Sprawa Pawła M. Dominikanie zaproponowali cennik za krzywdy Za gwałt tyle, za pobicie tyle, a za wyrządzone krzywdy psychiczne jedynie przeprosiny. Tak według "Gazety Wyborczej" negocjowała z ofiarami zakonnika Pawła M. kancelaria z Poznania, która została wynajęta do załatwienia sprawy przez zakon. O podpisanych ugodach ofiary mówią, że chciały przede wszystkim zostać usłyszane i by wreszcie móc na nowo poukładać sobie życie. Zakonnik prowadził Wspólnotę św. Dominika, w której znajdowały się osoby najbliżej z nim związane. Większość miała za sobą trudne doświadczenia. Paweł M. sprawiał wrażenie, że naprawdę się nimi interesuje. Zakonnik miał własne metody na przeciwdziałaniu złu i pokusom. "Złe duchy" były wypędzane krzykami, wulgaryzmami, a w końcu przemocą. Osoby, które poddawały się jego specyficznym "egzorcyzmom", były bite pasem, okładały się nawzajem. Była też "modlitwa ciałem", która miała prowadzić do "oczyszczenia z seksualnych zranień" i pozbycia się nieczystości z ciała. Sposobem do osiągnięcia tego były, według zakonnika, pieszczoty, penetracja czy odtwarzanie pozycji seksualnych przez członkinie wspólnoty. Wszystko miało służyć oddaniu poszczególnych części ciała Bogu. www.onet.p(*)ik-za-krzywdy/qegmfbx,79cfc278 |