Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pies

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
02-07-2008 19:11TopSekret (6 punktów)Pies
Ocena -1 na 1
Wstęp

Pomiędzy rokiem 1990 a 1994 Pan Max zepsuł maszynę na warsztatach. Uszkodził pewną część lub coś takiego. To było raczej nic nie wielkiego, chyba. Nie zgłosił tego faktu Panu V. Nic od nikogo nie słyszał.

Minęło Parę lat Pan Max opuścił zakład X.

Lato

Latem zaraz po opuszczeniu zauważył gościa, który go obserwuje z auta przed domem.

Kilka dni później

Max wyszedł z psem koło 18, był wieczór, poszedł do parku. W parku jego pies nagle się zwinął i "szalał". Umierał parę dni. W momencie gdy psu coś się stało zauważony gość otworzył okno z auta i spytał się czy coś pieskowi się stało.

Mam pytanie do racjonalistów, bo ja twierdzę iż Pan z X załatwił mi psa. Daje 90 procent.

A jak wy dajecie, chcę poznać opinię kogoś kto oceni tę sytuację obiektywnie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
Za mało danych. Skąd niby mamy wiedzieć, co sie stało temu psu?
nick english (49 punktów)
>Mam pytanie do racjonalistów, bo ja twierdzę iż Pan z X załatwił mi psa. Daje 90 procent.
Jaki Pan X? A może zakład X zepsuł psa w 2004 roku o godzinie 13:24 i 5 sekund?
LEGION. (3161 punktów)
Cokolwiek to jest - jestem pewien, że już wynaleziono na to lekarstwo.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Latem zaraz po opuszczeniu zauważył gościa, który go obserwuje z auta przed domem.
Ziobro????
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   A gdzie jest ten pies pogrzebany?
.
Beatus (2528 punktów)
>   A gdzie jest ten pies pogrzebany?
Tak, ekshumacja mogła by tę zagadkę wyjaśnić.
Dodam jeszcze, a jaka rasa?
krutki (1550 punktów)

>zauważony gość otworzył okno z auta i spytał się czy coś pieskowi się stało.

   A co Max mu odpowiedział? Reszta jak dla mnie TopSekret.


Everybody knows that you are insane
Beatus (2528 punktów)
Za mało przesłanek aby wysnuwać wnioski
A co powiesz na zmianę formy? Taka zabawa w słowa. Nie sądź proszę, że moim celem jest poprawianie twojego słownictwa, zupełnie nie o to chodzi. Zwyczajnie wyobraziłam sobie tę opowieść i dodałam kilka szczegółów.

Gdzieś koło 1990, a może później, może był to już 1994? W każdym razie w tym czasie gdy już wszyscy ochłonęli z zachwytu zmiany ustroju i zaczęli orientować się, że nie do końca o to chodziło. A więc, w tym czasie Pan Max pracował w Instytucie Technologicznym. Nazwa brzmiała dumnie, ale Pan Max wcale nie był wynalazcą, jego zadanie ograniczało się do tego, aby w laboratorium, które właściwie było zwykłym warsztatem pilnować właściwego działania kilku maszyn. Jedna z nich zaczęła wydawać dziwne dźwięki. Max jako doświadczony pracownik wiedział, że importowany ze wschodu sprzęt czasem się zacina, ale wystarczy puknąć lub potrząsnąć i wszystko wraca do normy. Nie tym razem. Max łupnął maszynę, może trochę za mocno, zazgrzytała, zatrzeszczała i zgasła. Może Max zrobiłby coś z tym, ale za 5 min. kończył zmianę i miał plany na wieczór. Wyłączył maszynę i wyszedł.
Na drugi dzień włączył urządzenie i... o dziwno wszystko działało. Nie było więc potrzeby nikogo powiadamiać.
Czas mijał, czasy się zmieniły. Gospodarka nieco się ustabilizowała. Skorzystał też na tym Max, zmienił pracę na lepszą, a przede wszystkim lepiej płatną.
Zaledwie kilka dni po tej zmianie zauważył, że przed jego domem podejrzanie długo stoi stary mercedes. Ktoś w nim siedział i Max miał drażniące poczucie, że jest obserwowany. Wytłumaczył sobie, że to niemożliwe, kto interesowałby się takim zwykłym szarym człowiekiem jak on i zapomniał o sprawie.
Kilka dni później, wieczorem poszedł do parku ze swoim psem. Zwykle wyprowadzał go niedaleko domu, ale pogoda była tak ładna, że postanowił zrobić sobie dłuższy spacer. W parku nagle pies zaczął skomleć i kulić się, wyraźnie coś mu dolegało. Max pochylony nad psem mówił do niego spokojnie starając się znaleźć przyczynę tak nagłej niedyspozycji swego pupila. Wtedy usłyszał z za pleców głos
- Czy pieskowi coś się stało?
Normalnie przyjął by takie zainteresowanie z uprzejmym zdziwieniem, ale gdy odwrócił się w stronę mówiącego, zamurowało go. To był ten sam człowiek, który kilka dni temu obserwował go ze starego mercedesa. Maxa przeszedł dreszcz.

Pisz dalej, ciekawa jestem jak się rozwinie sytuacja.

pozdrawiam
TopSekret (6 punktów)
Mimo, iż cała ta historia nie jest dla mnie zabawne uśmiałem się na całego jak czytałem poniższy tekst, brawo Postaram się opisać to w sposób bardziej cywilizowany, skorzystam z systemu braila'a.


>Za mało przesłanek aby wysnuwać wnioski
>A co powiesz na zmianę formy? Taka zabawa w słowa. Nie sądź proszę, że moim celem jest poprawianie twojego słownictwa, zupełnie nie o to chodzi. Zwyczajnie wyobraziłam sobie tę opowieść i dodałam kilka szczegółów.
>Gdzieś koło 1990, a może później, może był to już 1994? W każdym razie w tym czasie gdy już wszyscy ochłonęli z zachwytu zmiany ustroju i zaczęli orientować się, że nie do końca o to chodziło. A więc, w tym czasie Pan Max pracował w Instytucie Technologicznym. Nazwa brzmiała dumnie, ale Pan Max wcale nie był wynalazcą, jego zadanie ograniczało się do tego, aby w laboratorium, które właściwie było zwykłym warsztatem pilnować właściwego działania kilku maszyn. Jedna z nich zaczęła wydawać dziwne dźwięki. Max jako doświadczony pracownik wiedział, że importowany ze wschodu sprzęt czasem się zacina, ale wystarczy puknąć lub potrząsnąć i wszystko wraca do normy. Nie tym razem. Max łupnął maszynę, może trochę za mocno, zazgrzytała, zatrzeszczała i zgasła. Może Max zrobiłby coś z tym, ale za 5 min. kończył zmianę i miał plany na wieczór. Wyłączył maszynę i wyszedł.
>Na drugi dzień włączył urządzenie i... o dziwno wszystko działało. Nie było więc potrzeby nikogo powiadamiać.
>Czas mijał, czasy się zmieniły. Gospodarka nieco się ustabilizowała. Skorzystał też na tym Max, zmienił pracę na lepszą, a przede wszystkim lepiej płatną.
>Zaledwie kilka dni po tej zmianie zauważył, że przed jego domem podejrzanie długo stoi stary mercedes. Ktoś w nim siedział i Max miał drażniące poczucie, że jest obserwowany. Wytłumaczył sobie, że to niemożliwe, kto interesowałby się takim zwykłym szarym człowiekiem jak on i zapomniał o sprawie.
>Kilka dni później, wieczorem poszedł do parku ze swoim psem. Zwykle wyprowadzał go niedaleko domu, ale pogoda była tak ładna, że postanowił zrobić sobie dłuższy spacer. W parku nagle pies zaczął skomleć i kulić się, wyraźnie coś mu dolegało. Max pochylony nad psem mówił do niego spokojnie starając się znaleźć przyczynę tak nagłej niedyspozycji swego pupila. Wtedy usłyszał z za pleców głos
>- Czy pieskowi coś się stało?
>Normalnie przyjął by takie zainteresowanie z uprzejmym zdziwieniem, ale gdy odwrócił się w stronę mówiącego, zamurowało go. To był ten sam człowiek, który kilka dni temu obserwował go ze starego mercedesa. Maxa przeszedł dreszcz.
>Pisz dalej, ciekawa jestem jak się rozwinie sytuacja.
>pozdrawiam
>
03-07-2008 17:42 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Po płytkim namyśle myślę, że powinieneś dać się pogrzebać razem z tym psem. Trochę głębiej od niego.
.
TopSekret (6 punktów)
>   Po płytkim namyśle myślę, że powinieneś dać się pogrzebać razem z tym psem. Trochę głębiej od niego.
>.

Ale razem z tobą.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365