 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-02-2013 22:12 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Wielki Brat marnie czuwa | W filmach kryminalnych pokazują nam, że np. policja znajduje złodzieja karty kredytowej, który z niej skorzystał, bo Wielki Brat potrafi namierzyć taką kartę w czasoprzestrzeni. Przeróżne strony internetowe, wyszukiwarki i aplikacje komputerowe śledzą nasze poczynania w Internecie i raportują do Wielkiego Brata. W sklepach płacimy używając różnego rodzaju kart, a nawet z wykorzystaniem telefonu komórkowego. Wielki Brat wie kiedy i gdzie robiliśmy zakupy. A czy wie co kupiliśmy? Wydaje się oczywiste, że Wielkiemu Bratu powinno zależeć na takiej informacji. Czy ją ma, ale się nie przyznaje, czy nie ma i właśnie poddałem mu genialny pomysł, na którym mógłbym zarobić sryliardy dolarów, gdybym go opatentował? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Zależy którego WB masz na myśli. Organizacje karciane i banki wiedzą jaki asortyment kupujesz. Wiedzą czy to była spożywka, czy paliwo. Każdy punkt ma merchand code, którego numeracja jest zgrupowana wg typów np osobno sklepy odzieżowe, a osobno np spożywcze. Gdyby WB była policja, a Ty jesteś naśladowcą Breivika, to bez problemu znajdą większość paragonów fiskalnych i dowiedzą się dokładnie co kupowałeś. Z tym że to raczej się odbywa na żądanie, a nie że każdego. Jednego Wielkiego Wielkiego Brata nie ma. A właściwie nie ma dowodów ani przesłanek do jego istnienia. Echelon i tego typu szpiedzy nie interesują się kartami. Jedynie na żądanie "organów" takie informacje są otrzymywane od banków.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | WB wie, w jakim sklepie robię zakupy, ale nie wie co kupuję. W Bożejkrówce mogę kupić szampon, a w Różanymczłowieku mogę kupić napój czy batonika. Którego WB mam na myśli? Dowolnego, któremu zależałoby na pozyskiwaniu informacji co, gdzie i kiedy kupuję.
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >[color=#330000]WB wie, w jakim sklepie robię zakupy, ale nie wie co kupuję. W Bożejkrówce mogę kupić szampon, a w Różanymczłowieku mogę kupić napój czy batonika. >Którego WB mam na myśli?
Jak to którego?
"The government has a secret system: a machine that spies on you every hour of every day." [Person of Interest]
Ludzkie paranoje to darmowa kopalnia pomysłów dla amerykańskich scenarzystów.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | | Tohver (1287 punktów) | Używając przykładów z mojego podwórka (dosłownie): Kefirek wie co kupuję ale nie wie kim jestem; Tesco wie co kupuję, jak się nazywam i gdzie mieszkam (mam kartę ich programu lojalnościowego). Przystępując do programu wyraziłem zgodę na gromadzenie danych o mnie. To samo dotyczy wszystkich sklepów internetowych, allegro, karnetów na siłownię, abonamentu za internet czy telefon itp. Nie trzeba być bankiem żeby wiedzieć za co ktoś płaci. Pytanie z kim Tesco, allegro, siłownia itp. może podzielić się tymi informacjami? Może sprzedać je facebookowi? Może sprzedać je googlowi? Te dane są oczywiście dużo warte więc chętnych na kupno by nie brakowało. Im więcej danych firma kupi tym bliżej jej do Wielkiego Brata. UE pracuje właśnie nad regulacjami dotyczącymi dzielenia się tymi danymi: en.wikiped(*)ral_Data_Protection_RegulationNikogo pewnie nie zdziwi, że takie firmy jak eBay czy Amazon próbują wpływać na treść tych regulacji. Lobbyści ciężko pracują a postępy ich prac można sprawdzić na tej stronie: www.lobbyplag.eu/#/compare/overview Mamy tam wymienione poprawki zgłoszone przez europosłów, które skopiowane zostały wprost z zaleceń amerykańskich lobbystów. Jak widać amerykańskich lobbystów reprezentuje nawet paru Polaków. Moim zdaniem te poprawki przejdą. Jak nie teraz to przy którymś z kolejnych głosowań. Zacznie się handlowanie danymi i gromadzenie ich na dużą skalę. Jeśli to nie będzie Wilki Brat to nie wiem co nim będzie.
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Zależy którego WB masz na myśli. >Organizacje karciane i banki wiedzą jaki asortyment kupujesz. Wiedzą czy to była spożywka, czy paliwo. Każdy punkt ma merchand code, którego numeracja jest zgrupowana wg typów np osobno sklepy odzieżowe, a osobno np spożywcze.
Jak robię zakupy w supermarkecie, to akurat wiadomo co kupuję. Może mąkę i ryż a może narty albo lodówkę. Może mleko a może koniak. Nawet w takim Obi mogę kupić zestaw godny małego pirotechnika albo firanki i dywanik. Na dodatek nie jestem pewna, czy przechowywanie zbiorów danych pozwalających zidentyfikować kupującego przez skojarzenie paragonu i transakcji kartowej nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych.
>Gdyby WB była policja, a Ty jesteś naśladowcą Breivika, to bez problemu znajdą większość paragonów fiskalnych i dowiedzą się dokładnie co kupowałeś.
Zamachowiec który kupuje podejrzany zestaw towarów i płaci kartą zasługuje na karę zanim dokona zamachu - za samą tylko głupotę.
ps. Jakiś czas temu mojej mamie odmówiono prawa do reklamacji, bo nie miała paragonu a tylko kwitek z karty - ale wydrukowała sobie z netu jakiś wyrok, że dowód zapłaty też upoważnia do reklamowania towaru. To był duży supermarket budowlany, kierownik sklepu oświadczył, że nie maja możliwości zidentyfikowania transakcji po samym wydruku z karty. A terminale do kart są tam zintegrowane z kasami. Oczywiście mógł kłamać, żeby tylko nie wymieniać felernej deski klozetowej.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | | Iggipop (24 punktów) | > ps. Jakiś czas temu mojej mamie odmówiono prawa do reklamacji, bo nie miała paragonu a tylko kwitek z karty - ale wydrukowała sobie z netu jakiś wyrok, że dowód zapłaty też upoważnia do reklamowania towaru.> To był duży supermarket budowlany, kierownik sklepu oświadczył, że nie maja możliwości zidentyfikowania transakcji po samym wydruku z karty. A terminale do kart są tam zintegrowane z kasami.> Oczywiście mógł kłamać, żeby tylko nie wymieniać felernej deski klozetowej.Raczej kłamał. Mi niedawno zdarzyło się kupić buty w Intersporcie i niechcący wyrzucić paragon zamiast potwierdzenia transakcji. Szkoda mi było gwarancji, więc polazłem po 3 dniach do sklepu, gdzie pani się najpierw zmartwiła, że oj, że problem. Więc spytałem grzecznie i z uśmiechem, czy da się ten problem jakoś rozwiązać. Pani pogrzebała w kompie, w jakiejś bazie transakcji i za chwilę wydrukowała mi ten paragon w okazałym formacie A4. Więc da się. Kwestia zapewne chęci pomocy lub zlewki klienta, zwłaszcza jak 'góra' wyda nieoficjalne okólniki, żeby tak robić. Trochę offtop, ale chciałem pomóc przykładem  Co do WB, to na pewno da się wydobyć z wirtualu bardzo wiele i szczegółowych informacji o konkretnej jednostce. Pytanie tylko o rachunek kosztów takiej operacji w proporcji do ewentualnych zysków tego, kto szuka. Ale w skali globalnej, tak dla samego posiadania takiej wszechbazy? Niee... to nieracjonalne
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Warto pamiętać, że druk na paragonach kasowych dość szybko blaknie, a gwarancja jest nieważna bez takiego paragonu lub faktury. Dobrze jest zatem trzymać paragon w miejscu niedostępnym dla światła albo brać wydruk faktury.
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
|
|
| | |  | | Iggipop (24 punktów) | Jasne, jasne. Miałem na myśli paragon jako gwarancję samą w sobie. Mam specjalne pudełko, w którym trzymam paragony warte trzymania  Koniec offtopu.
|
|
| |  | | Wawrzyniec Slusarczyk (1 punktów) | > >ps. Jakiś czas temu mojej mamie odmówiono prawa do reklamacji, bo nie miała paragonu a tylko kwitek z karty - ale wydrukowała sobie z netu jakiś wyrok, że dowód zapłaty też upoważnia do reklamowania towaru.> >To był duży supermarket budowlany, kierownik sklepu oświadczył, że nie maja możliwości zidentyfikowania transakcji po samym wydruku z karty. A terminale do kart są tam zintegrowane z kasami.> >Oczywiście mógł kłamać, żeby tylko nie wymieniać felernej deski klozetowej.> Raczej kłamał. Mi niedawno zdarzyło się kupić buty w Intersporcie i niechcący wyrzucić paragon zamiast potwierdzenia transakcji. Szkoda mi było gwarancji, więc polazłem po 3 dniach do sklepu, gdzie pani się najpierw zmartwiła, że oj, że problem. Więc spytałem grzecznie i z uśmiechem, czy da się ten problem jakoś rozwiązać. Pani pogrzebała w kompie, w jakiejś bazie transakcji i za chwilę wydrukowała mi ten paragon w okazałym formacie A4. Więc da się. Kwestia zapewne chęci pomocy lub zlewki klienta, zwłaszcza jak 'góra' wyda nieoficjalne okólniki, żeby tak robić.> Trochę offtop, ale chciałem pomóc przykładem  > Co do WB, to na pewno da się wydobyć z wirtualu bardzo wiele i szczegółowych informacji o konkretnej jednostce. Pytanie tylko o rachunek kosztów takiej operacji w proporcji do ewentualnych zysków tego, kto szuka.> Ale w skali globalnej, tak dla samego posiadania takiej wszechbazy? Niee... to nieracjonalne  Miałem ostatnio podobną historię w Intersporcie i też mi poszli na rękę. Jak widać są jeszcze porządne firmy na tym świecie
|
|
1 na 1 | Kowalski4 (762 punktów) | >W filmach kryminalnych pokazują nam, że np. policja znajduje złodzieja karty >kredytowej, który z niej skorzystał, bo Wielki Brat potrafi namierzyć taką kartę w czasoprzestrzeni. Można namierzyć wykonane transakcje. Cała reszta wymaga śledztwa. (Nawiasem mówiąc, nie tylko w filmach kryminalnych -- przypominam karty kredytowe skradzione z miejsca katastrofy smoleńskiej.)
>Wielki Brat wie kiedy i gdzie robiliśmy zakupy. A czy wie co kupiliśmy? Sprzedawca zwykle nie podaje takiej informacji, choć pewne rzeczy można wydedukować (por. 'finansometr' w ING, gdzie aplikacja stara się pokazać użytkownikowi na co wydawał pieniądze, a nawet dać szanse na porównanie z innymi anonimowymi użytkownikami).
>Wydaje się oczywiste, że Wielkiemu Bratu powinno zależeć na takiej informacji. Czy ją ma, ale się >nie przyznaje, czy nie ma i właśnie poddałem mu genialny pomysł, na którym mógłbym zarobić sryliardy >dolarów, gdybym go opatentował? Coś po środku. Poczynając od pytania, kim jest Wielki Brat? Bo wiedzę państwa można demokratycznie ograniczać. Wiedzę Googla... no trudniej, ale Googiel nie ma dostępu do danych kart kredytowych. Najwięcej wiedzą więc banki, które mogą to wykorzystywać do przygotowania spersonalizowanego marketingu. I, zasadniczo, taka "dziedzina nauki" istnieje (byłem kiedyś na referacie jej poświęconym, znam osobę, która coś takiego wykłada...), ograniczeniem są głównie horyzonty umysłowe osób odpowiedzialnych za marketing, które się nie dokształcają i nie szukają tego typu rozwiązań.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|