 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2005 16:58 | Racjonalistka | fajnie byc racjonalista | |
| marcin_s | > W sumie racjonalizm to fajna rzecz. Zamiast mówić> facetowi ze juz go nie kocham tylko innego i gryzc sie ze> moze zrobilam mu krzywde zawsze moge powiedziec ze feromony> wskazuja ze stopien dopasowania mojego i tego nowego jest> lepszy i z punktu widzenia dobra ewolucji po prostu musimy> byc razem  Na pewno nie zrobiłaś mu krzywdy. Wręcz przeciwnie. Szkoda tylko tego drugiego
|
|
 | | Racjonalistka | Sami pod sobą dołek wykopaliście  . No bo skoro wszystko należy naukowo uzasadniac...  A tak abstrahując to egoistą nie jest ten, kto robi to co chce, ale ten kto przymusza innych aby robili to co on chce. W Twoim mniemaniu powinnam zostać z tym kto mnie kocha i męczyć się albo gryźć się po nocach że zrobiłam to co serce ( ups, przepraszam - mózg!) mi kazał. Taki pogląd - to jest dopiero szczyt egoizmu!
|
|
|  | | marcin_s | > Sami pod sobą dołek wykopaliście . No bo skoro wszystko należy naukowo uzasadniac... > A tak abstrahując to egoistą nie jest ten, kto robi to co chce, ale ten kto przymusza innych aby robili to co on chce. W Twoim mniemaniu powinnam zostać z tym kto mnie kocha i męczyć się albo gryźć się po nocach że zrobiłam to co serce ( ups, przepraszam - mózg!) mi kazał. Taki pogląd - to jest dopiero szczyt egoizmu!Ależ ja wcale nie ganię - ja chwalę. Możesz się ode mnie poklepać po ramieniu.
|
|
| gooa (746 punktów) |
> facetowi ze juz go nie kocham tylko innego i gryzc sie ze> moze zrobilam mu krzywde zawsze moge powiedziec ze feromony> wskazuja ze stopien dopasowania mojego i tego nowego jest> lepszy i z punktu widzenia dobra ewolucji po prostu musimyNo dobrze....ale to samo mozesz uslyszec kiedys Ty od "racjonalisty"
|
|
 | | Racjonalistka | Oczywiscie licze sie z tym! I poparłabym taka decyzje!
|
|
| mnich | W sumie to nie wiem gdzie tu w tym przykładzie racjonalizm? To, że tak właśnie sobie wyobrażasz racjonalną postawę, nie oznacza, że tak wygląda racjonalna postawa, to jedynie Twoja, według mnie, kiepska interpretacja racjonalizmu. Przedstawiony problem: "kocham teraz kogoś innego", nie wynika z postawy jaką zajmie się już po zaistnieniu problemu, inaczej mówiąc - problem nie istnieje dlatego, że ktoś sobie coś potem tłumaczy, szuka rozwiązań dla niego. Problem istnieje, ponieważ ktoś go wywołał, być może właśnie poprzez nieracjonalne zachowanie, na przykład szastając lekko słowem kocham, które jak wiadomo ma wielkie oddziaływanie, szczególnie na ludzi młodych. Nikt na tym forum nie wie jaki był powód wiązania się z jakąś osobą ani tego, czy nie jest to tylko wyabstrahowany przykład, ale generalnie wyjaśniając potem sytuację, jeżeli chce się być uczciwym, należy raczej mówić o własnej głupocie, małej wiedzy, małej mądrości itd. Oczywiście mamy prawo do takiej głupoty, co nie zmienia faktu, że to my się pomyliliśmy, i chyba tyle wystarczyłoby powiedzieć na zakończenie związku z jakimś człowiekiem. Inne racjonalne uzasadnienia to np.: chcesz żyć z kimś, kto nie ma przyjemności spędzania z Tobą czasu, itp. Nie trzeba wcale wspominać o chemii, ale jeśli na czyjeś nozdrza źle działa czyjś zapach, to będzie to z pewnością chemia  Według mnie problemem opozycji, nie tylko takiej jak ta, jest tworzenie sobie fałszywych wyobrażeń na temat postulatów strony przeciwnej, a następnie toczenie boju z tym, co nigdy przez nikogo nie zostało wypowiedziane. Także nie rzadką wcale wpadką broniących swoich racji, jest nie dostrzeganie faktu wciśnięcia w ich usta fałszywej tezy i podjęcie dysputy bóg wie o czym
|
|
 | | Racjonalistka | bla bla bla nie chodzi o zadne szastanie slowem kocham, chodzi o pewna sytuacje, w ktorej niewygodnie jest przyznac ze odczucia nagle sa wazniejsze od racjonalnych argumentow. Dlaczego gdy ktos mowi ze czuje Boga pojawiaja sie racjonalne argumenty ze w Boga wierzyc nie nalezy bo..... Skoro tak, badzmy konsekwentni i uznajmy ze porzucenie przeze mnie z dnia na dzien mezczyzny dla innego bo czuje do niego przemozny pociag jest rowniez racjonalne (chyba nie musze tlumaczyc ze pociag oznacza sygnal natury ze genetyczne dopasowanie gwarantuje wyjatkowo zdrowe potomstwo) a wiec dobre. Dlaczego nagle wtedy pojawiaja sie jakies pozanaukowe argumenty - ach bo tak nie wolno, och bo przeciez uczucia sa wazniejsze , ech cos Ty mu zrobila...Nic mu nie zrobilam! Poszlam za glosem racjonalnej matki natury...Ale oczywiscie nakłatwiej miec podwojny swiatopoglad, zalezy jak lezy, raz racjonalnie osmieszac subiektywne odczucia a drugim razem stawiac je na piedestale... Ten brak konsekwencji jest naprawde zabawny...
|
|
|  | | inhet (1073 punktów) | A żebyś wiedziała - przejawiłaś brak konsekwencji i jestes zabawna.
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | >Ten brak konsekwencji jest naprawde zabawny... mam pytanko; czy jak mówiłaś "kocham" to mówiłaś to materialnej osobie i Twoje uczucia skierowane były do tej "materialnej" osoby, czy może obdarzyłaś uczuciem istotę wywodzącą się li tylko z Twoich duchowych imaginacji. Twój racjonalizm zdaje się jest lichej proweniencji jako, że Twój przemożny pociąg nie jest w stanie wykluczyć, że facet leci na sterydach, pogodny jest tylko dzięki "amfie", a jaśniejący uśmiech posiada dzięki usilnym staraniom protetyka. Co do ewentualnego potomstwa... połóżmy na to zasłonę milczenia. >Poszlam za glosem racjonalnej matki natury ciekawi mnie jakim głosem ta Twoja "racjonalna matka natura" kwiliła by, gdyby facet był ubrany w śmierdzący zaolejony kombinezon, a jedynym zapachem naturalnym jaki roztacza to zapach przetrawionego alkoholu sprzed trzech dni... dia buziiiii swojemu kocurkowi... fleeeh ;-P
|
|
| |  | | Racjonalistka | Kurcze wy naprawde nie rozumiecie o czym ja mowie????????? Podalam wyimaginowana sytuacje zeby pokazac ze wasze umilowanie racjonalnych argumentow dotyczy jedynie wybranych sytuacji, ktore nie dotycza was osobiscie. W innych sytuacjach nie tylko wolicie (wolimy) kierowac sie uczuciami ale wrecz uznajemy kierowanie sie tylko rozumem za niemoralne! Nie widzicie w tym sprzecznosci?????????????????
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz | Nie rozumiesz racjonalizmu, przynajmniej takiego jaki tutaj promujemy. Nie ma żadnych sprzeczności między "sercem" i "rozumem", jeśli tylko nie ma się wypaczonego obrazu racjonalizmu, jak ty na przykład. Rozum vs emocje/uczucia - pisałem o tym więcej np. w tekście o moralności: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3203
|
|
| | | |  | | Racjonalistka | Jakoś nigdy nie mogę dotrwać do końca Twoich Mariusz artykułów. Nie twierdzę że to wina ich zawartości. Moze to moja wina. Nie podoba mi sie rowniez Twoj ton i nie lubie Twoich wypowiedzi na forum. Mam czasem wrazenie ze tworzysz ten serwis nie w celu wolnomyslicielstwa ale polechtania swojego ego. Taka maniera besserwisserska. Nie chce z Toba dyskutowac, bo albo stwierdzisz ze jestem glupia, albo czegos nie rozumiem albo stwierdzisz ze nie ma z kim rozmawiac. Wiec jesli mozesz to nie odpowiadaj, bo ja bym chciala wyjasnienia a nie zaszeregowania mnie. Wracam do tematu wątku. Moze nie do konca zrozumiale sie wypowiedzialam. Jesli potraktujemy racjonalizm jako swiatopoglad naklaniajacy m.in. do poszukiwania prawdy i oceniania za pomoca rozumu to musimy przykladac to do wszystkiego. Do KAZDEGO aspektu zycia. Nie mozna byc racjonalista caly tydzien a we wtorek nie. W prezentowanym przykladzie nie chodzilo mi o to ze racjonalisci sa niemoralni, ale o to ze w zyciu nie mozna byc racjonalista zawsze i wszedzie bo szereg ocen i wyborow dyktuje nam cos innego niz rozum i co chyba najwazniejsze - wszyscy uwazamy to za sluszne i moralne. Z jakiego wiec powodu z jednej strony akceptujecie zachowania malo rozumowe np w milosci (bo chyba zgodzicie sie z tym ze czysto "rozumowa" postawa kobiety w prezentowanej przez mnie sytuacji jednak wam nie pasuje) a zupelnie nie akceptujecie pozarozumowych odczuc o charakterze religijnymi i atakujecie to tylko dlatego ze ludzie kieruja sie w nim uczuciami subiektywnymi a nie rozumem? Jak ajesr roznica miedzy tymi dwoma sytuacjami ze w jednej z nich dopuszczacie znikniecie rozumu a w drugiej osmieszacie to? Prosze o wyjasnienie bo nie kapuje tego.
|
|
| | | | |  | | Drobner | Może tak odpowiem, żebyś zrozumiała: 1. racjonalizm nie ZAMIAST uczuć, nie emocjom przeciwstawiony; 2. racjonalizm ZAMIAST wydumanej, niesprawdzalnej metafizyki magiczno-religijnej, 3. racjonalizm PRZECIWKO kłamcom, oszustom bezczelnie żerującym na sferze duchowej człowieka, i wreszcie: 4. racjonalizm DLA DOBRA człowieka, nie przeciw jemu. I jeszcze tak: 'racjonalizm' to tylko sposób pojmowania i rozumienia świata, a nie sposób przeżywania życia. Zatem można nie być racjonalistą 'we wtorki' (tzn. w sferach życia niezwiązanych z nauką).
|
|
| | | | | |  | | Racjonalistka | Dziekuje za odpowiedz, ale ona mnie nie zadowala. Prosze o uszczegolowienie. > Może tak odpowiem, żebyś zrozumiała:> 1. racjonalizm nie ZAMIAST uczuć, nie emocjom przeciwstawiony;Zaraz, zaraz, przeciez osmieszacie uczucia o charakterze religijnym, wiec jak to jest? A moze sa jakies dwa rodzaje uczuc np milosc dobra a potrzeby duchowe złe? Wiec jak to wyglada w koncu? > 2. racjonalizm ZAMIAST wydumanej, niesprawdzalnej metafizyki magiczno-religijnej,A coz to jest ta niesprawdzalna metafizyka? Czy milosc do niej nie nalezy? Jakos nie udaje sie nikomu sprawdzic czy ktos mowiac kocham nie klamie, wiec dlaczego to uznajemy a duchowych potrzeb nie? Jakie kryterium jest tu stosowane? > 3. racjonalizm PRZECIWKO kłamcom, oszustom bezczelnie żerującym na sferze duchowej człowieka,Popieram. Ale co do metodologii mam zastrzezenia. To tak jakbym wyszla na ulice z transparentem "Nie wierzcie w milosc" tylko dlatego ze natknelam sie w zyciu na oszusta matrymonialnego. Walczac z klamstwem nie mozna zrownywac wartosci na ktorych klamca zeruje z nim samym. A Wy moim zdaniem taki walsnie blad popelniacie. > i wreszcie:> 4. racjonalizm DLA DOBRA człowieka, nie przeciw jemu.Popieram, idea piekna, ale...patrz punkt wyzej. W ten sposob moze sie okazac ze niszczac slusznie pewne rzeczy i ludzi w imie tej idei zniszczycie zbyt duzo i w sumie czlowiek bedzie zubozony, a nie wyzwolony. Trzeba tutaj nieslychanego wyczucia (wy-rozumienia  > I jeszcze tak: 'racjonalizm' to tylko sposób pojmowania i rozumienia świata, a nie sposób przeżywania życia. Zatem można nie być racjonalistą 'we wtorki' (tzn. w sferach życia niezwiązanych z nauką).Dziwne i malo logiczne, zawsze myslalam ze celem nauki jest poznawanie calej rzeczywistosci a nie wycinka. Skoro racjonalizm to swiatopoglad to ta wypowiedz nie ma sensu. Wtorek jest kawalkiem zycia. Nie ma tutaj granic. To fikcja. A tak w ogole to dalej nie uzyskalam odpowiedzi na pytanie zadane wczesniej. Dlaczego pewne odczucia uznajecie za wlasciwie i uzasadnione a pewne nie? Daletego ze na tych drugich ktos robi kase??? Jesli miala bym myslec w ten sposob naprawde wyszlabym z tym transparentem, bo na potrzebie bycia kochanym i pozadanym to sie robi kase piec razy wieksza. Tylko ze jest to subtelnie zamaskowane. >
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | >Jakoś nigdy nie mogę dotrwać do końca Twoich Mariusz artykułów. Nie twierdzę że to wina ich zawartości. Moze to moja wina. Nie podoba mi sie rowniez Twoj ton i nie lubie Twoich wypowiedzi na forum. Mam czasem wrazenie ze tworzysz ten serwis nie w celu wolnomyslicielstwa ale polechtania swojego ego. Taka maniera besserwisserska.
Traktujesz mnie tak, jak byś miała jakieś kompleksy. Twoje wątpliwości były snute przez szereg innych osób, zarówno na forum jak i w listach do mnie. W tekście tym odniosłem się w paru krótkich akapitach do tego. Gdybyś zamiast pseudopsychologicznych wycieczek osobistych postarała się zrozumieć co chciałem powiedzieć, nie wymądrzałabyś się tutaj i nie zarzucała innym, że jaśnie pani nie rozumieją (twoje odzywki typu "bla bla bla" są zaiste w tonie, który jest wzorem w zestawieniu z moim).
|
|
| | | | | |  | | Racjonalistka | >Traktujesz mnie tak, jak byś miała jakieś kompleksy. Twoje wątpliwości były snute przez szereg innych osób, zarówno na forum jak i w listach do mnie. W tekście tym odniosłem się w paru krótkich akapitach do tego. Gdybyś zamiast pseudopsychologicznych wycieczek osobistych postarała się zrozumieć co chciałem powiedzieć, nie wymądrzałabyś się tutaj i nie zarzucała innym, że jaśnie pani nie rozumieją (twoje odzywki typu "bla bla bla" są zaiste w tonie, który jest wzorem w zestawieniu z moim). Nie podejmuje rekawicy. Badam zjawiska i szukam odpowiedzi. Nie chce mi sie sprzeczac zeby moje bylo na wierzchu. Jestes lepszy i zawsze masz racje. Prosze o koniec komentarzy.
|
|
| | | | |  | | exupery | "Z jakiego wiec powodu z jednej strony akceptujecie zachowania malo rozumowe np w milosci..."
Co znaczy akceptujemy? Dajemy sobie prawo do bycia nieracjonalnymi? Prawda jest taka, że bardzo często działa się w sytuacjach niepewnych, że czasem zmuszonym zostaje się do podjęcia decyzji, pomimo że nie posiada się wystarczającej wiedzy w temacie, i według mnie czym innym jest dać sobie prawo do błędów po fakcie, a co innego dać sobie prawo do błędów na resztę życia.
Według mnie, to nie wiedza cechuje racjonalną postawę, ale wątpliwość, która pojawia się zamiast np. przekonania, że ma się prawo do błędów. Pełna akceptacja prawa do błędów kończy się tym, że nie istnieje potrzeba zastanowienia się nad życiem, nad rzeczywistością - mam prawo się mylić, więc się mylę i cześć. A tu raczej trzeba by powiedzieć: zrobię wszystko co w mojej mocy, aby się nie pomylić, i jeżeli już doszło do pomyłki a sprawa jest życiowo ważna (bo nie wszystkie są życiowo ważne), to podejmuję dalsze wysiłki w celu zrozumienia problemu, zagadnienia, po to, aby potem zachować się jednak racjonalnie - staranie, zaangażowanie występuje niezależnie od tego czy popełniło się czy jeszcze nie popełniło błędu i trwa do rozwiązania problemu, nie ma w racjonalnym zachowaniu czegoś takiego jak prawo do głupoty, bo się bywało głupim.
Prawo do błędów, to nie to samo, co popełnianie błędów, prawo do błędów zakładałoby, że pomimo wypicia trucizny nic się nie może stać, konsekwencje dla delikwenta o takiej postawie, zakładając, że udałoby mu się przeżyć, byłyby takie w przyszłości, że nadal, bezkrytycznie sięgałby po trutkę - nie nastąpiłby moment zreflektowania, nie zaistniałaby potrzeba ustalenia stanu złego samopoczucia. Przyroda na szczęście nikomu nie daje prawa do błędów, żąda zreflektowania się, a najlepiej uważności zawczasu, tak czy siak żąda po prostu, aby tych błędów było jak najmniej.
Przykład może przejaskrawiony, ale w wymiarze ludzkim, społecznym, gdzie konsekwencje błędów nie są tak wyraźne można sobie zaszaleć i bezmyślność rekompensować prawem do błędów, co nieznaczy, że tych konsekwencji nie ma. Są, czasem straszne, po latach nawarstwiania się skutków różnych błędów, dochodzi do zapaści, zapaści organizmu jeśli nie było się racjonalnym w sprawach zdrowia lub np. zapaści społecznej, wojny, terroru... Pozdrawiam
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | > Kurcze wy naprawde nie rozumiecie o czym ja mowie?????????A mi się wydaje, że to ty nie chcesz zrozumieć co się do Ciebie mówi. Jak myślisz po co użyłem skojarzenia materialnego i duchowego kochanka. Ano po to, aby uwidocznić Tobie, że pewne rzeczy nigdy nie będą przynależeć do tego samego zbioru. Twoja wyimaginowana miłość - mimo, że nie można jej postrzegać materialnie, jest skierowana do obiektu materialnego, który dla Ciebie jest namacalny (stad też aluzja do wpływu postrzegania organoleptycznego do obiektu uczuć) i poprzez to generuje w Tobie takie a nie inne uczucia. Natomiast kwestia postrzegania Boga odbywa się całkowicie w sferze ułudy pojęciowej tj. obojętnie jaki atrybut jemu (Bogu) przypiszesz, przypisanie to nie wynika z jego "materialnej" sfery ocenowej. Będę trochę brutalny i dam taki przykład. Wątpliwym jest aby g.... z uwagi na swoje określone atrybuty skojarzeniowo-konsystencjonalno-zapachowe stało się obiektem Twoich ochów i achów (o ile nie jesteś uczuciowa-inaczej). Taki stan rzeczy wypływa (sic!) - może lepiej będzie wynika, z materialnego postrzegania tego dosyć dziwnego obiektu uczuć. Natomiast co do Boga nie możesz przydać mu żadnego materialnego zobrazowania. Racjonalizm karze w g..... zobaczyć to czym faktycznie jest, co do Boga racjonalizm karze widzieć 0. pozdrawiam
|
|
|  | | gooa (746 punktów) |
> Poszlam za glosem racjonalnej matki natury...Glos "matki natury" i glos milosci - to dwa rozne glosy, ludziom czesto wydaje sie, ze ten pirwszy, to ten drugi ... i popelniaja zyciowe bledy.  Idealnie, jezeli te dwa glosy wspolgraja, no...ale to chyba tylko teoria.
|
|
| |  | | inhet (1073 punktów) | > > Poszlam za glosem racjonalnej matki natury...> Glos "matki natury" i glos milosci - to dwa rozne glosy, ludziom czesto wydaje sie, ze ten pirwszy, to ten drugi ... i popelniaja zyciowe bledy.  > Idealnie, jezeli te dwa glosy wspolgraja, no...ale to chyba tylko teoria.  > Dlaczego miałyby to być dwa różne głosy? Przecież to ten sam...
|
|
| | |  | | gooa (746 punktów) |
> >Dlaczego miałyby to być dwa różne głosy? Przecież to ten sam...Nie, to nie jest ten sam. Wierz, albo nie wierz kobiecie.
|
|
| | | |  | | inhet (1073 punktów) | > >>Dlaczego miałyby to być dwa różne głosy? Przecież to ten sam...> Nie, to nie jest ten sam.> Wierz, albo nie wierz kobiecie.  > Albowiem powiedziane jest w mądrości ludowej:"nigdy na świecie nie wierz kobiecie"
|
|
| | | | |  | | gooa (746 punktów) |
> >Albowiem powiedziane jest w mądrości ludowej:"nigdy na świecie nie wierz kobiecie"  Inhecie - wkrotce poganinem staniesz sie.
|
|
| | | | | |  | | inhet (1073 punktów) | > >>Albowiem powiedziane jest w mądrości ludowej:"nigdy na świecie nie wierz kobiecie"  > Inhecie - wkrotce poganinem staniesz sie.> Mało prawdopodobne - pogańswo jest wszak wyznawaniem religii innej niż chrześcijańska, a za agnostycyzm to mi grozi najwyżejs stos, jak heretykowi przystało.
|
|
| | | | | | |  | | gooa (746 punktów) | > >>>Albowiem powiedziane jest w mądrości ludowej:"nigdy na świecie nie wierz kobiecie"  > >Inhecie - wkrotce poganinem staniesz sie.> >Mało prawdopodobne - pogańswo jest wszak wyznawaniem religii innej niż chrześcijańska, a za agnostycyzm to mi grozi najwyżejs stos, jak heretykowi przystało. Jak na dobra sprawe, to jestes antyfeminista, wiec stos Ci nie grozi. Osbiscie wstawie sie za Toba.
|
|
| mohawk (2936 punktów) | What a load of bollocks.
|
|
| św.Marek | > W sumie racjonalizm to fajna rzecz. Zamiast mówić> facetowi ze juz go nie kocham tylko innego i gryzc sie ze> moze zrobilam mu krzywde zawsze moge powiedziec ze feromony> wskazuja ze stopien dopasowania mojego i tego nowego jest> lepszy i z punktu widzenia dobra ewolucji po prostu musimy> byc razem  Eee, to nie jest racjonalizm. Przynajmniej w moich stronach mówi się na to: kobieca przewrotność.  Racjonalistką byłabyś, gdybyś umiała skutecznie do siebie zniechęcić ewentualną teściową. Nie sądzisz?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|