Nie jest demokracją, gdy Fidesz na Węgrzech i Prawo i Sprawiedliwość w Polsce wygrywają wybory i sprawują mandaty ludowe, o których szwedzki rząd i nie tylko, może tylko pomarzyć. Kraje te są nie tylko poddawane retorycznym oszczerstwom, ale teraz także kategorycznym sankcjom za wybór innej drogi politycznej niż lewicowo-liberalna.
Eliminując konserwatyzm z nowej, domowej, "liberalnej" definicji demokracji i obwiniając większość tego, co jest przeciwko nim w Rosji, lewicowi liberałowie próbują przedstawiać swoich politycznych przeciwników jako siły poza demokracją i jako zagrożenie dla niej. Jest to retoryka, którą znamy z jawnych dyktatur.
Lewicowi liberałowie coraz bardziej autorytarni Od dyktatorow lewicowi liberałowie zapożyczają coraz bardziej autorytarne metody, aby ograniczyć możliwości swoich przeciwników dotarcia ze swoim przesłaniem. Pandemia Covid była doskonałą okazją do ograniczania wolności słowa, opinii, prasy, spotkań i biznesu. Czy można posunąć się tak daleko z groźbą małego wirusa jako wymówką, jak daleko moga posunąć się w odniesieniu do rzekomego ogromnego zagrożenia przeciwko demokracji z Władimirem Putinem jako reinkarnacją samej czarnej dziury.
Były premier Löfven (S) nie chciał odpowiedzieć, czy woli Trumpa od Putina. Liderka Centrum Lööf nie chciała opisywać Chin jako dyktatury. W obu przypadkach nie było siły napędowej. Polityczna demencja pamięci krótkotrwałej lewicy-liberalnej.
Kiedy teraz słyszysz retorykę o tym, jak Szwedzcy Demokraci nie szanują demokratycznie wybranego prezydenta, takiego jak Joe Biden, można się zastanawiać, czy to polityczny i medialny establishment nie cierpi na demencję. Przez całą poprzednią kadencję w Stanach Zjednoczonych ci sami aktorzy, którzy teraz domagają się szacunku dla Bidena, systematycznie kwestionowali prawowitość Trumpa i nigdy nie zaniedbywali okazji, by w najbardziej niesmaczny i najokrutniejszy sposób oczerniać, poniżać i okłamywać go w jego biurze.
Nie wiem, czy krytycy uważają, że głosowanie w Parlamencie Europejskim powinno być postrzegane jako droga transportowa, na której wszyscy posłowie mają obowiązek głosować tak samo. W moich uszach bardziej przypomina to pozorne parlamenty w totalitarnych dyktaturach niż parlamentaryzm w demokracjach, w których szanuje się, że istnieją różne opinie.
Liberalne złe rządy kreują piedestał dla silnego przywódcy Lewicowi liberałowie muszą wziąć odpowiedzialność za stworzenie takiego pragnienia u ludzi. Po dziesięcioleciach słuchania polityków z różnych lewicowo-liberalnych odcieni, jak rozmawiają o tym, jak "rozbić gangi", przywrócić ład i porządek dla obywateli, podczas gdy rzeczywistość opisuje rozwój w dokładnie odwrotnym kierunku, łatwo sobie życzyć silnego lidera wchodzącego na arenę.
Rozpad, do jakiego zmierza np. Szwecja i kilka innych krajów zachodnich pod rządami lewicowo-liberalnego reżimu, stanowi doskonałą pożywkę dla tego rodzaju emocji wśród obywateli. Tę tęsknotę pielęgnuje nie tylko konserwatywna strona. Niemała liczba twardogłowych przywódców lewicy również wystąpiła i przejęła władzę, gdy liberalna demokracja zawiodła w krajowych misjach rządzenia.
Ktoś musi skierowac statek na właściwy kil. Ktoś musi posprzątać i przywrócić porządek. To, że "pociągi odjeżdżają na czas" jest teraz dla wielu ważniejsze niż demokracja.
Sami liberałowie zacierają granice dyktatury. Wraz z ograniczeniami demokracji, które lewicowi liberałowie już wdrożyli i których końca nie widzieliśmy jeszcze, oni sami zacierają granicę między demokracją a dyktaturą. Oznacza to, że ludzie, którzy dziś są zmuszeni do prowadzenia lewicowo-liberalnej polityki, która nie działa, będą bardziej skłonni do prowadzenia polityki konserwatywnej, która może zadziałać w przyszłości. Wolności i prawa demokratyczne zostały już wcześniej odebrane.
Prawdziwe zagrożenie dla demokracji pochodzi z wewnątrz i z lewicowo-liberalnego ideologicznego punktu widzenia. Nie oznacza, że nie powinno siȩ mieć zdania w polityce zagranicznej na temat tego, co robi Rosja wobec Ukrainy. Nie oznacza to też, że nie powinniśmy odbudowywać obrony do jej dawnej siły i gotowości. Oznacza to jednak, że rządy nie powinny nadużywać polityki zagranicznej do ukrywania swoich wewnętrznych niepowodzeń politycznych.
Oczywiście Putin nie daje się oszukać takim spektaklem, ani też nie świadczy o szacunku dla demokracji uznanie wyborców za tak łatwych do oszukania.
Liberalna demokracja pogrąża się w jeszcze głębszej niesławie. W takim przypadku nic nie wzmocni ani nie naprawi już zniszczonego zaufania zwykłych obywateli do liberalnej demokracji jako formy rządów. I w takim przypadku nikt inny nie może być obwiniany o tę pogłębioną hańbę niż sami lewicowi liberałowie, nawet jeśli niewątpliwie będą nadal szukać zewnętrznych kozłów ofiarnych, na przykład Putina. |