Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jezus-samobójca?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-12-2003 21:19ThanatosJezus-samobójca?
Po długich rozmyślaniach doszedłem do wniosku że Jezus, zwany Chrystusem był po części samobójcą. Dlaczego? Ponieważ wiedział kiedy i gdzie umrze, a mimo to nie zrobił nic w kierunku tym aby ocalić swoje życie. Podstawowym instynktem zdrowego, żywego człowieka jest przeżycie i samoobrona w przypadku gdy to życie jest zagrożone. Jezus sie nie bronił i nie uciekał chociaż miał taką możliwość, świadomie czekał na śmierć. Tak więc albo nie był człowiekiem (jeśli nie był to cała istota zbawienia traci sens), albo był chory psychicznie. poszedł na śmierć, bo wierzył że zmartwychstanie, a jego poświęcenie zbawi ludzkość (bulls**t). Jezus zginą za ideologie i filozofie którą stworzył, poświęcił się, tak jak teraz robią to fanatycy islamscy zwani terrorystami. Pierwsi chrześcijanie uwierzyli w niego zakładają komuny, inaczej mówiąc sekty, czym sie różnią tamte sekty z których wyrosła największa religja świata od dzisiejszych?
W tamtejszych czasach ciemnoty łatwo było wcisnąć kit ludziom.
Czekam na polemike i wyrafinowaną krytyke...

biolog
Na krzyz wesolym krokiem pewnie nie szedl. Jego wizje musialy byc bardzo sugestywne i realistyczne, skoro wybral takie rozwiazanie, a nie inne. Polecam dosc juz zakurzony "The Last temptation of Christ" Zycie Chrystusa od zupelnie innej strony.
wwkorab
Pomijajac religijna strone Twoich pogladów, samo stwierdzenie, iz podstawowym instynktem czlowieka zawsze i wszedzie jest ratowanie zycia jest kompromitujace wypowiedz od strony logicznej. Wedle tego pojecia np., kazda ofiara zycia w celu ratowania innego zycia jest aktem samobójczym i deprecjonujacym. Zolnierz wypelniajacy rozkaz do ostatka, wiedzacy iz zginie, kierujacy jednak ogien artylerii na swoja pozycje, lekarz pracujacy z osobami zarazonymi zabojczymi wirusami, strazak wchodzacy do plonacego domu, ratownicy w górnictwie, GOPR czy ratownictwo morskie - przyklady mozna mnozyc. Ludzie w swoich dzialaniach kieruja sie szeregiem wartosci, i samo zachowanie fizycznej egzystencji nie musi byc czynnikiem decydujacym, choc ci sami ludzie nie maja najmniejszych sklonnosci samobójczych.
Co do jezusa, Twój odczyt "motywacji" zgody na cierpienie wyplywa z zalozen swiatopogladowych, a znimi nie mam zamiaru polemizowac. Uderzyla mnie ulomna, moim zdaniem "psychologiczna" argumentacja.

Z powazaniem
Anita
Bogdan Motyl w książce "Jezus zwany Chrystusem" twierdzi, że Jezus z całą świadomością pchał się w swoje przeznaczenie. Poza tym, że Sanhedryn, zdaniem Autora, miał w sztabie "króla żydowskiego" swojego agenta, dzięki czemu znano każdy jego krok, to Jezus nie uczynił nic, aby uniknąć swojego nędznego końca. Z kolei Autor przytacza liczne przykłady ucieczek Zbawiciela, który nawet kłamał swoich najbliższych towarzyszy, byle ujść ścigającym go Rzymianom. W każdym razie, wydaje się niedorzeczne, że Jezus robi wszystko świadomie, aby tylko sprawdziły się proroctwa o Mesjaszu, a w końcu, na krzyżu woła do swojego Ojca, dlaczego go tak zostawił! Zresztą trzeba tę książkę samemu przeczytać!
Szymański (2 punktów)
No chyba nie do końca bo samobójca nie chce żyć a człowiek, który poświęca życie dla jakiejś idei żyć chce ale inne dobro stawia ponad życie własne np. życie osoby bliskiej itp itd. Tym rózni się samobójca od osoby, która poświęca swoje życie. Nastawieniem do życia. Zresztą nie każdy samobójca tak na prawdę chce się pożegnać z życiem. Wielu nie widzi po prostu innego sposobu na rozwiązanie swoich problemów. W ewalgielii napisane jest, że Jezus przed śmiercią powiedział: "Ojcze oddal ode mnie ten kielich". Więc generalnie nie chciał cierpieć i umierać. Jeśli przyjąc motywację Jezusa taką jaka przedstawiana jest w chrześcijaństwie to raczej trudno Go uznać za samobójcę.
Anka
W ewalgielii napisane jest, że Jezus przed śmiercią powiedział: "Ojcze oddal ode mnie ten kielich".
Ten teologiczny banał, który rzekomo wypowiedział Jezus jest tak pewny, jak wiarygodność samych ewangelii, lub twierdzenie, że kęs chleba jest jego ciałem. Chrześcijański kanibalizm eucharystyczny ma się bardzo dobrze!
Szymański (2 punktów)
No dobrze, może coś na temat! ;P
Anka
>No dobrze, może coś na temat! ;P
Szymański, nie dawaj rad, tylko sam coś napisz "na temat"!
Jezus wiedział, że będzie zabity, o czym mówił swoim apostołom, a jednak nie przerwał działalności, czyli mając świadomość swojego końca, nie zrobił nic, aby uniknąć przeznaczenia. Skończył, jak wielu rewolucjonistów, działaczy, proroków, mesjaszy, "społeczników" czy jak ich tam nazwiemy. Kto był przeciwko władzy (na dodatek w zbrojnym duchu rewolucyjnym), ten przeważnie kończył marnie. Nie ważne jak ginęli, ważne było, aby eliminować ich za szkodliwą - z punktu widzenia władzy - działalność. Jezus chciał poderwać do powstania przeciwko rzymskiemu okupantowi swoich rodaków, ale to się jemu nie udało. I w tym sensie, stając do konfrontacji z militarną potęgą Rzymu, reprezentowanego przez Piłata, był oczywiście samobójcą. Gdyby nie chciał śmierci, z pewnością zaniechałby swojej działalności i dał sobie luz
Marcin
>>No dobrze, może coś na temat! ;P
>Szymański, nie dawaj rad, tylko sam coś napisz "na temat"!
>Jezus wiedział, że będzie zabity, o czym mówił swoim apostołom, a jednak nie przerwał działalności, czyli mając świadomość swojego końca, nie zrobił nic, aby uniknąć przeznaczenia.

Moze wiedzial, ze nic zrobic nie moze (oczywiscie mogl powiedziec ze nie ma racji i juz nic nie mowic ale czy takze Bys nic nie mowila gdyby ktos mowil ze biale jest czarne a wiesz ze tak nie jest??)




Skończył, jak wielu rewolucjonistów, działaczy, proroków, mesjaszy, "społeczników" czy jak ich tam nazwiemy. Kto był przeciwko władzy (na dodatek w zbrojnym duchu rewolucyjnym), ten przeważnie kończył marnie. Nie ważne jak ginęli, ważne było, aby eliminować ich za szkodliwą - z punktu widzenia władzy - działalność. Jezus chciał poderwać do powstania przeciwko rzymskiemu okupantowi swoich rodaków, ale to się jemu nie udało. I w tym sensie, stając do konfrontacji z militarną potęgą Rzymu, reprezentowanego przez Piłata, był oczywiście samobójcą. Gdyby nie chciał śmierci, z pewnością zaniechałby swojej działalności i dał sobie luz

Jezus nikogo nie podrywal do rewolucji przeciw rzymianom ..!!
Anka
>Jezus nikogo nie podrywal do rewolucji przeciw rzymianom ..!!
Marcin, w takim razie bardzo mało wiesz, skoro tak twierdzisz! Patrzysz na Jezusa przez pryzmat wiary i żadne argumenty nie są w stanie zmusić Ciebie chociażby do refleksji. A przecież wystarczy przeczytać ewangelie, uważnie, linijka po linijce i sam zobaczysz...
Kamil
>>Jezus nikogo nie podrywal do rewolucji przeciw rzymianom ..!!
>Marcin, w takim razie bardzo mało wiesz, skoro tak twierdzisz! Patrzysz na Jezusa przez pryzmat wiary i żadne argumenty nie są w stanie zmusić Ciebie chociażby do refleksji. A przecież wystarczy przeczytać ewangelie, uważnie, linijka po linijce i sam zobaczysz...
Kamil
Hehe... a nawet patząc przez pryzmat wiary coś się nie zgadza... jak "może myślał". Jezus był Bogiem, więc dobrze wiedział co będzie (wie co było, jest i będzie)

No i co do strarzaków, policjantów i innych, co niby postępują jak Jezys, a więc nie są samobujcami. To nie tak. Jeśli człowiek ma świadomość porażki to nie ryzykuje, a jeśli już to nie kieruje się rozumem. Strarzak wbiega w ogień w odpowiednim ubraniu, jest odpowiednio przygotowany i ma nadzieję, że mu się uda. Jeśli jest pewne, że się nie uda - nie wskoczy w ogień. Muszą być szanse sukcesu. Więc on po prostu ryzykuje (taka praca) swoje życie, ale samobójcą nie jest.

Jezus wiedział, że zgidnie... i jak mógł mieć nadzieję, że nie... przecież wszystko z góry wiedział. On wyraźnie był samobójcą!

Zresztą - to bez sensu.
Marcin
>Hehe... a nawet patząc przez pryzmat wiary coś się nie zgadza... jak "może myślał". Jezus był Bogiem, więc dobrze wiedział co będzie (wie co było, jest i będzie)


>No i co do strarzaków, policjantów i innych, co niby postępują jak Jezys, a więc nie są samobujcami. To nie tak. Jeśli człowiek ma świadomość porażki to nie ryzykuje,

Nie zgadzam sie !
Czlowiek nawet jak ma swiadomosc porazki to nie raz ryzykuje !
Szczegolnie gdy ma ratowac kogos kogo kocha !!!
Matka pojdzie wszedzie by ratowac swoje dziecko!!


a jeśli już to nie kieruje się rozumem.

Pewnie powiesz ze matka nie kieruje sie rozumem..

Strarzak wbiega w ogień w odpowiednim ubraniu, jest odpowiednio przygotowany i ma nadzieję, że mu się uda. Jeśli jest pewne, że się nie uda - nie wskoczy w ogień. Muszą być szanse sukcesu. Więc on po prostu ryzykuje (taka praca) swoje życie, ale samobójcą nie jest.

Tak samo zaryzykowal Jezus !
Tylko nie mozna brac doslownie ze Jezus jest martwy ! Martwi sa ludzie ktorzy zyja czy umieraja...to jest ciekawe ze tyle ludzi wierzy w niebo ale wszyscy boja sie umierac?



>Jezus wiedział, że zgidnie... i jak mógł mieć nadzieję, że nie... przecież wszystko z góry wiedział. On wyraźnie był samobójcą!
>
>Zresztą - to bez sensu.

Skoro Jezus byl Synem Bozym to uwazasz ze Bog by wyslal swego syna prosto na smierc ??
To by bylo nielogiczne i niemozliwe
Na pewno byla szansa ze ludzie go zaakceptuja !

Pozdrawiam
Marcin
ups Strazak
Marcin
>>Jezus nikogo nie podrywal do rewolucji przeciw rzymianom ..!!
>Marcin, w takim razie bardzo mało wiesz, skoro tak twierdzisz! Patrzysz na Jezusa przez pryzmat wiary i żadne argumenty nie są w stanie zmusić Ciebie chociażby do refleksji. A przecież wystarczy przeczytać ewangelie, uważnie, linijka po linijce i sam zobaczysz...

Wlasnie ze nie tylko chcialbym poznac Twoje argumenty !
Jest rzecza nie dobra nie zastanowienie sie i nie przemyslenie tego co ma druga osoba do powiedzenia !????

Chetnie przeczytam fragmenty w ktorych podrywa do rewolucji i jesli bedziesz chciala to podyskutujemy ???!
Pozdrawiam
COERSU
>Jezus wiedział, że będzie zabity, o czym mówił swoim apostołom, a jednak nie przerwał działalności, czyli mając świadomość swojego końca, nie zrobił nic, aby uniknąć przeznaczenia. Skończył, jak wielu rewolucjonistów, działaczy, proroków, mesjaszy, "społeczników" czy jak ich tam nazwiemy.

Przede wszystkim nie wiemy nawet czy Jezus istniał.A abstrachując od tego typ ludzi opętanych jakąś ideą tak bardzo, że aż gotowych oddać życie nazywamy memoidami.
loker
>Przede wszystkim nie wiemy nawet czy Jezus istniał.A abstrachując od tego typ ludzi opętanych jakąś ideą tak bardzo, że aż gotowych oddać życie nazywamy memoidami.

tak to jet istotarzeczy "niezbity dowod" watykanu calun turynski okazal sie imaginacja koscielna wiec brak jakich kolwiek dowodow n istnienie j.ch daje duzo do zastanowienia jak i stale przekonywanie wierzacych w j.ch ze ow calon daje swiadectwo niedowiarkom.
marcjon
>Po długich rozmyślaniach doszedłem do wniosku że Jezus,
>zwany Chrystusem był po części samobójcą. Dlaczego?
>Ponieważ wiedział kiedy i gdzie umrze, a mimo to nie zrobił
>nic w kierunku tym aby ocalić swoje życie. Podstawowym
>instynktem zdrowego, żywego człowieka jest przeżycie i
>samoobrona w przypadku gdy to życie jest zagrożone. Jezus
>sie nie bronił i nie uciekał chociaż miał taką możliwość,
>świadomie czekał na śmierć. Tak więc albo nie był
>człowiekiem (jeśli nie był to cała istota zbawienia traci
>sens), albo był chory psychicznie. poszedł na śmierć, bo
>wierzył że zmartwychstanie, a jego poświęcenie zbawi
>ludzkość (bulls**t). Jezus zginą za ideologie i filozofie
>którą stworzył, poświęcił się, tak jak teraz robią to
>fanatycy islamscy zwani terrorystami. Pierwsi chrześcijanie
>uwierzyli w niego zakładają komuny, inaczej mówiąc sekty,
>czym sie różnią tamte sekty z których wyrosła największa
>religja świata od dzisiejszych?
>W tamtejszych czasach ciemnoty łatwo było wcisnąć kit
>ludziom.
>Czekam na polemike i wyrafinowaną krytyke...
Borowik (1 punktów)
A gdyby nie zginął, jaką wiarygodność by miał? Jeżeli mówił o miłości, o poświęceniu, jeżeli nauczał o królestwie, to wycofanie się z tego w ostatniej chwili w obliczu śmierci nie świadczyłoby najlepiej. Może było wielu, którzy przestraszyli się śmierci i teraz o nich nic nie wiemy. Jezus przetrwał w świadomości ludzi ok. 2000 lat. Jeżeli się w coś wierzy, to chyba w imię tej prawdy można pocierpieć, bo przecież i tak wiedział (wierzył), że zmartwychwstanie. Zresztą, żeby zmartwychwstać trzeba było jakoś zginąć. Śmierć ze starości nie zrobiłaby takiego wrażenia.
Po nim było też wielu, którzy w to wierzyli, przynajmniej w lepsze życie po śmierci, więc ginęli w jego imię. Co do ich dalszych losów nie mamy żadnej pewności.
Nie jestem z tych, którzy wierzą, a te moje wywody to bardziej na logikę. Nie jestem gotowa za nie zginąć,

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365