Racjonalista - Strona głównaDo treści
Walentynki a'la "Gimbus"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
14-02-2013 21:35Hrihorij (1723 punktów)Walentynki a'la "Gimbus"
Ocena 3 na 3
Stosunkowo młode święto zakochanych podlega na moich oczach przyspieszonej ewolucji. Wczoraj samorząd uczniowski szkoły, w której pracuję podjął inicjatywę aby zebrać od zainteresowanych uczniów anonimowe "Walentynki". Przeszli po klasach i zebrali ich wielkie pudło.
Dzisiaj postanowiono obdarować nimi szczęśliwych wybrańców.
Przezorni opiekunowie samorządu postanowili poczytać intymne wyznania uczniów.
Grubo ponad połowa tych "Walentynek" były to anonimowe paszkwile, obraźliwe i chamskie, których celem było wyłącznie dokopanie wrogowi. W wersji light były to penisy a wersji hard nie zacytuję, bo wylecę z tego forum.
Może by zmienić nazwę na: "Polska Walentynka" albo "Walentynka a'la Gimbus"?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

14-02-2013 21:55
 Ocena 10 na 10
Iggipop (24 punktów)
Dwie sprawy.
Po pierwsze, nie zdziwiła mnie za bardzo zawartość pudła. Nie mam najlepszego zdania o inteligencji gimnazjalistów. Choć to nie uprzedzenia, a zwykłe prawdopodobieństwo zachowań ludzi w tym wieku, w takim a nie innym otoczeniu rówieśniczym i społecznym.

Po drugie, bardzo zdziwił mnie fakt, że 'na szczęście' (sic!), 'opiekunowie samorządu' postanowili poczytać sobie anonimowe kartki, przeznaczone dla konkretnych osób, nie pytając się ich o zdanie. Czy 'opiekunowie samorządu' słyszeli o tajemnicy korespondencji i takich tam wymysłach? Czy po prostu uznali, że to tylko taka heca i gdzie tam gówniarzom zaraz jakieś prawa do intymności przyznawać?
Bardzo ładne wartości obywatelskiego społeczeństwa pokazują swoim wychowankom 'opiekunowie samorządu' i tzw kadra.
No no...
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)

>Przezorni opiekunowie samorządu postanowili poczytać intymne wyznania uczniów.

Bardzo złowrogo brzmi to zdanie. Jeśli byli przezorni, powinni byli zrobić coś wcześniej. Jeśli nic nie zrobili, to przepadło, nie mieli prawa zaglądać do prywatnych informacji, skierowanych do kogoś innego. Nic nie tłumaczy tego zachowania, nawet obsceniczna treść "walentynek".
Mogę się mylić, być może jest jakaś "wyższa" konieczność, ale ja jej nie znam. Oczywiście, nie chciałbym, żeby moje dziecko dostało obsceniczną walentynkę, lub takową napisało, jednak zgoda na łamanie prawa do prywatności w tak błahej sytuacji oznacza, że praktycznie nie ma go w ogóle.
Inna sprawa, że faktycznie jest źle na tym poziomie edukacji, ale przyczyny są dużo głębsze i sięgają m.in. samych podstaw tworzenia więzi społecznych, potrzeb, aspiracji, stopnia zamożności, uczestnictwa w kulturze itd. Praca na kilka pokoleń.
_
Selanos (12869 punktów)
Niczego innego się nie spodziewałem. Wystarczy przejść się po korytarzu, żeby dowiedzieć się jak "interesujący" jest język uczniów. Ja nie muszę, ja to wszystko znam. Niedawno skończyłem szkołę i nadal często tam wpadam, bo mam obserwacje i praktyki, studiuje filologię angielską. :> Jestem pod wrażeniem tego, jak mało o uczniach wiedzą nauczyciele. A może po prostu nie chcą wiedzieć? W sumie trudno się im dziwić. Albo nauczyli się nie słuchać tego korytarzowego hałasu który można porównać z dźwiękiem wydawanym przez silnik odrzutowca.

Tak swoją drogą, co zamierzacie z tym zrobić? Bo jeśli coś zrobicie, to będzie jasne, że to czytaliście. Nie powiem, że uczniowie stracą do Was zaufanie, bo nauczyciel to i tak dla nich wróg numer jeden, ale punktów u nich na pewno nie zyskacie. Łagodnie mówiąc.

A na koniec dodam: nie lubię walentynek. Święto kiczu spod znaku czerwonych produktów made in china.
15-02-2013 01:37 
 Ocena 6 na 6
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
>Wystarczy przejść się po korytarzu, żeby dowiedzieć się jak "interesujący" jest język uczniów.

Język językiem, też czasami sobie pobluzgam, ale tu chodzi o totalne chamstwo. Ktoś się cieszy że dostał kartkę a tu jakieś obelgi.

>A na koniec dodam: nie lubię walentynek. Święto kiczu spod znaku czerwonych produktów made in china.

Ja też nie, ale jest taki stereotyp (głupi stereotyp) że jak ktoś nie lubi walentynek to po prostu czuje się skrzywdzony przez życie bo nikt go nie kocha </3

bang bang, shot you dead
15-02-2013 02:43 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>>Wystarczy przejść się po korytarzu, żeby dowiedzieć się jak "interesujący" jest język uczniów.
>Język językiem, też czasami sobie pobluzgam, ale tu chodzi o totalne chamstwo. Ktoś się cieszy że dostał kartkę a tu jakieś obelgi.

Kur** zamiast przecinka to już nie bluzganie, to jakaś zupełnie nowa, unikatowa forma komunikacji. Występująca nawet w ostatnich klasach szkoły podstawowej.
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
No dobra, racja, też widzę różnicę między używaniem wulgaryzmów jako środka stylistycznego a brakiem słownictwa.

bang bang, shot you dead
15-02-2013 09:08 
 Ocena 5 na 5
TyDraniu (6569 punktów)
>A na koniec dodam: nie lubię walentynek. Święto kiczu spod znaku czerwonych produktów made in china.

Niektórzy mówią: święto seksu za cenę jednej różyczki .



-jad- (18783 punktów)
>Niektórzy mówią: święto seksu za cenę jednej różyczki .

Niektórym współczuję
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
Po pierwsze, to się temu nie dziwię - siedem lat temu kończyłem gimnazjum i już wtedy było tam aż nader "wesoło". A po drugie, to ci rzekomo przezorni nauczyciele naruszyli Konwencję Praw Dziecka, więc nie byłbym z tego taki dumny.
15-02-2013 07:17
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>Przezorni opiekunowie samorządu postanowili poczytać intymne wyznania uczniów.
To nie było właściwe.
Cała reszta w ogóle mnie nie dziwi. Nigdy nie bałam się dzieci, a teraz zaczynam...
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Grubo ponad połowa tych "Walentynek" były to anonimowe paszkwile, obraźliwe i chamskie, których celem było wyłącznie dokopanie wrogowi.
Gdybym jako członek samorządu lub przedstawiciel pedagogów czytał te "wyzywające" walentynki poczułbym się "zasłużonym" adresatem wyzwisk.
Olek Mularski (3178 punktów)
>Stosunkowo młode święto zakochanych podlega na moich oczach przyspieszonej ewolucji.

Obce, sztucznie za pomocą telewizji i reklamy zaadaptowane pseudoświęto ewoluuje raczej w kierunku totalnej komercji. To co napisałeś, to raczej nie ewolucja, a pojedynczy wybryk natury, przykład na to, jak nieobliczalne efekty może dać burza hormonalna w okresie dojrzewania połączona z zdziecinnieniem, brakiem wychowania i nadzoru nauczycieli.

>Wczoraj samorząd uczniowski szkoły, w której pracuję podjął inicjatywę aby zebrać od zainteresowanych uczniów anonimowe "Walentynki". Przeszli po klasach i zebrali ich wielkie pudło. Dzisiaj postanowiono obdarować nimi szczęśliwych wybrańców. Przezorni opiekunowie samorządu postanowili poczytać intymne wyznania uczniów. Grubo ponad połowa tych "Walentynek" były to anonimowe paszkwile, obraźliwe i chamskie, których celem było wyłącznie dokopanie wrogowi. W wersji light były to penisy a wersji hard nie zacytuję, bo wylecę z tego forum.

Raczej gimnazjalna klasyka i zwykła pospolita głupota niż przykład nienawiści. Duża część z tych "walentynek" była pewnie pisana między dobrymi kolegami "dla żartu". Bo przecież dla gimnazjalisty szczytem dowcipu jest narysować koledze męskie przyrodzenie w zeszycie i nazwać go pedałem. Wrogom też przy okazji można dokopać pisząc coś jeszcze bardziej wymyślnego i przykrego, ale to już pewnie pojedyncze wygłupy. Gimnazjalny podryw to także szczyt niedojrzałości i w związku z tym często również niestety chamstwa.

>Może by zmienić nazwę na: "Polska Walentynka" albo "Walentynka a'la Gimbus"?

A czemu polska? Czy nienawiść i głupota zdarzają się już tylko u nas? Nie, są na całym świecie, podobnie jak tego typu idiotyczne zachowania. Pytanie tylko dlaczego Polacy tak nie lubią własnego kraju, że wszystko co złe od razu uważają za charakterystyczne dla Polski, lub w niej wymyślone. Czy bezmózgowie jest typowe dla gimnazjalistów? Również nie! Owszem wiek 13-16 lat jest dość ciężki dla niektórych i obfituje w niemądre zachowania, ale starszych klasach podstawówki, zawodówkach, niektórych technikach i liceach głupota też występuje i to na skalę masową! Po co więc dla pojedynczego przypadku eksponowania głupoty wymyślać nazwę!?
15-02-2013 23:05 
 Ocena 1 na 1
ewa.a (130 punktów)
>Obce, sztucznie za pomocą telewizji i reklamy zaadaptowane pseudoświęto ewoluuje raczej w kierunku totalnej komercji.

To jedno z tak niewielu wesołych, nie połączonych z galowymi strojami i śpiewaniem hymnu świąt w Polsce! Komercja, reklama, kicz, i co z tego! Przynajmniej widać więcej uśmiechu na tych szarych ulicach.

"Będzie co ma być, już wiem, że stąd nie zwieję; poczekam i popatrzę - nie cofnę kijem Wisły."
emilpromil (184 punktów)
>Stosunkowo młode święto zakochanych podlega na moich oczach przyspieszonej ewolucji. Wczoraj
...
>Może by zmienić nazwę na: "Polska Walentynka" albo "Walentynka a'la Gimbus"?
>

Jestem pewien że taka sama sytuacja miała by miejsce w szkole dwadzieścia lat temu, tylko że w podstawówce a nie gimnazjum.

To nie jest tak że młodzież coraz gorsza, porostu rozwinęły się środki przekazu i więcej spraw wychodzi poza mury szkoły.

Poza tym młodzi ludzie nie są głupi, oni wiedzą że za swoje zachowania nie będą ponosić konsekwencji i wykorzystują to dla własnej przyjemności (nakręcania "klasowej głupawki").

Nikt gimbusów nie wywali ze szkoły, dawniej to samo było w podstawówkach, gdzie rozrabiaki z 8-ej klasy stawały się wzorowymi uczniami w liceum, bo w liceum wylatywało się na "zbity pysk" za numery które w podstawówce uchodziły "obniżonym stopniem z zachowania".

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365