 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-02-2005 13:39 | k-paxanin | manypulacja | Istnieja dwa sposoby naklaniania ludzi ( Was) do zachowan pozadanych: poprzez przymus oraz psychomanipulacje. Pierwszy z nich jest jawny i dlatego z reguły owocuje buntem. Drugi jest ukryty i może trwać (trwa) latami. Metody psychomanipulacyjne rozgałęziają się na dwie grupy: zniechęcanie do wyboru tego co jest niepozadane dla manipulatora oraz zachecanie do zachowan korzystnych dla manipulatora. Niezwykle waznym aspektem jest tu istnienie szanowanego ogolnie autorytetu. Przez wieki tego typu psychomanipulacje stosowalo duchowienstwo. Naprawde myslicie ze Ci ktorzy czerpali z tego zyski tak latwo oddaliby wladze na zawsze? Wierzyc w to jest wielka naiwnoscia. Tak naprawde nic sie nie zmienilo, jedynie autorytet ubral inny kostium. cdn
|
| osobnik | a teraz konkrety napisz
|
|
| amish (97 punktów) | Myślę, że przyczyna manipulacji nie leży na zewnątrz. Aby kimś manipulować trzeba albo go wystraszyć, stworzyć zagrożenie, które zostanie odebrane jako zagrożenie, albo coś mu obiecać, coś, czego pragnie. Np. ktoś lęka się duchów, można ten element wykorzystać w celu uzyskania pożądanej postawy. Ktoś boi się pozostać bez pracy, gotów więc może będzie do wykonywania jej tanio i w sprzeczności z własnym poczuciem dobra. I na odwrót w przypadku obietnic lub obdarowania pożądaną wartością, obiecując komuś domek z basenem można czasem nawet wysłać go na wojnę  . Oczywiście społeczeństwo stara się rozwijać pożądane dla niego postawy, system kar i nagród w każdej obecnie społeczności jest bogaty i różnorodny, kto chciałby być na przykład ostatni, lub kto nie chciałby być na szczycie? (mam jednak nadzieję, że ktoś czasem zerka na życie z innego punktu). Dam taki obrazowy przykład, który według mnie może być analogią do już prawdziwych zdarzeń w życiu: niezamożny człowiek idzie ulicą i znajduje pod nogami 5 zł. Oczywiście podnosi, idzie kilka kroków, a tu kolejne 5 zł. Kiedy kilka metrów dalej znajduje kolejną piątkę zaczyna podejrzewać, że jest ich więcej. I rzeczywiście są, znajduje kolejną, następną i następną. Zawsze dobrze bada teren wokół a kolejna znaleziona piątka wyznacza mu kierunek poruszania się. Kiedy kończy się bardzo długi dzień, zasypia z postanowieniem lepszego zorganizowania się w dniu kolejnym, powiadamia rodzinę, robi zapasy jedzenia i wyrusza do pracy. Kiedy się zatrzyma? Czy kiedyś uczyni to? X i Y są bardzo zadowoleni z tej wędrówki, wyznaczają jej kierunek i cel a w tym czasie mogą realizować własne zamierzenia, np. wysłać "ktosia" do boju przekonując go, że jeżeli tego nie uczyni, to nie znajdzie kolejne piątki, bo pojawią się inni, obcy, którzy także są zbieraczami, albo obiecają dziesiątki w razie zwycięstwa. Generalnie jednak, bo w zasadzie tylko o to mi chodziło w tej wypowiedzi - nie można wystraszyć kogoś, kto się nie lęka, jak i nie można manipulować poprzez nagrodę, jakąś wartość kimś, dla kogo ona jest czymś zbędnym. Myślę, że chociaż manipuluje się z zewnątrz, to rozwiązanie problemu leży wewnątrz - w zrozumieniu tej zależności pomiędzy karą i nagrodą a wykrzystaniem tych odczuć przez manipulatora.
|
|
| figlozof | Są okna parapety i ludzie. Człowiek niestety zawsze będzie chciał rządzić wszystkim dokoła{homo politicus} szczególnie "parapetami".Tylko kto to do licha jest ten człowiek.
|
|
 | | k-paxanin | Możliowość manipulacji zawsze ostatecznie wynika z ograniczonej wiedzy manipulowanego. Podstawowym sposobem uzyskania przewagi w zakresie wiedzy jest odwracanie uwagi manipulowanego od rzeczy mogących nabycie owej wiedzy umożliwić (znamy to juz z historii duchowieństwa które nie naganiało wiernych do nauki, w myśl zasady ciemnymi łatwiej się rządzi). Odwrócenie uwago osiąga się na dwa główne sposoby - 1. poprzez zlekceważenie, wyśmianie owych dziedzin (formalny zakaz istnieje tylko w przypadku manipulacji poprzez przymus i dlatego zrezygnowno z tego). kluczową rolę pełni tutaj ogólnie szanowany autorytet, który określa co jest zdrowe, prawidłowe i wskazane. Sposob ten bazuje na doskonalej znajomosci psychiki czlowieka, ktory niczego tak sie nie boi jak osmieszenia. 2. Drugi sposób znany skadinad z polityki polega na glosnym zwracaniu uwagi na inna sprawe i w ten sposob nastepuje odciagniecie uwagi od faktycznego zrodla wiedzy (np w polityce robi sie szum wokol mini - afery aby nikt nie zwrocil uwagi na maxi - afere). Ogromnie waznym czynnikiem w sztuce manipulacji jest sklonienie manipulowanego do sluchania autorytetow. Osiaga sie to dosyc prosto. Najpierw udowadnia sie manipulowanemu jego rzekoma slabosc i niewiedze a potem na skutek nabytej niecheci do samodzielnego ( rzekomo blednego) myslenia podsuwa sie lepiej wiedzacy autorytet. Manipulacja we wspolczesnym swiecie ma na celu ukrycie przed ludzmi wiedzy na temat tego kim naprawde sa, jak niewiarygodne maja zdolnosci wrodzone i do czego zdolny jest umysl ludzki!! Edukacja skierowana jest na zanik wiekszosci wrodzonych zdolnosci i rozwinieciu jedynie umiejetnosci logicznego poruszania sie w gaszczu nabytych informacji. Wydaje sie Wam ze jestescie wolni ale nawet nie macie wyboru tego czego mozecie sie uczyc. Do 15 roku zycia trwa proces edukacyjny majacy na celu wyrobienie braku zaufania do siebie i zawierzenia zewnetrznym zrodlom informacji. Ilosc wiedzy ma na celu stworzenie braku czasu na powstanie mozliwosci zglebiania dziedzin tuszowanych. Wmawia sie Wam wszystko, od klamstwa kim jestescie i co potraficie, poprzez to co zasluguje na uwage a co nie, skonczywszy na tym co jest celem zycia prawidłowo myslacego czlowieka. Chloniecie to bez sprzeciwu, na skutek procesu oduczenia wiary w siebie i zawierzenia autorytetom. Edukacja wyzsza rowniez dotyczy jedynie wybranych dziedzin ktore okresla sie mianem naukowych po to aby odciagnac "rozsadnych" od zajmowania sie bzdurami. W rzeczywistosci bzdury te sa mozliwoscia nabycia niewyobrazalnych umiejetnosci i stania sie jednostka niezalezna. Na zadnym szczeblu edukacji nie uczy sie niczego innego jak wiedzy o otaczajacym swiecie. Ogrom informacji zwiazanych z wnetrzem czlowieka i porazajacymi mozliwosciami jego umyslu jest celowo tuszowany. Wyedukowani w ten sposob ludzie staja sie napakowanymi wiedza rzemieslnikami i poswiecaja zycie pracy i wmowionej im idei. Ilosci spozywanych lekow, statystyki szpitali psychiatrycznych i chorob o podlozu emocjonalnym sa na ogol przemilczane. Ludzi nie godzacych sie na wmowiony styl zycia i wartosci pietnuje sie (osmiesza, uznaje za wariatow, dziwakow,itp). cdn
|
|
| Teresa | >Przez wieki tego typu psychomanipulacje stosowalo duchowienstwo.
Tak, a niektórzy z nich to doszli do takiego skrajnego 'wyuzdania', że składali śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa żeby być jeszcze bardziej przekonywującymi!
|
|
 | | św.Marek | >Tak, a niektórzy z nich to doszli do takiego skrajnego 'wyuzdania', że składali śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa żeby być jeszcze bardziej przekonywującymi!
Faktycznie, bardzo przekonywujące są te wszystkie śluby. Aby je uczynić jeszcze bardziej przekonującymi, wielu księży kradnie, oszukuje, molestuje dzieci i niepełnosprawnych, a nawet bywa, że kolaboruje z okupantem i zabija, nie mówiąc o wielu innych występkach. Tym samym nicuje cały stan klapłański, czyniąc go niewiarygodnym. Obrońcy intytucji Kościoła albo tego nie dostrzegają wcale, albo bagatelizują, sami zaś funkcjonariusze skrzętnie starają się ukryć każdy występek czy zbrodnię, co jest jeszcze wstrętniejsze od samego występku, bo oznacza jego akceptację de facto. Po co gardłować o specjalnym, moralnym statusie stanu kapłańskiego, ślubach ubóstwa i czystości, skoro to tylko mamienie naiwnych?
___________ Pozdrawiam
|
|
|  | | Teresa | >Faktycznie, bardzo przekonywujące są te wszystkie śluby. Aby je uczynić jeszcze bardziej przekonującymi, wielu księży kradnie, oszukuje, molestuje dzieci i niepełnosprawnych, a nawet bywa, że kolaboruje z okupantem i zabija, nie mówiąc o wielu innych występkach. Tym samym nicuje cały stan klapłański, czyniąc go niewiarygodnym.
Miałam na myśli takich, którzy naprawdę żyją tak, jak głoszą. Ja takich ludzi znam.
>Obrońcy intytucji Kościoła albo tego nie dostrzegają wcale, albo bagatelizują, sami zaś funkcjonariusze skrzętnie starają się ukryć każdy występek czy zbrodnię, co jest jeszcze wstrętniejsze od samego występku, bo oznacza jego akceptację de facto.
Z tym się zgadzam, uważam, ze to jest złe. Kościół działa na swoją szkodę chcąc to ukrywać, powinien to stanowczo potępiać. Uważam też, ze dobrze byłby gdyby na kazaniach (chociaż na jednym) mówiono o takich trudnych i "mglistych" rzeczach jak np. Inkwizycja. Chociaż Newsweek też o tym czasem pisze.
>Po co gardłować o specjalnym, moralnym statusie stanu kapłańskiego, ślubach ubóstwa i czystości, skoro to tylko mamienie naiwnych?
Marku, z tym się nie zgodzę, bo sama jestem naiwną, która w to wierzy. Nie interesują mnie cudze grzechy (grzechy księży). Ja odpowiadam sama przed sobą, a ponieważ te ideały, które głoszą Ci księża, do mnie przemówiły, to się ich trzymam (próbuje się ich trzymać). Wg mnie, Marku wiele zależy od punktu widzenia.
|
|
| |  | | św.Marek | >Miałam na myśli takich, którzy naprawdę żyją tak, jak głoszą. Ja takich ludzi znam.
I ja znam bardzo wielu. Zdziwiłabyś się jak wielu. Starając się być racjonalistą nie mogę bagatelizować potrzeb innych. Ja nie zwalczam religii, nie gardzę ludźmi, którzy są w nie zaangażowani. Staram się tylko uwypuklić fałsz w słowach tych, którzy podchodzą do tego co głoszą innym bezkrytycznie, kłamliwie, zkłamanie, lub w celu manipulacji.
>Z tym się zgadzam, uważam, ze to jest złe. Kościół działa na swoją szkodę chcąc to ukrywać, powinien to stanowczo potępiać. Uważam też, ze dobrze byłby gdyby na kazaniach (chociaż na jednym) mówiono o takich trudnych i "mglistych" rzeczach jak np. Inkwizycja. Chociaż Newsweek też o tym czasem pisze.
Sama więc widzisz, jak Kościół stara się na siłę się wybielać. Czy porządny człowiek chciałby należeć do organizacji sztandarowo posługującej się moralnością, ale nie stosującą się do jej zasad? Toż dokładnie tak było w PZPR! Tylko, że ludzie trzymają się Kościoła nie dla jego wątpliwych zasad, ale z wielu innych powodów: tradycji, przyzwyczajenia, dostępności, potrzeby zorganizowania się, prostej wykładni reguł uczestnictwa, prostoty założeń, bo chcą ciągle słyszeć o tym, czego im na codzień brakuje, i wielu, wielu innych. Kościół jest tak skostniały w swojej istocie, bo nawet najdrobniejsza zmiana oznacza rezygnację z dotychczasowych, wypróbowanych i sprawdzonych reguł. Dlatego pozostanie taki, a z jego skostnienia siły będą czerpać nowe pokolenia racjonalistów.
>Marku, z tym się nie zgodzę, bo sama jestem naiwną, która w to wierzy. Nie interesują mnie cudze grzechy (grzechy księży). Ja odpowiadam sama przed sobą, a ponieważ te ideały, które głoszą Ci księża, do mnie przemówiły, to się ich trzymam (próbuje się ich trzymać). Wg mnie, Marku wiele zależy od punktu widzenia.
Nie gniewaj się Tereso, ale to jest samooszukiwanie się, udawanie, że nic się nie dzieje. To jest owa obojętność, w którą Kościół wmanipulowuje swoich wiernych, faktyczna obojętność na cudze cierpienie, bo przecież "nie interesują mnie cudze grzechy". Dostrzegając je u innych, sami sobie wytyczamy normy postępowania, granice. Być może nie chcesz odruchowo dostrzegać kapłańskich występków, bo wtedy te ideały jakie głoszą, a na które się powołujesz, musiałyby okazać się nic nie warte? Tak się dzieje, gdy syn popełni zbrodnię, a matka broni go za wszelką cenę, wbrew faktom i rzeczywistości, ślepo. Wprawdzie dobrze to świadczy o wiernym, takie ślepe zaangażowanie się, ale ślepym on pozostaje... Nie można nigdy tłumaczyć zła punktem widzenia, bo to jest nieuczciwe. To jest po prostu jego akceptacją. Punkt widzenia odnosi się do fizycznej rzeczywistości, ale nigdy do moralności - wtedy jest wątpliwa, dwuznaczna. Szanowałbym Kościół, gdyby każdą krzywdę jaką którykolwiek z jego uczastników popełni, natychmiast piętnowano. To, że Kościół organizuje ludzi, jako organizacja czyni wiele dobra jest oczywiste. Tylko, że do czynienia dobra nie potrzeba wcale Kościoła i religii, wystarczy umieć samodzielnie myśleć a z owego myślenia wyciągać wnioski.
___________ Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Teresa | Drogi Marku, Nie chce bronić Kościoła, ale jeszcze parę myśli. > Kościół jest tak skostniały w swojej istocie, bo nawet najdrobniejsza zmiana oznacza rezygnację z dotychczasowych, wypróbowanych i sprawdzonych reguł. Dlatego pozostanie taki, a z jego skostnienia siły będą czerpać nowe pokolenia racjonalistów.Czyli jednak do czegoś się przydaje  ? > Nie gniewaj się Tereso, ale to jest samooszukiwanie się, udawanie, że nic się nie dzieje. To jest owa obojętność, w którą Kościół wmanipulowuje swoich wiernych, faktyczna obojętność na cudze cierpienie, bo przecież "nie interesują mnie cudze grzechy".Mówiąc "nie interesują mnie cudze grzechy" chodziło mi to, że cudze grzechy to jeszcze nie powód żeby dezerterować, odchodzić z Kościoła! Od początku tak było; przecież wśród 12 apostołów też znalazło się dwóch zdrajców (wliczając Piotra). Co więcej zgodnie z Biblią każdy wierzący ma obowiązek upominać drugiego, jeśli ten grzeszy, w przeciwnym wypadku staje się winnym jego grzechu. Najpierw powinien go upomnieć w cztery oczy a w osteczności podać do sądu. Ale ja nie o tym chciałam napisać. Naprawdę nie chcę bronić Kościoła, ale proszę o więcej sprawiedliwości w jego osądzie i o obiektywizm. Niestety jest coś w tym, że jeśli kogoś ( coś) uważasz za wroga TO NAWET jego dobre uczynki traktuje się jak jako oznakę diabelskiej przewrotności mającą na celu oszukanie całego świata!!! Podczas gdy nasze "złe uczynki" są usprawiedliwione i konieczne z uwagi na ich szlachetne cele. > Nie można nigdy tłumaczyć zła punktem widzenia, bo to jest nieuczciwe. To jest poprostu jego akceptacją. Punkt widzenia odnosi się do fizycznej rzeczywistości, ale nigdy do moralności - wtedy jest wątpliwa, dwuznaczna.No właśnie. To, o czym mówimy, to ludzki wymiar Kościoła, który może przesłonić jego wymiar duchowy! Zwróć uwagę, że ludzie różnych epok posiadali określoną mentalność. Zauważ, że w danej epoce Kościół (wymiar ludzki) na tle społeczeństwa i tak wypada chyba poprawniej od organizacji świeckich. > Tylko, że do czynienia dobra nie potrzeba wcale Kościoła i religii, wystarczy umieć samodzielnie myśleć a z owego myślenia wyciągać wnioski.Tak, ja też wierzę w rozum. Ale jakże często brakuje jeszcze dobrej woli! Zobacz sam, do czego obiektywnie doprowadziło myślenie i wyciąganie wniosków dotychczas: do: dogmatów i Kościoła katolickiego (z jednej strony)- oraz do: nauki i odkrycia energii atomowej (z drugiej strony)!!!
|
|
| | | |  | | św.Marek | > Czyli jednak do czegoś się przydaje ? Wszystko się przydaje: śmierć, wojna, zło... > Mówiąc "nie interesują mnie cudze grzechy" chodziło mi to, że cudze grzechy to jeszcze nie powód żeby dezerterować, odchodzić z Kościoła! Jeśli chcesz być dobrze zrozumiana, mów precyzyjniej. Nie odwodzę Cię od Kościoła, to by było głupie. Nie powiedziałem też nigdzie i nigdy, że Kościół to samo zło. Wręcz przeciwnie, gdy tylko jest okazja staram się dowieść, iż jest to organizacja potrzebna wielu ludziom. Chcę tylko, żeby z istnieniem Kościoła nie wiązało się zło, a ponieważ to utopia, to żeby było traktowane równoprawnie z każdym innym złem. A tak nie jest, funkcjonariusze Kościoła zawsze stawiani są wyżej od innych. > Naprawdę nie chcę bronić Kościoła, ale proszę o więcej sprawiedliwości w jego osądzie i o obiektywizm. Niestety jest coś w tym, że jeśli kogoś ( coś) uważasz za wroga TO NAWET jego dobre uczynki traktuje się jak jako oznakę diabelskiej przewrotności mającą na celu oszukanie całego świata!!! Podczas gdy nasze "złe uczynki" są usprawiedliwione i konieczne z uwagi na ich szlachetne cele. Nie wszyscy są jednacy, nie uogólniaj. Ja nie szukam sobie wrogów, bo to wynika z niemożliwości zrozumienia ludzi. Staram się ich oceniać uczciwie i bez uprzedzeń. Zjawiska społeczne również. Nie zamieniłbym swojego świata na Twój, skoro każe Ci tak paskudnie myśleć o wszystkich... > No właśnie. To, o czym mówimy, to ludzki wymiar Kościoła, który może przesłonić jego wymiar duchowy! Zwróć uwagę, że ludzie różnych epok posiadali określoną mentalność. Zauważ, że w danej epoce Kościół (wymiar ludzki) na tle społeczeństwa i tak wypada chyba poprawniej od organizacji świeckich. Możesz sobie Tereso swój Kościół klasyfikować dowolnie, dla mnie jest to tylko jedna z wielu organizacji zrzeszających ludzi dla realizacji określonych celów. Jako taki, ze swoją liczącą niemal dwa tysiące lat historią wypada różnie. Pod względem sprawności organizacyjnej dobrze, zaś jeśli wziąć pod uwagę strukturę, jest rodzajem monarchii absolutnej, dyktatury narzucającej swoim podwładnym co, kiedy i jak mają myśleć, a więc niezbyt przystający do współczesnego poziomu rozwoju spełeczno-intelektualnego. Mówiąc inaczej, jako organizacja o charakterze społecznym bardziej pasuje do czasów początków polskiego chrześcijaństwa niż współczesności. Mnie taka organizacja nie odpowiada. Odrzucam ją bez zbędnego mitologizowania, obiektywnie, świadom powodów, ale także świadom, że innym jest potrzebna. Chcę tylko, aby jeśli się już o Kościele mówi, mówiło się całą prawdę, bo nie składa się tylko z pasma sukcesów i wspaniałych tradycji... > Tak, ja też wierzę w rozum. Ale jakże często brakuje jeszcze dobrej woli! Zobacz sam, do czego obiektywnie doprowadziło myślenie i wyciąganie wniosków dotychczas:> do: dogmatów i Kościoła katolickiego (z jednej strony)-> oraz do: nauki i odkrycia energii atomowej (z drugiej strony)!!!  Nie bardzo Tereso łapię Twoją myśl... Czyżby dogmaty kościelne były powodem odkrycie energii atomowej? To zbyt daleko idąca asocjacja. Większy wpływ na odkrycie energii atomowej miała od dogmatów Kościoła poranna kupka Oppenheimera. Proponuję zostawić dogmaty dla wiernych Kościoła, zaś dla całej reszty naukę. Jeśli wierzysz w rozum, tak właśnie uczynisz.  ___________ Pozdrawiam
|
|
| |  | | yumemori (2 punktów) | >Nie interesują mnie cudze grzechy (grzechy księży). Ja odpowiadam sama przed sobą, a ponieważ te ideały, które głoszą Ci księża, do mnie przemówiły, to się ich trzymam (próbuje się ich trzymać). Wg mnie, Marku wiele zależy od punktu widzenia. A czy te idealy nie wydaja Ci sie nic nie warte [nie mam na mysli tego ze sa] gdy glosi je ktos nie jest im wierny ? Kto z nich kpi ? Czy nie masz zastrzezen przyjmujac za swoje twierdzenia ludzi falszywych Oczywiscie, ze wiele zalezy od punktu widzenia, a to co zobaczymy uzaleznione jest od tego czy zakryjemy jedno oko, oba, czy bedziemy je szeroko otwierac...
|
|
| | |  | | Teresa | To dziwne, ale szczerze mówiąc jakoś nigdy nie trafiały do mnie jakiekolwiek ideały padające z ust ludzi, którzy sami tymi ideałami nie żyli (a takich też znałam). Całe szczęście wiara to nie tylko myślenie, ale przede wszystkim właściwe życie. Wg mnie nawet samych "ideałów" nie jest w stanie dostatecznie zgłębić osoba, która sama nimi nie żyje. Chociaż naucza Biblia, że:
"Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach." (Ew. Mateusza 23:1-6, Biblia Tysiąclecia)
|
|
| | |  | | św.Marek | >Wg mnie, Marku wiele zależy od punktu widzenia.
Wiele, ale nie można generalizować, że ponieważ istnieją sprawy zależne od punktu widznia, to tak jest ze wszystkim. Ja nie miałbym o Teresy pretensji, gdyby nie podeszła do ewidentnych przewinień kapłanów zasłaniając się brakiem zainteresowania: mnie nie interesują cudze grzechy, tylko moja osoba. W tych słowach, a raczej w ich ujęciu i kontekście wyraźnie widać jednoznaczność jej stwierdzenia. Stara się uniknąć oceny, bo to burzyłoby obraz, jaki stara się prezentować swoją postawą wobec Kościoła. Tymczasem krzywdy jakie niektórzy kapłani czynią ludziom są realne, niezależne od punktu widzenia. Mówiąc o nich nie można czynić tego w sposób warunkowy. Właściwie, prawdę mówiąc, Teresa sugeruje, że to wszystko jest nieprawda.
>A czy te idealy nie wydaja Ci sie nic nie warte [nie mam na mysli tego ze sa] gdy glosi je ktos nie jest im wierny ? Kto z nich kpi ? Czy nie masz zastrzezen przyjmujac za swoje twierdzenia ludzi falszywych
Czy jednak nie wydaje Ci się, że po to mamy rozum, by umieć znaleźć właściwy, racjonalny punkt widzenia i by umieć go przekazywać innym? Wartość ideałów nie zależy od zaangażowania w nie przekazujących je osób, a od naszej akceptacji. To samo z twierdzeniami. Źródło nie jest wcale, lub mało istotne: liczy się wyłącznie nasza ocena owego twierdzenia. W większości przypadków i tak nie mamy pojęcia o intencjach osoby coś nam przekazującej.
>Oczywiscie, ze wiele zalezy od punktu widzenia, a to co zobaczymy uzaleznione jest od tego czy zakryjemy jedno oko, oba, czy bedziemy je szeroko otwierac...
Czy będziemy coś widzieć oboma oczami czy jednym, to jest widzenie w ogóle. Wiele spraw nie zależy jak na nie patrzymy, one istnieją i tak. Jeśli ktoś umiera, to dzieje się to czy patrzymy jednym okiem, dwoma, przez różowe okulary, czy wcale nie patrzymy. Czyli niezależnie od punktu widzenia. Innymi słowy fakty są niezależne od punktu widzenia. Z Kościołem tak właśnie jest. W nasze kulturowe zachowania instytucja ta zdołała wpisać w ciągu dwóch tysiącleci potrzebę odruchowej obrony jej jestestwa, wbrew rzeczywistości. Gdyby urzędnicy powiedzmy organizacji międzynarodowej okazali się pedofilami, natychmiast by ją rozwiązano a ich zamknięto do więzień, gdzie inni przestępcy traktowaliby ich gorzej niż szmaty do podłogi. Gdy to samo robią setki, a nawet tysiące księży, mówi się: może popatrzmy z innego punktu widzenia, bo ten nie jest odpowiedni. Zataja się takie sytuacje, wygasza, ucisza, tłumi zainteresowanie społeczne. Czy to rzeczywiście inny punkt widzenia?
___________ Pozdrawiam
|
|
| figlozof | Wielki Mędrcu z K- Pax czekamy na dalszy ciąg.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|