Racjonalista - Strona głównaDo treści
Masturbacja po katolicku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
03-05-2011 01:32Madman (7811 punktów)Masturbacja po katolicku
Ocena 16 na 16
Dziś na YouTube natknąłem się na ciekawą piosenkę.
Chrześcijański rap traktujący o masturbacji:
youtu.be/S13ivBgWEIc
Interesujące podejście do tematu, nieprawdaż? Fragment tekstu:
Cytat:
Zaczyna się, gdy hormony dochodzą do głosu
I poznaje swoje ciało w ten niewłaściwy sposób
Masturbował się nie wiedząc nawet, co to znaczy
Póki któryś z kolegów mu nie wytłumaczył
Potem inny, po lekcjach zaprosił go do domu
I pokazał film porno, tylko nie mów nikomu
To była bomba, bo wtedy w nim coś pękło
Nawet nie wiedział, w jakie ładuje się piekło
Plama w duszy szybko się powiększała
I stał się niewolnikiem swojego ciała
To jest w zasadzie esencja tego, co o masturbacji mówi Kościół Katolicki. Czy raczej o samogwałcie, bo to określenie idealnie oddaje ich stosunek do szeroko pojmowanego autoerotyzmu. Z czego to wynika? Z Biblii? Raczej nie. Co prawda termin "onanizm" pochodzi od biblijnego Onana, jednak on praktykował raczej coitus interruptus niż masturbację:
Cytat:
1 Moj. 38:9-10 (BW)
9. Lecz Onan, [...] ilekroć obcował z żoną brata swego, niszczył nasienie swoje, wylewając je na ziemię, aby nie wzbudzić potomstwa bratu swemu.
10. Panu nie podobało się to, co czynił, dlatego i jego pozbawił życia.
Ten fragment tłumaczy niechęć katolików do antykoncepcji - kara śmierci za wytrysk poza pochwą to nie przelewki. Ale co z masturbacją? Może chodzi o to:
Cytat:
Kpł 15:16 (BT)
16. Jeżeli z mężczyzny wypłynie nasienie, to wykąpie całe ciało w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora.
Raczej też nie, bo przecież jak wypłynie do pochwy, to chyba jest zgodnie z episkopatem?
Może Jezus coś o tym wspominał?
Cytat:
Mt 5:30 (BT)
30. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie.
To znaczy, że lewą ręką można? Poza tym - nie ma nigdzie w Biblii uzasadnienia, że masturbacja jest grzechem.
Spójrzmy więc w naukę Kościoła Katolickiego, która dla katolików ważniejsza jest od Biblii:
Cytat:
KKK 2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia «w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego»" (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 9).
Wynika z tego, że masturbacja jest zła, bo tak uczy Kościół, opierając się na intuicji, zwanej dumnie "zmysłem moralnym". Owa intuicja podpowiada im, że narządów płciowych używać można tylko i wyłącznie do prokreacji. Problem w tym, że ten partacz zwany Inteligentnym Projektantem pokpił sprawę i sedes postawił w bawialni. Innymi słowy - narządy płciowe służą także do oddawania moczu, co następuje w oderwaniu od "prawidłowego współżycia małżeńskiego". Czy KKK uwzględnia ten wyjątek?
Poza tym istnieje coś takiego jak wzajemna masturbacja partnerów, która nie podpada pod "poszukiwanie przyjemności płciowej poza relacją płciową".

Co więc począć ma kościelny spin doktor, gdy młodzież nie czuje się winna z powodu masturbacji? Oczywiście, trzeba wzbudzić w młodzieży poczucie winy. Katolicki miesięcznik "Miłujcie się" specjalizuje się w drukowaniu "prawdziwych" świadectw, które zawsze wyglądają tak samo - "czytałam Bravo, wpadłam w nałóg, Bóg mnie uwolnił, żyję w czystości"...
Cytat:
Odrzucam Bravo
Byłam wplątana w szpony szatana, który jest złem. Początkowo kupowałam Bravo tylko ze względu na muzykę, którą uwielbiam pod każdą postacią, ale później już nie kończyło się tylko na tym... Coraz częściej przewracałam strony na rubrykę Miłość, czułość, namiętność czy Seks i ty.
Rodzice nigdy nie rozmawiali o naszych problemach...
Kiedy miałam 12 - 13 lat, wpa­dły mi w ręce gazety Bravo, Bravo Girl. Czytałam je regularnie i mo­że­cie sobie tylko wyobrazić, jaką mia­łam skrzywioną psychikę. Uważałam wtedy, że seks przed ślubem albo już na trze­ciej randce, to coś całkowicie naturalnego, zwyczajność, po­stę­po­wość i nic więcej.
Czasopisma, które deprawują
Mam 16 lat. Dzieje mojego grzechu zaczęły się z pozoru niewinnie, kiedy miałam 6 lat. Wtedy to zaczęłam czytać gazety Bravo i Bravo Girl, na których kolejne numery z niecierpliwością czekałam. Coraz częściej też interesowały mnie filmy ze scenami erotycznymi.
To jest grzech!
Ukojenie swojego bólu znalazłam w onanizmie. Na początku wiedziałam, że to grzech, ale szybko zmieniłam zdanie. Filipinka, Bravo Girl i Twist utwierdziły mnie w przekonaniu, że masturbacja to nic złego.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystkie te listy pisze jedna osoba. Najprawdopodobniej jakaś sfrustrowana zakonnica, która o seksualności współczesnych nastolatek wie tyle, ile scenarzyści "Na dobre i na złe" o grach komputerowych.
CDN
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Madman (7811 punktów)
CD
Potrzeba seksualna jest zupełnie normalną sprawą i należy do podstawowych potrzeb człowieka, tak jak np. jedzenie. W sprawach jedzenia również Kościół potrafi ludziom namieszać w głowach. Znam katolików, którym jest niedobrze na samą myśl o zjedzeniu mięsa w piątek. Pomijając kwestię wegetarianizmu czy diet zdrowotnych, nie ma nic złego w kanapce z szynką. Normalny człowiek (o umyśle nieskażonym religią) nie widzi nic złego w spożywaniu potraw mięsnych w piątek. Wyrzuty sumienia z powodu jedzenia mogą mieć tylko osoby otyłe bądź cierpiące na anoreksję czy bulimię. Kościół Katolicki jest właśnie takim seksualnym anorektykiem, bulimikiem, a czasem wręcz tłustym i obleśnym grubasem, który obżera się czym popadnie i zamiata okruszki pod dywan.

Młot na czarowników: Masturbacja po katolicku
03-05-2011 09:14 
 Ocena 9 na 9
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przyjemność seksualna jest cool i moim zdaniem każdy postchrześcijanin powinien popracować nad sobą, aby nie myśleć już nigdy źle o czymś co jest dobre, pod warunkiem, że nie krzywdzi się psychicznie zdradą swojej partnerki/partnera. Erotyzm w Europie wciąż jest przepojony doktrynami chrześcijańskimi. Wogóle też nikt nie zastanawia się nad tym, że jednak nauka wiele zmieniła. Dawniej kobiety byly podjerzane, bo facet chciał mieć rzeczywiście swoje dziecko. Ale dziś można robić testy genetyczne. Doskonale sobie wyobrażam w przyszłości kochającą się parę, która od czasu do czasu, dla przyjemności, uprawia seks z innymi ludźmi, zaś po zdecydowaniu się na dziecko dba o to, by było rzeczywiście ich, sprawdza, jak nie, to płód usuwa i próbuje jeszcze raz i to wszystko. I nie ma w tym nic złego!

Natomiast z wcinaniem mięsa nie wziąłeś pod uwagu faktu, iż wbrew naukom kościoła niektóre zwierzęta mogą być do pewnego stopnia samoświadome. Takich zwierząt nie chcę jeść. Nie dlatego, że jestem religijny, ale dlatego, że mogę jeść inne rzeczy, to wszystko. Przykładowo - tort z mrówek na pewno niczyjej świadomości nie zakończył, więc smacznego. Schabowy - raczej ryzykowne danie z tej perspektywy. Kurczak - wydaje się że można spokojnie jeść, lecz pewności nie ma. Ryba? Raczej tak. Mózg małpy - szczerze odradzam. Nie jestem judeochrześcijańskim monoteistą, któremu bóg dał ziemię w posiadanie, zatem nie będę jadł zwierząt, które podejrzewam o świadomość.
03-05-2011 10:32 
 Ocena 4 na 4
liebes (612 punktów)
>zatem nie będę jadł zwierząt, które podejrzewam o świadomość.

Nie zjesz mózgu małpy ponieważ małpa jest świadoma - ale na Dalekim Wschodzie to rarytas. Myślę, że tu generalnie chodzi o kulturę jedzenia - Hindusi nie wyobrażają sobie zjedzenia białej krowy, Wietnamczycy nie mają problemu z jedzeniem szczeniąt a Japończycy z piciem wina z małych myszek. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, małpa ma świadomość a świnia już nie? A co z postulatami obrońców zwierząt, którzy twierdzą, że krowa czy świnia czuje że idzie na rzeź, płacze i jęczy? Z kolei weganin nie wypije nawet mleka, choć wykazuje się tu ignorancją, ponieważ dojna krowa niewydojona dostaje zapalenia wymion... Ja wiele lat byłam wegetarianką i podobnie nie jadłam zwierząt, podejrzewając je o świadomość. Teraz nie mam z tym problemu choć nie przełknęłabym niedźwiedzia, aligatora czy kangura, jak też nie zjadłabym mózgu małpy. Chociaż kto wie, czy jakbym urodziła się na Dalekim Wschodzie, może moja mentalność i podejście do żywności byłoby inne i oblizywałabym palce zamiast się wzdrygać.
Podobnie jest z tą kanapką z szynką w piątek - dla mnie to absurd, ale dla wierzących - coś co praktykowali X lat i weszło im to w krew. Problemem jest tutaj wpajanie bezsensownych reguł nie zaś samo podążanie za nimi. Należy zacząć od źródła.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
03-05-2011 11:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiśćie, w większości kultur dieta ma znaczenie zgodne z tradycją i rytuałem. Większość buddystów zajada się mięsem, aż uszy się trzęsą (Lankijczycy, Tybetańczycy, Tajowie...), większe grupy wegetarian zdarzają się wśród hinduistów i dżinistów. I oni wtedy nie zawsze wiedzą, iż pierwotna idea miała związek z ahinsą, "nie krzywdzeniem". Większość uważa po prostu iż mięso jest nieczyste, i jak je spożyją nie mogą iść do świątyni etc. Nie jedzą go na przykład zatem rano, zaś wieczorem nie chodzą do świątyń (wielu po prostu ogranicza ilość spożywanego mięsa).

Jeśli chodzi o mnie, moja zasada jest prosta - świadomego jeść nie chcę, nieświadome jadam. Nieświadome zwierzę z tej perspekttywy nie cierpi bardziej niż pszenica. Nie wiemy dokładnie, co jest świadome, a co nie, lecz podejrzenia dotyczą przede wszystkim ssaków i być może najbardziej zaawansowanych mięczaków. Gady, płazy, ryby, owady - tu istnieje niewielke ryzyko, iż jedząc krzywdzi się kogokolwiek. Nie uważam, iż jak coś się rusza to jest świadome, czyli odczuwa ból (nie zaś układ nerwowy reaguje na bodźce jak w maszynie).
liebes (612 punktów)
>Jeśli chodzi o mnie, moja zasada jest prosta - świadomego jeść nie chcę, nieświadome jadam. Nieświadome zwierzę z tej perspekttywy nie cierpi bardziej niż pszenica. Nie wiemy dokładnie, co jest świadome, a co nie, lecz podejrzenia dotyczą przede wszystkim ssaków i być może najbardziej zaawansowanych mięczaków. Gady, płazy, ryby, owady - tu istnieje niewielke ryzyko, iż jedząc krzywdzi się kogokolwiek. Nie uważam, iż jak coś się rusza to jest świadome, czyli odczuwa ból (nie zaś układ nerwowy reaguje na bodźce jak w maszynie).
No właśnie - a skąd masz pewność, że kotlet, który masz na talerzu, nie pochodzi ze świadomego zwierzęcia? Wszak wiele badań dowodzi o inteligencji świń. Skoro są inteligentne, to może i mają świadomość swojego istnienia?
Zgodzę się z cierpieniem - na pewno mucha czy mysz nie cierpi zbytnio. Ale powiem Ci, że hodowałam swego czasu kozy - i niech mnie piorun trzaśnie, jak one nie były świadome swojego istnienia! Podejrzewam, że Twoje rozróżnienie tutaj wiąże się ściśle z układem nerwowym i stopniem rozwoju mózgu - ok, ssaki są najbardziej rozwinięte. Ale nie powiesz mi, że krowa nie odczuwa bólu! A jeśli tak twierdzisz - przypuśćmy, że go nie odczuwa, ponieważ w toku ewolucji poprzez domestykację utraciła pewne odczucia. Ale spróbuj skrzywdzić jej dalekiego kuzyna żubra - możesz to zrobić pod warunkiem że umiesz bardzo szybko biegać. I zapewne jego wściekłość będzie związana z bólem, który odczuje.
A inne zwierzęta? Jelenie, dziki, sarny, daniele - czyli zwierzyna leśna tak bardzo lubiana przez myśliwych. Idąc Twoim tokiem myślenia, nie powinieneś jeść nic poza owadami, płazami, ptakami, gadami i rybami. Bo każdy ssak czuje ból bez względu na to, czy jest świadome swojego istnienia.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
03-05-2011 14:56 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Podejrzewam, że Twoje rozróżnienie tutaj wiąże się ściśle z układem nerwowym i stopniem rozwoju mózgu - ok, ssaki są najbardziej rozwinięte. Ale nie powiesz mi, że krowa nie odczuwa bólu!

Ale o co ci chodzi? Przecież krowa czy świnia to ssaki właśnie i dlatego też Jacek wspomina o swoich wątpliwościach związanych z ewentualnym spożyciem kotleta.
liebes (612 punktów)

>Ale o co ci chodzi? Przecież krowa czy świnia to ssaki właśnie i dlatego też Jacek wspomina o swoich wątpliwościach związanych z ewentualnym spożyciem kotleta.
Ja to doskonale rozumiem. Przyczepiłam się do porównania odczuwania bólu ze świadomością. Krowę można zjeść, mózg małpy zaś nie - co moim zdaniem łatwiej wytłumaczyć kulturą i przyzwyczajeniem, aniżeli kwestią świadomości wynikającej z umiejętności odczuwania bólu. To nie jest argument, bo każdy ssak ból odczuwa, a zatem dlaczego jemy takie, a nie inne gatunki zwierząt? Po prostu wydaje mi się, że gdybyśmy żyli w innej rzeczywistości, nie straszne byłoby dla nas zjedzenie węża czy pająka - a zatem odpowiedź na to, dlaczego jemy krowy a nie małpy jest znacznie prostsza. Może łapię za słówka niepotrzebnie - jeśli tak, zgrabnie wycofam się z dyskusji.

Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
03-05-2011 16:08 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Ach, ja tylko zdziwiłam się takim oddzieleniem od siebie ssaków jako takich i tej biednej krowy - to ja się raczej słówek czepiałam A dyskusję obserwuję niejako z zewnątrz, bo osobiście nie mam problemu ani ze zjedzeniem krowy, ani meduzy, ani węża
03-05-2011 12:37 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>któremu bóg dał ziemię w posiadanie, zatem nie będę jadł zwierząt, które podejrzewam o świadomość.

Zatem nie powinieneś mieć problemów ze zjedzeniem niektórych ludzi.
03-05-2011 12:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też lubię jeść smaczne rzeczy...
03-05-2011 14:29 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Doskonale sobie wyobrażam w przyszłości kochającą się parę, która od czasu do czasu, dla przyjemności, uprawia seks z innymi ludźmi, zaś po zdecydowaniu się na dziecko dba o to, by było rzeczywiście ich, sprawdza, jak nie, to płód usuwa i próbuje jeszcze raz i to wszystko. I nie ma w tym nic złego!

W pierwszej chwili nie wiedziałem, czy piszesz to poważnie, czy ironicznie. Po chwili namysłu musiałem stwierdzić, że w sumie to jest całkiem poważnie, bo przecież nie ma w tym nic złego. To ja jestem wypaczony kulturowo. Swoją drogą za takie poglądy to nie jeden ekstremista katolik byłby gotów Cię zabić, więc nawet dobrze się składa, że broń nie jest w Polsce aż tak dobrze dostępna.

Fajnie by było żyć w kraju, w którym zupełnie normalnie traktuje się ludzi z anachronicznym monogamicznym podejściem do seksualności jak i zarówno libertyńskim oraz wszelkim innym. Ludzie są różni i to jest w życiu najfajniejsze.

Kościół nie bez powodu porównuje się do totalitaryzmu i zniewolenia. W całym wątku najbardziej zdziwił mnie "chrześcijański rap". Porażające połączenie dwóch rzeczy, których nie lubię. A to idiotyczne podejście do seksualności jest wyśmiewane nawet przez samych katolików.

Nie wiem tylko czemu Twoja wypowiedź mi się skojarzyła z Tangiem Mrożka...

PS.
>Erotyzm w Europie wciąż jest przepojony doktrynami chrześcijańskimi.

Chyba zaściankowej Europie.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
08-05-2011 08:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Malreaux bodajże mówił o "muzeum wyobraźni". Bardzo ciężko uwolnić się od świata symboli, znaczeń, punktów odniesienia narzucanych przez dominującą w dzieciństwie kulturę. Trzeba bardzo mocno patrzeć na "niepodważalność" własnych, odruchowych ocen, przyzwyczajeń etc. Nie można też przesadzić, bowiem jesteśmy mentalną kontynuacją dokonań poprzedzających nas ludzi, zarówno zupełnie przypadkowych, jak i celowych. Nie wszystko oczywiście było złe. Religie lubią zaglądać w majtki swoich wiernych. Uwolnienie sfery intymnej od ich wpływu jest ogromnie ważne.

Nie uważam, iż Polska jest tak bardzo zaściankowa pod kątem kultury erotycznej. W krajach romańskich bardzo często dominuje kult macho, zaś np. homoseksualiści są chyba gorzej tolerowani niż w Polsce. Obok wyzwolonych Francuzek, Włoszek, Hiszpanek z dużych miast zdarzają się kobiety tak pruderyjne, jakby przeniosły się w czasie z XIX wieku. Bawią mnie rodzinki z prowincjonalnej południowej Francji, gdzie wciąż mamy doczynienia z pojęciem "panny na wydaniu". Może to są tylko moje subiektywne wrażenia, wciąż brakuje badań dokonywanych pod tym kątem. Nie można oceniać liberalności społeczeństwa pod kątem stosowania antykoncepcji - taka "szatańska strategia" wbrew "jedynej religii" była stosowana od dawna. Wczesne ciąże też świadczą o czymś zupełnie odwrotnym - młodzi ludzie, szykanowani za naturalną seksualność częściej mają takie wpadki, niż osoby mające do tego realne podejście. Na studiach miałem parę koleżanek, które skończyły katolickie licea. Były one jedynymi osobami, które zaszły w ciążę przed zakończeniem studiów.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
Mt 5:30 (BT)
>30. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie.

>To znaczy, że lewą ręką można?

No, pewnie . Przynajmniej o tyle, że wtedy lewej nie będziesz już miał jak sobie obciąć .
03-05-2011 12:05 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)

>>To znaczy, że lewą ręką można?
>No, pewnie . Przynajmniej o tyle, że wtedy lewej nie będziesz już miał jak sobie obciąć .

Zawszeć jest jakieś wyjście - może ją sobie odgryźć.
Sylwek (15472 punktów)
>Najprawdopodobniej jakaś sfrustrowana zakonnica, która o seksualności współczesnych
>nastolatek wie tyle, ile
>scenarzyści "Na dobre
>i na złe" o grach komputerowych
.

O jezu, czy twórcy polskich telenowel naprawdę muszą tyle wysiłku wkładać w tworzenie klejnotów żeny?
03-05-2011 12:34 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>O jezu, czy twórcy polskich telenowel naprawdę muszą tyle wysiłku wkładać w tworzenie klejnotów żeny?
Muszą.

Młot na czarowników
DEmonizer (4893 punktów)
Masturbacja po katolicku kojarzy mi się z masturbacją Jezusem Chrystusem, gdzie orgazmem jest mały wafelek. I oczywiście wygłodniały katolik powinien robić wszystko aby nie masturbować się inaczej.
"Trzepać się bogiem razem z bogiem."

Pozdrawiam
03-05-2011 12:36 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Masturbacja po katolicku kojarzy mi się z masturbacją Jezusem Chrystusem


Młot na czarowników
DEmonizer (4893 punktów)
A jakaś wersja dla panów się znajdzie?

Pozdrawiam
03-05-2011 16:19 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>A jakaś wersja dla panów się znajdzie?
Zawsze możesz użyć tego: www.divine-interventions.com/baby.php


Młot na czarowników
DEmonizer (4893 punktów)
No wreszcie jest jakiś gadżet, który zwiększy moje udawane religijne doznania ...

Pozdrawiam
03-05-2011 16:55 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>No wreszcie jest jakiś gadżet, który zwiększy moje udawane religijne doznania ...
Wreszcie będziesz mógł dobitnie pokazać, że masz Jezusa w d...

Młot na czarowników
DEmonizer (4893 punktów)

>Wreszcie będziesz mógł dobitnie pokazać, że masz Jezusa w d...

O. Na przykład.

Pozdrawiam
liebes (612 punktów)
Pewien czas temu spotykałam się z prawosławnym chłopakiem. Krótko, bo przepaść intelektualna była zbyt wielka, ale pozwolę sobie przytoczyć coś, co moim zdaniem jest po prostu śmieszne.
Po śmierci kogośtam z jego rodziny były 3 stypy - po pogrzebie, po 9 dniach od śmierci i po 40 dniach. Jakoś tak 9. dnia spotkaliśmy się i oglądaliśmy film. Ja otworzyłam sobie piwko.
On: kurczę, ale bym się piwa napił.
Ja: no to pij /podaję mu butelkę/
On: nieeeee, no co ty! nie mogę.
Próbowałam mu wytłumaczyć, że świętowanie czegoś i podążanie za jakimiś bzdurnymi zasadami ma sens wtedy, kiedy się wierzy w ich sens. Jeśli nie pije piwa nie dlatego, że zasady wiary zabraniają tego i tego dnia - ze ZROZUMIENIEM (sic!), tylko dlatego, że bóg może patrzeć (czy co gorsza zmarły krewny) i ukarać, to jest to bez sensu. Coś w stylu palenia za młodu - zapaliłbym, ale matka wyczuje. Palę tylko wtedy kiedy mam pewność, że jestem bezpieczny.
Teraz sytuacja łóżkowa. Nie będę wnikała w szczegóły, przez całe 40 dni ten wierzący prawosławny uczył się wstrzemięźliwości. Żartem powiedziałam mu zaś, aby sobie samotnie "załatwił sprawę" i nie narażał się na choroby jąder. Oj, strasznie się na mnie zdenerwował, że to grzech, poza tym zmarły może obserwować i jak tu się skupić.

Dla mnie to właśnie jest absurdalne. Podążanie za kodeksem, którego się nie szanuje, nie rozumie, nie czci - ale podąża się za nim ZE STRACHU, że jak tego nie zrobię, bóg mnie ukaże srogo. Mam szczerze większy szacunek dla tych, którzy starają się zrozumieć, dlaczego im się czegoś zabrania.


Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją - Woody Allen
03-05-2011 11:01 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
>Dla mnie to właśnie jest absurdalne. Podążanie za kodeksem, którego się nie szanuje, nie rozumie, nie czci - ale podąża się za nim ZE STRACHU, że jak tego nie zrobię, bóg mnie ukaże srogo. Mam szczerze większy szacunek dla tych, którzy starają się zrozumieć, dlaczego im się czegoś zabrania.

I to właśnie było głównym powodem tego, że już sobie nie mogę przypomnieć kiedy ostatnio zawitałem w kościele. Nie znoszę hipokryzji, miłuję konsekwentność.
Manian (950 punktów)
> Cytat:
Zaczyna się, gdy hormony dochodzą do głosu
>I poznaje swoje ciało w ten niewłaściwy sposób
>Masturbował się nie wiedząc nawet, co to znaczy
>Póki któryś z kolegów mu nie wytłumaczył
>Potem inny, po lekcjach zaprosił go do domu
>I pokazał film porno, tylko nie mów nikomu
>To była bomba, bo wtedy w nim coś pękło
>Nawet nie wiedział, w jakie ładuje się piekło
>Plama w duszy szybko się powiększała
>I stał się niewolnikiem swojego ciała

Nienajlepsze rymy, brak wielokrotnych.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>scenarzyści "Na dobre
>i na złe" o grach komputerowych
.

Jezusmaryja!
... taki odruch. Albo mem. Nie mogłam się powstrzymać.

Nie dotrwałam do końca i się nie dowiedziałam, czemu gry to zło. A nie dotrwałam z powodu fizycznego bólu, który wywołały we mnie te drętwe teksty wypowiadane jeszcze bardziej drętwymi głosami.

Naprawdę ludzie to oglądają? I to od lat? Z własnej woli???
Przerażające...

Czy może to był taki najgorszy odcinek w historii, reżyser odsypiał kaca a aktorzy przedawkowali beta-blokery?


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
04-05-2011 09:58 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Czy może to był taki najgorszy odcinek w historii, reżyser odsypiał kaca a aktorzy przedawkowali beta-blokery?
Cholera wie, ale to jest naprawdę straszne. Już kiedyś to próbowałem obejrzeć, ale po prostu się nie da, aż z żenady człowieka skręca całego i trzeba natychmiast wyłączyć.
04-05-2011 10:26 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Czy może to był taki najgorszy odcinek w historii, reżyser odsypiał kaca a aktorzy przedawkowali beta-blokery?
>Cholera wie, ale to jest naprawdę straszne. Już kiedyś to próbowałem obejrzeć, ale po prostu się nie da, aż z żenady człowieka skręca całego i trzeba natychmiast wyłączyć.

A jednak te potworki mają stałą rzeszę wielbicieli - muszą mieć, skoro czas reklamowy przed i po (a w niepublicznych TV także w trakcie) jest wyjątkowo drogi. Droższy jest podobno tylko w okolicach serwisów informacyjnych.

Jak sobie człowiek uświadomi, że wielki kawał narodu karmi się codziennie tą papką bez smaku i zapachu, i że wyrosło na niej już całe pokolenie...
Brak słów.


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
04-05-2011 10:28 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Ciekawe, jaką "to" ma oglądalność i jak się taką oglądalność liczy.
PS. Zemdliło mnie przy "tym"...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
04-05-2011 11:10 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Ciekawe, jaką "to" ma oglądalność i jak się taką oglądalność liczy.

Liczy się chyba na beretogodziny/blok reklamowy.
04-05-2011 11:42 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Znalazłem to:
www.agbnie(*)rogram,telemetr,panel,358.html
www.agbnielsen.pl/2011-04-24,1615.html

Pozdrawiam

Egoizm jest rodzajem algorytmu.
04-05-2011 12:09 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>PS. Zemdliło mnie przy "tym"...

Nie dziwota. W końcu to intelektualny odpowiednik krochmalu.

Znajoma która ogląda namiętnie te produkcje twierdzi, że one są "takie życiowe".
Pozostaje tylko współczuć takiego życia...


"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
Jacholek (5699 punktów)
Podziekowania za ciekawe cytaty.
A swoja droga ciekawe moga byc zwiazki pomiedzy umartwianiem sie i innymi ekscesami histeryczno-religijnymi a
masturbacja. W koncu w dyskursach religijnych czesto jest mowa o "oddawaniu sie Jezusowi" itp....U ewangelistow
wprawiajacych sie w trans pojawia sie to nagminnie. Interesujace co na to neurobiologia i seksuologia ma do powiedzenia.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365