Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Tradycja" związana z apostazją

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
10-09-2010 16:52Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)"Tradycja" związana z apostazją
Ocena 15 na 15
Chciałbym napomknąć tutaj o pewnej "ciekawostce", która wypłynęła podczas mojej rozmowy z biskupem. Wpierw jednak pozwolę sobie przedstawić tło całego zajścia.

Z początkiem lipca postanowiłem wziąć się wreszcie za realizację swojej apostazji. Wikary, na którego natknąłem się w swojej parafii odesłał mnie oczywiście do proboszcza. Tydzień później, gdy już udało mi się umówić z proboszczem, ustaliliśmy (w trakcie wyjątkowo nieprzyjemnej rozmowy) co i jak, i miałem zadzwonić po jego urlopie.
W międzyczasie jednak zdarzyła się rzecz kuriozalna. Odwiedziła mnie mama, którą proboszcz zagadał podczas pogrzebu jakiejś jej znajomej, zaprosił do kancelarii kościelnej i poinformował o mojej z nim rozmowie. Pragnę tutaj podkreślić, że mama była przeze mnie kilkukrotnie informowana, że zamierzam się wypisać z KK, a i po sfinalizowaniu całego przedsięwzięcia chciałem dać jej o tym znać - wiedziałem, że gdy sprawa będzie zamknięta mama szybciej to przełknie. Ksiądz (który w trakcie rozmowy ze mną nazwał mnie Judaszem i skupił przede wszystkim na tym, że przyjęło się zwracać do kapłanów jego religii per "proszę księdza", a nie "proszę pana", bo to przejaw braku kultur) porozmawiał sobie z mamą (najwyraźniej o straszliwych, doczesnych skutkach apostazji, jak niemożność znalezienia pracy) i roztrzęsiona mama próbowała "przemówić mi do rozsądku". Ponieważ ksiądz całą rozmowę przeprowadził za moimi plecami wykorzystując mamę do wywarcia na mnie presji, postanowiłem poinformować o całej sprawie jego przełożonego, jednego z radomskich biskupów.
W trakcie rozmowy ponownie wytknięto mi, choć już bez takiej buty jak ostatnio, że "przyjęło się zwracać...", i dowiedziałem się, że mimo że rozmowa z bliskimi nie jest elementem instrukcji episkopatu dotyczącej apostazji, to "przyjęło się, jest częścią tradycji", że tak się postępuje (sama rozmowa trwała ładnych kilkadziesiąt minut i zdążyliśmy w niej poruszyć kilka innych spraw. Koniec końców okazała się być jednak równie pusta, choć przeprowadzona w przyjemniejszej atmosferze, co ta z proboszczem). Nosz to przecież ręce opadają. Przede mną jeszcze rozmowa z proboszczem, i nie omieszkam powiedzieć co myślę o takim żałosnym zagraniu.
Ale, do meritum - czy ktokolwiek miał może podobną sytuację? "Przyjęło się" rozmawiać z rodziną apostaty? I jak tutaj nie stracić szacunku do takiego proboszcza, który nie szanuje mojej decyzji jako dorosłego, blisko 30-letniego faceta?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Roksana Małek (894 punktów)
Tak się składa, że obie z mamą planujemy dokonanie aktu apostazji, zatem myślę, że gdyby nawet doszło takiej rozmowy to niewiele by ona dała - przedstawicielowi kościoła, naturalnie - gdyż w mojej rodzinie, właściwie, nawet trzy pokolenia należą do niewierzących. Tak czy inaczej, to rzeczywiście kuriozalna sytuacja. Ale czy ostatecznie udało się Panu sfinalizować całą procedurę ?? Moja znajoma miała z tym problemy i musiała się odwoływać...............
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
Ale czy ostatecznie udało się Panu sfinalizować całą procedurę ?? Moja znajoma miała z tym problemy i musiała się odwoływać...............
>Przed rozmową z proboszczem chciałem wpierw porozmawiać z biskupem, tak też sama apostazja jeszcze przede mną. Swoją drogą jestem święcie przekonany, że proboszcz myśli, że ma mnie z głowy To się dzisiaj wieczór zdziwi...
Roksana Małek (894 punktów)
>Ale czy ostatecznie udało się Panu sfinalizować całą procedurę ?? Moja znajoma miała z tym problemy i musiała się odwoływać...............
>>Przed rozmową z proboszczem chciałem wpierw porozmawiać z biskupem, tak też sama apostazja jeszcze przede >mną. Swoją drogą jestem święcie przekonany, że proboszcz myśli, że ma mnie z głowy To się dzisiaj wieczór zdziwi...
Nie ma to jak działanie z zaskoczenia. Życzę powodzenia
10-09-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>Nie ma to jak działanie z zaskoczenia. Życzę powodzenia

Proboszcz był tak zaskoczony, że aż zapomniał jak wygląda instrukcja episkopatu. Kazał mi przyjechać ze wzorem pisma, tak aby mógł je posłać do kurii, do zaakceptowania - jeszcze przed podpisaniem przez świadków. Gdy zapytałem, czy jest pewien swojej znajomości instrukcji odparł, żebym się nie mądrzył i... rozłączył się. Nie pozostaje mi nic innego, jak wydrukować instrukcję, podkreślić odpowiednie fragmenty markerem i pojechać do niego...
Roksana Małek (894 punktów)
>Nie pozostaje mi nic innego, jak wydrukować instrukcję, podkreślić odpowiednie fragmenty markerem i pojechać do >niego...
Bardzo rozsądnie.
Alicja Duda (25557 punktów)
Mam za mało wiedzy prawniczej ale tak mi się zdaje, że proboszcz naruszył prawo.
(art.53,5i7 )
Ciekawa jestem jakich argumentów użyłby sąd by nie przyznać Ci odszkodowania, gdybyś tak zażądał tego od proboszcza.
10-09-2010 17:48 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>Mam za mało wiedzy prawniczej ale tak mi się zdaje, że proboszcz naruszył prawo.
>(art.53,5i7 )
>Ciekawa jestem jakich argumentów użyłby sąd by nie przyznać Ci odszkodowania, gdybyś tak zażądał tego od proboszcza.
Mógłbym chyba spróbować powołać się na straty osobiste. Ale szczerze mówiąc nie wiem, czy chciałoby mi się ciągnąć całą tę procedurę, do której musiałbym także w charakterze świadka włączać mamę. Z drugiej strony mógłby to być ciekawy precedens.
10-09-2010 17:52 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
> Ale szczerze mówiąc nie wiem, czy chciałoby mi się ciągnąć całą tę procedurę, do której musiałbym także w charakterze świadka włączać mamę.
I dlatego mogą robić co chcą.
10-09-2010 18:23 
 Ocena 5 na 5
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>I dlatego mogą robić co chcą.

Gdyby sprawa dotyczyła wyłącznie mnie mógłbym ze spokojnym sumieniem zrobić w tej materii coś więcej. Ale z mamą jako buforem między mną a KK wszystko się mocno komplikuje. Paskudne zagranie ze strony proboszcza, ponieważ uwikłał bliską mi osobę, która na dodatek nie jemu ma za złe, że rozgaduje o moich sprawach, a mnie, że odstępuję od KK. Także po części dlatego właśnie piszę o całej sprawie na Racjonaliście - aby nie przeszło to kompletnie bez echa (biskup co prawda obiecał zadzwonić do proboszcza, ale domyślam się nieśmiało, jaki efekt to przyniesie: żaden mianowicie) i przynajmniej czytający to forum (i ci wszyscy, którym relacjonuję to wszystko bezpośrednio) o sprawie wiedzieli. Może pomoże to kolejnemu apostacie przygotować się na starcie z rodziną? Nie da się ukryć, że sprawa jest mocno śmierdząca, a zgoda zwierzchnika na podobne zachowanie to już szczyt żenady...
10-09-2010 18:43 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
Spróbować możesz napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jeżeli tego typu skarg na łamanie prawa przez kościół będzie więcej pani rzeczniczka będzie musiała zabrać głos.
Pisząc do rzecznika, nie będziesz angażować mamy.
Procedura będzie taka, że Rzeczniczka napisze do proboszcza i biskupa prośbę o wyjaśnienie. Odpowiedź przyśle Ci do wiadomości.
Sam fakt, że będą musieli coś napisać ( bo chyba nie odważą się zlekceważyć RPO) już da im przynajmniej odrobinę do myślenia i przynajmniej pomyślą zanim komuś znowu zrobią takie świństwo.
Możesz napisać e-mail.
10-09-2010 18:55 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>Spróbować możesz napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich.
>Jeżeli tego typu skarg na łamanie prawa przez kościół będzie więcej pani rzeczniczka będzie musiała zabrać głos.
>Pisząc do rzecznika, nie będziesz angażować mamy.
>Procedura będzie taka, że Rzeczniczka napisze do proboszcza i biskupa prośbę o wyjaśnienie. Odpowiedź przyśle Ci do wiadomości.
>Sam fakt, że będą musieli coś napisać ( bo chyba nie odważą się zlekceważyć RPO) już da im przynajmniej odrobinę do myślenia i przynajmniej pomyślą zanim komuś znowu zrobią takie świństwo.
>Możesz napisać e-mail.
>

Dziękuję za radę, z dziką przyjemnością z niej skorzystam. Zaraz wezmę się za klecenie odpowiedniego pisma.
10-09-2010 19:17 
 Ocena 1 na 1
Alicja Duda (25557 punktów)
>Dziękuję za radę, z dziką przyjemnością z niej skorzystam. Zaraz wezmę się za klecenie odpowiedniego pisma.
Jak dostaniesz odpowiedź to podziel się z nami. Powodzenia.
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>>Dziękuję za radę, z dziką przyjemnością z niej skorzystam. Zaraz wezmę się za klecenie odpowiedniego pisma.
>Jak dostaniesz odpowiedź to podziel się z nami. Powodzenia.

List wysłany. Zobaczymy jaki będzie efekt. Na stronie RPO nie znalazłem informacji o terminie rozpatrzenia zgłoszenia (albo go tam nie ma, albo przeoczyłem). Orientujesz się może, ile to może potrwać?
13-09-2010 08:06 
 Ocena 2 na 2
Alicja Duda (25557 punktów)
>List wysłany. Zobaczymy jaki będzie efekt. Na stronie RPO nie znalazłem informacji o terminie rozpatrzenia zgłoszenia (albo go tam nie ma, albo przeoczyłem). Orientujesz się może, ile to może potrwać?
Zgodnie z KPA pewnie miesiąc, gdyż jest to "szczególnie skomplikowana sprawa" bo normalnie to 14 dni. Odpowiedź też powinna nastąpić w tym terminie.
Ale znając życie ze 3-4 miesiące może to potrwać.
bogdan79 (1 punktów)
>>List wysłany. Zobaczymy jaki będzie efekt. Na stronie RPO nie znalazłem informacji o terminie rozpatrzenia zgłoszenia (albo go tam nie ma, albo przeoczyłem). Orientujesz się może, ile to może potrwać?
>Zgodnie z KPA pewnie miesiąc, gdyż jest to "szczególnie skomplikowana sprawa" bo normalnie to 14 dni. Odpowiedź też powinna nastąpić w tym terminie.
>Ale znając życie ze 3-4 miesiące może to potrwać.
>
Ja bym powiedział, że za tydzień będzie lakoniczna odpowiedź doktora Jabłońskiego, że to nie ich sprawa.
Vytautas (4394 punktów)
>Procedura będzie taka, że Rzeczniczka napisze do proboszcza i biskupa prośbę o wyjaśnienie. Odpowiedź przyśle Ci do wiadomości.
>Sam fakt, że będą musieli coś napisać ( bo chyba nie odważą się zlekceważyć RPO) już da im przynajmniej odrobinę do myślenia i przynajmniej pomyślą zanim komuś znowu zrobią takie świństwo.
   Właśnie, chyba, ale skąd pewność? Przecież oni gardzą każdym przepisem prawa, który uznają za bezbożny i nie mają zamiaru go respektować.
11-09-2010 08:31 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
>   Właśnie, chyba, ale skąd pewność? Przecież oni gardzą każdym przepisem prawa, który uznają za bezbożny i nie mają zamiaru go respektować.
Bonzowie kościoła zawsze starają się przypodobać władzy. Konflikt z RPO nie jest im potrzebny woleli by mieć go po swojej stronie.
Nowa Rzeczniczka jest chyba trochę mądrzejsza od poprzedniego Rzecznika ale nie wiążę z nią dużych nadziei na normalność i list będzie bardzo czołobitny.
Pozdrawiam.
Vytautas (4394 punktów)
>Bonzowie kościoła zawsze starają się przypodobać władzy.
   Czyżby? Może za krótko żyję, może niezbyt uważnie patrzę, ale widziałem zawsze tylko sytuację odwrotną -- to władza starała się przypodobać Kościołowi. Tak było nawet 'za komuny'.
12-09-2010 08:42 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)

>   Czyżby? Może za krótko żyję, może niezbyt uważnie patrzę, ale widziałem zawsze tylko sytuację odwrotną -- to władza starała się przypodobać Kościołowi. Tak było nawet 'za komuny'.
To zawsze było obustronne nadskakiwanie. Kościół zyskiwał na tym zawsze więcej.
bogdan79 (1 punktów)
Usunięte przez moderatora
Marian (5438 punktów)
>czy ktokolwiek miał może podobną sytuację?
   Ja dokonywałem apostazji lata temu (ze sześć chyba), więc pewnie wiele się zmieniło od tego czasu, bo apostazje się nasiliły. To również zależy od indywidualnego przypadku, mamy w końcu do czynienia z człowiekiem.
   W moim przypadku procedura była wręcz przemiła. Chyba gdzieś z Racjonalisty.pl dorwałem akt apostazji, który wypełniłem i po prostu zaniosłem do kancelarii w mojej parafii. Spotkałem tam dość młodego człowieka (wikarym go nazywają?), dopiero po seminarium na moje oko, który nie wiedział co z tym począć, więc umówiliśmy się na raz następny, kiedy sprawę skonsultuje z proboszczem.
   Gdy przyszedłem następnym razem, to właśnie z nim odbyłem zwyczajową „krótką rozmowę duszpasterską”. Przeczytał mój akt, na którym miałem wpisanych świadków apostazji, ale stwierdził, że nie będą oni potrzebni, więc zaoferował mi przepisanie go i wydrukowanie poprawionej wersji na parafialnym komputerze Po podpisaniu aktu, sprawa załatwiona. Miło, sprawnie i przyjemnie. Z proboszczem nawet się nie widziałem.
   Wtedy apostazje były dość rzadkie. Podejrzewam, że wraz z popularyzacją praktyki (m.in. przez apostazja.info), proboszczowie parafii mogli dostać polecenie służbowe, aby utrudniać ją jak to tylko możliwe. Kościół mógł nawet zaostrzyć swoje przepisy co do tego. Możliwe też, że po prostu wiedzą, że istnieje taki „szatański” portal, który „namawia” ludzi do opuszczania Kościoła, więc włącza im się zwyczajna paranoja.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Madman (7811 punktów)
>"Przyjęło się" rozmawiać z rodziną apostaty?
Kościół doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że wiele osób niewierzących apostazji nie dokonuje właśnie ze względu na rodzinę. Najczęściej żeby "nie robić przykrości" wierzącym krewnym. I Episkopat liczy na to, że łzy matki skruszą przebrzydłego bezbożnika. Tonący brzytwy się chwyta...
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) gdy już udało mi się umówić z proboszczem, ustaliliśmy (w trakcie wyjątkowo nieprzyjemnej rozmowy)

Nie bardzo rozumiem, drodzy apostaci in spe, po co Wy w ogóle gadacie z okupantem?
Przechodzicie jakąś upokarzającą ścieżkę zdrowia i tańczycie jak Wam czarny zagra...
A macie choć cień gwarancji, że po tym wszystkim czarna mafia skasuje wasze dane osobowe?
Oczywiście, że nie macie - i oczywiście, że nie skasuje. Ale pokażeecie im! - ho, ho.

Z czarnym okupantem nie należy się pieprzyć, tylko mu zacząć wybijać z zadufanego łba,
to co mu się tam uroiło - a mianowicie że jakoby stoi ponad prawem i wszystko mu wolno.

Właściwa droga do wolności prowadzi przez GIODO, a jedynym chyba człowiekiem w tym kraju,
który wie, jak się do tego zabrać, jest Maciek Psyk, którego portal gorąco polecam Waszej uwadze.
sztejkat (4743 punktów)
Formalnie rzecz biorąc - i tak stało w pierwotnych dokumentach Watykanu - wystarczy pisemne oświadczenie woli. Formalnie rzecz biorąc - pocztą, poleconym.

Zgodnie z prawem nie mogą funkcjonować organizacje do których przynależność jest obowiązkowa.

Nie widzę innych poza osobistymi powodów, by procedurę wystąpienia z organizacji religijnej przeprowadzać w inny sposób, niż występowania z innych organizacji. Prawo krajowe jest tu nadrzędne i nie ma powodu, by posługiwać się - ewidentnie skrojonymi celem ograniczenia wolnej woli - wewnętrznymi procedurami organizacji.

GIDO nie jest właściwym organem - w świetle obecnej ustawy kościoły mogą przetwarzać to co przetwarzają i koniec. Zmiana sytuacji wymagałaby zmiany w prawie i to idącej dużo dalej niż w samej ustawie o ochronie danych osobowych.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
11-09-2010 23:59 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> w świetle obecnej ustawy kościoły mogą przetwarzać to co przetwarzają i koniec.

Doprawdy?

Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych
(Dz. U. 2002 r. Nr 101 poz. 926, ze zm.)

Artykuł 27

1. Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również (...)

2. Przetwarzanie danych, o których mowa w ust. 1, jest jednak dopuszczalne, jeżeli:

4) jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów i innych związków
wyznaniowych (...) pod warunkiem, że przetwarzanie danych dotyczy wyłącznie
członków tych organizacji lub instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe
kontakty w związku z ich działalnością
i zapewnione są pełne gwarancje ochrony
przetwarzanych danych

Artykuł 32

1. Każdej osobie przysługuje prawo do kontroli przetwarzania danych, które jej dotyczą, zawartych w zbiorach danych, a zwłaszcza prawo do:

6) żądania uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania danych osobowych, czasowego lub stałego wstrzymania ich przetwarzania lub ich usunięcia, jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały zebrane z naruszeniem ustawy albo są już zbędne do realizacji celu, dla którego zostały zebrane.

> Zmiana sytuacji wymagałaby zmiany w prawie i to idącej dużo dalej niż w samej ustawie o ochronie danych osobowych.

A co konkretnie wg Ciebie należałoby zmienić? Bo jak dla mnie (laika, przyznaję) problem tkwi raczej w niemożności wyegzekwowania tego, co już zostało zapisane całkiem wyraźnie i jednoznacznie.
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>A co konkretnie wg Ciebie należałoby zmienić? Bo jak dla mnie (laika, przyznaję) problem tkwi raczej w niemożności wyegzekwowania tego, co już zostało zapisane całkiem wyraźnie i jednoznacznie.

Żadna z ustaw nie definiuje zasad wstępowania i występowania ze związków wyznaniowych i kościołów. W obecnej więc sytuacji jedynie od woli kościoła zależy uznanie kto jest członkiem, a kto nie. Oficjalne stanowisko zaś brzmi: każdy ochrzczony. Apostazja nie zamazuje chrztu, to raz. Dwa - ewentualne zamazanie członkostwa musi być wykonane według formuł kościoła, bo ustawy pozostawiają definicję członkostwa kościołom, co znów jest problematyczne jeśli patrzeć z punktu widzenia swobody wyznania.

To jedno i moim zdaniem najważniejsze z zagadnień.

Drugie, to konieczność rozwiązania spraw archiwalnych ksiąg parafialnych - obecna ustawa zdecydowała się po prostu pozwolić na przetwarzanie danych, nie rozróżniając między danymi osób żywych i zmarłych. Totalne zabronienie kościołom przetwarzania danych sprawiłoby potężne zamieszanie w sprawach legalności szeroko prowadzonych archiwów i spowodowało więcej szkód niż zysków.

Szczerze mówiąc sam pomysł ochrony danych osobowych uważam za chybiony - utworzony system jest (i moim zdaniem - zawsze będzie) dziurawy że hej. Stąd wolałbym, aby ustawa o swobodzie wyznania lub inna, regulująca tworzenie związków wyznaniowych, w jakikolwiek sposób ustalała procedury wstępowania i występowania i w ten sposób umożliwiła zewnętrzną kontrolę tego, ile osób przynależy do danego kościoła.

Choć jeszcze lepiej byłoby, by fakt przynależności bądź nie obywateli do kościoła nie miał jakiegokolwiek wpływu na to jak obywatele jak i kościół są traktowani w prawie. Niestety tak nie jest.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Vytautas (4394 punktów)
>Z początkiem lipca postanowiłem wziąć się wreszcie za realizację swojej apostazji.
   Może mi wyjaśnisz, po co? Postanowiłeś wystąpić z Kościoła rzymsko-katolickiego, a to świadczy o tym, że uważałeś, że do niego należysz. Dlatego że niemowlę, z którego wyrosłeś ktoś przyniósł do kościółka, że w Twoim imieniu powtórzył po kapłanie, że wyrzekasz się ducha nieczystego? A Ty rozumiałeś, co w Twoim imieniu mówią, czy uważasz, że to Ty przyszedłeś i poprosiłeś o to, by cię do tego Kościoła zapisano? To Ty zawarłeś umowę z tymże Kościołem, że będziesz wypełniał jego przykazania a w zamian doświadczał łask uczestniczenia w jego obrzędach? Zrobiłeś to świadomie i bez przymusu? Mogłeś powiedzieć "NIE"? Umowę własnoręcznie podpisałeś?
   Jeśli tak, to rzeczywiście powinieneś, jak przystało na porządnego człowieka, dopełniać warunków umowy, a jeśli postanowiłeś tę umowę zerwać, powinieneś poprosić o zgodę swego kontrahenta i spełnić warunki jakie on stawia przy zerwaniu umowy. Ja nie pamiętam, żebym taką umowę zawierał, ani nikt mi nigdy nie pokazał mego podpisu pod aktem wstąpienia do Kościoła rzymsko-katolickiego. Dlatego uważam, że nie jest mi potrzebny żaden akt apostazji. Nie jestem członkiem Kościoła, bo nigdy do niego nie wstąpiłem.
Gosia (9452 punktów)

>Ja nie pamiętam, żebym taką umowę zawierał, ani nikt mi nigdy nie pokazał mego podpisu pod aktem wstąpienia do Kościoła rzymsko-katolickiego. Dlatego uważam, że nie jest mi potrzebny żaden akt apostazji. Nie jestem członkiem Kościoła, bo nigdy do niego nie wstąpiłem.

Cóż, Twoja sprawa, ale to właśnie taka postawa niejako legitymizuje kuriozalne oświadczenia Trybunału Konstytucyjnego, że trzeba przyjąć do akceptującej wiadomości fakt, że Kościół katolicki jest uprzywilejowany liczbą wiernych i konkordatem, który gwarantuje mu konstytucja.


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
13-09-2010 20:57 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>   Może mi wyjaśnisz, po co?

Twoja argumentacja jest jak najbardziej trafna, i w pełni się z nią zgadzam. Szkopuł jednak tkwi w tym, że dopóki nie udowodni się, że jest inaczej, to te 90-95% Polaków będzie katolikami. Dla mnie apostazja, mimo że niewiele zmienia (światopoglądowo nie staję się ateistą levelu drugiego), to stanowi swoistą deklarację, sposób pokazania klerowi i społeczeństwu, że nie wszyscy są zadowoleni, że wpycha się ich w objęcia KK, gdy jeszcze nie mogą zaprotestować, i że katolicyzm nie jest jedyną opcją światopoglądową w tym kraju. Będąc dorosłym facetem mogę wreszcie sam za siebie decydować, a decyduję się pokazać, że KK mi ze wszech miar nie odpowiada. A że za deklaracją idzie także działanie, to efekt się nasila. Gdy dokonywane są coraz to kolejne apostazje księża nie mogą już powiedzieć "w mojej parafii, mimo że nie wszyscy uczęszczają na mszę, to jednak wszyscy są katolikami". Wraz z apostazją mamy namacalny dowód na to, że ze statystyk wyparował jeden katolik. Właśnie po to jej dokonuję.
bogdan79 (1 punktów)
Usunięte przez moderatora
Łukasz Romanowicz (128 punktów)
Gratuluje. Od lat noszę się z pomysłem wystąpienia z kościoła, lecz jak na razie nie dane mi było przejść na ciemną stronę mocy. Głównym powodem są względy rodzinne, społeczne. Mieszkam w małej miejscowości, czegoś takiego tu nie widzieli i obawiam się, że nie odbyło by się to bez uszczerbku na nerwach mojej rodziny (matki). Więc tym bardziej podziwiam i gratuluje odwagi.
Cóż... kiedyś jeszcze nadejdzie mój czas Mam nadzieje, że jeszcze w tym roku.

Subiektywny obraz nieobiektywnej rzeczywistości.
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>Gratuluje. Od lat noszę się z pomysłem wystąpienia z kościoła, lecz jak na razie nie dane mi było przejść na ciemną stronę mocy. Głównym powodem są względy rodzinne, społeczne. Mieszkam w małej miejscowości, czegoś takiego tu nie widzieli i obawiam się, że nie odbyło by się to bez uszczerbku na nerwach mojej rodziny (matki). Więc tym bardziej podziwiam i gratuluje odwagi.
>Cóż... kiedyś jeszcze nadejdzie mój czas Mam nadzieje, że jeszcze w tym roku.

Ha, presja rodziny i otoczenia potrafi być zaiste paskudna, coś o tym wiem. Rodzicielka zdecydowała się koniec końców przemilczeć kwestię mojej apostazji - lepsze to, niż zbrojny opór. Trzymam kciuki za sfinalizowanie tej czynności prawnej
26-09-2010 18:06 
 Ocena 1 na 1
ssplayer (706 punktów)
>>Gratuluje. Od lat noszę się z pomysłem wystąpienia z kościoła, lecz jak na razie nie dane mi było przejść na ciemną stronę mocy. Głównym powodem są względy rodzinne, społeczne. Mieszkam w małej miejscowości, czegoś takiego tu nie widzieli i obawiam się, że nie odbyło by się to bez uszczerbku na nerwach mojej rodziny (matki). Więc tym bardziej podziwiam i gratuluje odwagi.
>>Cóż... kiedyś jeszcze nadejdzie mój czas Mam nadzieje, że jeszcze w tym roku.
>Ha, presja rodziny i otoczenia potrafi być zaiste paskudna, coś o tym wiem. Rodzicielka zdecydowała się koniec końców przemilczeć kwestię mojej apostazji - lepsze to, niż zbrojny opór. Trzymam kciuki za sfinalizowanie tej czynności prawnej

ponieważ jest to mój pierwszy post na tym forum chciałbym serdecznie przywitać wszystkich użytkowników, mam nadzieję iż pozostanę wśród was jak najdłużej

ale wracając do tematu - chciałbym dowiedzieć się czy jest już coś wiadome w temacie? tzn. czy RPO odpowiedział już na list? jeśli tak, co napisał?
sam planuję swoją apostazję w najbliższym czasie, zauważyłem iż sprawia to dużo problemów i chciałbym uzyskać jak najwięcej informacji na ten temat aby przeprowadzić to najlepiej, bez problemów. w moim przypadku na korzyść jest to iż nie ukrywam swego światopoglądu, więc ew. uwagi rodziny powinny odpadać. (przynajmniej tej najbliższej)
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>ale wracając do tematu - chciałbym dowiedzieć się czy jest już coś wiadome w temacie? tzn. czy RPO odpowiedział już na list? jeśli tak, co napisał?

Póki co jeszcze cisza w eterze. Ciekawe jestem, czym to zaowocuje, choć nie liczę na zbyt wiele. Ale miło przynajmniej wyrazić swoje zdanie
ssplayer (706 punktów)
>>ale wracając do tematu - chciałbym dowiedzieć się czy jest już coś wiadome w temacie? tzn. czy RPO odpowiedział już na list? jeśli tak, co napisał?
>Póki co jeszcze cisza w eterze. Ciekawe jestem, czym to zaowocuje, choć nie liczę na zbyt wiele. Ale miło przynajmniej wyrazić swoje zdanie

owszem, miło.
w każdym razie życzę powodzenia i czekam niecierpliwie na odpowiedź
23-10-2010 19:59 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
Ok, otrzymałem odpowiedź. Muszę przyznać, że biuro ustosunkowało się błyskawicznie - pismo otrzymałem na początku października (wybaczcie, że nie napisałem o tym wcześniej - praca skutecznie wyłączyła mnie z obiegu). Ale przejdźmy do rzeczy. Biuro rzecznika poinformowało mnie, że Rzecznik nie może podjąć działań interwencyjnych ze względu na brak kompetencji. Rzecz rozchodzi się o to, że muszę wpierw wykorzystać przysługującą mi możliwość załatwienia sprawy na drodze sądowej (powołując się na art. 24 kodeksu cywilnego należałoby wystąpić do sądu z pozwem o ochronę dóbr osobistych).

No, to tyle w temacie. Z jednej strony - niczego załatwić się nie udało, ale z drugiej informacje podane przez RPO mogą przydać się w przyszłości (gdy nie będzie istniała konieczność wplątywania w sprawę mamy).
ssplayer (706 punktów)
> że Rzecznik nie może podjąć działań interwencyjnych ze względu na brak kompetencji.

Czyli historia o tym jak cię spławili - bo praktycznie nic nie załatwiłeś.

Jestem ciekaw jak to będzie ze mną, gdy złożę akt apostazji.
Sytuacja u mnie jest o tyle skomplikowana że moja rodzina dość dobrze zna się z Księdzem proboszczem z parafii do której (jeszcze) należę, więc mogą wystąpić trudności. Chociaż... jeśli chodzi o wspomnianego księdza mam o nim dość dobre zdanie (nie oszukujmy się - nie każdy ksiądz jest wredną pijawką)
liczę że uda mi się załatwić to pokojowo. Poza tym, twoje doświadczenia mogą być pomocne dla innych, z pewnością uniknę takich problemów, bo poinformowałem o swoich zamiarach najbliższą rodzinę. (o dziwo przyjęli dość dobrze)

W każdym razie - Powodzenia!!!

I czekam na dalsze informacje z "linii frontu"


Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>Czyli historia o tym jak cię spławili - bo praktycznie nic nie załatwiłeś.

Nic nie załatwiłem, ale też nie czuję się spławiony - RPO działa na określonych zasadach, i dopóki istnieją środki prawne, jakie można wykorzystać, dopóty nie wkracza.

>liczę że uda mi się załatwić to pokojowo. Poza tym, twoje doświadczenia mogą być pomocne dla innych, z pewnością uniknę takich problemów, bo poinformowałem o swoich zamiarach najbliższą rodzinę. (o dziwo przyjęli dość dobrze)

Wiesz, ja także kilkukrotnie wspominałem mamie, że przymierzam się do apostazji (za żadnym razem nie przyjmowała tego dobrze). Nie poinformowałem jej jedynie, że "w najbliższy piątek jadę do księdza". Tak czy inaczej szykowała się mała burza, ale ksiądz skutecznie zamienił ją w sztorm.
ssplayer (706 punktów)
>Wiesz, ja także kilkukrotnie wspominałem mamie, że przymierzam się do apostazji (za żadnym razem nie przyjmowała tego dobrze). Nie poinformowałem jej jedynie, że "w najbliższy piątek jadę do księdza". Tak czy inaczej szykowała się mała burza, ale ksiądz skutecznie zamienił ją w sztorm.

Rozumiem to, każdy przyjmuje coś takiego inaczej, mi pozostaje życzyć ci aby sprawa
jak najszybciej została zakończona.
Ja bynajmniej na twoim miejscu zgłosiłbym się do jakiegoś prawnika aby wspomniany przez ciebie ksiądz poniósł odp. konsekwencje za swoje czyny.
Może na forum jest ktoś, kto się tym zajmuje?
Kowalska (14008 punktów)
   Jeśli naprawdę chcecie dokonać aktu apostazji, proszę skontaktować się z Panem Maciejem Psykiem. Poradzi, doinformuje, powie jak wypełnić dokumenty, bo to faktycznie nie jest proste.

To jego strona wystap.pl/2010/06/

Pozdrawiam.

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
24-10-2010 21:11 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Ciecieląg (128 punktów)
>    Jeśli naprawdę chcecie dokonać aktu apostazji, proszę skontaktować się z Panem Maciejem Psykiem. Poradzi, doinformuje, powie jak wypełnić dokumenty, bo to faktycznie nie jest proste.
>To jego strona wystap.pl/2010/06/

Dziękuję wszystkim za namiary na tę stronę. Możliwość wystąpienia bez świadków wygląda nad wyraz zachęcająco - nie musiałbym nikogo ciągać do parafii i uniknąłbym kłótni z proboszczem, jednocześnie wskazując na wyższość prawa polskiego nad ich własnymi instrukcjami. Spróbuję takiego podejścia.
ssplayer (706 punktów)
>>    Jeśli naprawdę chcecie dokonać aktu apostazji, proszę skontaktować się z Panem Maciejem Psykiem. Poradzi, doinformuje, powie jak wypełnić dokumenty, bo to faktycznie nie jest proste.

Dziękuje, niestety muszę zaczekać.
Z przyjemnością poszedłbym nawet teraz złożyć ww akt, niestety muszę odczekać jeszcze trochę - kwestie prawne (chociaż to dziwne... wstąpić można jako nieświadomy noworodek, a odejść z trudem tylko jako pełnoletni)
no cóż, jestem w miarę cierpliwy, zaczekam

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365