Tak jak J.Szulc, ja, prosty chłoptaś z wioski, też nie mam w tym temacie sklarowanego zdania, dlatego poniższe wnioski wynoszę z NIE-oczytania.
Aby satyrycy mogli się rozwijać intelektualnie, zakazy krytykowania władzy, nawet jeśli władza egzekwuje je "na niby", są konieczne.
Najlepszy przykład to pan Piepszak.
Po ukończeniu w czasach około stalinowskich, partyjnych kursów i szkółki kadetów, krytykował "niedobrą" władzę PRL, która o dziwo pozwalała mu pernamiętnie i permanentnie, wyjeżdżać przy tym za granicę, by farmazonił do chica'gowskich kotletów.
No, same powiedzta PiSiorki kochane, czy aby toto nie jest "mocno podejrzane"?
Po zniesieniu cenzury Joker Poker, zatrzymał się w rozwoju, na kolektywizacyjnym etapie poprzedniego ustroju.
Wylew demokracji pozbawił go jaj niestety i umiejętności przeniesienia do kabarety współczesnych, trzeźwych konstatacji.
Przez całe życie walczył o kapitalizm za pieniądze, środki, i na estradowej sali, które mu jako artyście kabaretowemu, ci, niby krytykowani i wyśmiewani przez Piepszaka -socjaliść, nie wiedzieć czemu ciągle ofiarowywali.
Ale w kapitaliźmie, każdy estradowiec, który wierzy, że sam Wałęsa mu załatwi lokal na występy, i to w sposób nakazowo-odgórny, nie jest już nawet śmiesznie tępy a jedynie żałośnie durny.
Aby od razu przekroczyć rubikonu rzeczkę, radziłbym kaczystowskim bullterierom zajrzeć w jego teczkę.
Bo nie potrzeba być za prawdę, jak Jarek K.Ocijebus, pamiętliwą starą rurą, aby zrozumieć, że w świetle PiS-dziarskiej ustawy lustracyjnej, pan Jancio zwodnik, jako szef kabarety, musiał współpracować z cenzurą, NIE-stety.
Co więcej, na piepszakowy spadek formy, może co nieco dałoby się zaradzić, gdyby z PiS, -dzielni lustratorzy zechcieli go choć na "moment", do więzienia wsadzić.
On nawet w tym miękkim antykomunizmie, publiko kochana, zatrudniał do pisania tekstów, pana Jerzego Urbana.
A teraz, kiedy upragniony przezeń wolny rynek usadził go na nikłej popularności -taczki, on wciąż wyśmiewa błędy PRL'u.
Ba, koniunkturalnie nie dostrzegając aktualnych wypaczeń, nasz Janko H.eros, "wyliże każdy PiSi tyłek", a nawet cuper starej, zabrodawczonej kaczki.
I czyż to nie jest miłe?
On ciągle krytykuje oraz wyśmiewa Gomółkę, Gierka, i generała Jaruzelskiego, jakby się wściekł.
A nikt mu nic nie powie niczego krytycznego, bo tak, zważywszy pieprzakowy wiek, już chyba nie wypada drwić z dziadunia kabaretowego.
Moja ciocia Renia po wylewie też tak ma, pamięta wszystko z dzieciństwa a utraciła zdolność zapamiętania, czy zjadła obiad i co przed 10 sekundami mówiła.
Nawiązując do tematu wątku, pocieszę pana Janka, że prostytutka, zawód jak każdy inny godny szacunku (w każdej dziedzinie), to znaczy nic innego, jak zawodowa specjalistka, czyli profesjonalna kochanka.
Natomiast pan J.P., (tu pragnę znanegować te wszystkie skojarzenia chore do religijnego obciachu), robiący dobrze kaczkom, cierpiący na histeoryczne zwidy, po prostu w swoim fachu trefnisia politycznego, okazał się amatorem i posłał etos "Eg(n)idy" do piachu.
W autorytarnym rządzie, i demagogii kaczej, to przecież nie pierwszyzna, że wylizany kaczor, na pewno się nie przyzna.
Bo oni, w czwartej eRPe, są "demokrakraakraaakrytyczni inaczej".
Natomiast drogie panie, też może tak się zdarzyć, (to byłoby dość śmieszne), gdyby pomioty kaczystowskie skłóciły wszystkich kabareciarzy.
Bo nawet, pana Janka wkurzyło już niestety, że w każdej telewizji, od latek kilkunastu, -te same kabarety serwują wiochę miastu.

Ps.Różyczko Ty Kolczasna, wybacz mi mą atencję, bo nic od (i do) Ciebie nie mam, a czy-nię(?) Ci frekwencję.
I chociaż tak jak sernik, nie smaczym mi, -jabłecznik, to jako wychowany w Pe'-eReLu -stary piernik, robię to dla Cię, w czynie społecznym.
bóg jest oszustwem