 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-09-2008 22:30 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Merde!
6 na 6 |
Zaraz na wstępie należy zastrzec: zwrot "kontrwywiad Służby Bezpieczeństwa" mógł zostać użyty jedynie przez kogoś, kto na temat służb specjalnych nie przeczytał nawet elementarza. Wypowiada się więc o czymś, o czym nie tylko nie ma pojęcia - lecz nawet rości sobie prawo do takiej bufonady. Odpowiedni fragment elementarza brzmi: "Służba Bezpieczeństwa to coś zupełnie odmiennego, niżeli kontrwywiad". Różnica jest zasadnicza.
Służba Bezpieczeństwa (SB) to po prostu policja polityczna. Odpowiednik (lecz tylko odpowiednik strukturalny) to NKWD, Czeka, Gestapo, Stasi etc etc. Sferą zainteresowań policji politycznej jest lojalność obywateli, przystosowanie do systemu władzy, co za tym idzie - wszelkie ruchy dysydenckie, działania i zaniechania. Taką policję interesują myśli obywateli, ich wzajemne odniesienia, wpływy i zależności. Prawem i obowiązkiem takiej policji jest pełna kontrola obywateli w każdej dziedzinie życia.
Nie chcę tu pisać o metodach, to zbyt obszerny temat. Wystarczyć muszą te ogólniki.
Kontrwywiad natomiast jest służbą całkowicie odmienną. Podlega też innemu ministerstwu, Obrony Narodowej, podczas gdy SB - Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Zadaniem kontrwywiadu jest przeciwdziałanie wrogiej infiltracji kraju oraz ochrona tajemnic państwa - wojskowych, naukowych, gospodarczych etc. W tym celu kontrwywiad otacza odpowiednią opieką każdego, kto ma do tych tajemnic dostęp lub tylko może mieć. Każdego, kto może być cennym dla obcego wywiadu.
Metody są i tu rozmaite. Często polegają na werbowaniu nawet nie stałych, lecz okazjonalnych agentów, którzy z racji pobytu za granicą mogą zetknąć się z czymś, co zainteresuje nasz wywiad. Także tych, którzy jedynie stykają się z osobami przybyłymi z zagranicy, a interesującymi z określonych powodów. Zadania polegają na tym, by słuchać i patrzeć, czasami zaś (nierzadko) także na tym, by zdradzić jakąś (dez)informację.
Współpraca kontrwywiadu i SB to iluzja, czasem jednak podtrzymywana. Wymiana informacji wzajemnych bywała zawsze utrudniona. Stroną silniejszą, bardziej bezwzględną był na ogół kontrwywiad - prezentował racje ważniejsze.
Ze względu na to, że policja polityczna chroniła ustrój, którego moralne potępienie jest oczywistością, współpraca z nią winna hańbić.
Współpraca z kontrwywiadem, chroniącym państwo (jakie by nie było: polskie) nie może przynosić żadnej ujmy.
W niektórych państwach Służba Bezpieczeństwa łączyła w sobie kontrwywiad (np. Stasi w NRD), KGB w Związku Radzieckim (NKWD - nie). U nas były to zawsze dwie odrębne służby.
Jak pracował kontrwywiad - mało kto wie. Amerykanie - kompletnie nic. Rosjanie - może połowę, może nawet mniej. CIA już w latach 60-tych doszła do wniosku, że wysyłanie agentów do Polski możliwe jest jedynie pod warunkiem wyrażenia zgody przez nasz kontrwywiad... To nie dowcip: taką zgodę kontrwywiad nie raz wyrażał.
A potem Polakom zachciało się własnej polskiej swobody. Amerykanie uznali to za jeszcze lepszy dowcip. Macierewicz i spółka dokończyli resztę. Polska jest już do tego stopnia "zaszpiegowana", że nikt nad tym nie panuje. Dlatego potrzebne są "sukcesy" w rodzaju "zdemaskowania" profesora Wolszczana: głośne nazwisko, głośny "sukces".
Muszę się przyznać, że czuję się bardzo zawiedzionym reakcją profesora Wolszczana wobec prasowej nagonki. Zresztą, nie tylko jego reakcją. Gdyby to mi zadano pytanie: "Czy współpracowałeś ze służbami?" - udzieliłbym następującej odpowiedzi: - A merde was to obchodzi! Moja sprawa!
Jest to bowiem oczywistość. Jeśli można sporządzić akt oskarżenia, należy go sporządzić, a jeśli nie można, to mordy w kubeł i cicho zgrzytać zębami. Bo w normalnym kraju można za coś takiego trafić do kryminału.
I daj, mocny Boże, aby któryś z tych łaknących sensacji oraz szmalu dziennikarskich kojotów - trafił tam wreszcie. .
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | matragon (2557 punktów) | Mam nadzieję że nie pogniewasz się że umieszczam moje słowa w Twoim wątku ... Zastanawiałem się nad "racjonalnie o współpracy z SB" - ale tu wydały mi się bardziej na miejscu ... Choć piszę również niejako ad vocem - do pojawiających się tu i ówdzie na forum różnych wypowiedzi oscylujących wokół tematu SB i pokrewnych ...
Tyle się słyszy ostatnio o obniżaniu / odbieraniu emerytur byłym "eSBekom" ... O tym że są za wysokie ... Że się nie należą ... Że pracownicy tej struktury byli tacy i owacy, generalizując i wrzucając wszystko do jednego gigantycznego "wora na śmieci i odpady moralne tamtych lat". Nie odniosę się do tego bezpośrednio, ale chciałbym jednak podzielić się z Wami pewną krótką historią :
Urodził się w Krakowie jako syn kombatanta wojennego, żołnierza Wojska Polskiego - uczestnika walk o Berlin, wielokrotnie nagradzanego orderami za męstwo i odwagę. W młodości trenował boks i grał sportowo w brydża.
Ukończył studia na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie uzyskując tytuł magistra pedagogiki. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej wstąpił do SB. Ten młody wówczas człowiek, obywatel PRL - w swym wyborze kierował się patriotyzmem, poczuciem współodpowiedzialności za kraj, oraz potrzebą służenia społeczeństwu.
W latach 1972 - 1989 zatrudniony jako pracownik WUSW w Krakowie. Ze względu na zdolności organizacyjne, predyspozycje psychofizyczne oraz wiedzę i umiejętności związane z zagadnieniami ochrony zajmował się sprawami bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym przede wszystkim organizacją ochrony, podczas oficjalnych wizyt głów państw i ważnych osobistości w Krakowie. W 1975 roku brał udział w organizacji ochrony prezydenta Geralda Forda podczas jego wizyty w Krakowie, był również zaangażowany w bezpośrednią ochronę papieża Jana Pawła II podczas krakowskich części dwóch papieskich pielgrzymek do Polski. (dla laików - w razie potrzeby "kulkę" miał wziąć na siebie, oraz skutecznie uniemożliwić bezpośredni atak na papieża) ...
W 1982 roku odznaczony przez ministra spraw wewnętrznych Brązowymi Odznakami "W Służbie Narodu" oraz "Za Zasługi w Ochronie Porządku Publicznego", zaś w 1986 z rąk przewodniczącego Rady Państwa otrzymał "Brązowy Krzyż Zasługi" ... Bardziej jednak szczycił się zawsze swoją "Odznaką Honorowego Dawcy Krwi" pierwszego stopnia.
W 1989 roku zakończył służbę w SB w stopniu "starszego inspektora". Przeszedł na rentę, w końcu na emeryturę. Mieszkał wówczas z żoną i dwójką dorastających dzieci w typowym M4 w bloku. Jeździł Polonezem - rocznik 1988. Zaczął dorabiać do emerytury zajmując się zagadnieniami związanymi z ochroną osób i mienia (wykłady, pisanie Planów Ochrony, nadzór nad realizacją ochrony obiektów). W końcu wziął kredyt - 4.000 zł. i kupił sobie wymarzoną Hondę Civic - rocznik 1991. W wolnych chwilach wędkował, grał w brydża ...
w 2004 roku w wieku 54 lat - zmarł na raka płuc w szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie. Synowie otrzymali od Państwa - zasiłek pogrzebowy, w kwocie wystarczającej na prostą trumnę, klepsydrę i tabliczkę.
Pozostawił po sobie niespłacony kredyt, samochód osobowy Honda Civic - rocznik 1991, dwa zegarki Poljot, kilka marynarek, wędkę ... i wspomnienie człowieka WiELKiEGO HONORU i NIEZŁOMNYCH ZASAD. To by było na tyle ...
P.S. Czy dalej będziemy wrzucać wszystkich do jednego wora pod tytułem "Zbrodnicza SB - Policja Polityczna Komuny" ... czy może zaczniemy rozmawiać o ludziach, o naszej historii i historycznych faktach tak jak na to zasługują ... ???
Michał 'matragon' Worgacz
BEZ ODCHYLEŃ OD NORMY NiEMOŻLiWY JEST POSTĘP (F.Zappa)
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Pozwolę sobie dodać, Michale, że na zbliżony temat napisałem całą powieść - "Sarmaty i Scyty" - jak każda niewygodna prawda, przez wielu przyjętą wrogo i niechętnie. Wątek powyższy wstawiłem także w imieniu ludzi, z których jednego przedstawiciela ukazałeś nam jako przykład, za co dziękuję. Doskonale zdaję sobie sprawę, iż było ich znacznie więcej, niżeli chce się niektórym przyznać. Doświadczenia moje w tej mierze są dość obszerne. Ojciec, uczestnik tzw "wojny bolszewickiej" (otrzymał za nią Virtuti Militari), powstaniec wielkopolski, w końcu oficer wydziału politycznego I Armii - legitymację partyjną rzucił (nie oddał: rzucił) już w roku 1949. Jego sylwetkę opisałem z grubsza w "Grach marcowych". www.4shared.com/dir/6609935/800a2fed/sharing.html Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Zaraz na wstępie należy zastrzec: zwrot "kontrwywiad Służby Bezpieczeństwa" mógł zostać użyty >jedynie przez kogoś, kto na temat służb specjalnych nie przeczytał nawet elementarza. Tak w MBP (UB) jak i później w SB istniały piony "kontrwywiadu". Czym sie one zajmowały ? Tego nie wiem, ale były. Może Pan się czegoś "dogrzebie". Jako kontrwywiad zajmowały sie one zapewne przeciwdziałaniu infiltracji ze strony państw uznanych w okresie "słusznie minionym" za wrogie. Odnośnie wywiadu/kontrwywiadu wojskowego, to obydwa piony ograniczają swoją działalność do obszaru zajmującego się bezpośrednio obronnością i samym wojskiem. Podobnie obecnie (z dokładnością do czasu przed Macierewiczem) w WSI funkcjonował kontrwywiad, wcześniej podporządkowany tzw. WSW. Niezależnie od tego istniał UOP a dzisiaj ABW (zwana popularnie "abwerą"). W USA kontrwywiad alkokowany jest w FBI (zajmuje się ono również sprawami politycznymi, ale na pewno ze słusznej pozycji, natomiast wywiad "cywilny" w CIA. Niezależnie od tego każdy rodzaj sił zbrojnych w USA posiada własny wywiad i jak mniemam kontrwywiad. Tym samym sprawa kontrwywiadu SB nie jest tak oczywista. Jak zwykle pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Rozumiem, że winienem przyjąć te uwagi jako wyrażoną w łagodnej formie ostrą reprymendę. Przyjmuję, rzecz jasna, lecz tylko do wiadomości, natomiast nie do stosowania... Bynajmniej nie przez sam upór.
Jak wiadomo, struktury wewnętrzne SB (każdej innej służby także) należały do ściśle chronionych tajemnic, poza tym były zmienne. Zmienność powodowana była nie tylko potrzebą, ostrożnością także: to, co aktualne w danej chwili, nie musi być takim w następnej.
Moje informacje o tych służbach pochodzą z lat 60/70 ubiegłego wieku, obejmują więc "klasyczny" okres działalności, powiem więcej: okres intensywnego wyzwalania się spod radzieckich wzorów i tworzenia własnych, które okazały się całkiem niekiepskie. Te wzory przetrwały w takich czy innych formach do lat 90-tych.
Dziś mogę to napisać: mój ojciec był wysokim funkcjonariuszem SB/MBP, nim rzucił legitymację nie tylko partyjną i poszedł, rzecz jasna, siedzieć. Starszy brat natomiast był oficerem tak zwanej Informacji Wojskowej, czyli właśnie kontrwywiadu. Informacja "cieszyła się" szeptaną sławą najgorszej machiny opresji - nie bez powodu, gdyż to tam przygotowano najgłośniejsze procesy lat wcześniejszych.
Ojciec mój sam odszedł, brata wyrzucono - za rękoczyny. Nie wobec więźnia, czy podsądnego, ale wobec kolegi - oficera.
Reasumując - jakkolwiek esbecy określali nazwę swych "pionów", nigdy żaden z nich nie wykonywał zadań stricte kontrwywiadowczych. Najwyżej inwigilacyjne na zlecenie kontrwywiadu. To było dość częste. Być może, w jakimś okresie stworzono w tym celu specjalny wydział (bo pion to już raczej nie), musiał on jednak pozostawać podporządkowanym kontrwywiadowi wojskowemu.
Na koniec: kontrwywiad wojskowy chronił nie tylko tajemnice wojskowego sprzętu i wojskowych wynalazków - jak napisałem wyżej, zajmował się ochroną tajemnic państwowych w najszerszym rozumieniu. .
|
|
|  | 1 na 1 | Elżbieta (225 punktów) |
Matko jedyna! Czułeś potrzebę, żeby się wygadać? Po co to wszystko? Dla kogo to robisz? Ja miałam wujka w SB. I co z tego! Pamiętam rozmowy z nim. Były upiornie śmieszne.
|
|
 | 2 na 2 | Elżbieta (225 punktów) |
Nie wydaje Wam się,że te wszystkie nasze "małe wojenki" są bezużyteczne i pozbawione sensu. Czy Polacy do końca świata będą rozmawiać o naszych ościennych wrogach, wewnętrznych wrogach, stanie wojennym i bóg wie czym jeszcze. Nie dość, że jest to bezowocne, to jeszcze pozbawione według mnie wszelkiego sensu. Dobrze jest wiedzieć, ale rozpamiętywać? Dokąd? Dopóki zdrowie pozwoli? Siejemy w ten sposób małą nienawiść, która mam nadzieję się nie przyjmie. Niedawno byłam w teatrze na wspaniałym spektaklu. Wypowiedzi autora można by podciągnąć pod filozofię egzystencjalizmu. Ale kogo to obchodzi! Pozwiedzajcie Sewillę, może Wam przejdzie.
|
|
|  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Ale kogo to obchodzi! Pozwiedzajcie Sewillę, może Wam przejdzie.
Pozwiedzałem, zachwyciłem się - ale później mi jakoś przeszło. Kogo to obchodzi? .
|
|
| |  | | Elżbieta (225 punktów) | >> Ale kogo to obchodzi! Pozwiedzajcie Sewillę, może Wam przejdzie. > Pozwiedzałem, zachwyciłem się - ale później mi jakoś przeszło. Kogo to obchodzi? >.
Że Ci przeszło, czy, że się zachwyciłeś? Przypuszczam, że jest sporo ludzi, którzy chętniej porozmawiają z Tobą na temat Sewilli niż polskiego SB.
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>... jest sporo ludzi, którzy chętniej porozmawiają z Tobą na temat Sewilli niż polskiego SB. Prawda, porozmawiają. Prezentując podobną znajomość sewilskiej architektury, jak ty, Elżbieto, znajomość struktur polskiej SB.
Onegdaj pytano młodych ludzi na londyńskich ulicach, kim był Churchill. Padła i taka odpowiedź: "Churchill, Churchill? Nie słyszałem o takim wykonawcy!" .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Elżbieta (225 punktów) |
> Prawda, porozmawiają. Prezentując podobną znajomość sewilskiej architektury, jak ty, Elżbieto, znajomość struktur polskiej SB. > Onegdaj pytano młodych ludzi na londyńskich ulicach, kim był Churchill. Padła i taka odpowiedź: "Churchill, Churchill? Nie słyszałem o takim wykonawcy!" >.
Przykro mi, ale trafiłeś Zbysławie na książkowego mola. O polityce i jej obliczach wiem więcej niż CI się wydaje.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie wydaje Wam się,że te wszystkie nasze "małe wojenki" są bezużyteczne i pozbawione sensu.
Jak najbardziej. Ja mam te wojenki głęboko w beczce. Nawet głębiej, poza beczką. Niedawno rozmawiałem z bezrobotnym rzeźnikiem, który wolałby wyeksportować do Rosji 1kg schabu zamiast oglądać film Wajdy o Katyniu...Ma facet rację, ale nie pracę.
|
|
| |  | 1 na 1 | Elżbieta (225 punktów) | >>Nie wydaje Wam się,że te wszystkie nasze "małe wojenki" są bezużyteczne i pozbawione sensu. >Jak najbardziej. Ja mam te wojenki głęboko w beczce. Nawet głębiej, poza beczką. Niedawno rozmawiałem z bezrobotnym rzeźnikiem, który wolałby wyeksportować do Rosji 1kg schabu zamiast oglądać film Wajdy o Katyniu...Ma facet rację, ale nie pracę. >
Nie zrozummy się źle. Film Wajdy O Katyniu obejrzę z chęcią. (Jeszcze tego nie zrobiłam). Ale kilogram schabu do Rosji, jeżeli by była taka możliwość, też chętnie bym wyeksportowała.
|
|
3 na 3 | Myflowers (2721 punktów) | No cóż, gdyby to było we Francji, za sam tytuł wątku/zgodnie z regulaminem Racjonalisty/ ten, kto go założył - powinien dostać bana. Jak widzę, że pospolite g... pisane w obcym języku jest dozwolone.Pytanie, czy tylko w języku francuskim???? Kiedyś, jeszcze na studiach zastanawialiśmy się jak przetłumaczyc na jęz. rosyjski "Ladacznicę z zasadami" Wyszło nam, że to będzie "principjalnaja bladź". Zostanę zbanowana? M.
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
 | | Elżbieta (225 punktów) | >No cóż, gdyby to było we Francji, za sam tytuł wątku/zgodnie z regulaminem Racjonalisty/ ten, kto go założył - powinien dostać bana. Jak widzę, że pospolite g... pisane w obcym języku jest dozwolone.Pytanie, czy tylko w języku francuskim???? Kiedyś, jeszcze na studiach zastanawialiśmy się jak przetłumaczyc na jęz. rosyjski "Ladacznicę z zasadami" Wyszło nam, że to będzie "principjalnaja bladź". Zostanę zbanowana? >M. > (...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
A teraz zupełnie od rzeczy. Nie wiedziałam na jaki wątek się wkręcić, bo wiele "pozamykano". Jeżeli będziecie tacy uprzejmi, to powiedzcie mi: Czy Iwona Schymalla prowadząc "spektakl" "Między niebem a ziemią" znalazła sposób na "robienie" kasy, czy też jest taka święta jaką udaje wysłuchując bredni zaproszonych księży i uśmiechając się do nich z aprobatą. Kilka razy obejrzałam ten program, z czystej ciekawości. Jest totalnie głupi, a pani Iwonka jest albo głupia, albo cwana!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|