Genialne i arcyciekawe grafiki jako ważny wstęp: pbs.twimg.(*)XoAETtQb?format=jpg&name=largepbs.twimg.(*)XwAAHEyu?format=jpg&name=largepbs.twimg.(*)XsAwbh5Q?format=jpg&name=largepbs.twimg.(*)oAMn3x4?format=png&name=mediumChiny świadomie, wiedząc że katastrofalnie niszczą atmosferę postawiły na eksplozję gospodarczą i nie płacą (choć powinny) wysokich kar za emisje CO2. To należy zatrzymać nawet ryzykując wojnę atomową ale najpierw 100% sankcje. Inaczej nasz gatunek zniknie. Zatem. Zero handlu z Chinami. Kary za emisje CO2 albo naloty burzące całą ich infrastrukturę energetyczną i paliwową oprócz OZE. To jedyny ratunek dla ludzkości. Inaczej wszyscy zginiemy. Nasz gatunek zniknie! *** Siema _ Wszystkie wszechświaty są wieczne p.s. Prawie połowę z tego co ludzkość emituje emitują ... Chiny! CO2 utrudnia lot fotonów podczerwieni w kosmos (zatrzymuje je) czyli takie chłodzenie się planety. To tak zwany efekt szklarniowy/cieplarniany. "W ostatnich latach człowiek emituje do atmosfery około 35 miliardów ton CO2 rocznie. Ilość CO2 w atmosferze rośnie o około 3 ppm (3 części na milion) rocznie. Masa atmosfery to około 5x10^15 ton, czyli 3 części na milion to będzie 15x10^9 ton, czyli 15 miliardów ton. O tyle właśnie zwiększa się ilość CO2 w atmosferze każdego roku. "Źródła naturalne" (oceany, gleba, rośliny itp.) emitują znacznie więcej dwutlenku węgla niż człowiek, ale równocześnie go pochłaniają. Co więcej, oprócz tego, że pochłaniają wszystko to, co same emitują, to pochłaniają jeszcze część z tego, co emituje człowiek. Wpływ dwutlenku węgla na bilans energetyczny Ziemi jest dodatni (im więcej dwutlenku węgla w atmosferze, tym cieplej). Wiemy też, jak na bilans energetyczny Ziemi wpływają inne czynniki - Słońce, emisje naturalne, pyły i gazy emitowane przez wulkany itp. Nawet jeśli spalimy cały węgiel, ropę i gaz, Ziemia nie stanie się drugą Wenus. Za to wszystko wskazuje na to, że stanie są ona miejscem znacznie mniej przyjaznym dla życia, a już dla nas (ludzi) w szczególności. Jeśli nie będziemy nic robić w kierunku zmiany tej sytuacji, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem zrobimy sporą krzywdę naszym potomkom, którym przyjdzie żyć na Ziemi za 50, 100, 200 czy 300 lat."
|