Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy ateizm jest światopoglądem naukowym?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-09-2004 11:56bielaCzy ateizm jest światopoglądem naukowym?
Czasami gloryfikuje się niewiarę lub ateizm, wynosząc odrzucanie Boga do rangi "naukowego" podejścia do świata, życia. Tymczasem w niektórych wypadkach niewiara i to, co nazywa się ateizmem, jest rezultatem niemoralnego postępowania człowieka, jego pychy i niechęci do przyjęcia prawdy o sobie samym, o swoim złym życiu. Gorzką prawdę o sobie, o swojej niemoralności na ogół trudno przyjąć człowiekowi, dlatego też usiłuje nierzadko "zapomnieć" o niej. Temu zapominaniu przeszkadza jednak odzywający się ciągle głos sumienia. Żeby go zagłuszyć, człowiek unika tego, co przypomina mu Boga, Jego przykazania i przykrą prawdę o sobie. Dlatego też oddala się od Kościoła, nie uczestniczy w liturgii, we Mszy św., nie przystępuje do sakramentów, szczególnie unika sakramentu pojednania, nie modli się, nie robi rachunku sumienia, nie zastanawia się nad sobą. Nieraz człowiek tak się oddala od religii, że staje się ateistą. Chce, aby Boga nie było, w przeciwnym bowiem razie musiałby zmienić swoje postępowanie. Usiłuje więc udowodnić sobie, że nie ma ani Boga, ani życia wiecznego, ani zbawienia, ani potępienia. Ta forma ateizmu jest właściwie wewnętrzną walką z Bogiem.
Mówienie, że istnieje tylko to, co można zobaczyć, nie wyraża prawdy. Kto może powiedzieć, że na innych planetach na pewno nie ma żadnych żywych istot dlatego tylko, że nikt ich dotąd nie zaobserwował i może nigdy nie zobaczy? Podobnie nielogiczne wydaje się twierdzenie: "Bóg nie istnieje, ponieważ nikt Go nie widział" albo też inne: "Człowiek z pewnością nie istnieje po śmierci, ponieważ nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jego pośmiertnej formy życia". Przecież zdajemy sobie sprawę, jak trudno byłoby człowiekowi urodzonemu i mieszkającemu ciągle w pokoju bez okien wyobrazić sobie, że istnieją chmury, drzewa, słońce, czyli rzeczy, których nigdy nie widział. Człowiek taki mógłby to wszystko poznać, gdyby wyszedł ze swego pokoju bez okien lub też gdyby ktoś z zewnątrz przyszedł i opowiedział mu o tym, czego sam na własne oczy nigdy nie widział. Podobnie i nam, ludziom, trudno sobie wyobrazić to, co może istnieć poza naszym światem, czasem i przestrzenią. Bóg przez Chrystusa objawił nam ten świat, którego nasze oczy nie widzą.

Robert Sojka
Wątpię aby złe postępownie można było sobie wytłumaczyć słowami :"bo jestem ateistą". Amoralność nie wynika z ateizmu tylko (przede wszystkim) z wychowania, środowiska w jakim człowiek sie wychowuje no i wielu innych rzeczy: biedy, bądź przeciwnie. Uważam, że ateiści są o wiele bardziej otwarci na ludzi niż ludzie głęboko wierzący. bynajmniej Ci ateiści których znam, tacy są (nie mylić z pseudo ateistami, chorobliwie fanatycznymi antyklerykałami). z kolei ludzie wierzący których znam, zwłaszcza w starszym wieku są bardzo mocno osadzeni w swoich stereotypach, przez co często odrzucają bliskie kontakty np. z "innowiercami", tylko przez różnice w kwestiach religijnych. jest to dla mnie nieporozumieniem, dlaczego tak bardzo ludziom przeszkadza światopogląd inny niż własny. Religię katolicką np. uważam za system bardzo kłótliwy, nie wychodzący ponad to, co zostało utrwalone przez wieki. system odrętwiałych dogmatów, i okresowego wyznawania wiary a nie tewania w wierze.

Sama istota wiary nie jest zła. Często pomaga ludziom w depresji, zmęczonym życiem, jest jak każde inne wsparcie duchowe, czy to ze strony rodziny czy znajomych - ludzie wierzący odnajdują oparcie u swojego Boga.

Często ateizm kojarzony jest z ludźmi "walczącymi z Bogiem". Ale tu jest coś nie tak. Jak można walczyć z kimś kogo istnienie się odrzuca, czyli nie wierzy sie w to?
webmaster (moderator)
Biela, powiedzmy to sobie szczerze: twoje pojęcie o ateizmie i naszej moralności jest na poziomie dziesięciolatka. Mogę ci tylko delikatnie współczuć, że masz taką wypaczoną opinię i zapewnić, że ateiści których znam, kierują się w życiu zasadami etycznymi, choć nikt ich do tego nie zmusza i żadna nagroda za godziwe życie nie przysługuje. Jeżeli twoim zdaniem ateizm wynika z niemoralności lub oddalenia od Kościoła, to się człowieku bardzo mylisz.
leo_z (935 punktów)
>Przecież zdajemy sobie sprawę, jak trudno byłoby człowiekowi urodzonemu i mieszkającemu ciągle w pokoju bez okien wyobrazić sobie, że istnieją chmury, drzewa, słońce, czyli rzeczy, których nigdy nie widział. Człowiek taki mógłby to wszystko poznać, gdyby wyszedł ze swego pokoju bez okien lub też gdyby ktoś z zewnątrz przyszedł i opowiedział mu o tym, czego sam na własne oczy nigdy nie widział. Podobnie i nam, ludziom, trudno sobie wyobrazić to, co może istnieć poza naszym światem, czasem i przestrzenią. Bóg przez Chrystusa objawił nam ten świat, którego nasze oczy nie widzą.
Dostosowując się do Twojego ujmowania sprawy, to jak na razie nie ma dowodu, ze ktoś był poza pokojem, jak i nikt realny nie przybył zewnątrz. Na dzień dzisiejszy nawiedzeni domownicy (też bez dostępu do okien) przekonują innych jaki to piękny świat ich czeka na zewnątrz.
Joachim Patryas
Ze zdumieniem czytałem wywody Bieli na temat ateizmu i wiary w Boga, jako swoiste przeciwieństwo - oczywiście pozytywne dla niewiary.
Te infantylne wywody -jako żywo - przypominają mi dyskusje które prowadziłem około 50 lat temu z osobami wierzącymi i ich argumentację. Wtedy jako nastolatek tę argumentację traktowałem z cała powagą, bo sam wcześniej byłem osobą wierzącą.
We wspomnianych dyskusjach miałem jednak argumenty na które nikt z moich adwersarzy nie potrafił logicznie i uczciwie odpowiedzieć.
Wtedy zadawałem pytania;
-Czy Bóg jest wszechmogący?
-Czy Bóg jest wszechwiedzący?
-Czy Bóg jest miłosierny?
Na wszystkie pytania padała odpowiedź - oczywiście , że TAK!
Jeśli tak, to po co Bóg tak ciężko doświadcza ludzi? Ano po to by sprawdzić ich przywiązanie do Boga, ich wiarę, przywiązanie do dobra, potrzebę odrzucania zła itp itd.
Na takie odpowiedzi stwierdzałem. To wobec tego Bóg nie jest wszechwiedzący, bo jeśli by wiedział to nie miałby potrzby sprawdzania, a także nie może być miłosierny bo jeśli wszystko wie i wszystko może to po co dopuszcza do cierpienia ludzi?
Mimo iż takie rozumaownie nadal nie jest pozbawione logiki, to jednak było prowadzone na poziomie intelektualnym i emocjonalnym nastolatka, który - wbrew temu co zarzuca Biela niewierzącym - był skłonny do refleksji a nie do intelektualnego wygodnictwa i przyjmowania na wiarę tego wszystkiego co dorośli wyznawali.
Dzisiaj jednak z takim sposobem rozumowania i argumentowania nie potrafię się zmierzyć bo musiałbym cofnąć się o te wspomniane dziesiątki lat a to wydaje mi się jałowe. Jednak muszę uczciwie przyznać, że z pewnym rozczuleniem czytałem to co napisał Biela, bo nie wiedziałem, że jeszcze są takie osoby /dorosłe?/, które tak argumentują swoje racje.
Pozdrawiam
Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com
Sojka
> To wobec tego Bóg nie jest wszechwiedzący, bo jeśli by wiedział to nie miałby potrzby sprawdzania, a także nie może być miłosierny bo jeśli wszystko wie i wszystko może to po co dopuszcza do cierpienia ludzi?<

Swiadkowie Jehowy zwykle odpowiadali mi na te pytania tak: Bóg może ale nie musi spojrzeć w przyszłość. No ale jak ma spojrzeć w przyszłość, skoro dla niego przeszłość ani przyszłość nie istnieje? (z punktu widzenia chrześcijanina)

Robert
Lubię Kawę (143 punktów)
Joachimie... %-)
A dlaczego nie poszedłeś o krok dalej w swoim wywodzie?
Bo krok dalej z punktu widzenia chrześcijanina mógłby wyglądać jakoś tak, że oto a dlaczego Bóg doświadczał Abrahama pomysłem by ofiarować dziecko, skoro i tak wiedział co Abraham zrobi (skoro Bóg jest wszechwiedzący).

-- Bóg wiedział co zrobi Abraham, ale czy Abraham też to wiedział?

----

PTRqwerty
Joachim Patryas
>Joachimie... %-)
>A dlaczego nie poszedłeś o krok dalej w swoim wywodzie?
>Bo krok dalej z punktu widzenia chrześcijanina mógłby wyglądać jakoś tak, że oto a dlaczego Bóg doświadczał Abrahama pomysłem by ofiarować dziecko, skoro i tak wiedział co Abraham zrobi (skoro Bóg jest wszechwiedzący).
>
>-- Bóg wiedział co zrobi Abraham, ale czy Abraham też to wiedział? :

Co to ma do rzeczy?
Przykład mojego ówczesnego rozumowania nie został obalony.
Dzisiaj mój światopogląd jest bardziej rozbudowany intelektualnie i nie mam potrzeby uciekani się do takich dyskusji.
Dywagacje co zrobił Bóg i Abraham mają charakter teologiczny.
Pozdrawiam
Joachim patryas
www.kkwitolerancji.com
leo_z (935 punktów)

>-- Bóg wiedział co zrobi Abraham, ale czy Abraham też to wiedział?

czy o obozach koncentracyjnych, piecach krematoryjnych również wiedział? itd... itd.
Baltar (308 punktów)
>... Dlatego też oddala się od Kościoła, nie
>uczestniczy w liturgii, we Mszy św., nie przystępuje do
>sakramentów, szczególnie unika sakramentu pojednania, nie
>modli się, nie robi rachunku sumienia, nie zastanawia się
>nad sobą.

Ten fragment idealnie opisuje charakter "moralnego" teisty. Mając w zanadrzu sakrament pojednania korzysta bez większych oporów z odstępstw od moralności i przykazań, których to przestrzeganie zaleca jako podstawę do moralnego życia innym. Nie zastanawiając się, że inni nie mając takiej furtki, nie licząc na przyszłe życie wieczne, starają się przeżyć jak najlepiej swoje jedyne i krótkie życie. Kto mając w perspektywie karę dożywotniego więzienia, czy też niejednokrotnie kary śmierci pokusi się o łamanie praw jak nie ktoś kto wierzy w życie po śmierci?
albert
problem, czy ateizm jest światopoglądem naukowym, jest według mnie rozstrzygalny na gruncie języka i sprowadza się do ścisłego wyznaczenia zakresu nazw "ateizm" i "światopogląd naukowy".

"ateizm" znaczy tyle co "pogląd odrzucający wiarę w Boga i przeczący istnieniu wszelkich sił nadprzyrodzonych" (źródło: www.slowni(*)97D0942D31412565CB0059A735.php). żeby odpowiedź na postawione pytanie była twierdząca, definicja światopoglądu naukowego musi być szersza niż definicja ateizmu (tak jak definicja prostokąta jest szersza od definicji kwadratu, dzięki czemu prawdziwe jest stwierdzenie: "kwadrat jest prostokątem") lub równoznaczna z nią.

pojawia się w tym miejscu pytanie, czy istnieje definicja światopoglądu naukowego i czy definicja taka jest możliwa. co to niby jest bowiem ów "światopogląd naukowy"? nie widzę w nim nic innego, jak światopoglądy poszczególnych naukowców... jedni naukowcy wierzą w boga, inni nie. nie istnieje więc jakiś jeden "światopogląd naukowy".

z drugiej strony wszyscy chyba ludzie nauki są od czasów kanta zgodni co do tego, że metafizyka jako nauka nie może istnieć. dowód tego twierdzenia został przeprowadzony przez filozofa m.in. w "krytyce czystego rozumu". jako "światopogląd naukowy" można by więc rozumieć "taką postawę, która wyklucza możliwość naukowego zajmowania się metafizyką" (to tylko moja przykładowa propozycja).

w takim wypadku obie nazwy będą od siebie niezależne, a odpowiedź na pytanie z tytułu będzie negatywna, albowiem ateizm, zgodnie z definicją, dotyczy wiary, a światopogląd naukowy - metafizyki jako nauki. godne uwagi, że to jeszcze scholastyczni teologowie zabili religię, próbując dowodzić istnienia boga (ergo, zaprzęgając metodę naukową, racjonalną, do dyskursu metafizycznego).

tyle moich uwag, co do tytułu. natomiast treść, którą znalazłem pod tytułem, każe mi po prostu zamilknąć.
albert
>Podobnie nielogiczne wydaje się twierdzenie: "Bóg nie
>istnieje, ponieważ nikt Go nie widział"

skomentuję jeszcze tylko zacytowany fragment, bo przejść nad nim obojętnie nie potrafię. twierdzenie logiczne, panie biela, to dowolne twierdzenie dotyczące świata, niezależnie od tego, jaki jest to świat, i mające postać zdania oznajmującego. tak się definiuje twierdzenie (zdanie) logiczne, panie biela, czy panu się to podoba czy nie. dlatego logiczne jest zarówno twierdzenie "bóg nie istnieje, ponieważ nikt go nie widział" jak i "krasnoludki istnieją, ponieważ woda wrze w temperaturze 100 stopni". inną natomiast sprawą jest wartość logiczna takiego twierdzenia oraz to, czy można je potraktować jako dowód zbudowany z przesłanki i wniosku.

moje stanowisko, za kantem, jest takie: dowodu na istnienie boga tak samo jak dowodu na jego nieistnienie nie można podać. twierdzenie, które pan uważa za nielogiczne ("Bóg nie istnieje, ponieważ nikt Go nie widział"), jest po prostu nieprawdziwe, ponieważ opiera się na błędnym wnioskowaniu i pomieszaniu różnych dyskursów.
chaos (100 punktów)
>"Czasami gloryfikuje się niewiarę lub ateizm, wynosząc
>odrzucanie Boga do rangi "naukowego" podejścia do świata,
>życia."
Ale naprawdę odbywa sie to z drugiej strony... moją metodą zdobywania przekonań jest metoda naukowa... udowadnia mi ona że bóg nie jest niezbędny w moim światopoglądzie więc moge go odrzucić...
Prawdą jest że nauka tak naprawdę nie odrzuca boga i raczej nie wypowiada się w kwesti jego istnienia... daje conajwyżej mądre kontrargumęty na dowodzenie jego istnienia... ale nie daje argumętów na jego nieistnienie... a to zasadnicza różnica!
Jeżeli ktos podpiera swój ateizm tylko i wyłącznie nauką nic o niej nie wie...

"Tymczasem w niektórych wypadkach niewiara i to, co
>nazywa się ateizmem, jest rezultatem niemoralnego
>postępowania człowieka, jego pychy i niechęci do przyjęcia
>prawdy o sobie samym, o swoim złym życiu. Gorzką prawdę o
>sobie, o swojej niemoralności na ogół trudno przyjąć
>człowiekowi, dlatego też usiłuje nierzadko "zapomnieć" o
>niej. Temu zapominaniu przeszkadza jednak odzywający się
>ciągle głos sumienia. Żeby go zagłuszyć, człowiek unika
>tego, co przypomina mu Boga, Jego przykazania i przykrą
>prawdę o sobie. Dlatego też oddala się od Kościoła, nie
>uczestniczy w liturgii, we Mszy św., nie przystępuje do
>sakramentów, szczególnie unika sakramentu pojednania, nie
>modli się, nie robi rachunku sumienia, nie zastanawia się
>nad sobą. Nieraz człowiek tak się oddala od religii, że
>staje się ateistą. Chce, aby Boga nie było, w przeciwnym
>bowiem razie musiałby zmienić swoje postępowanie. Usiłuje
>więc udowodnić sobie, że nie ma ani Boga, ani życia
>wiecznego, ani zbawienia, ani potępienia. Ta forma ateizmu
>jest właściwie wewnętrzną walką z Bogiem."

to nie jest dobry agrument ani racja gdyż można to łatwo zamienić na coś zupełnie odwrotnego... zapraszam autora na intelektualną rozrywke i zamiane tego na stwierdzenie że ludzi ciągnie do religi: "ich pycha i niechęci do przyjęcia
>prawdy o sobie samym, o swoim złym życiu. Gorzką prawdę o
>sobie, o swojej niemoralności na ogół trudno przyjąć
>człowiekowi, dlatego też usiłuje nierzadko "zapomnieć" o
>niej. Temu zapominaniu przeszkadza jednak odzywający się
>ciągle głos sumienia."
dlatego ludzie ciągna do religi... tam dostają odpowiedzi dklaczego są źli i co mają z tym zrobić... itd... kiepskie to argumęty co jak miecz mają ostrza z 2 stron...

druga sprawa to to że żeby czuli się oni niemoralnie ich moralnośc powinna się pokrywać z moralnością chrześcijańską a co jeśli jestem moralny ale nie według moralnosci chrześcijańskiej... i jestem ateistą? własnie ateista z przemysleń może miec inną moralność niż chrzescijańska... nie czuje że jest zły... nie musi uciakac przed prawdą o sobie... nie przyjmuje on jakiejs obiektywnej moralności...

wogule wypowiedzi ludzi wierzących cechuje wiara w pewne wartości absolutne...
to ogranicza ich spojrzenie na pewne kwestie...
bo ateista może rozważać kwestie dobra/zła z wielu perspektyw, a człowiek wierzący tylko z jednej...

>"Mówienie, że istnieje tylko to, co można zobaczyć, nie
>wyraża prawdy. Kto może powiedzieć, że na innych planetach
>na pewno nie ma żadnych żywych istot dlatego tylko, że nikt
>ich dotąd nie zaobserwował i może nigdy nie zobaczy?
>Podobnie nielogiczne wydaje się twierdzenie: "Bóg nie
>istnieje, ponieważ nikt Go nie widział" albo też inne:
>"Człowiek z pewnością nie istnieje po śmierci, ponieważ nie
>jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jego pośmiertnej formy
>życia". Przecież zdajemy sobie sprawę, jak trudno byłoby
>człowiekowi urodzonemu i mieszkającemu ciągle w pokoju bez
>okien wyobrazić sobie, że istnieją chmury, drzewa, słońce,
>czyli rzeczy, których nigdy nie widział. Człowiek taki
>mógłby to wszystko poznać, gdyby wyszedł ze swego pokoju
>bez okien lub też gdyby ktoś z zewnątrz przyszedł i
>opowiedział mu o tym, czego sam na własne oczy nigdy nie
>widział. Podobnie i nam, ludziom, trudno sobie wyobrazić
>to, co może istnieć poza naszym światem, czasem i
>przestrzenią."
To jest dobry argument/racja, sam ją przytaczam ateistom nabytym a nie przemyślanym...

Pozdrawiam...

Żniwiarz (103 punktów)
>Człowiek taki
>mógłby to wszystko poznać, gdyby wyszedł ze swego pokoju
>bez okien lub też gdyby ktoś z zewnątrz przyszedł i
>opowiedział mu o tym, czego sam na własne oczy nigdy nie
>widział.

To zdanie podoba mi się szczególnie. Choć wyrwane z kontekstu ma swój urok wart nietaktu. W drugim członie tego zdania widzę oczami wyobraźni owego mędrca, który wypełnia luki w pytających umysłach. Z całą pewnością nie robi tego w banalnym stylu z papierosem w ustach i w kapeluszu, który zasłoniłby drwinę schowaną gdzieś głęboko w oczkach. Ale nie o tym teraz by rozmawiać bo w świetle pierwszego członu cytatu może warto byłoby przemyśleć jak wyjść z pokoju bez okien zanim nawiedzi nas drugi "człon" zdania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365