 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-01-2005 15:26 | Postratiamowiec | Nauka | Nauka jest dobrem powszechnym. Będzie otoczona szacunkiem i będzie się opłacało być naukowcem a nie złodziejem w branży piwnej. Fizyk odzyska szacunek w oczach menedżera kolportarzu branży spirytusowej, który teraz mówi mu: "Ty cioto, popatrz na moją brykę". Chemik z uszkodzonym wzrokiem, będzie bardziej szanowany od menedżera branży tytoniowej, mówiącego dziś mu w twarz: "No co jest Gienek, warto było zostawać na uczelni?". Wszyscy naukowcy i nauczyciele odzyskają przynależny im status społeczny podobnie jak lekarze, pielęgniarki i inni pomocni ludzie. ITD ITD.
|
| biznesswoman | W kazdej branzy sa orły i idioci. Jestem przeciwna oplacaniu z moich pieniedzy naukowcow miernot, zapelniaczy uczelnianych etatow czy doktorkow tworzacych nowe dziela na tematy sprowokowane. Mozna by jednak stworzyc jakies odpowiedniki nobli dla orłów. Ale zeby wszystkim slono placic? Nie ma mowy! Sama chcialam byc naukowcem, wolalam jednak bryke dlatego jestem wlascicielka firmy. I powiem Wam jedno - nigdy nie myslalam ze stoi za tym tak straszna harowa. I koniecznosc ciaglego uczenia sie, obserwowania i ubiegania konkurencji, wymyslania cudow wrecz. Nie tylko nie jest to łatwiejsze niz praca naukowa. To znacznie, znacznie trudniejsze.
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Droga Pani, gratuluję gorąco tak skutecznego przekuwania własnych pragnień oraz ducha przedsiębiorczego. Jednak z drugiej strony zachęcam do tego, aby nie deformować polskich problemów. Przy PATOLOGICZNIE niskich nakładach polskich na naukę, edukację i innowacyjność Pani opinie brzmią jak wypowiedź osoby zapatrzonej we własną ścieżkę życiową, niebędącej w stanie dostrzec istoty problemów. Sprowadzanie nakładów na naukę do płacenia miernotom jest tak niepoważne, że szkoda to komentować. Proszę nie sprowadzać tych nakładów do stypendiów! Droga pani, dążymy do społeczeństwa wiedzy, społeczeństwa informacyjnego, gdzie rozwój nauki narodowej jest warunkiem utrzymania się danego kraju wśród krajów cywilizowanych i konkurencyjnych. Przedsiębiorcom powinno zależeć na finansowaniu nauki, bo od tego zależy także stan naszej gospodarki, chyba że biznes sprowadzimy do handlu korzonkami i sprowadzania zachodnich aut. Dziś u nas nie docenia się należycie ani przedsiębiorców ani naukowców, stąd grupy te powinny się wzajemnie wspierać, a nie pisać z taką napuszoną wyniosłością o doktorkach jak nam tu Pani szanowna zaprezentowała. Pewnie istnieje zjawisko bzdurnych "prac naukowych", ale to głownie domena nauk humanistycznych, które często sprowadzają się do ubierania w nowe słowa starych problemów. Generalnie jednak era postindustrialna powinna stymulować sojusz nauki i biznesu. Sprzeciwiam się jednak wprowadzenia reguł rynkowych do działalności naukowej, gdyż one nie gwarantują właściwego rozwoju. Tutaj potrzebna jest silna rola państwa, bo reguły rynkowe np. nigdy nie będą wpływać na rozwój tzw. badań podstawowych. Wiele społeczności internetowych dziękowało Polsce za jej blokadę regulacji związanych z patentami w UE. Dla mnie to było cokolwiek śmieszne. Niestety, nie ma w tym nic z obrony żadnych wolności, lecz instynkt samozachowawczy państwa, które w trakcie transformacji zapomniało o innowacyjności, co skutkowało znacznym zmniejszaniem zgłoszeń i rejestracji patentowych. Laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, Charles Charpak, tak to podsumował: "Dowiedziałem się, że Polacy przeznaczają 0,5%swego dochodu narodowego na badania naukowe i pomyślałem sobie, że musicie być chyba niespełna rozumu. My wydajemy 2,5% i twierdzimy, że to skandal. Niemcy 3,5%. Wiem, że jesteście dużo biedniejsi od Francji i Niemiec, ale przecież Japończycy, którzy wyszli z wojny zupełnie zrujnowani wydawali na naukę 3,5% dochodu. Wasze 0,5% to dywersja . Przeciw Polsce i przeciw jej talentom. To zbrodnia.". Aktualnie Polska się prezentuje na tle Europy tak: - Najsłabsze struktury społeczeństwa obywatelskiego i społeczeństwa informacyjnego - Społeczeństwo bodaj najbardziej nieufne i rozbite wewnętrznie - Najniższe procentowo nakłady na naukę (wyprzedzamy może takie kraje jak Albania, ale np. Czechy odstawiają nas tutaj niezwykle) - Społeczeństwo najbardziej religijne i sklerykalizowane Z czym tutaj do Europy i cywilizacji zachodniej? Z tego jest wyjście nie poprzez rozwój takiej czy innej ideologii gospodarczej i politycznej (liberalizm, lewica, prawica), nie poprzez zachęcanie do przedsiębiorczości i zakładania firm, lecz przez rozwój społeczeństwa wiedzy, czyli m.in. zainteresowania państwa nauką, edukacją i innowacyjnością. Nakłady na naukę warunkują także pomyślność gospodarki. Apeluję o to, aby przynajmniej biznesmeni, nie podzielali krótkowzorczności elit rządzących i większości społeczeństwa polskiego. Dlatego też Pani wypowiedź mnie zniesmaczyła. Kiedy znów będzie miała Pani chęć napisać coś podobnego proszę pamiętać, że Spychanie oświaty i nauki polskiej na boczny tor oznacza nie tylko zapaść gospodarczą, ale przede wszystkim śmierć intelektualną społeczeństwa" (M. Iłowiecki).
|
|
|  | | Marcin Klapczyński | Dzieki Mariusz.
|
|
|  | | Biznesswoman | Ma Pan racje Panie Mariuszu. Nie chciałam zeby to tak zabrzmiało. Ale byla to chyba jakas nieudana proba riposty na to ze kazdy przedsiebiorca to cwaniaczek i tuman. Nie miałam rowniez pojecia o tych procentach. Nasze Panstwo jak widac prowadzi wyniszczajaca polityke we wszystkich obszarach. Ostatnio z lezka w oku ogladalam program o przedsiebiorczosci w Anglii, o tym jak tamtejsze wladze i urzedy kontroluja przedsiebiorcow w celu...pomocy w wyprostowaniu ewentualnych bledow...U nas mozna dostac jedynie gesiej skorki na slowo ZUS czy Urzad Skarbowy. Ale gadanie gadaniem...Trzeba działać...Pozdrawiam
|
|
 | | gooa (746 punktów) | >W kazdej branzy sa orły i idioci. Nie zgadzam sie - orly sa na gorze, a idioci na dole.... i czasami patrza w gore ... za mrzonkami.
>Jestem przeciwna oplacaniu z moich pieniedzy naukowcow miernot, zapelniaczy uczelnianych etatow czy doktorkow tworzacych nowe dziela na tematy sprowokowane. Mozna by jednak stworzyc jakies odpowiedniki nobli dla orłów. Ale zeby wszystkim slono placic? Nie ma mowy! Jest mowa, a tak swoja droga to chyba jakas farsa, albo to jakis zart, albo jestes sfrustrowana nadmiarem pracy, albo (......). >Sama chcialam byc naukowcem A wlasnie, trudno, co ?.. . >, wolalam jednak bryke dlatego jestem wlascicielka firmy. I powiem Wam jedno - nigdy nie myslalam ze stoi za tym tak straszna harowa. I koniecznosc ciaglego uczenia sie, obserwowania i ubiegania konkurencji, wymyslania cudow wrecz. Nie tylko nie jest to łatwiejsze niz praca naukowa. To znacznie, znacznie trudniejsze. Aby zrobic porownanie, trzeba doswiadczyc jednego i drugiego. Przecietny czlowiek wybiera to co latwiej pojac, a trud ? jak sie nie ma w (.....), to sie ma w (.....).
|
|
|  | | Biznesswoman | Nie wiem dlaczego wyslalo mi sie to trzy razy...  Jeszcze jedno. Nie bedzie z czego oplacac nauki jesli nie bedzie pieniedzy. Naukowcy nie licza pieniedzy, moze i dobrze bo zajmuje to za duzo czasu... Jednak ktos musi to robic. Wyciaganie rak po 5% zamiast 0,5 nic nie da. Od czego zaczac? Od poczatku...To nie chodzi tylko o sprawy uregulowane odgornie. To sie zaczyna w człowieku. Tu jest poczatek. Nasza narodowa cecha - ciagle ktos kontra komus (zreszta pieknie to bylo widac nawet w tym watku: nauka kontra biznes, hurtownik kontra doktorek). Moje - Twoje, Nasze - Ich. Te podzialy w naszym spoleczenstwie widac wszedzie w kazdym miejscu , my robotnicy oni czapa, my dyrektorzy oni robole, ale i niestety..my madrzy ateisci oni zidiociali katolicy. Moze czas szukac sily w jednosci, w usuwaniu podzialow. Nie widze na dluzsza mete innego rozwiazania. Poki nie zastapi sie slowa ja slowem my a moje slowem nasze nie bedzie dobrze ( to chyba juz ktos powiedzial..  ... Nie jestem przeciwna przeznaczaniu nawet 5% na nauke, ale tam tez trzeba menedzerow zapobiegajacych trwonieniu naprawde ciezko zarobionych pieniedzy. Czy bycie przedsiebiorca jest trudniejsze niz naukowcem? Jest z pewnoscia ciezsze w sensie presji. Tu nie ma gadania , mowy trawy i ewentualnego rozlozenia rak. Rynek wymusza ciagle doskonalenie sie, czytanie setek ksiazek, artykulow itd. Bycie marketingowcem, kadrowcem, finansista, strategiem, psychologiem, bankierem i Bog wie jeszcze kim...To naprawde bardzo ciezka praca... Powiem szczerze gdybym byla mlodsza wyjechalabym za granice i pracowala spokojnie jako naukowiec. To nie jest latwiejsze ale duzo, duzo spokojniejsze. Jak na razie musze zasuwac. Rowniez w soboty
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Antagonizm między poszczególnymi grupami jest w Polsce istotnym problemem. Za dużo jest też irracjonalnie pesymistycznego myślenia i narzekania oraz spychania winy za swe problemy na ogólny rozkład publiczny. Element wyklinania władzy jest niejako już częścią naszej kultury polskiej. Jednak jakieś kręgi muszą stymulować przemiany. Dla mnie biznesmeni i ludzie nauki są ogromnie ważnymi grupami społecznymi, bardzo chciałbym, aby się te kręgi u nas rozwijały. Jeśli skrytykowałem Pani wypowiedź to nie dlatego, że mam awersję do biznesmenów, którzy uciskają dobry lud  Przeciwnie, uważam, że to w imię ludu biznesmeni są często uciskani w Polsce, że za dużo u nas antyrynkowych i antybiznesowych posunięć wbrew oficjalnym deklaracjom. Szczerze cenię ludzi biznesu, zwłaszcza małego i średniego (bo tam najmniej patologii i najmniej związków z polityką). Duch przedsiębiorczy, podobnie jak duch naukowy zawsze może liczyć na afirmację w Racjonaliście. Biznesmeni często krytykują i potępiają "grupy roszczeniowe" i w sumie słusznie, bo to są grupy tak liczne, że w imieniu zaspokajania ich roszczeń uciska się biznes (np. absurdalne zakusy na podwyższanie ZUS). Niestety jednak, w tych grupach często lądują także ludzie nauki i kultury. Kulturę zostawmy na boku, bo to skomplikowany problem. W przypadku nauki niektórzy biznesmeni nie zauważają, że ich "roszczenia", inaczej niż np. socjalne, wpływają na rozwój potencjału krajowego. Poza tym relatywnie są to nakłady niewielkie i nie mają ogólnie takiego znaczenia jak główne wydatki publiczne. Nie powinno się więc ich wkładać do jednego wora i tak brzydko walczyć z ludźmi nauki. Wyciąganie problemu marginalnego (miernoty w nauce) jako uzasadnienia dla opinii o jej finansowaniu było naprawdę obraźliwe dla nauki polskiej. W nauce nie można kierować się po prostu regułami rynkowymi. Np. niektóre badania podstawowe przekładają się na zastosowania praktyczne po kilkunastu latach, i rynek tutaj nie będzie dla nich dobrym rozwiązaniem. Bez badań podstawowych nie da się natomiast w pełni rozwinąć potencjału naukowego. To, że mamy bezwzględnie mniejsze nakłady niż kraje zamożne to oczywiste i zrozumiałe, jednak to, że względnie są takie różnice to już jest patologia. Mówiąc inaczej, można zaakceptować z bólem sytuację, że kraj w PKB bogatszy od nas 10 razy, ma 10 razy większe nakłady na badania i rozwój, ale jeśli kraj taki ma 20 razy większe nakłady, albo jeśli kraj o niższym PKB ma znacznie wyższe nakłady niż my - to jest patologia prowadząca do samodegradacji. Nikt po 5% ręki nie wyciąga. W 1998 marzyło się o 1%. Do dziś marzenia te pozostają aktualne. Tymczasem kiedy nakłady na naukę malały jednocześnie w budżecie wzrastały nakłady na Fundusz Kościelny, czyli na darmowy socjal dla księży i misjonarzy. U nas nakłady na sferę socjalną są źle ukierunkowane, bardzo często trafiają do niewłaciwych osób, na pewno nie tylko do tych, którzy sami nie potrafią sobie pomóc. Nie wiem na jakiej podstawie pisze Pani o problemie trwonienia pieniędzy w nauce. Czy jest to faktyczny problem czy tylko przezorna troska? Trwonienie jest w innym może sensie: przy pewnej zbyt małej kwocie cała ta kwota jest bezproduktywna. Może to w jakimś sensie dotyczy i nauki.
|
|
| | |  | | Biznesswoman | Panie Mariuszu ma Pan rację. W stu procentach ma Pan rację. Ale...Nie wierzę w to że istnieją "zewnętrzne" sposoby zmiany tej sytuacji. Mam tu na myśli sytuację znaną mi z zycia firmowego gdy posluszemnstwo pracownikow jest wymuszane poprzez pilnowanie , nakazy, system kar itp. Natomiast pracownik w dlaszym ciagu uwaza ze szef go wykorzystuje, wyzyskuje, chce na nim zarobic, aby w koncu wyrzucic. Skutkuje to ciaglym "kombinowaniem" jak tu uszczknac cos tylko dla siebie, pojecie interesu mojego RAZEM z interesem firmy nie istnieje. Skutki sa oczywiste. Zasady w mikro gospodarce mozna smialo rozszerzyc. Coz da nam wprowadzanie zakazow, nakazow, cala ta walka z kosciolem i naduzyciami politykow jesli na poziomie Kowalskiego dalej istnieje jedynie wlasny jednostkowy interes i "gora" ktora trzeba wykiwac, bo albo my albo oni. Rewolucja czy ewolucja musi wyjsc od srodka. To wtedy zaczyna sie myslec ze moj swiat jest rowniez za progiem domu czy plotu zaczyna podnosic sie papierki na ulicy zaczyna sie dobrze wykonywac swoja prace bo tak ma byc i to jest dobre a nie dlatego ze ktos mnie zobaczy i wylece z pracy. Nie ma lepszej metody na wyzsza wydajnosc pracownikow jak uswiadomienie im tego ze moja firma jest ich firma i mam zyski dzieki nim a oni dzieki sobie. Ze to jest NASZA firma. To musi byc w glowach, nie w zakazach czy nakazach. Jednak zmiana mentalnosci moze byc i pewnie jest zadaniem zbyt trudnym aby zmiescic je w czasie jednego pokolenia. Brakuje jeszcze czegos - przywodcow politycznych czy duchowych i dobrej stawiajacej na nogi i mobilizujacej masy propagandy. Napomowania balonikow, optymizmu o ktorym Pan wspomnial. Moja obawa przed naduzyciem pieniedzy przeznaczonych na nauke wynika z tego ze nie wierze w nadzwyczajna szlachetnosc tego srodowiska. Wszyscy jestesmy Kowalskimi i wszedzie sa ludzie ktorzy - nieco zbyt intensywnie mysla o interesie wlasnym  . O swoim wlasnym swiatku konczacym sie na progu M3. A raczej niezlej chacie z basenem  .
|
|
| | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Zeszliśmy cokolwiek z tematu głównego. Jednak w tej kwestii mam podobne przekonania. Wcale nie wierzę w to, że odgórnie za pomocą inżynierii prawnej można zmienić ludzi. Zmiana mentalności to kwestia jeszcze długiego czasu i propagandy. Idea uczciwości i pracowitości sama dla siebie jest bardzo piękna. Tak ludzi może wychowywać także religia, ale tego polski katolicyzm nie spełnia. Działał tak, zwłaszcza dawniej protestantyzm zwłaszcza purytanizm. W ogóle potrzeba nam trochę tej amerykańskiej mentalności. Trochę naiwnej, ale i optymistycznej. Obecnie coraz popularniejsze są grupy motywacyjne wykorzystujące techniki quasipsychologiczne do programowania swych sił życiowych. Niedawno poznałem pewnego pana, który mieszka w Grecji i w Polsce, który się tym zajmuje (tzw. business manager). Z tego co mi opowiadał, to niejako zaczarowywanie rzeczywistości. Chcę czegoś bardzo, stale o tym myślę, wierzę bezwzględnie, że to osiągnę, wieszam sobie karteczki i plakaty tego (tzw. afirmacja). No i to daje bardzo wiele, choć jest z pozoru cokolwiek szarlatańskie. Terapie pozytywnego myślenia są coraz popularniejsze. Tak jak pisałem, są one częściowo szarlatańskie, ale uważam, że są potrzebne, bo trzeba jakoś przełamywać ten irracjonalny pesymizm Polaków i poczucie beznadziei. Grupa tego pana została zresztą nazwana z ambony sektą  Różnią się od ogółu, chodzą na jakieś dziwne spotkania, zamiast telewizji wolą działać, chcą zmieniać swoje życie, chcą czegoś więcej niż inni. To księdzu wystarczy. Równie ważną rolę widzę dla organizacji pozarządowych, które powinny w tym kierunku oddziaływać na otoczenia, a zwłaszcza na swoich członków. O tych sprawach pisałem więcej w tekście "Polactwa zmagania z kapitalizmem": www.racjonalista.pl/kk.php/s,3648pozdrawiam MA
|
|
| | | | |  | | Teresa | > Obecnie coraz popularniejsze są grupy motywacyjne wykorzystujące techniki quasipsychologiczne do programowania swych sił życiowych. (...)To już stara zasada ora et labora w tych 'nowoczesnych' czasach nie wystarczy ?  Tam gdzie ja pracuję, to już dawno nie pracują ludzie, do których kierownictwo nie miało zaufania (bo rozstano się z nimi). Dzięki temu nad nikim nie trzeba stać i pilnować, wprost przeciwnie ludzie sami dopominają się o zadania. Ja też pełnię funkcję zarządzającą to wiem coś o tym. To prawda, że optymizm jest niezbędny. Też mieliśmy szkolenia psychologiczne, co prawda inne niż to z 'pozytywnego myślenia', bo dotyczyły one nawiązywania relacji z klientem, ale na naszym gruncie nie zdały one egzaminu. Po pierwsze ci, którzy sami na nich byli od razu rozpoznają czy ktoś inny na nich był czy nie, najczęściej po: sztucznych gestach i nienaturalnym zachowaniu  . Po drugie na tych szkoleniach często uczą, żeby zachowywać się jak charyzmatyczny kaznodzieja, który np. ma zareklamować skarpetki  , co większości osób (mimo owacji psychologów) jakoś nie przekonuje (czytaj: uważa za głupie)  Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Marcin Klapczyński | Może sytuacja w polskiej nauce wyglądała by inaczej, gdyby pozycje naukowe na uniwersytetach zdobywało się na zasadzie ostrej konkurencji, jak wyglada to w Stanach Zjednoczonych. Pozycje profesów na tutejszych uniwersytetach to nie ciepłe dożywotnie posadki - nie publikujesz, nie potrafisz zdobyć grantu na badania - mówimy do widzenia.
Ma Pani racje z ślepą uliczką wzajemnej niechęci. To własnie współpraca naukowców z biznesmenami, którzy potrafią myśl tych pierwszych zamienić w pieniążki jest źródłem potęgi USA. Jednostki naukowe z przemysłowymi istnieją praktycznie obok siebie, albo jedne w drugich. Zrozumieli to już dawno Amerykanie, zrozumiała też część zachodniej Europy, coś rządzący Polską nie mogą tego zrozumieć. Rzeczywiście potrzeba będzie kilku pokoleń aby wygrzebać się z tego bałaganu.
Nie zgadzam się z Panią, że praca naukowa za granicą to relaksujące wakacje pod chmurką. Wynika to chyba z Pani uprzedzeń do "doktorków". Po pierwsze aby zostać naukowcem należy ukończyć studia najczęściej ustępujące trudnością jedynie studiom medycznym i praktycznie kontynuować tą naukę przez całą późniejszą karierę. Nie raz musiałem pracować do północy np. przebywając kilka godzin w tzw. cold room, czyli pokoju - lodówce, gdyż doświadczenie wymagało takich warunków i takiego czasu. Pewne długoterminowe projekty wymagały przychodzenia w weekendy. Moja szefowa przez większość czasu pracuje 7 dni w tygodniu, gdyż właśnie należy udowodnić publikacjami, że pieniądze podatników sie nie marnują. Pani wyobrażenia o naukowcu parzącym sobie kawę i wpatrującym się bezczynnie w okno są błędne. Praktycznie każdy naukowiec może wziąć się za biznes, jednak mało jaki biznesmen ma choć mętne pojęcie o nauce.
|
|
| exupery | no cóż, w dzisiejszych czasach większość biznesmenów robi interesy dzięki naukowym odkryciom. X wymyśla maszyne parową a następnię milion ygreków robi na tej maszynie biznes, gospodarka się napędzą i być może wypadałoby dzięki tym odkryciom podzielić się zyskami z odkrywcą i resztą społeczeństwa - myślę, że jako społeczeństwo, które tak często funduje naukę naszym odkrywcom możemy zarządać nawet więcej niż 10%.
|
|
 | | Biznesswoman | Maja Panstwo duzo racji. Moje wyobrazenia na temat polskich naukowcow oparlam na obserwacji moich znajomych ktorzy zostali na uczelni. Nie chce ich nazywac niedorajdami zyciowymi, ale to wlasnie przychodzi mi na mysl. Taka przechowalnia dla bojacych sie prawdziwego zycia, walki, konkurencji. Ciepla posadka, gdzie moze trzeba duzo sie uczyc ale zawsze mozna rozlozyc rece i powiedziec "nie wyszlo", "nie wiem", "nie da sie". I nikt ich za to nie rozliczy. Gdyby bylo to tak jak na amerykanskich uczelniach, moze wtedy nie byloby mi zal tych pieniedzy... Pan Mariusza to ja nie poznaje  . Afirmacje? Pozytywne programowanie? To sa metody bardzo "podejrzane" dla racjonalistów, przynajmniej tak to odbierałam. Siedzę w tym temacie parę lat. Jest duzo pozycji na rynku bardzo kiepskich "plastikowych", trzeba uwazac, bo czasem skutek moze byc odwrotny. Natomiast ostatnio polecono mi "Obudz w sobie olbrzyma" - bardzo, bardzo dobre, polecam wszystkim myslacym o samorozwoju przez duze S. Jest tez ciekawa metoda Silvy (zreszta podobno uznana za naukowa). mam pytanie (moze powinien byc to temat innego watku), czy racjonalizm ustala jakas granice miedzy skutecznymi choc pozornie "sekciarskimi" metodami i ewidentnym szarlanstwem? I jak to jest ustalane. Pytam bo powiem szczerze ze oprocz metod afirmacyjnych, ktore jak rozumiem z wypowiedzi Pana Mariusza sa racjonalnie zaakceptowane korzystam rowniez z innych o czym jednak mowie niechetnie, bo sa z pozoru tak nieprawdopodobne ze nie chce byc podejrzewana o niezrownowazenie umyslowe.
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Maja Panstwo duzo racji. Moje wyobrazenia na temat polskich naukowcow oparlam na obserwacji moich znajomych ktorzy zostali na uczelniTeż znam takie przypadki. Wystarczająco oleju w głowie, aby zostać na uczelni, ale nie dość, aby podjąć aktywne życie w warunkach konkurencji wolnorynkowej. Inna bajka to ludzie zostający na uczelni przez koneksje. Jest jednak trzecia grupa, tych co naprawdę chcą się rozwijać i rozwijać naukę. Sądzę, że to jednak grupa najliczniejsza, zwłaszcza w naukach ścisłych i przyrodniczych. > Pan Mariusza to ja nie poznaje . Afirmacje? Pozytywne programowanie? To sa metody bardzo "podejrzane" dla racjonalistów, przynajmniej tak to odbierałamJestem do tego nastawiony umiarkowanie otwarcie. Sam nad sobą nie potrzebuję takich technik odczyniać, ale zgodzę się, że niektórym to zrobi dobrze. Nie wszystko jak leci, są lepsze i gorsze. Pozytywne myślenie - ok, ale to ma umiarkowanie dobroczynne skutki, z pewnością nie tak, jak to się przedstawia wśród ludzi zajmujących się tym. Dla tych co zajmują się szkoleniem w tym zakresie to niezły biznes. Optymizm i wiara w siebie jest Polakom generalnie potrzebna, stąd moje otwarcie na te "podejrzane" metody  Może wielu innych racjonalistów to odrzuca jako bzdury, inni pewnie to akceptują z entuzjazmem. Nie wiem, mój stosunek do tego jest umiarkowany. Niemal na pewno jest to niepotrzebne komuś kto chce się zająć rzetelną pracą naukową  > "Obudz w sobie olbrzyma"Siłaczkę  > mam pytanie (moze powinien byc to temat innego watku), czy racjonalizm ustala jakas granice miedzy skutecznymi choc pozornie "sekciarskimi" metodami i ewidentnym szarlanstwem?generalizując, racjonalne działanie to działanie skuteczne. Jeśli nasz mózg daje się oszukać metodami "zaczarowywania świata" i prostackiej perswazji tudzież stymulacji, to racjonalnie jest stosować te metody, tam gdzie się to sprawdza, bo przecież nie wszędzie się sprawdza. > korzystam rowniez z innych o czym jednak mowie niechetnie, bo sa z pozoru tak nieprawdopodobne ze nie chce byc podejrzewana o niezrownowazenie umyslowebrrr... lepiej nie mówić, niech to będzie Pani słodka tajemnica
|
|
| |  | | Biznesswoman | Niemal na pewno jest to niepotrzebne komuś kto chce się zająć rzetelną pracą naukową  To zludzenie, wszedzie mozna byc orlem i miernota...To nieprawda ze sportowiec, naukowiec czy biznesmen potrzebuje czegos skrajnie innego. Zeby byc profesjonalista w czymkolwiek trzeba przejsc w sumie identyczny trening. Wszystko zaczyna sie i konczy w glowie. Przepis jest prosty - wybierz DOWOLNA dziedzine (moze byc nawet mycie naczyn) i stan sie w niej mistrzem. Najlepszym na swiecie. Mowie calkiem serio i radze sprobowac. Niezaleznie od dziedziny pojawia sie te same przeszkody  . To niewiarygodne ale prawdziwe. I przewaznie wszyscy wykladaja sie na tej pierwszej. A moze nie tyle wykladaja , co odpuszczaja  . Daltego mamy tak malo mistrzow  .
|
|
| | |  | | koniczyna | Szanowna Pani,czy jest mozliwy kontakt z Panią by e-mail?
|
|
| | | |  | | Biznesswoman | > Szanowna Pani,czy jest mozliwy kontakt z Panią by e-mail?A co chodzi? Biznes, nauka, hobby czy flircik?  . Proszę się dobrze zastanowić nad odpowiedzią
|
|
| | | | |  | | koniczyna | Hej  No, niestety flircik odpada, jam białoagłowa i do tego staromodnie hetero  . Raczej biznes + hobby. Pozdrawiam K.
|
|
| | | | | |  | | Biznesswoman | > Hej > No, niestety flircik odpada, jam białoagłowa i do tego staromodnie hetero . Raczej biznes + hobby.> Pozdrawiam K. To hetero juz sie zrobilo staromodne?... Prosze pozostawic swoj mail, odpisze. Polaczenie biznesu z hobby daje zazwyczaj wbrew pozorom piorunujace finansowo efekty...
|
|
| | | | | |  | | Biznesswoman | > Hej > No, niestety flircik odpada, jam białoagłowa i do tego staromodnie hetero . Raczej biznes + hobby.> Pozdrawiam K.Lubie pracowac z kobietami. A biznes z hobby moze dac dobry efekt. Zostawa maila. Napisze.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|