 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2013 12:35 | Sithras (11 punktów) | Green power. 0 na 2 | Na wstępie, słowo do tych, którzy dzielą narkotyki na „miękkie” i „twarde”, ze zrozumiałych przyczyn. Marihuana, istotnie może być tak nazwana, jednakże tylko i wyłącznie ze względu na „bezobjawowe” skutki uboczne powodowane używaniem tej substancji. Cudzysłów w poprzednim zdaniu ma wzbudzić zainteresowanie, rozdrażnienie, słowem, ma zaintrygować. Jest to moje pierwsze przedsięwzięcie w kierunku stworzenia i urzeczywistnienia własnych wniosków i przemyślen w tym zakresie, tak więc liczę na wyrozumiałość Was, czytelników, pod względem błędów składniowych i stylistycznych. Wracając do tematu „drażniącego cudzysłowia” jest on postawiony ponieważ de facto, palenie marihuany wywołuje zmiany u użytkownika, jednakże zmiany te nie są widoczne na pierwszy rzut oka.
Mój pierwszy kontakt z „cudowną rośliną” miał miejsce w wieku 15 lat. Podniecenie i zaintrygowanie w tym przypadku było zupełnie naturalne, ze względu na obecną wtedy „burzę hormonów” etc, usłyszałem wtedy, że marihuana nie uzależnia fizycznie ale tylko psychicznie. Zrozumiałem to wtedy w sposób najgorszy z możliwych, rozumując, że tylko moja wola będzie warunkować chęć sięgnięcia po kolejną dawkę. Parę lat później dowiedziałem się, że uzależnienia psychiczne są praktycznie nieuleczalne opozycyjnie do fizycznych. Jednakże wola z każdym wypalonym skrętem przestaje być naszą wolą. Nie paląc czujesz przygnębienie, zaczynasz widzieć całe swoje otoczenie w szarych kolorach, nie dostrzegając w niczym nadziei, „wkręcając” sobie, że kolejny skręt pomoże Ci przetrwać w ciężkich chwilach. Oczywiście nie twierdzę, że depresja jest czymś nienaturalnym, każdy ma czasem doła ale „Marysia” nie jest typem przyjaciela, który z niej wyciąga, jednak wierzyłem w swojego przyjaciela przez 3 lata, coraz bardziej popadając w nałóg, coraz rzadziej mając choćby jednodniowe przerwy, ba, w pewnym momencie nawet 5 godzin nie byłem w stanie wytrzymać bez swojej przyjaciółki- byłem uzależniony. Wiem, że to co tutaj piszę, może wzbudzić w Was młodych szukających sposobu na życie ludziach bunt, tak jak wzbudzało to we mnie. Niestety jestem typem człowieka, który musi przejechać się na własnym tyłku, żeby do czegoś dojść. Mnóstwo moich znajomych było początkowo negatywnie nastawiona do specyfiku zastępującego klasyczny alkohol a teraz już nie potrafią przestać palić, twierdząc, że nie ma ucieczki od „swojej wybawczyni”. Nadmierne palenie, prowadzi do społecznego zobojętnienia, nie interesują Cię inni ludzie, chyba, że oferują Ci możliwość zrzucenia się na „sztuke” lub podzielenia się jointem. Jakimś cudem udało mi się zdać maturę, potem miały miejsce 3 błogosławione miesiące wolności, z przymusu, ponieważ policja rzuciła cien na moje miasteczko co skutkowało wysoce utrudnionym dostępem do jarania. W ciągu trzech miesięcy znowu zacząłem odczuwać głód, zacząłem dostrzegać innych ludzi i ich doceniać. Wiem, że w dzisiejszych czasach to nie są priorytetowe wartości, jednakże można dojść do pewnych wniosków nie paląc. Po trzech miesiącach, umówiłem się z przyjaciółmi na blanta, założenia były idealne „raz na tydzien, można odpocząć” tylko że raz na tydzien w zawrotnym tempie przekształciło się w raz dziennie, i tak to właśnie działa, im więcej przerw i im dłuższe są przerwy do powrót gwarantuje pogłebienie uzależnienia. I wszystkie plany wysnute w trakcie trzech miesięcy mówiąc najprościej poszły się j***ć. Miałem pracować i studiować zaocznie, jednakże po trzech tygodniach od pierwszego jointa, rzuciłem pracę, tłumacząc sobie, że stać mnie na coś więcej niż „fizyczny zapierdol na budowie”, miesiąc później zamiast na zjazdy uczelni jeździłem do kolegi, z którym jaraliśmy cały weekend, po czym wracałem do domu z uśmiechem na ustach oznajmiając matce, że wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Po dwóch miesiącach już nie studiowałem. Zacząłem pracować w jednym z lokalnych zakładów produkcyjnych wydając praktycznie wszystkie zarobione pieniądze na palenie. Pomijając fakt, że nadużywanie marihuany zabiera Ci wszystko a przede wszystkim chęć do robienia czegokolwiek, jest coraz bardziej zepsuta, podatna na depresje i załamania nerwowe psychika. Reasumując palenie marihuany na dłuższą metę prowadzi do: częstych depresji, załaman nerwowych, braku apetytu, niemożliwości skupienia się na czymkolwiek, dziur w pamięci.
Depresja, to poczucie bezsensu, braku nadziei na wszystko co jest dobre, nie chce Ci się wstawać z łóżka, nie chce Ci się żyć, zamieniasz się w żywego trupa, który marzy wyłącznie o tym, żeby kolejny dzien udręki się skonczyl. Coraz dłużej śpisz i coraz mniej chce Ci się wstawać, w pewnym momencie moim, codziennie powtarzanym mottem stało się „nienawidzę swojego życia”, z depresji, oprócz oczywistego odstawienia marychy, może być praca, generalnie jakieś zajęcie, realizacja swoich celów, mimo nie dostrzegania sensu w tym co się robi oraz przyjaciele, przez co rozumiem ludzi, którym możesz zaufać. Załamania nerwowe, to impulsywne uczucie, które nie kontrolowane prowadzi do samobójstw czy też samookaleczen.
Brak apetytu, jak w temacie, jak ktoś palił to wie czym jest gastro. Dla laików wyjaśnię, że to uczucie po zjaraniu się, wywołujące ogromny głód, jesz wszystko co Ci się nawinie, mimo że normalnie nie byłbyś w stanie tyle zjeść. Na dłuższą metę, prowadzi to do rozstrojenia organizmu, w efekcie do praktycznie całkowitego braku apetytu, jesz tylko jak masz gastro.
Nieumiejętności skupienia się na czymkolwiek raczej nie trzeba tłumaczyć, natomiast dziury w pamięci są warte kilku słów. Na początku po prostu w połowie zdania zapominasz dalszej części tego co chciałeś powiedzieć, z biegiem czasu, się to pogłębia. Mylą Ci się dni, myli Ci się wszystko, pamięć jest względna a zobojętnienie sprawia, iż masz to po prostu w dupie.
Palacz nigdy nie powie, że marihuana w czymkolwiek mu przeszkadza, bo w późniejszym etapie jest cały czas pod wpływem działania co nie zawsze objawia się w widoczny sposób.
W Polsce dostęp do całkowicie naturalnego stafu jest praktycznie niemożliwy, wszelkiego rodzaju syf, którym dealerzy podsypują swój towar jest mało wykrywalny a oprócz zwiększania doznan, zwiększają się też psychiczne urazy.
Jak powiedział ktoś mądry, wszystko jest dla ludzi ALE w odpowiedniej dawce, dodam od siebie, że nie dla wszystkich ludzi i wcale nie wszystko. Jeden z byłych użytkowników w odpowiedzi na to zaproponował zacząć od gówna.
Da się, z tego wyjść. Mam znajomych, którzy nie palą od kilku lat, ale nigdy nie będą już w pełni tacy jak przed zapaleniem, dlatego też ostrzegam wszystkich zwolenników stwierdzenia, że to nie szkodzi. Każdy prędzej czy później doświadczy uczucia głodu marihuanowego, zwanego ciśnieniem etc. Każdy nawet ten, który wydaje się być bardziej odpornym na szkodliwe skutki. Proszę was, koleżanki i koledzy, żebyście przemyśleli dobrze decyzję, która może zmienić wasze życia w sposób, który może się wam nie spodobać.
Ja zanim zacząłem palić, uczyłem się bardzo dobrze, miałem doskonałą pamięć i zadatki na jakąś dobrze płatną pracę, czas przeszły, w tej chwili nie mam na to szans, bo mimo odstawienia narkotyku dalej mam problemy z koncentracją i zapamiętywaniem czegokolwiek. Wielu raperów propaguje palenie, tyle, że oni mają na to pieniądze i czas, wy dajecie koncerty raz na jakiś czas a potem macie wolne? Być może teraz tak jest, chodzicie do szkoły ale jak ją skonczycie, to zakres wolnego czasu się zmniejszy, przy zwiększeniu się liczby obowiązków. „Nie chce to nie weźmie, przecież swój rozum ma”, wpływ otoczenia, kolegów itp. Jakoś średnio się do tego odnoszą, a potem właśnie „rozum” jest najgorszym wrogiem. Tyle mi zostało, że mogę ostrzec kolejnych niczego nie świadomych. Pozdrawiam Sithras | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Niektórych ludzi uzależni wszystko. Innych nie. Sam nie zamierzam brać narkotyków, ani palić zioła lub papierosów. Narkotyki powinny być jednak dostępne legalnie bez ograniczeń. W Twoim przypadku dało by to następujące zalety: mniejsza utrata gotówki, towar bez dodatków chemicznych, brak ryzyka odpowiedzialności karnej.
|
|
 | | Sithras (11 punktów) | mniejsza utrata gotówki, towar bez dodatków chemicznych,
Po pierwsze Polski rząd jest jednym z najbardziej chciwych, więc towar byłby droższy niż obecnie, po drugie, obecne koncerny farmaceutyczne już w tej chwili dodają zbędne komponenty, uzależniające itp, problemy trzeba rozwiązywać a nie likwidować. Ah i jeszcze jedno, nie ma ludzi odpornych na uzależnienia, sam myślałem tak jak Ty.
|
|
|  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > nie ma ludzi odpornych na uzależnieniaNo ale np. 1 minutę wytrzymasz? Albo: jak Cie wsadzą do karceru na tydzień o chlebie i wodzie, to umrzesz bez marihuany? Odpowiedz, bo nie bardzo rozumiem to jakieś "uzależnienie". Ja niby też jestem uzależniony, ale od czego innego, mianowicie od nieskoczenia z okna na 10 piętrze. Zupełnie nie mam woli żeby coś takiego zrobić, moje szczęście, że bez skakania z 10 piętra da się jakoś żyć.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sithras (11 punktów) | cóż, żeby w pełni zrozumieć o czym tu piszę musiałbyś jarać parę lat, wytrzymasz, nie o to chodzi, po prostu początkowo w ogóle tego nie odczuwasz, dopiero po czasie, właśnie na tym polega "mistyczne" psychiczne uzależnienie, niestety nie jest ono racjonalne ani logiczne.
|
|
| | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >cóż, żeby w pełni zrozumieć o czym tu piszę musiałbyś jarać parę lat Wybrałeś to forum, bo wydaje Ci się, że pełno tu wyrozumiałych ćpunów?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sithras (11 punktów) | Szczerze mówiąc ludzi, których horyzonty wybiegają poza Twoje, bez urazy  btw, jakbyś czytał ze zrozumieniem, to zauważyłbyś, że nie proszę tu o niczyją pomoc.
|
|
| | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >nie proszę tu o niczyją pomoc. Piszesz o "zrozumieniu", do tego więc nawiązałem.
|
|
| | | | | |  | | Sithras (11 punktów) | Nie chcesz rozumieć, więc zaufaj. Doświadczenia nie kupisz, próbować nie chcesz, tym lepiej dla Ciebie, to nie jest tekst dla Ciebie wobec tego, może znasz kogoś komu moja wypowiedź mogłaby pomóc, choć wątpię- z takim podejściem, raczej nikt by Ci się nie zwierzył z problemów psychicznych etc.
|
|
| | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>to nie jest tekst dla Ciebie wobec tego > Za to mój był dla Ciebie, ale nie zdecydowałeś się na odpowiedź
Czego chcsz więcej? Przecież odpowiedział "cóż, żeby w pełni zrozumieć o czym tu piszę musiałbyś jarać parę lat". Jaki sens ma pytanie czy wytrzyma 1 minutę przy tym, że jego życie poszło sobie z maryśką na spacer, nawet kartki "zaraz wracam" nie zostawiło?
---
|
|
| | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Jaki sens ma pytanie czy wytrzyma 1 minutę Nie wiem, nie odpowiedział. Bał się chyba.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie wiem, nie odpowiedział. Bał się chyba. Ale czego tu się bać? Wdaje mi się, że raczej zadałeś pytanie nie wnoszące nic do sprawy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >> Nie wiem, nie odpowiedział. Bał się chyba. >Ale czego tu się bać? Prawdy?
>Wdaje mi się, że raczej zadałeś pytanie nie wnoszące nic do sprawy. A mnie się wydaje, że zadałem pytanie, które wniosło coś do sprawy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>> Nie wiem, nie odpowiedział. Bał się chyba. >> Ale czego tu się bać? > Prawdy?
A jaka prawda pozostała jeszcze wg Ciebie do wyświetlenia? Wiesz coś więcej w temacie, niż on?
>>Wdaje mi się, że raczej zadałeś pytanie nie wnoszące nic do sprawy. >A mnie się wydaje, że zadałem pytanie, które wniosło coś do sprawy.
Dobrze. Co konkretnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >A jaka prawda pozostała jeszcze wg Ciebie do wyświetlenia? Nic nie piszę o wyświetlaniu.
>Wiesz coś więcej w temacie, niż on? Każdy w każdym temacie wie więcej od kogokolwiek.
>>>Wdaje mi się, że raczej zadałeś pytanie nie wnoszące nic do sprawy. >>A mnie się wydaje, że zadałem pytanie, które wniosło coś do sprawy. >Dobrze. Co konkretnie? Jak chcesz konkretów, nie opisuj swoich złudzeń i nie wysłuchuj cudzych, tylko skup się na faktach.
Mod: Nie wszczynaj pyskówek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jeszcze raz: rozumiem co piszesz ale nie widzę w tym nic, co wnosisz do rozmowy ze mną i Sitharsem, szkoda mi czasu na taką rozmowę. łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Jeszcze raz: rozumiem co piszesz ale nie widzę w tym nic, co wnosisz do rozmowy ze mną i Sitharsem, szkoda mi czasu na taką rozmowę.Rozumiem, że nie widzisz, więc próbuję Ci pokazać, co nie może się obejść bez dużej dyscypliny przy wymianie zdań, do czego próbowałem Cię nakłonić. Ale fakt, że sam właściwej dyscypliny nie zachowałem, bo zamiast "jak chcesz konkretów" powinienem napisać ogólnie "kto chce konkretów". I niepotrzebnie wyszło mi "ad personam" ze wszystkimi tego konsekwencjami.  > łącząc pozdrowieniaWzajemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Rozumiem, że nie widzisz, więc próbuję Ci pokazać, co nie może> się obejść bez dużej dyscypliny przy wymianie zdań, do czego> próbowałem Cię nakłonić.Przecież my nic innego tutaj nie robimy, tylko "zachowujemy dużą dyscyplinę przy zdań wymianie"  > Ale fakt, że sam właściwej dyscypliny nie zachowałem, bo> zamiast "jak chcesz konkretów" powinienem napisać ogólnie "kto chce> konkretów". I niepotrzebnie wyszło mi "ad personam" ze wszystkimi> tego konsekwencjami.  Tak, zazwyczaj konkret to dobra rzecz. Przeprosiny przyjęte  Naprawde już trzeba kończyć, miłego dnia!
---
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > mniejsza utrata gotówki, towar bez dodatków chemicznych, > Po pierwsze Polski rząd jest jednym z najbardziej chciwych, > więc towar byłby droższy niż obecnie
Pomyśl logicznie: może to jest właśnie lepsza bariera? Miałbyś piętnaście lat i zbyt dużą dziurę w kieszeni (wraz z Twoimi kumplami) żeby "zaszaleć".
> po drugie, obecne koncerny farmaceutyczne już > w tej chwili dodają zbędne komponenty, uzależniające > itp, problemy trzeba rozwiązywać a nie likwidować
Dokładnie. Zastanawia mnie w tym miejscu, w jakim stopniu na Twój wybór w wieku 15 lat miał racjonalny osąd i logika, a jaki emocje, namowy kumpli, moda itp. Jeśli to drugie, to apele tutaj wiele w potencjalnych palaczach i tak nie zmienią: jesli ktoś ma wziąść, to i tak weźmie bo: a) tego nie przeczyta b) jeśli nawet przeczyta to i tak jednym uchem wleci, a drugim wyleci..
Co zamierzasz teraz ze sobą zrobić? łącząc pozdrowienia
---
|
|
 | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Narkotyki powinny być jednak dostępne legalnie bez ograniczeń. W Twoim przypadku dało by to następujące zalety: mniejsza utrata gotówki, towar bez dodatków chemicznych, brak ryzyka odpowiedzialności karnej.
Legalność oznacza bardzo łatwą dostępność i swobodę używania. Coś, co powoduje tak ogromne szkody zdrowotne nie powinno być łatwo dostępne, ani tym bardziej swobodnie i publicznie używane czy produkowane. Gdyby dopuścić legalność narkotyków sytuacja szybko wymknęłaby się spod kontroli. Przykład tego,co może się stać już raz mieliśmy, gdy legalnie sprzedawano tzw. dopalacze, będące tak naprawdę syntetycznymi narkotykami.
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Legalność oznacza bardzo łatwą dostępność i swobodę używania. Coś, co powoduje tak ogromne szkody zdrowotne nie powinno być łatwo dostępne, ani tym bardziej swobodnie i publicznie używane czy produkowane. Gdyby dopuścić legalność narkotyków sytuacja szybko wymknęłaby się spod kontroli. Przykład tego,co może się stać już raz mieliśmy, gdy legalnie sprzedawano tzw. dopalacze, będące tak naprawdę syntetycznymi narkotykami.
Alkohol i papierosy są łatwo dostępne, produkowane i publicznie używane. Powodują miliony tragedii. Sytuacja w wielu rodzinach wymknęła się spod kontroli. Jak ktoś pełnoletni kupuje dopalacze, to ja w tym nie widzę problemu. Niech sobie szkodzi i leczy się na swój koszt.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Problem w tym, że dziś jednak leczy się na koszt panstwa.. czyli nas wszystkich. Może trzeba by zmienic prawo? Ale wtedy wchodzimy w przestrzeń dywagacji Janusza-Krorwina Mikke (trochę one śliskie). Papierosy faktycznie są łatwo dostępne i powodują miliony tragedii, nie są jednak aż tak destruktywne w krótkim czasie, jak narkotyki. Niestety czlowiek jednak czasem ma w sobie coś destruktywnego i nic na to nie poradzimy. Alkohol to używka, która w większych ilościach smakowo odrzuca (nie tak jak narkotyki). Trzeba w sobie znaleźć niesamowite pokłady cierpiwości (czytaj uzależnienia i autodegradacji) żeby alkohol smakowo polubić. Czy sytuacja w wielu rodzinach wymknęła się spod kontroli - pewnie tak. Ale będąc wobec siebie nawzajem szczerym, czy nie staje się to jeszcze przed faktem, gdy dzieciak zaczyna ćpać/pić/palić? łącząc pozdrowienia
|
|
| | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | ... różnica miedzy papierosami, a alkoholem i narkotykami jest jednak dość duża. Pomijając sprawę zdrowia i leczenia, to jednak papierosy nie powodują wypadnięcia z "obiegu gospodarczego". Jeszcze nie spotkałem uzależnionego od papierosów człowieka, który by nie był zdolny (z powodu nałogu) podjąć pracy. Któremu by papierosy przeszkadzały w pracy i funkcjonować w takim stopniu jak alkohol i narkotyki. A skoro pracuje i płaci podatki to ma prawo do leczenia. Problemem jest na ile jego składki pokryją to leczenie, a na ile społeczeństwo musi je dofinansować. Sam jestem palaczem i mam świadomość utraty zdrowia, lecz mimo wszystko jestem za tym by palacz leczył się na własny koszt. A przynajmniej by partycypował w tych kosztach. Sam wybrałem ryzyko więc nie powinienem obciążać jego kosztami wszystkich...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Sam wybrałem ryzyko więc nie powinienem obciążać jego kosztami wszystkich...Nie dość, że nie powinieneś obciążać kosztami innych, to jeszcze nie powinieneś ich obciążać wydychanym dymem, pamiętaj o tym  /piszę to jako syn palaczki tzn onegdaj bierny palacz/ pozdrowienia
---
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >nie powinieneś ich obciążać wydychanym dymem A skąd wiesz, że obciąża? Moja córka nie pali i nigdy nie skarżyła się, że ją czymkolwiek obciążam. Jak ze mną mieszkała, to ja sama siebie jak psa wyganiałam na deszcz i mróz, żeby tylko w domu było czyste powietrze. Szanuję ludzi i ich prawo do niezakłóconego życia, dlatego proszę także szanować mnie i moje prawo do nieszkodzącego nikomu poza mną palenia.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A skąd wiesz, że obciąża?Badania wykazują: Cytat:Liczne badania prowadzone w różnych placówkach naukowych dowodzą dużej szkodliwości wchłaniania dymu tytoniowego przez osoby przebywające w otoczeniu palaczy. Nie jest już tajemnicą, że bierne wchłanianie substancji zawartych w papierosach może spowodować spustoszenie organizmu nie mniejsze, niż w przypadku gorliwego amatora smolistych używek. Niektóre badania wykazują większą szkodliwość palenia biernego niż aktywnego. Bierny palacz narażony jest na wchłanianie w zasadzie tych samych składników dymu, co wypalający papierosa, a więc na około 4000 substancji różnego rodzaju, z czego kilkudziesięciu rakotwórczych. Mimo że do organizmu biernych palaczy nie trafia tak wielka ilość substancji szkodliwych jak ma to miejsce w przypadku aktywnego palacza, to jednak stężenie poszczególnych związków chemicznych wydobywających się z papierosa jest znacznie większe niż dym, którym palacz zaciąga się bezpośrednio do płuc. Bierni palacze europejscy - jak wynika z badań - umierają na chorobę niedokrwienną serca, przewlekłe choroby dróg oddechowych, zawał serca i raka płuc. W Polsce blisko 1000 osób rocznie umiera w wyniku biernego palenia, w Stanach Zjednoczonych jest to liczba rzędu 50 000.
Komisja Europejska zaleca całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych krajów członkowskich. Jednak już dzisiaj wiele krajów UE wprowadza przepisy zakazujące palenia w kawiarniach, barach, dyskotekach i innych zadymionych dotychczas miejscach spotkań towarzyskich. Więcej np. tu www.dr.com.pl/artykuly/bierne-palenie/i tu pl.wikipedia.org/wiki/Bierne_palenie_tytoniu> Moja córka nie pali i nigdy nie skarżyła się, że ją czymkolwiek obciążamRacjonalizacja, chyba że ją rzeczywiście nigdy nie obciażałaś, o czym piszesz niżej. > Jak ze mną mieszkała, to ja sama siebie jak psa wyganiałam na> deszcz i mróz, żeby tylko w domu było czyste powietrze.> Szanuję ludzi i ich prawo do niezakłóconego życia, dlatego> proszę także szanować mnie i moje prawo do nieszkodzącego nikomu poza mną palenia.Oczywiście, skoro tak robisz to Cię szanuję, postępujesz b. odpowiedzialnie. miłego dnia!
---
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Nie dość, że nie powinieneś obciążać kosztami innych, to jeszcze nie powinieneś ich obciążać wydychanym dymem, pamiętaj o tym /piszę to jako syn palaczki tzn onegdaj bierny palacz/... nawet u siebie w domu nie palę przy gościach którym to przeszkadza. A co dopiero u innych. Zresztą, gdy rozmowa ciekawa, to potrafię nie palić przez dłuższy czas... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > ... nawet u siebie w domu nie palę przy gościach którym to przeszkadza.> A co dopiero u innych.Ufff!! > Zresztą, gdy rozmowa ciekawa, to potrafię nie palić przez dłuższy czas...  Tacy ludzie jak ja nie powinni tego wiedzieć  pozdrowienia
---
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Zgadzam się w 100%. Papierosy owszem, są uzależniające i mogą powodować nowotwory oraz inne choroby płuc, a także choroby serca, ale człowiek po wypaleniu pół paczki papierosów jest trzeźwy i przytomny, a po wypiciu pół litra wódki nie. Palacz po papierosie nie jest agresywny i nie rwie się do bicia żony/męża i dzieci. Palacz po papierosie panuje nad kierownicą samochodu. Bez obaw można mu też dać do ręki piłę łańcuchową. Ja sobie wykupiłam dodatkową polisę, poza tym, co płacę w charakterze obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego. W kwestionariuszu podałam, że palę od 5 do 10 papierosów dziennie. Płacę nieco wyższą stawkę (chyba nielegalnie, ale nie narzekam) i przynajmniej nikt mi nie będzie zrzędził nad uchem, że za jego pieniądze się leczę. Na razie w ogóle się nie leczę, bo nie mam z czego, więc z moich ZUSowskich pieniędzy i tak korzysta kto inny. Może właśnie ten zrzędzący?
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | A nie lepiej zamiast na fajeczkę skoczyć na basen, siłownię lub rower? 
---
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > A nie lepiej zamiast na fajeczkę skoczyć na basen, siłownię lub rower? 1. Jestem uczulona na chlor. 2. Nie chce mi się, mam co innego do roboty. 3. Nie umiem utrzymać równowagi na rowerze i spadam. Odpada. Poza tym nudne. Wolę poczytać.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie są minimum dwa baseny (które znam) z wodą słona. Jak się z kimś idzie, to siłownia niekoniecznie bywa nudna. Podobnie basen. A czy palenie nie jest nudne? Pytam bez ironii, po prostu nigdy nie paliłem i chyba (a nawet na pewno) mało rozumiem co w tym jest zajmującego. pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > A czy palenie nie jest nudne? Pytam bez ironii, po prostu nigdy nie paliłem i chyba (a nawet na pewno) mało rozumiem co w tym jest zajmującego.... w paleniu jest jedna sprawa ciekawa. Przynajmniej u mnie. Gdy mam zajęcie, gdy mam nad czym myśleć, to dużo mniej palę. Jakoś nie nauczyłem się pracować z papierosem "w zębach", po prostu przeszkadzam mi dym idący w oczy. Inna sytuacja, zdarza się że sięgam po papierosa podczas rozmowy (o ile to nie przeszkadza rozmówcy). Sięgam i zapalam, ale tak na prawdę to bawię się nim. Więcej wypali się mi w ręku, niż sam go rzeczywiście wypalę. Tak jakby chodziło tylko o zajęcie czymś rąk. Tak samo przy kompie, zapalam i odkładam do popielniczki, bo przeszkadza w pisaniu. A papieros pali się sam, wystarcza świadomość że jest zapalony. To chyba pozostałość po ojcu, był namiętnym palaczem. No i ostatnie, gdy nie mam papierosów to ciągnie mnie jak cholerka. Gdy są w domu, leżą gdzieś w kuchni czy na stoliku to tak nie ciągnie. Czasami nie palę, bo nie chce mi się wstać i iść po nie do kuchni, czy kieszeni kurtki. I niech mi kto powie, że palenie to tylko sprawa zaciągnięcia się, poczucia dymu tytoniu w płucach... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Mam dokładnie tak samo. Chyba palenie w naszym przypadku to bardziej rytuał niż nałóg
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > Mam dokładnie tak samo.> Chyba palenie w naszym przypadku to bardziej rytuał niż nałóg  ... no cóż, palacze tak samo dzielą się jak kawosze. Na tych dla których, oprócz kofeiny, równie ważne jest jak się kawę przygotuje i pije - oraz na tych którzy wypiją byle lurę, byle tylko trochę kofeiny łyknąć... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jak to czytam to ta paczka, świecący się popiołek na końcu urasta do miana żywej, obdarzanej uczuciami, wręcz tęsknotami istoty..  pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > Jak to czytam to ta paczka, świecący się popiołek na końcu urasta do miana żywej, obdarzanej uczuciami, wręcz tęsknotami istoty..  ... mam nadzieje, że to jeszcze nie "tytoniowa religijność"? 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wiesz, ja również czasem w zimie (np. teraz) schodze do garażu, żeby odpalić na chwilkę mój motor, przejechać szmatką, popatrzeć itp. A zimno tam bywa cholernie 
---
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > ... mam nadzieje, że to jeszcze nie "tytoniowa religijność"?  No i teraz powiedzenie mojego przyjaciela "Masz tu te swoje pałeczki do czczenia boga dymu" nabiera nowego znaczenia... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie są minimum dwa baseny (które znam) z wodą słona. W Lublinie nie ma. Jest tylko jeden z wodą ozonowaną w szpitalu dziecięcym.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > >3. Nie umiem utrzymać równowagi na rowerze i spadam...... hmmm, ostatnio widziałem fajne "trzykółki" - dla dorosłych. Nawet fajnie się na nich jeździ... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Kiedyś miałam taki rowerek - normalny, ale z dwoma małymi bocznymi kółkami przy tylnym kole. 50 lat temu...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Sam jestem palaczem i mam świadomość utraty zdrowia, lecz mimo wszystko jestem za tym by palacz leczył się na własny koszt.
To jest ostatnio bardzo popularna opinia. Palacz jest sam sobie winien, że ma raka płuc więc niech państwo nie trwoni publicznych pieniędzy na jego leczenie. Jako palacz chętnie się z tym zgodzę pod warunkiem, że sam nie będę musiał swoich pieniędzy państwu oddawać albo jeśli z podobną konsekwencją traktowani będą wszyscy, którzy w jakimkolwiek stopniu przyczynili się do uszczerbku na swoim zdrowiu. W tej liczbie oczywiście ćpuny i alkoholicy ale również wielbiciele przygodnego seksu, nie jedzenia mięsa, kąpieli w zimnej wodzie, nie noszący kalesonów, sprawcy wypadków drogowych oraz wszelkiej maści sportsmeni, którzy co i raz, w imię zdrowego trybu życia, ulegają kontuzjom.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | > To jest ostatnio bardzo popularna opinia. Palacz jest sam sobie winien, że ma raka płuc więc niech państwo nie trwoni publicznych pieniędzy na jego leczenie.> Jako palacz chętnie się z tym zgodzę pod warunkiem, że sam nie będę musiał swoich pieniędzy państwu oddawać albo jeśli z podobną konsekwencją traktowani będą wszyscy, którzy w jakimkolwiek stopniu przyczynili się do uszczerbku na swoim zdrowiu. W tej liczbie oczywiście ćpuny i alkoholicy ale również wielbiciele przygodnego seksu, nie jedzenia mięsa, kąpieli w zimnej wodzie, nie noszący kalesonów, sprawcy wypadków drogowych oraz wszelkiej maści sportsmeni, którzy co i raz, w imię zdrowego trybu życia, ulegają kontuzjom.Prawie wszyscy, których przyjmuję na dyżurze to ofiary własnej głupoty (znaczna większość urazowców), lub tacy, którzy długo pracowali na obecny marny stan zdrowia tłusto jedząc, paląc, pijąc itp. (zapalenie trzustki, pęcherzyka żółciowego, kamica żółciowa, żylaki przełyku). Jeśli ludzie mieliby finansować własne leczenie i zobaczyliby ile to naprawdę kosztuje (oczywiście płacąc 100% wartości, ze współczesnymi standardami, z diagnostyką, wliczając rozwój i najnowsze badania naukowe) to szybko podziękowaliby za jakiekolwiek leczenie. Zamknęliby moje miejsce pracy i wszystkie inne szpitale i poszedłbym z torbami na bezrobotne, bez nadziei na jakiekolwiek zatrudnienie, bo wtedy po co komu byłby chirurg? Chyba, że do rzeźni, żeby kurczaki patroszyć  , ale za tak bezmyślną robotę to bym podziękował i żył jak ci współcześni chorzy na koszt państwa, jako bezrobotny  . Podsumowując współpłacenie za leczenie jest konieczne, gdyż współcześnie pojedynczego obywatela nie stać na leczenie niczego poza błahymi problemami typu grypa czy zapalenie gardła i drobnymi zabiegami (np. usunięcie wyrostka robaczkowego). Dlatego też (oczywiście poza troską o zdrowie palaczy i skutkami biernego palenia, któremu nie sposób zapobiec) walczy się z nikotynizmem. Gdyby ludzie nie robili w życiu głupot, nie niszczyli celowo własnego zdrowia, to liczba chorych spadłaby pewnie o 80, a może i więcej procent: -miażdżyca i jej powikłania (przyczyna zachorowalności i zgonów nr 1)- wszyscy chorzy pracowali na nią całe życie paląc, tłusto jedząc, nie uprawiając sportu) -nowotwory (druga przyczyna zachorowań i zgonu)- dziedziczne to rzeczywiście zwykły pech, ale one są rzadkie, najczęstsze są te, które wynikają z wybitnie niezdrowego trybu życia -praktycznie wszystkie urazy i wypadki (3 co do częstości przyczyna zachorowalności i zgonu, pierwsza do 40 roku życia) mają swojego sprawcę, który najczęściej cierpi sam, rzadziej są inne, niewinne ofiary -POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc)- prawie tylko i wyłącznie odtytoniowa -kamica żółciowa, zapalenie pęcherzyka żółciowego, zapalenie trzustki (popularne choroby, którym w większości winne są lub nasilają przebieg zła dieta i pijaństwo) -choroby wątroby (na prawie wszystkie chory pracuje sam) ... i można by tak jeszcze wymieniać bardzo długo.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Dlatego też (oczywiście poza troską o zdrowie palaczy i skutkami biernego palenia, któremu nie sposób zapobiec) walczy się z nikotynizmem.
Nigdy nie twierdziłem, że nałóg ten jest czymś korzystnym.
>Gdyby ludzie nie robili w życiu głupot, nie niszczyli celowo własnego zdrowia, to liczba chorych spadłaby pewnie o 80, a może i więcej procent:
Dokładnie o to mi chodzi. Dlaczego tylko palacz ma płacić za swoje ewentualne leczenie pozostaje dla mnie zagadką.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Jeśli ludzie mieliby finansować własne leczenieA kto finansuje leczenie ludzi? Krasnoludki?
|
|
| | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Jako palacz chętnie się z tym zgodzę pod warunkiem, że sam nie będę musiał swoich pieniędzy państwu oddawać albo jeśli z podobną konsekwencją traktowani będą wszyscy, którzy w jakimkolwiek stopniu przyczynili się do uszczerbku na swoim zdrowiu...... nie bądźmy aż tak drastyczni...  > W tej liczbie oczywiście ćpuny i alkoholicy...... właśnie od nich się ten mini wątek zaczął. A w zasadzie od stwierdzenia, że palacz (w przeciwieństwie do alkoholika i ćpuna) nie wypada z "obiegu gospodarczego". Cały czas jest zdolny do pracy, i jeżeli tylko ma pracę (takie czasy, bezrobocie panuje) to uczciwie "zapyla" i składkę zdrowotną płaci - więc opieka lekarska mu się należy, jak każdemu innemu. Oczywiście, problemem są choroby typowe dla palaczy, lecz tego nie załatwiałbym podwyżką składek, lecz dodatkowym ubezpieczenie - zresztą niektórzy już to praktykują, jak się przyznali tutaj... > ale również wielbiciele przygodnego seksu, nie jedzenia mięsa, kąpieli w zimnej wodzie, nie noszący kalesonów, sprawcy wypadków drogowych oraz wszelkiej maści sportsmeni, którzy co i raz, w imię zdrowego trybu życia, ulegają kontuzjom.... do tego potrzebna by była gruntowna reorganizacja służby zdrowia - wiążąca się z prywatyzacją, choćby częściową. No i oczywiście reorganizacja ZUS-u. Składki powinny być opłacane na podstawową opiekę i typowe choroby. Reszta powinna być opłacana z dodatkowych ubezpieczeń, każdy by wybrał sobie jakie go interesują. Tylko czy ZUS zgodzi się oddać część swoich uprawnień? Kto oddaje "dojną krowę"?... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Oczywiście, problemem są choroby typowe dla palaczy, lecz tego nie załatwiałbym podwyżką składek, lecz dodatkowym ubezpieczenie - zresztą niektórzy już to praktykują, jak się przyznali tutaj...
Ja dodatkowe ubezpieczenie rozumiem jako coś co jest obok ubezpieczenia podstawowego czyli jak się ubezpieczę na pięćdziesiąt tysięcy na wypadek choroby wynikającej z palenia, to dostaję te 50 tyś, co nie zwalnia ubezpieczyciela podstawowego z finansowania mojego leczenia. Analogicznie rzecz ma się z innymi chorobami wynikającymi z niezdrowego czy zdrowego trybu życia.
>>ale również wielbiciele przygodnego seksu, nie jedzenia mięsa, kąpieli w zimnej wodzie, nie noszący kalesonów, sprawcy wypadków drogowych oraz wszelkiej maści sportsmeni, którzy co i raz, w imię zdrowego trybu życia, ulegają kontuzjom. >... do tego potrzebna by była gruntowna reorganizacja służby zdrowia - wiążąca się z prywatyzacją, choćby częściową. No i oczywiście reorganizacja ZUS-u. Składki powinny być opłacane na podstawową opiekę i typowe choroby.
Według mnie, to jest niewykonalne. Przynajmniej w najbliższym czasie. Bo dziś ryzykuję paląc papierosy a jutro grając w siatkówkę albo kupując se panienkę przy ruchliwej drodze. Naszych składek nie starczy na opłacenie specjalistów od liczenia prawdopodobieństwa zapadnięcia na daną chorobę.
>Reszta powinna być opłacana z dodatkowych ubezpieczeń, każdy by wybrał sobie jakie go interesują.
Możliwość ubezpieczania się na własną rękę istnieje od dawna.
|
|
| | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | |  | | Olek Mularski (3178 punktów) | >... różnica miedzy papierosami, a alkoholem i narkotykami jest jednak dość duża. Pomijając sprawę zdrowia i leczenia, to jednak papierosy nie powodują wypadnięcia z "obiegu gospodarczego". Jeszcze nie spotkałem uzależnionego od papierosów człowieka, który by nie był zdolny (z powodu nałogu) podjąć pracy. Któremu by papierosy przeszkadzały w pracy i funkcjonować w takim stopniu jak alkohol i narkotyki. A skoro pracuje i płaci podatki to ma prawo do leczenia. Problemem jest na ile jego składki pokryją to leczenie, a na ile społeczeństwo musi je dofinansować. Sam jestem palaczem i mam świadomość utraty zdrowia, lecz mimo wszystko jestem za tym by palacz leczył się na własny koszt. A przynajmniej by partycypował w tych kosztach. Sam wybrałem ryzyko więc nie powinienem obciążać jego kosztami wszystkich...
Zgadzam się z Tobą, ale w takim wypadku Twoje składki zdrowotne powinny wzrosnąć kilkunastokrotnie, bo tyle niestety kosztuje społeczeństwo leczenie nowotworów (rak płuca, pęcherza, żołądka, przełyku, krtani), miażdżycy (i jej powikłań tj. zawału serca, udaru mózgu, martwicy kończyn spowodowanej niedokrwieniem), POChP, tętniaków aorty i całej litanii cięższych i lżejszych chorób odtytoniowych oraz utrzymanie rzeszy inwalidów na rentach.
Co zaś się tyczy "wypadnięcia z obiegu gospodarczego" to dla palacza jest nim renta spowodowana chorobą lub przedwczesny zgon. Palacze pracują też zdecydowanie mniej efektywnie od niepalących, gdyż zamiast wykonywać powierzone im zajęcie ciągle je przerywają wychodząc na fajkę.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>Zgadzam się z Tobą, ale w takim wypadku Twoje składki zdrowotne powinny wzrosnąć kilkunastokrotnie, bo tyle niestety kosztuje społeczeństwo leczenie nowotworów (rak płuca, pęcherza, żołądka, przełyku, krtani), miażdżycy (i jej powikłań tj. zawału serca, udaru mózgu, martwicy kończyn spowodowanej niedokrwieniem), POChP, tętniaków aorty i całej litanii cięższych i lżejszych chorób odtytoniowych oraz utrzymanie rzeszy inwalidów na rentach.
... nie załatwiałbym tego podwyżką składki. Problem dotyczy nie tylko palaczy, choć ich najczęściej widzą przeciwnicy równego dotowania chorób. Składka zdrowotna powinna być dwuczęściowa. Jedna stała dla wszystkich i uwzględniająca podstawowe leczenie. Druga część powinna być płacona np. na zasadzie dodatkowego ubezpieczenia. Inaczej by płacili palacze, inaczej zwolennicy ekstremalnych sportów, itd...
>Co zaś się tyczy "wypadnięcia z obiegu gospodarczego" to dla palacza jest nim renta spowodowana chorobą lub przedwczesny zgon...
... bardziej chodzi o to, że palacz który wypali kilka papierosów (w krótkim czasie) jest nadal zdolny do pracy.Podczas gdy alkoholik (po kilku głębszych), czy narkoman (po działce) do pracy nie jest zdolny. Palacz może cały czas pracować, a więc i składki opłacać. Alkoholik, czy narkoman będący w "ciągu", do pracy się nie nadaje. Palacza nie trzeba odtruwać, by poszedł do pracy. Alkoholika i narkomana trzeba, i wcale im to nie gwarantuje dłuższego życia, czy mniejszego ryzyka zachorowania. O takie przełożenie chodzi...
>Palacze pracują też zdecydowanie mniej efektywnie od niepalących, gdyż zamiast wykonywać powierzone im zajęcie ciągle je przerywają wychodząc na fajkę...
... tutaj bym się nie zgodził. To zależy od samej organizacji pracy, i chęci. Znam ludzi którzy więcej czasu tracą, pod pozorem wypicia kawy, czy nawet wyjścia do toalety. Gdy chce się pracować, to pięć minut nie przeszkadza w wykonaniu powierzonej pracy. Gdy nie chce się pracować to wyjście do toalety może trwać godzinę...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Twoje składki zdrowotne powinny wzrosnąć kilkunastokrotnie, bo tyle niestety kosztuje społeczeństwo leczenie nowotworów (rak płuca, pęcherza, żołądka, przełyku, krtani), miażdżycy (i jej powikłań tj. zawału serca, udaru mózgu, martwicy kończyn spowodowanej niedokrwieniem), POChP, tętniaków aorty i całej litanii cięższych i lżejszych chorób odtytoniowych oraz utrzymanie rzeszy inwalidów na rentach. Miejmy nadzieję, że nie zapadnę na te wszystkie choroby w kupie i nie będę na rencie, więc odpuść mi trochę z tą składką. Pozostańmy na razie przy POChP, ile kosztuje leczenie jednego osobnika z tą chorobą? Czy moje składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne płacone przez 30 lat wystarczą? Odlicz od tego opiekę w czasie 1 ciąży, 1 porodu (3 dni w szpitalu), obowiązkowe szczepienia dla 1 dziecka i średnio jedno tygodniowe zwolnienie lekarskie rocznie. Resztę możesz uwzględnić, licząc - powiedzmy - składkę odprowadzaną od średniej krajowej. To mam się za co leczyć czy już powinnam zacząć oszczędzać na trumnę?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Pozostańmy na razie przy POChP, ile kosztuje leczenie jednego osobnika z tą chorobą?
Leczenie i jego cena zależy od zaawansowania choroby. Obowiązkowe jest rzucenie palenia! Jeśli masz na myśli początkowe stadium szybko rozpoznanej POChP to nie jest to drogie i polega na zwykłym łykaniu tabletek betamimetyków czy teofiliny czy przeciwcholinergiczne. W tym momencie koszt to tomografia, spirometria, robocizna lekarza i leki, kwestia przestrzegania zaleceń jest nie do wyceny. Wychodzi tanio. Jeśli chodzi o postacie ciężkie, powikłane infekcją, z niewydolnością oddechową, leczone na OIOM-ie to wierz mi nikt nie chciałby płacić za to z własnej kieszeni!
>Czy moje składki na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne płacone przez 30 lat wystarczą? Odlicz od tego opiekę w czasie 1 ciąży, 1 porodu (3 dni w szpitalu), obowiązkowe szczepienia dla 1 dziecka i średnio jedno tygodniowe zwolnienie lekarskie rocznie. Resztę możesz uwzględnić, licząc - powiedzmy - składkę odprowadzaną od średniej krajowej
Pewnie, że by wystarczyły. Musisz jednak zwrócić uwagę na to, iż jeśli przytrafi ci się coś jeszcze, na co palacze są szczególnie narażeni, to wtedy może być problem. Pół biedy jak to będzie w wieku starszym, gorzej jeśli zachorowałbyś wcześniej, kiedy jeszcze nie masz dużo odłożone.
>To mam się za co leczyć czy już powinnam zacząć oszczędzać na trumnę?
Jeśli będzie to kilka chorób leczonych nowoczesnymi lekami lub za pomocą skomplikowanych procedur operacyjnych, o co u palacza wcale nie jest trudno to lepiej by było, żeby to system ochrony zdrowia przejął finansowanie (czyli tak jak jest obecnie). Gdyby palacze mieli płacić indywidualnie, to w wymienionym i wcale nie rzadkim przypadku starczyłoby jedynie na trumnę.
Najlepsze i najtańsze jest jednak rzucenie palenia.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Najlepsze i najtańsze jest jednak rzucenie palenia.Święta prawda. Tylko dlaczego mam sobie odmawiać ostatniej przyjemności?
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Jak to ostatniej? To innych też już sobie "odmówiłaś"? Nie ciągnij mnie za język...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > >Jak to ostatniej? To innych też już sobie "odmówiłaś"? > Nie ciągnij mnie za język...<  Ok...choć, a propos, takie ciągnięcie też bywa przyjemne 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Alkohol i papierosy są łatwo dostępne, produkowane i publicznie używane. Powodują miliony tragedii. Sytuacja w wielu rodzinach wymknęła się spod kontroli.
Porównaj szkodliwość alkoholu i papierosów ze szkodliwością narkotyków. Po prostu od pewnego progu szkodliwości używki stają się zabójczymi truciznami.
>Jak ktoś pełnoletni kupuje dopalacze, to ja w tym nie widzę problemu. Niech sobie szkodzi i leczy się na swój koszt.
Alkohol też jest tylko dla pełnoletnich. Czy zakaz powoduje, że piją tylko pełnoletni? Nie! Zmniejsza wprawdzie ilość pijących dzieciaków, ale ich nie eliminuje! Poza tym o ile jednorazowa inicjacja alkoholowa zwykle kończy się dla dzieciaków niegroźnie (tylko z rzadka 2-3 dniowym pobytem w szpitalu, najczęściej tylko ojcowskim laniem), to zażycie dopalaczy często prowadzi do szpitala, a niekiedy na OIOM (o zgonach też słyszałem).
Dorośli też często trafiają do szpitala po "dopalaczach" i też zdarzały się zgony.
W porównaniu do liczby zażywających nowe syntetyczne środki odurzające, bo tak je powinniśmy nazywać są nieporównywalnie bardziej szkodliwe od alkoholu czy papierosów, a nawet od niektórych starych, dobrze znanych "narkotyków" takich jak marihuana, grzyby halucynogenne, LSD czy amfetamina.
Pozwolenie na handel nimi to zezwolenie na zabijanie!
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Legalność oznacza bardzo łatwą dostępność i swobodę używania. Coś, > co powoduje tak ogromne szkody zdrowotne nie powinno być łatwo dostępne, > ani tym bardziej swobodnie i publicznie używane czy produkowane.
Mam podobne zdanie do Twojego.
> Gdyby dopuścić legalność narkotyków sytuacja szybko wymknęłaby się > spod kontroli. Przykład tego,co może się stać już raz mieliśmy, gdy > legalnie sprzedawano tzw. dopalacze, będące tak naprawdę syntetycznymi > narkotykami.
Wydaje mi się, że tamto to była raczej rozdmuchana sprawa polityczna, niż jakieś realne zagrożenie. Co roku setki ludzi umiera na marskość wątroby, z przepicia, z wychłodzenia (wracają po alkoholu do domu w mroźną noc) i nit nie robi z tego wielkiego halo. Możena by rzec, że przyzwyczailiśmy się..
Jestem zwolennikiem ścisłego ograniczenia możliwości nabywania używek dla nieletnich, ze srogimi karami za przekraczanie tego zakazu, czyli tak jak jest mniej-wiecej teraz (ze szczelnością w praktyce różnie bywa, ale sama idea jest ok). Natomiast co do ludzi dorosłych sprawa wygląda trochę inaczej: dostęp do twardych i miękkich narkotyków powinien być moim zdaneim utrudniony, ale nie zakazany. Reszta używek jest ok, dręczenie swojego organizmu na raty z pewną dozą satysfakcji ma wśród nas zbyt długą tradycję, żeby to penalizować. Jeśli jednak człowiek dorosły ma pełna świadomość co dany narkotyk lub używka mu robi - powinien mieć możliwość zdobycia go. Jeszcze inaczej ma się sprawa z reklamami tych środków. łacząc pozdrowienia
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Niektórych ludzi uzależni wszystko.
Prawda to. Ja jestem uzależniony od kofeiny w każdej formie. Nie przeszkadza mi to, żyję z tym, jak ktoś spróbuje mi tego zakazać to zamorduje. Powoli i z uśmiechem na twarzy.
W zasadzie mógłbym przestać spożywać produkty zawierające duże ilości kofeiny, nie mam dużych problemów z "rzucaniem" używek, tylko po co? Jest mi dobrze, szczególnie na dwa tygodnie przed sesją kiedy dzięki galonom kawy mogę żyć i świetnie się czuć śpiąc po 3-4 godzin na noc.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jest mi dobrze, szczególnie na dwa tygodnie przed sesją kiedy dzięki> galonom kawy mogę żyć i świetnie się czuć śpiąc po 3-4 godzin na noc.Teraz może tak, a po sesji szybko możesz tą nierównowagę wyrównać. Co będzie jednak za 10, 20 lat? Ja do sesji nie musiałem używać kofeiny ni innych używek, potrafiłem się zmobilizować bez nich - zatem dziś nie muszę nic rzucać  Jedyś jednak zrobiłem małe doświadczenie, głównie z ciekawości.. no i oczywiście też w celu zaspokojenia niepewnosci (bardzo chciałam zdać). Koleżanka poradziła mi przed ważnym egzaminem państwowym (zawodowym) że jeśli chcę wykorzystać te kilkanaście godzin na naukę, to mogę wziąśc Tusipec (taki syrop na kaszel, sprzedawali 9 lat temu). I faktycznie, można było się uczyć do 2-3 nad ranem, a jeszcze potem niezbyt chciało sie spać. Kilka razy robiłem podobnie, gdy miałem długi wyjazd np. do punktu docelowego w Niemczech gdzie pracowałem w biurze (dojeżdżdżałem tam z Polski około 1-2 w nocy w poniedziałek, co około miesiąc) Wtedy stosowałem 2 puszki Red-Bula, jednak zawsze później musiałem to solidnie odespać. Mimo wszystko po półtora roku takiej pracy tam stwierdziłem, że nie dośc że na tirowca (ani żadnego innego "samochodziarza") się nie nadaję, to jeszcze na gastarbeitera też nie. łącząc pozdrowienia
|
|
2 na 2 | Grey (2102 punktów) | Witaj Sithras! Pomyśl o odwyku i przede wszystkim nie poddawaj się. Życie przed Tobą.
Miałem kiedyś znajomego, brał gorsze rzeczy. Wyszedł z tego i dziś pracuje w Monarze, pomaga innym. Naprawdę, da się wyjść z nałogu. Nie jest to łatwe, ale pomyśl - jaką masz alternatywę?
Wiem, że to brzmi jak banały, ale co Ci mogę napisać? - miałem więcej szczęścia niż Ty. Pozdrawiam i trzymam kciuki
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Oj tam, oj tam. Znam osobę która pali trawkę 20 lat, jest uzależniona, przyznaje się do tego że jest uzależniona i nie ma zamiaru z tym walczyć. Bo po co, jest zadowolona z życia.
Pomijając to kogo ja znam - uzależnienie, albo inaczej: wpływ konkretnych substancji na organizm ludzki to indywidualna sprawa, więc proszę mi tu nie narzekać na trawkę. Panu trawka przeszkadza, innym niekoniecznie.
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Jak się zaczyna palić w wieku 15 lat... Większość uzależnionych od papierosów zaczyna przed 18 rokiem życia. Dlatego wszelkie używki tylko dla osób pełnoletnich.
Jest różnica między kimś kto ma dowód i sam za siebie odpowiada, większe doświadczenie życiowe i pięćdziesiąt razy się zastanowi co kupuje. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale jak ktoś żyje na swoim to już ma inne podejście.
Przykro mi, ale jeśli w tym wieku zacząłeś palić to wina edukacji w Twojej szkole i ze strony Twoich rodziców. Jak rodzice mają odpowiednie podejście to nauczą dzieci, żeby nie palić i pić alkohol z umiarem i narkotyków nie brać.
Jak ktoś w wieku 15 lat potrzebuje zapalić trawkę i ma tyle kasy, żeby się uzależnić to zdrowo coś jest w domu nie tak.
I Twoi rodzice nie wiedzieli, że palisz?
Dziwne mi się to wydaje.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >I Twoi rodzice nie wiedzieli, że palisz?
Rodzice z reguły mało wiedzą o tej gorszej stronie ich dzieci.
|
|
 | | hubin (2274 punktów) |
> Jest różnica między kimś kto ma dowód i sam za siebie odpowiada, większe doświadczenie życiowe i pięćdziesiąt razy się zastanowi co kupuje.Ktoś kto ma dowód może być starszy od kogoś bez dowodu o jeden dzień, miesiąc, rok, lub po prostu posiadać karteczkę którą ktoś inny zgubił... W obu wypadkach mamy do czynienia z ludźmi. Doświadczenie życiowe z wiekiem zachodzi jedynie korelacja pozorna, wide wiekowy przywódca jednej z partii, wiek spory, doświadczenie życiowe niewielkie ale radzi sobie całkiem dobrze (użyłem dobrze bo na pewno nie przyzwoicie), narkotyki zażywał dopiero po śmierci brata co jestem w stanie zrozumieć. > Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale jak ktoś żyje na swoim to już ma inne podejście.Przepraszam ale żyjemy chyba w innych częściach świata, nie znam zbyt wielu (żeby nie powiedzieć żadnego) osiemnastolatka który żyłby na swoim, przy obecnej sytuacji na rynku pracy jest to nad wyraz trudne. Oczywiście pomijam przypadki "sqootersów" (bo nie żyją na swoim, tylko za swoje i to też nie zawsze), przypadki pracy w firmie "krewniaka" też jakoś nie bardzo mi pasują. > Przykro mi, ale jeśli w tym wieku zacząłeś palić to wina edukacji w Twojej szkole i ze strony Twoich rodziców. Jak rodzice mają odpowiednie podejście to nauczą dzieci, żeby nie palić i pić alkohol z umiarem i narkotyków nie brać.Jeżeli zaczął palić to jego decyzja i wybór, rodzice mają niewielki wpływ na decyzję młodego człowieka w przedziale wiekowym 14-18 lat, mało kto wybiera miejsce w którym żyje w tym wieku, szkołę czy też grupę rówieśniczą w której się obraca. Cytat:palić i pić alkohol z umiarem i narkotyków nie brać Przepraszam ale operuje Pan w dość ciasnych schematach, wydaje mi się, że każdy rodzic wolałby mieć dziecko abstynenta - choć oczywiście wpływu na to nie ma prawie żadnego. Co właściwie oznacza termin pić i palić z umiarem w Pana wydaniu??? > Jak ktoś w wieku 15 lat potrzebuje zapalić trawkę i ma tyle kasy, żeby się uzależnić to zdrowo coś jest w domu nie tak.Dość kategoryczna ocena, biorąc pod uwagę, że kwota 30-40 zł nie jest aż tak trudno osiągalna, w grupie 6 kolegów starczy jak każdy wyłoży po piątce(wystarczy nie kupić dwóch biletów komunikacji miejskiej i już ma się taką kwotę), kreatywność młodych w zdobywaniu gotówki jest naprawdę znacznie lepsza jeżeli dobrze pamiętam swoje czasy... Narkotyki o ile dobrze pamiętam, są tańsze i zawsze były łatwiej dostępne niż alkohol dla młodego człowieka nie sądzę aby diler pytał o dowód. > I Twoi rodzice nie wiedzieli, że palisz?> Dziwne mi się to wydaje.Litości, w w pierwszym roku życia dziecko uczy się, że nie jest częścią rodziców, siedmiolatek ma już własny świat, z 14 latkiem ma Pan kontakt jeżeli on/ona tego chce, zapewne rodzic który palił częściej niż okazjonalnie rozpozna u dziecka "objawy", ale zwykły rodzic ma ograniczone szanse na to, nawet jeżeli przeczyta kilkadziesiąt stron internetowych o tym jak to rozpoznać... Druga znacznie ważniejsza sprawa to co ten rodzic ma z tym fantem zrobić? To jest dopiero ciekawe pytanie (sądząc po schematach jakimi Pan operuje to obstawiam wizytę u proboszcza i egzorcyzmy albo skórzany pasek)...
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|