 |
A propos Justyny Kowalczyk Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-02-2013 17:58 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | A propos Justyny Kowalczyk
3 na 5 | "Cała" Polska żyje obecnie występami Justyny Kowalczyk i naszych skoczków narciarskich. "Wszyscy" Polacy ekscytują się potencjalnymi sukcesami w/w sportowców i zamartwiają ich rzeczywistymi porażkami. W przypadku pani Kowalczyk poruszany jest temat złego smarowania jej nart, w przypadku skoczków narciarskich wspomina się dyskwalifikację pana Stocha, który przed skokiem ubrał się w nieprzepisowy kombinezon.
W historii wyścigów F1 znane są przypadki zastosowania nowatorskich rozwiązań technicznych, które miały zasadniczy wpływ na sukcesy w tej dyscyplinie sportu. Część z tych rozwiązań dostała "błogosławieństwo" odpowiednich gremiów określających dozwolone wyposażenie samochodu F1, część przez te gremia została zakazana.
Ogólnie chodzi mi o to, że na sukces sportowca składają się nie tylko możliwości jego organizmu, ale także właściwości sprzętu, jakiego używa podczas zawodów.
Odnośnie smarowania nart i kombinezonów nasuwa się proste rozwiązanie - niech wszyscy zawodnicy występują w takich samych strojach i z takim samym sprzętem. To pozwoli na ograniczenie wpływu "sprzętowego" na rezultat sportowca. Przy odwrotnym podejściu do zagadnienia (niech sprzęt pomaga osiągać lepsze wyniki) - jeśli kombinezon pana Stocha jest niedozwolony, bo zwiększa szanse pana Stocha na sukces, to niech takie kombinezony staną się obowiązkowe, a nie zakazane - wyrównujmy szanse zawodników zamiast hamować postęp techniczny. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Maluśkiewicz (0 punktów) | W zasadzie proponujesz dyskusję o granicy pomiędzy racjonalizmem a paranoją. Myślę, że nie ma odpowiedzi na Twoje dylematy. Jedynym rozsądnym postulatem jest ujednolicenie sprzętu - ale i to mrzonka, choćby z przyczyn reklamowo-sponsoringowych.
Należało by zacząć ab Iovo, czyli najsamprzód ujednolicić sportowców względem wzrostu, wagi, obwodu w klacie, preferencji seksualnych, czy co tam jeszcze w dzisiejszym świecie zachlupocze we łbach politopopwych.
Słowem - szkoda czasu i atłasu, ograniczmy się jedynie do kontrolowania by za dużo sterydów nie wchłaniali.
Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego. Piotr I
|
|
 | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Jedynym rozsądnym postulatem jest ujednolicenie sprzętu - ale i to mrzonka, choćby z przyczyn reklamowo-sponsoringowych....czego znakomitym przykładem jest spektakularna klapa Formuły A1.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
2 na 2 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Sport wyczynowy nie istniałby, gdyby nie jego hojni sponsorzy, czyli (między innymi) producenci sprzętu sportowego. Jest to po prostu hobby bardzo drogie, począwszy od kosztów samego kondycyjnego przygotowania zawodnika, który poza treningami też musi z czegoś żyć, a skończywszy na kosztach organizacji wielkich imprez sportowych, które bywają tak horrendalne, że niejednokrotnie doprowadzały do ruiny całe kraje (vide Grecja). Przewagę biznesu nad "duchem sportu" doskonale widać choćby w takich "sportach", jak wszelkiego rodzaju wyścigi samochodowe, gdzie ścigają się całe "stajnie" czyli de facto marki, a nie zawodnicy. Bo tu chodzi o kasę, czyli biznes, a tylko garstka idealistycznych niedobitków nie potrafi tego pojąć, a co gorsza, ma to sportowi za złe. A przecież bez tej całej kasy nie byłoby całej tej zabawy. Bo sport to przecież biznes czysto rozrywkowy.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
3 na 3 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Ogólnie chodzi mi o to, że na sukces sportowca składają się nie tylko możliwości jego organizmu, ale także właściwości sprzętu, jakiego używa podczas zawodów.
Zadam proste pytanie: Czy kierowca F1 to sportowiec czy tester nowych technologii? Mi zawsze było bliżej do odpowiedzi nr 2.
Idea sportu z założenia zakłada równość szans na starcie. Problem w tym, że... rywalizacja sportowa podlega darwinowskiemu wyścigowi zbrojeń. Dopóki o sportowych wynikach decydował tylko ludzki organizm, możemy powiedzieć, że istniał tylko jeden nieunikniony czynnik różnicujący szanse. Były nim wrodzone warunki fizyczne + oczywiście te "wytrenowane" ciężką pracą. Dziś szanse są dodatkowo różnicowane przez nowoczesne technologie stosowane w sprzęcie sportowym. Jednak już niedługo bo...
Wkrótce owe wrodzone warunki fizyczne staną się produktem inżynierii genetycznej. Ponadto cybernetyka przeżyje swój rozkwit. Pojawią się sztuczne oczy, bioniczne ramiona i inne technologiczne dopalacze. Za jakiś czas nastąpi koniec ery człowieka wyłącznie biologicznego. Czy sport będzie mieć szanse na dalszy byt w tej sytuacji? Czy nie będzie tak, że nagle pojawi się olbrzymia lawina czynników różnicujących sportowe szanse, co doprowadzi do końca ery sportu? W mojej opinii tak właśnie będzie. Na pewno nastąpi koniec sportu jaki znamy.
Rozwinie się natomiast koreański model rywalizacji. Pojawi się mnóstwo przestrzeni do rywalizacji wirtualnej na wzór mistrzostw w Starcratfa - co jest w Korei określane wręcz mianem "sportu narodowego".
|
|
10 na 10 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >"Wszyscy" Polacy ekscytują się potencjalnymi sukcesami w/w sportowców i zamartwiająich rzeczywistymi porażkami.<< Bo "Od drugiego kilometra bolały mnie nogi" jak powiedziała pani Justyna. A tu znowu: Walka Gołota Saleta podzieliła Polskę! Warszawa za Gołotą, Wrocław za Saletą. Prawniczki za Gołotą, aktorki za Saletą. Piosenkarze za Gołotą, niemowy za Saletą. Kibice Legii za Gołotą, fani Śląska za Saletą. TVP i TVN za Gołotą, Polsat za Saletą. Chirurdzy za Gołotą, transplantolodzy za Saletą. Czyli 10 najsłynniejszych klęsk Gołoty. A do tego Mistrzowska katastrofa Stocha. A z trochę większego świata, to rząd USA chce pozwać przed sąd Armstronga. Czyli:
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Opinię publiczną pozbawioną znaczenia można karmić brakiem znaczenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | nm123 (423 punktów) | Wkurza mnie już ten sport. Ludzie to przeżywają jakby im tam matkę zabijano. Ze sportowców robi się bohaterów, patriotów i ciul wie co jeszcze(a inteligentów!). Nie mówię, że czasem nie oglądnę sobie jakiejś audycji sportowej, ale po prostu wkurza mnie cała ta otoczka. Hm chyba robię małe OT ale jakoś mi gula huśta ten temat...Nie twój tylko ogólnie sportu  . BtW Dlaczego w kolarstwie przepuszczenie kolegi jest OK, a F1 to jest chamstwo i "nieferplej"?
|
|
 | 3 na 3 | Lodowy (1486 punktów) | > Nie mówię, że czasem nie oglądnę sobie jakiejś audycji sportowej,Oglądałeś audycję??? To się jeszcze nikomu nie udało (no, może Chuckowi Norrisowi).
|
|
| Scarabaeus (2198 punktów) | >Odnośnie smarowania nart i kombinezonów nasuwa się proste rozwiązanie - niech wszyscy zawodnicy >występują w takich samych strojach i z takim samym sprzętem.
Waga ciała, wzrost, technika jazdy i inne czynniki mają wpływ na to czy dane smarowanie jest korzystne czy nie dla danego zawodnika. Taki sam sprzęt faworyzowałby jakieś konkretne cechy.
Rywalizacja w sporcie to nie tylko rywalizacja czysto "fizyczna". Dlaczego chcesz spłycać sport i sprowadzać go do jednego wymiaru? To może od razu zróbmy medyczne pomiary wydolności organizmu i wyłońmy zwycięzce bez całej tej otoczki.
|
|
 | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego chcesz spłycać sport i sprowadzać go do jednego wymiaru?A jakie tam spłycanie, jeden wymiar służy w sporcie wyrównaniu szans. Dlatego wspólne są zasady, w tym parametry sprzętowe, ale też kategorie wagowe zawodników, bo ciekawie jest wiedzieć nie tylko ile udźwignie najcięższy zawodnik, ale i inni chętni. > To może od razu zróbmy medyczne pomiary wydolności organizmu i wyłońmy zwycięzce bez całej tej otoczki.W sumie to można zdefiniować sport jako "badanie parametrów zwycięzcy". Jak dotąd, najbardziej miarodajny pomiar daje metoda zwana "igrzyska".
|
|
5 na 5 | Matix (5786 punktów) | >Część z tych rozwiązań dostała >"błogosławieństwo" odpowiednich gremiów określających dozwolone wyposażenie samochodu F1, część >przez te gremia została zakazana.
Sport zawodowy, wiadomo, hipokryzja i szopka. Już dawno wiem, że zamiast oglądać te pierdoły lepiej samemu ruszyć pupę. Obecnie sporty (szczególnie olimpijskie) to po prostu kabaret. Sportowcy używają środków wspomagających kilogramami. Oczywiście są specjalne komisje, które określają, że dany środek jest tzw. dopingiem, a dany nie, ale zastanówmy się. Skoro dany środek nie jest dopingiem to po grzyba go brać? Cóż, najwidoczniej pomaga. No właśnie i tu się zaczyna. Taka dieta sportowca to istny show przeróżnych specyfików, suplementów diety, bez których guzik by osiągnął. To jaki do licha w ogóle sens tego sportu? Skoro te komisje tak dbają o delegalizację niedozwolonych środków, żeby było sprawiedliwie to może niech od razu robią biegi sprinterskie tylko dla równych wzrostem? Przecież wiadomo, że wyższy od razu ma przewagę. Dlatego, albo sport zawodowy będzie hipokryzją, albo go nie będzie, ja wybrałbym to drugie.
|
|
| Kowalski4 (762 punktów) | Zwróciłbym uwagę, że w takiej F1 różnice między zawodnikami w stawce są, w gruncie rzeczy, minimalne, bo nawet rozwiązania dające przewagę są szybko kopiowane.
Poza tym zwróciłbym uwagę, że nie każdemu leży to samo. W F1 widać to dobrze -- samochód ustawia się pod zawodnika. Domyślam się, że smarowania nart u Justyny Kowalczyk też są ustawiane pod zawodniczkę. (Rok, czy dwa temu, piano z zachwytu nad sprawnością techniczną ekipy Justyny Kowalczyk. Być może coś się w niej zmieniło na gorsze, a może ktoś przedobrzył? A może zabrakło konkurencji i motywacji? Nie wiem, ale to nie jest tak, że "nasi sportowcy" mają bardziej pod górkę, niż inni.) Jeśli chodzi o skoczków, podejrzewam błąd ekipy -- strój (jak i długość nart) należy przygotować pod konkretnego zawodnika, można się przy tym zwyczajnie pomylić, zwłaszcza że się celuje w tę granicę w przepisach, która jest dla zawodnika najkorzystniejsza -- tak było przy dawnej dyskwalifikacji Małysza za zbyt długie narty -- polska ekipa myliła się o kilka milimetrów.
Generalnie rzecz biorąc uważam, że 'przewaga techniczna' jest szybko niwelowana, a ujednolicenie sprzętu utrudniłoby jego rozwój.
|
|
| DyktaFon (9281 punktów) | Chleba i igrzysk - to hasło jest nadal (i zapewne będzie coraz bardziej) aktualne. Więc rozważania o różnych szczegółach nie mają sensu. To, że część społeczeństwa nie ogląda sportu, to też nie ma znaczenia. Jedni chcą igrzysk, inni chcą na tym zarobić (jak na każdej innej okazji). A racjonalne przesłanki nie bardzo się liczą. Ważne jest, że to "nasz" zawodnik. Przecież to miło, siedząc w kapciach, kibicować sportowcom. Można się samemu nie męczyć, a jednak "uprawiać sport".
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >niech wszyscy zawodnicy występują w takich samych strojach i z takim samym sprzętem.
No i z taką samą chemią na doping.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >Odnośnie smarowania nart i kombinezonów nasuwa się proste rozwiązanie - niech wszyscy zawodnicy >występują w takich samych strojach i z takim samym sprzętem. To pozwoli na ograniczenie wpływu >"sprzętowego" na rezultat sportowca. Dlaczego chcesz całkowicie wyeliminować wpływ sprzętu? >Przy odwrotnym podejściu do zagadnienia (niech sprzęt pomaga osiągać lepsze wyniki) - jeśli >kombinezon pana Stocha jest niedozwolony, bo zwiększa szanse pana Stocha na sukces, to niech takie >kombinezony staną się obowiązkowe, a nie zakazane - wyrównujmy szanse zawodników zamiast hamować >postęp techniczny.[/color] Sprzęt sportowy musi się różnić choćby z uwagi na różnice w budowie ciała sportowców. Dla równości szans może się zmieniać w ściśle określonych ramach. W przypadku skoczków kostium nie może zbyt mocno odstawać od ciała, żeby sztucznie nie zwiększać powierzchni, która pomagałaby zawodnikowi. Całkowitej równości w skokach i tak się nie osiągnie chociażby z uwagi na wiatr. Są dyscypliny, w których rozmaitość sprzętu pozwala stosować różne style gry, np. w tenisie stołowym zawodnicy stosują bardzo różne typy okładzin rakietek (w ramach pewnej maksymalnej grubości) co pozwala stosować różne style gry. Dzięki tej rozmaitości sport może być ciekawszy.
|
|
4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | Błeh, sport. Nie oglądam, wkurza mnie to, że ludzie podchodzą do wyczynów sportowych kilku indywiduów jak do wydarzenia tak ważnych jak kampania wrześniowa. Strasznie mi to wszystko jedno jakiego sprzętu używają, jak dla mnie, to skoczkowie narciarscy mogą startować nawet z rakietą doczepioną do butów, byleby nie ciągnęli na to kasy ze skarbu państwa.
|
|
 | 2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | > Błeh, sport. Nie oglądam, wkurza mnie to, że ludzie...A ja naiwny sądziłem, że sport przede wszystkim się uprawia
|
|
|  | 5 na 5 | Selanos (12869 punktów) | > >Błeh, sport. Nie oglądam, wkurza mnie to, że ludzie...> A ja naiwny sądziłem, że sport przede wszystkim się uprawia  A gdzie tam. Mamy ministerstwo sportu które ma swój budżet, który jest przeznaczany na to, żeby Polacy zdobywali medale. Zupy na tym medalu nie ugotuje, po pierwsze dlatego, że nie mój, a po drugie dlatego, że cholera wie z czego takie medale robią:> Pieniądze z budżetu państwa tak samo jak wszelkie regulacje dotyczące sportu w żaden sposób nie mają wpływu na Selanosa i innych Kowalskich sport powszedni. Chociaż może to i dobrze, że te regulacje nie mają na niektóre rzeczy wpływu. kto wie, może jakiś urzędnik wymyśliłby, że stopy Selanosa są nieregulaminowe, bo dają mu niesprawiedliwą przewagę w pływaniu, stąd też Selanos powinien mieć zakaz wstępu na pływalnie kryte i niekryte, tudzież odkryte. W pisaniu o sobie w trzeciej osobie jest coś dziwnego...
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > startować nawet z rakietą doczepioną do butów, byleby nie ciągnęli na to kasy ze skarbu państwa. > No chyba Waćpan żartujesz? Po Euro 2012 takie opinie? To już trzeba być głuchym i ślepym lub też niepoprawnym marzycielem. Ewentualnie nieprzerwanie (od Euro) wstawionym...
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | >No chyba Waćpan żartujesz? Po Euro 2012 takie opinie? To już trzeba być głuchym i ślepym lub też niepoprawnym marzycielem. Ewentualnie nieprzerwanie (od Euro) wstawionym...
Ja po prostu cały czas mam głupią nadzieję na nastanie normalność.
Ale mi wyszła fajna aliteracja!
|
|
| |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >No chyba Waćpan żartujesz? Po Euro 2012 takie opinie? To już trzeba być głuchym i ślepym lub też niepoprawnym marzycielem. Ewentualnie nieprzerwanie (od Euro) wstawionym...> Ja po prostu cały czas mam głupią nadzieję na nastanie normalność.> Ale mi wyszła fajna aliteracja!To niestety jest normalność  Tak chce większość ludzi, czyli to normalne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >To niestety jest normalność Tak chce większość ludzi, czyli to normalne.> Większość jest głupia, taka jest zasada. I większość wie o tym, że większość jest głupia. To kolejna zasada. Prawo natury.  Większości zdecydowanie wydaje się, że nie jest głupia.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | > >>To niestety jest normalność Tak chce większość ludzi, czyli to normalne.> >Większość jest głupia, taka jest zasada. I większość wie o tym, że większość jest głupia. To kolejna zasada. Prawo natury.  > Większości zdecydowanie wydaje się, że nie jest głupia.Ale w większości jest siła, choćby była zupełnie bez rozumu. I to rozumieją politycy. Może to nawet jedyna rzecz, którą rozumieją?... PS. Nie dodałem uśmiechu, bo to smutna konstatacja...
|
|
4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >"Cała" Polska żyje obecnie występami Justyny Kowalczyk i naszych skoczków
Kto to jest Justyna Kowalczyk? Kto to jest "cała Polska"?
|
|
 | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Kto to jest "cała Polska"?
Katolicy, kochane dzieci JPII, co tam by jeszcze...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|