"...ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł..." - tak to leci, tylko w głowie niektórych może narodzić się pytanie, po co? Jak to mówią katolicy, bóg też człowiek, więc i powody mogły być ludzkie. Przecież i ja i Ty lubimy odwiedzić czasem starych, długo niewidzianych znajomych.
-Jehowa?! O boże to Ty?! Kope lat stary, co Ty tu robisz? -Witaj Lucku! - obydwaj panowie uścisnęli się serdecznie, po czym Jezus z radością wznowił rozmowę. - Ile to już?! Minęło chyba ze 4 tysiąclecia odkąd załatwiłem Ci tę fuchę w Szeolu. - Lucyfer roześmiał się głośno. -Oj, gdyby nie Ty to pewnie siedziałbym teraz na zasiłku. Interes kręci się nieziemsko. Muszę przyznać, że miałeś nosa z tymi umarlakami. Jestem Twoim dozgonnym dłużnikiem. Tym razem obydwaj roześmiali się bardzo głośno i uścisnęli po raz kolejny. - No, no, no, widzę, żeś się tu nieźle urządził, zaczynałeś od małej ciemnej klitki na kilka osób, a teraz? Proszę, proszę, oprowadzisz mnie troszkę? - Słuchaj Jehu, jest popyt to trzeba się rozwijać. Patrz, to pomieszczenie po lewej jest najlepsze. Całe wypełnione kotłami z wrzącą oliwą... - Poczekaj! Stary, zmieniłem ksywę, teraz mówią na mnie Jezus Chrystus. - Co?! a co złego było w Jehowie? Masz jakiś kryzys wieku średniego? - A mam Ci wymienić kilka Twoich? "Lucyfer", "Belzebub", "Szatan"... - Dooobra, skończ - uśmiechnął się władca Szeolu - Wiem jak jest, jak nie wymyślisz sobie jakiegoś chwytliwego profilu raz na jakiś czas, to w ciągu 2 tysięcy lat zaczną mówić, że jesteś passe. - Eee, przez 2 tysie chyba się nie znudzą... - Się okaże. - Lepiej mi powiedz jak tam Stara Gwardia się trzyma? Adam, Noe, Mojżesz, Abraham? W tym momencie na ustach Lucyfera znów zagościł uśmiech. - Noo, przyznam Ci brachu, że trochę nam podpadłeś "tym zniknieniem swojem". Nawet kartki na święta nie wysłałeś. - A wiesz jak jest, praca, praca, praca. Ale w końcu jestem! To się liczy, nie?Strasznie się za wami wszystkimi stęskniłem. Nauczyłem się nawet jednej sztuczki z winem, która może nam się bardzo przydać na dzisiejszy wieczór. If you know what I mean. - rzekł, przymrużajac jednocześnie powieki jednego oka. Szatan znów beknął śmiechem i odpowiedział: - Wino? hahaha! O Jezu! O Nawet pasuje to imię. Stary taka okazja a Ty wyskakujesz z winem. Mam tu duuużo lepsze rzeczy. Zabalujemy dziś jak dawniej. Chodź przywitasz się z resztą chłopaków. - O matko boska, przypomniało mi się jak zrobiłeś tą "małą" popijawę u siebie. Pamiętasz? Ja, Ty, wszyscy aniołowie i anielice... dawaliśmy czadu kilka ładnych milionów lat... - Jakże mógłbym zapomnieć Jehu! Jedno utkwiło mi najbardziej, jak dojebałeś z tymi dinozaurami. - Słownik! - Widzę, że dalej jesteś na to wrażliwy, alee poczęstuję Cię czymś co trzymam na specjalne okazje, to Ci przejdzie. Dzisiaj impreza jak za starych dobrych lat! - Już się nie mogę doczekać! Ale stary, o jedno Cię proszę, do niedzieli muszę wytrzeźwieć... |