Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odrzucenie wiary, a savoir vivre

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
28-10-2012 18:46Południca (110 punktów)Odrzucenie wiary, a savoir vivre
Ocena 4 na 6
Nie miałam pojęcia jak zatytułować ładnie wątek. Ale tyczy się on małego problemu z niejakimi Świadkami Jehowy.

Ostatnio odwiedziły mnie przesympatyczne dwie panie głosząc Słowo Boże. Nie jestem osobą, która zatrzaskuje drzwi przed nosem gościom. Zwłaszcza, że przez 2 lata mieszkałam ze Świadkiem Jehowy i była to wspaniała dziewczyna. Wracając do tematu. Wysłuchałam obu pań z uwagą. Podały mi swoje imiona, poprosiły o moje. Rozmowa zakończyła się oczywiście wręczeniem broszurki i pożegnaniem się. Przed 10 min obie panie znowu mnie nawiedziły. Zbyłam je, mówiąc, że spieszę się na pociąg. Obiecały, że przyjdą kiedy idziej.

Problem polega na tym, że nie chcę być niemiła. Myślałam, że może odstraszy je parę artykułów z racjonalisty, albo tekstów Dawkinsa, którymi się odwdzięczę za broszurki. Może macie jakieś wyszukane pomysły? Piszę bardzo serio.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
"Przepraszam panie najmocniej, ale niestety nie mogę pań przyjąć. Ubolewam nad tym faktem, ale, licząc na zrozumienie, jestem zmuszona paniom odmówić". Savoir vivre nie wyłącza asertywności i dbania o swoje interesy. Kwestią jest tylko styl, w jakim się odmawia.
28-10-2012 20:26 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>"Przepraszam panie najmocniej, ale niestety nie mogę pań przyjąć."

No nie żartuj.

Mir domowy, czyli wolność niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania czy innego lokalu, jest dobrem chronionym przez przepisy prawa karnego.

Innymi słowy - jest to przypadek w którym nie muszę się stosować do paragrafu 196.
28-10-2012 21:22 
 Ocena 1 na 1
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
Ja wiem co to jest mir domowy i jak się go chroni. Chodzi mi o to, że niekoniecznie trzeba do kogoś powiedzieć wy....... ch..., jak można grzeczniej. Poza tym, jak proszą, żeby wejść, to tego miru nie naruszają, gorzej dla nich, jakby weszli pomimo braku zgody.
29-10-2012 10:06 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ja wiem co to jest mir domowy i jak się go chroni. Chodzi mi o to, że niekoniecznie trzeba do kogoś powiedzieć wy....... ch..., jak można grzeczniej. Poza tym, jak proszą, żeby wejść, to tego miru nie naruszają, gorzej dla nich, jakby weszli pomimo braku zgody.

Jest wiele odcieni między delikatnymi sugestiami, że nam się wizyta nie podoba a podwórkową łaciną.
Naprawdę nie potrafisz uprzejmiej powiedzieć paniom, że miło się rozmawiało ale dyskusje uważasz za skończoną i ich kolejne odwiedziny nie będą mile widziane, żegnam (a nie "do widzenia")?

Niestety, to chyba taka nasza polska cecha - nie umiemy grzecznie odmawiać - albo jakieś niedopowiedzenia i memlanie pod nosem, a nuż się druga strona domyśli, albo od razu "wyp...!".
Zresztą prosić też nie umiemy.

Ale można to w sobie wytrenować - grzeczna ale jednoznaczne komunikaty, że nie chce, nie mogę, nie pójdę, nie zrobię itp itd.
Ja musiałam, bo inaczej nie mogłabym normalnie pracować. Przydaje się też w codziennym życiu.

I na koniec - jak pozwoliłeś wejść ale teraz nie chcą wyjść, to naruszają mir, jak najbardziej. To Ty decydujesz jak długo ktoś może przebywać w Twoim domu. Oczywiście zakładam, że Twoje życzenie, żeby panie już wyszły, wyartykułowałeś w sposób nie pozostawiający wątpliwości.

A uporczywe nachodzenie pomimo tego, że sobie nawracania nie życzysz, można uznać za nękanie.
Oczywiście wymagałoby to wysokiej częstotliwości "odwiedzania" przez zawsze te same osoby, ale w ekstremalnym wypadku może podpadać.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
To była zwykła propozycja, jedna z miliona:D. Po prostu jak od razu się ich zagada i to tempem jak seria z kałacha, po czym natychmiast zamknie się drzwi, to to może wywrzeć na nich jakiś efekt, tylko tyle.
emilpromil (184 punktów)
>Niestety, to chyba taka nasza polska cecha - nie umiemy grzecznie odmawiać - albo jakieś niedopowiedzenia i memlanie pod nosem, a nuż się druga strona domyśli, albo od razu "wyp...!".

Kwestia efektywności, kiedyś dla testu sprawdziłem różne metody na żebrających pod supermarketem: słowo "nie" trze było powtarzać średnio 3 razy , "sp@rdalaj" działało od razu...
coreless (16088 punktów)
Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.
28-10-2012 20:38 
 Ocena 6 na 6
panTeista (6808 punktów)
>Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.

Spotkałem kilku którzy na moje słowa jestem ateistą lub nie wierzę, rozpoczynali dyskusję:
-To jak Pan myśli- skąd wziął się świat i my?
-Ewolucja
-To dlaczego teraz nie powstają nowe gatunki?

Trafiają się Świadkowie Jehowy przygotowani (chętni) i nie przygotowani (rezygnujący) do rozmów z ateistą.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
28-10-2012 19:56 
 Ocena 6 na 6
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.
-Wcale ich to nie zraża. Pierwsze pytanie, czy jestem wierzący. Po odpowiedzi, że nie następuje chwila konsternacji, zaskoczenie, ale zaraz potem przegrupowanie i uderzenie z innej strony. Popierają mnie, cieszą się, że nie chodzę do kościoła, że w porównaniu z katolikami jestem miły i inteligentny, a wiarę na pewno straciłem przez złe działania KK. No i wtedy zaczyna się, jak naprawdę powinna wyglądać wiara i co jest prawdą, jak odczytywać biblię. Te matołki nawet o ewolucji chcą gadać, coś po łebkach liznęli i zostali przeszkoleni, które elementy teorii podważać. Czasami jest kupa śmiechu, ale i tak w końcu trzeba podziękować i zamknąć drzwi.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
29-10-2012 22:33 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.
A ja nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z kimkolwiek. Oni, w swojej misji nawracania ( chyba ), zachowują się raczej jak pracownicy call center nie rozmówcy.
30-10-2012 08:36 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>A ja nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z kimkolwiek. Oni, w swojej misji nawracania ( chyba ), zachowują się raczej jak pracownicy call center nie rozmówcy.
Kiedyś dawali się wciągać w rozmowę, ale w związku z szerzącym się ateizmem zapewne przestali dawać radę, więc zmodyfikowano procedurę. Nic dziwnego, w końcu jest ich już całkiem sporo, mogą zdać się na biologię. A kolejne pokolenie na nowy konkordat.
Nala (12 punktów)
>Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.

Ja zdecydowanie spotkałem. Jak reaguję ci, którzy nie chcą rozmawiać?
coreless (16088 punktów)

>Ja zdecydowanie spotkałem. Jak reaguję ci, którzy nie chcą rozmawiać?

Nie wiem, bo nie chcieli ze mną rozmawiać.
Nala (12 punktów)
Pytaj jak reaguja. Odwaracają się na pięcie czy jakoś uzasadniają niechęc do dalszej rozmowy i odchodzą? Jeśli uzasadniają, to jak?
coreless (16088 punktów)

A kto by się tam przyglądał staremu nawiedzonemu babsku ze "Strażnicą" pod pachą?! Chyba że wiadomo, że jest kasiasta, to wtedy można się nawrócić. Można się też nawrócić czasowo, to znaczy do czasu aż się człowiek zorientuje, czy jest kasiasta czy nie. Jak jest kasiasta, to inteligentny facet powinien wiedzieć, co robić.
Co innego, jak wysyłają na misję jakieś młode ciała - wszak Bóg jest miłością, czy jakoś tak. Można sobie wtedy przynajmniej popatrzeć. Ale wtedy to ja nie jestem ateistą tylko zagubionym w wierze katolikiem, sfrustrowanym sytuacją w Kościele, poszukującym, samotnym, spragnionym kontaktu z Absolutem...
31-10-2012 22:26 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie znam żadnego świadka Jehowy, który chciałby rozmawiać z ateistą.

A co to tak?
Sklyroza łupi, panocku?
Taż unego to ze sił syćkich Zniechęcać trza było, mulieribus et viribus unitis, panie...


Módlcie się, by życie wasze i waszych bliskich było zawsze trzeźwe, gdyż tylko wtedy będziecie ludźmi prawdziwie wolnymi. (ks. bp Piotr Jarecki, biskup pomocniczy i wikariusz generalny archidiecezji warszawskiej)
coreless (16088 punktów)

To on był... tentego?
05-11-2012 14:26 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>To on był... tentego?
A pewnie, że był! Nie pamiętasz? Cytatami sypał jak z rękawa, to Stary Testament, to Nowy, w mgnieniu oka znajdował cytaty, na serio podejrzewałam, że on to wkuł na pamięć, te wszystkie Księgi...
28-10-2012 19:07
 Ocena 19 na 19
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
może po prostu zapytać czy wierzą w krasnoludki. Odpowiedzą że nie, więc zadać drugie pytanie w stylu: "A gdyby dwie miłe panie przyszły do was aby przekonać was do wiary w krasnoludki jak byście im grzecznie powiedziały że nie uwierzycie w krasnoludki i daremny ich trud?"
coreless (16088 punktów)
Zapytać po prostu, czy to prawda, że świadkowie Jehowy też umierają na raka? Czy mają wypadki samochodowe? Operacje kręgosłupa? A może mają też chore i niepełnosprawne dzieci? A potem podziękować im za te "dary boże"...
panTeista (6808 punktów)
>Myślałam, że może odstraszy je parę artykułów z racjonalisty, albo tekstów Dawkinsa, którymi się odwdzięczę za broszurki.

Nie odstraszy, ŚJ mogą dyskutować bez końca, to ich hobby.

>Może macie jakieś wyszukane pomysły?

Proponuję powiedzieć wprost. Nie wierzę i nie jestem zainteresowana dyskusją. Jeżeli są kulturalne nie powinny się narzucać.

Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Problem polega na tym, że nie chcę być niemiła. Myślałam, że może odstraszy je parę artykułów z
>racjonalisty, albo tekstów Dawkinsa, którymi się odwdzięczę za broszurki. Może macie jakieś
>wyszukane pomysły? Piszę bardzo serio.

-Najlepsza metoda to nie wdawać się w skomplikowane dyskusje. Trzeba używać krótkich stanowczych zdań, pamiętając, że nie musisz nikomu niczego tłumaczyć. Ich metoda to uprzejmość, wiedzą, że to działa i trudno jest być niemiłym dla kogoś miłego. Jakakolwiek argumentacja to dla nich jak woda na młyn, nigdy się nie odczepią. Przede wszystkim dobry jest zarzut dlaczego to oni przyszli mnie uświadamiać, czyżby uważali mnie za głupszego? Poza tym trzeba ciągle się z nimi uprzejmie nie zgadzać, niewiele mówiąc, nie dając im pożywki na tłumaczenia, a wprowadzając tym w zakłopotanie. Najważniejsze to pamiętać, że ich cel to schwytanie Twego umysłu w pułapkę i że to oni przyszli do Ciebie, to pomaga trzymać zdrowy dystans i bycie asertywnym.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
panTeista (6808 punktów)
>Przede wszystkim dobry jest zarzut dlaczego to oni przyszli mnie uświadamiać,

Mają na to cytat z Biblii, który zobowiązuje do głoszenia "dobrej nowiny".

>czyżby uważali mnie za głupszego?

Można spotkać bezczelnego ŚJ, który zacytuje z Biblii- głupi mówi: nie ma Boga i doda, umywając ręce- to nie ja, to Biblia.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
29-10-2012 13:26 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Przede wszystkim dobry jest zarzut dlaczego to oni przyszli mnie uświadamiać,
>Mają na to cytat z Biblii, który zobowiązuje do głoszenia "dobrej nowiny".
>>czyżby uważali mnie za głupszego?
>Można spotkać bezczelnego ŚJ, który zacytuje z Biblii- głupi mówi: nie ma Boga i doda, umywając ręce- to nie ja, to Biblia.
-Nie wątpię, że są przygotowani na wszelkie ewentualności, ale jak już pójdą w bezczelność to i mi łatwiej się z nimi rozprawić. Jeszcze krócej niż uprzejmymi.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Damian Orzeszek (281 punktów)
Wdaj się z nimi w pokojową dyskusje, nie wytyczając na początku swoich argumentów, mów na temat tego co one mówią. Pokaż im, że jesteś zainteresowana tym co mówią. Zapewne będą pytać się Ciebie, czy sądzisz, czy ludzie mogą być szczęśliwi i żyć w pokoju i coś pokoju czy coś w tym stylu(parę razy wpadłem na takich sympatycznych ludzi i tylko głównie o tym mówili). Odpowiadaj, że jesteś szczęśliwa z tego powodu, że możesz się z nimi spotkać, wysuwaj niespodziewane dla nich odpowiedzi(one mają schemat rozmowy, po kilku podobnych odpowiedziach nie będą wiedziały co mówić: )). Niech wyciągają co raz więcej swoich broszurek, kiedyś im się skończą.., wtedy wyjdź z jakąś ciętą ripostą, nie wygrasz z nimi argumentacją, i tak na nią nie zwrócą zbytnio uwagi.

Przykład końca rozmowy :

ŚJ: Patrz na ten obrazek(raj -ogród), jest tam wszystko co Ci potrzebne.
A: Brakuje mi jednej rzeczy.
ŚJ: Czego?
A:Kibelka.
(nie jestem autorem tego )
28-10-2012 21:09 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>Odpowiadaj, że jesteś szczęśliwa z tego powodu, że możesz się z nimi spotkać, wysuwaj niespodziewane dla nich odpowiedzi(one mają schemat rozmowy, po kilku podobnych odpowiedziach nie będą wiedziały co mówić: )).

Odradzam powyższe. Zaproponują bezpłatne studium biblijne, a po nim zaproszą do "Sali Królestwa" w której się spotykają.

>Niech wyciągają co raz więcej swoich broszurek, kiedyś im się skończą..,

To strata czasu, mają całą bibliotekę książek, a broszurka wychodzi co miesiąc i będą ją przynosić.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
Damian Orzeszek (281 punktów)
>Odradzam powyższe. Zaproponują bezpłatne studium biblijne, a po nim zaproszą do "Sali Królestwa" w której się spotykają.
>To strata czasu, mają całą bibliotekę książek, a broszurka wychodzi co miesiąc i będą ją przynosić.

To wszystko co napisałem ma się stać w jednej rozmowie i zakończyć się "ciętą ripostą" , nie zaproszą osoby na spotkanie, która nie potrafi się zachować(cięta riposta).One ze sobą nie noszą bagaży z broszurkami i książkami, to co mają pod ręką po krótkim czasie im nie wystarczy.

Nie wymyśliłem sobie tej sytuacji, którą opisałem ogólnie we wcześniejszym poście, ona miała miejsce, i po tej ciętej ripoście, sympatyczne panie sobie poszły, uznając osobę, która im to powiedziała za niewychowaną.
29-10-2012 00:13 
 Ocena 3 na 3
Legion (587 punktów)
>Przykład końca rozmowy :
>ŚJ: Patrz na ten obrazek(raj -ogród), jest tam wszystko co Ci potrzebne.
>A: Brakuje mi jednej rzeczy.
>ŚJ: Czego?
>A:Kibelka.

Jeżeli w niebie nie ma komputera z internetem i zainstalowanym TF2, to wolę do piekła .
panTeista (6808 punktów)
>Jeżeli w niebie nie ma komputera z internetem i zainstalowanym TF2, to wolę do piekła .

Według Świadków Jehowy nie ma piekła, najwyższą karą jest nieodwracalna śmierć.
ŚJ obiecują życie wieczne w raju na Ziemi, bez chorób, starzenia się i śmierci.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
KarolG (2892 punktów)
Masz dwie opcje:
1. Powiedz, że jesteś ateistką - ryzykujesz, że potraktują to jako wyzwanie.
2. Powiedz, że jesteś agnostyczką - reakcja (mina) bezcenna.


Thank God, I'm an atheist
Maryna (60 punktów)
Sposób na Świadków Jehowy: grzeszyć otwarcie, bez skruchy. Np. 'Jestem alkoholiczką i nie zamierzam tego zmienić. Zapraszam na popijawę.' Albo, łagodniej(?): "Przestrzegam pogańskich obrzędów, zapraszam na Dziady". (Może na Andrzejki będzie grzeczniej) Powtarzać "O, Boże" i "Do diabła" co drugie słowo.

Nie chodzi o to, żeby dyskutować o grzechu, ale żeby go popełniać. Przejrzenie broszurek ułatwi wybór.

Większość Świadków przestrzega zasady obcinania grzesznej prawej ręki (Mateusz 5:30)
28-10-2012 20:02
 Ocena 11 na 11
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Po prostu powiedz, że nie jesteś zainteresowana rozmową z nimi. Gdy do moich drzwi pukali ŚJ i chcieli porozmawiać o Jezusie albo o "przyszłym życiu", to zawsze w ten sposób ich zbywałem i jakoś nie miałem wyrzutów sumienia, bo niby z jakiego powodu?
Oni są mili nie dlatego, że są mili, ale po to, żeby manipulować ludźmi. To rozdawanie pisemek i książeczek też nie wynika z tego, że chcą, aby ktoś to przeczytał i dostąpił "zbawienia". To jedna z podstawowych technik manipulacji - człowiek obdarowany czuje się zobowiązany odwdzięczyć się w jakiś sposób. Dlatego domokrążcy na samym początku rozmowy wręczają "prezenty" albo proponują drugi produkt gratis.

A jeśli bardzo chcesz z nimi porozmawiać, to zapytaj ilu jest na świecie Świadków Jehowy, następnie zapytaj dlaczego starają się pozyskać nowych członków, skoro według ich wierzeń tylko 144 tys. ludzi (Świadków Jehowy) dostanie się do Nieba? Przecież werbując nowych działają na swoją niekorzyść.



Aby popłynąć ku nowym horyzontom trzeba się nie bać spuścić brzeg z oczu. (W. Faulkner)
28-10-2012 21:28 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>zapytaj ilu jest na świecie Świadków Jehowy, następnie zapytaj dlaczego starają się pozyskać nowych członków, skoro według ich wierzeń tylko 144 tys. ludzi (Świadków Jehowy) dostanie się do Nieba?

Tylu do Nieba ale pozostali zasłużeni zmartwychwstaną do życia wiecznego w raju na Ziemi.

>Przecież werbując nowych działają na swoją niekorzyść.

Oni mają na to cytat biblijny, który jakoby zobowiązywał ich do głoszenia "dobrej nowiny".

Wszelka dyskusja ze Świadkami Jehowy wydaje mi się stratą czasu.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
29-10-2012 10:00 
 Ocena 1 na 1
balon000 (504 punktów)
>A jeśli bardzo chcesz z nimi porozmawiać, to zapytaj ilu jest na świecie Świadków Jehowy, następnie zapytaj dlaczego starają się pozyskać nowych członków, skoro według ich wierzeń tylko 144 tys. ludzi (Świadków Jehowy) dostanie się do Nieba? Przecież werbując nowych działają na swoją niekorzyść.[/color]

Bo ich celem jest wieczne życie w raju który będzie na Ziemi. A tutaj liczba miejsc jest potencjalnie nieograniczona. Zaś głoszenie jako nakaz jest warunkiem przeżycia Armagedonu i dostania się do raju.

Te 144 tysięcy to pomazańcy, czyli ci ŚJ którzy spożywają emblematy(chleb i wino) w czasie Pamiątki(jedyne święto ŚJ, na wiosnę, data ruchoma bo wyznaczana innym kalendarzem).Inni ŚJ tylko sobie podają chleb i wino, ale nie spożywają.

Obecnie pomazańców jest ok 10 tysięcy na kilka milionów ŚJ.

Bycie pomazańcem nie daje zwykle żadnych przywilejów, pomazańczy często stoją niżej w hierarchii niż nie-pomazańczy będący np starszymi zboru(ale tylko pomazańcy mogą być zapraszani do członkostwa w Ciele Kierowniczym - czyli organie który ma pełnię władzy nad organizacją ŚJ w tym władzę do zmieniania obowiązującego rozumienia Biblii, w CK jest od kilku do kilkunastu pomazańców w danym momencie a funkcję sprawują zasadniczo dożywotnio).

Żeby zostać pomazańcem wystarczy uznać że się jest powołanym przez Boga("że to się czuje"), powiedzieć to starszym zboru i zacząć spożywać emblematy na następnej Pamiątce. Niewielu ŚJ jednak się odważa na takie coś. Odważa - bo wśród ŚJ jest pogląd(nie wiem czy to oficjalna nauka organizacji) że jak ktoś nie jest pomazańcem a przez "pomyłkę" za takiego się uzna to spożywając emblematy "spożyje własny wyrok".
MarcinK (9189 punktów)

Koniec świata miał być wg nich w 1874, 1878, 1910, 1914, 1925, 1975r.

Zapytaj kiedy przewidują dojść do okrągłej dychy.
28-10-2012 21:36 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>Koniec świata miał być wg nich w 1874, 1878, 1910, 1914, 1925, 1975r.
>Zapytaj kiedy przewidują dojść do okrągłej dychy.

Teraz są ostrożniejsi i nie podają konkretnego roku. Kilkanaście lat temu mówili że stanie się to za życia osób urodzonych w roku 1914.

Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
28-10-2012 21:51 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Teraz są ostrożniejsi i nie podają konkretnego roku. Kilkanaście lat temu mówili że stanie się to za życia osób urodzonych w roku 1914.

Tak czy siak i tak zaraz czeka ich kolejny update.
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Może macie jakieś wyszukane pomysły? Piszę bardzo serio.

"Bardzo mi przykro, ale za chwilkę przychodzą przyjaciele z dziewicą i dwoma kotami. Będziemy czarną mszę odprawiać."

A tak na serio.... raz do mnie przyszli, powiedziałem żem ateista i drzwi zamknąłem nie czekając na reakcję. To było cztery lata temu i do tej pory tych domokrążców nie widziałem.

Jeszcze ciekawy pomysł: www.youtube.com/watch?v=QarofaycN3c


Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Jeśli masz problem ze stanowczą, aczkolwiek uprzejmą odmową, to jest tylko jedna rada na przyszłość - nie brać broszurek! Odmówić, odmówić i jeszcze raz odmówić, mówiąc, że na pewno nie przeczytasz. Nie wolno tylko się tłumaczyć dlaczego, bo to może przedłużyć dyskusję i w przypadku osób mało asertywnych i tak zakończy się przyjęciem broszurki, choćby i dla świętego spokoju.
I tu wracam do punktu wyjścia - nie brać broszurek, bo oni wrócą w miejsce, w którym broszurkę zostawili.
A co do rozmów z nimi - czy naprawdę warto tracić czas? Pomijając to, że się nic nie dowiesz, to ich występ nawet nie jest zabawny.
_
29-10-2012 13:06 
 Ocena 2 na 2
kika (1657 punktów)
>Jeśli masz problem ze stanowczą, aczkolwiek uprzejmą odmową, to jest tylko jedna rada na przyszłość - nie brać broszurek!>

Ja od wielu lat stosuję zdanie: "Dziękuję bardzo, ale nie jestem zainteresowana tymi tematami". Nawet nie zwracam uwagi, czy pasuje ono do ich zagajenia.
I to świetnie działa. Nigdy nie miałam problemu. Śmiertelnie nudzą mnie jałowe rozmowy. To taka strata czasu.
Selanos (12869 punktów)
Kiedyś siostra na religii mówiła, że Świadkowie Jehowy nie mają o czym rozmawiać z ateistami, bo oni bazują na biblii, czy raczej na nieznajomości biblii przez katolików. Często mają przygotowany cytat, który udowadnia, że Krk oddala się od Jezusa, planu boskiego czy innych dyrdymałów. Ufam osądowi salezjanki, wszak ona obroną biednego katolicyzmu zajmuje się na co dzień

Może powinniśmy zrobić na racjonaliście jakąś krótką, ale jednocześnie trafiającą do głowy broszurkę informującą o tym, dlaczego nie wierzymy w boga? Dzisiaj krótkie formy są w modzie, bo coraz więcej ludzi ma problem ze skupieniem uwagi dłużej niż trzy minuty.

Tak na koniec: wolę Świadków Jehowy niż katolików. Ci z którymi miałem styczność byli miłymi, pracowitymi ludźmi. Względem pracy mają bardzo niepolskie podejście, powiedzenie "czy się stoi czy się leży, tysiąc pięćset się należy" wcale się ich nie ima.
29-10-2012 09:29 
 Ocena 2 na 2
balon000 (504 punktów)

>Tak na koniec: wolę Świadków Jehowy niż katolików. Ci z którymi miałem styczność byli miłymi, pracowitymi ludźmi. Względem pracy mają bardzo niepolskie podejście, powiedzenie "czy się stoi czy się leży, tysiąc pięćset się należy" wcale się ich nie ima.
>

Tyle że świadkowie są bardzo niemili wobec byłych ŚJ. Nie wolno im rozmawiać z odstępcą(tak nazywają apostatów od swojej wiary). Jedynie w pewnych okolicznościach(naprawdę najbliższa rodzina etc) można rozmawiać z apostatą. Zwykle jest to ściśle egzekwowane przez starszych zboru.

Katolicy są tu dużo lepsi. Proboszcz rzadko kiedy wzywa parafian z pretensjami że rozmawiał z apostatą. I nie grozi wykluczeniem(które skutkuje statusem identycznym z byciem odstępcą,wykluczonych też należy unikać).

Przy czym mała uwaga: za odstępce uważany jest ktoś kto porzucił wiarę ŚJ po chrzcie. Ktoś kto się wychował w rodzinie ŚJ ale nie przeszedł chrztu(który w przypadku dzieci-ŚJ ma miejsce zwykle w wieku kilkunastu lat) nie jest odstępcą.
panTeista (6808 punktów)
>Kiedyś siostra na religii mówiła, że Świadkowie Jehowy nie mają o czym rozmawiać z ateistami, bo oni bazują na biblii,

Ależ mają np. próbują przekonać ateistów że Biblia została napisana z natchnienia bożego, a świadczyć mają o tym przepowiednie które się spełniły.

Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
Selanos (12869 punktów)
>Ależ mają np. próbują przekonać ateistów że Biblia została napisana z natchnienia bożego, a świadczyć mają o tym przepowiednie które się spełniły.

Ja nigdy się z tym nie spotkałem. Moja znajoma, która jest świadkiem Jehowy bardzo się speszyła kiedy zaczęła dyskusję o religii i ja powiedziałem, że jestem niewierzący.
29-10-2012 21:01 
 Ocena 2 na 2
balon000 (504 punktów)
>>Ależ mają np. próbują przekonać ateistów że Biblia została napisana z natchnienia bożego, a świadczyć mają o tym przepowiednie które się spełniły.
>Ja nigdy się z tym nie spotkałem. Moja znajoma, która jest świadkiem Jehowy bardzo się speszyła kiedy zaczęła dyskusję o religii i ja powiedziałem, że jestem niewierzący.
>

W teorii tak nawracają nie-chrześcijan. Mają nawet specjalną książkę z poradami jak nawracać hinduistę a jak judaistę etc.

W praktyce Polscy ŚJ są przygotowani głównie na katolików.
29-10-2012 08:02
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
W domu już nie nagabują mnie Świadkowie Jehowy, bo sąsiedzi przestali otwierać im drzwi (kiedyś ich wpuszczali do klatki schodowej, wtedy Świadkowie pukali do wszystkich), natomiast czasem zaczepiają mnie na ulicy, bardzo uprzejmie zresztą. Równie uprzejmie im odpowiadam, że dziękuję za ich zainteresowanie, ale jest ono jednostronne, ponieważ ja zupełnie nie zamierzam obdarzać kwestii religijnych jakąkolwiek uwagą, albowiem uważam to, bez obrazy, za stratę czasu. Wtedy uśmiechają się niepewnie i odchodzą.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
A ja bardzo lubię jak odwiedzają mnie Świadkowie Jehowy. Mam z nich wielki ubaw, kiedy w co drugim zdaniu wytykam im fałsz lub sprzeczność. Raz rozmawiałem z nimi blisko dwie godziny. Świetny trening erystyczny.
Ostatnio przestali mnie odwiedzać. Spotkałem ich na innej ulicy i przypomniałem mój adres. Nie przyszli.
balon000 (504 punktów)
>Obiecały, że przyjdą kiedy idziej.
>Problem polega na tym, że nie chcę być niemiła. Myślałam, że może odstraszy je parę artykułów z
>racjonalisty, albo tekstów Dawkinsa, którymi się odwdzięczę za broszurki. Może macie jakieś
>wyszukane pomysły? Piszę bardzo serio.

Jako osoba "w temacie" mogę dać kilka wskazówek

1.Sposobem może być powiedzenie że sobie nie życzysz odwiedzin. Wtedy oni cię odnotowują w 'dokumentacji' terenu* Ale i tak mogą przyjść za np rok, bo przecież może mieszka w mieszkaniu ktoś inny,chętny "prawdy".

2.ŚJ generalnie są b. uparci. Jest to po części altruistyczne - uważają że tylko ŚJ nie zginą w Armagedonie(dla nie-ŚJ którzy zginęli PRZED armagedonem jest druga szansa kiedy zmartwychwstaną i się "sprawdzą") ergo w ich najszczerszym przekonaniu ratują tobie życie

3.Często ŚJ sami się zniechęcają jeśli zauważają że mają trudnego rozmówcę. Wtedy np obiecują ponowne odwiedziny i nie przychodzą(chociaż teoretycznie powinni w myśl własnych zasad). Trudny to taki co lepiej dyskutuje od nich. Trudnym może być:

-Katolik znający b. dobrze Biblie i zasady swojej wiary. Wtedy potrafi wyjaśnić ŚJ że KK nie jest kościołem protestanckim i dlatego nie musi robić tylko rzeczy "biblijnych", bo nie uważa Biblii za jedyne słuszne źródło zasad wiary. Potrafi też uzasadnić i obronić dogmaty KK(nie ważne że nie zawsze skutecznie - ŚJ w 90% są nastawieni na katolików którzy nie znają dobrze swojej wiary).

-Protestant, ale nie każdy - ci zwykle znają dobrze Biblie, mają swoją interpretację Biblii i umieją jej bronić. Tutaj ŚJ zwykle są praktycznie bezradni, bo chociaż mają z protestantem wspólną "bazę" tj wiarę w Biblię jako Słowo Boże nie mogą go przekonać do b. specyficznego sposobu interpretowania Biblii przez ŚJ bo protestant zna zwykle bardziej konwencjonalne i przekonywujące sposoby interpretowania.

-Ktoś kto umie dyskutować z ŚJ i krytykować ich poglądy. Ale uwaga! To naprawdę trudne i wymaga przebrnięcia przez literaturę zarówno krytyków ŚJ jak ich samych. Dla początkującego w miarę sensowny byłby dział (cały artykuł też polecam):

pl.wikiped(*)_Jehowy#Kontrowersje_i_krytyka

Atakowanie z tej pozycji zwykle zniechęca ŚJ. Sami ŚJ nie znają historii swojego wyznania i większość obecnych ŚJ nie pamięta dawnych nieudanych "proroctw" dlatego co niektórzy mogą uznać takie doniesienia z przeszłości za mistyfikacje

*teren - czyli obszar przydzielony do głoszenia konkret(nym/emu) ŚJ. Tereny są przydzielane przez zbór.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Ostatnio odwiedziły mnie przesympatyczne dwie panie głosząc Słowo Boże. Nie jestem osobą, która zatrzaskuje drzwi przed nosem gościom.

Mój radiomaryjny teść ostatnio załatwił dwóch Świadków stawiając warunek: porozmawia z nimi bardzo chętnie, ale najpierw niech oni razem z nim klękną przed kapliczką i zmówią modlitwę do Matki Boskiej.

Nie byli zainteresowani.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
panTeista (6808 punktów)
>Może macie jakieś wyszukane pomysły?

Możesz spróbować tak:
Jestem honorową dawczynią krwi i gdy będę w potrzebie to poddam się zabiegowi przetaczania krwi.
Nie zrezygnuję z tego bo rzeczywiste ratowanie przedkładam ponad obietnice życia wiecznego.

ŚJ mają zakaz przyjmowania krwi, więc stanowcze nie zrezygnuję z tego będzie odstręczającym.


Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
Robin99 (101 punktów)
Ja ostatnio bardzo chętnie wdałem się w pogadankę. Niestety ich argumentacja nie za bardzo zmuszała mnie do wysiłku. Ostatecznie chyba uznali, że marnują czas i nawet broszurki nie dostałem. Czekam na następną wizytę
hubin (2274 punktów)

>Problem polega na tym, że nie chcę być niemiła.

Dziękuję, do widzenia...

Dziękuję, żegnam...


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Nie miałam pojęcia jak zatytułować ładnie wątek. Ale tyczy się on małego problemu z niejakimi
>Świadkami Jehowy.

Tutaj mały poradnik dla ateisty. Niestety po angielsku.

atheism.ab(*)p/JehovahsWitnessDoctrines.htm


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Jan Res (4015 punktów)
Ateista, to dla nich wspólnik szatana, jeśli nie sam szatan. Zazwyczaj obawiają się nas, jak diabeł święconej wody
Jeśli to nie pomaga, to wystarczy z szerokim uśmiechem powiedzieć, że kąpiel czeka, woda stygnie i zacząć się rozbierać. Ulatniają się natychmiast i już nigdy więcej nie wracają.
29-10-2012 18:39
 Ocena 12 na 12
Ania. (14138 punktów)
Ależ macie problemy.

Co robicie, kiedy puka akwizytor i oferuje wam cudowną usługę? Mówicie zapewne, że nie interesuje was to.

Robię dokładnie to samo. Odpowiadam z uśmiechem "dziękuję, nie jestem zainteresowana" i zamykam drzwi nie czekając na ich odpowiedź. To oni / one narzucają mi się bez uprzedzenia i bez mojej woli. Nie czuję żadnego obowiązku wdawania się w dyskusję i argumentowania.
zyggy (66 punktów)
A ja mam inną metodę. Stosuję cytat z "Misia": "a nie, dziękuję, my już mamy". Scena gdy sobowtór staje w drzwiach. Lub inne hasło: dzięki, ja już mam dwa. Stosuję to zanim zaczną cokolwiek mówić, a kim są wyczuwam na odległość.

pzdr
zyggy
Nala (12 punktów)
Swoją drogą niesamowicie ciekawa jest kwestia savoir vivre, jeśli chodzi o kontakty wierzących z niewierzącymi - w dwie strony.
oportunista (1711 punktów)

Powiedz po prostu, że w żadnego Boga nie wierzysz, broszurkami się na przerzucaj i tak niczego poza swoimi wydawnictwami nie czytają, w tym ich siła.
Przemek Braniecki (694 punktów)
Moje uwagi są nieco obok samego wątku, ale powyższa dyskusja sprowokowała mnie do napisania tych kilku zdań.

Z Waszych wypowiedzi wyłania się ponury obraz braku wrażliwości na drugiego człowieka. To cecha, którą osoby wierzące często przypisują właśnie ateistom. Jako, że sam jestem osobą głęboko niewierzącą, trochę niepokoi mnie fakt, że wątki taki jak ten tylko umacniają tego typu stereotypy.
Rzecz w tym, jak interpretujemy tak proste w ludzkim wymiarze zdarzenie jak odwiedziny obcych nam osób. Padły tutaj liczne sformułowania typu, zakłócanie miru domowego, nachodzenie itp. Nikt nie założył, a przynajmniej nikt tego nie wypowiedział, że misjonarze mają rzeczywistą potrzebę pełnienia misji - niesienia pomocy potrzebującym. Z uwagi na krytyczną ocenę działalności wszelkich instytucji kościelnych zapominamy, że szeregowy wierny rzadko kiedy działa z myślą o interesie swoich przełożonych, ale postępuje w zgodzie z ideą, której służy. Idei, która w jego mniemaniu, służy szerzeniu dobra na świecie. Brzmi to strasznie naiwnie, ale właśnie taka jest większość ludzi na świecie, a Ci co roznoszą broszurki z wizją raju po śmierci nie wydają się bynajmniej mniej łatwowierni niż pozostała większość.

Jakie powinno być zatem zachowanie godne polecania innym w przypadku niezapowiedzianych odwiedzin? Niesienie pomocy. Kto inny lepiej przebudzi zbałamucone przez wieloletnią indoktrynację umysły "misjonarzy" niż trzeźwo myślący umysł racjonalisty? Nie odbieram nikomu prawa do odmowy takowej pomocy (np."Przepraszam bardzo, dzisiaj nie mogę Paniom pomóc"), ale sądząc z powyższych wpisów, ateiści po prostu nie lubią pomagać błądzącym. Dopóki to się nie zmieni, inni z pewnością wykorzystają swoją szansę na rynku dusz potrzebujących pomocy.
ellie arroway (3 punktów)
Moja mama, katoliczka, miała kiedyś (z punktu widzenia KK całkiem niezłą) broszurkę, którą wręczała nachalnym ŚJ. Ale ciężko mi wyobrazić sobie coś takiego w wersji dla niewierzących, którzy z definicji mają poglądy oparte na indywidualnych przemyśleniach, nie Biblii i stosie encyklik.

Chociaż wyjątkowo gorliwym Świadkom polecam odczytanie Mk 16:18 i wręczenie szklanki, dajmy na to, Domestosa. Ewentualnie przedstawienie im smoka w swoim garażu (www.godlessgeeks.com/LINKS/Dragon.htm).
bohandas (842 punktów)
>Przed 10 min obie panie znowu mnie nawiedziły. Zbyłam je, mówiąc, że spieszę się na pociąg.
>Obiecały, że przyjdą kiedy idziej.
>Problem polega na tym, że nie chcę być niemiła. Myślałam, że może odstraszy je parę artykułów z
>racjonalisty, albo tekstów Dawkinsa, którymi się odwdzięczę za broszurki. Może macie jakieś
>wyszukane pomysły? Piszę bardzo serio.

Ja sobie grzecznie rozmawiam z dwoma dziewczynami, które bywa że mnie odwiedzają, i można powiedzieć, że w pewnym sensie próbuję zachwiać ich wiarą i zaszczepić w nich ducha zwątpienia...
Irracja (4721 punktów)
... Świadkowie Jehowi są dość dobrze przygotowani do rozmów o Jezusie i Biblii. Jednak nie ze wszystkim sobie radzą. Kiedyś miałem podobny problem i zacząłem dyskusję, lecz na temat który ja wybrałem. "Dlaczego religia chrześcijańska zrezygnowała z z niektórych kanonów wiary, takich jak np. obrzezanie". Tym bardziej, że Bóg w Starym Testamencie wyraźnie nakazał ten obrzęd jako podstawę "przymierza" -

Ks.Rodz. (Gen)17:10-14 - Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną. Z pokolenia w pokolenie każde wasze dziecko płci męskiej, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane - sługa urodzony w waszym domu lub nabyty za pieniądze - każdy obcy, który nie jest potomkiem twoim - ma być obrzezany; obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną.

Czyżby Jezus wystąpił przeciw woli swego Ojca?. Raczej nie, bo sam o tym mówi

Ew. Mateusza 5:17-20 - Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

... wiec jeżeli nie Jezus wprowadził wiele zmian w kościele, to kto i dlaczego? Oni, z reguły nie lubią takich tematów, nie są przygotowani na nie i rezygnują z dalszych odwiedzin.

Podobnie, nie bardzo sobie radzą z tematem alkoholu. Zwłaszcza gdy zwróci się uwagę, iż Jezus nie był jego zagorzałym przeciwnikiem, skoro dopuścił się "cudu w Kanie Galilejskiej". Może ktoś zna jeszcze jakieś "kruczki biblijne" których boją się poruszać?...

... pozdrawiam...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365