Racjonalista - Strona głównaDo treści
czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
20-09-2010 17:17drHaust (737 punktów)czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?
Przeglądając rożne informacje tak się właśnie zastanawiam.
1.czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?
wiele przedmiotów w szkołach zanika, zamiast przekwalifikować nauczycieli na np.:etykę temat jakoś się rozmywa...czy jakieś lobby obawia się, że "dobrym człowiekiem" może być i "bezbożnik"?
2.chroni religię, w szkołach, ale chyba tylko katolicką? bo nie umiem znaleźć nigdzie czy w szkołach uczy się innych religii? protestanckiej? greko-katolickiej? tzw.narodowej? a może tylko się o tym nie pisze? a uczy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Cehe (103 punktów)
Imho jedynym powodem jest dominacja chrześcijaństwa, i to bardzo spora. Bo jak
będą sprzyjać etyce, to od razu przeciwnicy zrobią z nich wrogów kościoła.
Fudal (105 punktów)
>1.czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?

>2.chroni religię, w szkołach, ale chyba tylko katolicką?

ad 1. Trochę się boi, ale nie samego przedmiotu. Po upadku komunizmu w Polsce kościół katolicki "otrzymał" ogromne wpływy w sejmie, których ograniczenia bało się nawet samo SLD gdy było u władzy. Ponieważ księża mają ogromny wpływ na dużą część społeczeństwa politycy boją się im podpaść, a podpadliby wprowadzając etykę do szkół.

ad 2. No tak bo...(napisałem wyżej)

Oczywiście jest też wiele innych powodów. Wykwalifikowanych nauczycieli etyki jest w Polsce śmiesznie mało. Dyrekcji szkół często, zwyczajnie, się nie chce. Na lekcje etyki jest małe zapotrzebowanie -bo to rodzice tak naprawdę decydują czy dziecko uczęszcza na lekcje religii czy nie, a Ci w dużej większości wolą oddać dziecko pod opiekę jakiejś dewotki. Itd.

Tak czy inaczej, puki kler ma tak wysoką pozycje w społeczeństwie i tak ogromny wpływ na Polską politykę, nie ma co liczyć na etykę czy jakieś poważne ustawy obyczajowe.

"Dziki kraj"

Pozdrawiam
Mateusz

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

> Tak czy inaczej, puki kler ma tak wysoką pozycje w społeczeństwie

puk + puk + puk = 3 puki

Póki pukasz, słuchać pukanie.

MSPANC
Tym "póki" torturowała mnie polonistka pół podstawówki, bo miałam na tym tle jakieś zaćmienie, więc teraz jestem uczulona.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
Fudal (105 punktów)
Cholera, właśnie!
Przepraszam najmocniej i dziękuje za zwrócenie mi uwagi.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?
Władza ma gdzieś przedmiot etyka. Władza się boi kościoła. A kościół się boi etyki.
Tak jak diabeł boi się święconej wody.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
apud (4399 punktów)

>Władza ma gdzieś przedmiot etyka. Władza się boi kościoła. A kościół się boi etyki.
>Tak jak diabeł boi się święconej wody.

Wlasnie, bo z jednej strony mamy moralność której korzenie sa w przykazaniach a z drugiej strony te przykazania pochodzą od Żydów. No, te pacta conventa czyli umowa z Jahwe....
Troche te przykazania poprzerabiano ale oryginał ma konkurencja.

Sie wtrąciłam, bo właśnie obejrzałam ciekawy program BBC o tym jak Izraelczycy badają pochodzenie biblii, szukają na gwałt świątyni Davida, pałacu Salomona itd.
Tyz im owieczek pod ściana płaczu zaczyna brakować. I argumentów historycznych. polityka historyczna wymaga oj wymaga.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Czy się boi? Moim zdaniem problemem jest ogólna mentalność. Obecnie nie da się zrobić tak, żeby każdy kto chciał mieć etykę mógł się jej uczyć, bo istnieje coś takiego jak karta nauczyciela i państwo musiałoby takim nauczycielom fundować dodatkowe lekcje, to jedna rzecz.

Druga to to, że nie można jej wprowadzić zamiast religii, ani równocześnie obok z dwóch powodów:
1) nie wolno (konkordat), trzeba by go renegocjować, a demokracja to system, w którym trzeba działać "zgodnie z wolą wyborców"*, każda gwałtowna zmiana może być wykorzystana przez oponentów, czyli ryzyko niestety niewarte śwysiłku
2) to kosztuje - w pierwszym przypadku setki zwolnionych katechetów, w drugim dodatkowe godziny do opłacenia

Wydaje mi się, że nie można tu patrzeć na to w taki sposób, że władza nie chce. Sam nie wiem jakie rozwiązanie byłoby najlepsze i czego na tym uczyć (skoro większość rodziców to jednak katoland). We Francji mają filozofię obowiązkową na maturze, a tak w praktyce to jest to profanacja tej wspaniałej dyscypliny akademickiej, przy czym warto zauważyć, że jednak jest to zdrowsze niż 2h religii.

*Jakkolwiek to zinterpretujecie, bo ja osobiście uważam, że coś takiego jak opinia publiczna nie istnieje - bo dzisiaj głosuje się na flagi, a nie ludzi z predyspozycjami.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
drHaust (737 punktów)
.. i uzupełnienie...:
"Przedszkolaki miały płacić 2,68 zł za lekcję religii"
wiadomosci(*)53470.html?order=najfajniejsze

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
20-09-2010 22:29 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Moim zdaniem dobrze rozwiązane Skoro ja wyrabiając dowód, który muszę wymienić, muszę jeszcze płacić za gościa, który siedzi w okienku (czy jakoś tak groszowa opłata) to niech oni płacą za to, co jest ich widzimisie.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
apud (4399 punktów)
>.. i uzupełnienie...:
>"Przedszkolaki miały płacić 2,68 zł za lekcję religii"
>wiadomosci(*)53470.html?order=najfajniejsze
>
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją


ha, postęp jest...kiedyś religie w czynie społecznym nauczali!
Kowalski (762 punktów)
>1.czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?
Myślę, że etyka to dla władzy pewne koszty (przygotowanie programu, zatrudnienie/przeszkolenie nauczycieli, wymuszenie zmian w grafikach zajęć, znalezienie sal, itp.), do których poniesienia wciąż nie czuje się przymuszona. Owszem, trafiają się sprzeciwy przedstawicieli Kościoła wobec etyki w szkołach, ale nie są one na tyle gorące, by władza się rzeczywiście miała czego bać.

>2.chroni religię, w szkołach, ale chyba tylko katolicką? bo nie umiem znaleźć
Należałoby znaleźć miejscowość, gdzie inne wyznania są dość liczne. Że sam załapałem się na początki szkolnej katechezy, to pamiętam, że koleżanka-luteranka, przynosiła zaświadczenie od pastora, że uczyła się w swoim kościele, zamiast w szkole z katolikami.
21-09-2010 13:50 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Należałoby znaleźć miejscowość, gdzie inne wyznania są dość liczne. Że sam załapałem się na początki szkolnej katechezy, to pamiętam, że koleżanka-luteranka, przynosiła zaświadczenie od pastora, że uczyła się w swoim kościele, zamiast w szkole z katolikami.

I już na początku łamano prawo.
Koleżanka-luteranka nie musiała niczego przynosić.
Religia organizowana jest na wniosek rodziców (lub pełnoletnich uczniów) i to o chęci uczęszczania na religie trzeba powiadomić szkołę a nie odwrotnie.
Ale oczywiście prawo stanowione sobie a prawo powielaczowe sobie.

Czytałam niedawno w jakimś portalu, jak to pan dyrektor pewnej szkoły, upomniany co do obowiązujących przepisów, wymóg składania oświadczeń na "nie" uzasadnił tym, że wystarczy, że dziecko które nie chce chodzić na religię pomimo takiej woli rodziców, takie oświadczenie po prostu zniszczy zamiast wręczyć wychowawcy i będzie z religii "nielegalnie" zwolnione (i to będzie straszne nieszczęście, jak mniemam).

To taka urzędnicza choroba zawodowa - "dupochronizm": jakiego by tu jeszcze zażądać papierka, żeby tylko zdjąć z siebie maksimum odpowiedzialności za cokolwiek.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
drHaust (737 punktów)
>I już na początku łamano prawo.
>Koleżanka-luteranka nie musiała niczego przynosić.
>Religia organizowana jest na wniosek rodziców (lub pełnoletnich uczniów) i to o chęci uczęszczania na religie trzeba powiadomić szkołę a nie odwrotnie.
>Ale oczywiście prawo stanowione sobie a prawo powielaczowe sobie.
>Czytałam niedawno w jakimś portalu, jak to pan dyrektor pewnej szkoły, upomniany co do obowiązujących przepisów, wymóg składania oświadczeń na "nie" uzasadnił tym, że wystarczy, że dziecko które nie chce chodzić na religię pomimo takiej woli rodziców, takie oświadczenie po prostu zniszczy zamiast wręczyć wychowawcy i będzie z religii "nielegalnie" zwolnione (i to będzie straszne nieszczęście, jak mniemam).
>To taka urzędnicza choroba zawodowa - "dupochronizm": jakiego by tu jeszcze zażądać papierka, żeby tylko zdjąć z siebie maksimum odpowiedzialności za cokolwiek.
>
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"


a nie miało to być jakoś tak, że religii bezpłatnie uczą księża/siostry w ramach swoich obowiązków parafialnych?
bo ja chwilkę temu jakoś wypadłem z tego i teraz do mnie dociera, że tu jest jakiś przekręt...
ksiądz jak uczył w parafii nie był opłacany przez kuratoria....
co prawda wspomagano go kopertami, ale to już oczywiście obywatelska haha inicjatywa... oczywiście oddolna...
teraz biedaczek ma "etat" z parafii i z kuratorium?
cud życie, żałuje iż z racji wieku nie mogę się sksiężyć...


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
22-09-2010 10:20 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>a nie miało to być jakoś tak, że religii bezpłatnie uczą księża/siostry w ramach swoich obowiązków parafialnych?

Książa robiący coś nieodpłatnie?

Na moja komendę, Zbójcerze! Bua ha ha ha ha!

A tzw. posługę (chrzciny, luby, pogrzeby itp) to księża też oficjalnie pełnią nieodpłatnie, tylko przyjmują dobrowolne datki i ewentualnie na pokrycie specjalnych kosztów, jak organista i kwiaty.
Jakiś biskup nawet kiedyś wyjaśniał w prasie (zdaje się a propos prasowej interwencji w sprawie dwojga biednych bezrobotnych, którzy nie mogli się pobrać bo nie mieli na opłaty "ślubne") - ksiądz nie może odmówić "posługi" ze względów finansowych, bo to co się płaci to jest dobrowolny datek. I to niemożliwe, żeby parafia miała cennik (dowcipas ten biskup), chyba że to koszty organisty, kwiatów itp koszty uboczne.

Bua ha ha ha...

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
drHaust (737 punktów)
>>a nie miało to być jakoś tak, że religii bezpłatnie uczą księża/siostry w ramach swoich obowiązków parafialnych?
>Książa robiący coś nieodpłatnie?
teoretycznie robili, wzmianka/cytat z pierwszej strony portalu racjonalista:
"...To temu właśnie środowisku zawdzięczamy m.in. wprowadzenie - wbrew wcześniejszym ustaleniom - państwowych pensji dla katechetów we wrześniu 1997 r.,"
reszta tu: Sojusz Lewicy Duszpasterskiej Autor tekstu: Mateusz Stępień
www.racjonalista.pl/kk.php/s,656

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
13-10-2010 09:45 
 Ocena 4 na 4
Alicja Duda (25557 punktów)
Rozmarzyłam się!
Komisja Europejska postanowiła wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie ulg podatkowych dla włoskiego Kościoła katolickiego - podała agencja Ansa. KE wyjaśniła, że podejrzewa, że ten rodzaj ulg należy traktować jako niedozwoloną pomoc ze strony państwa.
wiadomosci(*)lg_dla_wloskiego_Kosciola.html
13-10-2010 12:04 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)
>Rozmarzyłam się!
Ino nie bujaj w tych obłokach za wysoko, bo powrót może być ździebko bolesny.
W naszym pięknym kraju minister finansów rozważa odebranie ulg prorodzinnych, odpisów za internet, wprowadzenie opłat za korzystanie z obwodnic, podwyżki vat-u, ale ani słowem się nie zająknie o choćby minimalnym ograniczeniu finansowania KrK.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
13-10-2010 12:56 
 Ocena 1 na 1
drHaust (737 punktów)
Alicjo...
Włoskiego...! Słowo klucz?
pozostaje nam zanucić : "...z ziemi włoskiej do Polski..." jak przodkowie nasi.
Ale to "włoskiej" - martwi mnie iż nim dojdzie do Polskiej - tak się wszystko zagmatwa... rozmyje... i będzie jak zawsze.

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
AdamGr (3037 punktów)
"czy a może dlaczego władza boi się przedmiotu etyka?"

Nie sama władza, a raczej osoby które aktualnie ją sprawują, które nie reprezentują ogółu społeczeństwa, a ściśle określoną opcje światopoglądową określonej grupy społecznej.
Wprowadzenie etyki wygeneruje pojawienie się nauki konkurencyjnego światopoglądu wobec monopolu katolickiego.
Żaden monopol (obojętnie jaki) z zasady nie życzy sobie żadnej konkurencji i zrobi absolutnie wszystko aby takowa się nie pojawiła, lub pojawiła się w tak ograniczonym zakresie aby nie móc w praktyce konkurować.
Za "komuny" podejście było IDENTYCZNE, nastąpiła tylko i wyłącznie zmiana tego monopolu z "czerwonego" na katolicki.
Myślę że fanatyczni katolicy bardzo by się ucieszyli gdyby na wzór dawnego systemu wyprowadzić etykę do salek "katechetycznych" przy np. urzędzie miasta.
I niech sobie dzieciaczki biegają tak jak kiedyś biegały w innym kierunku, no co to komu przeszkadza?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365