Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pobożność pod lupą.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
25-10-2010 14:49Zella (1321 punktów)Pobożność pod lupą.
Ocena 3 na 3
    Dziś usłyszałam w TVN24 dane liczbowe, w tym procentowe na temat ilu wyznawców religii katolickiej chodzi w niedziele do kościoła. Nie zapamiętałam konkretnych liczb odnoszących się do kilku miejscowości. Natomiast ogólnie zapadło mi w pamięci,że to żenujący mały procent wyznawców swej religii. Te procenty mieszczą się pomiędzy
20 a 30 %!Komentarz, czytany w programie, zawierał jeszcze informacje o tym,że kościoły w dużych miastach są tyko w części zajęte wiernymi.Na ogół oczywiście na tzw sumach. Świecą pustkami w zwykłe dni,a stałymi bywalcami są ludzie związani z Radiem Maryja. Najwięcej ludzi do kościołów chodzi w małych miasteczkach i na wsiach. Tam bowiem wszyscy się znają i pod pręgierzem opinii publicznej ten i tamten idzie na niedzielną, jedną z kilku mszy! Poważna emigracja zarobkowa młodych Polaków spowodowała,że tam gdzie teraz mieszkają nie chodzą do kościołów, bo brak katolickich, sa raczej tylko domy modlitwy dla luteranów czy anglikanów.Nawet w katolickiej Szkocji Polacy mało uczęszczają do kościołów.Trend ten się pogłębia
Reasumując nie krzyczmy o klerykaliźmie, który rzekomo odradza się ! Po prostu teraz, z kilku powodów bardziej media się tym interesują. Zauważmy, jak w różnych dyskusjach telewizyjnych wypowiadają się tylko osoby z naukowym cenzusem, a więc starsze, jakoś nie widać audycji z młodzieżą.Nawet z harcerzami tymi "przykościelnymi".
Sądzę,że tzw afera z harcerskim krzyżem pod Pałacem Namiestnikowskim uczyniła dla pobożności młodych więcej złego niż dobrego.Dzieje się tak zgodnie z przysłowiem:
"Nie ma złego co na dobre by nie wyszło"
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marian (5438 punktów)
   Nie dziwi mnie to wcale. Większość moich znajomych określa się jako katolicy, choć lepiej do nich pasuje miano apateistów-konformistów. Kwestie bogów, a już z pewnością katechizm, nie występuje w rozmowach (to wręcz obciach o tym rozmawiać) i nie ma większego wpływu na ich życie. Wierzą sobie w jakiegoś tam boga, bo tak zostali wychowani, przyzwyczaili się, większość innych wierzy, mieli nawet lekcje religii w szkole i ciągle w telewizji pokazują jakichś dostojnie ubranych, poważnie wyglądających ludzi z tytułami przed nazwiskiem, którzy biorą to na poważnie. Religia jest wszechobecna.
   Nawet podejrzenie, że to wszystko może być bujdą na resorach u nich się po prostu nie pojawia. To byłoby jak największa teoria spiskowa, o jakiej można pomyśleć.
   Ale poza tym, to normalni ludzie, którzy myślą i mają własne zdanie, ale akurat nie na ten temat. Nie chce im się tracić czasu na kościół, bo to po prostu nudne. Lepiej porobić coś innego.

>Reasumując nie krzyczmy o klerykaliźmie, który rzekomo odradza się !
   Ja nie wiem czy się odradza, czy nie, ale kwestia gorliwości wiernych nijak się ma do klerykalizmu. Klerykalizm to
Za Wikipedią:
dążenie do uzyskania instytucjonalnego wpływu duchowieństwa na życie społeczne, polityczne i kulturalne
i tego jest wciąż za dużo, więc krzyczeć warto. De facto, właśnie dlatego, że wierni olewają Kościół, ten próbuje przymusić ich do posłuszeństwa przy pomocy instytucji państwowych, wywierając presję na politykach itp. Przy okazji narzuca również swój system wartości tym, którzy do niego nie należą i robi to z niesamowitą arogancją, mającą zademonstrować, kto tu naprawdę rządzi.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Luszek (348 punktów)
>sa raczej tylko domy modlitwy dla luteranów czy anglikanów.
Dla ścisłości, anglikanie mają kościoły, generalnie nie różnią się wiele od kk, główna różnica to nieuznawanie władzy papieskiej i tyle. Dlatego w ostatnich latach zdarzały się konwersje dużych grup anglikanów na łono (och jakże owo łono pociągającym) kk.
Zdaje się że anglikanie mają jeszcze większy problem z pedofilią niż papiści.


Błędy usuń dotykając punktu "KAS"
PKowalski (1042 punktów)
>    Dziś usłyszałam w TVN24 dane liczbowe, w tym procentowe na temat ilu wyznawców religii
>katolickiej chodzi w niedziele do kościoła. [...] to żenujący mały procent wyznawców
>swej religii. Te procenty mieszczą się pomiędzy
> 20 a 30 %!
Nie tak dawno słyszałem, że raczej ok. 40%, z czego duży procent przystępuje do komunii.
Kościół staje się więc mniej liczny, za to potencjalnie bardziej zwarty.

>Poważna emigracja zarobkowa młodych Polaków
>spowodowała,że tam gdzie teraz mieszkają nie chodzą do kościołów, bo brak katolickich,
Jak pamiętam narzekania księży na Polaków nie chodzących do kościoła na wakacjach, to obstawiałbym i inną odpowiedź (choć ten czynnik też ma swój udział) -- mianowicie chodzenie na mszę jest w znacznej mierze (nawet przy 20-40%) powodowane konformizmem. Gdy odjąć czynnik "co ludzie powiedzą", a zostawić samą 'potrzebę serca', uczestnictwo spada.

> Reasumując nie krzyczmy o klerykaliźmie, który rzekomo odradza się !
W 'klerykalizmie' nie chodzi o liczbę wiernych na mszach. Chodzi o pozycję kleru (jak sama nazwa wskazuje) w Polsce. To bardziej kwestia polityki państwa, niż zachowań wiernych.

> Po prostu teraz, z kilku
>powodów bardziej media się tym interesują.
Mam wrażenie, że przynajmniej w kręgach medialnych Kościół wpada w podobną sytuację, jak SLD Millera po aferze Rywina. Można dyskutować, jak głębokie korzenie miała ta afera, czy kara dla SLD nie była przesadna, itp., ale trudno dyskutować z tym, że posypał się publiczny wizerunek, partii może nie moralnie nieskazitelnej, ale sprawnej.
Coś podobnego, jak dla mnie, dzieje się z Kościołem. Przy wielu aferach, w których jest on udziałowcem, można dyskutować, czy rzeczywiście są tak poważne, a przede wszystkim, czy sięgają tak wielu i tak wysoko postawionych osób, by rzutować na całą instytucję. (I taka polemika się pojawia.) Ale sypie się wizja Kościoła, jako autorytetu moralnego. I to, co robią media, to tego efekt. To działa prawie jak lawina -- temat jest nośny, więc przyłączają się nowe głosy.

>Nawet z harcerzami tymi "przykościelnymi".
>Sądzę,że tzw afera z harcerskim krzyżem pod Pałacem Namiestnikowskim uczyniła dla pobożności
>młodych więcej złego niż dobrego.
To chyba oczywiste. Owa afera była elementem sypania się wizerunku Kościoła. Tyle, że to "sypanie" dotyczy mediów, może przeciętnych Polaków. Nie dotyczy, jak dotąd, polityki. Czyli trochę odwrotnie, niż bym sobie życzył. Bo "przeciętni Polacy" mają prawo wybierać -- religię, agnostycyzm, ateizm, itp.; to ich sprawa, ani mnie ich wybory nie cieszą, ani nie martwią. Ale polityka powinna zostawiać dla takich wyborów miejsce, a tego nie robi.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365