Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy po śmierci można czuć?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
01-04-2013 19:58Mrnx (7 punktów)Czy po śmierci można czuć?
Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu? Jak długo mogą jeszcze pojawiać się takie krótkotrwałe impulsy po śmierci? Co je może wywołać? Czy da się je wywołać sztucznie np: porażając prądem tkanki mózgu?

Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć? A jak z mózgu wytniemy malutki kawałek i pobudzimy do impulsu czy my to będziemy czuć? A jak mózg zostanie pocięty na kilka kawalków i bedą pobudzane? To będziemy jakby "rozczepieni"? I czy to będziemy nadal my? Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ratatoskr (4439 punktów)
>A jak z mózgu wytniemy malutki kawałek i pobudzimy do impulsu czy my to będziemy czuć?

Ten kawałek mózgu, który zostanie w twojej głowie nie będzie tego czuć.
Ten kawałek mózgu, który wytniesz i będziesz pobudzać elektrycznie raczej nie będzie posiadać świadomości (chyba, że w przypadku jak poniżej) zatem patrz na niego po prostu jak na taki mały obwód elektryczny.

> A jak mózg zostanie pocięty na kilka kawalków i bedą pobudzane? To będziemy jakby "rozczepieni"?

Poczytaj sobie o zabiegu przecięcia spoidła wielkiego w mózgu i jego efektach:
brain-myst(*)2/czowiek-o-dwoch-mozgach.html

> I czy to będziemy nadal my? Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?

Nie istnieje naukowa definicja świadomości. Wiemy, że to jest fenomen, który powstaje w odpowiednio złożonych strukturach neuronowych, ale nie rozumiemy jego natury. Zatem powyższe pytanie/a pozostaje bez odpowiedzi.
diogenes (42753 punktów)
>Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu?

Na początek zerknij tu:

pl.wikipedia.org/wiki/Śmierć_mózgu

>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?

Niestety nie.
Leżysz sobie i nie czujesz,
że cię czuć.

>Czym wogóle jest "ja" ...

Po co ten pośpiech?
Opiszmy najpierw "ja" w szczególe.
Być może nie ma problemu
"ja" w ogóle.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
>porażając prądem

Odpowiedzi poszukaj w powieści Mary Shelley "Frankenstein "
Mrnx (7 punktów)
Jak bardzo musi być zaawansowany układ elektryczny by tworzyć świadomość? Czy da się czuć ale nie zdawać sobie sprawy z tego?

Ludzie są jak roboty no nie? "Zaprogramowane" by żyć i rozmnażać się, by właściwie rozpoznawać sygnały ze świata zewnętrznego by uniknąć śmierci. Jak bardzo musi być zaawansowana maszyna by czuć? Czy prymitywne organizmy z układem nerwowym czują? Czym wogóle jest czucie? Co wywołuje różnice między czuciem i odbieraniem sygnałów a nie-czuciem?

Czy zaawansowane roboty odbierajace bodźce ze świata zewnetrznego czułyby je?
02-04-2013 11:08 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
> Jak bardzo musi być zaawansowany układ elektryczny by tworzyć świadomość?
> Jak bardzo musi być zaawansowana maszyna by czuć?
> Czy prymitywne organizmy z układem nerwowym czują?

Nie wiemy. Po reakcjach innych ssaków możemy wnioskować, że prawdopodobnie też odczuwają po części w podobny sposób do nas, ale nikt nie wejdzie do mózgu kota lub myszy, żeby zobaczyć, co się czuje/nie czuje, będąc kotem.

>Ludzie są jak roboty no nie? "Zaprogramowane" by żyć i rozmnażać się, by właściwie rozpoznawać sygnały ze świata zewnętrznego by uniknąć śmierci.

Nie (a przynajmniej nie wszyscy), bo mogą się starać modyfikować i samemu określać swoje priorytety.

> Czy da się czuć ale nie zdawać sobie sprawy z tego?
> Czym wogóle jest czucie?
> Co wywołuje różnice między czuciem i odbieraniem sygnałów a nie-czuciem?
> Czy zaawansowane roboty odbierajace bodźce ze świata zewnetrznego czułyby je?

Zdefiniuj "czuć" to pogadamy
Przy maksymalnie szerokiej definicji żarówka czuje, że naciskasz włącznik.
Rozumiem, że zastanawiasz się raczej nad czuciem w kontekście świadomości, a zatem wracamy do pytania o świadomość, a czym jest i jak działa świadomość nie wiemy.
02-04-2013 14:11 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>Jak bardzo musi być zaawansowany układ elektryczny by tworzyć świadomość? Czy da się czuć ale nie zdawać sobie sprawy z tego?
Bardzo. To zależy od definicji czucia. Jeśli uznajemy że czuć, to być świadomym wrażeń, to nie.

>Ludzie są jak roboty no nie? "Zaprogramowane" by żyć i rozmnażać się, by właściwie rozpoznawać sygnały ze świata zewnętrznego by uniknąć śmierci. Jak bardzo musi być zaawansowana maszyna by czuć?
Powtarzasz się. Póki co nie znam przykładu takiej maszyny, więc musi być bardzo zaawansowana.

>Czy prymitywne organizmy z układem nerwowym czują?
Trudno jest nam to zweryfikować.
Od pewnego poziomu - na pewno czują.
Od którego - nie wiem.

>Czym wogóle jest czucie? Co wywołuje różnice między czuciem i odbieraniem sygnałów a nie-czuciem?
Świadomość. W tej chwili Twój organizm odbiera bodźce z np. naczyń krwionośnych i decyduje się przyspieszyć akcję serca. Nie jesteś tego świadomy i nie czujesz tego.

>Czy zaawansowane roboty odbierajace bodźce ze świata zewnetrznego czułyby je?
Nie jest to wykluczone. Muszą jednak najpierw odczuć własne istnienie, nauczyć się integrować bodźce tak, aby utworzyć obraz własnej jednostki.
Hodża (11172 punktów)
>>Czy zaawansowane roboty odbierajace bodźce ze świata zewnetrznego czułyby je?
>Nie jest to wykluczone. Muszą jednak najpierw odczuć własne istnienie, nauczyć się integrować bodźce tak, aby utworzyć obraz własnej jednostki.

W wyniku procesu naturalnego. "Włożenie" im "czucia" przez konstruktora jest tylko programowaniem.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Paul Figura. (1368 punktów)

>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?

Osobiście jestem zdania, ze nie. Wszyscy mamy tylko jedno życie i postarajmy się je maksymalnie wykorzystac, ponieważ nigdy nie dostaniemy drugiej szansy.
finerbijk (17282 punktów)
>Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?
Procesem przetwarzania zapamiętanych (zapisanych) informacji, który można porównać do wielopoziomowego algorytmu. Pierwsza warstwa (poziom) odpowiada za kontakt z otoczeniem, przy czym to tego otoczenia zalicza się też nasze ciało, procesy zapisane w genach, czyli instynkty, itd..
Potem idzie świadomość świadomości, czyli samoświadomość, i dalej już z górki
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?

Ja, czyli ego to poczucie samoświadomości, świadomość bycia. Oprócz tego możesz być jeszcze świadomy czasu, miejsca itp.

>Procesem przetwarzania zapamiętanych (zapisanych) informacji, który można porównać do wielopoziomowego algorytmu. Pierwsza warstwa (poziom) odpowiada za kontakt z otoczeniem, przy czym to tego otoczenia zalicza się też nasze ciało, procesy zapisane w genach, czyli instynkty, itd.. Potem idzie świadomość świadomości, czyli samoświadomość, i dalej już z górki

Nie do końca, bo w procesie zwanym świadomością nie biorą udziału ośrodki związane z pamięcią. Świadomość to wewnętrzne odzwierciedlenie rzeczywistości, zdawanie sobie sprawy z istnienia zjawisk zewnętrznych i wewnętrznych połączona z możliwością reagowania na nie. Co do continuum świadomości, istnienia jej coraz bardziej skomplikowanych forma, aż do zarezerwowanej tylko dla człowieka samoświadomości to się z Tobą zgadzam się zgadzam.
finerbijk (17282 punktów)
>Nie do końca, bo w procesie zwanym świadomością nie biorą udziału ośrodki związane z pamięcią.
Jak sobie wyobrażasz świadomość bez pamięci? Pamięć to podstawa świadomości.

>...zdawanie sobie sprawy z istnienia zjawisk zewnętrznych i wewnętrznych
Bez pamięci byśmy nie odróżniali siebie od środowiska. A to jest najpodstawowsza podstawa świadomości.

>aż do zarezerwowanej tylko dla człowieka samoświadomości to się z Tobą zgadzam się zgadzam.
To nie jest wcale takie pewne.
Ania. (14138 punktów)
>Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu? Jak długo mogą jeszcze pojawiać się
>takie krótkotrwałe impulsy po śmierci? Co je może wywołać? Czy da się je wywołać sztucznie np:
>porażając prądem tkanki mózgu?
Zdefiniuj śmierć.
Po zaprzestaniu akcji serca mózg może być przez parę minut całkiem żywy.
Po śmierci samego OUN nie da się niczego już pobudzić - śmierć OUN to śmierć osoby, świadomości itd. Nie ma żadnych wzbudzeń.
Śmierć komórkowa oznacza dezintegrację ich struktury - jeśli to właśnie stanie się tkance nerwowej, nie będzie żadnych wzbudzeń, nawet pod prądem. Poczytaj o tworzeniu polaryzacji błony komórkowej, wymaga to sprawnego systemu metabolicznego komórki.

>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?
Jeśli umrze OUN - nie. Jeśli np. nerka lub serce - tak. Przy sercu krótko.

>A jak z mózgu wytniemy malutki kawałek i pobudzimy do
>impulsu czy my to będziemy czuć?
Fragment tkanki nie działa jak całość. Czy jeśli wyjmiesz jeden procesor z komputera, będziesz mógł na nim zagrać w Diablo?

>A jak mózg zostanie pocięty na kilka kawalków i bedą pobudzane? To
>będziemy jakby "rozczepieni"? I czy to będziemy nadal my? Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?
Dalej - czy na kawałku mikroprocesora zagrasz w kawałek Diablo?
Nie - nasza osobowość, świadomość to wynik pracy całego OUN. Nie rozumiemy może szczegółów, ale na pewno kawałek tkanki na szalce Petriego nie daje wrażenia "rozszczepienia osobowości". Nie daje wrażenia wcale.
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?
>Jeśli umrze OUN - nie. Jeśli np. nerka lub serce - tak. Przy sercu krótko.

Śmierć organizmu to śmierć jego mózgu. Obumarcie innego narządu nie jest zgonem organizmu. Teoretycznie jeśli byśmy zdążyli i podłączyli pod sztuczne płucoserce człowieka, którego własne serce obumarło i mogli go tak dłuższy czas utrzymywać to byłby on nadal żywy. Z resztą nie do końca jest to teoria- podczas operacji przeszczepienia serca pacjent przez pewien czas jest pozbawiony tego ważnego organu, jednak jest on utrzymywany przy życiu przez maszynę i gdyby go wybudzić lub zmniejszyć znacząco głębokość narkozy to reagowałby na bodźce.
Człowiek jest świadomy i/lub przytomny gdy jego mózg nie jest uszkodzony. Zgon w wyniku chorób innych organów niż mózg następuje wtedy, gdy homeostaza organizmu zostanie na tyle zaburzona, iż dojdzie do zatrzymania pracy serca i w skutek tego niedotlenienia mózgu.
Jeśli chodzi o czas utraty przytomności i w skutek tego braku możliwości odczuwania bodźców to w przypadku urazu serca powodującego NZK są to praktycznie sekundy.
03-04-2013 09:02 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?
>>Jeśli umrze OUN - nie. Jeśli np. nerka lub serce - tak. Przy sercu krótko.
>Śmierć organizmu to śmierć jego mózgu.
W gruncie rzeczy - nie. Śmierć pnia mózgu. Mózg to kresomózgowie i nie jest ono podstawowym kryterium.
04-04-2013 16:59 
 Ocena 1 na 1
Olek Mularski (3178 punktów)
>W gruncie rzeczy - nie. Śmierć pnia mózgu.

Niestety nie jest to wcale takie jednoznaczne i zależy od wytycznych, a lekarze wciąż spierają się, która definicja śmierci jest lepsza i którą należy uznać za obowiązującą.
W większości krajów śmierć mózgu jest definiowana jako trwała i całkowita utrata wszystkich jego funkcji. Wytyczne brytyjskie zaś określają śmierć mózgu jako trwałą i nieodwracalną utrata funkcji pnia mózgu. Według tej definicji o rozpoznaniu śmierci pnia mózgu decyduje brak jego reaktywności stwierdzany w badaniu klinicznym opartym na ocenie funkcji nerwów czaszkowych i ośrodka oddechowego. Jest to istotne z tego względu, że niektóre funkcje mózgu, na przykład czynność hormonalna wzgórza i podwzgórza często są obecne po stwierdzeniu śmierci mózgu. Z kolei w USA definicja śmierci mózgu łączy elementy obu powyższych i określa śmierć mózgu jako całkowitą i trwałą utratę wszystkich jego funkcji, w tym pnia mózgu. Z odmienności definicji wynikają praktyczne konsekwencje w procedurze postępowania diagnostycznego: w krajach, w których wytyczne wzorowane są na brytyjskich np. w Polsce i Irlandii badania instrumentalne nie są konieczne do rozpoznania śmierci mózgu (aczkolwiek istnieje możliwość ich wykonania w razie istnienia wątpliwości), w pozostałych państwach są wykonywane opcjonalnie zależnie od przyczyny śmierci (np. Niemcy) lub obowiązkowe we wszystkich przypadkach (13 krajów Europejskich m.in. Francja, Szwecja, Rumunia).

>Mózg to kresomózgowie i nie jest ono podstawowym kryterium.

Słowo mózg ma dwa znaczenia:
1) inna nazwa mózgowia
2) potocznie kresomózgowie
Olek Mularski (3178 punktów)
>Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu?
>Jak długo mogą jeszcze pojawiać się takie krótkotrwałe impulsy po śmierci?
>Co je może wywołać? Czy da się je wywołać sztucznie np: porażając prądem tkanki mózgu?

Śmierć człowieka to śmierć mózgu, całkowita utrata jego pobudliwości. Martwy mózg nie reaguje na nic, niczym nie można wzbudzić jego aktywności.

>Czy jak się już umrze to nadal można coś czuć?

Nie.

>A jak z mózgu wytniemy malutki kawałek i pobudzimy do impulsu czy my to będziemy czuć?

Czy jak obetniesz sobie opuszek palca, to czujesz ten obcięty fragment i to co się z nim dzieje? Telepatia i czucie na odległość nie istnieją. Z resztą gdyby było tak jak piszesz to pacjenci po operacji musieliby czuć niezłe katusze, kiedy ich wycięte narządy są palone w piecu.

>A jak mózg zostanie pocięty na kilka kawałków i będą pobudzane? To będziemy jakby "rozczepieni"? I czy to będziemy nadal my?

Jak komuś pokroją mózg na kawałki to będzie trupem na miejscu. Mózg, a tym bardziej jego kawałki nie są nieśmiertelne- każdy fragment odcięty od łożyska naczyniowego umiera prawie natychmiast z braku tlenu i glukozy- jedynego składnika odżywczego tkanki nerwowej.

>Czym wogóle jest "ja" - nasza świadomość?

Patrz kilka postów wyżej, tam w jednej ze swoich wypowiedzi definiuję pokrótce świadomość. Jeśli interesuje Cię wyczerpująca definicja polecam poczytać kilka książek z psychiatrii.
pawel_wr (4297 punktów)
>Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu? Jak długo mogą jeszcze >pojawiać się
>takie krótkotrwałe impulsy po śmierci?

Jako ciekawostkę przytoczę za bodajże "FOCUS" ekstra , gdzie opisano metody i sposoby
wykonywania kary śmierci. Po zgilotynowaniu , w głowie pozostaje zapas krwi i tlenu
na kilka sekund , więc prawdziwe są opowieści świadków egzekucji , że odcięta głowa potrafiła np. mrugnąć oczami lub wysunąć język ....brrrrrrrrrr.
03-04-2013 10:20 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>Czy po śmierci powstają jeszcze pojedyncze impulsy w mózgu? Jak długo mogą jeszcze >pojawiać się
>>takie krótkotrwałe impulsy po śmierci?
>Jako ciekawostkę przytoczę za bodajże "FOCUS" ekstra , gdzie opisano metody i sposoby
>wykonywania kary śmierci. Po zgilotynowaniu , w głowie pozostaje zapas krwi i tlenu
>na kilka sekund , więc prawdziwe są opowieści świadków egzekucji , że odcięta głowa potrafiła np. mrugnąć oczami lub wysunąć język ....brrrrrrrrrr.
W zasadzie takie reakcje nie dowodzą świadomości skazanego.
Kurczak po ścięciu potrafi biegać po podwórku. Bez głowy.
Reakcje na szok, jakim bez wątpienia jest dekapitacja, są dość gwałtowne i ciało zdolne jest do licznych reakcji odruchowych. Osobiście widziałam zgrabnie siedzącą, zdekapitowaną żabę. Mogę spodziewać się, że spora część tych opowieści dotyczy właśnie odruchów.

Z drugiej strony teoretycznie jest możliwe zachowanie świadomości po dekapitacji. Nie wiem tylko, na ile w praktyce realne - jak wyżej - szok dla organizmu jest ogromny i nie wiem, czy w tej sytuacji zachowuje się świadomość.
Oby nie.

Z innej beczki, sprawdzano humanitarne metody egzekucji i bardzo ładnie wypada uduszenie w atmosferze czystego azotu. Ale nikt w praktyce nie chce wprowadzić takiej kary śmierci - czy chcą aby skazani cierpieli?
05-04-2013 22:29 
 Ocena 3 na 3
Olek Mularski (3178 punktów)
>Z drugiej strony teoretycznie jest możliwe zachowanie świadomości po dekapitacji. Nie wiem tylko, na ile w praktyce realne - jak wyżej - szok dla organizmu jest ogromny i nie wiem, czy w tej sytuacji zachowuje się świadomość.
>Oby nie.

W sumie raczej nie jest to możliwe, gdyż błyskawicznie dochodzi do odcięcia dopływu krwi do mózgu. Mózg po zatrzymaniu krążenia zachowuje świadomość zaledwie na kilka sekund. Przy ścięciu sytuacja jest jeszcze gorsza, gdyż krew nie dość że nie dopływa, to jeszcze odpływa przez przecięte żyły szyjne. Poza tym zależy to od wysokości dekapitacji- jeśli głowa ścięta jest na wysokości do 3 kręgu szyjnego ostrze gilotyny niszczy most i rdzeń przedłużony, w których znajduje się część ośrodków odpowiedzialnych za przytomność, w skutek czego dochodzi do natychmiastowej jej utraty; gdy ścięcie następuje nisko, na wysokości 6-7 kręgu szyjnego ośrodki przytomności są nieuszkodzone i możliwe jest by skazaniec był przytomny przez 2-4 sekundy po egzekucji. Wszelkie reakcje typu mruganie oczami czy otwarcie ust są jednak czysto odruchowe.

>Z innej beczki, sprawdzano humanitarne metody egzekucji i bardzo ładnie wypada uduszenie w atmosferze czystego azotu. Ale nikt w praktyce nie chce wprowadzić takiej kary śmierci - czy chcą aby skazani cierpieli?

Słyszałem o tych testach, ale szybko ich zaniechano. Nikt raczej tego nie będzie używał, bo systemy tego typu są pewnie bardzo drogie- potrzebna by była hermetyczna komora, bardzo skuteczne pompy do wtłaczania azotu i usuwania powietrza, monitorowanie czynności życiowych skazanego itp. Krótko mówiąc przerost formy nad treścią. Po co, skoro od lat są znane i powszechnie stosowane bardzo humanitarne metody egzekucji jak np. powieszenie metodą długiego sznura, czy rozstrzelanie "metodą rosyjską" (strzał w potylicę z pistoletu z odległości około 1m). Obie metody, jeśli są prawidłowo wykonane zabijają na miejscu praktycznie nie powodując bólu- powieszenie zrywa rdzeń przedłużony, pocisk zaś niszczy praktycznie całe kresomózgowie, międzymózgowie i śródmózgowie. Są też dużo bardziej humanitarne niż np. zastrzyk z trucizną czy krzesło elektryczne, a niechęć do nich bierze się z tego powodu, że niszczą ciało i powodują inne nieprzyjemne efekty jak np. puszczenie zwieraczy pęcherza i odbytu. Są więc nieprzyjemne dla "widowni", przez co robią wrażenie niehumanitarnych. Skazany na śmiertelny zastrzyk umiera w ciszy, nie rusza się, ciało nie ulega uszkodzeniu, nie krwawi. "Widowni" wydaje się więc, że nie cierpi. Prawda jest jednak zupełnie inna- tiopental działa zbyt krótko, żeby pozbawić skazańca przytomności na cały czas egzekucji, aż do zatrzymania krążenia. Zaczyna on odzyskiwać świadomość jeszcze przed zgonem, jest oszołomiony, podsypiający, ale czuje i jest częściowo świadomy. Z resztą tiopental w ogóle nie posiada komponenty przeciwbólowej, a jedynie powoduje utratę świadomości, skazany cierpi więc, choć nieświadomie, wraz ze spadkiem siły działania leku cierpienia szybko stają się realne. Nie może się jednak poruszać, ani mówić, gdyż wcześniej podaje się mu bromek pankuronium (szerzej znany jako Pavulon), który paraliżuje mięśnie (w tym także przeponę) i powoduje uduszenie. Półprzytomny skazaniec dostaje potwornie bolesny, kończący jego żywot po kilku minutach zastrzyk z chlorku potasu. W dodatku dawka tiopentalu jest taka sama dla wszystkich więźniów skazanych na śmierć bez względu na ich wagę, w związku z tym istnieje duże ryzyko, że osoby, które są otyłe i nie schudły na więziennym wikcie mogą cierpieć podczas egzekucji. Kolejnym problemem jest narkomania dożylna, często spotykana wśród osób skazanych na śmierć. Skazani narkomani mają bardzo zniszczone żyły, co powoduje ogromne problemy z założeniem wkłucia (grubego, podobnego do tego, które używają krwiodawcy). Wiąże się to z dodatkowym bólem i stresem.
Ania. (14138 punktów)
>>Z drugiej strony teoretycznie jest możliwe zachowanie świadomości po dekapitacji. Nie wiem tylko, na ile w praktyce realne - jak wyżej - szok dla organizmu jest ogromny i nie wiem, czy w tej sytuacji zachowuje się świadomość.
>>Oby nie.
>W sumie raczej nie jest to możliwe, gdyż błyskawicznie dochodzi do odcięcia dopływu krwi do mózgu.
Dzięki za wyjaśnienie.
Tak coś czułam.
>>Z innej beczki, sprawdzano humanitarne metody egzekucji i bardzo ładnie wypada uduszenie w atmosferze czystego azotu. Ale nikt w praktyce nie chce wprowadzić takiej kary śmierci - czy chcą aby skazani cierpieli?
>Słyszałem o tych testach, ale szybko ich zaniechano. Nikt raczej tego nie będzie używał, bo systemy tego typu są pewnie bardzo drogie- potrzebna by była hermetyczna komora, bardzo skuteczne pompy do wtłaczania azotu i usuwania powietrza, monitorowanie czynności życiowych skazanego itp.
Nie wiem, czy to jest przyczyną. Nie widzę tych kosztów - wystarczy maseczka na twarz i podaż azotu, wszak to nie jest drogi gaz.
Monitoring czynności życiowych też nie jest kosztowny.

Obawiam się, że tu powodem jest chęć zemsty - wprost powiedział tak przepytywany przedstawiciel lobby na rzecz kary śmierci. To nie ma być miłe, mają cierpieć.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365