 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-11-2009 14:55 | Matix (5786 punktów) | Elytomania
16 na 16 | Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: - dziś bez wykształcenia jesteś nikim - bez studiów wyższych nie znajdziesz pracy + podane kilkanaście przykładów znajomych - jest praca i praca! a raczej praca i robota, śmieciarz, sprzątaczka i kasjerka to nie praca tylko robota za grosze - synku widzisz ucz się, bo będziesz nikim - wszyscy muszą iść na studia.... bo będą nikim - chyba nie chcesz w przyszłości robić za marne grosze???? - jak masz papierek ludzie patrzą na Ciebie inaczej - chcesz być szanowany? wykształcenie i pieniądze to Twój cel ..... ..... .....
W czasie tej całej rozmówki przy kawce naszło mnie na refleksję ze zdarzenia z dzieciństwa. Była w podstawówce pewna dziewczynka, z której śmiały się dzieci, krzyczały za nią "córka sprzątaczki! córka sprzątaczki!" i tak non stop na przerwach w szkole, choć przyznam, że sam czasem byłem bliskim tego świadkiem i nic nie zrobiłem to jednak zawsze było mi żal dziewczynki, która często płakała przez zgraję tępych bachorów. Jej matka w istocie sprzątała klatki schodowe w blokach, a była znajomą mojej matki ze szkoły, z czego wiem że bardzo miła kobieta. Teraz krew mnie zalewała jak słuchałem tej żałosnej rozmowy przy kawce, której świadkiem byłem ja, mój kolega i jego młodziutki brat. Atmosfera jak to na rodzinnych zjazdach, wyniosła, szlachecka. Chcę się Was dziś zapytać o rzecz, która rozdziera nasze polskie społeczeństwo na wskroś, mianowicie: jaki jest sens ubliżania, poniżania, obrażania itd. ludzi wykonujących wszelakie prace, które właśnie są uznawane w społeczności za "robotę"? Przecież ktoś to musi robić, nie? Czemu powszechnie zawody, których nie chce mi się wymieniać, bo wszyscy wiemy o jakie chodzi są wyśmiewane, a ludzie którzy je wykonują są tzw. nikim? Może od razu rozdajmy wszystkim ludziom papierki magistra, a ulice niech sprzątają roboty z obrotowymi miotłami? A chorych w szpitalu niech obsługuje komputer z ramionami jak w fabryce samochodów? Czemu ludzie nie mogą się zdobyć na szacunek dla pracy? Czemu kiedyś mała dziewczynka chciała być pielęgniarką i pomagać ludziom, a dziś chce być bizneswoman która będzie siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie? Czemu robi się w Polsce cyrk z tytułu wykształcenia? Czyli po co nam tylu studentów? Kiedyś magister był szanowany dlatego, że studia były ciężkie, dziś narobiło się dziwacznych uczelni tzw. "wszy" przyjmujących tysiące młodych ludzi, którzy pragną być kimś byle tylko zdobyć ten papier i nie "robić" lecz pracować, nie zhańbić się w oczach rodziny, znajomych "sprzątaczką". Skąd wynika brak szacunku? Z głupoty?
Pytam ja, syn mechanika samochodowego i pielęgniarki, w przyszłości inżynier budownictwa, rzekomy ktoś.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-1 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Czemu ludzie nie mogą się zdobyć na szacunek dla pracy?
No właśnie.
Czemu nie masz szacunku do pracy innych,co widać w poniższym tekście.
> chce być bizneswoman która będzie >siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie? ?
Łukaszewicz.
|
|
 | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >> Czemu ludzie nie mogą się zdobyć na szacunek dla pracy? >No właśnie. >Czemu nie masz szacunku do pracy innych,co widać w poniższym tekście. >> chce być bizneswoman która będzie >>siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie? ? >Łukaszewicz.
Niestety mnie nie zrozumiałeś, choć przyznam że niedokładnie się wyraziłem. Sugerujesz zapewne, że ja uważam iż bycie menedżerem czy też jakimś biznesmenem jest siedzeniem na dupsku i nic nie robieniem. Co jest nieprawdą. Ja napisałem, że
>>siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie
jest dziś marzeniem młodych dziewczynek, w przeciwieństwie do czasów zamierzchłych, gdy to pomoc innym była ich marzeniem, ja tym razem zasugerowałem, że owe dziewczynki nie mają zielonego pojęcia na czym polega bycie biznesmenem, a jedynie interesuje je bogactwo, ja np. swój zawód wybrałem po pierwsze z zainteresowań.
|
|
|  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Ja napisałem, że> >>siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie> jest dziś marzeniem młodych dziewczynek,Nie pomyliły Ci się biznesy?  > w przeciwieństwie do czasów zamierzchłych,Które dobrze znasz. > gdy to pomoc innym była ich marzeniem, ja tym razem zasugerowałem, że owe dziewczynki nie mają zielonego pojęcia na czym polega bycie biznesmenem,Większość ludzi nie wie. > a jedynie interesuje je bogactwo, ja np. swój zawód wybrałem po pierwsze z zainteresowań.Zwykle tak się wybiera, a potem robi się co innego.Dla pieniędzy. Łukaszewicz.
|
|
| |  | | Matix (5786 punktów) | >> w przeciwieństwie do czasów zamierzchłych, >Które dobrze znasz.
Tak bardzo dobrze pamiętam swoje dzieciństwo jeśli o to pytasz, początek i środek lat 90.
|
|
| | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | > >> w przeciwieństwie do czasów zamierzchłych,> >Które dobrze znasz.> Tak bardzo dobrze pamiętam swoje dzieciństwo jeśli o to pytasz, początek i środek lat 90.Jeżeli to są czasy zamierzchłe, to ja pochodzę z przedpotopowych.  pozdrawiam. Łukaszewicz.
|
|
5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
> Skąd wynika brak szacunku? Z tym szacunkiem, to wcale nie jest tak źle. Żródło Problem leży chyba w czym innym. W tym, że z przekładania pieniędzy z kupy na kupę można swobodnie utrzymać rodzinę (nawet z psem), a z przekładania z boku na bok obłożnie chorych już niekoniecznie. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Kurczewski (2471 punktów) | > Problem leży chyba w czym innym. W tym, że z przekładania pieniędzy z kupy na kupę można swobodnie utrzymać rodzinę (nawet z psem), a z przekładania z boku na bok obłożnie chorych już niekoniecznie.Uczciwe kopanie rowów też jest gorzej płatne niż przerzucanie papierków w roli księgowej albo pstrykania w klawiaturę jako admin sieciowy. Jawna niesprawiedliwość. Płaca jest proporcjonalna do umiejętności wymaganych do wykonywania danej pracy i ryzyka jakie jest się gotowym podjąć- ni mniej ni więcej. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Uczciwe kopanie rowów też jest gorzej płatne niż przerzucanie papierków w roli księgowej albo pstrykania w klawiaturę jako admin sieciowy. Jawna niesprawiedliwość. Piłem do głodowych płac niższego personelu medycznego pracującego bezpośrednio przy łóżku chorego i przewartościowanych wynagrodzeń wyższego personelu instytucji finansowych. Niech Prezes Skrzypek będzie tego przykładem. O jego kompetencjach mogliśmy wyrobić sobie zdanie w trakcie jego przesłuchania przez komisję sejmową. Pomimo to "zarządzana" przez niego firma nie wykazuje zauważalnych objawów zapaści.> Płaca jest proporcjonalna do umiejętności wymaganych do wykonywania danej pracy i ryzyka jakie jest się gotowym podjąć- ni mniej ni więcej. Nie sądzę aby tak było, ale podzielam Twoje przekonanie, że pojęcie rynku pracy jest mocno przereklamowane.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Kurczewski (2471 punktów) | Co do rynku pracy- trudno o nim mówić w odniesieniu do budżetówki, neh ?  > Piłem do głodowych płac niższego personelu medycznego pracującego bezpośrednio przy łóżku chorego i przewartościowanych wynagrodzeń wyższego personelu instytucji finansowych. Niech Prezes Skrzypek będzie tego przykładem. O jego kompetencjach mogliśmy wyrobić sobie zdanie w trakcie jego przesłuchania przez komisję sejmową.Że pensje głodowe... prawda (nawet święta prawda), z tym że nauczyciele wcale nie mają wyższych. Również ci akademiccy (o ile nie siedzą na pięciu stołkach na raz). A pensje biednych ahtystów których nie dość że nikt nie zatrudni na etat to jeszcze białe myszy żrą ? A niby to twórcy kultury... Niedowartościowanych finansowo mamy całe tłumy i co zabawne sporą ich część w mediach nazywa się elitami, solą ziemi i czym tam nie jeszcze i kiedy próbują się upomnieć o swoje wymachuje im się przed nosami frazesami o etosie. W całym tym ambarasie pozostaje tak naprawdę tylko jedno pytanie: czy dążymy do samodoskonalenia, wiedzy itd. po to, żeby ktoś tam poklepał po plecach i powiedział "no chłopie, elita jesteś jak k... mać", czy też robimy to z zupełnie innych powodów, takich jak choćby czysta i nieustająca fascynacja wiedzą albo równie czysta chęć nachapania się kasy dzięki zdobytym umiejętnościom. I jedno i drugie jest uczciwe, pożądane i godne promowania. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... pojęcie rynku pracy jest mocno przereklamowane.  Upewnię się: masz na myśli pojęcie, czy jego przykłady w realu*? Pozdrawiam. * - mała litera nie jest literówką.
|
|
4 na 4 | NieIstniejesz (1137 punktów) | Pozwolę sobie zaryzykować hipotezę, że może to być kolejny objaw syndromu Obywatela Kraju Postkomunistycznego. Być może po wielkiej propagandzie chłoporobotnika, kobiet na traktorach, przodownika pracy jako ideału człowieka, w chwili przejścia na system rynkowy wartości się poprzestawiały? Co innego jest ważne, w zachodnich demokracjach presja na wykształcenie i prestiż też jest obecna, a u nas doprowadzona do ekstremum. Chociaż (prawie) każdy jest w stanie dziś skończyć jakieś studia wyższe, wciąż kojarzą się one z jakimś prestiżem, nawet niekoniecznie pieniędzmi, bo dobry, doświadczony budowlaniec wcale najgorzej nie zarabia. Jak widać z rankingu, który przytoczył Placownik, największym prestiżem cieszą się profesorowie uczelni, chociaż wcale dużo nie zarabiają. Ale są synonimem warstwy inteligenckiej, tępionej w komunizmie. Nawet człowiek posiadający dobrze prosperującą firmę, nie jest w stanie mierzyć się prestiżem z "inteligentem". W świadomości społecznej ktoś po studiach, to wciąż klasa sama w sobie, mimo że studia, jak mówiłem, dziś są osiągalne dla każdego. Ale już wykładowca czy doktor (jako stopień naukowy), czy nawet lekarz, choćby rodzinny - to już "klasa". Koniec hipotezy 
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: >- dziś bez wykształcenia jesteś nikim >- bez studiów wyższych nie znajdziesz pracy + podane kilkanaście przykładów znajomych >- jest praca i praca! a raczej praca i robota, śmieciarz, sprzątaczka i kasjerka to nie praca tylko >robota za grosze >- synku widzisz ucz się, bo będziesz nikim- wszyscy muszą iść na studia.... bo będą nikim- chyba nie chcesz w przyszłości robić za marne grosze???? >- jak masz papierek ludzie patrzą na Ciebie inaczej >- chcesz być szanowany? wykształcenie i pieniądze to Twój cel
Ogólnie (podkreślę - ogólnie tylko, znajdzie się sporo wyjątków w obie strony) biorąc - święta prawda, czegóż się czepiać?
>W czasie tej całej rozmówki przy kawce naszło mnie na refleksję ze zdarzenia z dzieciństwa. Była w >podstawówce pewna dziewczynka, z której śmiały się dzieci, krzyczały za nią "córka sprzątaczki! >córka sprzątaczki!" i tak non stop na przerwach w szkole, choć przyznam, że sam czasem byłem bliskim >tego świadkiem i nic nie zrobiłem to jednak zawsze było mi żal dziewczynki, która często płakała >przez zgraję tępych bachorów. Jej matka w istocie sprzątała klatki schodowe w blokach, a była >znajomą mojej matki ze szkoły, z czego wiem że bardzo miła kobieta.
Jakieś dziesięć lat temu miałem okazję uczyć w podstawówce dziewczynę naprawdę wybitną startującą z jeszcze gorszej pozycji - jej matka była sprzątaczką w tej samej szkole. Nikt nawet nie ośmielił się z niej zakpić, wszystkie dzieci były świadome, iż wzmiankowana uczennica przerasta je o dwie głowy. Być może właśnie ta poślednia pozycja społeczna matki dawała dziewczynie motywację do rozwoju? Sam nie wiem, co z podanego przykładu miałoby wynikać. Chciałem tylko pokazać, że różnie to bywa.
>Atmosfera jak to na rodzinnych zjazdach, wyniosła, szlachecka.
Na wszelkich ludzkich zgromadzeniach każdy chce się pokazać od jak najlepszej strony (nawet jeśli takowej nie posiada). Ty też, jak mniemam, wychodząc między ludzi ubierzesz się i przyczeszesz, choć po domu w gaciach i rozczochrany pomykasz - cóż więc w tym dziwnego? Inną rzeczą jest kwestia totalnie sfałszowanej świadomości dzisiejszych Polaków, którzy wszyscy szlachtą się czują, gdy 95% z nich tylko dzięki komunie z pańszczyźnianego gnoju i buraków wypełzło.
>Chcę się Was dziś zapytać o >rzecz, która rozdziera nasze polskie społeczeństwo na wskroś,
Eee, tam - "nasze polskie". Każde. Zawsze i wszędzie.
>mianowicie: jaki jest sens ubliżania, >poniżania, obrażania itd. ludzi wykonujących wszelakie prace, które właśnie są uznawane w >społeczności za "robotę"? Przecież ktoś to musi robić, nie? Czemu powszechnie zawody, których nie >chce mi się wymieniać, bo wszyscy wiemy o jakie chodzi są wyśmiewane, a ludzie którzy je wykonują są >tzw. nikim?
Dzieje się tak dlatego, że praca jest - znowu ogólnie biorąc - nieprzyjemna. Nikt jej nie lubi, nieprzypadkowo Biblia (Rdz 3: 17-19) jednoznacznie rozpoznaje w pracy karę bożą. Ludzie na wszelkie sposoby usiłują się od konieczności pracy uwolnić. Postęp techniczny to dziś w znacznym stopniu umożliwia. Gdy nie ma do dyspozycji technologii, od konieczności pracy ludzie uwalniają się poprzez zwalenie jej na innych. Rzecz jasna na tych, którzy w społecznej hierarchii stoją od nich niżej - bo przecie na tych wyżej stojących im się jej zwalić nie uda. Stąd dość proste równanie: im ciężej kto fizycznie pracuje, tym gorzej to świadczy o jego pozycji społecznej. Bo jasny to dowód, że musi to robić, bo nie ma już tych niżej od siebie będących, na których by to najchętniej zwalił. Za szczególnie poniżające od zawsze uchodzą prace polegające na zmaganiu się z entropią - czyszczenie, sprzątanie, pranie etc. Dlatego regularnie zwala się je na tych, co najniżej. W szczególności - na kobiety.
>Może od razu rozdajmy wszystkim ludziom papierki magistra, a ulice niech >sprzątają roboty z obrotowymi miotłami?
Najlepsze, co możesz w tej sprawie zrobić, to zmienić swą specjalność inżynierską i następnie wynaleźć maszyny, które będą równie efektywne w sprzątaniu jak kobiety o niskiej pozycji spolecznej.
>A chorych w szpitalu niech obsługuje komputer z ramionami >jak w fabryce samochodów?
Jak wyżej.
>Czemu ludzie nie mogą się zdobyć na szacunek dla pracy?
Bo jej nie lubią.
>Czemu kiedyś mała >dziewczynka chciała być pielęgniarką i pomagać ludziom,
Bo kiedyś, to i tak był awans z pozycji pańszczyźnianej chłopki, a dziś już "obsuwa" społeczna.
>a dziś chce być bizneswoman która będzie siedzieć na dupsku, liczyć zyski i mieć wszystkich w dupie?
Bo każdy lubi, jak jest mu dobrze, a nie źle.
>Czemu robi się w Polsce cyrk z tytułu wykształcenia? Czyli po co nam tylu studentów?
Oj, to dłuższy temat. Po pierwsze: to, co piszesz, można bardzo różnie rozumieć... .
>Kiedyś magister był szanowany dlatego, że studia były >ciężkie, dziś narobiło się dziwacznych uczelni tzw. "wszy" przyjmujących tysiące młodych ludzi, >którzy pragną być kimś byle tylko zdobyć ten papier i nie "robić" lecz pracować, nie zhańbić >się w oczach rodziny, znajomych "sprzątaczką".
Też osobny - i dłuższy - temat.
>Skąd wynika brak szacunku? Z głupoty?
Z egoistycznej mądrości.
>Pytam ja, syn mechanika samochodowego i pielęgniarki, w przyszłości inżynier budownictwa, rzekomy >ktoś.
Odpowiedziałem ja - antropolog kultury, nauczyciel akademicki, syn prawnika i pani inżynier budownictwa, wnuk chłopów wcinających lebiodę na przednówku i nie tylko. Rzekomy ktoś.
|
|
 | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> nieprzypadkowo Biblia (Rdz 3: 17-19) jednoznacznie rozpoznaje w pracy karę bożą. Odwołania do Engelsa są już jakby passé, ale i u Kotarbińskiego można by coś znaleźć, co niekoniecznie potwierdza tę biblijną tezę. > Ludzie na wszelkie sposoby usiłują się od konieczności pracy uwolnić. Jeśli mówimy o pracy wymagającej wyłącznie, albo głównie wysiłku fizycznego, to zgoda. I może właśnie dlatego w naszych szerokościach geograficznych o taką pracę coraz trudniej. Od myślenia zaś, uwolnić się nie sposób.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Odwołania do Engelsa są już jakby passé, ale i u Kotarbińskiego można by coś znaleźć, co niekoniecznie potwierdza tę biblijną tezę.Heglem pojadę, co mi tam... . Jasne, że "bez pracy nie ma kołaczy", pytanie tylko: czyjej pracy? Otóż najwięcej kołaczy bierze się z pracy innych, na której się samemu pasożytuje. Ludzie wiedzieli to od zawsze, a co najmniej od neolitu rzecz zinstytucjonalizowali i zideologizowali. Nawiasem: Engels sam swych gatek nie prał, ni podłogi w domu nie szorował. Nie wiem, jak Kotarbiński, ale strzelę w ciemno, że podobnie. Mimo własnych, przez Ciebie przywołanych, deklaracji. Teza biblijna odzwierciedla po prostu ludzkie doświadczenie opatrując je pieczęcią metafizyczną. Dorzucę opowieść o przekleństwie na Chama nałożonym (Rdz. 9: 25-27) każącym mu po wsze czasy pracować na innych. Stąd w Polszcze szlachetnie urodzeni pracujące chłopstwo chamami zwali pobożnie. > >Ludzie na wszelkie sposoby usiłują się od konieczności pracy uwolnić.> Jeśli mówimy o pracy wymagającej wyłącznie, albo głównie wysiłku fizycznego, to zgoda. I może właśnie dlatego w naszych szerokościach geograficznych o taką pracę coraz trudniej. Od myślenia zaś, uwolnić się nie sposób.  Jest (przynajmniej dla mnie, ale też i nie tylko dla mnie) dyskusyjne, czy myślenie lub szerzej: wszelka działalność niebezpośrednio wytwórcza (pod "wytwórczością" rozumiem też "wytwarzanie" porządku przez sprzątanie), w ogóle powinna być "pracą" nazywana. Polski uzus językowy jest w tym wypadku mocno mylący - mym zdaniem. Pozdrawiam
|
|
| |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Jest (przynajmniej dla mnie, ale też i nie tylko dla mnie) dyskusyjne, czy myślenie lub szerzej: wszelka działalność niebezpośrednio wytwórcza (pod "wytwórczością" rozumiem też "wytwarzanie" porządku przez sprzątanie), w ogóle powinna być "pracą" nazywana. Polski uzus językowy jest w tym wypadku mocno mylący - mym zdaniem.
Jeśli uważasz za pracę tylko trud fizyczny, bo chyba tylko za taki uznać można "działalność bezpośrednio wytwórczą", to między nami nie ma sporu. Mnie jednak (i chyba nie tylko mnie) to nie przekonuje.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 3 na 3 | Matix (5786 punktów) | W ostateczności można też za pracę uznać Cytat:skalarną wielkość fizyczną, miarę ilości energii przekazywanej między układami fizycznymi w procesach mechanicznych, elektrycznych, termodynamicznych i innych
|
|
| | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Jeśli uważasz za pracę tylko trud fizyczny, bo chyba tylko za taki uznać można "działalność bezpośrednio wytwórczą", to między nami nie ma sporu. Mnie jednak (i chyba nie tylko mnie) to nie przekonuje.
Za "pracę" uznałbym to, co angielski (znacznie precyzyjniejszy tu niż polski) określa jako work. Przez co np. white collars do working class nie zaliczamy. Ostatecznie mogłoby pasować polskie słowo "robota".
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Kurczewski (2471 punktów) | > Stąd w Polszcze szlachetnie urodzeni pracujące chłopstwo chamami zwali pobożnie.Tak, chociaż nie do końca. To wynik ideologii jafetyzmu, nadającej każdej z warstw ówczesnego społeczeństwa "patrona" spośród dzieci Noego (czywiście- nie może być inaczej- z bożego nakazu). I tak: Tu Sem ora, Cham labora, Jafet- rege et protege. hototogitsu.blogspot.com/
|
|
| | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Stąd w Polszcze szlachetnie urodzeni pracujące chłopstwo chamami zwali pobożnie.> Tak, chociaż nie do końca. To wynik ideologii jafetyzmu, nadającej każdej z warstw ówczesnego społeczeństwa "patrona" spośród dzieci Noego (czywiście- nie może być inaczej- z bożego nakazu). I tak: Tu Sem ora, Cham labora, Jafet- rege et protege.To sięgało znacznie głębiej - do praindoeuropejskich czasów, w których ustalił się zdumiewająco trwały podział na kasty kapłańską, wojowniczą i pracującą - czyli w Europie kler, szlachtę i chłopstwo, a w Indiach odpowiednio: braminów, kszatrijów i wajśjów. A że każdy system musi dorobić sobie legitymację metafizyczną (w pierwotnej religii rzymskiej ten funkcjonalny trójpodział odpowiadał np. kultowi trzech głównych bóstw: Jupitera, Marsa i Kwirynusa), przeto metodą "szukajcie, a znajdziecie", w razie czego dopatrzy się jej nawet w mitach semickich.  Nawiasem: na amerykańskim południu pochodzenie od Chama przypisywano z kolei murzyńskim niewolnikom. Jakby nie patrzeć: praca za słuszną i poniżającą karę bożą od zarania uchodziła... .
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | > ... Jasne, że "bez pracy nie ma kołaczy", pytanie tylko: czyjej pracy? Otóż najwięcej kołaczy bierze się z pracy innych, na której się samemu pasożytuje.
Z pracy dla innych 'kołacze' się biorą - za pracę u siebie nie ma kto zapłacić.
> Ludzie wiedzieli to od zawsze, a co najmniej od neolitu rzecz zinstytucjonalizowali i zideologizowali.
Tak - podwaliny wyręczania się drugimi w zamierzchłej i dzikiej przeszłości leżą, bo i feudalizm to ustrój dość dziki.
> ... czy myślenie lub szerzej: wszelka działalność niebezpośrednio wytwórcza (pod "wytwórczością" rozumiem też "wytwarzanie" porządku przez sprzątanie), w ogóle powinna być "pracą" nazywana. Polski uzus językowy jest w tym wypadku mocno mylący - mym zdaniem.
Wydaje się, że zwłaszcza wytwarzanie porządku godne jest miana pracy
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Z pracy dla innych 'kołacze' się biorą
Adamiak zapewne powiedziałby, że nikt dobrowolnie dla innych pracować nie będzie. I miałby rację, skubany... .
>za pracę u siebie nie ma kto zapłacić.
Eee, tam, zapłacić. Taniej wychodzi owoce pracy zawłaszczyć.
>Tak - podwaliny wyręczania się drugimi w zamierzchłej i dzikiej przeszłości leżą, bo i feudalizm to ustrój dość dziki.
Co nie przeszkodziło mu podawać się za szczyt cywilizacji. Ba! - krk do dziś taki pogląd lansuje.
>Wydaje się, że zwłaszcza wytwarzanie porządku godne jest miana pracy
Me zasadnicze wątpliwości wzbudza właśnie słówko "godne" w kontekście pracy (work) padające... .
Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | lee666 (73 punktów) | >Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: >- dziś bez wykształcenia jesteś nikim >- bez studiów wyższych nie znajdziesz pracy + podane kilkanaście przykładów znajomych >- jest praca i praca! a raczej praca i robota, śmieciarz, sprzątaczka i kasjerka to nie praca tylko >robota za grosze >- synku widzisz ucz się, bo będziesz nikim- wszyscy muszą iść na studia.... bo będą nikim- chyba nie chcesz w przyszłości robić za marne grosze???? >- jak masz papierek ludzie patrzą na Ciebie inaczej >- chcesz być szanowany? wykształcenie i pieniądze to Twój cel >..... >..... >..... Atmosfera jak to na rodzinnych zjazdach, wyniosła, szlachecka.
Nie drogi kolego. Niezależnie od strojów i samochodów. Sądząc z cytatów:
Atmosfera chamska, prostacka.
Pozdrawiam.
|
|
9 na 9 | Zyga (1539 punktów) | >Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: >- dziś bez wykształcenia jesteś nikim
Ja w takich momentach opowiadam kawał/zagadkę.
Co mówi robotnik do magistra inżyniera? - Hamburgera i frytki poproszę.
|
|
 | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | >>Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: >>- dziś bez wykształcenia jesteś nikim >Ja w takich momentach opowiadam kawał/zagadkę. >Co mówi robotnik do magistra inżyniera? >- Hamburgera i frytki poproszę.
dobre to jest zyga, dobre
A to znasz. Stary wykwalifikowany hydraulik wraz z uczniem naprawiają zatkaną studzienkę kanalizacyjną. Stary zanurkował, po chwili wypłynął i poprosił ucznia o klucz francuski. Znów zanurkował, wypłynął i poprosił ucznia o młotek. Po czym zanurkował i ostatecznie studzienka zaczęła zasysać ten uzbierany szlam. Stary wyszedł, otrząsnął się i pogroził uczniowi palcem mówiąc: ucz się młody bo będziesz całe życie klucze podawał.
|
|
4 na 4 | Kowalski (1042 punktów) | Po pierwsze, dzisiaj studia traktuje się jak dawniej maturę, a jeszcze dawniej szlachectwo. Że studia są coraz popularniejsze, to zapewne niedługo tak się będzie traktować doktoraty...
Nie chcę twierdzić, że to racjonalne, ale to odwołanie do ludzkiej natury -- ludzie zwykle szukają pretekstu by uznać się, za należących do 'lepszej' grupy.
Po drugie, dotąd studia pomagały w zdobyciu lepszej pracy. Wiem, że praca sprzątaczki, czy śmieciarza (by sięgnąć po przykłady najczęściej wskazywane jako ostrzeżenie) jest w społeczeństwie potrzebna. Ale jest to praca brudna, może męczyć fizycznie, często (śmieciarze) związana z godzinami, w których większość woli spać. To chyba dość naturalne, że szuka się pracy mniej brudzącej i mniej męczącej fizycznie? Dodatkowo, niezbyt popłatnej, gdyż brak wymogów dotyczących wykształcenia sprawia, że prawie każdy może ją wykonywać.
Po trzecie... jeśli masz wyższe wykształcenie, to jest też większe prawdopodobieństwo, że takie wykształcenie mają znajomi, współpracownicy, itp. Tych, bez wyższego wykształcenia, zna się na odległość -- a to zawsze budzi uprzedzenia.
***
Podjąłeś jeszcze dwa tematy:
Po co nam tylu magistrów? Ja bym powiedział, że o liczbę nie chodzi, natomiast sam fakt dokształcania się i reagowania na potrzeby rynku pracy, jest bardzo, ale to bardzo pozytywny. Że towarzyszy temu przekonanie, iż lepiej dokształcą studia niż kurs... No cóż, chyba większość ma takie przekonanie.
Jeśli chodzi o dzieci przezywające "córka sprzątaczki" -- dzieci są okrutne (można tłumaczyć, że i nie wykształciły w pełni jeszcze empatii), podejmując łatwo słowa dorosłych. Zresztą ileż lat temu nasłuchałem się (w PRL jeszcze) dorosłych, mówiących, że "przecież nie będą robole rządzili" -- tak, dzieci takie rzeczy słyszą, często wypowiadane przez osoby, które mają być autorytetami w wychowaniu (te słowa akurat słyszałem od rodziców klasowej koleżanki).
|
|
3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >Przysłuchiwałem się dziś rozmowie na spotkaniu rodzinnym u kolegi, sąsiada. Pokrótce: >- dziś bez wykształcenia jesteś nikim >- bez studiów wyższych nie znajdziesz pracy + podane kilkanaście przykładów znajomych >- jest praca i praca! a raczej praca i robota, śmieciarz, sprzątaczka i kasjerka to nie praca tylko >robota za grosze >- synku widzisz ucz się, bo będziesz nikim- wszyscy muszą iść na studia.... bo będą nikim- chyba nie chcesz w przyszłości robić za marne grosze???? >- jak masz papierek ludzie patrzą na Ciebie inaczej >- chcesz być szanowany? wykształcenie i pieniądze to Twój cel
To jest pogląd jakby niekompletny. Samo wykształcenie niczego nie gwarantuje.
> Chcę się Was dziś zapytać o >rzecz, która rozdziera nasze polskie społeczeństwo na wskroś, mianowicie: jaki jest sens ubliżania, >poniżania, obrażania itd. ludzi wykonujących wszelakie prace, które właśnie są uznawane w >społeczności za "robotę"?
Chodzi o to, że jeden pogardza drugimi by urosnąć we własnych oczach, wydawać się sobie lepszym. Pisał o tym kiedyś Kapuściński wyjaśniając rasizm (niestety nie znalazłem tego fragmentu). Jest to bardzo uniwersalny mechanizm i nie chodzi tylko o rasę czy pozycję społeczną. Każdy powód by kimś pogardzać jest dobry. "Może i mało zarabiam ale chociaż jestem magistrem a nie tumanem po zawodówce". "Może i nie jestem magistrem ale przynajmniej nie wykładam towaru w markecie". "Może i nie jestem wykształcony ale przynajmniej umiem się jakoś ubrać i uczesać". "Może i mam dwudziestopięcioletniego malucha ale chociaż wiem, co mam. Jak się zepsuje, to se sam naprawię". I tak bez końca można wymieniać. Mój wniosek z tego jest taki, że najwięcej pogardy mają dla innych w sobie ci, którzy sami najbardziej na nią zasługują.
>Czemu robi się w Polsce cyrk z tytułu >wykształcenia? Czyli po co nam tylu studentów? Kiedyś magister był szanowany dlatego, że studia były >ciężkie, dziś narobiło się dziwacznych uczelni tzw. "wszy" przyjmujących tysiące młodych ludzi, >którzy pragną być kimś byle tylko zdobyć ten papier i nie "robić" lecz pracować, nie zhańbić >się w oczach rodziny, znajomych "sprzątaczką".
Zgadzam się z Tobą. Wydaje mi się, że tytuł naukowy nie powinien być dla każdego a tylko dla wybitnych. Jak mówisz- ktoś musi sprzątać, kopać rowy itd. Nie znaczy to wcale, że musi być skończonym durniem. Skoro naród pragnie się edukować tak dalece, to może należy podnieść poziom w szkołach.
>Skąd wynika brak szacunku? Z głupoty?
Z własnej małości.
>Pytam ja, syn mechanika samochodowego i pielęgniarki, w przyszłości inżynier budownictwa, rzekomy >ktoś.
Życzę powodzenia.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) |
Najśmieszniejsze, a może raczej - najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że dzisiaj wielu studentom czy też magistrom, a czasem nawet dr do inteligencji daleko. Ludzie studiują - niektórzy ludzie - tylko i wyłącznie dla papierka. Wydaje im się, że mając tytuł mgr, są kimś. Później wywyższają się, gardzą tymi, którzy wykształcenia nie mają. Jednak to smutne.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|