Racjonalista - Strona głównaDo treści
Meteor a prawdopodobieństwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
15-02-2013 23:17kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Meteor a prawdopodobieństwo
Ocena -6 na 12
Cytat:
Prawdopodobieństwo spadnięcia meteoru na człowieka czy nawet budynek jest tak małe, że aż śmieszne. [...] tłumaczy TOK FM prof. Włodzimierz Bednarek, astrofizyk z Uniwersytetu Łódzkiego

W przypadku pewnej fabryki na Uralu to prawdopodobieństwo wyniosło 100%:


Określanie prawdopodobieństwa nie jest tak banalnie proste jak to twierdzi pan profesor.
Dopóki w ziemską atmosferę nie wpadnie żaden kamyk (p-stwo>=0%) jakie jest p-stwo, że walnie w człowieka? - 0%. A gdy wpadnie? A to już zależy dla kogo. Kamyk w kogoś uderzy (p-stwo=100%), ale nie uderzy w kogokolwiek innego (pstwo=100%).

Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo nie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Legion (587 punktów)
Dla mnie ta sprawa odsłania bufonadę i brak samokrytycyzmu części naukowców. Nie jesteśmy przygotowani na upadek meteorytu podobnego rozmiarami do tego z Tunguski, ani zderzenia z planetoidą Apopis. Lepiej niech ludzkość, w ciągu tego tysiąclecia się spręży, inaczej coś nas pierdyknie, a wtedy koniec z angielskimi komediami i salami ;_; .
16-02-2013 00:11 
 Ocena 1 na 1
Maryland (144 punktów)
>Dla mnie ta sprawa odsłania bufonadę i brak samokrytycyzmu części naukowców.
Ponieważ oszacowali prawdopodobieństwo tego, że meteoryt tak uderzy? Zgodzę się, że niektórzy naukowcy zaliczają się do kryteriów kolegi, ale nie rozumiem czemu ten konkretny przypadek, którego dziś byliśmy świadkami, miałby się do tego przyczynić.
>Nie jesteśmy przygotowani na upadek meteorytu podobnego rozmiarami do tego z Tunguski, ani zderzenia z planetoidą Apopis. Lepiej niech ludzkość, w ciągu tego tysiąclecia się spręży, inaczej coś nas pierdyknie, a wtedy koniec z angielskimi komediami i salami ;_; .
Nie jesteśmy przygotowani też na wiele innych rzeczy, co pokazała nam historia np. Tsunami, katastrofy elektrowni, Tornada, inwazje Obcych itp. Mielibyśmy również duże problemy bez prądu, ciepłej wody itd. Ludzie 1000 lat temu nie byli przygotowani, 2000 też. Są rzeczy, na które będzie się ciężko przygotować (jeśli w ogóle się uda), bo nie wyobrażam sobie w tej chwili, aby można było przygotować się na zniszczenie naszej rodzimej planety. Widzę, że kolega przekonany, że w najbliższym 1000leciu ma się coś stać. Jednak sprężenia ludzkości zawsze są dobre i miłe
16-02-2013 01:39 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>Nie jesteśmy przygotowani też na wiele innych rzeczy, co pokazała nam historia np. Tsunami, katastrofy elektrowni, Tornada, inwazje Obcych itp.
Więc nic nam nie pozostało jak tylko się modlić.

>Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo nie.
To Wychodzi na to, że w co drugim losowaniu trafiłeś, poza wyjątkami kiedy byłeś na chorobowym.
Kulka, z całym szacunkiem pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Za żart z góry przepraszam.

Dla ścisłości - Jest coś takiego jak rachunek prawdopodobieństwa a filozofia, więc nie rozumiem skąd te minusy dla autora wątku. Filozoficzne aspekty teorii przypadku i chaosu - to pierwsze pojęcie (przypadek) do matematyki wprowadził Pascal, a drugie (chaos) do fizyki Boltzmann i Gibbs.
filozofia.(*)7ea3120fa9e0da.2.Poznanski.pdf
18-02-2013 10:20 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Nie jesteśmy przygotowani też na wiele innych rzeczy, co pokazała nam historia np. Tsunami, katastrofy elektrowni, Tornada, inwazje Obcych itp.
Ile razy w historii przeżyliśmy (nieprzygotowani, rzecz jasna) inwazję Obcych? Bo termin "Obcy" rozumiem jako "kosmici", nie jako "Niemcy", "Rosjanie" albo "Eskimosi".
Maryland (144 punktów)
>Ile razy w historii przeżyliśmy (nieprzygotowani, rzecz jasna) inwazję Obcych? Bo termin "Obcy" rozumiem jako "kosmici", nie jako "Niemcy", "Rosjanie" albo "Eskimosi".
Miałem tutaj na myśli słynną audycję radiową w 1938, który wywołała niemały chaos w USA.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Nie jesteśmy przygotowani na upadek meteorytu podobnego rozmiarami do tego z Tunguski, ani zderzenia z planetoidą Apopis.<<
A właśnie że jesteśmy. Zamieszkujemy całą ziemię i nawet jeśli rypnie znacznie większy meteoryt, to zginie co najwyżej 10%. W przeciwieństwie do dinozaurów potrafimy przystosować się do zmienionych warunków. A we własnym zakresie, tak na wszelki wypadek, to wyprodukowaliśmy broni jądrowej tyle, że mogli byśmy się sami pozabijać 10 razy.
17-02-2013 21:03 
 Ocena 6 na 6
Jacholek (5699 punktów)
>A właśnie że jesteśmy. Zamieszkujemy całą ziemię i nawet jeśli rypnie znacznie większy meteoryt, to zginie co najwyżej 10%. W przeciwieństwie do dinozaurów potrafimy przystosować się do zmienionych warunków. A we własnym zakresie, tak na wszelki wypadek, to wyprodukowaliśmy broni jądrowej tyle, że mogli byśmy się sami pozabijać 10 razy.
>
Nie byłbym takim optymistą. 10% to ewentualnie tylko bezpośrednie ofiary, dalej idą konsekwencje zmian klimatycznych, spadek produkcji rolniczej, kryzys energetyczny (gwałtowny wzrost zapotrzebowania), proliferacja chorób itd. Dinozaury tez nie od razu wyginęły, proces trwał wiele lat. Jesteśmy zbytnio zadufani w siłę współczesnej technologii, która jest jednak bardzo wrażliwa i podatna na efekt domino (jak to już bywało w odniesieniu do systemów energetycznych).
Maryland (144 punktów)
>Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo nie.
Nie zgodzę się z tym, ponieważ żeby zdobyć szóstkę w lotka trzeba trafić dokładnie jedną (lub więcej, nie interesuje się tym) kombinację, pośród bardzo dużej ich liczby. Mogę posłużyć się na przykładzie, mamy miseczkę i 8 czarnych kulek, 2 czerwone. Więc idąc dalej kolegi rozumowaniem możemy stwierdzić, że prawdopodobieństwo wyciągnięcia którejś z nich wynosi 50%- albo tą, albo tamtą. Jest to błędem, gdyż prawdopodobieństwo wyciągnięcia czarnej wynosi 80%, natomiast czerwonej 20%, przy założeniu, że wyciągniemy na 100% jakąś kulkę. Nie wyklucza to jednak tego, że 10 razy pod rząd uda nam się wyciągnąć kulkę czerwoną. Z resztą wywodu na temat prawdopodobieństwa też się nie zgodzę.
16-02-2013 00:36 
 Ocena-7 na 9
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Trafisz albo nie trafisz - 50% do 50%. Nie masz 8 czarnych kulek i 2 czerwonych (skąd to wzięłaś?)


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
16-02-2013 01:00 
 Ocena 6 na 6
Maryland (144 punktów)
>Trafisz albo nie trafisz - 50% do 50%. Nie masz 8 czarnych kulek i 2 czerwonych (skąd to wzięłaś?)
Jako przykład. Nie zgadzam się nadal, że jest to fifty-fifty (przy przypadku z LOTTO), ponieważ prawdopodobieństwo na trafienie jest mniejsze, niż na nietrafienie. Przy szacowaniu prawdopodobieństwa nie możemy sobie, tak po prostu, ziignorować pozostałych czynników, bo tutaj nie wybieram pomiędzy trafieniem i nietrafieniem, lecz nietrafieniem, nietrafieniem,nietrafieniem, [...], nietrafieniem i trafieniem.
satanisz (151 punktów)
>Określanie prawdopodobieństwa nie jest tak banalnie proste jak to twierdzi pan profesor.
Uwzględniając prawdopodobieństwo, że będę miał akurat gotówkę na puszczenie kuponu. Nic mi się nie stanie po drodze do kolektury. Okaże się, że nie wszyscy mamy równe szanse na wygranie milionów.
16-02-2013 01:12
 Ocena 15 na 15
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Błagam. Nie uprawiaj alternatywnej matematyki.
16-02-2013 01:29
 Ocena 21 na 21
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo nie.

To zapewne chętnie przyjmiesz korzystny dla Ciebie zakładzik?
Wypłacę Ci tysiaka jeśli trafisz, a Ty mi ledwie stówkę jeśli nie.

Kulko, nie kompromituj się.

Polski odpowiednik Złotych Malin daje nagrodę w kategorii "występ poniżej godności".
Ja określiłbym ten wątek jako "występ poniżej zdolności intelektualnych".
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wszyscy krytykujący mnie w tym wątku mówią o matematyce, logice, zarzucają mi kompromitację i nieudane tworzenie nowej arytmetyki, ale nikt nie zauważył podstawowego faktu: ja mówię nie o prawdopodobieństwie przed zdarzeniem, ale "prawdopodobieństwie" po, czy też o wyniku zdarzenia. P-stwo trafienia 6 w totka przed losowaniem, to 1:14 mln, a "p-stwo" po losowaniu? 1:2 - trafiłem, albo nie trafiłem, nie wiem dopóki nie sprawdzę. Taki kot Schrodingera.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
16-02-2013 15:22 
 Ocena 11 na 11
TyDraniu (6569 punktów)
Wiecie co, dzisiaj przytrafiła mi się niewiarygodna rzecz. Właśnie tu szedłem, na ten wykład, i przechodziłem przez parking. Nie uwierzycie, co się stało. Zobaczyłem samochód z tablicą rejestracyjną WAZ 3572. Wyobrażacie sobie? Z milionów tablic rejestracyjnych w całym stanie, jakie było prawdopodobieństwo, że zobaczę dziś tę właśnie tablicę? Zadziwiające...

-Richard Feynman

Przytoczony fragment Feynman potraktował jako żart ilustrujący pewną grupę badań, w których prawdopodobieństwo zajścia zdarzenia oblicza się po zajściu zdarzenia, a nie przed - co jest absurdem.


kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Niestety nie jestem równie zasłużony i znany jak Feynman, więc moich wypowiedzi w tym wątku nikt ani nie traktuje jako żartu, ani nie zauważył w nich tego, co było w wypowiedzi Feynmana.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
17-02-2013 00:28 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>Niestety nie jestem równie zasłużony i znany jak Feynman, więc moich >wypowiedzi w tym wątku nikt ani nie traktuje jako żartu, ani nie zauważył w nich tego, >co było w wypowiedzi Feynmana.

Musisz trochę popracować nad wizerunkiem
16-02-2013 18:37 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>P-stwo trafienia 6 w totka przed losowaniem, to 1:14 mln, a "p-stwo" po losowaniu? 1:2 - trafiłem, albo nie trafiłem, nie wiem dopóki nie sprawdzę. Taki kot Schrodingera.

Prawdopodobienstwo po zajsciu zdarzenia? Widze, ze na prawde chcesz stworzyc alternatywna matematyke

Mnie uczyli, ze po zdarzeniu prawdopodobienstwo zamienia sie w fakt.
Jesli twoj aksjomat bylby prawdziwy to czysta statystyka musialaby go sila rzeczy potwierdzic. A ja zaloze sie z toba o dowolna kwote EUR, ze nawet po 1000 powtorzeniach nie udowodnisz, ze prawdoppdonienstwo trafienia 6-tki po losowaniu wynosi 50%. Ja twierdze, ze po 1000 losowaniach nie trafisz ani jednej szostki

Prawdopodobienstwo, ze dorzuce pilke tenisowa do ksiezyca tez wynosi 50% - albo dorzuce albo nie (pomijam fizyke i wszytkie inne prawa. Rzucam i po rzucie patrze na wynik. I albo dorzucilem albo nie)
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo
>nie.[/color]

Jesli to prowokacja czy zarcik to raczej sie nie udal.

Jesli to jakas nowa matematyka to gratuluje pomyslu

Prawdopodoboenstwo to stosunek liczby zdarzen elementarnych sprzyjajacych zdarzeniu do liczby wszystkich mozliwych zdarzen elementarnych nalezących do zbioru.
Idac twoim tokiem rozumowania nie potrzebujemy Laplace'a, Buffona czy von Misesa bo prawdopodobienstwo ZAWSZE wyniesie 50% (albo cos sie stanie albo nie)

Maly przyklad: gram w rosyjska ruletke i w pistolecie jest komplet pociskow. Wedlug ciebie szansa na smierc wynosi 50% (albo umre albo nie)
16-02-2013 10:53 
 0 na 2
romaro (25211 punktów)
>Maly przyklad: gram w rosyjska ruletke i w pistolecie jest komplet pociskow.
Dobra gramy.
>Wedlug ciebie szansa na smierc wynosi 50% (albo umre albo nie)
Który z nas pierwszy strzela?
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Który z nas pierwszy strzela?
>

W przeciwienstwie do kulki potrafie liczyc i podziekuje za gre
To dla kulki rachunek prawdopodobienstwa opiera sie na innych zasadach niz pokazal nam to Laplace.
romaro (25211 punktów)
>W przeciwienstwie do kulki potrafie liczyc i podziekuje za gre
Bardzo filozoficzne podejście do rachunku prawdopodobieństwa.
Rachunek prawdopodobieństwa jest próbą formalnego opisu praw rządzących przypadkiem. Można powiedzieć, że szuka porządku w chaosie.
Zero jest podstawą całej filozofii!
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Bardzo filozoficzne podejście do rachunku prawdopodobieństwa.
>Rachunek prawdopodobieństwa jest próbą formalnego opisu praw rządzących przypadkiem. Można powiedzieć, że szuka porządku w chaosie.
>Zero jest podstawą całej filozofii!

Moje podejscie do rachunku prawdopodobienstwa jest podobne do Laplace´a.
To kulka przestawil nam bardzo filozoficzne podejscie - albo jest albo nie ma
Gdyby spojrzec na to po lepperowsku to chlop ma racje - albo wygram w totka albo nie wygram
romaro (25211 punktów)
>Gdyby spojrzec na to po lepperowsku to chlop ma racje - albo wygram w totka albo nie wygram
Przed Lepperem był jeszcze William Shakespeare ze swoim - być albo nie być.
Skoro jesteś zwolennikiem teorii Simona de Laplace, to zapewne wiesz, że był on zwolennikiem subiektywnej interpretacji rachunku prawdopodobieństwa, według której prawdopodobieństwo nie musi być wielkością obiektywną, lecz może być określone na podstawie subiektywnej opinii osoby.
16-02-2013 12:05 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Skoro jesteś zwolennikiem teorii Simona de Laplace, to zapewne wiesz, że był on zwolennikiem subiektywnej interpretacji rachunku prawdopodobieństwa, według której prawdopodobieństwo nie musi być wielkością obiektywną, lecz może być określone na podstawie subiektywnej opinii osoby.
>

Troche za pozno mi to mowisz. Gdybym wczesniej wiedzial, ze prawdopodobientwo mozna okreslic na podstawie mojej subiektywnej opinii to moze na maturze mialbym 15 punktow zamiast 12

Czyli kuklka ma racje - szansa na wygrana w totka jest 50% a to, ze do konca zycia nie wygram 6-tki jest po prostu wielkim pechem
romaro (25211 punktów)
>Troche za pozno mi to mowisz. Gdybym wczesniej wiedzial, ze prawdopodobientwo mozna okreslic na podstawie mojej subiektywnej opinii to moze na maturze mialbym 15 punktow zamiast 12
U góry napisałem, że pojęcie "przypadek" do matematyki wprowadził Pascal. Wraz z Pierre'em de Fermatem rozważał kwestie teorii prawdopodobieństwa, wywierając tym samym niemały wpływ na rozwój nowoczesnej ekonomii i nauk społecznych.
(Ostatnie zdania wyciąłem z Wikipedii).
Pozdrawiam.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>U góry napisałem, że pojęcie "przypadek" do matematyki wprowadził Pascal. Wraz z Pierre'em de Fermatem rozważał kwestie teorii prawdopodobieństwa, wywierając tym samym niemały wpływ na rozwój nowoczesnej ekonomii i nauk społecznych.
>(Ostatnie zdania wyciąłem z Wikipedii).
>Pozdrawiam.
>

No popatrz, a ja myslalem, ze rachunek prawdopodobienstwa jest czescia matematyki, ktora razem ze statystyka tworzy stochastyke.
Troche mnie zdziwiles, ze matematyka podlega subiektywnym ocenom
Napisales wyraznie, ze Laplace twierdzil, ze prawdopodobienstwo mozna okreslic rowzniez subiektwna opinia. Czyli tak jak w aksjomacie kulki - rachunek mowi o szansie 1 do 14 milionow a subiektywna opinia osoby (w tym przypadku kulki) mowi o 1 do 2
sapiens (395 punktów)
Ciekawe czy do śmiechu jest ponad tysiącowi rannych osób... Jak widać tytuł profesorki nie chroni przed gadaniem bzdur.
Maryland (144 punktów)
>Ciekawe czy do śmiechu jest ponad tysiącowi rannych osób... Jak widać tytuł profesorki nie chroni przed gadaniem bzdur.

Czy dla kolegi zdanie
>Prawdopodobieństwo spadnięcia meteoru na człowieka czy nawet budynek jest tak małe, że aż śmieszne.
jest bzdurą? Nie wiem skąd taka opinia.
Fizyk (17637 punktów)
> Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono 1:2 - trafię albo nie.

Totek to idealny podatek: nie dość, że od głupoty to jeszcze płacony ochoczo.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Prawdopodobieństwo, że trafię 6 w totka jest jak 1:14 mln. Dla mnie wynosi ono >1:2 - trafię albo
>nie

rozumiem, że Ciebie nie dotyczy prawdopodobieństwo ?!? Musisz być bardzo bogatym człowiekiem. Ile loterii przez Ciebie zbankrutowało?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>W przypadku pewnej fabryki na Uralu to prawdopodobieństwo wyniosło 100%:

Z tego co wiem, to fabryka oberwała falą uderzeniową, a nie meteorem.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Z tego co wiem, to fabryka oberwała falą uderzeniową, a nie meteorem.
Z tego co media podawały wczoraj w fabrykę uderzył fragment meteorytu, którego największa część wpadła do jeziora parę km dalej. Od fali uderzeniowej popękały szyby w oknach budynków.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Jacholek (5699 punktów)
>[cytat]Prawdopodobieństwo spadnięcia meteoru na człowieka czy nawet budynek jest tak małe, że aż
>śmieszne. [...] tłumaczy TOK FM prof. Włodzimierz Bednarek, astrofizyk z Uniwersytetu
Niby naukowiec a używa terminów nienaukowych, bo co to znaczy tutaj "śmieszne" ? Prawdopodobieństwo wyprodukowania Higgs'a było śmiesznie niskie lecz znaleziono go "na poważnie". W dodatku chodzi tu o prawdopodobieństwo warunkowe; najpierw trzeba ustalić prawdopodobieństwo zajścia warunku wstępnego, tzn. uderzenia meteoru (czy asteroidy) w Ziemię. Jeśli to już wiemy to pytanie na ile znana jest nam trajektoria tego obiektu, czyli drugi warunek do ustalenia. Finalne prawdopodobieństwo będzie zależało od strefy uderzenia i dokładności znajomości trajektorii. Gdyby tor obiektu kończył się w centrum Warszawy to wtedy prawdopodobieństwo uderzenia w budynek byłoby równe ok 99%. Pominąłem tu jeszcze jeden element - masa obiektu i możliwość eksplozji na pewnej wysokości.
W sumie oszacowane prawdopodobieństwo może być tylko subiektywne, bowiem zależne od stopnia naszej wiedzy odnośnie trajektorii, prędkości, kształtu, struktury wewnętrznej, składu chemicznego i ..chyba wystarczy. W sumie śmieszna sprawa że mamy takich dobrych popularyzatorów wiedzy wypowiadających się w środkach masowego przekazu.
16-02-2013 18:38 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie zdziwiłbym się, gdyby zaraz ktoś tu na ciebie naskoczył, że wynik rzutu kostką uzależniasz od czasu "mieszania" kostki w kubku, materiału, z jakiego jest wykonana kostka, rodzaju podłoża, na które spada kostka, oporów powietrza, siły wiatru itd.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
16-02-2013 18:49 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Nie zdziwiłbym się, gdyby zaraz ktoś tu na ciebie naskoczył, że wynik rzutu kostką uzależniasz od czasu "mieszania" kostki w kubku, materiału, z jakiego jest wykonana kostka, rodzaju podłoża, na które spada kostka, oporów powietrza, siły wiatru
De facto, wynik rzutu kostką, teoretycznie rzecz biorąc, nie jest zupełnie przypadkowy, co było przedmiotem badań całkiem naukowych i to rodem z Polski:
www.oniona(*)iedza-jak-rzucac-koscia-do-gry
Tak więc na "naskok" jestem przygotowany.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ci naskakujący nie odróżniają niematerialnego świata matematyki od świata materialnego. Dla nich p-stwo trafienia przez ciebie 6 w totka wynosi 1:14 mln bez względu na to czy w ogóle zagrasz, czy nie.


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
Wszyscy zajęli się głupotą jaką, za przeproszeniem palnąłeś, a nikt nie zauważył głupoty jaką palnął pan profesor:
>Cytat:
Prawdopodobieństwo spadnięcia meteoru na człowieka czy nawet budynek jest tak małe, że aż
>śmieszne. [...] tłumaczy TOK FM prof. Włodzimierz Bednarek, astrofizyk z Uniwersytetu
>Łódzkiego

Specjalnie pogrubiłem. Na forach astronomicznych uczulają na takie powszechne, ale błędne używanie słowa "meteor", gdyż ma ono całkowicie inne znaczenie: pl.wikipedia.org/wiki/Meteor
Ja bym powiedział, z całą pewnością, że spadnięcie meteoru na człowieka wynosi zero
To tak samo denerwujące jak mówienie o TE, że to "tylko teoria".

Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Kamień poza atmosferą ziemską, to meteoroid, ten sam kamień lecący przez ziemską atmosferę, to meteor, a tenże kamień, który spadł na powierzchnię Ziemi, to meteoryt.
Dla mnie ma to tyle sensu, co podział dzidy na przeddzidzie, śróddzidzie i zadzidzie.



Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
16-02-2013 21:57 
 Ocena 3 na 3
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Dla mnie ma to tyle sensu, co podział dzidy na przeddzidzie, śróddzidzie i zadzidzie.

Analogia trochę nie trafiona. Ja bym to porównał do odrzutowca- to tak jakby ślad na niebie, który odrzutowiec zostawia, nazwać samolotem. I gdy ten sam wehikuł rozpadnie się podczas lotu, a Ty znajdziesz z niego śrubkę, czy inny mały odłamek i też nazwiesz "samolot".


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
owerfull (38 punktów)
>Kamień poza atmosferą ziemską, to meteoroid, ten sam kamień lecący przez ziemską atmosferę, to meteor, a tenże kamień, który spadł na powierzchnię Ziemi, to meteoryt.
>Dla mnie ma to tyle sensu, co podział dzidy na przeddzidzie, śróddzidzie i zadzidzie.

>
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.


Nie. Meteoroidy od 10 cm są superbolidami, niektóre dane wskazują na to, że definiowanie meteoroidu jako meteoroid kończy się na 10 metrach, inne natomiast wskazują na to, że kończ się na 50 metrach średnicy. solarsyste(*)ets/profile.cfm?Object=Meteors Tu jest trochę o tym, wystarczy poszukać.

Jeśli chodzi o tą dziedzinę, to zaczyna się już od tzw "Cosmic Dust" czyli kosmiczny pył, on natomiast może być pochodną meteoroidów, planetoid, a dalej większych obiektów(chyba każdy wie, co mam na myśli).

Największe są planetoidy/asteroidy, które muszą mieć więcej niż 50 metrów średnicy(NEO).

A tak, meteoroid wlatujący w atmosferę i ulegający tam zniszczeniu, jest zwany meteorem, a taki który "pieprznie" w ziemię, to meteoryt. Chodzi o to, że jak już chcemy być racjonalistami, tudzież ludźmi, którzy myślą, iż ich racja jest racją prawdziwą, bądź ostateczną, to chociaż idźmy według zasad i nadmieniajmy, że nie tylko kamień w przestrzeni kosmicznej jest meteoroidem.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
> Na forach astronomicznych uczulają na takie powszechne, ale błędne używanie słowa "meteor" (...)
Powszechniejsza jest pomyłka odwrotna: nazywanie "meteorytami" asteroid które wciąż krążą jeszcze w przestrzeni kosmicznej.
17-02-2013 09:34 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Powszechniejsza jest pomyłka odwrotna: nazywanie "meteorytami" asteroid które wciąż krążą jeszcze w przestrzeni kosmicznej.
   A jeszcze powszechniejsza to nazywanie planetoid asteroidami. Planetoidy nijak gwiazdom podobne nie są. To taka sama głupota, jak nazywanie planety Wenus gwiazdą poranną, czy wieczorną.
Iggipop (24 punktów)
>   A jeszcze powszechniejsza to nazywanie planetoid asteroidami. Planetoidy nijak gwiazdom podobne nie są. To taka sama głupota, jak nazywanie planety Wenus gwiazdą poranną, czy wieczorną.

Hm, do dziś żyłem w przekonaniu, że określenia 'planetoida' i 'asteroida' to tzw synonimy. Używane zamiennie, np zależnie od kręgu kulturowego - 'asteroid' powie amerykanin, a 'planetoid' - europejczyk.
20-02-2013 07:12 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>>   A jeszcze powszechniejsza to nazywanie planetoid asteroidami. Planetoidy nijak gwiazdom podobne nie są. To taka sama głupota, jak nazywanie planety Wenus gwiazdą poranną, czy wieczorną.
>Hm, do dziś żyłem w przekonaniu, że określenia 'planetoida' i 'asteroida' to tzw synonimy. Używane zamiennie, np zależnie od kręgu kulturowego - 'asteroid' powie amerykanin, a 'planetoid' - europejczyk.
   Asteroida (z greki) to znaczy podobna gwieździe, a planetoida to znaczy podobna planecie. Planetoida to też planeta, bo porusza się dookoła Słońca, tyle że mała. Najlepsza więc na nią nazwa, to planetka.
   Rozumiesz, że 'asteroida', to określenie amerykańskie, zatem uważasz się za Amerykanina? A uważaj się choćby nawet i za Melanezyjczyka, ale jesteś w Europie, więc nie nazywaj planetek asteroidami, ani miliarda bilionem, ani nie mierz odległości w milach, ani masy w funtach, bo ośmieszasz się tym sposobem.
20-02-2013 12:28 
 Ocena 1 na 1
Iggipop (24 punktów)
Dobra, dobra. To z wypowiedzi jednego astronoma, który brzmiał rozsądnie mówiąc w ciekawej audycji o tym i o tamtym. Nie uważam się za amerykanina, nie używam na co dzień mil i funtów. Nie wypowiadałem się z domysłem - 'ja wiem jak jest i wam zaraz powiem'. Więc nie uważam też, żebym miał się w jakikolwiek sposób ośmieszać. Po co taka napinka?
W sumie jest mi doskonale obojętne kto i jak nazywa te ciała niebieskie. Przy ewentualnym impakcie nie będę sobie tym łamał głowy, czy uderzyła w Ziemię asteroida, czy może jednak planetoida
Pozdrawiam.
Luxuria (526 punktów)
No dobra, ale prawdopodobieństwo może być "śmiesznie" niskie, a zdarzenie i tak zajdzie. Nieprawdopodobne rzeczy zdarzają się cały czas (kto to powiedział? Tyson? nie pamiętam). Nie wiem dokładnie jaki był zamysł posta, ale przecież profesor może mieć jak najbardziej rację (i zapewne ma, chociaż powinien zapewne użyć słowa "meteoryt").
maciejo (3492 punktów)
>No dobra, ale prawdopodobieństwo może być "śmiesznie" niskie, a zdarzenie i tak zajdzie.

Oczywiście, że zdarzenie może zajść. Jak prawdopodobieństwo jest większe od 0, to znaczy że sytuacja może zaistnieć.

>Nieprawdopodobne rzeczy zdarzają się cały czas (kto to powiedział? Tyson? nie pamiętam).

To zależy co mamy na myśli. Wygranie w lotka jest bardzo mało prawdopodobna (większa szansa, że się zginie w drodze do kolektury) ale jeśli gra setki tysięcy osób, wysyłane są miliony zakładów, to w końcu ktoś tą właściwą kombinacje skreśli.
Podobnie z drzewem spadającym na samochód. Niby prawdopodobieństwo, że na tej konkretnej drodze, na pewien konkretny samochód spadnie drzewo jest praktycznie żadne ale takie rozumowanie to błąd wynikający ze słabości aparatu matematycznego argumentującego. Na problem należy spojrzeć tak, iż skoro przy drodze rośnie co kilkadziesiąt metrów drzewo, a samochody jadą z częstotliwością kilku na minutę, to szansa na kolizję gdy jedno z drzew zacznie się przewracać jest całkiem spora.

>Nie wiem dokładnie jaki był zamysł posta, ale przecież profesor może mieć jak najbardziej rację (i zapewne ma, chociaż powinien zapewne użyć słowa "meteoryt").
>
Profesor ma racje tylko ludzie nie rozumieją statystyki. Zupełnie błędnie ja pojmują.
Luxuria (526 punktów)
Yup, o to też mi chodziło - przy dużej liczbie osób grających, albo dużej liczbie ciał niebieskich w układzie słonecznym i dodatkowo biorąc pod uwagę długi czas, nie jest dziwnym że bardzo nieprawdopodobne zdarzenie w końcu zajdzie.

> To zależy co mamy na myśli.

Tu akurat chodziło mi o to, że gdzieś, komuś nawet w tej chwili przytrafia się zapewne coś supernieprawdopodobnego. Na kogoś spada drzewo, kogoś innego może uderza piorun a ktoś inny wygrywa w totka etc...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365