Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest czas?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
05-05-2007 18:54hiyoshiro (278 punktów)Czym jest czas?
Czesc, mam pytanie:
Gdyby odrzucić idee czasu, jak wyjaśnilibyśmy to, co przemijające? Bo tak sie ostatnio zastanawiałem, czy jest coś takiego jak czas, czy nie wymyśliły go zegarki. Można by to ubrać w koncepcje "biologicznej skończoności", ale gdyby nie było czasu nie byłoby przestrzeni przemijania. Mimo to, czas jest dla mnie czymś wątpliwym. Czy to, że wszystko "umiera" (bo przeciez nie istnieje na swiecie nic materialnie wiecznego) jest absolutnym dowodem? Szukam po prostu alternatywnej koncepcji rozpadu materii.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tofik (5585 punktów)
pl.wikipedia.org/wiki/Czas_(fizyka)
tu możesz sobie więcej poczytać.
Ludzie nazwali czas czasem, ponieważ chcieli móc określić kolejność zdarzeń. Zresztą czas towarzyszył nam od początku istnienia Ziemi. Był dzień i noc, zima i lato. Sama nazwa dzień wskazuje nam o czasie w przestrzeni. Czas jest określany przez każdą planetę osobno, zależnie od wielkości i szybkości obrotu danej planety. Gdyby istniała tylko przestrzeń nie bylibyśmy w stanie określić czasu. Czyli czas stworzyła sama Ziemia, a nie zegarki.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Kornowski (835 punktów)
>czy jest coś takiego jak czas, czy nie wymyśliły go zegarki.

Równie dobrze można kwestionować przestrzeń "jako coś wymyślonego przez linijki".

>Szukam po rostu alternatywnej koncepcji rozpadu materii.

Czasu niestety nie da się prosto zdefiniować, choć dość dobrze rozumiemy zasadę jego działania i mówię tu nie o tykaniu zegara a o relacjamch między czasem a masą, energią i prędkością. Jedyne co mogę polecić to teorię względności (wzory), oraz teorię strun.
frater1 (30 punktów)
(zablokowany)
>>czy jest coś takiego jak czas, czy nie wymyśliły go zegarki.
>Równie dobrze można kwestionować przestrzeń "jako coś wymyślonego przez linijki".
>>Szukam po rostu alternatywnej koncepcji rozpadu materii.
>Czasu niestety nie da się prosto zdefiniować, choć dość dobrze rozumiemy zasadę jego działania i mówię tu nie o tykaniu zegara a o relacjamch między czasem a masą, energią i prędkością. Jedyne co mogę polecić to teorię względności (wzory), oraz teorię strun.

czas wytycza nam słońce, pory dnia, roku i nasz układ słoneczny
nawet komaty mają w tym swój udział
jest on też różnie postrzegany przez ożywioną materię

w innych realiach (wymiarach) jest inny czas, a w naszych 4 prostych wymiarach- inny jest w zasięgu innej gwiazdy

Pokój i Dobro
Kornowski (835 punktów)
???
Piszesz o czasie "namacalnym" (pory dnia, cykle słoneczne itp), podczas gdy jest to zjawisko na poziomie podstawowym (atomy, neutrina itd). Po raz drugi proponuję zapoznać się z pojęciem "Czasoprzestrzeń", oraz prostszymi wzorami "Teorii względności" które łączą przestrzeń czas i materię.

Generalnie sprowadza się to do dwóch założeń:
- gdy masa dąży do nieskończoności czas dąży do zera
- gdy prędkość dąży do prędkości światła czas dąży do zera

EDIT: Dotychczasowe doświadczenia potwierdzają słuszność teorii względności.

Nie wiem czemu, ale nie mogłem znaleźć w necie pojęcia "dekrement czasowo-przestrzenny" - widocznie teraz inna nazwa obowiązuje.
ggrrxx
>Nie wiem czemu, ale nie mogłem znaleźć w necie pojęcia "dekrement czasowo-przestrzenny" - widocznie teraz inna nazwa obowiązuje.
No, fakt nigdy o tym nie słyszałem, a trochę sie tym interesowałem, jedyne co mi się kojarzy to "dylatacjia czasu", ale to pewnie nie to

>Czasu niestety nie da się prosto zdefiniować, choć dość dobrze rozumiemy zasadę jego działania
tak, ponoć jakiś filozof został kiedyś zapytany czym jest czas, odpowiedział:
Gdy mnie nie pytasz, to wiem, ale gdy mnie pytasz, to nie wiem.


frater1:
>czas wytycza nam słońce, pory dnia, roku i nasz układ słoneczny
przypomina mi się koncepcja trzech strzałek czasu, czyli tego co wyznacza nam kierunek upływu czasu:
-strzałka psychologiczna - pamiętamy przeszłość a nie przyszłość
-strzałka kosmologiczna - bodajrze chodzi o to, że wszechświat sie rozszerza
-strzałka termodynamiczna - entropia układu zamkniętego nigdy nie maleje
ggrrxx
oż patrzcie, ktoś już napisał o tym filozofie
nie chciało mi się wszytkiego czytać
fratris (-24 punktów)

>frater1:
>>czas wytycza nam słońce, pory dnia, roku i nasz układ słoneczny
>przypomina mi się koncepcja trzech strzałek czasu, czyli tego co wyznacza nam kierunek upływu czasu:
>-strzałka psychologiczna - pamiętamy przeszłość a nie przyszłość
>-strzałka kosmologiczna - bodajrze chodzi o to, że wszechświat sie rozszerza
>-strzałka termodynamiczna - entropia układu zamkniętego nigdy nie maleje

zapomniałeś jescze o biologicznej. socjologicznej i kwantowej

Pokój i Dobro
fratris (-24 punktów)
>???
>Piszesz o czasie "namacalnym" (pory dnia, cykle słoneczne itp), podczas gdy jest to zjawisko na poziomie podstawowym (atomy, neutrina itd). Po raz drugi proponuję zapoznać się z pojęciem "Czasoprzestrzeń", oraz prostszymi wzorami "Teorii względności" które łączą przestrzeń czas i materię.
>Generalnie sprowadza się to do dwóch założeń:
>- gdy masa dąży do nieskończoności czas dąży do zera
>- gdy prędkość dąży do prędkości światła czas dąży do zera
>EDIT: Dotychczasowe doświadczenia potwierdzają słuszność teorii względności.

teoria strun w zasadzie sprzeczna jest z E=mc2

>Nie wiem czemu, ale nie mogłem znaleźć w necie pojęcia "dekrement czasowo-przestrzenny" - widocznie teraz inna nazwa obowiązuje.
>


Pokój i Dobro
Fizyk (17637 punktów)
>Czasu niestety nie da się prosto zdefiniować

Czas to jest czwarta współrzędna czasoprzestrzeni. (Nawiasem mówiąc, bawi mnie to nieustające filozofowanie na temat tak prostego pojęcia.)
hiyoshiro (278 punktów)
>Czas to jest czwarta współrzędna czasoprzestrzeni. (Nawiasem mówiąc, bawi mnie to nieustające filozofowanie na temat tak prostego pojęcia.)

nie każdy jest taki mądry jak ty. napisz książkę.

Neurosis
Fizyk (17637 punktów)
>>Czas to jest czwarta współrzędna czasoprzestrzeni. (Nawiasem mówiąc, bawi mnie to nieustające filozofowanie na temat tak prostego pojęcia.)
>nie każdy jest taki mądry jak ty. napisz książkę.

No wiesz, raczej trudno jest wydać książkę z tylko jednym zdaniem. Chociaż korci mnie aby nawet to jedno usunąć i dać książce tytuł "Co filozofowie wiedzą o czasie".

A tak na serio, opis tego czym jest czas można zawrzeć na paru stronach, nawet jeśli uwzględnić teorię względności. Jest to zrobione w większości podręczników z mechaniki. Oczywiście pewne zagadnienia związane z czasem - takie jak determinizm, entropia czy nieodwracalność - zasługują na obszerne potraktowanie, niemniej sama natura czasu jest prosta.
fratris (-24 punktów)
>>>Czas to jest czwarta współrzędna czasoprzestrzeni. (Nawiasem mówiąc, bawi mnie to nieustające filozofowanie na temat tak prostego pojęcia.)
>>nie każdy jest taki mądry jak ty. napisz książkę.
>No wiesz, raczej trudno jest wydać książkę z tylko jednym zdaniem. Chociaż korci mnie aby nawet to jedno usunąć i dać książce tytuł "Co filozofowie wiedzą o czasie".
>A tak na serio, opis tego czym jest czas można zawrzeć na paru stronach, nawet jeśli uwzględnić teorię względności. Jest to zrobione w większości podręczników z mechaniki. Oczywiście pewne zagadnienia związane z czasem - takie jak determinizm, entropia czy nieodwracalność - zasługują na obszerne potraktowanie, niemniej sama natura czasu jest prosta.
>

pokazują one inne wymiary odległości w funkcji czasu
ale nie analizują, sytuacji innych wymiarów na tej teorii

ps
teoria strun chyba wyklucza teorię względności?
pytam Pana Fizyka

Pokój i Dobro
Fizyk (17637 punktów)
>pokazują one inne wymiary odległości w funkcji czasu
>ale nie analizują, sytuacji innych wymiarów na tej teorii.

Co masz na myśli pisząc tu o "innych wymiarach"? Które wymiary?

>teoria strun chyba wyklucza teorię względności?

Akurat na teorii strun znam się słabo (jeszcze jest zbyt spekulatywna), ale jestem prawie pewien, że jest zgodna z teorią względności.
fratris (-24 punktów)
>>pokazują one inne wymiary odległości w funkcji czasu
>>ale nie analizują, sytuacji innych wymiarów na tej teorii.
>Co masz na myśli pisząc tu o "innych wymiarach"? Które wymiary?
>>teoria strun chyba wyklucza teorię względności?
>Akurat na teorii strun znam się słabo (jeszcze jest zbyt spekulatywna), ale jestem prawie pewien, że jest zgodna z teorią względności.

np czas BOŻY, czy odległość BOŻA oparte na teoriach znanych Fizyce


Wydaje mi się, że nie, ale skupmy sie na ogólnej teorii względności


Pokój i Dobro
Fizyk (17637 punktów)
>> Co masz na myśli pisząc tu o "innych wymiarach"? Które wymiary?

>np czas BOŻY, czy odległość BOŻA oparte na teoriach znanych Fizyce

W nauce taki wymiar jest całkowicie zbędny. Zresztą gdzie indziej też niewiele z niego pożytku.
fratris (-24 punktów)
>>> Co masz na myśli pisząc tu o "innych wymiarach"? Które wymiary?
>>np czas BOŻY, czy odległość BOŻA oparte na teoriach znanych Fizyce
>W nauce taki wymiar jest całkowicie zbędny. Zresztą gdzie indziej też niewiele z niego pożytku.
>

a gdzie jest antymateria, a trochę zbaczając ale konkrtenie, gdzie nasze sny, sumienie, Anioł Stróż, BÓG, Dusza, Niebo?

Czy w ogólnej teorii względności, tunel czsoprzestrzeny - wypadkowa zagięcia czasoprzestrzeni, nie jest drogą wewnątrz której znajduje się inny wymiar odległości?


Pokój i Dobro

nie jestem miłośnikiem punktów, to nie pierwszy nick u Was i jak znam życie nie ostatni, a kto wie może i `ip` trzeba będzie...
LEGION. (3161 punktów)
>>>> Co masz na myśli pisząc tu o "innych wymiarach"? Które wymiary?
>>>np czas BOŻY, czy odległość BOŻA oparte na teoriach znanych Fizyce
>>W nauce taki wymiar jest całkowicie zbędny. Zresztą gdzie indziej też niewiele z niego pożytku.
>>a gdzie jest antymateria, a trochę zbaczając ale konkrtenie, gdzie nasze sny, sumienie, Anioł Stróż, BÓG, Dusza, Niebo?
W Twoim umyśle... Miało być o fizyce, a Ty z aniołkami wyjeżdżasz.
A na pytanie, gdzie są sny, odpowiada psychologia, ewentualnie neurologia.
>Pokój i Dobro
Pat i Kot
>nie jestem miłośnikiem punktów, to nie pierwszy nick u Was i jak znam życie nie ostatni, a kto wie może i `ip` trzeba będzie...
A nie mógłbyś tak zwyczajnie się odpimpać? Co?

NIE KLIKAĆ
fratris (-24 punktów)
chcę Cie traktować poważnie

Pokój i Dobro
fratris (-24 punktów)
>>Czasu niestety nie da się prosto zdefiniować
>Czas to jest czwarta współrzędna czasoprzestrzeni. (Nawiasem mówiąc, bawi mnie to nieustające filozofowanie na temat tak prostego pojęcia.)

zależy jaki wymiar zaginamy

Pokój i Dobro
armuzynski (1725 punktów)
Jeden z filozofow odpowiedzial na to pytanie stwoerdzeniem "jesli mnie nikt nie pyta wiem, jezeli mnie ktos zapyta - mie wiem" (cytat z pamieci).
O czasie i o tym z czym sie wiaze mozna poczytac w ksiazkach popularno naukowych np "rzeka czasu" Igora Nowikowa. Czas sie probuje laczyc mniedzyinnymi z entropia itp.

anubis82
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Jeden z filozofow odpowiedzial na to pytanie stwoerdzeniem "jesli mnie nikt nie pyta wiem, jezeli mnie ktos zapyta - mie wiem" (cytat z pamieci).

Tym filozofem był święty Augustyn, zapisał w "Wyznaniach"
sceptymucha
>Czesc, mam pytanie:
>Gdyby odrzucić idee czasu, jak wyjaśnilibyśmy to, co przemijające?
Probujac wyjasnic przemijanie nieuchronnie tworzymy idee czasu.
> Bo tak sie ostatnio zastanawiałem, czy jest coś takiego jak czas, czy nie wymyśliły go zegarki.
Nie. One tylko obrazuja, ze czas przemija.
> Możnaby to ubrać w koncepcje "biologicznej skończoności", ale gdyby nie było czasu nie byłoby przestrzeni przemijania.
Nie rozumiem zdania. Szczegolnie biologiczna skonczonosc jest niejasna. Masz na mysli smierc?
>Mimo to, czas jest dla mnie czymś wątpliwym. Czy to, że wszystko "umiera" (bo przeciez nie istnieje na swiecie nic materialnie wiecznego) jest absolutnym dowodem?
Aby powiedziec, ze nie istnieje cos wiecznego musisz juz sobie wczesniej zalozyc koncepcje czasu. Jak widac nie mozesz sie bez niej obejsc.
> Szukam po prostu alternatywnej koncepcji rozpadu materii.
Nie wydaje sie, bys potrafil stworzyc (ani ktokolwiek inny) zwarta teorie nie definiujac w niej nastepstwa zdarzen (tym wlasnie jest czas- idealnym zegarem odmierzajacym kolejne zdarzenia).
Pozdrawiam
hiyoshiro (278 punktów)

>Nie rozumiem zdania. Szczegolnie biologiczna skonczonosc jest niejasna. Masz na mysli smierc?
Rozkład byłby najbardziej trafnym pojeciem (bo obejmuje tez to, co nieozywione)

>Pozdrawiam
Generalnie masz racje, rowniez pozdrawiam.

Neurosis
arte m
Czy istnieje metr? Podobnie czas, stanowi pewną umowną, abstrakcyjną formę miary. Istnieje natomiast ruch, przestrzeń, zaś czas daje możliwość ustalać chronologię zdarzeń i interwały pomiędzy nimi.

W rzeczywistości metr i czas nie istnieją, względność czasu Eisteina to jedynie informacja zmierzająca do wyrażenia takich okoliczności, myślę, że dla poprawności rozumowania lepiej jest rozpatrywać świat, życie w kategoriach ruchu i przestrzeni niż czasu.
fratris (-24 punktów)
>Czy istnieje metr? Podobnie czas, stanowi pewną umowną, abstrakcyjną formę miary. Istnieje natomiast ruch, przestrzeń, zaś czas daje możliwość ustalać chronologię zdarzeń i interwały pomiędzy nimi.
>W rzeczywistości metr i czas nie istnieją, względność czasu Eisteina to jedynie informacja zmierzająca do wyrażenia takich okoliczności, myślę, że dla poprawności rozumowania lepiej jest rozpatrywać świat, życie w kategoriach ruchu i przestrzeni niż czasu.

przyzwyczajeni jesteśmy do rozpatrywania czasu po drodze światła - to jest ograniczenie pola widzenia

Pokój i Dobro
sceptymucha
>>Czy istnieje metr? Podobnie czas, stanowi pewną umowną, abstrakcyjną formę miary. Istnieje natomiast ruch, przestrzeń, zaś czas daje możliwość ustalać chronologię zdarzeń i interwały pomiędzy nimi.
>>W rzeczywistości metr i czas nie istnieją, względność czasu Eisteina to jedynie informacja zmierzająca do wyrażenia takich okoliczności, myślę, że dla poprawności rozumowania lepiej jest rozpatrywać świat, życie w kategoriach ruchu i przestrzeni niż czasu.
>przyzwyczajeni jesteśmy do rozpatrywania czasu po drodze światła - to jest ograniczenie pola widzenia
Jak to przeczytalem, to zabrzmialo dla mnie jak abstrakcyjny zart z Monty Pythona i smialem sie piec minut. Pozniej pomyslalem, ze Ty bierzesz to, co napisales, na powaznie i poplakalem sie ze smiechu.
Pozdrawiam rozweselony
fratris (-24 punktów)
>>>Czy istnieje metr? Podobnie czas, stanowi pewną umowną, abstrakcyjną formę miary. Istnieje natomiast ruch, przestrzeń, zaś czas daje możliwość ustalać chronologię zdarzeń i interwały pomiędzy nimi.
>>>W rzeczywistości metr i czas nie istnieją, względność czasu Eisteina to jedynie informacja zmierzająca do wyrażenia takich okoliczności, myślę, że dla poprawności rozumowania lepiej jest rozpatrywać świat, życie w kategoriach ruchu i przestrzeni niż czasu.
>>przyzwyczajeni jesteśmy do rozpatrywania czasu po drodze światła - to jest ograniczenie pola widzenia
>Jak to przeczytalem, to zabrzmialo dla mnie jak abstrakcyjny zart z Monty Pythona i smialem sie piec minut. Pozniej pomyslalem, ze Ty bierzesz to, co napisales, na powaznie i poplakalem sie ze smiechu.
>Pozdrawiam rozweselony

proszę Cię sprecyzuj na bazie ogólnej teorii względności,
czy tylko filozofujesz

Pokój i Dobro
sceptymucha

>>>przyzwyczajeni jesteśmy do rozpatrywania czasu po drodze światła - to jest ograniczenie pola widzenia
>>Jak to przeczytalem, to zabrzmialo dla mnie jak abstrakcyjny zart z Monty Pythona i smialem sie piec minut. Pozniej pomyslalem, ze Ty bierzesz to, co napisales, na powaznie i poplakalem sie ze smiechu.
>>Pozdrawiam rozweselony
>proszę Cię sprecyzuj na bazie ogólnej teorii względności,
>czy tylko filozofujesz
Szanowny fratrisie czas a jego postrzeganie to dwie zupelnie rozne sprawy. Teoria wzglednosci mowi o postrzeganiu czasu- jesli na Sloncu i gwiezdzie oddalonej o cztery lata swietlne nastapi wybuch pioropusza gazu, to my na Ziemi o wybuchu na Sloncu dowiemy sie po kilku minutach (tylke leci swiatlo ze Slonca na Ziemie), a o wybuchu na tamtej gwiezdzie po czterech latach. Ot i caly wklad teorii wzglednosci na temat czasu.
Czas rozpatrujemy jako czas, nie jako swiatlo.
Pozdrawiam
fratris (-24 punktów)
>>>>przyzwyczajeni jesteśmy do rozpatrywania czasu po drodze światła - to jest ograniczenie pola widzenia
>>>Jak to przeczytalem, to zabrzmialo dla mnie jak abstrakcyjny zart z Monty Pythona i smialem sie piec minut. Pozniej pomyslalem, ze Ty bierzesz to, co napisales, na powaznie i poplakalem sie ze smiechu.
>>>Pozdrawiam rozweselony
>>proszę Cię sprecyzuj na bazie ogólnej teorii względności,
>>czy tylko filozofujesz
>Szanowny fratrisie czas a jego postrzeganie to dwie zupelnie rozne sprawy. Teoria wzglednosci mowi o postrzeganiu czasu- jesli na Sloncu i gwiezdzie oddalonej o cztery lata swietlne nastapi wybuch pioropusza gazu, to my na Ziemi o wybuchu na Sloncu dowiemy sie po kilku minutach (tylke leci swiatlo ze Slonca na Ziemie), a o wybuchu na tamtej gwiezdzie po czterech latach. Ot i caly wklad teorii wzglednosci na temat czasu.
>Czas rozpatrujemy jako czas, nie jako swiatlo.
>Pozdrawiam

Przyjacielu,
ogólna teoria względności, mówi że jeżeli na odeległej o 4 lata świetlne gwieździe nastąpi wybóch pióropusza gazu to dowiemy się o tym po drodze światła za 4 lata, a po innej drodze za 2 sekundy, lub np 2 000 lat
i to jest inny wymiar czasu.

Spłyciliśmy zagadnienie - bo odbywa się to w tunelu czasoprzestrzennym, po zagięciu czasoprzestrzeni.

Jest to niezbędne, by wiedzieć czym jest czas BOŻY.
To samo dotyczy odległości BOŻEJ i innych wymiarów Tamtego Świata.

pl.wikipedia.org/wiki/Ogólna_teoria_względności



Pokój i Dobro

odpowiadam tylko na merytoryczną polemikę

musicie poprawić długość url - widzicie co dzieje się z długim linkiem
albo szerszy zakres czcionek, to moge wzór wstawić
sceptymucha
Najszanowniejszy fratrisie drogi, po ktorych sie dowiadujemy o wydarzeniach nie maja nic wspolnego z czasem. Czas to czas.
O ile pierwsze kawalki mnie rozsmieszaly to dalsza po nich rozmowe odbieram jako zenujaca, wiec takowej zaprzestaje.
Pozdrawiam
fratris (-24 punktów)
>Najszanowniejszy fratrisie drogi, po ktorych sie dowiadujemy o wydarzeniach nie maja nic wspolnego z czasem. Czas to czas.
>O ile pierwsze kawalki mnie rozsmieszaly to dalsza po nich rozmowe odbieram jako zenujaca, wiec takowej zaprzestaje.
>Pozdrawiam
Filozof - wnioskuję. Nie ujmuję Ci nic, poprostu inna konstrukcja umysłu.

Ja dla przykładu mam problemy z byczkami.


Pokój i Dobro
waligóra (961 punktów)
>Przyjacielu,
>ogólna teoria względności, mówi że jeżeli na odeległej o 4 lata świetlne gwieździe nastąpi >wybóch pióropusza gazu to dowiemy się o tym po drodze światła za 4 lata, a po innej >drodze za 2 sekundy, lub np 2 000 lat
>i to jest inny wymiar czasu.
Rewelacja ... proszę o dalsze wyjaśnienie tematu... OTW to mój "konik" ale o takich "cudach" jeszcze nie słyszałem. Zgaduje, że mówiąc o "drodze za 2 sekundy" miałeś na myśli ruch tachionu - a więc jednak został odkryty ... no popatrzcie tak staram się być na bieżąco z aktualną wiedzą a tu takie tyły.
>Spłyciliśmy zagadnienie - bo odbywa się to w tunelu czasoprzestrzennym, po zagięciu >czasoprzestrzeni.
>Jest to niezbędne, by wiedzieć czym jest czas BOŻY.
> To samo dotyczy odległości BOŻEJ i innych wymiarów Tamtego Świata.
Może jakiś wzór podasz ? Wizja "odległości Bożej" bardzo mnie interesuje a "wymiary Tamtego Świata" to moja pasja - proszę o szczegóły, oczywiście jeśli zastosowany formalizm matematyczny na to pozwala.
Tak na marginesie może również zdradzisz w jaki sposób rodzą się te "wizje" , stosujesz
jakieś specjalne praktyki np. trans mistyczny , pobudzenie religijne ... lub po prostu aplikujesz chemie. Pytam ponieważ dysfunkcje pracy mózgu stanowiły dla mnie zawsze ciekawy temat.
pozdrawiam
fratris (-24 punktów)
Pierwsza i druga teoria względności jest zamknięta przez twórcę.

Ogólna teoria względności jest poszerzana, a przez niektórych zaprzeczana.

Najważniejsze co z niej wynika to fakt, że istnieje możliwość tuneli czasoprzestrzennych.

Nie ma potrzeby analizowanie przechodzenia przez tunele czasoprzestrzenne materii
dlatego , że świat Ducha nie ma materii.

O ile pewnie materia nigdy nie przejdzie przez taki tunel
to dla istot Duchowych nie posiadających materii , może być to banalne.

Być może nawet materia nie może przechodzić przez tunel czasoprzestrzenny, natomiast Duch niema tych ograniczeń.

Mieszanie do analizy tuneli czasoprzestrzennych, jakichkolwiek cząstek z materii jest bez sensu.

Mówimy o Świecie Ducha budowanego z `subtelnej energii`, nie tej z E=mc2

Pokój i Dobro
waligóra (961 punktów)
>Mówimy o Świecie Ducha budowanego z `subtelnej energii`, nie tej z E=mc2
No, trzeba było tak od razu, pojęcie "subtelnej energii" jest bardzo dobrze "rozpracowane"
przez tak zaawansowane dziedziny wiedzy jak psychotronika, chiromancja, spirytyzm itp.
Dlatego też w tym kontekscie przechodzenie przez zakrzywione tunele hiperczasoprzestrzeni czy też uginanie się fali pola duchowego na brzegu horyzontu zdarzeń wydają się zupełnie naturalnymi zjawiskami. Jeśli miałbym wyrazić swoje zdanie, to uważam że Bóg jest zbudowany jednak z "energii nadsubtelnej" , a Tamten Świat posiada wymiary hiper-urojone, no ale to tylko moje zdanie.
fratris (-24 punktów)
>>Mówimy o Świecie Ducha budowanego z `subtelnej energii`, nie tej z E=mc2
>No, trzeba było tak od razu, pojęcie "subtelnej energii" jest bardzo dobrze "rozpracowane"
>przez tak zaawansowane dziedziny wiedzy jak psychotronika, chiromancja, spirytyzm itp.
>Dlatego też w tym kontekscie przechodzenie przez zakrzywione tunele hiperczasoprzestrzeni czy też uginanie się fali pola duchowego na brzegu horyzontu zdarzeń wydają się zupełnie naturalnymi zjawiskami.

Wynika z tego, że Wierzysz w istnienie wyższych wymiarów i Duchów tam zamieszkujących (spirytyzm), chyba , że to była ironia

co do drugiej częsci `uginanie się fali pola duchowego na brzegu horyzontu zdarzeń` - prosiłbym o rozwinięcie tej kwestii

a co do tego, że `Bóg jest zbudowany jednak z "energii nadsubtelnej"` to też się z tym zgadzę, gdyż energia subtelna została stworzona przez BOGA, więc BÓG jako Stwórca musiał być poza nią.

Pokój i Dobro
waligóra (961 punktów)
>Wynika z tego, że Wierzysz w istnienie wyższych wymiarów i Duchów tam >zamieszkujących (spirytyzm), chyba , że to była ironia
Nie no jakbym śmiał - ironia ?, w tak poważnym temacie, naturalnie istnieje wiele wyższych wymiarów i każdy z nich zamieszkują istoty duchowe i tak w pierwszym mieszkają duchy pierwszego rzędu, w drugim drugiego rzędu itp no oczywiście wymary te zaginają się względem siebie w pewnym nadwymiarze.
>co do drugiej częsci `uginanie się fali pola duchowego na brzegu horyzontu zdarzeń` - prosiłbym o rozwinięcie tej kwestii
Oczywiście, proszę bardzo, a więc jak wspomniałem normalne wymiary są wygięte w pewnym nadwymiarze (hiperwymiarze) ten hiper wymiar to oczywiście pole duchowe, jak ponadto wiadomo każdy wymiar musi posiadać pewien brzeg który stanowi łącznik z wymiarem następnym (ten brzeg dla duchów zwykłych takich jak np ludzie nie jest dostępny, jest on dostepny tylko dla duchów subtelnych) a więc pole duchowe, ducha zwykłego musi ulec zagięciu na tym brzego. To oczywiście brzmi nieco skomplikowanie jednak w ujęciu spinorowym na przestrzeniach Finslera ma zgrabną matematyczną postać. No, ale nie wprowadzajmy zbytnich abstrakcji, myśle że ten prosty opis wystarczy.

>a co do tego, że `Bóg jest zbudowany jednak z "energii nadsubtelnej"` to też się z tym >zgadzę, gdyż energia subtelna została stworzona przez BOGA, więc BÓG jako Stwórca >musiał być poza nią.
Cieszę się, że znajdujemy wspólny język.
fratris (-24 punktów)

>Oczywiście, proszę bardzo, a więc jak wspomniałem normalne wymiary są wygięte w pewnym nadwymiarze (hiperwymiarze) ten hiper wymiar to oczywiście pole duchowe, jak ponadto wiadomo każdy wymiar musi posiadać pewien brzeg który stanowi łącznik z wymiarem następnym (ten brzeg dla duchów zwykłych takich jak np ludzie nie jest dostępny, jest on dostepny tylko dla duchów subtelnych) a więc pole duchowe, ducha zwykłego musi ulec zagięciu na tym brzego. To oczywiście brzmi nieco skomplikowanie jednak w ujęciu spinorowym na przestrzeniach Finslera ma zgrabną matematyczną postać. No, ale nie wprowadzajmy zbytnich abstrakcji, myśle że ten prosty opis wystarczy.

Jest taka gra komputerowa `forever free`, w której w wirtualnym świecie 3D steruje się przez siebie stworzoną postacią

www.voyagecenturyonline.com/basic_operation.php

Świat tamten jest analogiczny do naszego. Rozwijamy nasze `zręczności` rybołóstwo, szycie, rolnictwo, handel, obróbkę metali, drewna itp.
przenieśmy się wzrokiem w ten wirtualny świat 3D;
jeżeli ja chcę wykonać ruch postacią "Franek" to ja fratris mam nad nią władzę i zrobię to co jej nakażę, ale z punktu widzenia programu nie widać, że to ja steruję postacią gdyż jestem w innym wymiarze w stosunku do tych w grze -
mamy tu do czynienia z różnymi wymiarami , które my logicznie widzimy i potrafimy zrozumieć. Natomiast z punktu widzenia równań matematycznych są być może nie do rozwiązania. Podejście do wymiarowości powinno być zatem trochę szersze i nie sprowadzać się tylko do rozwiązywania równań. W tym przypadku styk miedzy wymiarami jest trudny matematycznie do uchwycenia.


Pokój i Dobro

wkleiłem własny text
hiyoshiro (278 punktów)
hehe.... musiałem

Neurosis
fratris (-24 punktów)
>hehe.... musiałem
>
Neurosis


Czyżby nikogo nie było stać na kontrargumenty dotyczące przynikania sie wymiarów?

Gołym okiem widać, że inne sę wymiary w tym wirtualnym świecie, a z innych wymiarów my oglądamy te postacie i nimi
sterujemy. Co jest na styku tych wymiarów? jakimi wzorami je podeprzemy?

`ponadto wiadomo każdy wymiar musi posiadać pewien brzeg który stanowi łącznik z wymiarem następnym` czy tak jest w rzeczywistości? - z przykładu widać, że niekoniecznie.

Zapraszam racjoinalistów do dyskusji merytorycznej na ten temat. Chyba, że tacy z Was racjonaliści, jak ze mnie Kunta-Kinte

Pokój i Dobro
że przykład jest trafny, to widać bo punkciki poleciały w dół
czekam na zmianę nicka
LEGION. (3161 punktów)
>że przykład jest trafny, to widać bo punkciki poleciały w dół
>czekam na zmianę nicka
Nicka sam możesz sobie zmienić w zakładce Twoje konto.
Wolne są jeszcze: frater123 do frater684.
A także: analphabethos i oshouom.
Powodzenia!

Sex, Drugs & Disco Polo

NIE KLIKAĆ
LEGION. (3161 punktów)
ha ha ha... Wybaczam...

NIE KLIKAĆ
wormfather
Większość filozofów pogańskich i wszyscy chrześcijańscy mylą się - człowiek ma w sobie elementy nieśmiertelne - nie jest to jednak żadna enigmatyczna "dusza", "duch" czy inny potworek myślowy. Koncepcję "duszy" wypracowano patrząc na rozkład pośmiertny powłoki doczesnej - ciała. Jednak... czy rozkład ten jest rozkładem ostatecznym? Bynajmniej - jesteśmy złożeni z cząstek nieśmiertelnych - atomów, z materii. Po naszej śmierci doczesnej, nasze nieśmiertelne cząstki materialne rozpraszają się... by dać początek innemu życiu, by stać się jego częścią, albo też częścią materii nieożywionej - "magazynu" materiałów dla świata ożywionego. W takim ujęciu za "Boga" można uważać całą pulę atomów, cały świat materialny, a śmierć - jako powrót do "Boga". W takim ujęciu nie ma ani piekła, ani nieba, nagród, kary, duchów, życia w niebie etc. Po śmierci nasze nieśmiertelne cząstki rozsypują się na składniki pierwsze, aby stać się częścią innego życia, czyli być de facto - nieśmiertelnym. Takie ujęcie jest też zgodne z obserwacjami naszego świata doczesnego - pomimo najgorętszych wierzeń umarli nie wstają, nikt nie wraca z tamtej strony, nikt na świecie więc nie ma wiedzy co "po". Nieśmiertelna materia rozprasza się, nie gromadzi "pamięci" o poprzednim życiu.
Z punktu widzenia biologa-chemika jako "życie" na naszej planecie mozna definiować istoty posiadające własny kod genetyczny, zdolne do jego przekazywania. Tylko w ten sposób pojawia się "zapamiętywanie". Istoty proste - jak bakterie - istnieją po to, aby przekazywać dlaej kod genetyczny. A człowiek? Tu zawsze chłodzę optymizm genetyków. Geny kształtują człowieka tylko pod względem budowy, geny to zaledwie 30%. Reszta człowieczeństwa to FENOTYP. Dziedziczenie pozagenetyczne, wiedza, którą nabywamy ucząc się, obserwując, odczuwając, którą możemy przekazać potomstwu (czyli 70% naszego człowieczeństwa), a która zgaśnie z nami po naszej śmierci. Materii nieożywionej - atomom - nie są potrzebne nasze przeżycia i doświadczenia, ona stanie się surowym budulcem dla innych istot.
A czas? Tu trzeba prześledzić tradycję pomiarów czasu. Ludzie pierwotni nie mierzyli czasu, prawdopodobnie wystarczało im zliczanie zim. Rolnikom pomiar czasu był potrzebny do dobrania pór zasiewów (lub czasu wylewów w Egipcie), ale wystarczało im tylko mierzenie pór roku, rzadziej miesięcy, jeszcze rzadzeije dni. Precyzyjny pomiar czasu prowadzili tylko kapłani, często w związku z wyliczeniami astronomicznymi, dla niektórych nacji stało się to wręcz obsesją (Majowie). Precyzyjny pomiar czasu dla śmiertelnika zaczął być potrzebny wraz z rozwijającą się cywilizacją, ale jeszcze dla ludzi XVIII-wiecznych najmniejszą jednostką czasu była godzina. Nieco później do czasomierzy dodano wskazówkę minutową, a w XX wieku sekundową i zaczęto mierzyć setne sekundy. To wszystko zaczęła wymuszać na nas cywilizacja, a przede wszystki nowoczesne środki trasnsportu czy praca. Dziś naukowcy zajmują się precyzyjnym pomiarem procesów zachodzących w pikosekundach, a z drugiej strony - w ogromnych jedostkach astronomicznych. I nie łudźmy się, nie odczepimy się już od pomiarów czasu, chyba, że wszystko rzucimy i udamy się na bezludną wyspę
M.Pawłowski (20 punktów)
>W takim ujęciu za "Boga" można uważać całą pulę atomów, cały świat materialny, a śmierć - jako powrót do "Boga". W takim ujęciu nie ma ani piekła, ani nieba, nagród, kary, duchów, życia w niebie etc.

Można, tylko po co na siłę wtrącać te pojęcie Boga? Nie można nazwać rzeczy po imieniu? Doszukujesz się boskości w całkowicie naturalnym cyklu przemian na poziomie cząstek, co jest równie sensowne, co doszukiwanie się boskości w tym, że słońce wstaje na wschodzie.

>Z punktu widzenia biologa-chemika jako "życie" na naszej planecie mozna definiować istoty posiadające własny kod genetyczny, zdolne do jego przekazywania. Tylko w ten sposób pojawia się "zapamiętywanie". Istoty proste - jak bakterie - istnieją po to, aby przekazywać dlaej kod genetyczny. A człowiek? Tu zawsze chłodzę optymizm genetyków. Geny kształtują człowieka tylko pod względem budowy, geny to zaledwie 30%. Reszta człowieczeństwa to FENOTYP.

"Fenotyp (gr. phainomai - przejawiać; typos - wzór, norma) to ogół uzewnętrzniających się cech morfologicznych, fizjologicznych i biochemicznych osobnika, np. wzrost człowieka. Cechy fenotypowe powstają na skutek działania różnych genów, częściowo modyfikowanego przez wpływ środowiska." - wikipedia

Innymi słowy, fenotyp to tak jakby zewnętrzna manifestacja genotypu (kolor oczu, włosów itp.). Nie rozumiem więc, co masz na myśli.
Ponadto, geny kształtują człowieka nie tylko pod względem budowy.

>Dziedziczenie pozagenetyczne, wiedza, którą nabywamy ucząc się, obserwując, odczuwając, którą możemy przekazać potomstwu (czyli 70% naszego człowieczeństwa), a która zgaśnie z nami po naszej śmierci. Materii nieożywionej - atomom - nie są potrzebne nasze przeżycia i doświadczenia, ona stanie się surowym budulcem dla innych istot.

Nie wiem, skąd masz te procenty i czego one mają dowodzić.
Czy chcesz powiedzieć, że człowiek, w przeciwieństwie do np. bakterii, istnieje nie tylko po to, żeby przekazać swoje geny potomstwu?

Mógłbyś sformułować swoją myśl w formie tezy?

>A czas? Tu trzeba prześledzić tradycję pomiarów czasu. [cięcie]

Pomiary czasu nie definiują, czym czas jest

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365