>Mam trochę żal do CNN, że materiał, który bądź co bądź stawiał Polskę w dobrym świetle (rozpoczęli >od dobrych wyników kraju w czasie globalnej recesji) zakończył tak, żeby było wiadomo, że jesteśmy >tylko prowincją, którą może reprezentować biskup nie potrafiący wykrzesać z siebie słowa lepiej niż >amerykański trzecioklasista. Skoro oglądasz zagraniczne media, to na pewno wiesz, że wypowiadają się w nich ludzie z przeróżnym akcentem i umiejętnościami językowymi. Ja na przykład bardzo lubiłem "Pana Pogodynkę" z CNN, który mówił po angielsku z bardzo silnym akcentem włoskim (możliwe, że to zaważyło o jego przyjęciu!).
Byłem niedawno na międzynarodowej konferencji, na której świetny naukowiec z Polski mówił po angielsku w naprawdę fatalny sposób. To może trochę wstyd, ale jego wystąpienie merytorycznie było tak dobre i ciekawe, że wątpię czy ktokolwiek pomyślał o nim cokolwiek złego.
Wolałbym zobaczyć w zagranicznych mediach dukającego po angielsku bystrego biznesmena, niż mówiącego niczym "native" biskupa. Duchowny jako reprezentant Polski to obciach, ale z powodu zawodu, a nie znajomości języka.
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|