Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzieci a seksualność

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-03-2005 17:41MonikaDzieci a seksualność
Czy nalezy rozmawiac z dziecmi na temat seksualnosci?

Zielona
>Czy nalezy rozmawiac z dziecmi na temat seksualnosci?

Oczywiście, że należy z dziećmi rozmawiać o seksualności , bo to sfera funkcjonowania bardzo istotna. Nie należy zapominać, że już z chwilą narodzin człowiek jest istotą seksulną. Seksualność nie rodzi sie w okresie adolescencji jak myśli wielu rodzicow, którzy to budzę się wtedy z letargu i odkrywają seksualność własnych dzieci, która wcześniej starali się im amputowac. Istnieje kilka modeli wychowania seksualnego, najbardziej promowanym jako prozdrowotny przez seksuologię jest model permisywny gdzie rozmawia sie z dzieckiem o seksualności na tyle ile ono jest tym zainteresowane. Dziecko samo zadaje pytania a nasze zadanie jedyne to podażac za nim i udzielać odpowiedzi rzetelnych i stosownych do jakości pojeć jakimi operuje dziecko na danym etapie życia. Okazajonalna nagość rodzicow nie powinna byc sferą tabu, także nalezy dziecko uczyć, ze jego penisek czy waginka to tak integralna część ciała jak ręka , głowa , noga jednocześnie uwrażliwiając , że jest ono miejscem intymnym, o które należy dbać w sposb szczególny .Okolo 5 r. ż. większość dzieci zaczyna odczuwać naturalny wstyd przed nagością, nie ma sensu indukować w dziecku tego wstydu wcześniej, bo może to w przyszłosci zaowocowac nawet problemami seksualnymi.
Jak najbardziej rozmawiać, ale zacząc dialog z dzieckiem wtedy kiedy ono samo zapyta i mówić wyłącznie o tym czego ono chce się dowiedzieć, a dziecko wie lepiej od nas-rodzicow jaka wiedza jest mu potrzebna na danym etapie jego rozwoju psychoseksualnego.
Pozdrawiam

??
Patuszkin (2279 punktów)
Jasne, że trzeba. I jest to chyba większy problem, aktualnie, dla męzczyzn niż kobiet. Liczne ostatnio afery pedofilskie wywarły jednak pewien skutek. Kiedy moja 3 letnie chrześniaczka mówi do mnie: wujku, chodź się pobawić, to czasem mam dylemat, co pomyślą jej rodzice kiedy zostaniemy obok w pokoju. To trochę paranoidalna sytuacja i stresujaca.

Znajomy lekarz, chirurg dziecięcy, opowiadał mi, że podczas badania dziecka, kiedy ono powinno się rozebrać, musi być obecna matka i pielęgniarka. W sumie zgadzam się z takim podejściem, ale przeraża mnie terror i zwiększone środki bezpieczeństwa. Meżczyzna w pobliżu dziecka staje się od razu podejrzany. Lepiej mają ojcowie i dziadkowie, ale wujki mają przekichane. Nie wspomnę obcych panów z torebką cukierków. Jeśli jakiś mężczyzna miałby pomysł, aby rozmawiać z dziećmi o seksualności, to chociażby nie miał złych zamiarów, mógłby zostać podejrzanym. Tak sądzę. Jest to temat niezmiernie delikatny, a kwestia pedofili bardzo groźna. Lpiej żeby to robiły kobiety. I choć zdarzają się nieliczne przypadki pedofili wśród kobiet, to one generalnie mają monopol na wychowywanie małych szkrabów i są do tego lepiej predysponowane z natury.
Zielona
>Jasne, że trzeba. I jest to chyba większy problem, aktualnie, dla męzczyzn niż kobiet.

Zgodzę się z Tobą.
Nawet powiem więcej, uważam, iż mężczyźni są często dyskryminowani jako rodzice.

>Liczne ostatnio afery pedofilskie wywarły jednak pewien skutek. Kiedy moja 3 letnie chrześniaczka mówi do mnie: wujku, chodź się pobawić, to czasem mam dylemat, co pomyślą jej rodzice kiedy zostaniemy obok w pokoju. To trochę paranoidalna sytuacja i stresujaca.

Afery pedofilskie plus media wywołały rodzaj histerii społecznej i to bardzo niedobrze, bo taka histeryczna prewencja więcej złego samym dzieciom zrobi niż dobrego. Jedno z zagrożeń to ograniczanie naturalnej ekspresji dziecięcej seksualności a drugie to izolowanie dzieci przed naturalnymi kontaktami społecznymi z innymi ludźmi w skrajnej postaci to coraz liczniej pojawiające się podejrzenia matek, że ojcowie ich dzieci dokonują czynów pedoflinych.

>Znajomy lekarz, chirurg dziecięcy, opowiadał mi, że podczas badania dziecka, kiedy ono powinno się rozebrać, musi być obecna matka i pielęgniarka.

Uważam, że rodzic zawsze powinien być przy dziecku w takich sytuacjach jak badanie lekarskie czy pobyt w szpitalu, bo obecność jego łagodzi stres, daje większe poczucie bezpieczeństwa niekoniecznie mam tu na myśli zabezpieczenia przed czynami pedofilnymi, ale ogólnie komfort psychiczny związany z tym, że mama czy tata czuwa i dziecko nie jest samo wśród obcych ludzi.

>W sumie zgadzam się z takim podejściem, ale przeraża mnie terror i zwiększone środki bezpieczeństwa. Meżczyzna w pobliżu dziecka staje się od razu podejrzany. Lepiej mają ojcowie i dziadkowie, ale wujki mają przekichane. Nie wspomnę obcych panów z torebką cukierków.

Ogółem portret psychologiczny pedofila wskazuje - to mężczyzna, ale de facto czyny pedofilne nieobce są i kobietom: ciotkom, matkom a nawet babciom.

>Jeśli jakiś mężczyzna miałby pomysł, aby rozmawiać z dziećmi o seksualności, to chociażby nie miał złych zamiarów, mógłby zostać podejrzanym. Tak sądzę. Jest to temat niezmiernie delikatny, a kwestia pedofili bardzo groźna. Lpiej żeby to robiły kobiety. I choć zdarzają się nieliczne przypadki pedofili wśród kobiet, to one generalnie mają monopol na wychowywanie małych szkrabów i są do tego lepiej predysponowane z natury.

A tutaj nie do końca się z Tobą zgodzę Fakt, że na mężczyzn patrzy się bardziej podejrzliwie jednak to nie powód aby z panów ściągać ciężar odpowiedzialności za wychowanie seksualne dzieci Najlepiej gdy oboje rodzice zajmują się wychowaniem seksualnym dziecka już od początku jego życia, bo jeśli tylko matka wprowadza maluszka w świat jego własnej seksualności to zdaje mi się, że to jakoś może dziecku wskazywać, że ten ojciec to ktoś kto powinien stać z boku i nie wtrącać się. Dzieci są bardzo czułe na nastroje rodzinne szybko wyczują, że jeśli mama się angażuje w tłumaczenie pewnych kwestii a tata nie to kodują - co kobiece = proseksualne a co męskie = antyseksualne i jakoś to może później rzutować na ich sposób postrzegania seksualności.
Mój synek (aktualnie początkujący przedszkolak) już jakiś czas temu wyciągał fajniutkie wnioski odnośnie tego, co męskie i co kobiece.
Swego czasu ja preferowałam wodę niegazowaną a mąż gazowaną kiedyś synek zażądał wody do picia, więc nalałam mu niegazowanej a on na to oburzony: "nie chcę! dziewczyny piją wodę niegazowaną a chłopaki gazowaną"
Inne podobne uogólnienie jakiego maluszek dokonał to teza: "dziewczyny nie ją mięśka a chłopaki ją mięśko" zgodnie z tym co zaobserwował w domu mama nie je, tata i on jedzą zatem oczywiste przesłanki aby dokonać tak logicznego wniosku
W ogóle myślę, że kwestia męskiego rodzicielstwa jest taka dość ambiwalentna z jeden strony są Ci, którzy walczą o prawa ojców a z drugiej Ci, którzy nie bardzo mają chęć uczestniczyć w życiu własnych dzieci. Już nie mówię o fizycznej obecności, ale emocjonalna obecność jest bardzo ważna. Na szczęście czytałam gdzieś artykuł oznajmiający, że rośnie wśród mężczyzn zainteresowanie świadomym ojcostwem i podobno coraz więcej panów chce uczestniczyć w życiu własnych dzieci nie tylko fizycznie, ale właśnie przede wszystkim emocjonalnie, chwała im za to
Pozdrawiam

??
Patuszkin (2279 punktów)
Mężczyzna może i powinien uczestniczyć w życiu rodzinnym, ale jak powinien, niech sobie każdy sam rozważy. Ja mogę tylko mówić za siebie. Kiepska ze mnie niańka, nie czynię żadnych starań aby się w tym poprawić. Dzieci mnie nie biorą. Dla mnie kształtowanie osobowości zaczyna się wtedy kiedy człowiek uzyskuje przytomność. Wszystkie poprzednie doświadczenia pozostają zapisane w zwojach i mają wpływ. Jednak bardziej interesujące jest co z tym uposażeniem można zrobić. To tak jakbym dostał w prezencie nową Mazdę i zastanawiał się nad tym jak ją stuningować i jak wycisnać z niej maximum mocy. O rodzinie myślę wtedy jak trzeba. Taki charakter.

Dlaczego uważam, że kobieta lepiej sobie radzi na pierwszym etapie? Jest bliżej dzieciaka, w końcu wyszło z jej brzucha, dzieciak jest częścią kobiety. Ma więcej powodów, aby o niego dbać i pielęgnować. Już małe dziewczynki bawią się w dom, a chłopcy resorakami.
Ale gdyby pozamieniać im ubrania, imiona i zabawki, doszłoby do jakiejś paranoi. Zamiast prawdziwych facetów i kobiet wychowywalibyśmy kolejne egzemplarze Miriam. %-P

Facet jest lepszy na kolejnym etapie wy-chowania(wy-chowuje czyli wydobywa na jaw, to co było chowane). Dlaczego Żydzi tak odbrze sobie radzą? Ktoś twierdził, że jest tak dlatego, ponieważ już młodym starsi podsuwają "mądre książki", które oni mają samodzielnie interpretować. Czyli nie wkuwanko i klepanko, ale samodzielne rozumienie i kombinowanie. Ponoć młodzi szybko wchodzą w klimat. To zupełnie tak jakby siedmiolatka wsadzić do Mazdy i zapalić zielone światło. Jak dorośnie, będzie lepszy niż Senna.

To jest oczywiście pewne uproszczenie. Ale tak mniej więcej postrzegam te sprawy. Równowaga w zwiazku kobiety i mężczyzny jest wtedy gdy uda im się w miarę jasno określić granice ich kompetencji. Mam nadzieję, krzywdzącego uporszczenia nie było.
Patuszkin (2279 punktów)
Kiedyś prowadziłem dyskusję w kafeterii na temat podziału ról. Magdalena Szwarc napisała art. pt. "O przewagach technologicznych nowoczesnego mężczyzny w fazie prototypu."

Padają tam zdania typu:

"Kiedyś wszystko było jasne i proste. On - do pracy, ona - do kuchni. On - ciężko zarobiony grosz do domu przynosić, ona - gromadkę dzieci pacierza uczyć. On - z gazetą w fotelu odpoczywać, ona - z sąsiadką plotkować. I co, źle było? Komu to przeszkadzało, Panie? - że zacytuję klasyka.
Wszystko stanęło na głowie, odkąd wdarły się te babska do zakładów pracy. Sierpem i młotem drogę sobie torowały, choć przecież to sprzeczne z ich potulną naturą. Jak to się stało? Lepiej nie wnikać, dla świętego spokoju. Ich motywy są zupełnie niezrozumiałe, bo przecież lepiej było im w domu siedzieć, brutalności świata nie kosztować, w naiwności żyć, oparte o silne ramię męża i pod czujnym okiem sąsiadek - stróżów tego co właściwe i jedynie słuszne. Przecież każdy mądry facet, jakby tylko mógł, to by się zamienił, żeby w domu siedzieć i nic nie robić. No, ale k.... niestety, nie może. "

A dalej:

"Teraz to się porobiło. Te baby chcą wszystkiego na raz. On - do kąpania dziecka, czytania bajek, defilowania ze spacerówką po osiedlu, a po powrocie z pracy jej ulubiony obiad gotuje, ona - wino otwiera, bo znów awansowała albo po prostu taki ma nastrój. Po obiedzie pozmywa, to jest - włoży naczynia do zmywarki. On - ze zrozumieniem wysłuchuje jej opowieści, że szef jest głupcem, i wcale nie zabiera się ani do bicia, ani do tłumaczenia, gdzie jej miejsce.
A najdziwniejsze ze wszystkiego jest to, że one chcą, żeby oni te wszystkie prace domowe wykonywali z przyjemnością. Żeby lubili i z kobietami rozmawiać, i z dziećmi przebywać. Nie pozowali, nie udawali. Żeby się tego, co kobiece, nie bali."

Nowy prototyp faceta ma lubić to co kobiece. Co więcej, ma przejmować role kobiece. Miriamizacja.

Kiedyś mi się nudziło i przeczytałem sobie ksiażkę pt. "Harpie, piranie, anioły."
Krystyna Kofta wraz Małgorzatą Domagalik zamieściły w swej ksiażce dane, które wskazują, że właśnie ten prototyp opisany w artykule jest najczęściej zdradzany. Wynika to z kilku powodów. Mężczyzna przejmujący kobiece role staje się po prostu zniewieściały i w ten sposób traci swoją naturalną męskość, która przyciąga seksualnie kobiety. Po drugie kobieta aktywna, często bywająca poza domem ma więcej okazji , aby poznać nowych partnerów. Po trzecie: jeśli model rodzinny wygląda tak, że tylko kobieta pracuje a męzczyzna siedzi w domu i zmienia pieluchy szkrabom, to popada on w depresję. W wyniku presji społecznej będzie siebie uważał za kogoś gorszego, godnego pogardy itp. Zatem kobieta, która pragnie zakupić sobie taki prototyp ma na uwadzę tylko praktyczną jego przydatność w gotowaniu obiadków, natomiast erotycznych podniet będzie szukać poza domem, pośród rasowych mężczyzn, którzy potrafią odnosić sukcesy w pracy i prezentują w sobie typowe cechy pradawnego samca.

I pewnie dlatego Magdalena Szwarc wyraziła jawny zachwyt dla nowego prototypu. W podsumowaniu art. napisała:

"I trzeba przyznać, że niektórym mężczyznom to się naprawdę udaje. Sami nie wiedzą, jak wielką przewagę technologiczną nad konkurencją zdobyli! Projekt jest wprawdzie ciągle w fazie prototypu i dotyczy pojedynczych egzemplarzy, niemniej jednak wszystko wskazuje na to, że się upowszechni. Dziś szalenie kosztowny we wdrożeniu, za to o niebo tańszy w późniejszej eksploatacji. Ale wierzymy w niego. W postęp wierzymy. Skoro kobietom, choć z ogromnym trudem to jednak udało się wedrzeć do zawodowego świata mężczyzn, ci ostatni, jako gatunek ludzki, są zdolni do tego, by wedrzeć się do świata kobiet, czyli do własnego domu. Najnowsze technologie, wraz ze wzrostem liczby użytkowników, tanieją."

Sfeminizowana komuna! Sierpem i młotem chcą nas do kuchni zapędzić!!! Panowie: kto da się wrobić, ten kapa.

Serdecznie pozdrawiam. Życze dużo rodzinnego ciepła.
Zielona
Pamiętam, kiedyś na zajęciach mówiona nam o ciekawym zjawisku, jakie odnotowano w Szwecji. Pewne pokolenie dzieci izolowano od zabawek militarnych, co zapewne miało być w teorii słusznym krokiem w kierunku redukcji poziomu agresji u przyszłych dorosłych a okazało się, że... w okresie dorosłości zaobserwowano wśród tego pokolenia istotny wzrost neurotyczności. To przypomniało mi się a propos zamiany ubranek i zabawek dzieciom.

A teraz proponuję koledze krótki teścik z przymrużonym okiem
1) Zdarzyło się w moim życiu, że obcy osobnik płci przeciwnej klepnął mnie w pupę ?
a)tak
b)nie
2) Doświadczyłem incydentu gdy grupa złożona z osób płci przeciwnej gwizdała za mną kiedy obok nich przechodziłem ?
a)tak
b)nie
3) Zdarzyło się, że kiedy w pociągu w wąskim korytarzu mijała mnie osoba płci przeciwnej to sprośnie skomentowała cechy anatomiczne charakterystyczne dla mojej płci ?
a)tak
b)nie
4) Kiedy byłem mały mama często powtarzała mi, że powinienem myć, naczynia sprzątać dom i gotować w przeciwieństwie do mojego rodzeństwa płci przeciwnej, które tego robić nie musiało (uzasadnienie mamy - bo taka jest rola Twojej płci) ?
a)tak
b)nie
5) Uważam, że feministyczny dowcip typu: " Jak określa się kobietę, która zachowuje się dokładnie tak jak mężczyzna ? Odpowiedz : puszczalska" niesie ze sobą gorzką prawdę o społecznej percepcji kobiecości i męskości ?
a)tak
b)nie

WYNIKI :
3-5 pkt-ów Gratuluję - jesteś DYSKRYMINOWANY ze względu na płeć !
0-2 pkt-ów Jeśli przy tej liczbie punktów jesteś jednocześnie antyfeministą uważaj, bo możesz cierpieć na wstępną fazę groźnego skrzywienia percepcji zwanego seksizmem

Prozę wykonaj powyższy test jako wejściówkę, wymienimy się liczbą punktów i przejdziemy sobie do dalszych rozważań
Oczywiście żartuję po części (znacznej części ale wiesz jakże to tak koleżanki wypada określać mianem "sfeminizowana komuna:"
Na razie nie mam czasu aby odpowiedzieć pełniej, ale czekam niecierpliwie na wyniki testu i jeśli temat Cię ciekawi to pogadamy jeszcze
Pozdrawiam i dzięki za życzenia

??
Patuszkin (2279 punktów)
Tylko w jednym punkcie postawiłem ptaszka, tj. w pukcie dotyczącym ciasnego korytarza(suma: 1pkt). Chciałbym rozwinąć, że to się zdarza nie tylko w pociągu, ale także w sklepie, barze i restauracji.

Zielona, nie gniewaj się, ale na czas pewien, musze odciąć się wirtualnego świata, zatem nie będziemy mogli kontynuować tej rozmowy. Powodzenia.
Zielona
P.S. Za każde "tak" masz 1 pkt
??
dziecko 45Dzieci a seksualność
>Czy nalezy rozmawiac z dziecmi na temat seksualnosci?
rozmowa na temat "seksualnosci"? co to jest???

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365