Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jaki język usłyszysz za kilka lat na ulicy.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
15-05-2007 01:15J.Szulc (5723 punktów)Jaki język usłyszysz za kilka lat na ulicy.
Komisja Europejska chce wprowadzić tak zwane porozumienie emigracyjne, które umożliwi emigrantom otrzymanie legalnej pracy w kraju, do którego ci sie udadzą.
Wychodzi na to, że Polacy pracujący "na czarno" legalnie zostaną tam, gdzie są a u nas mogą zadomowić sie inni.
Czy wtedy Polska zostanie Polską tylko z nazwy?
To tak, jak Irlandia z Polakami.

Oj, dzieje się....
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan B (383 punktów)
>Komisja Europejska chce wprowadzić tak zwane
>porozumienie emigracyjne, które umożliwi emigrantom
>otrzymanie legalnej pracy w kraju, do którego ci sie
>udadzą.
wszystkim emigrantom, czy tylko z krajów UE?
J.Szulc (5723 punktów)
Polecam dokładne zapoznanie się z propozycjami.
Nie będzie wtedy ukrytych przeze mnie podtekstów. Samo wyciąganie wniosków z tego tekstu może być zastanawiające.
Nie wiem, czy TAKA zjednoczona Europa do końca odpowiada moim wyobrażeniom.

---
nieobecny
>Nie wiem, czy TAKA zjednoczona Europa do końca odpowiada moim wyobrażeniom.
Wolisz emigrantów pracujących na czarno od pracujących legalnie?
Cieślański (994 punktów)
> Jan B: "wszystkim emigrantom, czy tylko z krajów UE?"
>>J.Szulc:"Polecam dokładne zapoznanie się z propozycjami."
Aza-liż, powtarzasz w sposób blondynkowo-słodki zasłyszane i nie sprawdzone u źródła -ksenofobiczne plotki?
> J.Szulc:"Nie wiem, czy TAKA zjednoczona Europa do końca odpowiada moim wyobrażeniom."
Tak tylko jeszcze wtrącę "od nie chcenia"; widzę, i czytam, że równie mało precyzyjnie znasz swoje własne wyobrażenia.
Teraz to jest już dla mnie jaśniejsze od Słońca, dla czego wszystkie opinie Twoje, są takie wieloznaczne, i stwarzają pozory, poglądów "nie przemyślanych lub nie dopisanych, do końca".
Albowiem ten Twój styl wyrażania myśli, pod postacią skrótowych furumianych tekstów, jest główną przyczyną błędnych komunikatów, co osobiście zdajesz się odbierać, jako objawy złośliwego doszukiwania się przez innych czytelników, jakichkolwiek podtekstów.
Ja przynajmniej nie staram się stwarzać takich pozorów, w trosce oto aby mój bełkot, nie absorbował cennej uwagi tutejszych "prooffesorów".
Dla równowagi bilansu głasków i klapsów, potraktuję Cię czule, i pochwalę za cenną rolę inspiracyjną w dyskusjach, gdyż takie mętne komunikowanie -typowe dla pań, bardzo pobudza prawą, emocjonalną a więc skłonną do rywalizacyjnego afektu w wymianie zdań, mózgową półkulę.
Pomijając inne terminy fachowe, dzięki temu jesteś, J.Szulc, tutejszych burzy intelektualnych, swoistym "Spirytus movens".

bóg jest oszustwem
nieobecny
Pomyłka w adresowaniu postu
J.Szulc (5723 punktów)
Spirytus rozumiem - ,
ale żeby zaraz movens

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Jaki język usłyszymy?

Mniej więcej taki:
Buna dimineata, raz maty rodyła, salam alejkum, job twaju mat, bajerte.
J.Szulc (5723 punktów)
Wieża Babel - nie wiem, czy mi się to podoba.

---
Cieślański (994 punktów)
>Wieża Babel - nie wiem, czy mi się to podoba.
Droga J.szulc.
Planowane wymieszanie narodowości jest ze wszech miar korzystne.
Po pierwsze, prowokuje zakamuflowanych homofobów do otwarcia się na tutejszym fotum.
Dzięki temu możemy ich zdiagnozować, policzyć i pomóc.
Nawrócić, pocieszyć, pogłaskać, uspokoić.
Ludzie wychowani w środowisku wielokulturowym i wielojęzycznym stają się bardziej otwarci na świat i mniej ksenofobiczni.
Ja tam wolę burmistrza Niemca, rolnika Holendra, restauratora Francuza, bankiera Szwajcara, piłkarza Włocha a dziennikarza Anglika.
Jeśli będziemy mieli w kraju więcej obywateli innych narodowości, to wreszcie samorządność lokalna zyska na zachodnioeuropejskiej sprawności.
Bardzo nam potrzeba pracowitości i płodności ludów dalekiego wschodu.
Powinniśmy promować małżeństwa mieszane zbliżające kulturowo i odświerzające genetycznie.
Bo, czy może nas nauczyć uczciwej pracy i chęci rozrodu, pobożny, nie żonaty nierób w czarnej sukience, religijny darmozjad wyciągający po cudze pieniądze, "uzbrojone w chciwą tacę", pulchne i nie nawykłe do pracy, księże ręce?
Polacy niech pierwej, jadą do cywilizowanej i zeświedczonej Europy ucząc się tolerancji i uczciwej pracy.
Dzieci, które wychowują się w środowisku przynajmniej dwujęzycznym, a jeszcze lepiej wielojęzycznym, są inteligentniejsze i bardziej tolerancyjne.
Lepiej mieć różnych 100 religii w powiecie, niż zakłamanych księży pedofili i biskupów agentów,z jednego tylko, zacofanego cywilizacyjnie asortymentu.
A wszystkim ksenofobom, aby ich wizja przyszłości Europy, nie była czarno i zwłowieszczo -zabarwiona taka, radzę przyjmować, łagodzące stany lękowe, krajowe analogi kultowego Prozaka.


bóg jest oszustwem
Baraban
>religijny darmozjad wyciągający po cudze pieniądze, "uzbrojone w chciwą tacę", pulchne i nie nawykłe do pracy, księże ręce

Pewien czas temu jakiś forumowicz wymyślił fajny paradoks:
DATKI NA TACĘ NAJBARDZIEJ PRZESZKADZAJĄ TYM, KTÓRZY ICH NIE DAJĄ
Ciebie, ja widać, to dotyczy. Cierpisz na syndrom "psa ogrodnika" czy masz taką paradoksalną umysłowość? Sądząc po twoich licznych, długich i grafomańskich postach (na które na ogół nikt nie odpowiada) - to raczej to drugie.
J.Szulc (5723 punktów)
Szkoda, że nie mogę Ci dać plusika


---
plodzien (7378 punktów)
>Szkoda, że nie mogę Ci dać plusika
>
---

W zastępstwie możesz go dać Ocykanowi. Mówią jednym głosem, jakby byli tą samą osobą.
Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)
Wczoraj mnie "przyporządkowano" Gosi - z radością dla mnie niewątpliwą.
Pozostanę przy "sympatii" dla Barabana... , przynajmniej w kwestii rozsądku w wypowiedziach.

Pozdrawiam.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Planowane wymieszanie narodowości jest ze wszech miar korzystne.<

Dla kogo?
Czy nie dla tych, którzy w przeciwieństwie do prowadzących do samozagłady "otwartych" społeczeństw zachowuja swą odrębność (czyli istnienie)dzięki nie mieszaniu się z innymi w nadmiernym stopniu?

Kto przetrwał - nie mieszające się nadmiernie z obcymi plemię Judy (Żydzi), czy te dziesięć plemion izraelskich, które zaginęły w niewoli babilońskiej mieszając się z innymi?

Kto przetrwał - wiecznie walczący o swą odrębność Polacy, czy zasymilowani z Niemcami Łużyczanie, po których zostały tylko nazwy miejscowości i niegermańskie nazwiska w niedawnym enerdówku?

>Po pierwsze, prowokuje zakamuflowanych homofobów do otwarcia się na tutejszym fotum.<

A co ma tzw. "homofobia" (tak zwana, bo termin ten oznacza coś innego, niż dziś go politpoprawniacy nadużywają) do mieszania narodowości? Homo się nie mieszają w sensie rozrodu, częściej mieszają się w sprawy, które ich nie dotyczą.

>Ludzie wychowani w środowisku wielokulturowym i wielojęzycznym stają się bardziej otwarci na świat i mniej ksenofobiczni.<

Ksenofobia jest dobrodziejstwem (ba! nawet jedyną szansą przetrwania w świecie szybkiego przemieszczania się i otwartych granic) dla każdej małej populacji - a np. wszyscy Polacy wobec miliardów ludzi na całym świecie to garstka, skazana na wyginięcie, gdyby całkowicie zlikwidować polską ksenofobię. Jak np. dopuścisz do zupełnie dowolnego mieszania się wyżłów z innymi psami, to po pewnym czasie będzie mnóstwo kundli, lecz wyżłów już nie będzie.

Ja chcę nadal być Polakiem i tego samego chcę dla swojego potomstwa. Mam tylko nadzieję, że kosmopolici nie zrobią moim zstępnym wody z mózgu - na szczęście najmłodsze pokolenie mojego rodu wykazuje dość inteligencji, by nie dać się ogłupić.
I oby tak zostało.

A ty się skundlaj na zdrowie, jak czujesz taką potrzebę. Twoja pula genowa rozpłynie się - i dobrze ci tak.
Miłego niebytu dla twoich genów za kilkanaście pokoleń!
Jan B (383 punktów)
>Jak np. dopuścisz do zupełnie dowolnego mieszania się wyżłów z innymi psami, to po pewnym czasie będzie mnóstwo kundli, lecz wyżłów już nie będzie.

Zostałem porwany piękną ideą twojego wywodu, i jako wyżeł mam kilka pytań, bo chciałbym tą ideę zrealizować w praktyce. Po pierwsze, chciałbym sprawdzić rodowód mojej dziewczyny. Rozumiem, że ty to już zrobiłeś ze swoją żoną. Gdzie można to wykonać, czy są w Polsce do kupienia jakieś testy na czystość DNA?
Iluprocentowa musi być zgodność z wzorcowym polskim dna, żebym mógł ją z czystym sumieniem zapłodnić, uzyskując owe wyżły?
Nie wiem jak mam ją poprosić, żeby dała zbadać sobie DNA - poradzisz mi, w jakich słowach Ty prosiłeś swoją żonę?
Na wszelki wypadek, powiedz mi też, co mam jej powiedzieć, jeżeli jej DNA okaże się zbyt dalekie od polskiej normy. W jakich słowach to ująć?
Czy powinienem pozwalać moim dzieciom bawić się z dziećmi sąsiadów, które są polsko-rosyjsko-żydowskimi kundlami, czy też nie?
Z góry dziękuję.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>czy są w Polsce do kupienia jakieś testy na czystość DNA?<

Nie - podobnie jak nie ma testów na czystość rasy wyżłów. Co nie przeszkadza kynologom na podstawie innych przesłanek bezbłędnie ocenić psa jako wyżła lub przedstawiciela innej rasy czy kundla.
Jakich - chyba wiesz.

>Czy powinienem pozwalać moim dzieciom bawić się z dziećmi sąsiadów, które są polsko-rosyjsko-żydowskimi kundlami, czy też nie?<

A czemu nie? Niech się bawią nawet z wyżłami, które są jeszcze bardziej odrębne genetycznie od polskich dzieci niż dzieci polsko-rosyjsko-żydowskie (a raczej chazarskie).

>Z góry dziękuję.<

Służę uprzejmie.
Jan B (383 punktów)
>Co nie przeszkadza kynologom na podstawie innych przesłanek bezbłędnie ocenić psa jako wyżła lub przedstawiciela innej rasy czy kundla.
>Jakich - chyba wiesz.
Oczywiście, że wiem, stąd moja niezgoda. Ja tylko tym się zajmuję, że oceniam, kto jest jakiej rasy, i wychodzi mi to na dobre, a Tobie na złe. Bo ja dzielę rasę tylko z ludźmi podobnymi do mnie, natomiast ty dzielisz rasę z każdym, kto ma podobne geny. Jak się tam znajdzie ktoś, kto jest łysym klocem, to albo to nic nie mówi o genach, czyli towarzystwo masz raczej bez selekcji, albo coś o nich mówi - wtedy mówi też coś o Tobie. W obu wypadkach nie ma czego zazdrościć.
Cieślański (994 punktów)
Tak, tak.
A najbardziej, drogi Michal Stanisławkiewicz byłoby uczciwe, dowodne i miłe, jakbyś na YouTube zamieścił filmik dokumentalny, kiedy się z ową rasową żoną prokreacyjnie zczepiłeś.
Od razu zastrzegam, "widząc" te, moderatorów marsowe miny, że nie miałem na myśli bolesnego zacisku mięśni zwieraczy pochwy, w nerwicy zwanej pochwicą, ale typowe w staropolskiej tradycji weselnej tzw. oczepiny.


bóg jest oszustwem
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Miało być dowcipnie, tylko troszkę ci nie wyszło, gdyż między oczepinami a zczepieniem jest podobna różnica, jak między zczepieniem a szczepieniem przeciwko różyczce.

Lecz Cieślańskie starania doceniam, ale filmiku ci nie użyczę - po co mam dawać ci powód do nieprokreacyjnego samogwałtu, gdy ujrzysz wybranki mego serca wdzięk, seksapil i urodę?
Potrzebujesz podniet - masz w internecie inne, tylko uważaj, bo często zawirusowane
nieobecny
>filmiku ci nie użyczę - po co mam dawać ci powód do nieprokreacyjnego samogwałtu, gdy ujrzysz wybranki mego serca wdzięk, seksapil i urodę?
Samiec, który nie odczuwa potrzeby zaimponowania innemu samcowi poprzez pokazanie swojej samicy o wyjątkowej urodzie? Coś nie tak z takim samcem, albo samica niekoniecznie czystej krwi aryjskiej.
LEGION. (3161 punktów)
Są ludzie i ludziska, a "samica" w pełni aryjska. Pięciopalczasta...

NIE KLIKAĆ
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Samiec, który nie odczuwa potrzeby zaimponowania innemu samcowi poprzez pokazanie swojej samicy o wyjątkowej urodzie? Coś nie tak z takim samcem, albo samica niekoniecznie czystej krwi aryjskiej.<

Według twego toku rozumowania - muzułmanie nie pokazujący byle burasom swych kobiet to neptki, impotenci i zniewieścialuchy
Cieślański (994 punktów)
Do Michal Stanisławkiewicz;
Błądzisz jak dziecko we mgle, Brachu, bo wszyscy Ci Ludzie i tak po "statystycznych 25-60 latach życia, poszli do piachu.
Dopóki nie odkryjemy i nie uaktywnimy genów nieśmiertelności, nic nie dadzą jakiekolwiek tradycje, narody, kulty, języki, czy urojone "pon bucki", bo przetrwał po nich, jedynie mutujący i ewoluujący genom ludzki.
Genetyczni potomkowie zasymilowanych Łużyczan mają od 1935 roku autostrady, a my prawdziwi Polacy, z wygódkami za stodołą, nadal jesteśmy jak te materialne-dziady.
Więc może mi wytłumaczysz w sposób jaki, co mi z tego, że jestem z narodu konkretnego, jak i tak nas wszystkich ostatecznie "zeżrą robaki"?
Z tymi homofobami to mnie prawie do muru przyparłeś, bo się rąbłem a miałem napisać: ksenofobów, ale i tak "wyszło na moje", bo się wreszcie na szczerość "otwarłeś".
Jeśli chcesz mieć potomstwo z rasowych Polaków, podle swego obstalunku, to powinieneś spłodzić je z chłopem, najlepiej z polskim księdzem, bo z babą to, brrr, jawne mieszanie gatunków.
Badania naukowe wykazały, że większość kundli, czyli mieszańców psich ras, jest inteligentniejsza, niż sztucznie wyselekcjonowane psy tzw. rasowe.
A tak mówiąc szczerze, między nami, to warto abyś skonsultował u psychologa te twoje rasistowskie analogie pomiędzy rozmnażaniem ludzkim a krzyżowanien psów z psami.
Albowiem może to być zalążkiem powodu do zmiany twego aktualnego zawodu.
I nie ciesz się zbyt pochopnie, jakoby:
>"na szczęście najmłodsze pokolenie mojego rodu wykazuje dość inteligencji",
albowiem według książki "Wojny Plemników", ponad 25 procent ludzkiego potomstwa na ziemi, jest typowo cudzołożnej prowienencji.
Oczywiście, bez obrazy, ale pamiętaj, że kiedy ciebie nie ma w domu, "Listonosz puka dwa razy".
I niech cię szczęście rodzinne typu: J.K.M. ominie, byś nie skończył z takimi seksistowskimi poglądami, jak tamten u.p.realny oszołom, tj. z widelcem w brzuchu i własną córką w sanatorium psychiatrycznym w Garwolinie.

bóg jest oszustwem
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Dopóki nie odkryjemy i nie uaktywnimy genów nieśmiertelności, nic nie dadzą jakiekolwiek tradycje, narody, kulty, języki, czy urojone "pon bucki", bo przetrwał po nich, jedynie mutujący i ewoluujący genom ludzki.<

Ależ ja właśnie tylko o tym genomie piszę!!!!

Malutki wykładzik (uproszczony) - podstawy genetyki:

Od jakiegoś Czukczy różni cię tylko jeden gen, nazwijmy go A. Inne geny pomijamy - zakładamy dla uproszczenia, że są wspólne dla Polaka i Czukczy. Jedziesz na Czukotkę, gdzie płodzisz potomstwo z miejscową dziewoją. Potomstwo dziedziczy twój gen - ale czy na zawsze? Nie - podczas którejś tam mejozy wśród samych Czukczów gen może się zgubić - np. w czasie delecji małej części chromosomu. I w którymś pokoleniu gen, który różnił cię od Czukczów zniknął, zostały tylko geny wspólne + geny Czukczów - czyli rozpłynąłeś się genetycznie w obcych genach. Nie ma po tobie śladu.

>Genetyczni potomkowie zasymilowanych Łużyczan mają od 1935 roku autostrady, a my prawdziwi Polacy, z wygódkami za stodołą, nadal jesteśmy jak te materialne-dziady.<

Po pierwsze dla przetrwania genów stan posiadania nie ma żadnego znaczenia, tylko ilość potomków wprowadzonych do wieku rozrodu, a po drugie ci "genetyczni potomkowie Łużyczan" nie istnieją, to są dziś również genetycznie Niemcy, przyczynę wyjaśniłem wyżej.

>Badania naukowe wykazały, że większość kundli, czyli mieszańców psich ras, jest inteligentniejsza, niż sztucznie wyselekcjonowane psy tzw. rasowe.<

Inteligencja dla genetyki nie ma żadnego znaczenia, liczy się przetrwanie.
A poza tym pokaż mi te badania, które pokażą wyższośc inteligencji kundli nad np. pudlami czy owczarkami niemieckimi

>A tak mówiąc szczerze, między nami, to warto abyś skonsultował u psychologa te twoje rasistowskie analogie pomiędzy rozmnażaniem ludzkim a krzyżowanien psów z psami.<

Z psychologiem? Przecież to humanista, który o biologii i genetyce ma bladziutkie pojęcie. Biolog i genetyk za to dobrze wie, że pies i człowiek ma ogromną większość genów wspólnych, tylko nieliczne odrębne. W końcu należymy do blisko spokrewnionych ssaków.

>albowiem według książki "Wojny Plemników", ponad 25 procent ludzkiego potomstwa na ziemi, jest typowo cudzołożnej prowienencji.<

No cóż - jak jesteś biały, twoja żona biała, a synek jest Mulatem - to (bez obrazy) zawsze możesz zrobić test genetyczny za niecałe 2 tysiące złotych

P.S. Po pierwsze córka pana Mikke (bez "Korwin", ten piękny herb przybrał sobie bezpodstawnie) wraziła mu w brzuszek nie widelec, lecz nóż, a po drugie ten casus wskazuje na to, że dzieci należy mieć więcej - gdy jedno zwariuje, zachoruje lub urodzi się z wadą genetyczną - podtrzymanie genotypu zapewniają inne latorośle.
Cieślański (994 punktów)
Misiek, nawet jak ślad w genomie po tobie zostanie, to ty, czyli twoja świadomość i tak zaniknie, bo nie będzie istniał twój mózg Kochanie.
Dzielisz, i to nie równo, włos na pół, a i tak żadnej z tego przyjemności, bo po śmierci nikt z nas nie będzie istniał jako myślący człowiek, i nic już nigdy nie będzie czuł.
Jedyna zaleta ze świadomości zachowania rodu, to dobre samopoczucie przed nie uchronnym zgonem, notabene, u samców, mające psy-chiczny wpływ na jędrność wzwodu.
Stan posiadania dla przetrwania genomu ma ogromne znaczenie, bo to kobitki wybierają sobie mężów i kopulantów, a one w trosce o przyszłość potomstwa, dostatek materialny kandydatów matrymonialnych, "kochają szalenie".
Kobiety na genetycznych ojców, najczęściej wybierają samców inteligentnych i bogatych, co nie wyklucza możliwości, że głupich "obsadzają' w roli legalnego męża i utrzymującego "cudze" dzieci, naiwnego taty.
Tym oto sposobikiem, inteligencja sprytnych, cudzołożnych kobiet, ma duży wpływ na ich, potomstwa, "-genetykę".
Nie chcę przedłużać tej audiencji ale zarówno dobór seksualny jak i zaloty, są jednymi z głównych "motorów" selekcji genów odpowiedzialnych za rozwój i doskonalenie ssaczej i ludzkiej inteligencji.
Wiadomo również, nawet wśród pobożnych kmiotów, że w ostatecznym rozrachunku, inteligencja znacznie polepsza prokreacyjną skuteczność seksualnych zalotów.
Dla tego Misiu, ty nasze Kochanie, mylisz się twierdząc, że jakoby:
>"inteligencja dla genetyki nie ma żadnego znaczenia, liczy się przetrwanie."
Zapamiętaj więc sobie i przestań pleść te nasycone męskim szowinizmem androny, bo ci się to jeszcze na psyche odbije zdrowotnie -zależność pomiędzy inteligencją a dziedziczeniem rodowym genotypu, tu układ (przynajmniej podwójnie) sprzężony zwrotnie.
I nie udawaj, Miśku, la boga, iż nie wiesz, że z kseno-, homo-i żydo- fobiami, chodzi się po poradę do psychologa.
Co do tej córki..., tu zrobię wyraz twarzy niewinny, albowiem ja myślałem, zupełnie o kimś innym.

bóg jest oszustwem
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Misiek, nawet jak ślad w genomie po tobie zostanie, to ty, czyli twoja świadomość i tak zaniknie, bo nie będzie istniał twój mózg Kochanie.<

Ptysiek, ja to moje geny. Mózg to tylko tymczasowe centrum decyzyjne dla opakowania chroniącego geny. Milutki.

>Jedyna zaleta ze świadomości zachowania rodu, to dobre samopoczucie przed nie uchronnym zgonem, notabene, u samców, mające psy-chiczny wpływ na jędrność wzwodu.<

Jędrność wzwodu jako nieistotną pomijam, a dobre samopoczucie z wypełnienia zadania (prokreacja) jest zapisana w genach.

>Stan posiadania dla przetrwania genomu ma ogromne znaczenie, bo to kobitki wybierają sobie mężów i kopulantów, a one w trosce o przyszłość potomstwa, dostatek materialny kandydatów matrymonialnych, "kochają szalenie".<

Sam piszesz "mężów i kopulantów" a nie repreduktorów. A to dwie różne sprawy - nie zaprzeczysz, że bardzo bogaci mają mniej dzieci od bardzo biednych?

>Tym oto sposobikiem, inteligencja sprytnych, cudzołożnych kobiet, ma duży wpływ na ich, potomstwa, "-genetykę".<

Masz dane archaiczne. Tak było przed wynalezieniem skutecznej antykoncepcji. Teraz możesz z doskoku w ciągu miesiąca umoczyć kij w stu nadobnych miejscach - a dzidziusia nie będzie, bo się cudze żonki "zabezpieczyły". Nadal przyjemne, ale bez pierwotnego biologicznego sensu.

>Nie chcę przedłużać tej audiencji<

Mam czas, miłościwie pozwalam ci jeszcze zostać gwoli twej edukacyi.

>I nie udawaj, Miśku, la boga, iż nie wiesz, że z kseno-, homo-i żydo- fobiami, chodzi się po poradę do psychologa.<

Może ty Ptyśku chodzisz. No to sobie chodź, byleś sam za to płacił, a nie na krzywą buźkę - czyli w ramach PUZ.

Buzi.
Cieślański (994 punktów)
mmmMMMM!!!!
Cóż za elastyczność stylu?
Ja, co mnie nieco złości, już nie potrafię przejść na ciemną stronę poprawności. Widzę..., że nie dam rady. Idzie mi jak krew z nosa. Trafiła na beton kosa.

bóg jest oszustwem
W_Ł_TO_MÓJ_IDOL
do: Michał Stanislawkiewicz:
Chylę czoła.
placownik (17853 punktów)

>Malutki wykładzik (uproszczony) - podstawy genetyki:

   Jeśli wykładzik poszerzysz o pojęcia genu (lepiej alelu) recesywnego i dominującego całe rozumowanko bierze w łeb.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jan B (383 punktów)
Nie potrzeba podważać naukowo doktryny Michałkiewicza, bo to jest człowiek ciekawy świata, na pewno przeczyta w wikipedii o tym genie recesywnym i swoją doktrynę poprawi, a jak ją w końcu, za ileś lat poprawi tak, że już nie będzie jej można niczego zarzucić z punktu widzenia nauki - to co wtedy? Przyjmiemy ją? Nie tędy droga w dyskusji, myślę sobie.
nieobecny
>Nie potrzeba podważać naukowo doktryny Michałkiewicza, bo to jest człowiek ciekawy świata
Najbardziej go zajmuje wizja świata pozbawionego Żydów.
Nie wierzysz, to go zapytaj.
Jan B (383 punktów)
>Najbardziej go zajmuje wizja świata pozbawionego Żydów.
>Nie wierzysz, to go zapytaj.
Ależ wiem dobrze. Dlatego nigdzie mu nie wspomniałem, że jestem Żydem, - ale o tym sza.
nieobecny
Dla takich typów jak Michał Stanislawkiewicz Żydem jest każdy, kto nie podziela jego poglądów, więc ja też jestem Żydem
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Dla takich typów jak Michał Stanislawkiewicz Żydem jest każdy, kto nie podziela jego poglądów, więc ja też jestem Żydem <

Ciekaw jestem straszliwie, czemu temat zszedł nie na psy (o wyżłach i kundlach już było), ale na Żydów?
Przecież nic złego o Żydach nie pisałem - wręcz odwrotnie, chwaliłem ich ksenofobię, dzięki której przetrwali jako odrębna populacja.

Zatem kończ waść te inseminacje i przestań mi judeofobię amputować. Domagam się polemikowania (czyli wdawania w polemizę) na poziomie.

Do zrobaczenia i do zwidzenia.
J.Szulc (5723 punktów)
Tak, Panie Michale - to prawda, wątek zszedł był na bezdroża.
Mnie, co prawda, zarzucono zbaczanie z prostej drogi, mnie oskarżono o małostkowość i "blondynkowość", chęc rozmówek iście towarzyskich, ale jak widzę, chyba każdemu było potrzebne jakiegoś rodzaju odstresowanie, wygadanie się na tematy, które jakoś go "gniotą".

W każdym razie chyba każdy miał możliwość odreagowania.
Może już starczy?

Pozdrawiam.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego nigdzie mu nie wspomniałem, że jestem Żydem, - ale o tym sza.<

A czemu sza? Wstydzisz się swego genotypu, swoich korzeni, swych rodaków?
Nieładnie, fe, szykse!
Jan B (383 punktów)
Myślę że budowanie sarkazmu na sarkazmie to jest już zbyt wykoncypowane, tak że sam zastanawiam się, czy podjąłeś to jako sarkazm, czy też naprawdę myślisz to, co piszesz.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli wykładzik poszerzysz o pojęcia genu (lepiej alelu) recesywnego i dominującego całe rozumowanko bierze w łeb.<

Nic nie bierze. Dominujący gen dominuje tylko w fenotypie. A ja dałem przykładzik nie z fenotypu, lecz genotypu. Utrata genu (np. w skutek delecji) w jednakowym stopniu dotyczy genów recesywnych i dominujących.
Utrata to utrata - tak samo jak nie ma znaczenia, czy straciłeś sto baksów skrywanych przed rodziną, kumplami i całym światem, czy sto baksów, które wszyscy u ciebie widzieli. Tak czy owak miałes sto baksów, nie masz i tyle.
placownik (17853 punktów)

>Dominujący gen dominuje tylko w fenotypie

   W odróżnieniu od recesywnego, który ujawnia się w fenotypie tylko u osobników homozygotycznych, a takie osobniki "na starcie" są niemożliwe. Nie ujawniając się w fenotypie - nie posiada żadnej wartości selekcyjnej. Tak więc przy odrobinie szczęścia - przyznaję - może bytować w populacji długo i szczęśliwie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jarek Kubaszewski
>Komisja Europejska chce wprowadzić tak zwane
>porozumienie emigracyjne, które umożliwi emigrantom
>otrzymanie legalnej pracy w kraju, do którego ci sie
>udadzą.
Dzisiaj słyszam na ten temat rozmowę w radu Tok fm i wynikało z niej że chodzi tam o to żeby tak zrobić aby przyciągnac ludzi z których mozna mieć jak najwięcej korzyści (naukowcy, inżynierowie, nauczyciele etc) a nie nierobów i podkładających bomby.
Przepraszam-nie każdy człowiek nie mający wyzszego wykszt. jest nierobem.
Jest jeszcze jeden problem - Europa się starzeje.
Pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   To starzenie się Europy jest w gruncie rzeczy zabawne.

   Młodzi Polacy jadą do Irlandii, młodzi Ukraińcy do Polski, młodzi Czeczeńcy do Ukrainy,kto jedzie do Czeczenii?

   Nie pamiętam już, jak to było: dziadek za rzepkę, rzepka za babkę, babka za dziadka...Tak?
LEGION. (3161 punktów)
>   Nie pamiętam już, jak to było: dziadek za rzepkę, rzepka za babkę, babka za dziadka...Tak?
Ja pamiętam tyle, że na koniec wszyscy walnęli o glebę i mieli D... obolałe.

NIE KLIKAĆ
plodzien (7378 punktów)
>   To starzenie się Europy jest w gruncie rzeczy zabawne.
>   Młodzi Polacy jadą do Irlandii, młodzi Ukraińcy do Polski, młodzi Czeczeńcy do Ukrainy,kto jedzie do Czeczenii
Rosjanie
I tylko oni postępują zgodnie z prawami przyrody. Poddani siłom cieżkości zsuwają się z globusa na dół.
Cała reszta natomiast dziwnie postępuje. Ruch wirowy Ziemi powinien raczej sprzyjać migracjom z zachodu na wschód.
J.Szulc (5723 punktów)
Nie o nierobów tu chodzi. Nierób nie będzie miał prawa bytu nigdzie indziej, jak u siebie. Tylko tutaj ktoś może mu pomóc.
Faktem jest jednak, że ci, którzy mogliby być naszą wizytówką dla świata, z konieczności wybierają emigrację zarobkową. Dlaczego?
Ponieważ nie mają możliwości wykazania się?
Ponieważ nie mają perspektyw godnego życia w zamian za wkład własny w wykształcenie? Wszystkiego po trosze.

Śmieszą mnie przedstawiane z radością wyniki badań stopy bezrobocia. Wiadomo, że będzie ona niższa. Kogo podciągać pod miano bezrobotnego? Przecież ci właśnie bezrobotni są pracownikami gdzieś za granicą. Nie ma ich więc na liście w kraju.
Nie o takie wychodzenie z problemu nam chodzi.
Skończy się więc faktycznie zatrudnianiem obcokrajowców. Nie będzie innego wyjścia.

I będzie tak, jak pisze pan Śmigielski.... my obcy gdzieś tam, oni obcy u nas...

---
J.Szulc (5723 punktów)
Szkoda, że nie ma w kalendarzu jakichś wielkich świąt, gdzie można by tych wszystkich pieniaczy zatrudnić do kręcenia ciast.
W wątku chodziło mi tylko o wyrażenie opinii, czy obraz "przesuwania się" narodów względem swoich granic państwowych uważacie za faktycznie nam grożący, i czy taka przyszłość nas czeka, że w szpitalu będzie pracować przy chorym pielęgniarka nie mówiąca po polsku, w sklepie obsługiwać nas będzie ekspedientka nie mówiąca po polsku itd.

Robi się młyn, zaczyna być chwilami niesmacznie.
Tworzą się elaboraty nie na temat, cóż - chwilami wręcz zaczepno - obraźliwe.
A to podobno ja mam logikę blondynkowo - słodką.


---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Szkoda, że nie ma w kalendarzu jakichś wielkich świąt, gdzie można by tych wszystkich pieniaczy zatrudnić do kręcenia ciast.<

Pieniacze ciast nie kręcą.
Od tego są dziewki - nawet kobieta wyzwolona - Ćwierciakiewiczowa podawała coś takiego w przepisie na babę wielkanocną: "Weź 2 kopy jaj, 3 pudy mąki, 2 głowy cukru i dziewkę służebną do ucierania".

O pieniaczach cichutko
J.Szulc (5723 punktów)
A "dlaczemu" cichutko?

Chciałam co niektórym pozwolić niewyżytą energię zamienić w coś
pożytecznego, a co!
Jakiś pyszny serniczek?
Szkoda marnować ludzki potencjał skoro można takie siły zagospodarować.
Źle myślę?

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Jakiś pyszny serniczek?<

Z ciast lubię tylko golonkę, zatem serniczków pichcić nie potrafię.
A jak już o sporządzaniu papusia, to podzielę się moim autorskim przepisem na bażanta:

Skruszałego (można i w zamrażarce) bażanta nacieram jałowcem, stopionym masłem, cząbrem, gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Nadziewam: dwie piersi z kury (nie kurczaka!), serce i wątrobę z bażanta + wątrobę z kury siekam, dodaję jedno jajko, odrobinę namoczonej w mleku suchej bułki, dużo natki pietruszki, sól i pieprz. Dokładnie mieszam, nadziewam, całość wkładam w szczelny rękaw z folii i do piekarnika na godzinkę. Wyjmuję, sosik z rękawa odparowuję (polewam nim na końcu po upieczeniu), piekę jeszcze piętnaście minut bez przykrycia smarując masełkiem dla zrumienienia skórki.
Podaję ze zrumienionymi na oleju talarkami, żurawinką, czerwoną kapustą i różowym winkiem.

Mniam!
I nawet nie muszę przy jedzeniu uważać na śrut, gdyż poluję na bażanty przy pomocy łuku.
J.Szulc (5723 punktów)

Przepis smakowicie przedstawia autora, no, no...

Postrzegać mam Pana, Panie Michale, jako smakosza?

A goloneczka? Owszem, też z żurawinką, do tego piwo...
Schodzimy w tej dyskusji, ale do kuchni...
Plus za załagodzenie.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Postrzegać mam Pana, Panie Michale, jako smakosza?<

Dość wybiórczego. Nie wiem czemu, ale poza wyjątkami z kuchni bałkańkich lubię tylko kuchnię staropolską i staroitalską (nie jakieś tam prostackie pizze czy pasty, ale stara kuchnia włoska, dość podobna do staropolskiej, zwłaszcza ptactwo i zupy - oraz francuskiej, tylko smaczniejsza, bardziej wyrazista). Zupełnie nie leży mi kuchnia francuska - nadmiernie wydelikacona, nijaka taka. A w barze sushi byłem raz w życiu - i wystarczy.

Nikt nie potrafił tak przyrządzać zup, ryb, dziczyzny, ptactwa, jak nasi antenaci. Że o chlebie nie wspomnę - jedyny na świecie chleb zjadliwy jest polski - też piekę, jak mam czas.

>A goloneczka?<

Coraz rzadziej, niestety - dbam o linię, która nadmiernie się zaokrągliła...
J.Szulc (5723 punktów)
Co racja, to racja - nie masz chleba smaczniejszego, nad polski!

W wyjątkowych sytuacjach również piekę sama, ale taki trochę "udziwniony", jeden z koprem, słony, drugi z rodzynkami, bardziej na słodko.

W gotowaniu widzę przyjemność, pod warunkiem, gdy ktoś gotuje a ja jem. A lubię i mogę.
Nie martwię się o linię, bo takową posiadam od zawsze. Mimo wieku słusznego ( ), mogę sobie pozwolić na obżeranie. A goloneczkę kocham wręcz! Zwłaszcza taką, jaką w (komunistyczny) Dzień Kobiet, zamiast kwiatka, obdarzyli mnie przyjaciele.

Pozdrawiam.

---
nieobecny
Co się tak wdzięczysz blondynko? Michała Stanislawkiewicza interesuje wyłącznie fakt, że jesteś blondynką, czyli nie jesteś Żydówą. Mimo koloru włosów lepiej sprawdź swoich przodków 40 pokoleń wstecz - zanim on sprawdzi.
A propos wypieku chleba - nie przyznawaj się, że wiesz jak się robi macę!
J.Szulc (5723 punktów)
Ale z Ciebie szuja!!
Paskud!!

Dobrze, że mój mężczyzna jest mężczyzną a nie przemądrzalcem.
Jestem dumna z jego wielkiej mądrości ale też z taktu i kultury.

Cholera, macy wykonać nie potrafię... i co teraz?


---
nieobecny
>Ale z Ciebie szuja!!
>Paskud!!
Eeeach... blondi. W/w napisałaś do mnie zamiast do Michała Stanislawkiewicza...

>Dobrze, że mój mężczyzna jest mężczyzną a nie przemądrzalcem.
No, wyobrażam sobie. Musi jest zajefajnym facetem, takim milczącym...

>Jestem dumna z jego wielkiej mądrości ale też z taktu i kultury.
Że milczy, gdy ty gadasz lub nie gadasz, to jeszcze nie jest takt ani kultura. On może jest "cicha woda". No wiesz, w domu zrzędzący babochłop z plecakiem, a poza domem kobiety...

>Cholera, macy wykonać nie potrafię... i co teraz?
Ciesz się. Wzrosły twoje notowania u antysemity Michała Stanislawkiewicza.
J.Szulc (5723 punktów)
Pisałam do Ciebie - dokładnie do Ciebie.

Bawisz się w obrażanie wszystkich i wszystkiego?
W takim razie miłej zabawy.
A mojemu mężczyźnie nigdy nie dorównasz, bo dla mnie jesteś tylko literkami na ekranie a On jest wszystkim. Nie umiesz sobie wyobrazić, że kobieta nie poprzestaje na mówieniu dla samego mówienia?
Oj, biedny jednak z Ciebie facet.

Faktycznie, chyba masz jakieś traumatyczne wspomnienia.
Nie mnie się jednak tym zajmować.
Dziękuję za tego babochłopa.
Malujesz swój portret coraz wyraziściej... tylko po co?

I jak Cię nie lubić? - Złośliwcu?

---
nieobecny
>I jak Cię nie lubić? - Złośliwcu?
Po prostu się nie da.
nieobecny
Polecam kuchnią żydowską. Dużo delikatnego mięsa ryb oraz warzyw.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Polecam kuchnią żydowską. Dużo delikatnego mięsa ryb oraz warzyw.<

A konkretniej?
Bo to, co jadłem to nieszczególne jakieś takie było.
Czulent - rozmemłane, za długo obrabiane cieplnie, taka rozlazła mamałyga typu eintopf, tylko pośledniego sortu.
Mięsa też rozgotowane, bezkrwiste, bezpłciowe, nijakie.
Ryby - toż cała kuchnia żydowska w temacie rybnym jest żywcem zerżnięta ze staropolskiej, tylko niechlujnie, nawet "karp po żydowsku", czy "gefilte fisz".
Zresztą te bliskowschodnie pastuchy nawet nie nauczyły się tak przyrządzać karpia, by nie śmierdział mułem. Ten narodek słynie z tandety.

Jedyne, co się Żydom udało (przypadkiem), to chałka (hala to po hebrajsku chleb).
A ich narodowe "przysmaki" typu gęsie pipki to nawet psom bym nie dał, by nie robić naszym czworonożnym przyjaciołom przykrości.
nieobecny
>Bo to, co jadłem to nieszczególne jakieś takie było.
Pretensje miej do kucharza.

>Ryby - toż cała kuchnia żydowska w temacie rybnym jest żywcem zerżnięta ze staropolskiej
Oj to na pewno. Ponad 2 tys. lat temu Żydzi zaczęli wykradać staropolskie przepisy kulinarne.

>Zresztą te bliskowschodnie pastuchy nawet nie nauczyły się tak przyrządzać karpia, by nie śmierdział mułem. Ten narodek słynie z tandety.
Co to jest "narodek"?

>Jedyne, co się Żydom udało (przypadkiem), to chałka (hala to po hebrajsku chleb).
Nie wiem czy przypadkiem i nie wypowiem się czy to smaczne, czy nie, bo to kwestia podniebienia. Przy czym zdeklarowanemu antysemicie nie powinna smakować nawet chałka. Zastanów się czy przypadkiem nie jesteś filosemitą!
Haroset, parwe - to jest dobre.

>A ich narodowe "przysmaki" typu gęsie pipki to nawet psom bym nie dał, by nie robić naszym czworonożnym przyjaciołom przykrości.
Gdybyś był naprawdę antysemitą, to byś dawał. Żeby twoje owczarki alzackie wiedziały jak pachną "podludzie", na których je szczujesz.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Pretensje miej do kucharza.<

Jadłem w kilku miejscach.

>Oj to na pewno. Ponad 2 tys. lat temu Żydzi zaczęli wykradać staropolskie przepisy kulinarne.<

Dwa tysiące lat temu to wsuwali gliniasty chleb z piaskiem, niedoprawioną baraninę, miód z czerwiami, surowe orzechy i pili marne wino (słyszał ktoś o dobrym winie izraelskim?). Jak inne pastuchy z Bliskiego Wschodu.

>Co to jest "narodek"?<

Naród, tylko mały. A że Żydów zbyt wielu nie ma na naszym globie, to określenie trafne.

>Przy czym zdeklarowanemu antysemicie nie powinna smakować nawet chałka. Zastanów się czy przypadkiem nie jesteś filosemitą!<

Coś ci się chłopie pozajączkowało. Czy koniecznie trzeba kogoś albo kochać, albo nienawidzić? Mnie tam żydostwo wisi, do czasu, aż nie podpadnie. Na razie nie podpadło - zatem mi wisi.

>Haroset, parwe - to jest dobre.<

Co dobre? Haroset - czyli "gorzkie zioła" - z samego założenia niesmaczne paskudztwo, które krzywiąc pejsate buzie wtranżalają Żydzi podczas sederowej biesiadki - na pamiątkę, jak marny i gorzki wiedli żywot w rzekomej egipskiej niewoli?

>Gdybyś był naprawdę antysemitą, to byś dawał. Żeby twoje owczarki alzackie wiedziały jak pachną "podludzie", na których je szczujesz.<

A ty, gdybyś naprawdę należał do gatunku "człowiek rozumny", to byś rozumiał, że gęsie pipki, jako robione z gęsi - mogą pachnieć nie "podludźmi", tylko co najwyżej "podgęśmi"
LEGION. (3161 punktów)
>W wątku chodziło mi tylko o wyrażenie opinii, czy obraz "przesuwania się" narodów względem swoich granic państwowych uważacie za faktycznie nam grożący, i czy taka przyszłość nas czeka, że w szpitalu będzie pracować przy chorym pielęgniarka nie mówiąca po polsku, w sklepie obsługiwać nas będzie ekspedientka nie mówiąca po polsku itd.
Ciekawe, czy Włosi, Anglicy, Hiszpanie też mają takie zmartwienia...

NIE KLIKAĆ
J.Szulc (5723 punktów)
Oni mogą się tylko cieszyć, że dostają tak wszechstronnie wykwalifikowane kadry.
Piszę to trochę z uśmieszkiem (miłość do narodu? swojego? )ale to fakt.
Nasze szkolnictwo nie stosuje jeszcze wybiórczości na wąskie specjalizacje. Uczy się nas wszystkiego.
Myślę, że to jednak ulegnie zmianie i nie będą już tak chytrze na nas patrzeć.
A do łopaty nada sie każdy, kto tylko nie będzie sie chciał nią (łopatą) podpierać.

---
mefta (480 punktów)
>Oni mogą się tylko cieszyć, że dostają tak wszechstronnie wykwalifikowane kadry.

Czy aby napewno?

>Nasze szkolnictwo nie stosuje jeszcze wybiórczości na wąskie specjalizacje. Uczy się nas wszystkiego.

Chyba nie uważasz tego za dobra monetę? Wolałabym, by poslkie szkolnictwo było nastawione na konkretne secjalizacje. przyniosłoby to napewno więcej korzyści niż wciskanie do głów "wszystkiego".

pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
J.Szulc (5723 punktów)

>Chyba nie uważasz tego za dobra monetę? Wolałabym, by poslkie szkolnictwo było nastawione na konkretne secjalizacje. przyniosłoby to napewno więcej korzyści niż wciskanie do głów "wszystkiego".

Chyba za mało wyraźnie napisałam, że jestem za stosowaniem specjalizacji.

Nie chciałabym jednak, żeby wznoszenie się na wyższe pozycje rozwoju intelektualnego, poparte ukończeniem wyższych szkół, miało być zarezerwowane tylko dla elity finansowej - można tak powiedzieć?


---
mefta (480 punktów)
A faktycznie żle doczytałam, przepraszam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
mefta (480 punktów)
Myślę, że nie ma co tragizować Nie wydaje mi sie, żeby doszło do takiej sytuacji, że w polskich sklepach, szpitalach, szkołach będą zatrudniane osoby, które nie mówią po polsku.Dotyczy to także innych krajów. Poza tym taki pracownik byłby małowydajny i niekompetentny a co za tym idzie przynosiłby pewnie straty. O ile przy sortowaniu śmieci nie musisz znać języka "obcego" to już przy stawianiu diagnozy lekarskiej trzeba. Choć czego to człek może być dziś pewny?? Gdybać nie ma co, nie mamy pewności dopóki nie sprawdzimy

pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Cieślański (994 punktów)
>Czy....Polska zostanie Polską tylko z nazwy?
Oby tak się stało jak najszybciej.
Mieszkamy w Uni Europejskiej.
A "na zachodzie" lepiej płacą.
Pakujmy się wszyscy i wyjeżdżajmy za pracą.
Podróże kształcą. I to niezależnie hmmm...od dziedziny pakowania.
Rozbudowany i złożony system społeczny, taki jakim jest zjednoczona Europa niesie wiele zagrożeń w postaci konfliktów społecznych (na tle narodowościowym, światopoglądowym, kulturowym) wynikających z lęków ludzkich przed tym co nowe i jeszcze nie rozeznane.
Przemieszczanie się nowych obywateli Uni w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków egzystencji, to doskonały przyczynek do wzajemnego poznawania się i oswojenia z wielokulturową tradycją tolerancji i współżycia
Im więcej obywateli polskich odwiedzi cywilizowaną Europę, tym większe szanse będą na znormalnienie rodaków w sferze tolerancji obyczajowej i światopoglądowej.
Im bardziej ludzie będą poznawali tradycję tolerancji europejskiej, tym mniejsze będą szanse na wszelkiego rodzaju ekscesy i totalitarne ciągotki populistycznych polityków, demagogów i fanatyków religijnych.
Cały ten niby nacjonalistyczno-religijny wrzask o powstrzymanie emigracji zarobkowej, (stąd tam i "z tamtąd" do nas), to w rzeczywistości strach przed utratą niedoinformowanego (izolowanego od informacji i obserwacji zachodnich standardów współżycia społecznego), podatnego na manipulację i demagogię elektoratu krajowych partii populistycznych, kierowanych przez demagogicznych polityków z ciągotkami autorytarnymi.
Moim zdaniem: Niech za pracą wyjeżdzają wszyscy zdolni do migracji, młodzi i starsi, autostopem, na osiołkach, par avion, na stałe i rotacyjnie, bo to jedyna nadzieja na ucywilizowanie naszej narodowej mentalności.
Niech jednocześnie polskie ziemie zasiedlają obywatele wszelkich innych narodowości.
Mieszajmy się, pracujmy i rozmnażajmy.
Małżeństwa międzynarodowe świetnie sprzyjają asymilacji wielokulturowej.
Przygarniajmy do siebie, pracowitych, grzecznych i płodnych obywateli z dalekiego Wschodu.
To ich przodkowie wynaleźli papier, druk.
Nasi, wywołali bezsensowne powstanie warszawskie w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych ludzi i zburzono niemal całkowicie stolicę kraju.
Nic dziwnego że ich jest kilka miliardów a nas prawie tyle samo co w 1938 roku.
Ta ziemia się marnuje pod rządami wszelkich piłsudskich, dmowskich, i giertychów specjalnej troski.

Niech emigracja zarobkowa będzie okazją zmiany naszej rodzimej obyczajowości, tak aby złodziejstwo, nieposłuszeństwo władzy, niepłacenie podatków, cwaniactwo, mętna komunikacja, zbrodnicze polowania na dziką zwierzynę i sikanie sąsiadowi na płot, już nigdy nie było wynoszonone do rangi naszej wątpliwej cnoty narodowej, wykształconej pod pozorem walki z najeźdźcami.

J.Szulc, wielkie masz serce, ale po przeczytaniu powyżej, opisu preferowanej przez Ciebie technologii kuchennej i kręcenia ciasta, (chociażem chłop ze wsi a nie z miasta), ja takiego sernika, wziąć do ust, brzydziłbym się wielce, nawet wysterylizowanym w szpitalnym autoklawie -widelcem.
W dzisiejszych czasach każdy obyty technicznie chłop z jajami, a nawet pantoflarz i stary czerstwy piernik, wie że za pomocą elektrycznego malaksera powinno się kręcić sernik.
Czerstw, (po czesku świży) dla ścisłości moje panie, tu znacza w odniesieniu do chłopa, stary ale w jędrnym, użytecznym stanie.
Jest to znacznie bardziej higieniczne i trwa 10 razy krócej.
Poza tym, że niewolnictwo zniesiono jakiś czas temu, to obecność "samca-pomocnika" może wnieść wiele "niespodzianek" do zawatrości kalorycznej ręcznie ucieranego sernika.
Sypią się z niego włosy, łupież, kapie słony pot, więc potem taki sernik nadaje się jedynie do wyrzucenia "nierasowym" psom pod płot.
Albowiem nie są zdrowe, takie "substancje balastowe" w postaci chłopskiego naskórka, jako substytutu roślinnego błonnika.
Co więcej taki spocony, w pobliżu nagrzanego piekarnika, mąż, drapie się odruchowo tu i tam, nie mytą dłonią wciąż.
Następny problem z chłopem, już widzę Waszą minę, niestety jest taki, że oni wyjadają "palcem" z misy, (dodając własną ślinę, i psując proporcje składników), podstępne te "bydlaki".
Z tego podjadania palcem, jedyną dobrą stroną, która mu pozwala "grzecznie" nie dyskutować z żoną, z pełnymi ustami, jest owo mimowolne wyczucie i kultura, kamuflujące skryte obżarstwo.
Natomiast anachroniczne kręcenie sernika chłopem, w kamionkowej misie, z użyciem zakończonego kulką, drewnianego tłuczka, może jedynie pomóc utrzymać go pod okiem Horpyny w kuchni i zapobiec ewentualnemu molestowaniu wnuczka.
Niech moc będzie z Tobą, bez urazy, nawet w taryfie nocnej i na trzy fazy, i z nie jednego pieca chleb, zgodnie z zaleceniami SEP.
PZDR, od Jerzusia Milusia.

bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Jerzusiu - Milusiu - byłam cicho dość długo.
W końcu udało Ci się, a niech tam!
Pokaż mi jedno zdanie, w którym potępiam ewentualną decyzję.

Co do pieczenia ciasta, to powiem tylko jedno: - ubogiś Ty, Jerzusiu, ubogi w przeżycia.
Czy to Ciebie nikt do kręcenia ciasta nie dopuszcza?
Pomyślałeś, ile można wygospodarować dla siebie radości przy wspólnie wykonanym cieście?
Mam się brzydzić śliny swojego faceta? Albo on mojej?
No, co Ty? Żartujesz?

Zastanawia mnie tylko, czy faktycznie czerpiesz radość ze swojego pisania - takich obrazowych tekścików również.
Jeśli tak, to baw się, chłopie, dalej.
Pisz sobie, a muzom - co mi tam.
Dziwię się tylko, że taki talent godny sofisty, marnuje się na posty do mnie.

Czytam Twoje wypowiedzi z przyjemnością, podziwiam łatwość, z jaką tworzysz swoje elaboraty - musi to jednak być na temat.
Każde odstępstwo łączy się zawsze z chęcią "pojechania" na kimś, a to mnie już nie bawi.

Pozdrawiam Cię więc i żałuj, że nie upieczesz ciasta w taki sposób, jakiego nie zapomina sie nigdy.

---
Cieślański (994 punktów)
>Pokaż mi jedno zdanie, w którym potępiam ewentualną decyzję.
Ja ci "niczego" nie będę pokazywał. Niech ci pokazuje ten "nie widzialny i nie słyszalny, idealny", co się dał potulnie i bez swarów zagonić do garów.
We wszystkich Twoich zachwytach nad eterycznym mężem jeden szkopuł siedzi; to, że on sam, niestety, jakkolwiek do tej pory, nie potwierdził na forum osobiście zgodności jego własnych odczuć z przesłaniem Twoich kucharskich wypowiedzi.
Więc mnie tu naszła myśl dość mściwa, czy Ty wogóle mu pozwalasz, w tzw. "towarzystwie " się odzywać?
>Czy to Ciebie nikt do kręcenia ciasta nie dopuszcza?
A co to ja jestem jakać odmiana wegetatywna chłopa-bluszcza aby do niewolniczej, nie zmechanizowanej i baskiej harówki, się dać podpuszczać?
>Mam się brzydzić śliny swojego faceta? Albo on mojej?
No, to z tego wynika, że jednak sami "opędzlujecie" te brytwankę sernika.
>a to mnie już nie bawi.
Każdy ma jakieś zabawki swoje, Ciebie widzę bawi, "zjedzenie 4kg wysokokalorycznego ciasta na dwoje".
>Pozdrawiam Cię więc i żałuj, że nie upieczesz ciasta w taki sposób, jakiego nie zapomina sie nigdy
Ach, niech ta moja znajomość męskiej psychiki będzie przeklęta, ale zanim coś palniesz "na pałę" to najpierw spytaj "swego idealnego" czy on te datę, "tego kręcenia", przynamniej zapamiętał?
> musi to jednak być na temat.
Argument ten jest nieco marny, zważywszy na Twój długi, wąteczek kulinarny.

Ale do tematu wróćmy.
Przyszłości naszej nacji w zjednoczonej Europie, warto byłoby rozpatrywać, nie w oparciu o proroctwa rodzimej, często starczej ksenofobi, lecz na podstawie aktualnych wyników badań naukowych nad kondycją rodzaju ludzkiego.
Aczkolwiek, przyznaję, że erotyka kręcenia sernika, to dość pociągająca forma przerywnika.
Mam na myśli coś z "tych rzeczy" zbadanych i odkrytych w przeciągu ostatnich dwudziestu lat w dziedzinie medycyny, psychologii, psychiatrii, socjobiologii.

W zasadzie większość ludzi debatujących nad prognozowaniem przyszłości wielokulturowych i wielojęzycznych społeczeństw opiera się na osiągnięciach nauk społecznych sprzed, co najmniej, pół wieku, jeśli nie stu lat.
Rozwój współczesnych społeczeństw i demokracji zawsze opierał się na wyprzedzających "swoje czasy" teoriach i sprawdzonych osiągnięciach naukowców aktualnych danemu okresowi rozwoju.
Tym czasem, obecnie lansowani w naszym kraju prognostycy i autorytety moralne odwołują się coraz częściej do tradycji zabobonów regulujących życie społeczeństw we wczesnym średniowieczu.
Fakt, że czynią to ze względów komercyjnych i marketingowych nie zmienia diagnozy sugerującej, iż zmierzamy do wytresowania zacofanego, podatnego na manipulację i emocjonalny szantaż autorytarnego społeczeństwa.
Bo wszystkim się to opłaca; dominującej religi, niedouczonym politykom, małym sektom i dużym korporacjom marketingowym.

A przecież obecna wiedza z zakresu nauk społecznych, (patrz kraje Europy, zachodnią dawniej zwaną) pozwala dość precyzyjnie przewidywać zachowania zbiorowości ludzkich.
Co nie wyklucza, tego zagrożenia, że po dojściu do władzy prawicowych oszołomów, podbudzane potrzebami walki politycznej, nastroje ksenofobii i nietolerancji, znów nie trafią pod strzechy obywatelskich domów.
Nauki społeczne pozwalają; unikać wyniszczających konfliktów społecznych, organizować struktury państwowe na rzecz rozwoju doskonalszego i bardziej wszechstronnie wykształconego społeczeństwa.

Na mój rozum; dokonanie takich przemian mentalnych i obyczajowych, (łącznie z wprowadzeniem wielokulturowości opartej na małżeństwach międzynarodowych), które "przemieniłyby" naszą nację, jest ze wszech miar osiągalne.
Dzięki europejskiemu wymieszaniu kultur i narodów, z nawiedzonego i łatwo dającego się podpuszczać do burd ulicznych i kamieniującego homoseksualistów ciemnogrodu z łysymi pałami- z czasem, przeistoczymy się w światłe, tolerancyjne, obywatelskie społeczeństwo.
I nie jest to ograniczone możliwościami nauki a jedynie totalitarnymi ciągotkami zglobalizowanego biznesu i pobożnymi zabobonami rządzących, lekceważących nowoczesne reguły społeczeństwa obywatelskiego.

Podobnie jest z zagrożeniami jakie niesie wywołująca konflikty międzynarodowe i bariery międzykulturowe -religijna ciemnota.
Chęć uczenia się, bycia inteligentnym, otwartym na świat i wiedzę, można wytrenować lub nawet "wytresować" u dzieci w szkole i u dorosłych, choć u tych ostatnich ociupinkę trudniej tego dokonać.
W społeczeństwie obywatelskim, mieszanie się narodów, kultur, języków i religii jest korzystne, prorozwojowe i budujące.
Trzeba tylko tego chcieć, a dokładniej mówiąc, mieć wystarczająco mądrych i wykształconych rządzących, którzy wiedzieliby, że kształcenie wszechstronne społeczeństwa na "dłuższą metę", im też się opłaci, nawet jeśli "połowa wykształconych" miałaby zamieszkać poza dotychczasowymi granicami kraju.
Natomiast, w systemach autorytarnych, gdzie społeczeństwo z zasady kastowego sprawowania władzy, utrzymywane jest w religijnej ciemnocie i ksenofobi, rzeczywiście mieszanie kultur może sporo zamieszania i krzywdy "narobić".

Co do wprowadzania na naszym gruncie nowych wzorców mentalnych w zakresie tolerancji, współpracy, pracowitości, uczciwości, gospodarności, to oczywistym jest, że (po powrocie z cywilizowanych regionów kuli ziemskiej) niezbędne będzie oprócz zapału, powszechne wykształcenie młodzieży w zakresie znajomość zasad psychologii społecznej i unikania konfliktów.
Rozpoznanie potrzeb i motywacji, wypracowanie skutecznych wzorców docierania do obywateli z bardziej efektywnymi społecznie ideami i ideałami jest osiągalne.
Zrzuczanie winy, (za poniechanie wysiłków doskonalenia polskiego społeczeństwa), na mentalność tego narodu i jego masowe podporządkowanie zabobonom religijnego totalitaryzmu, które prezentują polscy katolicy, to unik nie przystojny współczesnemu intelektualiście i zwolennikowi Lewicy.
C.d.n.


bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
Równie dobrze, wdając się w rozważania sernikowo-teoretyczne, można dopatrzeć się wpływu klimatu na nasze narodowe zdrowie psychiczne, i zaliczyć go do głównych czynników kształtujących nasze "wady narodowe".
Albowiem są "lekarze", którzy niewątpliwie (i bez kajdankowo-więziennej motywacji) przyznaliby tej teorii, wiele racji.
Uwaga; żart.
>J.Szulc:"Cholera, macy wykonać nie potrafię... i co teraz?"
Też tak mam jak się w kuchennej monogami zatracę.
Aby zaleczyć Twego kulinarnego katza, bacząc uważnie na feministycznej cenzury kaganiec, jako żyd po babci, podaję poniżej przepis na tzw. "żydowski przekładaniec".
Jedno jajko, jedna maca.
Drugie jajko, druga maca

>Mefta; "Drogi Panie opis mężczyzny jaki nam serwujesz..."
Mefta, Ty jakąś wiedźmową praktykę masz, że całą prawdę znasz?
Zaprawdę niegodzien żem jest Twojej nauczki.
To chyba jakieś babskie Szczuczki?
Wszystko się zgadza, dokładnie, tak jak w Twojej diagnozie.
Nie zwykłem chodzić na babskim powrozie.
Co do samotności z malakserem, to nie masz racji, bo takie urządzenie, (jak, każde elektryczne), może dostarczyć wiele rozkosznych wibracji

bóg jest oszustwem
J.Szulc (5723 punktów)
Miałam rację, że głupotą jest rozmowa z Tobą.
Jeśli chociaż Ty jesteś z siebie zadowolony, to ok.
Od tej pory faktycznie cię nie ma - nie za wypowiedzi na temat, bo głupi nie jesteś.
Za Twoje kwiatkowo - chamskie maniery.

---
LEGION. (3161 punktów)
>Za Twoje kwiatkowo - chamskie maniery.
   A ja się cieszę, im więcej takich buraków wokół mnie, tym lepiej jestem postrzegany przez kobiety.
   Przepis na macę(z forum pychotka.pl):
Składniki:
mąka
woda
Sposób przyrządzenia:
Mąkę rozrobić z niewielką ilością wody. Rozwałkować na cieńkie placki. Piec na czystej patelni (bez tłuszczu), aż zrobią się chrupiące.

Żadnych przypraw!
   Swoją drogą, ciekaw jestem, co on robił z malakserem, że mu się z wibracjami kojarzy...
I czy odróżnia malakser od miksera.

NIE KLIKAĆ
Cieślański (994 punktów)
Uwaga!! J.Szulc -Ż A R T
Aż mi z wrażenia "opadły gacie", Słodki Kwiatuszku, że innych pouczasz a sama uporczywie konwersujesz "nie w temacie".
Ja przynajmniej staram się w każdym swoim poście, oprócz żartobliwego komentowania Twoich dominujących złośliwości, zmieścić również nieco treści trzymających się tytułowego tematu.
Sama nie wiem czemu ale współczuję temu "jedynemu" kuchenn-Emu, który zamiast się pławić w Twoich pochwał blasku, jak dotąd zaniemówił, bądź schował głowę w piasku.
Ja przy takim "cacuszku", Kolczasta Różyczko, miast samotnie spędzać całe dnie przy kompie, maglowałabym z nim ten czas w łóżku, i wpatrywała w jego cudne liczko.
Tu naszła mnie taka uwaga niebanalna, Hiacynto Idealna; w moim przypadku, pomogła mi estrogenowa terapia hormonalna, choć nie przejmując się zbytnio tym "Co ludzie powiedzą" - i tak już nie liczę, że poleci na mnie, jakikolwiek Bill Clinton.
Miał jednak, Nadobna Pelargonio, pewien psycholog rację, że wszelkie emocje podtrzymują nawet najbardziej nudną konwersację.
Aczkolwiek pobieżna lektura Twojego tutejszego "pisania", w którym zadajesz wyjątkowo mało precyzyjne i co i rusz (pod presją czytelników) korygowane przez samą siebie -pytania, nasuwa jakże mylne podejrzenie, że właściwie to nie masz, Wiosenna Pierwiosnko, swojego własnego zdania.
Najbardziej miłe, gdy Ci "nie idzie", jest to, Stokrotko Wonna, że udajesz wtedy małą dzidzię, słodką.
>Miałam rację, że głupotą jest rozmowa z Tobą.
Nie masz racji, Niezapominajko Ponętna, uważam, że jesteś bardzo inteligentna.
Natomiast moje życzliwe zainteresowanie, Żonkilo Pełna Gracji, tym co masz w danym momencie pisania postu -dokładnie na myśli, po prostu czasami, i często "momentalnie", ociera się o granice afektywnej adoracji.
Trudno, też Powabna Forsycjo, Twoje usilne deklaracje, -"co o text-movie ze mną, do tej pory myślałaś"-, wiarygodnie ocenić post factum, bo dopiero teraz raczyłaś o tym szczerze napisałaś, czyli że "brak mi poprawnego feministycznie taktu".
>Jeśli chociaż Ty jesteś z siebie zadowolony, to ok.
Cóś w tym jest.
Bo z zasad psychologii żywienia, niezbicie wynika, że Jerzusie zakochane "same sobie", na ogół nie czują potrzeby, wtranżalania "na raz" całej brytfanki, -"zaślinionego sernika".
Nie oczekuję wytrysku gorących eufemizmów, (w erekcji mojej niedyskrecji) i serwowanych "na stojąco" feministycznych owacji, ale nieskromnie powiem, że pomaga mi w osiągnięciu błogostanu, nawyk co-wieczornej masturbacji, do minimum redukujący konieczność korzystania z pomocy panów.
Albowiem taki romA-antyczny sernik z dodatkiem "ukochanej śliny", polepsza poczucie własnej wartości i dobry humor, dzięki dostarczaniu do mózgu, tryptofanu i innych cennych składników niezbędnych do wytworzenia w ludzkim mózgu, wzmagającej kontrolę emocjonalną -serotoniny.
>Od tej pory faktycznie cię nie ma - nie za wypowiedzi na temat, bo głupi nie jesteś.
Do tego typu transparentnej (przeźroczystej) demagogicznej propagandy feministycznej, o Smukła Narcyzo, też przywykłam.
O! Już czuję, że znikłam.
Przy Tobie Pączku Kaktusa, w uwodzeniu nabieram wprawy, bo mi do głowy uderzasz jak wódka z Agawy.
>Za Twoje kwiatkowo - chamskie maniery.
To miłe, albowiem ham'ski plasterek angielskiej szynki, to dla mnie, kulinarnej proof-fanki, rarytas wielki, -pomimo grubej aluzji do tyłka świnki.
Jedynie handlowym niefartem tłumaczę sobie to, że po różowej szynce kupowanej w supermarkecie, zostawiam na białej porcelanie muszli, trudno spłukiwalną brązową "nartę".
Z tymi kwiatkami też jesteś anielska, (i ja, córka pszczelarza, też ciągle bzykam jak ta pracowita pszczoła), ale najnowszy wątek o jadalnych badylach, (to chyba nie tutaj??), -lecz raczej w Bazgrołach.
Wiem, jako Jerzusia "łysa na górze", że nie pójdę do nieba i będę się smażyła w kotle, ale zapytam; czy jeśli wolisz stosować w zalotach drewniany tłuczek i glinianą mak-utrę zamiast malaksera, (odpowiedz tak szczerze między nami wiedźmami), to również zamiast sterowanego mikroprocesorem super odkurzacza, z cyklonem wodnym i czterema filtrami kurzu, poprzestałaś na ekologicznej-miotle?
No ale koniec tych czułości, pa, pa, całuski, Do Uściskania na sobotniej Paradzie Równości.
Koniec żartu, koniec żartu, koniec żartu....
Tymczasem koniec opowieści, chociaż żałuję, że moja wylewność w pogaduszkach osobistych, "tom razą" nie pozwoliła mi zmieścić w tym samym okienku, merytorycznie zgodnych z tematem wątku -treści, ze względów objętościowo oczywistych.
Chóć czasem nie mogę się pozbyć wrażenia, że tobie J. Szulc jednak chodzi bardziej o towarzyskie niżli tematyczne -wynurzenia.
I aby jeszcze bardziej, być w Twoich oczach "pink" polecam poniższy ekshibicjonalny link;
Flirtowanie na ekranie

bóg jest oszustwem
mefta (480 punktów)
Drogi Panie opis mężczyzny jaki nam serwujesz jest taki dokładny, że mam wrażenie, że zanim zasiadłeś do komputera najpierw przypomniałeś sobie traumatyczne przeżycia jakie Cię dopadły podczas robienia ciasta, potem spojrzałeś w lustro i rzekłeś "a co prawdę im powiem...". No i nas poczęstowałeś obrazem swym. Tu się zgadzam takim chłopom mówimy NIE i nie wierzę również, że malakser zrobi z Ciebie wspaniałego kucharza i kochanka. Wole już te makutry, pałki i godzinne dyskusje nad sernikiem.

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
LM50 (153 punktów)
>Oj, dzieje się....
Wracając do ad remu czyli do pytania.
Czasy się zmieniają, zwyczaje i język - zwłaszcza język - też.
Nieważne, czy nowe wyrażenia przejmuje nasza młodzież z j. angielskiego, czy starzy antykomuniści z rosyjskiego ("sowieci"...), czy wprost przywożą je osiedleńcy.
Świeża krew też co jakiś czas nas dożywia - sam mam pradziadka Litwina.
A Polska jak to Polska - dalej jest sobą.
Inne kraje też to mają i żyją.
W sumie - nie przeszkadza mi to.
Do Afro-Polaków też się pewnie przyzwyczaję... co mi tam.
Ryż też jadam...
diogenes
>A Polska jak to Polska - dalej jest sobą.
>Inne kraje też to mają i żyją.
>W sumie - nie przeszkadza mi to.
>Do Afro-Polaków też się pewnie przyzwyczaję... co mi tam.
>Ryż też jadam...

no tak, jak się w i e r z y w narodowego "ducha" , to można pogrążyć się w iluzji wieczystej, narodowej tożsamości, którą ot, tak szabelką odebrać można. ale to fałszywa iluzja. podejrzewam, że gra tym razem idzie naprawdę o wszystko. a te "inne kraje"? porównaj ich ustawy zasadnicze z naszymi, z naszą mentalnością, historią...my nie potrafimy dać sobie rady sami z sobą, a cóż dopiero, jak dojdą inne nacje...co zostanie z tej narodowej "trójcy świętej": boga, honoru, ojczyzny, która pozwala nam wegetować na arenie świata? podejrzewam, że nic. i podejrzewam też, że nie będzie warto po niej płakać. czeka nas zmiana hymnu...ale bedzie być może tak, jak w wierszu kawafisa o barbarzyńcach: są zawsze jakimś rozwiązaniem, ale mogą się po prostu na nas wypiąć...
LM50 (153 punktów)
>porównaj ich ustawy zasadnicze z naszymi, z naszą mentalnością, historią...my nie potrafimy dać sobie rady sami z sobą,
Nasza mentalność też powoli ulega zmianie, jeszcze za komuny niedawno reagowaliśmy zupełnie inaczej niż dziś, inne było nasze wyobrażenie o świecie i inne marzenia.

Zmieniają nas przybysze i wycieczkowicze przywożąc nowe słowa i zwyczaje, ale jeszcze bardziej zmienia nas technika - i to nie tylko komputery i internet. Pamiętam jak mając ~10 lat jechałem z rodzicami pociągiem, na każdej większej stacji był min. 30-minutowy postój, pasażerowie gremialnie wychodzili do dworcowego baru na kawę/piwo/herbatę. Bilety peronowe. Tramwaje z wiszącymi "gronami" - jechały tak szybko, że jadąc do domu zawsze wysiadałem w połowie między przystankami... Konduktor był w każdym składzie, a motorniczy prowadził na stojąco - bo twierdzono że jak usiądzie to nie będzie uważał jak jedzie... Świat się zmienia i my wraz z nim.

Bóg Honor Ojczyzna pozwalały nam przetrwać dziejowe zawieruchy - nasze prawnuki pewnie nie powiedzą "jestem Polakiem" a co najwyżej "jestem Europejczykiem z Polski" tak jak typowy Amerykanin mówi "jestem Amerykaninem z Ohio". Czy przez to będą gorsze od nas albo czy będzie im się żyło gorzej? Nie sądzę.

Więc zgadzam się z tobą gdy piszesz "co zostanie z tej narodowej "trójcy świętej": boga, honoru, ojczyzny, która pozwala nam wegetować na arenie świata? podejrzewam, że nic. i podejrzewam też, że nie będzie warto po niej płakać". I oby świat się na nas nie wypiął, tak jak wypiął się na Afrykę która zachowała swoje zwyczaje i swoją mentalność - i teraz powoli sama się wyrzyna.

Pozdrawiam
diogenes (42753 punktów)
nie ma obcych języków. tylko ludzie są obcy.
J.Szulc (5723 punktów)
Fakt.
Doszłam do tego stwierdzenia dzięki Racjonaliście.

---
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
    diogenes, J,Szulc - wy tak, przepraszam, z braku laku, co? Bo i nie ma innych wątków, wartych uwagi.
spray (5875 punktów)
Ej, ten taki wyjątkowo wart uwagi?
Chyba jako spektakl, glównie w wykonaniu Cieślańskiego.
I to spektakl dość niesmaczny. Ten człowiek najwyraźniej ma jakiś problem - prawdopodobnie z samym sobą, na jakimś/czyimś tle. Takie odnoszę wrażenie.
I jeszcze mam takie spostrzeżenie, że uważa iż J.Szulc jest tym kimś (jeśli o kogoś chodzi, a nie o coś), tylko udaje, że nie jest. A chyba jednak nie jest, co wyraźnie to chwilami widać.
Ciekawy przypadek. Kliniczny.
J.Szulc (5723 punktów)
Dawno nikt nie zaglądał do tego wątku, więc myślę, że niewielu będzie też przeszkadzać.
Jakem J.Szulc - nie bardzo rozumiem drugą część Twojej wypowiedzi.
Imć Jerzusia Cieślańskiego mam już z głowy. Fakt, erudyta z niego, choć ********, ale jest.
Na takie osoby po prostu nie zwracam już uwagi.
Na tym Forum jest dość sympatycznych i mądrych ludzi z którymi warto porozmawiać.

A wątek założyłam, bo ciekawiło mnie jak myślą inni o naszych wyjazdach i o przyjazdach innych do Polski.
Taki misz - masz kulturowy. Obawiam się, że my, Polacy, jesteśmy narodem dość wpływowym, jeśli chodzi o kulturę.
Co prawda, w okresie zaborów potrafiliśmy sie skonsolidować, uczyć polskiego, pisać po polsku... ale chyba tylko wtedy, gdy mamy bat na tyłku.
Nie jestem pewna, jak to będzie wyglądać w zjednoczonej Europie.
A przecież nasze jest tak samo piękne, dla nas powinno być nawet piękniejsze i wartościowsze, prawda?

Pozdrawiam.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Dawno nikt nie zaglądał do tego wątku, więc myślę, że niewielu będzie też przeszkadzać.<

Nie ma sprawy, mogę poprzeszkadzać - tylko jeszcze nie wiem jak
J.Szulc (5723 punktów)
Witam, Panie Michale...

To była odpowiedź na post zamieszczony przez kogoś o bardzo ciekawym nick'u, a mniemam, że to osoba młoda i może ma coś w tym temacie do powiedzenia.
Ja, starsza kobieta ze wsi, swoje wiem.
Mnie się nasze tradycja i kultura podoba, nie chce mi się jej zamieniać na zlepki.
Szanuję osiągnięcia każdego narodu.
Ciekawie może wyglądać taka wielonarodowościowa ulica, nie powiem.
Chciałabym jednak umieć odróżnić te narodowości a nie widzieć przed sobą ukraińsko - polsko - wietnamsko - paragwajczyka.
Tylko tyle.

Pozdrawiam.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Witam, witam...

Zgadzam się z Panią, tylko dodam kilka uwag:

Gdy obcy przychodzą do jakiejs społeczności w niewielkiej liczbie, to jest dla tej społeczności korzystne. Dolew niewielkiej ilości innych genów chroni przed szkodliwym inbredem (chowem wsobnym). Czysto instynktownie odczuwali to ludzie żyjący w małych zamkniętych populacjach (np. dawni Eskimosi czy Tahitańczycy), gdzie oddawali nielicznym przybyszom nie tylko swe córki, ale nawet żony do... no... wiadomo czego... - by taki przybysz dolał troszkę swoich genów do ich populacji.
Wiedzą o tym też ogrody zoologiczne, pożyczające sobie samców rzadkich gatunków do rozrodu.

Problem jest wtedy, gdy przybyszów jest mrowie - wtedy zamiast korzystnego dodania odrobiny obcych genów jest ryzyko zalewu i zagrożenia odrębności populacji tubylczej.
I naturalnie robią się wojny plemienne, domowe, pogromy itp.

Dlatego jak zobaczę na ulicy na 10 000 przechodniów jednego Araba - to tylko się uśmiechnę i grzecznie go pozdrowię "salem alejkum". Jak Arabowie zaczną dominować - będę domagał się usunięcia ich z kraju.

P.S. Nie dotyczy to tylko Arabów, innych ludów semickich również
spray (5875 punktów)
Ja już uciekam, więc się nie rozpiszę...

>Jakem J.Szulc - nie bardzo rozumiem drugą część Twojej >wypowiedzi.
Przeczytaj jak najdosłowniej. Przecież facet wyraźnie do czegoś pije! Albo kogoś. Jakieś aluzje, odniesienia i co tam jeszcze. Ale dokładniej zrozumieć może tylko ten Ktoś. I najwyraźniej Cieślański jest pewny, lub prawie pewny, że to Ty! Chce dopiec, jak tylko potrafi. Mówię Ci, przypadek kliniczny. Obsesja, czy co?
Jak on taki kuty na cztery nogi, to czemu sie jeszcze nie zorientował, że to pudło?

Niestety, limit czasu mi sie skończył...z godzinę temu
Naprawdę uciekam.
Dobranoc!
J.Szulc (5723 punktów)

Oświadczam wszem i wobec: za obsesje i inne "uskoki" co niektórych bywalców Forum NIE ODPOWIADAM w żaden znany mi sposób.


I z niektórymi po prostu nie chce mi się już gadać.

Pozdrawiam.

---

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365