Rosjanie są bombardowani ahistorycznymi wywodami na temat antyimperialistycznych intencji kraju. Prezenterzy telewizyjni przechwalają się przewagą nuklearną Rosji nad NATO. Przedinwazyjne przemówienie Putina, transmitowane przez kanały państwowe, było tak oderwane od faktów historycznych, że w oczach uczonych takich jak Timothy Snyder stało się "surrealistyczne". Nocne tyrady i ciągłe odtwarzanie tych materiałów wbijają przekaz w ziemię.
Ale ten propagandowy atak jest monotonny. Wiadomości pełne są odniesień do "specjalnej operacji wojskowej" - terminu, który w języku rosyjskim jest równie nudny, jak w tłumaczeniu. Artykuły w gazetach skupiają się na hiperbolicznych stwierdzeniach, że głodny wojny Zachód pragnie etnicznej rosyjskiej krwi: Zachód potrzebuje wyludnionej Ukrainy" - czytamy w jednym z nagłówków "Pravdy". Chociaż poczucie wojny przenika tę przestrzeń medialną, nigdy nie jest ona nazwana jako taka: Konflikt toczy się rzekomo między Zachodem, który podstępnie szerzy antyrosyjską i "faszystowską" opresję, a niewinnymi mieszkańcami Ukrainy.
Starsi Rosjanie, którzy czerpią informacje głównie z telewizji i kontrolowanych przez rząd portali społecznościowych, takich jak VK, w przeważającej większości popierają wojnę. Rzut oka na VK, który ma 97 milionów aktywnych użytkowników i od 2014 roku jest kontrolowany przez sojuszników Putina, ujawnia charakter tego poparcia. W tej kontrolowanej przez państwo sferze wojna najbardziej rzuca się w oczy ze względu na swoją nieobecność. Wpisanie frazy "#нетвойне" - "nie dla wojny", popularnego sloganu z ponad 430 000 wzmianek na Instagramie - w pole wyszukiwania na VK dało we wtorek zaledwie 1700 wyników. Prawie wszystkie były pro-wojenne. Niektóre z nich były wręcz przerażające, przedstawiając hiperboliczną wersję rządowej narracji: " rosyjscy żołnierze ratują ludzi!!!". Antywojenne wiadomości, gdy zostaną zamieszczone, po prostu znikają z platform - usuwane przez ludzi lub przez algorytmy.
Ale jeśli spojrzeć poza państwową sferę mediów społecznościowych, zaczynają pojawiać się pęknięcia. Tylko 47% młodszych Rosjan deklaruje poparcie dla wojny. Są oni bardziej aktywni na niezależnych lub należących do innych firm platformach, takich jak Instagram i Telegram, gdzie wyrażają poparcie dla Ukrainy i słyszą antyrządowe poglądy.
Telegram, który pozwala na całkowitą anonimowość i zapewnia silne szyfrowanie, okazał się do tej pory nie do zablokowania przez władze. W ostatnich latach był on coraz częściej wykorzystywany jako przestrzeń organizowania antyrządowych protestów. Otwarcie jednego z wielu rosyjskojęzycznych kanałów Telegramu - niektóre z nich mają milionową liczbę abonentów - daje Rosjanom łatwy dostęp do kontrnarracji.
Na tych kanałach graficzne filmy wideo z ataków na Ukrainę i cierpiącej ludności cywilnej gromadzą setki tysięcy odsłon. Filmy wideo, na których prezydent Ukrainy Wołodymyr Zeleński zwraca się bezpośrednio do rosyjskiej publiczności, szeroko rozpowszechniły się na kanałach opozycyjnych, takich jak Nexta TV. Wśród rosyjskich użytkowników dominują emoji "szok" i "płacz", gdy ich kraj atakuje swojego sąsiada. Telegram daje im przestrzeń do wyrażania tego szoku anonimowo i bez obaw o reperkusje.
Na Instagramie rosyjskojęzyczni celebryci z obu stron granicy wypowiadają się przeciwko wojnie.
W miarę jak antywojenne narracje rozprzestrzeniają się w przestrzeni poza jej kontrolą, rosyjska machina propagandowa została zaskoczona. We wtorek wicepremier Dmitrij Czernyszenko wykorzystał kanał Telegram agencji RIA Novosti, aby ogłosić uruchomienie nowej platformy. "Wyjaśniamy" ma, jak powiedział, przeciwdziałać "kolosalnemu przepływowi dezinformacji" w mediach społecznościowych. Ton ogłoszenia sugerował, że na platformie będą prezentowane największe antynatowskie i antyzachodnie hity reżimu. Nowa platforma wystartowała i nie świadczy o mistrzostwie w mediach społecznościowych, do którego pretenduje reżim Putina.
Jak pokazały ostatnie dni, wiadomości i materiały filmowe z ataków przedostają się przez Instagram i Telegram do Rosji, jeszcze bardziej podważając oficjalną linię.
Policja Putlera zatrzymała w niedzielę około 4000 osób podczas antywojennych protestów w miastach w całej Rosji, w tym 1 700 osób w Moskwie i 750 w Petersburgu, podała agencja informacyjna TASS.
twitter.com/i/status/1500456366200303619Policjanci w Moskwie zatrzymując dziś ludzi, żądają ich telefonów, CZYTAJĄ ICH WIADOMOŚCI i odmawiają uwolnienia, jeśli odmówią. Informacja od dziennikarki Kommiersanta. To, nawet w Rosji było do tej pory nie do pomyślenia. Ana mówi, że podeszła do funkcjonariuszy, aby zapytać, na jakiej podstawie to robią. Zażądali wglądu w jej referencje prasowe i zignorowali jej pytanie po potwierdzeniu, że jest dziennikarką. Niezależne rosyjskie redakcje instruują swoich pracowników w Rosji, aby włączyli wszystkie dane biometryczne na swoich urządzeniach, aby uniemożliwić policjantom przez Touch ID lub przez trzymanie telefonu przed jego właścicielem w celu wykonania otwarcia laptopa/telefonu z pomocą Face ID
twitter.com/i/status/1500458582902460420W Moskwie wypadek więźniarki z zatrzymanymi na proteście. Według danych OVD-Info było w niej 27 osób.
twitter.com/i/status/1500458250889801730W #Petersburgu protestujący próbowali obronić jednego z zatrzymanych
twitter.com/i/status/1500459879286382593