 |
Głupota ateistów jako paraliż duszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2004 10:45 | Konrad | Głupota ateistów jako paraliż duszy | Mając zarysowany jakiś obraz mądrości, możemy poprzestać na krótkim już tylko przedstawieniu jej przeciwieństwa, głupoty. Rzecz jasna, głupota nie ma nic wspólnego z niedostatkiem inteligencji czy nawet z umysłowym niedorozwojem. Czym innym jest brak mądrości, spowodowany defektem natury i moralnie niezawiniony, czym innym zaś głupota, która jest pozytywnym przeciwieństwem mądrości. Głupota jest to zawinione zamknięcie się na ostateczną przyczynę rzeczywistości. Z naszych uwag na temat uniwersalizmu mądrości wynika, że ostateczna przyczyna rzeczywistości jest zarazem jej ostatecznym wymiarem: Bóg nie jest bowiem jednym z bytów cząstkowych, który tym tylko różniłby się od innych bytów, że powołał je do istnienia i jest od nich wszystkich doskonalszy; jest On bytem powszechnym, realnie istniejącym, Wszechobecnym i wszystko przenikającym, który jest zarazem transcendentny wobec całego stworzenia. Tak więc można również powiedzieć, że głupota jest to zawinione zamknięcie się na ostateczny wymiar rzeczywistości. Zauważmy przy okazji, że według Aleksandra Brücknera, nasz wyraz "głupi" pochodzi z tego samego pnia co "głuchy": głupota jest więc, w naszej językowej podświadomości, duchową głuchotą. Mechanizm sprowadzający na człowieka głupotę jest tyleż prosty, co straszliwie niebezpieczny: "Człowiek tak dalece pogrąża swoje odczuwanie w sprawach ziemskich, że to go czyni niezdolnym do poznania tego, co boskie; jak to czytamy w Pierwszym Liście do Koryntian: "Człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest od Bożego ducha" (2,14). Podobnie człowiekowi, któremu jakaś obrzydliwa ciecz zepsuła smak, nie smakuje słodkie ciastko. Otóż taka głupota jest grzechem". Dla porządku zauważmy, że przykład z dziedziny smaku jest aluzją do Izydoriańskiej etymologii, wedle której sapientia (mądrość) pochodzi od sapere (smakować). Otóż głupota na tym polega, że człowiek chciałby niejako pozbawić rzeczy ziemskie ich godności stworzeń Bożych i traktuje je tak, jak gdyby rzeczy ziemskie nie były przeniknięte żadnym światłem ponaddoczesnym. Jest to przecież gwałt zadawany samej naturze rzeczy ziemskich i, jak każdy gwałt, sieje on spustoszenie. Z głupoty wyzwolić się można jedynie przez nawrócenie serca. Przez głupotę człowiek wykorzenił się przecież z prawdziwej rzeczywistości, z rzeczywistości stworzonej przez Boga; uczynił sobie z rzeczywistości żałosny kikut, poobcinany z odniesień ponaddoczesnych; odciął się od źródeł ponadziemskiej mocy. Byłoby więc naiwnością sądzić, że aby odzyskać mądrość, wystarczy uświadomić sobie, jaka jest rzeczywistość naprawdę. Mądrość polega raczej na zakorzenieniu w rzeczywistości, w całej rzeczywistości, również w jej najgłębszych wymiarach. |
| Drobner | >Otóż głupota na tym polega, że człowiek chciałby niejako >pozbawić rzeczy ziemskie ich godności stworzeń Bożych i >traktuje je tak, jak gdyby rzeczy ziemskie nie były >przeniknięte żadnym światłem ponaddoczesnym. Jest to >przecież gwałt zadawany samej naturze rzeczy ziemskich i, >jak każdy gwałt, sieje on spustoszenie.
W takim języku można formułować różne tezy. Rzecz w tym, iż każdy kto formułuje takie tezy (o rzeczach ziemskich jako stworzeniach bożych, o świetle ponaddoczesnym) musi się spotkać z pytaniem o dowód na istnienie wspomnianych obiektów. Dowód a nie wiarę.
Nigdy się tak nie wyrażam, ale cóż, używając powyższego języka stwierdzam, że: "Otóż głupota na tym polega, że człowiek chciałby niejako WYPOSAŻYĆ rzeczy ziemskie (PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE) w WYIMAGINOWANĄ godnośĆ stworzeń Bożych i traktuje je tak, jak gdyby rzeczy ziemskie były przeniknięte JAKIMŚ światłem ponaddoczesnym NIEOBSERWOWALNYM W NATURZE. Jest to przecież gwałt zadawany samej naturze rzeczy ziemskich ORAZ ZMYSŁOM I ROZUMOWI LUDZKIEMU i, jak każdy gwałt, sieje on spustoszenie ZWODZĄC CZŁOWIEKA NA MANOWCE JAŁOWEJ, NIESPRAWDZALNEJ, SUBIEKTYWNEJ METAFIZYKI."
Drobner
|
|
| leo_z (935 punktów) | Jeżeli przyjąć tezę, że: >Bóg nie jest bowiem jednym z bytów cząstkowych, który tym tylko różniłby się od innych bytów, że powołał je do istnienia i jest od nich wszystkich doskonalszy; jest On bytem powszechnym, realnie istniejącym, Wszechobecnym i wszystko przenikającym, który jest zarazem transcendentny wobec całego stworzenia to nasuwa się spostrzeżenie, że za głupotę należy uznać każdą próbę dookreślania czegoś co jest wszystkim i wszechobecnym. W takim przypadku Biblię jako formę swoistej wykładni "słowa bożego" jak i potrzebę opierania się na niej - jako na swoistym wzorcu postępowania, należy uznać za uleganie tejże - tj. podnoszonej przez autora postu, głupocie.
|
|
 | | albert | > jest On bytem powszechnym, realnie istniejącym, Wszechobecnym i wszystko przenikającym, który jest zarazem transcendentny wobec całego stworzenia
drogi autorze, radzę zapoznać się najpierw z terminologią, której pan używa. gdyby nie pańskie napuszenie i przekonanie o wielkim świetle płynącym z pana tekstu, wiedziałby pan może, że transcendencja wyklucza się wszeobecnością, albowiem oznacza właśnie coś, co nie jest obecne w tym świecie. albo albo. albo się jest transcendetalistą albo panteistą. sposób wypowiedzi świadczy, że kompletnie pan nie wie, o czym mówi, i tylko rzuca mądrymi pojęciami, aby pokazać, jakie to przenikliwe i głębokie są jego wynurzenia.
skąd pan to wziął? powynajdował cytaty z różnych teologów, nie patrząc nawet, czysą ze sobą sprzeczne?
|
|
| albert | nie sądziłem, że takie rzeczy można pisać o mądrości i głupocie na początku xxi wieku, i ręce mi szczerze mówiąc opadają.
w takich wypadkach najlepiej sięgać do źródeł cywilizacji zachodniej. sparafrazujmy więc sokratesa: głupi jest ten, kto myśli, że wie, mądry zaś ten, który rozpoznał swoją niewiedzę.
zaprawdę - nie ma sensu dyskutować z kimś, kto autorytatywnym tonem głosi nie tylko metafizyczną prawdę na temat świata, ale i oświeca nas własnymi definicjami mądrości i religii.
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Wklejam tutaj list Teresy, bo zaczęła niepotrzebnie nowy wątek, kiedy kontynuuje stary. Na przyszłość proszę przestrzeać "etyki" forum i nie tworzyć coraz to nowych wątków dla jednego i tego samego tematu albo czegoś co kręci się w kółko tego teatu. Oto wypowiedź Teresy: 83.27.47.73/avn73.neoplus.adsl.tpnet.pl T: Po co Bóg tak ciężko doświadcza ludzi? W odpowiedziach do poprzedniego wątku napisano, że: 1.Bóg jest wszechwiedzący i miłosierny 2. Bog ciezko doświadcza ludzi, żeby sprawdzić ich wiarę i wysnuto Wniosek: Bog nie jest ani wszechwiedzacy ani milosierny, bo gdyby tak było nie musiałby sprawdzać wiary ludzi. Otóź, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie "dlaczego Bog tak ciezko doswiadcza?" ludzi najpierw trzeba odpowiedziec na pytanie: po co Bog dopuscil/doprowadzil do smierci krzyzowej swojego Syna i 'zaplanowal' dla Niego straszne cierpienia. I dlaczego Jego Syn się na zgodził???? Jesli musialo dojsc az do tego, oznacza to, ze powod musiałbyc BARDZO poważny. Dopoki osoba zadająca sobie pytanie "dlaczego Bog tak ciezko doswiadcza ludzi?" nie odpowie sobie na fundamentalne w swietle wiary pytanie "dlaczego wogole Bog przyszedł na ten swiat i oddal za nas zycie?", to taka osoba dalej "nic nie wie". Chrzescijanstwo to jest jedyna religia, w ktorej Bog tak bardzo kocha człowieka, że oddal za niego zycie. Pytanie: Tylko po co???? Jesli to ktos chce wyznawac ateizm z 'czystym sumienieniem', to niech przynajmniej zada sobie uczciwy trud odpowiedzi na powyższe pytania. Niech nie łapie innych ludzi na brakach w logice w rozumowaniu, tylko skorzysta ze zdolnosci swojego wlasnego rozumu  , ktorymi zresztą się szczyci. Warto sprawdzić czy odpowiedzi na te pytania (jesli juz sie do nich dojdzie) rzeczywiscie- klocą sie z wszechmocą Boga, z Miłosierdziem i ze Sprawiedliwością Boga. Pozdrawiam.
|
|
|  | | Teresa | > Wklejam tutaj list Teresy, bo zaczęła niepotrzebnie nowy wątek, kiedy kontynuuje >stary. Na przyszłość proszę przestrzeać "etyki" forum i nie tworzyć coraz to nowych >wątków dla jednego i tego samego tematu albo czegoś co kręci się w kółko tego teatu.Dziękuję zamieszczenie mojego listu  . Teraz nie pozostaje mi już nic innego jak tylko pokornie czekać na mądre odpowiedzi  . Nie wierze bowiem w to aby ktoś mógł pozostać ateista po szczerej odpowiedzi na pytanie "po co Bóg oddał za nas zycie" , a jesli nawet pozostanie ateistą to przynajmniej pozbędzie się samozadowolenia. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | > Nie wierze bowiem w to aby ktoś mógł pozostać ateista po szczerej odpowiedzi na pytanie "po co Bóg oddał za nas zycie" , a jesli nawet pozostanie ateistą to przynajmniej pozbędzie się samozadowolenia.Tereso oczekujesz wnikliwości, ale sama stosujesz powierzchowność we własnych ocenach. Jeżeli faktycznie zwracasz się do "ateisty" jako takiego, wtedy Twoje pytanie nie zawiera większego sensu. To nie jest tak, że ja nie wierzę w Boga. Mój światopogląd nie potrzebuje dookreślania "faktu" czy Bóg istnieje, czy nie. Jest mi to - można rzec, do niczego nie potrzebne.
|
|
| | |  | | Teresa | Mój światopogląd nie potrzebuje dookreślania "faktu" czy Bóg istnieje, czy nie. Jest mi to - można rzec, do niczego nie potrzebne. Trafiłeś w sedno. Istnienie czy nie istnienie Pana Boga nie jest do niczego potrzebne. Czy z tego wynika, że analizujesz i wnikasz tylko w te rzeczy które są Ci "potrzebne"? Czy nie lepiej (szlachetniej) jest zastanowić się na tym czy to ja nie jestem komuś potrzebna/potrzebny a nie tylko nad tym co mi jest potrzebne?  Co w przypadku jesli każdy z nas ma tutaj jakieś zadanie do wykonania? Co jeśli nie jesteśmy tutaj przypadkowo? Czy możemy się wykpić mówiąc "że to albo to nie jest (nie było) mi do niczego potrzebne"? Czy to wystarczy?  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Trafiłeś w sedno. Istnienie czy nie istnienie Pana Boga nie jest do niczego potrzebne. >Czy z tego wynika, że analizujesz i wnikasz tylko w te rzeczy które są Ci "potrzebne"? >Czy nie lepiej (szlachetniej) jest zastanowić się na tym czy to ja nie jestem komuś potrzebna/potrzebny a nie tylko nad tym co mi jest potrzebne? >Co w przypadku jesli każdy z nas ma tutaj jakieś zadanie do wykonania? >Co jeśli nie jesteśmy tutaj przypadkowo? >Czy możemy się wykpić mówiąc "że to albo to nie jest (nie było) mi do niczego potrzebne"? >Czy to wystarczy?Droga Tereso prosiłem Cię o większą wnikliwość i nadal o to proszę. Trochę mnie to szokuje, ale z Twojego postu wynika, że wspomniana przez Ciebie szlachetność przypisana jest jakby tylko osobom "wierzącym". Czy to, że nie potrzebuję mentalnego pośrednika znaczy, że nie jestem zdolny do "wyższych" uczuć. Przykro mi zauważyć, ale z tego co piszesz można wnioskować, że to Ty cyt. "... analizujesz i wnikasz tylko w te rzeczy które są Ci "potrzebne"" gdyż robisz to, aby przypodobać się "Jemu". pozdrawiam leo
|
|
| | | | |  | | Teresa | Piszesz, że uważam, że ateista nie ma "uczucić wyższych". Wybacz, Leo, ale gdybym to ja miała przed soba góra kilkadziesiąt lat życia na tym świecie i żadnych perspektyw na nic więcej, to pewnie przede wszystkim chciałabym tutaj nieźle się zabawić  . Tak, bo nic, co by się działo na tym świecie i tak nie miałoby większego znaczenia gdyż kazdy prędzej czy poźniej i tak by całkowicie umarł ( i wszystkie jego myśli i cierpienia razem z nim zostałyby pogrzebane). Idąc dalej tym tropem to, co tu robię nie ma znaczenia dla mnie samej (bo ja umrę). Natomiast "Uczucia wyższe" musza się odwoływać się do jakiejś "wartości nieśmiertlnej i wiecznej". Jeśli ateista posiada "uczucia wyższe" to tylko pogratulać. Tylko jedno pytanie: jeśli rzeczywiście ten ateista jest taki dobry to dlaczego jest taki "głuchy" na Boga, ktory jest samą dobrocią??? Dlaczego? Nie wiem, może nie jest taki "głuchy", ale o tym może się przekonać tylko w konfrontacji ze Slowem Bożym: czy je przyjmie czy odrzuci? Jeżeli ateista jest "dobry" i Słowo Boże zawiera "dobro" to czemu im nie jest po drodze? To jest chyba tajemnica nie do odgadnięcia. Pozdrawiam. Teresa
|
|
| | | | | |  | | webmaster (moderator) | > Wybacz, Leo, ale gdybym to ja miała przed soba góra kilkadziesiąt lat życia na tym świecie i żadnych perspektyw na nic więcej, to pewnie przede wszystkim chciałabym tutaj nieźle się zabawić  I to mnie ciągle dziwi u teistów, że się temu dziwią, gdy się dowiadują, że ateiści wcale tak nie uważają. Po co niby miałbym się 'nieźle zabawiać'? Widocznie niektórym teistom trudno zrozumieć, że zabawa to nie wszystko.. > Idąc dalej tym tropem to, co tu robię nie ma znaczenia dla mnie samejBo tej gry nie można wygrać ani przegrać. > Natomiast "Uczucia wyższe" musza się odwoływać się do jakiejś "wartości nieśmiertlnej i wiecznej".Muszą? Niby dlaczego? > Jeśli ateista posiada "uczucia wyższe" to tylko pogratulać.Nie ma za co. > Tylko jedno pytanie: jeśli rzeczywiście ten ateista jest taki dobry to dlaczego jest taki "głuchy" na Boga, ktory jest samą dobrocią???A jest? > Jeżeli ateista jest "dobry" i Słowo Boże zawiera "dobro" to czemu im nie jest po drodze?Bo to nie jest to samo dobro, proste.
|
|
| | | | | | |  | | Teresa | Nie, to wcale nie jest proste, ponieważ Dobro jest jedno. Obiektywne, prawdziwe, pełne Dobro jest przecież jedno! Tak samo jak Prawda jest jedna. Bóg jest samą, czystą dobrocią (Światłością i Miłością-tak o sobie mówi) . Gdyby Bóg nie był Bez Skazy nie mógłby być niczyim bogiem, bo nie rózniłby się niczym od nas. Bo nikt z nas nie może poszczycić się tym, ze nigdy nie zgrzeszył. Mowiąc o czymś/kimś absolutnym, że to nie jest "to samo dobro", dajesz do zrozumienia, że to już nie jest "samo dobro" (ma element zła) a w takim razie to już nie może być Bóg. Może masz fałszywy obraz Boga skoro znasz jakieś inne (lepsze?) dobro do niego?? A może to Twoje dobro to własnie jakiś promień światłosci Boga a Ty nie wiedząc o tym czcisz właśnie Jego??
|
|
| | | | | | | |  | | webmaster (moderator) | >Bóg jest samą, czystą dobrocią (Światłością i Miłością-tak o sobie mówi). A skąd wiesz, że coś mówił? I niby jak mówił? A nawet jeżeli mówił, to skąd wiesz, że prawdę? Dobro ludzkie jest zględne, dobro absolutne to abstrakcja. Dlatego to nie to samo.
>Może masz fałszywy obraz Boga skoro znasz jakieś inne (lepsze?) dobro do niego?? A jak odróżniasz obraz fałszywy od prawdziwego? Masz jakiś obiektywny wzorzec Boga?
|
|
| | | | | | | | |  | | Teresa | > A jak odróżniasz obraz fałszywy od prawdziwego? Masz jakiś obiektywny wzorzec Boga?Tak. Bóg jest Uosobionym Dobrem absolutnym  . Dla mnie dobro absolutne to nie jest abstrakcja  . Bóg jest jak najbardziej godzień żeby go kochać i w ogóle żyć Nim (bo wtedy żyje się Dobrem) . Dobro względne to za mało, lepiej jest dążyć do doskonałości. A uznanie istnienia Boga nie przeciwstawia się przecież ludzkiej godności. > >Bóg jest samą, czystą dobrocią (Światłością i Miłością-tak o sobie mówi).> A skąd wiesz, że coś mówił? I niby jak mówił? A nawet jeżeli mówił, to skąd wiesz, że >prawdę?Jak to? Jego Syn przecież wiele o Nim powiedział, poswiadczając to znakami. Pewne fakty (podkreślam fakty, a nie mity  ) można dopiero dostrzeć patrząc w świetle wiary. Po drugie pewne rzeczy "po prostu wiem". Czy Ty nigdy nie miałes przekonania, że coś po prostu "wiesz"?? Webadminie, i tak Cię nie przekonam, ponieważ przekonywanie ludzi jest zadaniem Kogoś Innego. Ale racjonalista też może być wierzący  , to się wcale nie wyklucza.
|
|
| | | | | | | | | |  | | webmaster (moderator) | >Po drugie pewne rzeczy "po prostu wiem". Czy Ty nigdy nie miałes przekonania, że coś po prostu "wiesz"?? Wybacz, ale poniżej pewnego poziomu nie chce mi się schodzić z uwagi na brak czasu. To wszystko już było.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Teresa | > >Po drugie pewne rzeczy "po prostu wiem". Czy Ty nigdy nie miałes przekonania, że coś po prostu "wiesz"??> Wybacz, ale poniżej pewnego poziomu nie chce mi się schodzić z uwagi na brak czasu. >To wszystko już było.OK. Jestem podobnego zdania. Mój wniosek z naszej rozmowy jest taki, że przyjąłes założenie , że Boga nie ma chociaż równie dobrze mógłbyś założyć, że jest. Nie wiem jak się z tego sam przed soba usprawiedliwiasz... Moglibymy pogadać gdybyś choć na chwilę zmienił swoje główne założenie ... może wtedy dostrzegłbyś/odkrył coś więcej. Kończę już, zanim napiszesz, że jestem na poziomie dziesięciolatka  . Życzę wszystkiego najlepszego!
|
|
| | | | | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | > Tak. Bóg jest Uosobionym Dobrem absolutnym . Dla mnie dobro absolutne to nie jest abstrakcja . Bóg jest jak najbardziej godzień żeby go kochać i w ogóle żyć Nim (bo wtedy żyje się Dobrem) . Dobro względne to za mało, lepiej jest dążyć do doskonałości. A uznanie istnienia Boga nie przeciwstawia się przecież ludzkiej godności.Czy ludzie potrzebują protezy w postaci bóstwa, aby czuć się lepiej ? Przecież wszystkie zasady moralne/etyczne zostały stworzone przez ludzi. Wolałbym, aby ludzie miłość do bóstwa zamienili na miłość do innych ludzi. Oczywiście wiem o tym, że wierzący mogą zrównać miłość do innych ludzi z miłością do swojego bóstwa, ale po co tak kręcić i komplikować sobie życie ? Już pomijając fakt, że niektórzy wierzący tłumaczą swoją niechęć do innych ludzi miłością do swojego bóstwa. Pozdrawiam. Oby spotykała Pani jak najwięcej wierzących, a tym samym ciekawszych mężczyzn
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Teresa | > Czy ludzie potrzebują protezy w postaci bóstwa, aby czuć się lepiej ?Lepiej tzn. bezpieczniej, żeby zagłuszyć lęki egzystencjonalne? Czy tak? Nie, jest na odwrót to Bóg nas ku sobie pociąga! Tak, jak zaskoczył Szawła z Tarsu w drodze do Damaszku (kiedy Szaweł ujrzał Pana) tak i zaskoczył mnie  . > >Przecież wszystkie zasady moralne/etyczne zostały> >stworzone przez ludzi.Dla wierzącego dawcą zasad jest sam Pan Bóg, Nasz Stwórca. I całe szczęście  , bo jak tu wcześniej zostało napisane ludzkie zasady są "względne", a Boże nie.  > Wolałbym, aby ludzie miłość do bóstwa zamienili na miłość do innych ludzi.> Oczywiście wiem o tym, że wierzący mogą zrównać miłość do innych ludzi z miłością> do swojego bóstwa, ale po co tak kręcić i komplikować sobie życie ?> Już pomijając fakt, że niektórzy wierzący tłumaczą swoją niechęć do innych ludzi> miłością do swojego bóstwa.Nie, jest zupełnie na odwrót. To miłośc do "bóstwa" jest podstawą/fundamentem prawdziwej miłosci do ludzi. Tak, bo jeżeli Bóg jest Samym Dobrem to im bardziej żyje On we mnie, tym lepiej potrafię kochać, bo mam Dobro w sobie  . Bóg jest kimś kto mnie napełnia i daje mi siłę do kochania ludzi  . Poza tym wierzący dążą dopiero do świętości czyli doskonałosci i czasami grzeszą, więc proszę być dla nich wyrozumiałym. > Pozdrawiam. Oby spotykała Pani jak najwięcej wierzących, a tym samym ciekawszych mężczyzn  Wierzący mężczyzna jest dla mnie atrakcyjniejszy pod tym względem, że buduje swoje życie na trwałym fundamencie, np. nie jest tylko 'względnie' dobry, ale stara się dążyć do rzeczywistego Dobra, co oznacza, że w związku będzie myślał też o moim dobrze a nie tylko o osobie  Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) |
> Dla wierzącego dawcą zasad jest sam Pan Bóg, Nasz Stwórca.> I całe szczęście , bo jak tu wcześniej zostało napisane ludzkie zasady są "względne", a Boże nie.  Mnie osobiscie najbardziej sie podoba ta bezwgledna zasada boga, ktory jest " Samym Dobrem" jak sama go nazwalas: "zabijcie wszystkie kobiety i wszystkie dzieci, a zostawcie sobie tylko dziewice". To z Czwaretj Ksiegi Mojzeszowej, gwoli wyjasnienia. > Nie, jest zupełnie na odwrót. To miłośc do "bóstwa" jest podstawą/fundamentem prawdziwej miłosci do ludzi.Łał!!! Teraz wreszcie zrozumialem, jak bardzo musieli kochac muzulman uczestnicy pierwszej krucjaty, gdy na wezwanie papieza zdobyli Jerozolime, zabijajac wszystkich jej mieszkancow. Wedlug opisow swiadkow ulicami plynela rzeka krwi... nie moglem tego zrozumiec czytajac o krucjatach, ale teraz dzieki Tobie juz rozumiem. > Poza tym wierzący dążą dopiero do świętości czyli doskonałosci i czasami grzeszą, więc proszę być dla nich wyrozumiałym.Alez jestesmy wyrozumiali!!! Bierzemy przyklad z Papieza-Polaka: " wybaczamy i prosimy o wybaczenie". m. PS. Prasa francusko-jezyczna uzywa okreslenia " Le Pape-Polak ", co oczywiscie nasi dziennikarze tlumacza jako wyraz holdu dla papieza-Polaka, nie przyjmijac do wiadomosci, ze w jezyku francuskim " le Polak " to obelga, ktora mozna tlumaczyc jako " polaczek"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | Przecież już w gronie dwunastu apostołów znalazł się zdrajca. Niestety w Kościele byli, są i będą zdrajcy .
Właśnie chodzi o to, aby : -mimo księdza pedofila, -mimo "rzeki krwi", -mimo własnej pustki wewnętrznej. - mimo śmierci żony/męza samemu wytrwac w wierze DO KONCA! Bo Bóg jest samym dobrem i jest tego godzien.
Oto słowa Dobra Absolutnego: "21) Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. (22) A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. (23) Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, (24) zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (25) Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia." (Ew. Mateusza 5:19-25, Biblia Tysiąclecia)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | > >Czy ludzie potrzebują protezy w postaci bóstwa, aby czuć się lepiej ?> > Lepiej tzn. bezpieczniej, żeby zagłuszyć lęki egzystencjonalne? Czy tak?> Nie, jest na odwrót to Bóg nas ku sobie pociąga!> Tak, jak zaskoczył Szawła z Tarsu w drodze do Damaszku (kiedy Szaweł ujrzał Pana)> tak i zaskoczył mnie .Nie wierze w takie bajki  > >>Przecież wszystkie zasady moralne/etyczne zostały> >>stworzone przez ludzi.> > Dla wierzącego dawcą zasad jest sam Pan Bóg, Nasz Stwórca.Przekazane/sformułowane przez ludzi, którzy twierdzą że te zasady pochodzą od Boga.To duża różnica. > I całe szczęście , bo jak tu wcześniej zostało napisane ludzkie zasady są "względne", a Boże nie.  Nie zgadzam się. Aby powiedzieć że zasady pochodzące od Boga są pewne ( jeżeli dobrze odczytałem intencję ) trzeba wpierw być pewnym, że Bóg istnieje. Mogę się zgodzić ze stwierdzeniem: wierzę że zasady przekazane przez Boga są pewne. Nie można mylić wiary z wiedzą. > >Wolałbym, aby ludzie miłość do bóstwa zamienili na miłość do innych ludzi.> >Oczywiście wiem o tym, że wierzący mogą zrównać miłość do innych ludzi z miłością> >do swojego bóstwa, ale po co tak kręcić i komplikować sobie życie ?> >Już pomijając fakt, że niektórzy wierzący tłumaczą swoją niechęć do innych ludzi> >miłością do swojego bóstwa.> > Nie, jest zupełnie na odwrót. To miłośc do "bóstwa" jest podstawą/fundamentem prawdziwej miłosci do ludzi.Nie rozumiem tego. To zbyt skomplikowane dla mnie. Wolę proste rozwiązania. > Wierzący mężczyzna jest dla mnie atrakcyjniejszy pod tym względem, że buduje swoje życie na trwałym fundamencie, np. nie jest tylko 'względnie' dobry, ale stara się dążyć do rzeczywistego Dobra, co oznacza, że w związku będzie myślał też o moim dobrze a nie tylko o osobie  Troszeczkę to rozumiem. Wydaje mi się, że chodzi o to, że taki facet jest łatwiejszy do kontrolowania. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | > >>Czy ludzie potrzebują protezy w postaci bóstwa, aby czuć się lepiej ?> >> >Lepiej tzn. bezpieczniej, żeby zagłuszyć lęki egzystencjonalne? Czy tak?> >Nie, jest na odwrót to Bóg nas ku sobie pociąga!> >Tak, jak zaskoczył Szawła z Tarsu w drodze do Damaszku (kiedy Szaweł ujrzał Pana)> >tak i zaskoczył mnie .> > Nie wierze w takie bajki  Czy jest Pan/jesteś człowiekiem bezgrzesznym, że nie potrzebuje Pan Zbawiciela? Jak to? Czy nie wie Pan, że Bóg jest nie tylko Absolutnym Dobrem i Miłością ale i Absolutną Sprawiedliwością? > Przekazane/sformułowane przez ludzi, którzy twierdzą że te zasady pochodzą od >Boga.To duża różnica.Nie tylko przez ludzi. Jest jeszcze Duch Św., który objawia ludziom prawdę. Jest też i Zły, który zwodzi. > >I całe szczęście , bo jak tu wcześniej zostało napisane ludzkie zasady >>są "względne", a Boże nie.  > Nie zgadzam się.> Aby powiedzieć że zasady pochodzące od Boga są pewne ( jeżeli dobrze odczytałem intencję ) trzeba wpierw być pewnym, że Bóg istnieje. Mogę się zgodzić ze stwierdzeniem: wierzę że zasady przekazane przez Boga są pewne.> Nie można mylić wiary z wiedzą.Racja. Chociaż byli tacy, którzy musieli zobaczyć na własne oczy i dotknąć dopiero wtedy uwierzyli(niewierny Tomasz). > >Nie, jest zupełnie na odwrót. To miłośc do "bóstwa" jest podstawą/fundamentem >>prawdziwej miłosci do ludzi.> Nie rozumiem tego. To zbyt skomplikowane dla mnie. Wolę proste rozwiązania.To proste! Jeśli Twoim "bogiem" (czyli czymś co stawiasz na pierwszym miejscu i do czego dążysz) jest np. mamona, to jak myślisz jak będziesz kochał ludzi? Albo jeśli Twoim "bogiem" będzie kariera? Albo jeśli Twoim "bogiem" będzie seks? A więc od tego, co stawiasz na pierwszym miejcu, zależy całe Twoje zycie i Twój stosunek do ludzi. > >Wierzący mężczyzna jest dla mnie atrakcyjniejszy pod tym względem, że buduje swoje życie na trwałym fundamencie, np. nie jest tylko 'względnie' dobry, ale stara się dążyć do rzeczywistego Dobra, co oznacza, że w związku będzie myślał też o moim dobrze a nie tylko o osobie  > Troszeczkę to rozumiem. Wydaje mi się, że chodzi o to, że taki facet jest łatwiejszy do kontrolowania.Widze, że zostałam zdemaskowana  )). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | > Czy jest Pan/jesteś człowiekiem bezgrzesznym, że nie potrzebuje Pan Zbawiciela?Nie potrzebuje. Wystarczy mi strach przed śmiercią. Nie jestem masochistą, nawet nie lubię oglądać horrorów  > Nie tylko przez ludzi. Jest jeszcze Duch Św., który objawia ludziom prawdę. Jest też i Zły, który zwodzi.Tak ale jak do tej pory takie teorie przekazują tylko ludzie. Nie słyszałem Ducha Św i co więcej nie widzę powodu, aby Ktoś taki istniał. > Racja. Chociaż byli tacy, którzy musieli zobaczyć na własne oczy i dotknąć dopiero wtedy uwierzyli(niewierny Tomasz).No niestety ze mną jest jeszcze gorzej. Nie wiem czy istniał taki człek jak Tomasz, który podobno wtykał gdzieś palce, aby inni uwierzyli że on uwierzył. > >>Nie, jest zupełnie na odwrót. To miłośc do "bóstwa" jest podstawą/fundamentem >>prawdziwej miłosci do ludzi.> >Nie rozumiem tego. To zbyt skomplikowane dla mnie. Wolę proste rozwiązania.> > To proste! Jeśli Twoim "bogiem" (czyli czymś co stawiasz na pierwszym miejscu i do czego dążysz) jest np. mamona, to jak myślisz jak będziesz kochał ludzi?> Albo jeśli Twoim "bogiem" będzie kariera? Albo jeśli Twoim "bogiem" będzie seks?> A więc od tego, co stawiasz na pierwszym miejcu, zależy całe Twoje zycie i Twój stosunek do ludzi.> Na pierwszym miejscu stawiam zasadę: nie dać się zniewolić i nie krzywdzić innych. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa | > >Wystarczy mi strach przed śmiercią. Nie jestem masochistą, nawet nie lubię oglądać >>horrorówStrach przed śmiercią jest chyba o wiele gorszy od oglądania horrorów ?  > >Tak ale jak do tej pory takie teorie przekazują tylko ludzie. Nie słyszałem Ducha Św i >>co więcej nie widzę powodu, aby Ktoś taki istniał.To nie jest całkiem tak. Gdyby było tylko tak, jak mówisz, każdy mogł przyjść i twierdzić, że ma słowo od Boga. I nie było już wiadomo co jest Słowem od Boga a co nim nie jest. Słowo Boże ma to do siebie, że kiedy je słyszysz z zewnątrz to równocześnie w środku rozpoznajesz, że to jest prawda - czasem aż pała w Tobie serce (czujesz jakby ogień w środku). Bóg nikomu niczego nie narzuca! To trzeba GO samemu rozpoznać. Co więcej każde słowo i każdą myśl nalezy badać czy rzeczywiście jest od Boga. Są podane następujące kryteria: "wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! (9)" (List do Filipian 4:8) Czyli jeśli cos jest prawdziwe, godne, sprawiedliwe, czyste, miłe, zasługujące na uznanie, jest cnotą i jest czynem chwalebnym to jest od Boga.  > No niestety ze mną jest jeszcze gorzej. Nie wiem czy istniał taki człek jak Tomasz, >>który podobno wtykał gdzieś palce, aby inni uwierzyli że on uwierzył.W moim przypadku również uwierzenie w to graniczyło z cudem. > Na pierwszym miejscu stawiam zasadę: nie dać się zniewolić i nie krzywdzić innych.Pieknie, ale czy z tego wynika, ze żeby spełnić tę zasadę wystarczy: zamknąc się w czterech ścianach i nikogo nie pokochać (wtedy raczej nikogo nie skrzywdzę i w niewole tez sie nie oddam  ). Nawet nasz wybitny etyk Leszek Kołakowski w swoim dziele "Sztuka MIłości" - chociaż , z tego co się orientuje, jest ateistą - pisze, że nie wystarczy "kochac" innych w takim sensie, że wystarczy, że ich tolerujemy, nie krzywidzimy ich i przestrzegamy ich praw, ale kochać to znaczy żywo przejmować sie ich losem  ). Pozdrawiam
|
|
| żniwiarz | >Byłoby więc naiwnością sądzić, >że aby odzyskać mądrość, wystarczy uświadomić sobie, jaka >jest rzeczywistość naprawdę. Mądrość polega raczej na >zakorzenieniu w rzeczywistości, w całej rzeczywistości, >również w jej najgłębszych wymiarach.
Coż za piękne stwierdzenie! Rzekłbym iście kapłańskie! Oto gdy ktoś zapyta Was co to znaczy powołanie wtedy warto przeczytać ten cytat. Któż lepiej nie zakorzeni się w rzeczywistości zamkniętej na poznanie prawdy jak kapłan. No ale przecież musi to sam sobie jakoś wytłumaczyć, czyż nie? Niewątpliwie najgłębszym wymiarem naszej rzeczywistości jest wypadkowa stanu świadomości społeczeństwa. Więc jeśli dusza woła, jeśli dusza pyta w sensie emocjonalnym czy nawet "metafizycznym", oraz jeśli umysł pyta o materialną rzeczywistość to mamy do czynienia wtedy z naiwnością - gdy postać tym stanem operująca odchodzi od korzeni. A jakież to zagrożenie na nią się czai? Samotność i smutek, że odkryła, że nic nie ma na szczycie poza nią. Lecz w tym momencie subiektywnego tryumfu, w swojej mentalnej wizualizacji szczytowania może narodzić się kapłan, który widząc poniżej siebie stado owiec napawa się troską o ich los. Myśli sobie litościwie patrząc na ułomny świat, pora zejść między ludzi, pora im pomóc, pokierować nimi by nie robili sobie krzywd. Pora wziąć sprawy w swoje ręce i z Bożą pomocą paraliżować dusze owiec czym? Kijem!! Lepiej, kijem psychicznym!! Szatanem!! Paralizować dusze by te nie unosiły się dumą, pychą, wolnością, niezależnością etc.,etc, bo po co oddalać się od Boga ku samotności? No, po co? A jeszcze jakiś konflikt wybuchnie... albo w akcie depresji, że odkrył, iż Boga nie ma wysadzi się w powietrze...? No, po co to komu? Ludzi przed prawdą trzeba strzec!
Jeżeli teraz autor tekstu zapyta mnie co więc jest tytułową głupotą ateistów to odpowiem paraliż duszy.
Jeżeli ktokolwiek zapyta co jest przyczyną paraliżu duszy odpowiem religia i kazdy akt posługiwania się wizerunkiem tego co dla ludzi najcenniejsze w sposób narzędziowy, nieodpowiedzialny, z pobudek czysto ideologicznych.
Kto więc jest winien ateizmu autorze? Kto wykorzenia w ludziach ambicje poznawcze i chęć odpowiadania czy raczej poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania o wszechświat i o przyczynowość wszystkiego i czegokolwiek zarazem?
Kto zabija pytanie o Boga? Jeśli nie ten, kto widzi go wszędzie lub nigdzie!
|
|
 | | Teresa | >>Paralizować dusze by te nie unosiły się dumą, pychą, wolnością, niezależnością >>etc.,etc, bo po co oddalać się od Boga ku samotności? No, po co? A jeszcze jakiś >>konflikt wybuchnie... albo w akcie depresji, że odkrył, iż Boga nie ma wysadzi się w >>powietrze...? No, po co to komu? Ludzi przed prawdą trzeba strzec! Człowieku chyba sam nie wiesz co mówisz. To raczej ludzie , którzy nie zdali egzaminu z wiary (próby) wiary próbują sobie udowodnić, że nic nie ma, żeby się usprawiedliwić. To ma miejsce także na tym forum. Zgadnij ilu tu jest takich, ktorzy kiedyś bardzo wierzyli??? Ale nie wtrwali?
|
|
|  | | Żniwiarz (103 punktów) | Widzisz Tereso akurat cytat, który wybrałaś to logika prostaka, nie moja. Wynika to ze zrozumienia tekstu w całości. Skup się. Nie traktuj tekstu pobieżnie, o miła.
>Zgadnij ilu tu jest takich, ktorzy kiedyś bardzo wierzyli??? Ale nie wtrwali?
Doceniając to, że zwracasz się do mnie dam Ci wskazówkę. Odrzucenie wiary w coś wynikać może z dwóch głównych przyczyn: wiedzy o czymś, która wykluczy potrzebę wiary w to coś i ignorancji tematu w całości (zamknięcie się na wiedzę). Czy odważyłabyś się w swej skromnej osobie podejrzewać mnie o to pierwsze?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|