muszą być przestrzegalne, innymi słowy żądania w nich postawione muszą być możliwe do przestrzegania (zakaz wnoszenia towaru możliwego do zakupienia w sklepie, bez udostępnienia aktualnej listy towarów, możliwy do przestrzegania nie jest);
- musi być jasno określony obszar jaki obejmują i wejście w obszar ich oddziaływania musi być jasno oznaczone.

Zasady ustalane obecnie w sklepach nie mają żadnej z tych cech. O wszystkich specyficznych "zasadach" i "regulaminach" zawsze dowiaduję się wyłącznie od pracowników ochrony.

Dawne "Zakaz picia w obrębie sklepu", "Osób nietrzeźwych nie obsługuje się" były jasne i jasno postawione. Parkowe regulaminy takoż.

Jasnym jest, że pracownik ochrony musi pilnować, by na chronionym terenie były przestrzegane ustalone zasady. Muszą one jednak być ustalone, a więc osoby przebywające na tym terenie muszą być z nimi zaznajamiane i to w sposób jasny i nie stawiający wątpliwości co do tego co jest zasadą, a co uprzejmą prośbą.

Co do wykorzystywania ścian na regulamin zamiast na reklamy - nie mogę się z Tobą zgodzić. Ta jedna na tysiąc, to właśnie ta osoba, która CHCE przestrzegać zasad. I, paradoksalnie, nie umieszczając ich w widocznym miejscu, pozbawia się ją tej możliwości.

Pozdrawiam.

Tomasz Sztejka
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Mogę przestrzegać niemal dowolnych zasad. Jednak bym mógł to robić muszą one mieć pewne cechy:
- muszą być poznawalne, ergo, muszę mieć możliwość zapoznania się z nimi w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do ich treści ZANIM znajdę się w ich obszarze oddziaływania;

Oczywiście, że masz taką możliwość - pracownicy informacji z pewnością chętnie podzielą się wiedzą, i to zanim wejdziesz na teren marketu.
Cytat:

- muszą być przestrzegalne, innymi słowy żądania w nich postawione muszą być możliwe do przestrzegania (zakaz wnoszenia towaru możliwego do zakupienia w sklepie, bez udostępnienia aktualnej listy towarów, możliwy do przestrzegania nie jest);

Czepiasz się - w każdych przepisach jest taka luka na domyślność - bo musieliby codziennie regulamin zmieniać, zresztą to chyba jest tylko prośba, a nie punkt regulaminu - ot dla ułatwienia życia ochronie i pracownikom...
Cytat:
- musi być jasno określony obszar jaki obejmują i wejście w obszar ich oddziaływania musi być jasno oznaczone.

Jest jasno wyznaczony - od bramek przy wejściu do bramek przy wyjściu/ na pasażu, ogólnie teren sklepu(to ważne z którą opcją mamy do czynienia - warto się upewnić!)
Cytat:
Zasady ustalane obecnie w sklepach nie mają żadnej z tych cech. O wszystkich specyficznych "zasadach" i "regulaminach" zawsze dowiaduję się wyłącznie od pracowników ochrony.

To tylko Twoja wina - nikt nie zabrania iść i się dowiedzieć - to tak jak narzekać, że od policjanta się dowiadujesz, że nie wolno 120/h po mieście jeździć... Policja i ochrona są od egzekwowania przepisów, a nie od nauczania.
Cytat:
Jasnym jest, że pracownik ochrony musi pilnować, by na chronionym terenie były przestrzegane ustalone zasady. Muszą one jednak być ustalone, a więc osoby przebywające na tym terenie muszą być z nimi zaznajamiane i to w sposób jasny i nie stawiający wątpliwości co do tego co jest zasadą, a co uprzejmą prośbą.

jw. Przepisy poznawać masz sam, nikt nie ma obowiązku nauczania ich, wiesz, że nieznajomość prawa szkodzi, a co z tym zrobisz, to już tylko Twoja sprawa.
Cytat:
Co do wykorzystywania ścian na regulamin zamiast na reklamy - nie mogę się z Tobą zgodzić. Ta jedna na tysiąc, to właśnie ta osoba, która CHCE przestrzegać zasad. I, paradoksalnie, nie umieszczając ich w widocznym miejscu, pozbawia się ją tej możliwości.

Oj idealista... Nie dociera do Ciebie, że sklepy mają nieco inny system wartości? Cel sklepu to SPRZEDAŻ. Jeżeli na tysiąc osób przechodzących pod ścianą pięćdziesiąt kupi reklamowany produkt, to bardziej opłaca się reklama niż regulamin który przeczyta jeden matoł od plecaka, Twoje przestrzeganie przepisów nie generuje zysku - jesteś zupełnie nieistotny . Co więcej, warto nawet dziesięciu z plecakami wygonić, jeżeli pięć razy tyle(pokornych owieczek nie generujących problemów) kupi reklamowany produkt.


Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
sztejkat (4743 punktów)
Oczywiście, że się czepiam

I oczywiście, że idealista.

I oczywiście, że nie jestem dość domyślny, by domyślać się domyślnych przepisów.

Co do przykładu 120km/h - są znaki, ich wygląd i znaczenie są zawarte w publicznie i ogólnie dostępnych przepisach ustalonych na zasadzie umowy społecznej. I wydaje mi się, że można się z nimi zapoznać PRZED wejściem w ich strefę oddziaływania.

Ech, czuję się sprowokowany do zdobycia regulaminu związanego z przebywaniem na terenie hipermarketu.

Pozdrawiam

Tomasz Sztejka
stilgar (7322 punktów)
Heh, w zeszlym roku zalozylem identyczny watek... tylko nie pamietam, czy na tym forum tez

Zabranianie wchodzenia z plecakami do sklepu jest tym bardziej dziwne, ze panie z torebkami (a czesto torbami...) wchodza bez problemow...
darlove (2804 punktów)
Widzisz, żyjesz w Polsce, więc domniemanie winy jest oczywiste i uzasadnione - to pozostałość z czasów komuny, gdzie bycie złodziejem traktowane było z estymą, bo kradziono nie Ojczyźnie, a znienawidzonej komunie; ten naród po prostu taki jest, że jeśli jest okazja, to złodziej się znajdzie, zatem uzasadnione jest w tym przypadku dmuchanie na zimne. Ja żyję w Londynie, wchodzę do każdego marketu także z plecakiem, albo siatkami z innych sklepów, ale jeszcze mi się nie zdarzyło, aby mnie ktoś z ochrony zatrzymał. Co więcej, byłem świadkiem pościgu ochroniarzy za gościem z plecakiem, ale widocznie zdarza się to tak rzadko, że nie ma potrzeby wprowadzać polskich środków. Ale kto wie... Polactwa tutaj dużo, więc być może pewnego dnia i ja będę musiał złożyć mój plecak...

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
29-06-2008 20:37 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Smutno mi czytać takie wypowiedzi.

Tomasz Sztejka
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Pewnie jestem dziwny. Bo w sumie to drobiazg.
>Jestem pieszym. To znaczy, że także na zakupy chodzę pieszo. Kupuję towary w różnych sklepach i
>pakuję do plecaka.
Chwała naszym bliźnim. Pakują zakupy do wszystkich możliwych miejsc i nie chcą płacić. W efekcie, jak się wrzuci granat do szamba, to opryska również tych niewinnych. Masz do czynienia ze skutkiem a nie z przyczyną.
---
Włożenie plecaka do szafki (o ile jest wystarczająco duża nie jest problemem). To może wkurwiać (przepraszam za kolokwializm) ale nie wynika z mentalności obsługi sklepu tylko z mentalności naszych rodaków.
Pozdrawiam serdecznie.
JATO.


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
29-06-2008 20:35 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Nie mam nic przeciwko ochroniarzowi sunącemu za mną krok w krok, jak to drzewiej bywało. Ja kupuję, on wykonuje swoją pracę.

Jednak bardzo drażni mnie to, że w układzie jaki dziś obserwuję to na mnie przenosi się zadania ochrony - oddając plecak, przyznając, że nie mam przy sobie kontrowersyjnego towaru, wykonuję część pracy ochrony.


Tomasz Sztejka
29-06-2008 22:20 
 Ocena 4 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Masz do czynienia ze skutkiem a nie z przyczyną.
>
Uważa Pan, że na wszelki wypadek, można naruszać godność osobistą, to ja na wszelki wypadek powiedziałbym Panu coś, za co dostałbym bana, już nie na trzy dni, ale co najmniej na trzy miesiące.
Adam Barycki
30-06-2008 13:05 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>Masz do czynienia ze skutkiem a nie z przyczyną.
>>
>Uważa Pan, że na wszelki wypadek, można naruszać godność osobistą, to ja na wszelki wypadek powiedziałbym Panu coś, za co dostałbym bana, już nie na trzy dni, ale co najmniej na trzy miesiące.
>Adam Barycki

--- Bardzo prosimy, Panie Adamie, o te wypowiedz. Bynajmniej nie dlatego, ze dostalby pan bana... lecz z checi poznania panskiego, jakze cennego, punktu widzenia.

Wlasciwie... cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
30-06-2008 20:19 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>>Masz do czynienia ze skutkiem a nie z przyczyną.
>>
>Uważa Pan, że na wszelki wypadek, można naruszać godność osobistą, to ja na wszelki wypadek powiedziałbym Panu coś, za co dostałbym bana,
Może zatem na wszelki wypadek niech Pan nie mówi.
Słonimski kiedyś powiedział: "Jak nie wiem jak mam się zachować, na wszelki wypadek zachowuje się przyzwoicie". Proponuje przemyśleć.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
30-06-2008 21:20 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Proponuje przemyśleć.
>
Pan, uznający za właściwe pozbawianie człowieka godności, nazywa to przyzwoitością. Ja nieprzyzwoicie się zachowuję, broniąc tej godności. Proponuje mi Pan, przemyśleć, ale co. Czy to jest jakaś propozycja handlowa? Nie będę Pana krytykował, a Pan nie będzie mi stawiał minusów, jak wyżej. Minusy, to argument jak najbardziej racjonalny, godny członka PSR i stawiaj ich sobie Pan ile chcesz, bo i tak nic innego nie masz do powiedzenia.
Adam Barycki
03-07-2008 19:05 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Pan, uznający za właściwe pozbawianie człowieka godności, nazywa to przyzwoitością. Ja nieprzyzwoicie się zachowuję, broniąc tej godności. Proponuje mi Pan, przemyśleć,
Proponuję aby Pan przemyślał sposób wypowiadania się. Mogę również "jak dla słabych".
Sposób wypowiedzi stawia Pana w rzędzie ochroniarzy, z których zachowaniem usiłuje Pan walczyć. Ochroniarze wykonują swoją robotę. Pan nie musi. Proszę zadbać o godność Pana interlokutorów. Proszę również o czytanie ze zrozumieniem.
Pozdrawiam.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
03-07-2008 20:56 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Proszę zadbać o godność Pana interlokutorów.
>
Jeżeli ktoś się godzi na poniżanie swojej godności, a nawet nie odczuwa potrzeby jej zachowania, to w czym widzi jej naruszenie przeze mnie? Czyżby to jakaś specjalna kategoria racjonalizmu, sortowana według własnego widzimisię?
Adam Barycki
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Jeżeli ktoś się godzi na poniżanie swojej godności, a nawet nie odczuwa potrzeby jej zachowania, to w czym widzi jej naruszenie przeze mnie?
Nie znajdujemy się w hipermarkecie. Ponadto prosiłem o czytanie ze zrozumieniem.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Wydaje mi się, że w dotychczasowych wypowiedziach zostały cokolwiek pomieszane pojęcia z różnych dziedzin, także różne gatunkowo. Nie mam zamiaru odnosić się do tego w "naukowy" sposób, wskażę jedynie ich braki.

   Otóż my, czyli klienci, wykazujemy - z jednej strony - wysoce rozwinięte poczucie godności oraz urazy na samą myśl o tym, że ktoś może choćby tylko dopuścić założenie o naszej nieuczciwości. Zarazem - z drugiej strony - chętnie przyznajemy, że wielu jest pośród nas takich, którzy uczciwość traktują jak frajerstwo i upośledzenie. Więcej - przyznajemy, iż jest ich wśród nas coraz więcej.

   Za tym idzie uprawnione z punktu widzenia etycznego, nieuprawnione zaś z punktu widzenia przyznawanego powyżej, czyli praktycznego - żądanie, by każde podejrzenie skierowane w naszą stronę posiadało umocowanie prawne. Jest w tym pewna złośliwość w stosunku do właściciela (czegokolwiek): "broń się, jeżeli potrafisz, bo my ci nie pomożemy".

   Vice versa, ochrona własności świadoma jest owej złośliwości, tkwiącej w niemal każdym z nas, przekonana, iż nawet widząc jawną kradzież nie "doniesiemy" o tym ochronie z tejże właśnie przyczyny.

   Tak więc, zarówno my klienci, jak też ochrona - często "przeginamy pałę", w dodatku zdarza się, że z pełną świadomością. Odmawiamy po prostu z zasady każdej z form wzajemnej współpracy. I tu jest źródło konfliktów.

   Zdajmy sobie sprawę, że traktując ochronę tak, jak traktujemy, czyli z przesadnym poczuciem godności, w gruncie rzeczy pomagamy nieuczciwym, co w sumie działa przeciw nam samym.

   PS. W życiu codziennym ani my z nikim, ani też nikt z nami nie rozmawia, trzymając przepis prawa w dłoni.
.
29-06-2008 22:33 
 Ocena 4 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>trzymając przepis prawa w dłoni. ...
>.
...i dlatego trzeba zlikwidować ustawę zasadniczą, żeby nie przeszkadzała w racjonalnym podejściu do tego i innych problemów. Wtedy będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej.
Adam Barycki
30-06-2008 04:39 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>...i dla tego trzeba...

    dlatego - reszta niezbyt składna, ale ujdzie.
.
30-06-2008 08:11 
 Ocena 3 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>    dlatego
>
Jednak bóg i moderator nade mną czuwają, pozbawiając Cię możliwości torturowania mnie bez końca.
Adam Barycki
PS Ja je dnak nie mogę pozbawić Cię tej przyjemności.
Adam Barycki
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>...i dlatego trzeba zlikwidować ustawę zasadniczą, żeby nie przeszkadzała w racjonalnym podejściu do tego i innych problemów. Wtedy będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej.
Zawsze można jeszcze wprowadzić wolny handel bronią dla wszystkich. Od przedszkolaka po zgrzybiałego starca oraz "od działa do szpilki". A co tam. Po co się rozdrabniać. Stinger'em w ochroniarza. I po bólu.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>   Otóż my, czyli klienci, wykazujemy - z jednej strony - wysoce rozwinięte poczucie godności oraz urazy na samą myśl o tym, że ktoś może choćby tylko dopuścić założenie o naszej nieuczciwości. Zarazem - z drugiej strony - chętnie przyznajemy, że wielu jest pośród nas takich, którzy uczciwość traktują jak frajerstwo i upośledzenie. Więcej - przyznajemy, iż jest ich wśród nas coraz więcej.
>(...)
>   Vice versa, ochrona własności świadoma jest owej złośliwości, tkwiącej w niemal każdym z nas, przekonana, iż nawet widząc jawną kradzież nie "doniesiemy" o tym ochronie z tejże właśnie przyczyny.
>(...)

Nie piszesz o mnie.

Kwestie zaufania muszą być zawsze dwustronne - ja ufam w uczciwość sprzedawcy, sprzedawca ufa w uczciwość moich intencji.

Innej możliwości (ja ufam, kupuję, płacę - on traktuje mnie jak złodzieja) nie widzę. Stąd zdecydowanie odmawiam okazania zaufania (czyli pozostawienia własności w depozycie) wobec okazanego mnie "statystycznie zasadnego" podejrzenia.

Eh,... mam z tym problem. Także ze służbami celnymi i całą tą resztą która, statystycznie słusznie a osobowo fałszywie widzi we mnie zagrożenie.


Tomasz Sztejka
01-07-2008 00:07 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Nie piszesz o mnie.

   Nie wiem, o kim piszę. W każdym razie o nas.

> Kwestie zaufania muszą być zawsze dwustronne (...)

   Właśnie na tym najczęściej się potykamy, gdy jedna ze stron nie chce dostrzec drugiej. Dlatego tak się to waha: raz my jesteśmy górą, raz oni.
.
avenger (463 punktów)

>   Właśnie na tym najczęściej się potykamy, gdy jedna ze stron nie chce dostrzec drugiej. Dlatego tak się to waha: raz my jesteśmy górą, raz oni.

Niektórych nie da się nie dostrzegać i nawet gdy, ty się do nich nie przyznajesz ,Oni przyznają się do ciebie.

barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

> - świruję waszym zdaniem?
>
Tylko wśród otoczenia w którym poczucie godności osobistej jest niezauważalne, co w naszym społeczeństwie jest stanem normalnym. Przeciwstawianie się wszelkim próbom jej naruszania jest trudne i niewdzięczne, bo otoczenie uważa taką postawę za dewiację. Jeżeli jednak Pan z tego zrezygnuje, zejdzie Pan do poziomu hołoty.
Adam Barycki
29-06-2008 23:20 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
Załóż Pan sklep, a najlepiej dużą sieć - pogadamy o złodziejstwie i o sposobach zapobiegania.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
29-06-2008 23:32 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>pogadamy
>
Zlikwiduj Pan Konstytucję i zabezpieczaj się jak chcesz. Powroty do "jaskiń" są zjawiskiem znanym historii. Brak potrzeby wartości zawartych w Konstytucji, wyklucza przynależność cywilizacyjną. Pan się może bez niej obejść, ja nie, więc gadać nie mamy o czym.
Adam Barycki
30-06-2008 00:01 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Jeśli weźmie Pan sobie moją radę do serca, to zapewniam, że będzie o czym rozmawiać. Prawo... Ma Pan wolność wyboru: albo Pan się godzi i kupuje w sklepie, gdzie sprawdzaja plecaki, albo idzie Pan gdzie indziej, gdzie np. nie sprawdzają, to proste. Co więcej, jeśli wszędzie sprawdzają, to zakłada Pan własny sklep i do niego Pan chodzi - tam nie sprawdzają Panu plecaków. To jest wolność wyboru. Dodatkowo, każdy przedsiębiorca ma prawo się zabezpieczać przed np. złodziejstwem (szczególnie w Polsce, gdzie skala piractwa komputerowego... itd., itp.). Jeśli coś nie jest przez prawo zabronione, to - wiadomo. Cheers, mate.


Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
30-06-2008 00:19 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>To jest wolność wyboru.
>
Taką wolność, na razie jeszcze, można sobie realizować na bezludnej wyspie. Pański racjonalizm jest sprzeczny z zapisami ustaw zasadniczych krajów cywilizowanych. W naszym kraju takie zapisy, większość ma w d..., wiec zostając jego zarządcą, będziesz Pan mógł bez problemu uczynić ten kraj racjonalnym.
Adam Barycki
30-06-2008 00:31 
 Ocena-1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Taką wolność, na razie jeszcze, można sobie realizować na bezludnej wyspie. Pański racjonalizm jest sprzeczny z zapisami ustaw zasadniczych krajów cywilizowanych.

--- Mam wrażenie, i chyba nie tylko ja, że pisze Pan na tym forum tylko po to, aby poćwiczyć touch-typing. Są lepsze sposoby. Jeśli nie jest tak, jak napisałem, to może jakiś przykładzik, co? Bo stwierdzenie, że "Taką wolność, na razie jeszcze, można sobie realizować na bezludnej wyspie." trąci ociężałością umysłową, aczkolwiek w stopniu lekkim, więc jest nadzieja. Jeśli ktoś Panu zabrania założyć sklep - niech mi Pan, do tzw. k...y nędzy, poda kto, gdzie i kiedy. No, chyba że pisze Pan z zakładu zamkniętego, wówczas zwracam honor.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
30-06-2008 01:08 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>niech mi Pan, do tzw. k...y nędzy, poda kto, gdzie i kiedy.
>
Korepetycji z rozumienia języka polskiego nie udzielam.
Adam Barycki
30-06-2008 12:46 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Stary, pieprzysz jak potluczony. Udajesz, ze nie rozumiesz, o co mi chodzi. Korepetycje z polskiego to by sie przydaly, ale tobie. Az zal cie czytac i nie jest to - z tego, co widze - tylko moje odczucie; cos musi byc na rzeczy, skoro wielu ludzi sie od ciebie ze wstretem odsuwa, nie wydaje ci sie? Pewnie nie, bo przeciez masz wszystko i wszystkich w d.... Ale czy o to chodzi? Chyba rzeczywiscie skorzystam z opcji ukrywania trolli.

Wlasciwie... cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
30-06-2008 00:38 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli weźmie Pan sobie moją radę do serca, to zapewniam, że będzie o czym rozmawiać.
>
Kusi mnie "założenie" sklepu w którym kusząc klientów cenami dumpingowymi, można by było robić zakupy chodząc po sklepie tylko na czworaka. A to wszystko po to, żeby zobaczyć jak Pan się tam zaopatruje. Pan, w zamian za swoje upodlenie, miałby tanie towary, a ja, no właśnie, co ja bym miał, rozmowę którą mi Pan proponuje. Niestety, nie jest tego warta.
Adam Barycki
darlove (2804 punktów)
>Kusi mnie "założenie" sklepu w którym kusząc klientów cenami dumpingowymi, można by było robić zakupy chodząc po sklepie tylko na czworaka.

--- Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Ja naprawdę nie widzę tutaj tego, co chciałbyś, abym widział. To tylko Twoje przywidzenia, obawiam się.

>A to wszystko po to, żeby zobaczyć jak Pan się tam zaopatruje.

--- Na Twoje nieszczęście, nigdy nie kupuję najtańszych towarów. Kto tanio kupuje, dwa razy kupuje.

>Pan, w zamian za swoje upodlenie, miałby tanie towary, a ja, no właśnie, co ja bym miał, rozmowę którą mi Pan proponuje.

--- Stary, przestań się wydurniać, bo to naprawdę ani śmieszne nie jest, ani nikogo nie przestraszy, a wystawia Ci nienajlepszą laurkę.

Reszta wycięta, bo bzdury.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
30-06-2008 01:17 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>wystawia Ci nienajlepszą laurkę.
>
W ... mam Pańską laurkę i rozmowę z Panem.
Adam Barycki
30-06-2008 02:16 
 Ocena 2 na 2
IQ955 (2355 punktów)
>Reszta wycięta, bo bzdury.
Ja sobie pana Baryckiego po prostu wyłączyłem (jest tu taka techniczna możliwość). Co za ulga! Polecam.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
30-06-2008 11:39 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Ja sobie pana Baryckiego po prostu wyłączyłem (jest tu taka techniczna możliwość). Co za ulga! Polecam.

U ŚJ istnieje coś takiego jak brat wykluczony.
Namawiasz do powołania bractwa wyłączonych ?
IQ955 (2355 punktów)
> U ŚJ istnieje coś takiego jak brat wykluczony.
Nie wiem, co to jest "ŚJ".

> Namawiasz do powołania bractwa wyłączonych ?
Nie. Informuję tylko, że istnieje tu bardzo komfortowa możliwość rezygnacji z delektowania się paplaniną - możliwość szczególnie cenna dla ludzi o słabych nerwach, którzy łatwo dają się prowokować.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
30-06-2008 21:12 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>> U ŚJ istnieje coś takiego jak brat wykluczony.
>Nie wiem, co to jest "ŚJ".
Świadkowie Jehowy.
Wykluczony ma przesrane bo... Są ŚJ, potencjalne ofiary i ci którym przeszło bycie ŚJ.
Wykluczonemu nie podają ręki, traktują jak tylko potrafią źle (a potrafią).
Poszukaj na racjonalista.pl publikacji.
01-07-2008 08:07 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ja sobie pana Baryckiego po prostu wyłączyłem
Takie wyłączanie to wirtualna lobotomia.
.
30-06-2008 07:02 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>--- nie kupuję najtańszych towarów.
Dumping to drogie tanio, nie tanie.

>Kto tanio kupuje, dwa razy kupuje.
Po cenach dumpingowych: dwa razy więcej.
.
darlove (2804 punktów)
>>--- nie kupuję najtańszych towarów.
>Dumping to drogie tanio, nie tanie.
>>Kto tanio kupuje, dwa razy kupuje.
>Po cenach dumpingowych: dwa razy więcej.

--- Ciekawi mnie, jak dlugo by ten dumping trwal, zanim pan B. poszedlby siedziec za przekrety finansowe. Sytuacja jest baaaaaaaaaardzo hipotetyczna z tym dumpingiem. Pan B. doskonale sobie zdaje sprawe, mimo wspomnianej ociezalosci, ze nie ma szans na cos takiego w realnym swiecie, wiec nie zatrzymujmy sie dluzej nad tym. Moje pytanie bylo proste: Kto mu zabrania zalozenia sklepu? Nie otrzymalem odpowiedzi, co bylo do przewidzenia.
01-07-2008 05:01 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Kto mu zabrania zalozenia sklepu?
>
Ustawa zabraniająca mi Pana zastrzelić w moim sklepie.
Adam Barycki
piątek (1035 punktów)
Nie świrujesz, ale jednak nie możemy zapominać o tym, że sklep jest czyjąś prywatną własnością i to oni narzucają warunki wejścia, o tyle o ile nie które uwagi są idiotyczne to prośba o nie wnoszenie plecaków jest w miarę uzasadniona i racjonalna, po pierwsze tobie łatwiej jest zostawić plecak w depozycie, który w innych normalnych krajach jest bezpłatny, niż kilku ochroniarzom kontrolować 20 kupujących. Nie zawsze egzekwowanie swoich praw jest potrzebne i słuszne, o to samo można się czepiać lotnisk, a jednak nikt tego nie robi, bo w sumie z jakiej racji Ja nie mogę wnieść materiałów wybuchowych na pokład samolotu czyżby lotnisko podejrzewało, że go wysadzę? Ale z jakiej racji! Czy na lotnisku nie denerwuje się domniemanie winności?

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
29-06-2008 23:54 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>sklep jest czyjąś prywatną własnością i to oni narzucają warunki wejścia
>
Każda własność ma określone miejsce w przestrzeni publicznej, a relacja jest wzajemna. Wzajemność wyklucza narzucanie racji.
>
>Ale z jakiej racji!
>
Z racjonalnymi racjami, racjonalnym krokiem wmaszerujemy na powrót do jaskiń.
Adam Barycki
30-06-2008 00:47 
 Ocena 3 na 3
Lucyferus (588 punktów)
>Każda własność ma określone miejsce w przestrzeni publicznej, a relacja jest wzajemna. Wzajemność wyklucza narzucanie racji.

Czyli jak rozumiem opowiadasz się za tym by to prawo i państwowi urzędnicy określali kogo możesz wpuszczać np. na swoją posesje lub do domu, tak?

PS. To moja pierwsza wypowiedź na tym forum - witam więc wszystkich!
30-06-2008 01:26 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>by to prawo i państwowi urzędnicy określali kogo możesz wpuszczać
>
Tak, opowiadam się za tym, żeby policja w zgodzie z obowiązującą procedurą mogła naruszyć mir domowy bandycie ściganemu przez prawo i jeszcze za tym żeby przebywanie w przestrzeni publicznej nie naruszało mojej godności. Poza tym, opowiadam się za tym, żeby i Pańska nie była naruszana, choć osobiście mam Pana w ....
Adam Barycki
01-07-2008 00:35 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
>Tak, opowiadam się za tym, żeby policja w zgodzie z obowiązującą procedurą mogła naruszyć mir domowy bandycie ściganemu przez prawo i jeszcze za tym żeby przebywanie w przestrzeni publicznej nie naruszało mojej godności. Poza tym, opowiadam się za tym, żeby i Pańska nie była naruszana, choć osobiście mam Pana w ....
>Adam Barycki

Mówimy o uczciwym człowieku, nie o przestępcy. Czy w takim przypadku również jesteś za odebraniem mu kontroli nad jego własnością?
01-07-2008 05:17 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>o uczciwym człowieku
>
Nie zapytam Pana o definicję, bo nie prowadzę rozmów na podwórku.
Adam Barycki
01-07-2008 12:58 
 Ocena 2 na 2
Lucyferus (588 punktów)
>Nie zapytam Pana o definicję, bo nie prowadzę rozmów na podwórku.
>Adam Barycki
>

Szkoda, że tak łatwo się poddajesz. Określenie "uczciwy człowiek" możesz sobie zastąpić "uczciwym obywatelem" jeśli tak Ci będzie łatwiej. Jeśli to też uważasz za niedostatecznie precyzyjne, możesz sobie wstawić w to miejsce określenie "nie bandyta". Na pewno zadowoli ono Twoje wysokie wymagania, gdyż jego definicja opiera się na zaprzeczeniu słowa, którego sam użyłeś. Tak więc i jego definicja powinna być dla Ciebie wystarczająco jasna.
01-07-2008 16:01 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Tak więc i jego definicja powinna być dla Ciebie wystarczająco jasna.
>
Tak więc, dla Pana nie jest jasne, że "uczciwy" jest pojęciem, którym posługuje się tzw. "poczucie sprawiedliwości społecznej", z prawem nie mające nic wspólnego w żadnej z byłych i obecnych cywilizacji. Pan lubi mieszać, a ja wolę czystą, razem pić nie będziemy.
Adam Barycki
01-07-2008 23:34 
 Ocena 2 na 2
Lucyferus (588 punktów)
Szczerze mówiąc nie wiem czy jakiekolwiek "poczucie" może się posługiwać jakimkolwiek pojęciem. Pojęcie uczciwości jest używane przez wielu ludzi o skrajnie różnych poglądach i niestety (albo "stety") nie oznacza to, że nie można z niego korzystać dyskutując o prawie. Szkoda, że zamiast podjąć merytoryczną dyskusję i zaprezentować jakąś argumentację dla swojego stanowiska próbuje Pan od niej uciec. Nie pasuje Panu pojęcie uczciwości a jednak nie skorzystał Pan z trzeciej możliwości odnoszącej się do słownictwa, którego sam Pan użył (nawiasem mówiąc słowo "bandyta" jest nie mniej mgliste niż "uczciwość"). Pisząc to jednak łudzę się, że może otrzymam od Pana odpowiedź na postawione wcześniej pytanie. Czy wg Pana to urzędnicy państwowi powinni decydować o tym, jak obywatel, który nie jest bandytą, ma dysponować swoją własnością?

PS.: Jedni lubią mieszać, inni lubią czystą, lecz Pan, jak na razie, wylewa za kołnierz.
02-07-2008 00:04 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Czy wg Pana to urzędnicy państwowi powinni decydować o tym, jak obywatel, który nie jest bandytą, ma dysponować swoją własnością?
>
Czym innym jest mir domowy a czym innym sklep, dlatego uważam Pańskie pytanie za prymitywnie głupkowate ( w odróżnieniu od głupkowatości, która może być finezyjna) i nie odpowiadam na nie.
Adam Barycki
02-07-2008 00:25 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
>Czym innym jest mir domowy a czym innym sklep

A jakaż to różnica między domem a sklepem? Mój dom jest bardziej "mój" niż mój sklep? A jeśli ktoś prowadzi sklep w domu?
02-07-2008 00:38 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>A jakaż to różnica między domem a sklepem?
>
A taka durnowata, ludzie ją z nudów wymyślili już parę tysięcy lat temu. Resztę informacji postaraj się Pan uzyskać w szkole. Ja nie jestem przedszkolanką.
Adam Barycki
02-07-2008 00:48 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
>A taka durnowata, ludzie ją z nudów wymyślili już parę tysięcy lat temu.

Tysiące lat temu to sobie ludzie również Boga wymyślili. Uznałby Pan to za argument na jego istnienie? Tu chodzi o różnice pomiędzy STANEM posiadania domu a STANEM posiadania sklepu. Odpowiedziami w stylu "Resztę informacji postaraj się Pan uzyskać w szkole" tylko potwierdza Pan, iż nic sensownego do obrony swoich racji Pan nie ma. Nie odpowiedział Pan również na drugie pytanie. Co jeśli ktoś prowadzi sklep w domu?
Mijo (396 punktów)

>PS. To moja pierwsza wypowiedź na tym forum - witam więc wszystkich!

witam Ciebie
czes (4083 punktów)
>PS. To moja pierwsza wypowiedź na tym forum - witam więc wszystkich!

I ja Cię witam Lucyferku.
Pozdrawiam. Czesiek
30-06-2008 00:55 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
Przykro mi, ale nie mogę się powstrzymać. Tak jak piątka nie lubię, tak muszę mu przyznać tutaj rację (przy okazji - ciekawe, czego sie będzie piątek czepiał teraz, gdy mam już polskie znaki diakrytyczne...). Twoja odpowiedź jest nie tylko tragiczna, ale przede wszystkim zdradza niezrozumienie rzeczy podstawowych dla życia człowieka w społeczeństwie, jak np. poczucie bezpieczeństwa. Jeśli jesteś pajacem, Panie Barycki, tudzież klaunem, to nie potrzeba tego ukrywać. Prawda nas wszystkich wyzwoli. Wyjdźże z otwartą przyłbicą...

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
avenger (463 punktów)
Hipermarkety należy zamknąć i skończyć z tego rodzaju żenującym sposobem sprzedaży. Ponieważ jest to zanik, fachowego kunsztu handlowego.Hipermarketowa manipulacja, handel byle czym, byle więcej i taniej,jest w rzeczy samej obrazą dla kupującego, a plecaki to pikuś w tym całym bagnie.
30-06-2008 13:44 
 Ocena 1 na 1
Mijo (396 punktów)
>obrazą dla kupującego, a plecaki to pikuś w tym całym bagnie.

teraz już wiem kto wysadza w kosmos te hipermarkety
30-06-2008 01:31 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>nie mogę się powstrzymać.
>
To popuść Pan. Ale czy ja koniecznie muszę na to patrzeć.
Adam Barycki
30-06-2008 08:33 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>poczucie bezpieczeństwa.
>
Żebyś się Pan mógł czuć bezpiecznie, ustawodawca zadbał o Pana "podstawowe rzeczy" i nałożył obowiązek zakładania kagańca dwumiesięcznym psim szczeniętom, żebyś Pan nie był zagrożony, terrorystów takich, kara się mandatami kilkusetzłotowymi. To mały kroczek w kierunku bezpieczeństwa "społecznego". Na Pańskie szczęście idzie ku jeszcze lepszemu.
Adam Barycki
30-06-2008 13:11 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
Prosze o krotka odpowiedz, bez zbednego slownego gnoju, ktory pan rozrzuca na forum niczym galicyjski chlop: Czy jest pan anarchista?

Wlasciwie... cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
30-06-2008 20:40 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
>
Tak.
Adam Barycki
30-06-2008 22:32 
 0 na 2
darlove (2804 punktów)
>>cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
>>
>Tak.
>Adam Barycki

Ech... rzeczywiście, nie da sie z tobą gadać... Ty nawet nie jesteś pajacem. Słowo debil też nijak nie oddaje charakteru twojej głupoty. Wobec kretyna, którym oczywiście jesteś, ale to określenie też opisuje tylko cząstkę twojego rozumku, nie można się zachować inaczej, jak tylko go zignorować. Co, OCZYWIŚCIE, niniejszym czynię. Gadaj zdrów, chłopie. I nie zapomnij nakarmić piesków, towarzyszy życia.

PS. Palcownik przy tobie to wzór cnót wszelakich. Przepraszam cię Palcowniku za to, że czasami cię obraziłem. Chyba nie zrobię tego więcej, bowiem przy baryckim, tfu, każdy jest niewinny jako lelija. Hej!

Wlasciwie... cokolwiek tutaj napisze, to bedzie bez sensu. Nie sadzisz?
placownik (17853 punktów)

   Pajac, debil, kretyn... Jeśli nie zmienisz repertuaru określeń, jakimi obdarzasz innych uczestników forum, ban masz jak w banku.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-07-2008 08:29 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Pajac, debil, kretyn... Jeśli nie zmienisz repertuaru określeń, jakimi obdarzasz innych uczestników forum, ban masz jak w banku.
A czy uznasz poprawę, jeśli dla żądanej odmiany kolejny raz nazwie rozmówcę błaznem, idiotą, przygłupem... ?

Niezmiennie próbuję rozszyfrować niuanse stosowanego tu ostrzegania i banowania. I wiedz, że jestem na tropie ustalenia kto tu naprawdę robi z siebie pajaca, debila i kretyna.
.
01-07-2008 10:25 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>próbuję rozszyfrować niuanse stosowanego tu ostrzegania i banowania.
>
To z zazdrości nie pozwalają na czynienie mi komplementów, choć nie zawsze mogą ją tak jawnie okazywać.
Adam Barycki
01-07-2008 20:42 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Wystarczy nie karmić. Sam sobie jesteś winien.
02-07-2008 22:13 
 Ocena 3 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Wystarczy nie karmić. Sam sobie jesteś winien.
>
Policz Pan sobie swoje plusy dla mnie, dopóki i Pana nie op...em. Przyganiał kocioł garnkowi.
Adam Barycki
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Stawiam plusy za wypowiedzi (nie za nick autora).

Minusy stawiam tylko tym, którzy to zrozumieją bez zbędnego tłumaczenia.
Jak wiem z prywatnej korespondencji jedną osobę niesłusznie podejrzewałem o powyższe.

Przez 'karmienie' rozumiem odpowiadanie na trollowate posty.
02-07-2008 23:38 
 Ocena 3 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Stawiam plusy za wypowiedzi (nie za nick autora).
>
A jak to było możliwe, skoro Pan nie rozumie co czyta.
Adam Barycki
03-07-2008 00:20 
 0 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Zaryzykuję ostrzeżenie i bana

Do wcześniejszych, cudzych (trafnych) określeń dorzucę tylko to, że jesteś jełopem.

Nie wiem jakie kompleksy usiłujesz leczyć na forum, ale ta kuracja nie skutkuje chyba.

Dołączam stosowne wyrazy.
J.S.
03-07-2008 03:47 
 Ocena 3 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>jesteś jełopem.
>
Pan jełopem nie jest, Pan jest tylko zwykłym przeciętniakiem i jak każdy przeciętniak, nie potrafisz Pan odnieść się do żadnej wypowiedzi, albo pleciesz Pan bzdury, albo używasz epitetów. Gusta, też masz Pan odpustowe, jak i całą resztę. Nawet ban, to ponadprzeciętność poza Pańskimi możliwościami.
>
>Dołączam stosowne wyrazy.
>
Częstochowa. To Pański szczyt formy.

Adam Barycki
03-07-2008 12:26 
 Ocena-1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Ufam, że nie zdążył Pan przeczytać stosownego upomnienia w kwestii zaśmiecania wątków, które wczoraj umieściłem. Ufam również, że się Pan do niego zastosuje, gdy już je Pan przeczyta.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
03-07-2008 12:47 
 Ocena 3 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Ufam, że nie zdążył Pan przeczytać stosownego upomnienia w kwestii zaśmiecania wątków, które wczoraj umieściłem. Ufam również, że się Pan do niego zastosuje, gdy już je Pan przeczyta.
>
Nie wczoraj, tylko dzisiaj.
Tak, zastosuję się. Od teraz będę drwił tylko z wszelkiego merytorycznego infantylizmu, którego tu zatrzęsienie, a zwracającym się do mnie per jełopie i ..., będę proponował wizytę w hipermarkecie, bez plecaka. Natomiast, sugerujących publicznie komuś kurestwo, zawsze będę nazywał kurwą, taki mój moderatorski upór.
Adam Barycki
sztejkat (4743 punktów)
>(...)Ale z jakiej racji! Czy na lotnisku nie denerwuje się domniemanie winności?

Denerwuje. I to bardzo.

A w szczególności:

- brak szczegółowej listy towarów których nie można wnosić na pokład samolotu;
- najpierw odprawa paszportowa, a potem kontrola bagażu;
- brak możliwości zdeponowania zakwestionowanego towaru lub przesłania go w wybrane miejsce inną drogą, za stosowną opłatą;

Z tego co ostatnio słyszałem od świadka, na łódzkim lotnisku ochrona tudzież służby, zgodnie z zasadami, zatrzymały pewnej kobiecie butelkę kosztownego (ok tys. zł) alkoholu odmawiając przechowania lub przekazania wskazanej przez nią osobie.

Obejrzyj sobie skrzynki z "towarem do utylizacji" na lotniskach. Czy tak trudno byłoby zapakować toto w kartonik, przykleić znaczek i pobrawszy opłatę posłać w ślad za podróżnym?


Tomasz Sztejka
piątek (1035 punktów)

> - najpierw odprawa paszportowa, a potem kontrola bagażu;
Z tego co pamiętam jest na odwrót.
> - brak możliwości zdeponowania zakwestionowanego towaru lub przesłania go w wybrane miejsce inną drogą, za stosowną opłatą;
Przed kontrolą bagażową można to uczynić np wsadzając takowy towar do bagażu...
> Z tego co ostatnio słyszałem od świadka, na Łódzkim lotnisku ochrona tudzież służby, zgodnie z zasadami, zatrzymały pewnej kobiecie butelkę kosztownego (ok tys. zł) alkoholu odmawiając przechowania lub przekazania wskazanej przez nią osobie.
Zasady jasno określają do 200 ml płynów na pokład, kobieta winna to wiedzieć i schować butelkę do bagażu normalnego.
> Obejrzyj sobie skrzynki z "towarem do utylizacji" na lotniskach. Czy tak trudno byłoby zapakować toto w kartonik, przykleić znaczek i pobrawszy opłatę posłać w ślad za podróżnym?
Tu masz rację
>
Tomasz Sztejka



"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
01-07-2008 04:14 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Tu masz rację
>
Jak można być tak okrutnym i odmawiać chłopcom walczącym o życie pasażerów, prawa do utylizacji.
Adam Barycki
glingor (640 punktów)

> - świruję waszym zdaniem?

Absolutnie nie świrujesz

mi też to bardzo przeszkadza przy takim zagabywaniu przez ochroniarza

w zależności od nastroju wybieram coś z poniższych zagrań:

robie po prostu scenę zaczynam głośno wyliczać klientów sklepu głownie kobiety z dużymi torebkami, małymi plecakami, mezczyzn w garniturach z torbami itp.

które żądam żeby natychmiast opuściły sklep i udały się do depozytu
i protestuje o prześladowaniu za posiadanie jąder,

sugeruję że jest większe prawdopodobieństwo że pracownicy ochrony ukradną towar z depozytu niż to że ja ukradnę z sali,

proszę o udzielenie mi informacji gdzie jest najbliższy sklep o podobnym asortymencie, i/lub o podanie mi adresu rzecznika praw konsumenta do którego mogę na nich składać skargę,

ew. udaje angola i pytam się czy to jest wolny kraj bo w rumuni/białorusi itp.
lepiej człowieka traktowali a tu jakaś wiocha totalna

zazwyczaj ochrona nic a nic nie rozumie i zakłada ze angol nie kradnie

niestety plan sprawdza się tylko jak jest więcej ludzi,
czytaj większa szansa na ośmieszenie się publiczne pracownika ochrony

jak ktoś ma jeszcze jakieś ciekawe zagrywki prośba o podzielenie się

pozdrawiam


fear is the mind killer
czes (4083 punktów)

>Nie mogę jednak pogodzić się z domniemaniem złodziejstwa z mojej strony. Jeszcze nie wszedłem do
>sklepu, a już prosi się mnie o PRZYZNANIE się do kradzieży. Bo jak inaczej traktować skłanianie mnie
>do dobrowolnego bądź to oddania na przechowanie, bądź zafoliowania, obetykietkowania itp.

Pytasz o zdanie, to odpowiadam.
Mieszkam od 20 lat w Toronto. Nie chodzę na zakupy z plecakiem, czasami robię zakupy w domu towarowym i przechodzę ze sklepu do sklepu z foliowymi torbami z zakupami zrobionymi w tych wcześniejszych.
Nie ma problemu w mniejszych sklepach gdzie jestem cały czas na widoku obsługi.
Inaczej jest gdy wchodzę do wielkiego sklepu gdzie są setki kupujących. W takim np. Wall Mart, przy drzwiach stoi pani i zakleja mi torby firmowymi opaskami. Prawdę mówiąc, nie zastanawiałem się czy uwłacza to mej godności. Jest to coś tak naturalnego, że chyba niewiele osób zwraca na to uwagę.
Ciekaw jestem jak zachowałaby się obsługa sklepu gdybym nie wyraził zgody na to zaklejanie. Prawdopodobnie byliby niezmiernie zdziwieni i ... poprosili o pozostawienie toreb w samochodzie lub domu przed wkroczeniem do ich sklepu, do którego to serdecznie mnie zapraszają.
I to wszystko.
Pozdrawiam.
sztejkat (4743 punktów)
Dzięki za wypowiedź


Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365