Dzień dobry.
Poniżej zamieszczam treść maila, który ktoś mi przeforwardował na skrzynkę:
"Chciałbym się z Wami podzielić doświadczeniem ostatniego piątku, kiedy to wraz z kilkoma dziewczynkami w wieku 8-10 lat (córki oraz ich koleżanki z klasy) poszedłem na widowisko pt. "Wielki wybuch" zorganizowane z okazji otwarcia Centrum Naukowego "Kopernik". Widowisko reklamowane na mieście, w mediach; w Gazecie Wyborczej peany na cześć twórcy widowiska - niejakiego Petera Greenwaya - ma to być wielki i postępowy artysta. W tym wypadku to akurat szkoda, że nie czytuję tej gazety, bo pewno zapaliłoby mi się jakieś światło ostrzegawcze.
Początek, taki jakiego się należało spodziewać: przemowy polityków [jedynej słusznej] partii. Potem gasną światła i rozpoczyna się spektakl. Jakaś aktorka, sugestywnym głosem mówi po kilka zdań o każdym wynalazcy/naukowcu, który przyczyniał się do rozwoju ludzkości. Np. w przypadku Kopernika, dowiedzieliśmy się, że jego najważniejszym dokonaniem było "ugodzenie w chrześcijaństwo" bo "okazało się, że Kościół nie jest w centrum wszechświata". I tym podobna ideologiczna sieczka.
Ale to był dopiero początek. Na wielkich ekranach zaczęły się ukazywac dziwne abstarkcyjne obrazy. W tle psychodliczna muzyka; niskie tony wprawiające w drżenie nasze ciała... Dzieci poczuły to pierwsze. To ciekawe ale już dawno zauważyłem, że dzieci dostrzegają te elementy świata duchowego, które nam dorosłym często umykają. Na ekranie pojawiają się jakieś dziwne dziewczynki, podobne trochę do lalek, łyse. Obiektywnie nic się nie dzieje ale moje dzieci są przerażone. Boją się - wyczuwają coś złego. Chwilę potem już i ja dostrzegam z czym mam doczynienia. Na lewym ekranie pojawia się symbol ying - yang, potem jajo, z którego wykluwa się smok, z którego wnętrzności nastepnie powstaje niebo i ziemia (apropos: pamietamy kogo symbolem w chrześcijaństwie jest smok?). Ot chińska koncepcja stworzenia świata, o której w tle opowiada narrator. No dobrze ale co na prawym ekranie robią takie dziwne postacie o strasznych oczach? Dostrzegam wyraźnie, że to po prostu są demony. I, że to coś więcej niż tylko obraz. Co ciekawe opowieść narratora nie ma żadnego związku z tymi dziwnymi postaciami z prawej strony. Moje dzieci płaczą, proszą mnie żebyśmy już sobie stąd poszli bo to jest "straszne". Nie trzeba mnie do tego przekonywać. Pospiesznie opuszczamy zahipnotyzowany tymi obrazami tłum. Dzieci proszą mnie abyśmy się pomodlili. Co ciekawe, najgoręcej prosi o to córka znajomych, którzy są dość zimno nastawieni do wiary. Dopiero modlitwa przynosi pokój. Wszyscy zaczynamy się uśmiechać, żartować.
Po powrocie do domu, w googlach sprawdziłem tego "artystę", który jest twórcą spektaklu. Ciekawe, że w tych samych linkach często pojawiają się słowa "Peter Greeneway" i "okultyzm". Ale najlepsze znajduję na końcu: wywiad przeprowadzony w "wysokich obcasach" czyli Gazecie Wyborczej, po przyjeździe do Polski tego reżysera. Przeczytajcie co mówi :
"Wiem oczywiście, że byliście kiedyś mocarstwem ciągnącym się od Litwy po Węgry, ale to dawne czasy. No i to przekleństwo katolicyzmu. To mnie przeraża w tym kraju. Jestem totalnym ateistą, choć moja matka była protestantką, a ojciec agnostykiem. Wszystkie religie są głupie, dziecinne, żałosne. Wystarczy prześledzić dzieje Europy. To ludzie wymyślili bogów, a nie odwrotnie. Po co to wam? Nie rozumiem, jak inteligentny człowiek może wierzyć w te przesądy. No i to poczucie winy, które wmawia swoim wiernym Kościół katolicki. Po co wierzyć w zło i dobro? Myślę, że nadeszły czasy, kiedy możemy powiedzieć bez ogródek: jesteśmy sami na tym świecie i wszystko zależy tylko od nas samych. Nie możemy winić nikogo innego. Idea Boga jest przestarzała, Freud i Jung już się nie liczą. Może katolicy uznaliby to, co mówię, za przerażające. Ja myślę, że to wspaniałe. Jesteśmy wyzwoleni. Wszystko, co mamy, to naturalna śmierć, w pidżamie, w łóżku. Nagrodą w życiu jest otaczająca nas natura, nasze dzieci. Czego chcieć więcej?"\"
Oryginał był podpisany imieniem i nazwiskiem, więc to raczej autentyk.
Czy wszyscy katolicy mają smoki chinśkie za diabły, a rytmiczną muzykę za przekaźnik szatana? Czy każdy katolik nakłania dzieci do modłów za każdym razem, kiedy te się czegoś wystraszą? Jak można mieć aż tak wyprany mózg? |