25 stycznia w wątku "Ukraina może stanąć Moskalom w gardle" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,869394) postawiłem dwie tezy. Jedna brzmiała:
"Jeżeli Rosja zdecyduje się na wojnę z Ukrainą z prawdziwego zdarzenia - spotka się z realiami znacząco odmiennymi od tych których doświadczyła w 2014 r. Wówczas armia ukraińska była całkowicie zdemoralizowana i zrujnowana, a Rosjanie wchodzili w ukraińskie terytorium jak w masło.Dzisiaj armia Ukrainy jest znacznie lepiej uzbrojona i zreorganizowana, a żołnierze zmotywowani i...żądni odwetu za upokorzenie z 2014 roku. Oczywiście przewaga Rosji gwarantuje jej zwycięstwo nad Ukrainą - ale raczej... pyrrusowe niż... bezkosztowe. A te koszta to nerw rzeczy."
I był to strzał w dziesiątkę, jak pokazują doniesienia w linii frontu.
Z kolei pudłem było stwierdzenie, iż zważywszy na to co powyżej:
"uważam, iż Rosjanie na pełnoskalowy konflikt miliatrny z Ukrainą się nie zdecydują. Bo Ukraina w tej chwili nie jest już do łatwego przełknięcia dla rosyjskiego niedźwiedzia - może stanąć jak kość w gardle i od zadławienia się nią nie pomoże nawet zamaszysty haust najlepszego szyła.
Zainteresowanych problemem - odsylam do podlinkowanego materiału."
Przeceniłem trzeźwą ocenę sytuacji przez Putina. Wygląda na to, iż padł on ofiara swojej własnej propagandy i buty (nie uwzględnił rad najbliższych współpracowników w tym szefa wywiadu - którego zrugał jak burą sukę na oczach całego świata) - co jednoznacznie go kompromituje i sprowadza do kategorii filistra i ignoranta.
Postawiłem też tezę, że " jeżeli Moskale zaczną setkami wracać w workach do siebie - to poparcie dla imperialistycznych ekscesów Putina szybko się skończy wśród rosyjskiej gawiedzi - tak jak to kiedyś bylo w przypadku wojny z Afganistanem."
Wygląda na to, że tak się powoli zaczyna dziać - ale na jakieś bardziej stanowcze opinie w tej sprawie, jeszcze chyba za wcześnie.
W kontekście zarysowującej się sytuacji pojawia się pytanie czy lepiej aby rozejm Ukrainy z Rosją nastąpił szybko - co uchroni ten pierwszy kraj od gigantycznych strat i ofiar - ale także zachowa przy władzy ekipę Putina i pozwoli jej na kolejną "odsłonę dramatu" za jakiś czas - czy też, przeciwnie, może bardziej wskazanym jest wariant walki długiej, krwawej, wyniszczającej ogromnie Ukrainę, w rezultacie czego nastąpi także kryzys w Rosji i "dorżnięcie putinowskiej watahy"? W przypadku wariantu drugiego zapewnić należy heroicznej Ukrainie natychmiastowe, ekspresowe, ekstraordynaryjne członkostwo w UE (wraz z ogromnymi środkami na odbudowę kraju) oraz jej przystąpienie do NATO, zaraz po upadku reżimu Putina.
Osobiście opowiadam się za wariantem drugim - najpewniej i tak mniej kosztownym.
www.youtube.com/watch?v=2KFmijE0Ikw